Tag:
beletrystyka
Autorka opisuje w luźno powiązanych ze sobą historiach rok z życia rodziny Bradshawów - starszych, kostycznych rodziców i ich trzech synów. Thomas niedawno zrezygnował z prac i został “ojcem w domu”, żeby jego żona mogła awansować; Antonia po latach łączenia niewymagającej pracy akademickiej i opieki nad córką nagle wchodzi w “męski” świat. Starszy brat Thomasa, Howard, jest zapracowanym handlowcem; jego żona Claudia nie pracuje, ale od lat narzeka, że nie jest w stanie uprawiać sztuki, bo wieczna nieobecność męża zmusza ją do zajmowała się domem, dziećmi i wszystkim innym. Leo, najmłodszy z braci, jest copywrighterem; jego ojciec nie traktuje go poważnie. Do tego dochodzą rodzice Antonii, aspirujący do wyższych sfer, niespecjalnie podoba im się nowy układ w domu córki. Wiodącym tematem jest zazdrość i pogarda - każdy komuś czegoś zazdrości, nikt nie jest szczęśliwy ze swoimi wyborami. Bracia niespecjalnie się lubią, ale spotykają się regularnie, bo rodzina. Przewija się też motyw sztuki jako celu w życiu - niespełniona artystka tak naprawdę boi się wejść do pracowni, bo czuje, że nie byłaby zadowolona z malowania, Thomas w ramach wolnego czasu wraca do lekcji gry na fortepianie, ale dociera do niego, że będzie najwyżej coraz lepszym rzemieślnikiem.
Mam wrażenie, że to kontynuacja obserwacji nieszczęśliwych związków z “Arlington Park”. Wszyscy Bradshawowie żyją od lat obok siebie, ale w zasadzie każdy z nich jest samotny. Wiedzą, że czegoś im brakuje, ale są na tyle bierni, że nie potrafią wyjść z impasu, przez co stają się dla siebie samych i bliskich jeszcze bardziej toksyczni. Trochę brakuje mi pointy w tej opowieści, ale chyba taki był zamysł, że zaczyna się we wrześniu i w kolejnym wrześniu kończy, życie nie ma pointy.
Inne tej autorki tutaj.
#67
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 24, 2023
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Z pozytywów - tak, w ostatnim tomie tetralogii wszystko się ze sobą zazębia, jest Daniel i Elisabeth, Art i Charlotte oraz Iris, a połączenie Brexitu i pandemii stanowi słodko-gorzki finał. Z negatywów - jakie to przegadane, erudycyjne, męczące cztery książki, z których można by zrobić jedną, wycinając dygresje i niektóre wątki. Każda z opowiedzianych historii niezależnie jest ciekawa i ważna, ale przebicie się przez kolejne tomy, które podają je po kawałku, zdusiło mi większość przyjemności z czytania.
W “Wiośnie” Ryszard, nieco zapomniany reżyser awangardowych filmów, nie radzi sobie ze śmiercią wieloletniej przyjaciółki i pracą przy komercyjnej kupie, której twórca planuje przerobienie na pulpowy erotyk historii niespotkania poety Rilkego i umierającej na gruźlicę pisarki Mansfield. Rzuca wszystko, jest gotowy odejść na własnych warunkach, ale od śmierci ratuje go Florence, dziwnie przekonująca dziewczynka, która niemal w nadnaturalny sposób wchodzi do obiektów detencyjnych i uzyskuje to, co chce (na przykład czyste toalety). Nieco przypadkiem dołącza do nich Brit, strażniczka z takiego ośrodka i we trójkę spotykają się z przedstawicielami ruchu bezpiecznego uwalniania uchodźców. “Lato” z kolei wraca do maligny 104-letniego Daniela, któremu internowanie w brytyjskim obozie w czasie wojny miesza się z rzeczywistością, w której opiekuje się nim Elisabeth, aktualnie w związku z Artem. Wiodącym wątkiem jest wyprawa nastolatków - nadinteligentego Roberta z piekła rodem i jego siostry Sashy wraz z Artem i Charlotte - Robert chce zobaczyć miejsce, w którym ukrywał się Albert Einstein, Sasha koresponduje z jednym z uchodźców, który finalnie - ukradkiem wypuszczony po latach w nieprawnym zamknięciu, bo pandemia - ląduje w domu pomocy zorganizowanym przez Iris.
Inne tej autorki.
#63-64
Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipiec 12, 2023
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Jakkolwiek w dalszym ciągu Papużanka ma cudownej urody język i fantastyczny zmysł obserwacji, tak tutaj dwie rzeczy mi nie pasowały. Po pierwsze - to opowiadania, nie powieść. Niektóre świetne, niektóre dziwne, ale jak to opowiadania - nieco przykrótkie. Po drugie niektóre z nich są przyprószone nieco realizmem magicznym, a za takim rozwiązaniem fabularnym niespecjalnie przepadam.
Jest monolog wewnętrzny mężczyzny, którego partnerka - mimo obietnic - nie pojechała z nim na dawno zaplanowany wyjazd i za nią tęsknił. Kobieta, która nie lubi towarzystwa w pokojach hotelowych, nagle ma dokwaterowaną osobę z przerażającymi konsekwencjami. Dziadek buduje dom na wsi, ale babcia z gruntu miejska nie chce z nim zamieszkać. Archaizowana opowieść o wigilii w dworku na wsi. Dość chaotyczna historia pewnego przyjęcia, gdzie narratorka brzydziła się jeść. Dziwny, przykry zestaw równoległych scenek o wakacyjnych opiekunach kota, który w trakcie wyjazdu swoich państwa umiera. Wdowę od 30 lat samotną odwiedza sąsiadka. Mężczyzna buduje dom przy ruinach klasztoru. Starsza pani nie cierpi być zagadywana w windzie. Wreszcie finalne opowiadanie o przygotowaniach do wesela bardzo dawno temu.
Inne tej autorki.
#60
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 3, 2023
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Lata 50., Karolina Północna, zaniedbany dom na bagnach. Ojciec, weteran wojenny, pije i bije żonę; któregoś dnia matka pakuje rzeczy i odchodzi, zostawiając męża z piątką dzieci. Niedługo potem ucieka starsza trójka - dwie siostry i brat, a następnie odchodzi młodszy, nastoletni chłopak Jodie. W efekcie w rozwalającej się chacie zostaje wiecznie podpity, brutalny ojciec i 7-letnia Kya, która nie ma gdzie iść. Powoli uczy się gotować, zajmować się domem, ojcu zdarzają się chwile trzeźwości, kiedy uczy córkę łowić ryby, ale w pewnym momencie i on nie wraca po jednej z pijackich wypraw. Kya dorasta poza systemem, w szkole spędza jeden dzień, potem skutecznie ucieka, żyje ze sprzedaży ryb i ukrytego wsparcia otrzymywanego od Skoczka i Mabel, czarnych, bo biali, nawet biedni, raczej nią pogardzają. Jedynym kontaktem ze światem jest Tate, kilka lat starszy od niej chłopak, który uczy ją czytać, dostarcza książki, motywuje do nauki i nawet doprowadza do wydania pierwszej przyrodniczej książki Kyi, ale w pewnym momencie znika na studia, mimo że obiecał zakochanej Kyi, że wróci. Rozczarowana do świata dziewczyna zanurza się w przyrodzie, ale wtedy pojawia się Chase, lokalny samiec alfa, który ją w sobie rozkochuje. Kilkanaście lat później zwłoki Chase’a zostają znalezione pod platformą widokową, Kya zostaje na podstawie mizernych poszlak (i ogromnej nienawiści społecznej) aresztowana, mimo że ma na czas śmierci Chase’a alibi. Miasteczko dzieli się na tych, którzy chcą jej kary, i na tych, którzy widzą, jak bardzo dziewczynę zaniedbali i chcą pomóc.
To urocza, bardzo pozytywistyczna opowieść o przezwyciężaniu nawet najgorszych trudności - opuszczone dziecko, obdarzone tylko naturalną ciekawością i wolą przetrwania, wyrasta na inteligentną przyrodniczkę i wrażliwą poetkę z minimalnym wsparciem. W tle autorka (bawiąc-uczyć) opowiada o zwierzętach występujących na mokradłach i zmyślnej przyrodzie, od której zepsuci cywilizacją ludzie powinni się uczyć. I wszystko jest pięknie aż do ostatnich stron, kiedy to po śmierci 60-letniej Kyi jej mąż odkrywa tajemnicę wydarzeń sprzed lat. I tu mam mocno mieszane uczucia, bo z jednej strony rozwiązanie fabularne było od pewnego momentu oczywiste (i autorka zawiesza kilka “strzelb”), z drugiej strony rzuca zupełnie inne światło na całą historię. Czytało mi się bardzo dobrze, ale finał zostawił mnie z dość ambiwalentnymi uczuciami.
#58
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 29, 2023
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 2 komentarze
- Skomentuj
Pakistan, targ w Lahore, w jednej z małych restauracji siedzi wykładowca uniwersytecki, Changez i rozmawia, chociaż lepszym określeniem byłoby, że monologuje, bo rozmówcy nie słyszymy, do amerykańskiego przedsiębiorcy. Rozmowa jest dość nietrywialna, bo i Changez to niezwykła osoba - potomek pakistańskiej zubożałej elity, wysłany do USA na studia ogromnym kosztem, ukończył Princeton i załapał się pod koniec lat 90. do prestiżowej firmy konsultingowej. W jego opowieści przecinają się dwie płaszczyzny - osobista, gdzie opowiada o poznaniu Eriki, pięknej, mądrej, ale i jednocześnie złamanej cierpieniem, której tęsknoty za zmarłym narzeczonym nie był w stanie zaspokoić, oraz narodowa, bo w wyniku ataku na WTC jego kraj, sąsiadujący z Afganistanem, ucierpiał przez odwetowe akcje Stanów Zjednoczonych. W wyniku tych dwóch niezależnych zmiennych - pogłębiającej się depresji Eriki i rozczarowania narratora zmianami w wymarzonym kraju - pięknie zapowiadająca się kariera ambitnego, pracowitego Pakistańczyka uległa załamaniu.
Jakkolwiek opowieść Changeza jest dramatyczna i pokazuje, jak bardzo mocarstwowość USA niszczy inne kraje i ludzi, tak książka, mimo że wciągająca, jest nieco chaotyczna i wygląda na niedokończoną; nie wiadomo, kim jest jego rozmówca, przypadkową osobą czy przedstawicielem służb USA, które planują potencjalnego dysydenta dyskretnie usunąć.
Inne tego autora:
#53
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 12, 2023
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ponieważ pojawił się już drugi, finalny sezon “Firefly Lane” i obecne w nim były niektóre z wątków z “Pozwól odejść”, kontynuacji losów rodzin Hartów i Ryanów z 2013 roku, mam szczerą nadzieję, że nikt nie wpadnie na ekranizację tego jakże słabego tomu. Nawet z moją ogromną sympatią do bohaterek, no ile można nurzać się w dramie i nieszczęściu. Uwaga - zdradzam fabułę serialu i pierwszego tomu - po śmierci Kate wszyscy są załamani. Marah zaczyna się ciąć, nawiązuje romans z wytatuowanym i zaburzonym Paxtonem, a ponieważ Tully to ukrywa przez Johnnym, wybucha afera, w wyniku czego Johnny odcina się od Tully, a Marah rzuca studia i rezygnuje z kontaktów z kimkolwiek poza ukochanym. W efekcie Tully wpada w alkoholizm i lekomanię, jest persona non grata w mediach, próbuje bez efektu pisać autobiografię, po czym pewnego dnia dzieje się coś tak złego, że na powoduje wypadek; ląduje z uszkodzeniami mózgu i ciała w szpitalu, a potem w śpiączce. Przy łóżku Tully zbierają się wszyscy, Marah wyznaje swoje grzechy, Johnny przeprasza za to, że skupiony na swoim bólu zaniedbał ból Tully, zaś Dorothy/Chmura, wyrodna matka Tully, opowiada o swoich traumach i ojcu Tully. Ach, zapomniałam wspomnieć, że leżąca w śpiączce ich nie słyszy, bo konwersuje z duchem zmarłej Kate. Finał jest - ponownie - należycie wzruszający i katartyczny, ale nic by się nie stało, jakby ta książka nie była opublikowana.
Inne tej autorki.
#50
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 4, 2023
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Jak zapewne starsze z Was pamiętają z serialu, wcale nie było o wojnie, tylko o konflikcie pokoleń. Sąsiadka z góry, Irena (Janowska), pośredniczy często w kłótniach między sąsiadką z domu (Kwiatkowska) a jej nastoletnim synem, Pawłem (Musiał-Janczar). W drugim tomie do mieszkania narratorki wprowadza się tymczasowo Anula (Góralczyk), siostrzenica, której matka jest permanentnie w szpitalu, więc ciocina zyskuje własny egzemplarz nastolatki do nieledwie entomologicznej obserwacji. Kręcą się jeszcze panowie - ojciec Pawła (Rudzki), wiecznie w delegacjach (“bada, dlaczego ludzie tak
mało produkują, a tak dużo konsumują”), a podczas krótkich pobytów w domu wychowujący syna krzykiem i zakazami oraz mąż Ireny (Szczepkowski), głównie przebywający w biurze. Kłótnie to może duże słowo, raczej nieporozumienia, bo przedwojenni rodzice - mimo że naprawdę próbujący zrozumieć - nie nadążają za zmieniającymi się modami na muzykę (jazz, trzeci nurt, blues, Szczepanik i Presley), modę (spodnie tak wąskie, że nie da się zgiąć nóg w kolanach, a potem nagle szerokie; berety zarzucone na korzyść czap z końskiego włosia), aktywności fizyczne (przepisywany skrzętnie podręcznik do jogi!) czy wyznaczniki bycia chuliganami.
Towary deficytowe: żyletki, zielone koszulki gimnastyczne, groszek w puszce (bywa rumuński), pomarańcze (przed świętami), banany (ale nikt nie kupuje, bo na pewno będą na wierzchu zielone, a w środku zgnite), szynka (wydzielana na specjalne okazje), ptasie mleczko (kitrane w bieliźniarce), radio odbierające stację Luksemburg.
Znak czasów: Adenauer coś knuje, doktor Kildare z telewizji, erwupegie, herbatniki 22 lipca, ormowcy, Kirszenstein, Sartre nie przyjmuje nagrody Nobla.
Się je: knedle z mrożonych śliwek, omlet z cebulką, wczorajszą zupę, zimny schab z surówką na Wielkanoc, rybę faszerowaną i w galarecie, sałatkę śledziową, zimny schab, zimną cielęcinę i pół kilo tatara (wszystko ze sklepu) na Boże Narodzenie, rosół.
Się przywozi z terenu: zająca, czeski naszyjnik ze sztucznych brylantów i rubinów oraz takież
kolczyki.
Się pali: „Silesie” (okropne), „Carmeny”, fajkę (a w zasadzie nie pali, tylko trzyma w zębach, bo trzeba coś palić, ale i dbać o płuca), w klasie i tramwaju.
Się stoi: w kolejkach za wszystkim (i można całą “Trylogię” przeczytać).
Gender codzienny: kobiety tracą pieniądze niewiadomo na co, bo są kapuścianymi głowami do matematyki.
Się pożycza: cukier, wanilię, pieniądze do pierwszego.
Się odejmuje: lata podczas wypisywania życiorysu, bo była wojna i nikt nie sprawdzi.
Się pije: również w pracy, mąż narratorki wraca lekko nieużyteczny z biura i odsypia imieniny Karola czy Jadwigi.
Się (krypto)reklamuje:
Anula bez słowa zakasała rękawy, włożyła fartuch i nalała do zlewu płynu do zmywania „Ludwik”. Otworzyła kran i zapieniło się wspaniale. Od czasu, jak znalazłam w sklepie „Ludwika”, Anula zmywa na ochotnika.
Się jest w związku:
Mąż, który mimo że jesteśmy piętnaście .lat po ślubie, wciąż zachowuje się przyzwoicie, wstał nawet dość szybko z fotela i poszedł otworzyć.
Poszłam się umyć i kiedy wychodziłam z łazienki, zauważyłam, jak mąż cichutko odwija paczuszkę z szynką i wyjmuje plasterek. Udałam, że nie widzę. Ostatecznie całą pensję do domu
przynosi, nie pije, nie pali i ma lekki chód, tak że prawie nie zdziera obcasów.
Inne z tej serii.
#48-49
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 2, 2023
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 4 komentarze
- Skomentuj
W małym miasteczku 10 lat wcześniej ktoś popełnił samobójstwo, skacząc z mostu, co zapoczątkowało wielowątkowo całą serię wydarzeń, która ostatecznie doprowadziła do nieudanego śledztwa w sprawie napadu na bank i tzw. hostage situation (owszem, było to przestępstwo o niskiej szkodliwości, bo bank był bezgotówkowy, a żadnej z osób zamkniętych w mieszkaniu z porywaczem nic się nie stało). Jeden wątek to śledztwo, prowadzone przez Jacka i Jima, ojca i syna; robota nie jest specjalnie wdzięczna, bo przesłuchiwani zakładnicy nie są pomocni, bywają niegrzeczni albo zachowują się jak idioci, a najgorsze, że przestępca jakoś ulotnił się z obstawionego mieszkania bez drugiego wyjścia. W drugim wątku narracja przeskakuje do wydarzeń, które zmusiły osobę napadającą do takiego zachowania oraz do samego porwania zakładników podczas oglądania mieszkania na sprzedaż, co jest dość nietypowe, bo nikt się nie boi, nawet pod lufą pistoletu. Kolejny wątek to terapia Zary, dyrektorki banku, która hobbystycznie chodzi oglądać cudze mieszkania, do czego nie chce się przyznać terapeutce (oraz czemu od 10 lat nosi w torebce list).
Na poziomie intelektualnym oczywiście schemat goni schemat, zaskoczka co do osoby napadacza/porywacza jest dość łatwa do rozszyfrowania, podobnie związki między na pozór przypadkowymi uczestnikami dramatu, ale i tak całość składa się w świetną całość. Z innych książek wiedziałam już, że autor umie w “bohaterowie nie są tym, kim się wydają”, ale i tak zostałam zaskoczona maestrią, jaką wygrał zupełnie niespotykaną sytuację, bez patosu pokazując drugie dno różnych na pozór oczywistych ludzkich zachowań. Do tego jeszcze dochodzi język - mnóstwo ironii i łagodnego sarkazmu, niektóre zdania są jakby żywcem wyjęte z Pratchetta. Świetne, chcę natychmiast wszystkie książki tego autora i niech pisze następne.
PS Jest serial na podstawie, o czym niebawem!
Inne tego autora.
#47
Napisane przez Zuzanka w dniu środa maj 31, 2023
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Winston Smith, członek Partii Zewnętrznej, pracuje w Ministerstwie Prawdy - modyfikuje treści gazet i książek, żeby były zgodne z aktualną linią polityki Wielkiego Brata. Problem w tym, że doskonale pamięta, że to kłamstwa. Że Oceania, w której żyje, nie zawsze prowadziła wojnę ze Wschódazją, kilka lat temu wszak byli sojusznikami. Wrogowie systemu, opluwani podczas codziennych 2 Minut Nienawiści, byli zasłużonymi członkami Partii Wewnętrznej. Przydział czekolady jeszcze tydzień temu wynosił 50 gramów, dziś pojawiła się informacja, że został podniesiony do 30 gramów, radujmy się. Zaczyna ukradkiem, poza obserwującymi wszystko ekranami, spisywać swoje spostrzeżenia, mając nadzieję, że zrozumie, czemu świat działa tak, a nie inaczej. Wyczuwa, że mijany czasem członek Partii Wewnętrznej, O’Brien, może być jego sojusznikiem, a czarnowłosa Julia na pewno by na niego doniosła, jakby mogła. Dziwi się więc, kiedy Julia niespodziewanie i ukradkiem wyznaje mu miłość. Zaczynają się spotykać, knuć na szkodę systemu i cokolwiek by się nie stało, obiecują sobie, że nigdy się nie zdradzą.
Finał tego zapewne znacie - Wielki Brat doskonale wie, kto nie postępuje zgodnie z doktryną Partii i ma świetne metody na to, żeby nawet taka czarna owca jak Winston wyparła się wszystkiego, co było dla niego święte. Z perspektywy 2023 książką jest dość przegadana, w zasadzie 80% to podawana najpierw powoli, potem - przez zacytowanie samizdatu Goldsteina - już bardziej skondensowanie, ekspozycja świata. Wprowadzenie permanentnej wojny, ograniczenie produkcji na rzecz ciągłego niedoboru, zastąpienie miłości międzyludzkiej nienawiścią i permanentna inwigilacja, to wszystko sprawiło, że powstało społeczeństwo idealnie posłuszne. A tych krnąbrnych można zniszczyć szantażem, torturami i zagraniem na najniższych instynktach. Co ciekawe, wielką miłość między Julią a Winstonem zapamiętałam nieco inaczej - jest przypadkowa, to raczej wspólna nienawiść systemu, a nie wzajemny zachwyt ich do siebie przyciąga. Winston jest nierozważny, fakt, autor wyjaśnia, że w codziennej samotności i poczuciu bycia obserwowanym nie ma możliwości wyrobić w sobie ostrożności, sprytu czy orientacji, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem; decyzje podejmuje się impulsywnie, na podstawie spojrzeń czy snów. Natomiast warstwa dotycząca manipulacji - o, to się w ogóle nie zestarzało, zwłaszcza w dobie setek czasem sprzecznych, a często stronniczych źródeł informacji, których nie dość, że nie jesteśmy w stanie zweryfikować, to jeszcze czasem nie mamy nawet takiej potrzeby, przyjmując prawdę z ekranu za pewnik.
#45 / #1
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 27, 2023
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 1 komentarz
- Skomentuj
Britt-Marie pojawia się w urzędzie pracy i od razu wiadomo, że nie będzie łatwo. Ma ponad 60 lat, nie ma żadnego doświadczenia zawodowego, na co oczywiście się obrusza, bo prowadziła swojemu mężowi dom, wychowywała mu dzieci i reprezentowała go godnie, żeby mógł prowadzić swoją firmę. Coś się jednak zmieniło i teraz potrzebuje pracy od zaraz. Urzędniczka jest coraz bardziej zirytowana, bo Britt-Marie wszystko bierze literalnie, bynajmniej nie rozumie sarkazmu i zaczyna dzwonić do niej z regularnością automatu. Wreszcie udaje jej się znaleźć posadę w Borg, miasteczku kilkadziesiąt kilometrów dalej, gdzie z powodu zapaści przemysłu pozamykano wszystkie firmy, ale przez niedopatrzenie przez miesiąc powinien być czynny gminny ośrodek sportowy i Britt-Marie będzie przez ten czas stróżem. Na miejscu Britt-Marie odkrywa, że ma mnóstwo do zrobienia, bo ośrodek jest zaniedbany, a jej niedoścignioną umiejętnością jest wprowadzanie ładu i czystości. Wchodzi w liczne konflikty z mieszkańcami, oczywiście nie dlatego, że jest taką osobą, co powoduje niesnaski, nie mówi tego, co mówi, żeby kogoś obrazić, a tylko z najlepszymi intencjami. Nie mija dużo czasu, kiedy Britt-Marie pomaga, bo ktoś musi, w lokalnym sklepie/pizzerii/warsztacie samochodowym i zaczyna - wbrew sobie, wszak nie jest taką osobą, która emocjonuje się piłką nożną - trenować lokalną drużynę dziecięcą. Potem jest ofiarą napadu, zakochuje się w niej lokalny policjant, a między wierszami czytelnik odkrywa, co się stało, że Britt-Marie opuściła dom i męża.
Ponownie, autor z takiej typowej Karen, upartej wbrew rozsądkowi, nie umiejącej w zachowania społeczne, agresywno-pasywnej (kolejność celowa), irytującej całe otoczenie, potrafi zbudować pełnowymiarową, wieloznaczną i wrażliwą osobę po traumie, ze skomplikowaną przeszłością. Tak samo też życzliwie pokazuje mieszkańców Borg - bezrobotnych, alkoholików, leniów, cwaniaczków i przestępców - którzy przy bliższym poznaniu okazują się walczyć ze swoimi demonami i mieć pewne powody do takiego, a nie innego zachowania. Oczywiście walnęło też w miękkie, pomoczyłam łzami poduszkę i włosy, mimo że książka raczej utrzymana jest w tonie lekko ironicznym.
Inne tego autora.
#44
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek maj 23, 2023
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 0 komentarzy
- Skomentuj