Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Tag: 2021

Danuta Frey - Zabawa w chowanego

Ewa wzywa 07, zeszyt 143

Spis osób:

  • Michał Malanowski - profesor, masywny, dobrze umięśniony 60-latek, ze zrośniętymi brwiami
  • Artur Horosz - asystent profesora, rudawy wypłosz
  • Justyna Horosz - żona Artura, dość pulchna, długowłosa, zachowuje młodzieńczą świeżość mimo 30 lat
  • Mira Malanowska - profesorowa, wręcz chuda 50-latka, nosi szeroką sukienkę w kwiaty
  • Patrycja, Pat - siostrzenica Malanowskiego, długie czarne sfalowane włosy, szczupła, trochę południowa twarz o śniadej cerze, pół Szkotka
  • Monika - córka Malanowskiej, niska pulchna blondyna, zbyt jasna na naturalny kolor, przydymione okulary
  • Bruno Jankowski - narzeczony Moniki, wysoki i szczupły, podobny do bociana kroczącego na długich nogach
  • Andrzej Kostrzewski - przypadkowy turysta, brodaty, do wizerunku pirata brakuje mu tylko przepaski na oko
  • Elżbieta Kostrzewska - żona Andrzeja, drobna, szczupła ciemnowłosa, dawna studentka Malanowskiego
  • major Marek Wanacki (41) - znajomy Elżbiety, ma dość zebrań i narad

Horoszowie przyjeżdżają na daczę do profesora Malanowskiego; profesor chce poznać bliżej swojego asystenta, bo waha się, czy powierzyć mu następstwo w zarządzaniu instytutem. Na miejscu okazuje się, że asystent nienawidzi swojej małżonki i zaczyna adorować bratanicę profesora, Patrycję. Patrycja z kolei usiłuje odbić pasierbicy profesora, Monice, jej chłopaka, Bruna. Podczas wyprawy do bunkrów i zabawy w chowanego znika Justyna, jej mąż twierdzi, że kazała się zawieźć na przystanek PKS-u, bo po raz kolejny od niego uciekła, tyle że tego dnia nie ma już żadnych kursów autobusu, a wszystkie rzeczy Justyny zostały w domu Malanowskich. Przypadkowi turyści, którzy już wcześniej pomogli Justynie po kłótni z mężem, odnajdują jej zwłoki. Śledztwo podejmuje znajomy Elżbiety, major Wanacki - hobbystycznie, biorąc urlop w pracy (ale będąc cały czas umocowanym służbowo), a przed żoną udając, że wyjeżdża na delegację; od profesora dostaje list, przekazany mu przez zmarłą przed śmiercią[1], w którym kobieta oskarża o potencjalną zbrodnię męża. Pada też pytanie, czy rzeczywiście Justyna miała być ofiarą, a nie podobna do niej Monika.

Powtarzającym się motywem jest szowinizm. I w związku - Justyna w domu obcych ludzi, znajomych męża, rozpakowuje bagaże, jej mąż idzie na spacer, przeciągający się do nocy, i w rodzinie - profesor poucza trzpiotowate dziewuszki, że mają się nie kłócić[2].

Sie je: kaczkę z winem (w Kamiennych Schodkach), pieczone kurczaki i białe wino.
Bawiąc-uczyć: historia bunkrów w Brzozowie.

[1] “List [w którym żona boi się o swoje bezpieczeństwo i wskazuje męża jako potencjalnego mordercę] aż do końca utrzymany był w owym łzawo-melodramatycznym stylu, w jakim zwykły się wyrażać o swych partnerach kobiety przez nich nierozumiane, nie doceniane i lekceważone albo zranione w swoich uczuciach. I gdyby nie dramatyzm sytuacji, może i mogłoby to nawet wzbudzić cień melancholijnego uśmiechu”. Bo to takie egzaltowane, że kobieta boi się o swoje życie, mieszkając z mężem, który jej nienawidzi. Zabawne, prawda?

[2]

- No, no, moje drogie - rzekł strofująco. - Znowu jakieś nieporozumienie między wami? Takie ładne dziewczyny, a takie kłótliwe - dodał żartobliwie.

Inne tej autorki , inne z tego cyklu.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 18, 2021

Link bezpośredni - Tag: 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


Anatol Ulman - Polujący z brzytwą

Ewa wzywa 07, zeszyt 142

Spis osób:

  • Lusia Nanercz - narratorka, może nawet za bardzo otyła, ale z ładną twarzą i ślicznym noskiem
  • Zochna Mimośród - ładna pulchna blondynka, okrągła, niewysoka, ze świeżą cerą mimo 35 lat
  • ”Kwartalnik” - gwałciciel, ma taki sympatyczny głos skurwysyna, zupełnie jak Łapicki
  • doktorowa Daniela Gretz - szczupła dama po czterdziestce, po ciemku mogła się podobać
  • Mimośród - mąż Zochny, kurduplowaty śmierdziel o żółtej skórze, damski bokser
  • Tadek Krągajłło - prokurator, uczył się prawa, a nie filozofii, tak pomocnej w naprawianiu babskich majtek
  • Sylwia Narzynkowicz - bez ucha, bardzo droga dziwka, szczupła, niewysoka, bardzo smutna i dosyć pijana
  • Szymon Turlupaj - znany w mieście złotnik, o nieposzlakowanej nieuczciwości
  • Grażyna Turlupaj - córka jubilera, pulchna, niewysoka blondynka
  • kapitan Karol Małgorzatko - podstarzały gbur, ma chłopski rodowód, który się na wiosnę odzywa
  • Wanda Gawrowa - daleka kuzynka Luśki
  • Hanka - pracuje na stoisku chemicznym
  • Jolanta Julia Polajtis - potrafi dla draki naśladować głos prawie każdego aktora, muskularna i chodzi tak jak pantera
  • woźny - drobny, żywy staruszek, niestety z reumatyzmem[1]
  • Anita Tarnikowska - znajoma Luśki, zna osobiście ofiarę Kwartalnika
  • Beata Powrósełko - młoda małżonka frezera w fabryce wagonów, sztuczna słomiana blondyna z solidnym siedzeniem
  • Joaśka - studentka pedagogiki, dobrze poinformowana tłuściocha
  • Tarnikowski - brodaty mąż Anity, doktor astronomii, prowadzi jednoosobowy interes pod nazwą: „Czyszczenie dywanów w domu klienta, usługa najwyższej jakości”
  • Zbigniew Gretz - lekarz specjalista ginekolog położnik[2], najlepszy, bo najdroższy
  • Wioletta Wiśniewska/Maria Kostrzewska - pyzata zdrowa twarz, słoneczne włosy w licznych świderkowatych lokach, wesoły uśmiech na ładnych ustach

Luśka Nanercz, 30-latka z nadwagą, oficjalnie zajmuje się repasacją pończoch i artystycznym cerowaniem bielizny w domu handlowym. Nieoficjalnie służy sporej części damskiej populacji miasta jako powierniczka, terapeutka, źródło krótkoterminowych pożyczek i detektyw. Usiłuje odkryć, kim może być Kwartalnik, przestępca okradający swoje ofiary (zwykle pulchne blondynki), gwałcący je i grożący odcięciem ucha za pomocą brzytwy, jakby któraś wzywała pomocy[3]. Milicja się szybko orientuje w podchodach amatorki, zaczyna robić złotoustej Luśce problemy[4], ale w pewnym momencie dociera do nich, że tylko w ten sposób złapią zbrodniarza, bo wszystko inne zawiodło. A zawiodło, bo tjnłpvpvryrz wrfg jlfcbegbjnan xbovrgn, xgóen - gnx, gra jągrx whż olł j "Xjnqenghemr geówxągn" - qyn fjbwrw pupvjrw hxbpunarw bxenqn cbqboar qb avrw xbovrgl, n tjnłpv wr fxenqmvbalz m tnovargh tvarxbybtvpmartb qvyqrz. Żnqan m mnngnxbjnalpu xbovrg avr mrmanwr zvyvpwv, żr jlzhfmbar cbżlpvr olłb "wnxvrś qmvjar", zvyvpwn avr jlpvątn javbfxój, żr avr olłb śynqój anfvravn, n fnzn Yhśxn, wnx fvę bxnmhwr, wrqan m cvrejfmlpu bsvne cemrfgęcpl, olłn qmvrjvpą v zlśynłn, żr gb gnx mnjfmr wrfg.

Ponieważ narratorka jest kobietą, hobbystycznie zajmuje się jedzeniem i gotowaniem (patrz niżej). Przy okazji autor pokazuje cały przekrój społeczny związków - kobiety bite przez mężów, utrzymanki bogatych staruchów, zamożne studentki czy wreszcie krętaczki, które na gwałciciela zrzucają swoją niewierność.

Się pije: koniak (w szklance), wermut, białego półsłodkie wino grzane z żółtkiem, poncz.
Sie je: solone orzeszki, fasolę po staropolsku (z boczkiem, suszonymi śliwkami, rodzynkami i miodem), wedlowskie nadziewane czekoladki, suflet kawowy (z łyżeczką kakao), kluski z makiem, miodem i rodzynkami (na polską wigilię), kruche rogaliki z konfiturą, miodem i tartymi orzechami laskowymi, budyń(?) z białego sera, ryżu i pieczarek, wiśniową galaretkę z orzechami włoskimi, kluski francuskie z trzech jaj z siekaną natką pietruszki, jaja zapiekane z ryżem w sosie pieczarkowym, kruche ciastka cytrynowe, surówkę z cebuli i jabłek, słodkie bułeczki posypane makiem, zupę bananową[2] z kluseczkami ze śmietany i żółtek, zapiekane w sosie pieczarki z sosem cebulowym z bazylią oraz znowu siekaną nacią zielonej pietruszki, faworki.
Się improwizuje: dezodorant Stetson w roli gazu pieprzowego.
Się organizuje tajną akcję:

- Kto szukał? - spytałam, żeby coś wymyślić.
- Nie udawaj. Tajniaki. Bardzo tajne tajniaki, bo przyjechali samochodem z napisem „Milicja”.

Się (nie używa) używa antykoncepcji: - Te nasze krajowe zabezpieczenia - rzekłam ze znawstwem - są podobno tak dziurawe, że nie chronią nawet przed gradem, i trzeba do nich wpuszczać supertakon. Taki chytry klej stosowany w dętkach samochodowych..

[1] - Ja bym czasem - stwierdził z animuszem - choćby rękę pod spódnicę babie wsadził. Ale reumatyzm kręci, czujności w ręce nie mam.

[2] Zeszyt wydano w 1988, ale mógł być napisany wcześniej. Przy wymianie pieniędzy w 1995 roku nowy 1 zł = 10000 zł starych, ale 7 lat wcześniej nie było jeszcze takiej dramatycznej inflacji.
„PORADA 1000 zł
ZABIEG 4000-6000 zł
USUNIĘCIE CIĄŻY U NIERÓDKI 12000-16000 zł
USUNIĘCIE CIĄŻY U WIELORÓDKI 9000-14000 zł
DOBA POBYTU W LECZNICY 8000 zł”

[3] - Oto jak jest - rzekł brutalnie - kiedy baba nie ma się czym zająć. Dlaczego nie skupi pani swej niewyżytej energii raczej na poszukiwaniu jakiegoś chłopa na męża?

[4] Żeby uniknąć złapania, każe ofiarom z twarzą przy ścianie recytować klasykę polskiej poezji - “Odę do młodości”, „Deszcz jesienny”, “Zaczarowaną dorożkę”, „Grób Agamemnona” czy satyrę „Żona modna”. Niektóre nie znały, więc akceptował to, co pamiętały - „Pieśń panny dwunastej” i fraszkę „Na lipę”. Gwałciciel-polonista, tego jeszcze nie było w PRL-u.

[5] Na dwa banany w prywatnym kiosku wydałam prawie cały dzienny zarobek.

Inne z tego cyklu, inne tego autora:

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 18, 2021

Link bezpośredni - Tag: 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


Barbara Kosmowska - Niechciana

Kasia uczy się w gimnazjum, dobrze jej idzie, dodatkowo tańczy też salsę w zespole i szykuje się do zawodów, z dużą szansą na wygraną, bo w parze z jej przyjacielem - Piotrem - są świetni. Nie sprawia kłopotów rodzicom, czasem zajmie się bratem, dziecko idealne. Problem pojawia się nagle, kiedy nastolatka orientuje się, że się jej spóźnia okres; nietrudno się domyślić, że winna ta jedna noc na zimowisku, kiedy zdecydowała się na inicjację z niedawno poznanym Tomkiem. Mimo że Kasia ma teoretycznie dobry kontakt z rodzicami, dziadkami, nowoczesną ciotką Hanią i przyjaciółkami, postanawia nie mówić o swoim stanie nikomu, licząc chyba na to, że pewnego dnia przestanie być w ciąży. Nie przestaje, sprawa się w pewnym momencie sypie i Kasia musi wszystko przewartościować.

Biorę poprawkę, że to książka dla młodzieży, ale nawet z tą poprawką jest to bardzo toporny przegląd rodzinnych patologii. Matka Kasi jest skupiona na zarabianiu pieniędzy, bo chce kupić większe mieszkanie, jedynym zajęciem ojca jest oglądanie sportu w telewizji. Dziadek jest przyklejony do komputera, babcia krząta się po domu i karmi. Kiedy wjeżdża temat nastoletniej ciąży, następuje powrót do lat 50. - wstyd przed sąsiadami, jak my się w kościele pokażemy, hańba. W domach przyjaciół Kasi są inne typy problemów - Iza zajmuje się chorą, nieporadną matką i trójką mniejszego rodzeństwa (ojciec zniknął po urodzinach najmłodszych); matka Olki jest skupiona na karierze córki, rekompensując sobie pozostawienie jej przez męża dla innej kobiety (niech żałuje, że nas zostawił); Piotr obserwuje obojętnego, nadużywającego alkoholu i raczej inwestującego emocjonalnie poza domem ojca i zabiegającą o względy męża zaniedbywaną matkę; wreszcie matka Tomka wyrzuca z domu Kasię, twierdząc, że jej Tomuś na pewno nie jest sprawcą ciąży. Jedynymi osobami stającymi na wysokości problemu są oschła wychowawczyni, zwana Wredzią i ciotka Hania, niezamężna i niezależna (obowiązkowe kolczyki w twarzy i kolorowe włosy), która decyduje się przygarnąć dziecko siostrzenicy, bo Kasia nie czuje się jeszcze dojrzała do roli matki, co zapewnia “powrót do normalności” i szczęśliwe zakończenie.

Jak macie przeczytać coś młodzieżowego Kosmowskiej, to idźcie czytać "Bubę", "Buba" zdecydowanie bardziej.

Inne książki tej autorki tu.

#76

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipiec 14, 2021

Link bezpośredni - Tag: 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


Zośka Papużanka - Przez

”A o czym jest ta książka?” - zapytała mnie obserwatorka mojego czytania. I jak zwykle mogę odpowiedzieć “kryminał z czasów PRL-u” czy “dziewczyna z depresją prowadzi śledztwo”, tak tutaj… Powieść w zasadzie nie ma akcji, nie ma też żadnego satysfakcjonującego finału; Papużanka doskonale umie w opisywanie patologicznej relacji i to chyba samo w sobie jest sednem “Przez”.

Narrator wynajmuje mieszkanie krótkoterminowo, wprowadza się w tajemnicy. Plan jest taki, że nie będzie wychodził, chyba że ukradkiem (śmieci!), zakupy mu dostarczą, żadnych kontaktów z ludźmi (co się szybko sypie, bo kurier oddaje przesyłkę dla sąsiada, a imprezujący studenci z piętra niżej upierają się, żeby przepraszać za imprezę), a jego głównym zajęciem jest obserwacja i fotografowanie kobiety mieszkającej naprzeciwko. Z pełnego reminiscencji monologu wewnętrznego powoli buduje się obraz - obserwowana kobieta to była żona narratora, chociaż wcale nie jest formalnie była, tylko opuszczona przez niego od 5 lat. Narrator jest głównie zainteresowany rejestrowaniem obrazu, skupiony na świetle i fotograficznej czułości, sfera uczuć w zasadzie nie istnieje, nie da się ustawić niczego precyzyjnym parametrem, co - jak się okazuje - było powodem setek kłótni w związku, czego nie niwelowały jej nieudane próby zgłębienia teoretycznych tajników fotografii.

Jaka to jest straszna psychologicznie sytuacja, życie z osobą, która jest skupiona na pasji, a nie na drugim człowieku. Ona chce zainteresowania, rozmowy, uczucia, nie chce być obiektem na fotografii. On nie wybacza najmniejszego potknięcia życiowego (i nie, nie rzucam kamieniem, też mnie irytują rzeczy drobne[1], czasem za bardzo, ale pracuję nad tym!), każdego zejścia z nakreślonej przez niego drogi, wreszcie wpada na pomysł, żeby żonę ukarać.

[1]

Inne tej autorki.

#75

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 11, 2021

Link bezpośredni - Tag: 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


Eduard Fiker - Seria C-L

Lata 50. W wagonie pocztowym, transportującym 20 milionów koron w świeżo wydrukowanych banknotach z tytułowej serii C-L, wybucha bomba. Giną wszyscy konwojenci poza pracownikiem Urzędu Bezpieczeństwa, który - bardzo ciężko ranny - twierdzi, że nie było szans na to, żeby pieniądze nie uległy zniszczeniu. Kapitan Kalasz z Komendy Głównej i młodziutki Karliczek, oddelegowany jako asystent, są sceptyczni - dziwne ślady (nieużywany w pociągu klucz francuski i zamordowana dziewczyna przy torach kilkanaście kilometrów przed miejscem wybuchu) oraz pojawiające się epizodycznie na rynku banknoty z feralnej serii sugerują, że eksplozja nie była wypadkiem przy pracy i kradzież jednak nastąpiła. Potem ktoś planuje (na szczęście bez efektu) zgładzenie hospitalizowanego funkcjonariusza, a kolejni podejrzani o posiadanie kradzionych banknotów zostają znalezieni martwi. Przestępca okazuje się psychopatą, który chciał się zemścić na państwie za to, że rozstrzelano jego ojca za odmowę uczestniczenia w 1. wojnie światowej (“ponieważ był członkiem jakiejś sekty religijnej”). Morduje współpracowników, bo byli nierozważni, a narzeczoną, bo ”kobiety nawet za tysiące milionów nie zmusicie do milczenia”.

Się je: czekoladę, pieczywo, kiełbasę i ciastka oraz popija herbatą z manierki, wodą mineralną i kawą (w podróży), jajko w majonezie i rogaliki (w restauracji na Przykopach), dużą porcję lodów, cocktail, czarną kawę, kilka ciastek i papierosy (przesłuchiwana w kawiarni świadkini). Wreszcie dość obficie pożywia się kapitan, strudzony śledztwem[1].
Się gra: w “durnia” (”Grali w skupieniu, z drobnomieszczańską chciwością zagarniali drobne monety, co u tego rodzaju ludzi, mających do czynienia z milionami, wydało mi się groteskowe”).
Się pali: Karliczek nie pali, za to Kalasz pali nałogowo (na szczęście jest zdrów jak rydz), podobnie podpułkownik - straszliwe cygara, ze od ich dymu padały muchy.
Się czyta: “Dikobraz” (ale wcale nie bawi).
Się pije: czerwone wino.
Się zażywa: “chytry środek”, który pozwoli kapitanowi pracować dwa dni bez ustanku i usunie senność i zmęczenie; lekarz przepisujący przestrzega, że “organizm po zażyciu zjada sam siebie”.
Się udaje: “białego” emigranta rosyjskiego, bo tylko tacy mogli dostać darmowy wstęp na wyższe studia.

[1]

— Zatrzymajcie się, na Boga! — krzyczę niemal. Wszystkie uczucia zagłusza we mnie nagle przemożny głód. Człowiek musi jeść. Kupuję trzy parówki z musztardą, dwie świeże bułki i kufel piwa. Potem z zapalonym papierosem wsiadam znowu do auta.

Inne z tego cyklu.

#74

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 10, 2021

Link bezpośredni - Tag: 2021 - 2 komentarze - Skomentuj


Zofia Krajewska-Szukalska, Zygmunt Bohdanowicz - Bezpieczny świadek

Ewa wzywa 07, zeszyt 140

Spis osób:

  • Jan Makowicz - niski i szczupły, o twarzy steranego wieloma walkami boksera wagi ciężkiej
  • Krzysztof - współpracownik Makowicza, zazdrości mu zarobków i kariery
  • Juliusz Popowicz - prowadził sprawę śmierci żony Jana, a mimo to tym razem mu nie wierzy
  • Wojtek - funkcjonariusz, wysoki, na wyraźnie krzywych nogach, z wyłysiałą głową i krótką, otaczającą całą twarz starannie utrzymaną rudo-siwą brodą
  • Andrzej Kwiatkowski - prokurator, ubrany z nienaganną elegancją, podpatrzoną w tanich filmach telewizyjnych
  • Paweł Wojtys - jasnobłękitne, niemal przezroczyste oczy i gęste, zrośnięte między sobą czarne brwi
  • doktor Halina - psychiatra, lekarz Makowicza
  • Marek, ps. Defraudant - w starych, znoszonych dżinsach i kraciastej flanelowej koszuli robi wrażenie kontestującego intelektualisty
  • Lusia - z wyglądu przypomina starą niedźwiedzicę, prowadzi kawiarnię „Gawra" w szpitalu psychiatrycznym
  • Kazio - potężny sanitariusz, dzięki wieloletniej praktyce nawet nie denerwuje się na swych podopiecznych
  • Elżbieta - pielęgniarka, po czterdziestce, ze śladami urody, która nie zdążyła jeszcze przeminąć
  • terapeutka - naiwna dziewczyna, podobno sypia z ordynatorem
  • Marzena Kliś - prostytutka zamordowana nad Wisłą

Tym tomikiem mogę machać przed oczami wszystkim tym, którzy twierdzą, że kryminały z PRL-u były prymitywne i na jedno kopyto. Makowicz, nagradzany architekt, po przepracowanej nad prestiżowym projektem nocy wychodzi odetchnąć na balkon i widzi mężczyznę zabijającego prostytutkę i wrzucającego jej ciało do Wisły. Niestety, wezwana milicja nie odnajduje żadnych śladów zajścia, a nikt poza architektem tego nie widział. Makowicz rozpoczyna poszukiwania samodzielnie, znajduje pantofel zamordowanej, ale kiedy próbuje go dowieźć na posterunek, dzieje się szereg rzeczy, które w tym mu przeszkadzają - żółta furgonetka chce go staranować, mężczyzna rzuca mu się pod koła, po czym - dowieziony na pogotowie - znika razem ze znalezionym dowodem. Jako że świadek ma za sobą traumę (morderstwo żony) i leczył się psychiatrycznie, milicja mu nie wierzy, a - co gorsza - odkrywa to przestępca i postanawia wykorzystać, żeby potencjalnego świadka zdyskredytować. Włamuje mu się do samochodu i dostaje do mieszkania, gdzie bestialsko morduje kota (nie-czytać-nie-czytać) i niszczy wszystko, przez co Makowicz po próbie samobójczej ląduje w szpitalu psychiatrycznym.

W powieszonym niedawno napisie „Służba zdrowia twoim przyjacielem” brakowało już kilku liter. Historie o tym, jak z normalnej osoby zrobić szaleńca, a potem otępiałą kukłę, są w literaturze znane. Psychiatryk opisany tutaj nie odbiega od nich znacząco - można ignorować rzeczy dziwne, opowiadane przez pacjenta, a kiedy ten będzie próbował dochodzić swoich racji albo - jak tu - odkryje, że morderca dostał się do szpitala, żeby go ostatecznie uciszyć, można zgłuszyć go skutecznie silnymi lekami. Poza głównym wątkiem autorzy pokazują całą galerię barwnych pensjonariuszy szpitala - sprytnego Defraudanta, Gubernatora na odległej placówce dyplomatycznej, Magnetofona bez zębów czy posłusznego Świętego.

Się łyka: “Meprobamat” na zmęczenie (a tak naprawdę na załamanie nerwowe).
Się pije: drogi koniak.
Się pali: marlboro (z Pewexu).

Inne z tego cyklu tutaj.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipiec 6, 2021

Link bezpośredni - Tag: 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


Wojciech Piotr Kwiatek - Za żadne pieniądze

Ewa wzywa 07, zeszyt 139

Spis osób:

  • Paweł Niewczas - krytyk literacki, pogardliwie nazywany “naprawiaczem świata”
  • porucznik Rafał Ryski, ps. Artysta - otarł się kiedyś o tak zwane środowisko, studiował z Pawłem
  • major Janisz - szef Ryskiego, trochę moralizuje, ale bez urzędniczej pedanterii
  • Rysio Żak - kolega Ryskiego z Komendy Stołecznej, dyżurny przyjmujący zgłoszenie o Niewczasie
  • Antoni Koliński - cieć o aparycji zdeklasowanego urzędnika magistrackiego
  • Iwona Bogusz - narzeczona Pawła, podobno nie markowała scen erotycznych w filmach
  • Grzegorz Gołdyń - drab ze dwa metry, zwalisty, z brodą na pół gęby, formalnie jaskiniowiec
  • Ania Niewczasowa - matka Pawła
  • Niewczas senior - fanatyk praworządności, uczciwości, zwolennik czynów otwartych, jednoznacznych
  • Adam Dumała - redaktor naczelny “Nowin Wydawniczych”
  • Bożenka - sekretarka, kobieta nieco po trzydziestce[1]
  • Niemczak - stażysta, w obowiązkach ma spełnianie poleceń naczelnego
  • Piotr Olgierd Ellman - intelektualista klasyczny, nie wstaje przed południem, znajomy Ryskiego
  • Wituś - mężczyzna o twarzy zapitego pinczera
  • Kazimierz Wilczek, ps. Robert Wolfie - pisze zaskakująco popularne kryminały dla ćwierćinteligentów
  • Dionizy Kwapisz - przyszły wieszcz, duże nakłady, duży szum, duża, dobra prasa - tylko czytelników niedużo
  • Jan Duda - recenzent-pochlebca
  • Apolinary Socha - autor miałkich, ale poczytnych fraszek
  • redaktor Magda Rowińska - świetna figura[2], bystra, inteligentna i oczywiście cudownie złośliwa (w granicach, rzecz jasna, przyzwoitości)
  • Klemens Tyski - emerytowany prawnik, znany z niesłabnącej miłości do młodych aktorek[3]
  • Jerzy Jarski - wicedyrektor wydawnictwa „Oficyna Autorów"

Jesień 1979 (chociaż tomik z 1986). Co ciekawe, narrator - absolwent polonistyki, który maszynę do pisania zamienił na legitymację milicyjną - tytułuje się policjantem. To właśnie jego szef wysyła do ustalenia mordercy Niewczasa, krytyka literackiego o idealistycznym zacięciu. Po przejrzeniu oczywistych tropów (donos na kolegę w 1968, zaniedbywana narzeczona w ciąży), Ryski zaczyna się interesować kolegami krytyka po piórze, zwłaszcza że z maszyny do pisania zniknął przełomowy dokument, mający pogrążyć kogoś znanego. Poza śledztwem trochę szydery ze środowiska artystycznego.

Się pali: carmeny, fajkę, drogie zagraniczne - marlboro, amerykańskie kenty.
Się pije: wódkę Krakus, domowy kompot, coca colę, piwo (tylko pod konsumpcję), herbatę i wodę mineralną (na kaca), wermut, martineau (do brydża), żytniówkę (choć to trucizna, bo robią ją z proszku), śliwowicę, winiak klubowy.
Się kupuje: nielegalną wódkę na placu Zbawiciela, a fakt ten przydaje się do odkrycia osoby mordercy.
Turystyka: malowniczy opis bazaru Różyckiego (“nadwiślańskie corso czy Campo di Fiori”).
Się je: kiepskiej jakości społemowskie krakersy, całkiem dobre flaki w barze.
Się słucha: ballad Okudżawy.

[1] “ z gatunku tych, o których panowie na delegacjach rozmawiają zwykle nieprzyzwoicie, deklarując, co oni by takiej, jak i z jakiego powodu”.

[2] Narrator, zachwycony świetną figurą pani redaktor, ze złośliwą uciechą porównuje ją z koleżanką, przezwaną wdzięcznie “pulpecikiem”: “W dziale umów przedstawiła mnie kilku pracującym tam kobietom i wyjaśniła, z czym przychodzę. Słysząc to urzędniczka o dwukrotnej chyba nadwadze podniosła się z trudem zza biurka, otworzyła drzwi jednej z identycznych jak w poprzednim pokoju szaf i przystawiła do niej taką samą jak poprzednio Magda drabinkę. Reszta różniła się jednak zasadniczo, bo gdy ujrzałem ją wspinającą się z niemałym trudem po uginających się szczebelkach, natychmiast odwróciłem wzrok nie tyle z powodu niesmaku, ile raczej ze strachu”.

[3] “Był przedmiotem kpin połowy miasta, o jego wyczynach opowiadano legendy, dowcipy mnożyły się piętrami, znałem kilku takich, co osobiście asystowali niegdyś przy największych blamażach erotycznych mecenasa, o które zresztą było tym łatwiej, im bardziej starszy pan napalał się, by udowodnić, że mimo nadchodzącej siedemdziesiątki nie powiedział jeszcze w dziedzinie seksu ostatniego słowa”.

Inne z tego cyklu tutaj.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 5, 2021

Link bezpośredni - Tag: 2021 - 1 komentarz - Skomentuj


Marian Keyes - pentalogia o siostrach Walsh

Uprzedzając ekscytację, niestety nie ma nic nowego na rynku wydawniczym w Polsce, w oryginale oczywiście kilka tytułów się pojawiło, ale chyba nie ma popytu na non-fiction tej autorki. Czemu więc wspominam? Po niedawnej lekturze Żulczyka przypomniałam sobie dramatycznie dawno nie czytane "Wakacje Rachel" i stwierdziłam, że należy mi się coś łatwego i przyjemnego na rozpoczęcie wakacji (kto ma, ten ma, niektórzy chodzą do pracy i kończą wreszcie wymianę okien). Otóż, jak się łatwo domyślić, Keyes o uzależnieniach oraz - w innych tomach o depresji, zdradzie małżeńskiej i porzuceniu czy wreszcie o śmierci współmałżonka - wcale lekko nie pisała. Rachel dramatycznie przechodzi przez odstawienie, wyparcie, boleśnie odkrywa prawdę o swoim nałogu, zalicza nawrót i upadek; nie jest to oczywiście drama i proza na skalę Żulczykową, ale widać doświadczenie i solidny wywiad autorki, nawet jeśli się weźmie pod uwagę, że to oficjalnie chick lit (co autorka obśmiewa, zadając pytanie, czemu lekka literatura dla panów nie jest nazywana "dick lit").

A jak już wyjęłam z półki "Wakacje", to stwierdziłam, że przeczytam sobie wszystkie tomy. O Claire ("Arbuz"), którą mąż rzucił w dniu porodu, a potem łaskawie zgodził się, żeby wróciła, ale pod pewnymi warunkami. O Margaret, uciekającej do tytułowych Los Angeles ("Anioły"), bo odkryła zdradę męża. Najsmutniejszą o Annie ("Jest tam kto?"), gdzie bohaterka łapie się nawet najbardziej absurdalnych sposobów, żeby porozmawiać z mężem, który mtvaął j jlcnqxh, a dodatkowo autorka świetnie opisuje toksyczne środowisko pracy w agencji reklamowej. Wreszcie Helen, najmniej sympatyczna z sióstr Walsh ("Tajemnica Mercy Close"), prywatna detektyw z depresją. Dużo stron, niektóre z nich czytałam 15 lat temu.

PS Gdzie się kupuje anglojęzyczne ebooki w przystępnych cenach?

#68-72

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 4, 2021

Link bezpośredni - Tag: 2021 - 2 komentarze - Skomentuj


Barbara Nawrocka, Ryszard Doński - Akcja "Chirurg"

Wyjątkowo ciepły czerwiec. Ktoś bezczelnie napada na sklep jubilerski na Hożej, zostawia karteczkę sugerującą akcję polityczną i - uciekając - strzela do milicjanta. Kapitan Korda cieszy się, bo wreszcie “trafił na przeciwnika, który pozwala ocenić rangę własnego zawodu, wysiłku, inteligencji, przenikliwości”. Na podstawie mizernych śladów i enigmatycznych zeznań świadków, Korda ogromną pracą[1] całego aparatu buduje portret pamięciowy (przydają się charakterystyczne okulary przeciwsłoneczne, wyprodukowane tylko w jednym rozmiarze) i powoli odkrywa, kim jest przestępca. W drugim wątku Andrzej, obiecujący student 3. roku Politechniki Warszawskiej, zakochuje się od pierwszego wejrzenia w maturzystce Katarzynie, a ponieważ “ma klasę”, obiecuje dziewczynie, że dotknie ją dopiero wtedy, gdy zabierze ją do Paryża. I nie próbuje nawet jej dotknąć, gdy się spotykają, tylko planuje zdobycie funduszy na wyjazd; rozważa okradzenie ciotki, która “sprzed wojny” ma trochę sreber, ale w końcu wymyśla inny plan - napad na sklep jubilerski za pomocą skradzionej w tramwaju broni. Podczas ucieczki zawodzi go jednak osławiona inżynierska logika i strzela do przypadkowego milicjanta, od tej pory jest zbiegiem (i, ależ to zabawne, nie spotka już nigdy Katarzyny, z którą chciał od pierwszego wejrzenia pod paryskim niebem). Ten wątek to wgląd w głowę Raskolnikowa bez wyrzutów sumienia, psychopaty, który z każdej sytuacji wyciąga dla siebie korzyść (ba, nawet spowiada się z przestępstwa, żeby uzyskać psychiczną ulgę[2]). Jako że w Polsce nie udaje mu się sprzedać skradzionych precjozów, usiłuje uciec do NRD albo Danii, w tym celu rozkochuje w sobie przypadkiem poznaną w pociągu Agnieszkę, naiwną córkę rolnika, która widzi w nim szansę na lepsze życie dla siebie.

Się pali: na zabawie, ale potem głowa boli (no bo przecież nie od wódki), fajkę.
Się je: rzodkiewki, jajka na miękko i bułki.
Szowinizm powszechny: “rzucała głową jak pensjonarka”, “ślepa kobieca satysfakcja”, kiedy kobieta widzi, że zrobiła wrażenie na mężczyźnie, irytacja kobiety z powodu spóźnienia i odrzucającego zachowania to “humory” i “miłosne gierki”. Korda obiecuje żonie popołudnie w domu, ale praca wygrywa (“A nawet gdybym został ― pomyślał ― kobieta tkwi z dziećmi przed telewizorem, potem zajmie się kolacją. Na kolację wrócę”). O zachowaniu Andrzeja w stosunku do Agnieszki (“nieznaczna tępota rysów dowodziła, że dziewczyna nie uczyła się długo, nie spędzała czasu na czytaniu” czy w scenie z aparatem[3]) nawet nie wspominam.
Się pije: cytrynówkę, bo od wina boli głowa, pomarańczówkę (żeby przetrwać do rana w marynarskiej knajpie).
Się podróżuje: latami zbiera się 20 tysięcy i z Orbisem płynie “Batorym” na Wyspy Kanaryjskie przez trzy tygodnie.

[1] Milicja rozsyła funkcjonariuszy do wszystkich miejscowości skomunikowanych kolejowo z Gdańskiem, a dodatkowo zawozi znajomych Andrzeja z Warszawy do Szczecina w celu rozpoznania zwłok, na co studenci się cieszą, bo…

― Przepraszam panów za tę nieoczekiwaną podróż ― powiedział głośno ― ale to obywatelski obowiązek, którego mamy prawo wymagać od każdego.
― Oczywiście, oczywiście ― rzucił prędko Laskowski. ― Nie byłem jeszcze w Szczecinie. Całkiem ładna podróż nad morze za państwowe pieniądze. Do tego w lecie. Kto by się krzywił na taką propozycję!

[2]

Andrzej szedł wzdłuż konfesjonałów, starając się tłumić odgłos kroków. Potrzebował ciszy, skupienia. Zatrzymał się przed jednym z konfesjonałów.
― Chciałbym się wyspowiadać ― powiedział wyraźnie. Jego słowa zabrzmiały na tyle głośno, aby mógł utwierdzić się w swojej odwadze.
Od ołtarza rozległ się delikatny dźwięk dzwonka. Zaczęła się msza. Andrzej wstał z klęcznika i przeszedł do bariery dzielącej wiernych i kapłana. Wstąpił uroczyście na schodek. Był pewny, że coś przełomowego dzieje się w jego życiu. Nie miał podobnego wrażenia nigdy dotąd ― ani po maturze, ani po zdaniu egzaminu na pierwszy rok studiów. Uczucie lekkości, spowodowane postem, wzmogło się. Przyjął komunię i stanął znów na placu. Chciało mu się fruwać, jakby miał skrzydła u ramion. Obrzucił spojrzeniem krzyżujące się ulice, obejmując nim cały świat. Naprzeciw kościoła mieścił się bar samoobsługowy.
Andrzej zażądał setki i wypił ją jednym haustem.

[3] Nie załadował kasety aparatu i teraz dostrzegał cały komizm sytuacji ― biegającą, podnieconą Agnieszkę, przekręcającą nie istniejący film. Wszystko jedno ― myślał. ― Robimy zdjęcia. Przyszliśmy tu robić zdjęcia.

Inne z tego cyklu, inne tej autorki.

#67

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 1, 2021

Link bezpośredni - Tag: 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


Jakub Żulczyk - Informacja zwrotna

Marcin Kania pojawia się na spotkaniu swojej grupy AA zakrwawiony i z dziurą w pamięci. Nie pił od dłuższego czasu, ale coś się poprzedniego dnia zdarzyło, bo obudził się z urwanym filmem w mieszkaniu syna Piotra, ta krew, syna nie ma i nie wiadomo, gdzie jest. Policja się sprawą nie przejęła, żona, z którą jest w separacji, nie chce z nim rozmawiać i bynajmniej go nie wspiera w jego wysiłkach, żeby Piotra znaleźć. Najbardziej współczujący się ludzie z grupy wsparcia, pozwalają Marcinowi zostać mimo ewidentnego złamania zasad (zapicie), pomagają mu chodzić śladami tych urywków zachowanych wspomnień i szukać przeoczonych przez policję dowodów na to, że Piotr wpadł w jakąś aferę, która - prawdopodobnie mogła kosztować go życie.

I teraz mam trochę zgryz, ile zdradzać z fabuły, która powoli odsłania kolejne warstwy ze zniszczonej alkoholem pamięci Marcina, konfrontuje jego wyobrażenia z opinią innych o nim, dochodząc wreszcie do sedna - co się wydarzyło tamtego feralnego wieczora (oraz czy rzeczywiście był feralny) z synem narratora. Tak jak w “Ślepnąc od świateł” dałam się uwieść Żulczykowi, że jego bohater - mimo obiektywnych trudności - to jednak człowiek z pewną moralnością, pokręconą i naciąganą, ale dającą się logicznie wyjaśnić, tak tutaj nie byłam w stanie zaakceptować Marcina jako pechowca, który - jakby nie nałóg - byłby miłym człowiekiem. Nie zdradzałby żony, nie spowodował kalectwa przyjaciela, nie zmarnował swojej kariery i życia, w tym rodzinnego; problem w tym, że to bzdura, bo nawet bez alkoholu Marcin jest zwyczajnie zły, egoistyczny i bezmyślny. Absurdalnie, tytułowa “informacja zwrotna” - opinia innych uzależnionych w grupie trzeźwiejących, mająca na celu pomoc w zrozumieniu błędów w ocenie sytuacji, jakie popełnił opowiadający o swoich uczuciach i trudnościach - jest mniej istotna niż pełne blasku opisy picia, cudowne, choć krótkie, chwile upojenia, które trzeba powtarzać jak najczęściej, zanim przyjdzie zjazd. Intryga kryminalna - poszukiwania syna i powolne odsłanianie kulisów prywatyzacji warszawskich kamienic z “wkładką mięsną” - jest tylko dodatkiem do właściwej zaskoczki fabularnej - Marcin pnłl pmnf cvwr cbqpmnf bcbjvnqnavn fjbwrw uvfgbevv, xłnzvr v jlcvren emrpmljvfgbść, j wrtb tłbjvr wrfg fcówal, n qmvnłnavn znwą fraf, cbqpmnf, tql wrtb bgbpmravr - j cemrpvjvrńfgjvr qb pmlgryavxn - fłlfml orłxbg omqhealpu jlcbjvrqmv v vqvbglpmar, avrormcvrpmar mnpubjnavr.

Podsumowując - świetnie napisana dołująca i nieprzyjemna książka o alkoholizmie, DDA i aferze reprywatyzacyjnej w Warszawie.

Inne tego autora.

#66

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 28, 2021

Link bezpośredni - Tag: 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj