Tag:
kryminał
Znamy wszyscy podejście autorki do egzotyki - dzielni archeolodzy robią poważną pracę naukową w zastanym brudzie i hałasie, a do tego muszą pilnować krnąbrnych i brudnych lokalesów, żeby wykonywali swoje obowiązki oraz dziwić się ich dzikim zwyczajom. Znamy też podejście do kobiet - intrygantek, kłamczuch, histeryczek i kapryśnic, które - jeśli są dwie w jednym pomieszczeniu - naturalnie się ze sobą kłócą i przeciwko sobie zeznają. Tu jeszcze pojawia się trzeci archetyp - wielka miłość, w imię której się chce zabić.
Narratorką historii jest pielęgniarka Leathean, która została zatrudniona do opieki nad panią Leidner, żoną kierownika wykopalisk. Pani Leidner oczywiście ma zwidy, twierdząc, że ktoś chce ją zabić; nawet kiedy pokazuje anonimy, które wyglądają jak wysłane przez nieżyjącego pierwszego męża, nikt jej nie wierzy. Po czym oczywiście dama ginie, teren był odizolowany, a wszyscy obecni mają alibi, na szczęście do akcji wkracza przypadkowo podróżujący po okolicy Hercules Poirot, który z pomocą wścibskiej pielęgniarki odkrywa osobę podwójnego mordercy. Rozwiązanie jest nawet jak na Christie karkołomne: bgóż qehtv ząż wrfg wrqabpmrśavr cvrejfmlz zężrz, fxnmnalz mn fmcvrtbfgjb, xgóel phqrz havxaął xnel v cemlwął abją gbżfnzbść. N mnovwn, ob hxbpunan cb cvrejfmlz mnhebpmravh cemrfxbpmlłn mnvagrerfbjnavrz an xbpunaxn, pmrtb whż avr zótł wrw jlonpmlć. Ab avr jvremę, anjrg ovbeąp cbq hjntę, żr zvaęłb xvyxnqmvrfvąg yng, żr żban avr cbmanwr cbqpmnf xvyxhyrgavrtb cbżlpvn fjbwrtb olłrtb, mjłnfmpmn żr j teę avr jpubqmvłn bcrenpwn cynfglpman.
Inne tej autorki.
#109 / #26
Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudzień 11, 2024
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Książka wydana też pod tytułem “Sprawa Virginii Denham”.
Lewis Denham został włączony w rodzinę Denhamów; z jednej strony dawało mu to zasoby finansowe, z drugiej zmuszało do znoszenia pretensjonalnych zachowań jej członków. Po śmierci pierwszej żony, Beth, ma zgryz, bo właśnie ożenił się ze spotkaną w Meksyku śliczną Angielką, Virginią. Niby był wdowcem odpowiednio długo, ale nowojorska elita może nie zaakceptować biednej dziewczyny. I rzeczywiście, kiedy sprawa wychodzi na jaw, słyszy ostrzeżenia i plotki o tym, że jego żona ma za sobą niechlubną przeszłość. Do tego sam obserwuje jej nie do końca zrozumiałe zachowanie w klubie nocnym, gdzie do stolika jego eks-teściowej przysiada się obcesowy muzyk, Olsen. I już następnego dnia zwłoki tego muzyka znajduje we własnym domu. Facet okazuje się nie dość, że szantażystą i typem spod ciemnej gwiazdy, to jeszcze jest byłym mężem Virginii. Lewis bardzo usiłuje wierzyć we wszystko, co mówi jego żona, ale czasem wątpliwości - zwłaszcza że podsycane przez kolejnych członków rodziny Dehnamów - stają się coraz bardziej silne. Do tego natrętny detektyw Trant z nowojorskiej policji depcze mu po piętach i niedwuznacznie sugeruje, że i on, i jego żona mają związek ze śmiercią Olsena.
Do samego końca jest bardzo intensywnie - Lewis prowadzi samodzielne śledztwo, po kolei przechodząc z jednej hipotezy do kolejnej, narażając się reszcie Denhamów, aż do zaskakującego rozwiązania. Virginia okazuje się być kimś zupełnie innym, niż się spodziewał; to częsty motyw w książkach tego autora. Do tego, zaskakujące, ma polskie pochodzenie i tu autor lepiej sobie poradził z nazwiskami - bo jej rodzice to Wanda Kolińska i Stefan Grzegorzewicz - lepiej, niż współcześnie (tak, Atkinson i Galbraith, to o was). Gdzieś tam plączą się potomkowie rosyjskiej arystokracji, kuzyni Romanowów, okradzeni z majątku wielkości połowy Ukrainy.
Inne tego autora.
#108/#25
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 10, 2024
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Joanna wpada w sam środek zamieszania za sprawą wiosennych badyli i peruki (jak w “Całym zdaniu”) - kiedy z rozmazanym makijażem i przekrzywioną peruką wraca od znajomych, natyka się na mężczyznę, na którym robi piorunujące wrażenie. Jak się okazuje, jest podobna do jego flamy, Basieńki Maciejak, i absztyfikant prosi ją o nietypową przysługę - ma przez kilka tygodni udawać Basieńkę przed… jej mężem, z którym dama jest w separacji. Jest to na wskroś idiotyczne, ale oczywiście “to się przyda do prozy”, Chmielewska się zgadza. Mnóstwo stresu, nic nie dogadane, ale podstęp udaje się całkiem gładko, narratorka wskakuje w skórę chorobliwie uporządkowanej Maciejakowej, po czym dociera do niej, że nie tylko ona jest podstawiona, ale i jej “mąż”. Razem zaczynają ustalać, w co tak naprawdę zostali wrobieni, a dodatkowo pisarka poznaje podczas obowiązkowych spacerów na skwerku oszałamiającego i jednocześnie tajemniczego blondyna.
Jak to u Chmielewskiej, mocne są dialogi, a i cała akcja zaskakująco ma dużo sensu, zwłaszcza jak się potraktuje rzecz nieco bajkowo (zaufany oficer milicji, te sprawy). Nieco mniej ma sensu psychologicznie, wszyscy przed wszystkimi mają tajemnice, nikt nikomu nic nie mówi, w efekcie robi się komedia pomyłek. Po latach to już mnie nieco męczy, aczkolwiek czyta się bardzo przyjemnie.
Bawiąc-uczyć: flokowanie materiałów.
[1] Później wydawany jako “wszech czasów”, ale ja czytałam jeszcze w takiej formie i mi się utrwaliło.
Inne tej autorki, inne z tej serii.
#107
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 8, 2024
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 2 komentarze
- Skomentuj
Już tytuł sugerował, że nie będzie to typowy kryminał z PRL-u i rzeczywiście. Akcja dzieje się na fikcyjnej tropikalnej wyspie, dawniej wypełnionej kasynami, ale na mocy międzynarodowego układu kasyna zlikwidowano, zaś wyspę przeznaczono pod uniwersytet, na którym studiuje najbardziej obiecująca młodzież świata, w tym Polka Barbara, zwana Rabarbarkiem. Kiedy jej narzeczony, Francuz Tony, wygrywa w konkursie wiedzy najnowszy model jaguara, młodzi są szczęśliwi, ale przez krótką chwilę, bo jeszcze tej samej nocy ktoś im kradnie samochód, a sąsiadowi Rabarbarka, znanemu jako Dziadziuś, wygrane w Totka dwa tysiące. Zgłaszają sprawę na milicję (bo tu jest milicja!), ale nieco rozczarowani obojętnym przyjęciem zaczynają śledztwo sami. Okazuje się, że spraw kradzieży wygranych było więcej i wygląda na to, że na wyspie działa wyjątkowo wredny gang złodziei.
Takie to nie wiadomo co, młodzieżowa przygodówka z tropem kryminalnym, niespecjalnie wpisuje się w serię (z drugiej strony wydano tu Samozwaniec czy Zientarową, więc). Nibylandia i jej mieszkańcy jest sielankowa, nie ma biedy, wszystko jest ładne i dostatnie. Studenci Uniwersytetu Międzynarodowego przyjaźnią się ze sobą od pierwszego wejrzenia, autorka tylko skwapliwie nadaje im stereotypowe cechy - Chińczyk jest szczupły i ma skośne oczy, Amerykanin ma duże ręce i jest ekstrawertyczny, Arab mówi Salem Alejkum i ciągle się kłania. Oczywiście wiodącą nacją są Polacy - śliczna i mądra Barbara, przystojny i inteligentny porucznik Skoczylas, delegowany z Warszawy czy wreszcie główny antagonista, cwany, choć pokojowo nastawiony, w finale okazuje się być również Polakiem.
Inne z tej serii.
#106 / #24
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek grudzień 6, 2024
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Rzecz się dzieje w latach 1920, w Nowym Jorku. Do prokuratora zgłasza się jego znajomy z klubu golfowego, Greene, i prosi o wyjaśnienie zbrodni, która miała miejsce w jego domu - ktoś wszedł, zastrzelił najstarszą siostrę, ranił młodszą i zbiegł. Policja typuje włamywacza, któremu nie udał się rabunek, ale on przeczuwa, że to nie koniec zbrodni. I rzeczywiście - z grona piątki rodzeństwa Greene’ów (jedno adoptowane) i ich sparaliżowanej matki ubywają kolejne osoby, a policja nie radzi sobie z odkryciem, co się dzieje. Na szczęście do sprawy dokooptowany zostaje Philo Vance, nowojorski bon vivant i genialny detektyw amator, który jest o krok przed wszystkimi. Sprawę relacjonuje jego znajomy, Van Dine (dziwna zbieżność z pseudonimem autora).
Tu wprawdzie też mamy zabytkowe domiszcze z ograniczoną liczbą postaci - rodzinę Greene’ów, lekarza rodzinnego i kilka osób dość ekscentrycznej służby, ale całość wlecze się niesamowicie. Detektyw wysnuwa coraz to nowe teorie, co nie zapobiega kolejnym śmierciom. W domu rządzi matrona rodu, wdowa Greene, zgorzkniała, toksyczna i zwyczajnie przykra i skutecznie utrudnia śledztwo, blokując na przykład dostęp do zabytkowej biblioteki, jak się okazuje, pełnej dzieł kryminologicznych, ale że “należy do plutokracji”, to trzeba się z nią zawsze zgadzać. Wszyscy są flegmatyczni i niespecjalnie błyskotliwi (poza mordercą), przewracałam oczami przy kolejnym opisie typu “usłyszał strzał, wstał z łóżka, założył ranne pantofle, szlafrok i dopiero wtedy poszedł poszukać źródła hałasu”.
Inne z tej serii.
#105 / #23
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 5, 2024
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Dwie zmyłki - rzecz nie ma nic wspólnego z Biblią, a mimo pochodzenia autora i serii, nie jest to kryminał osadzony w PRL-u, a klasyka w stylu angielskim. Terry Blain, samodzielny i nieco niesztampowy pracownik agencji detektywistycznej zamiast na urlop (łowienie łososi w Szkocji) dostaje zadanie ochrony Toma Devera, znanego przedsiębiorcy, na którego życie ktoś kilkukrotnie nastawał. Żeby zminimalizować zagrożenie, Dever zabiera detektywa i grupę znajomych na odciętą od świata wyspę, zwaną Arką Noego; przyjeżdża on, jego zaufana sekretarka, bratanek, doktor rodzinny i współpracujący z nim naukowiec wraz z małżonką. Na wyspę dociera też niespodziewanie młoda wychowanka Devera, której nikt się nie spodziewał. Mimo wszelkich zabezpieczeń trup pada szybko, ale niespodziewanie nie jest to milioner, a jego sekretarka. Niedługo potem znika doktor oraz ciało pierwszej ofiary, a łącze telefoniczne zostaje przerwane, więc nie można poprosić o wsparcie z lądu. Blain musi wyjaśnić, kto jest mordercą, zanim będzie za późno.
To bardzo uczciwa zagadka, nawet dość oczywista, domyśliłam się fabularnego twistu dość szybko. Lubię, jak rzecz dzieje się w zamkniętym miejscu, z ograniczoną liczbą uczestników i nie ma żadnych cudów, tylko badanie śladów, poszlak i ludzkich motywacji. Dever, na którego życie się ktoś zasadza, jest osobą niespecjalnie sympatyczną, dziś powiedzielibyśmy, że to atencjusz i pracoholik, który uważa, że jest najważniejszy, sen jest dla słabszych, a że przy okazji jego agresywnego procesu inwestycyjnego zamknięto jakąś elektrownię w Brazylii, trudno. Autor przemyca trochę szydery z kobiet, co są plotkarkami, histeryczkami i podrywaczkami/łowczyniami posagów. Nie to, co mężczyźni.
inne z tej serii.
#104 / #22
Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudzień 4, 2024
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Edward Lincoln, znany aktor filmów akcji, bożyszcze tłumów, prywatnie jest spokojnym, rodzinnym człowiekiem - ukochana żona, dwóch nadzwyczaj aktywnych synów i córka z problemami rozwojowymi. Nie dziwi więc, że po powrocie ze szczególnie wyczerpujących zdjęć w Hiszpanii, gdzie w dramatycznym upale Evan, reżyser-perfekcjonista, kręcił z nim po raz setny to samo ujęcie człowieka umierającego z pragnienia w samochodzie na pustyni, Linc obiecuje sobie, że do następnego filmu będzie spędzał leniwie czas w rodzinnej Anglii z dziećmi. Tyle że odzywa się do niego jego ukochana ciotka Nereesa, która jest umierająca i chce przed śmiercią uporządkować swoje sprawy. W efekcie Linc leci do Johannesburga, gdzie znajduje się stado koni wyścigowych, odziedziczonych przez Nereesę po siostrze; konie - mimo świetnych warunków - nie wygrywają wyścigów. Na miejscu Linc w ramach utrzymywania incognito wpada w spiralę żądań ze strony dystrybutora filmów, poznaje kilku znajomych siostry Nereesy oraz bratanka jej zmarłego męża i niestety wpada na Evana, który kręci pretensjonalny film o słoniach. Mimo pozornej niewinności wyjazdu, ktoś zaczyna zastawiać na Linka śmiertelne pułapki, a w finale wracamy do rekonstrukcji wspomnianej sceny z ostatniego filmu Linca i Evana, kiedy ktoś na środku safari zostawia go przypiętego bez kropli wody do kierownicy samochodu w upale. Aktor ma do dyspozycji woreczek foliowy i zawartość kieszeni, żeby się uratować oraz wykryć zbrodniarza.
Sama akcja jest naprawdę wciągająca, to bardziej thriller niż kryminał, podejrzani są wszyscy. Co jednak najciekawsze, to lokalizacja - rzecz się dzieje w latach 70. w RPA. Linc kręci się w środowiskach elity, ale na obrzeżach jego pola widzenia pojawiają się “zawsze uśmiechnięci” czarni w rolach podrzędnych (jeden się nie uśmiecha na widok białego pana i jest to ewenement). Dystrybutor usiłuje podstępem namówić go na nagranie wypowiedzi popierającej apartheid, a piękna modelka wyjaśnia mu, że to wszystko w celu poprawy życia czarnych, którym jest lepiej, jeśli mają oddzielne strefy, szkoły i w ogóle się nie mieszają z białymi.
Inne z tej serii, inne tego autora:
#102 / #21
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek grudzień 2, 2024
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Brade jest wykładowcą chemii na uniwersytecie, zrobił doktorat, jest sumienny i pracowity, ale nie ma specjalnych ambicji, od lat czeka tylko na wymarzoną asystenturę, co oznacza stabilizację, bo teraz co roku czeka na przedłużenie kontraktu. Kiedy w pracowni znajduje zwłoki jednego ze swoich studentów, Neufelda, przede wszystkim martwi się, jak to wpłynie na jego notowania na uczelnianej giełdzie. Dopiero druga myśl to podejrzane okoliczności - doktorant, który zginął w trakcie prostego eksperymentu, bo pomylił nieszkodliwą substancję z trującą - dają mu do myślenia, czy było to samobójstwo, czy jednak morderstwo. Policjant przydzielony do sprawy nie wydaje się zbyt inteligentny (oczywiście do czasu), więc Brade sam zaczyna śledztwo z obawy, że wina spadnie na niego.
I jak sam kryminał jest całkiem zgrabny, w starym stylu samotnego detektywa broniącego swojego dobrego imienia i podejrzewanego przez policję, dodatkowo ze zjadliwą obserwacją środowisk akademickich, tak ma parę wad. Asimov rozepchał książkę sporą porcją podręcznika chemii, czasem nie związaną z akcją, więc czasem trochę nuda. Ale znacznie gorsze są wstawki obyczajowe, zwłaszcza dotyczące studentek. Kobiety są oceniane tylko za wygląd, komentowana jest ich atrakcyjność, potencjalne kompleksy (które oczywiście dziewczyna musi mieć, bo ma nadmierny zarost na twarzy) i… waga: np. z kłótni w pierogarni Brade wyciąga wniosek, że Neufeld dbał o swoją narzeczoną, bo chciał ograniczyć jej jedzenie, żeby nie przytyła do ślubu (sic!). Zapewne znak czasów, ale nawet w wikipedii stoi, że “Asimov w pewnym stopniu kultywował swój obraz jako sympatycznego rozpustnika” oraz - już w wersji angielskiej - zdarzało mu się obmacywać fanki na konwentach. Nowe, nie znałam.
Inne tego autora, inne z tej serii.
#101 / #20
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopad 30, 2024
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Lata 50. XX wieku. Betterton, młody obiecujący naukowiec, znika bez śladu. Wywiad podejrzewa, że zwiał za żelazną kurtynę, zaczyna więc śledzić jego żonę, Olivię, która “dla poradzenia sobie ze stresem” wyjeżdża do Casablanki. Niestety w drodze ulega wypadkowi i walczy w szpitalu o życie. Agent wywiadu, Jessop, zaczepia Hilary Craven, młodą, załamaną kobietę, która - po rozpadzie małżeństwa i śmierci dziecka - przyjechała odebrać sobie w tych pięknych okolicznościach przyrody życie. Zaczepia i zamiast opowiadać, jakie to życie jest piękne, proponuje układ - będzie udawała Olivię Betterton, co może naprowadzić wywiad na trop naukowca-renegata, a ponieważ jest to akcja wysokiego ryzyka, może w trakcie spotkać upragniony koniec. Hilary się zgadza, pomaga w tym jej podobieństwo do żony Bettertona. Na początku nic się nie dzieje, podróże, przypadkowe znajomości, wtem Hilary wraz z grupą innych naukowców-uciekinierów jedzie w nieznanym kierunku.
Jak jeszcze w miarę akceptuję kryminały Christie, tak książki sensacyjno-szpiegowskie są bardzo toporne i z tezą. Naukowcy, którzy uciekli z Zachodu, to albo “lewacy”, albo opętani naiwną wizją współpracy między narodami, albo sprzedawczyki czy - jak Niemka - chcą zawładnąć światem. Ośrodek demonicznego milionera, który całym przedsięwzięciem zarządza, jest chyba pierwowzorem siedzib złoli w stylu filmów o Bondzie - ukryty w górach, sterylnie czysty, pełen zamaskowanych w ścianach przejść. A, i na żądanie dla naukowców dostarczane są prostytutki. Albo żony. Dodatkowo jest pełno stereotypów i szowinizmu: niebiali są tępi i prymitywni, na tyle, że nikt ich nie traktuje jak potencjalnych świadków, bo są za głupi, żeby coś zapamiętać czy skojarzyć. Paryż jest niebezpieczny, wszystko może się zdarzyć. Kobiety, nawet w żałobie, zobowiązane są dbać o pozory - makijaż i uczesanie, dodatkowo mają “naturalne” zdolności przystosowawcze. Wisienka na czubku - w książce pojawia się bohaterski Polak, Boris Pawłowicz Glydr (sic!).
Inne tej autorki.
#97 / #19
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek listopad 22, 2024
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Kilka lat po śmierci Vanessy Chapman, ekscentrycznej artystki-samotniczki, mieszkającej na wyspie Eris, dostępnej tylko podczas odpływu, udaje się zebrać jej dzieła na wystawie. Wszyscy są zachwyceni nietypową dla niej rzeźbą z kości i porcelany, zamkniętą w szklanym sześcianie, wszyscy poza przypadkowym widzem, prywatnie antropologiem, który w jednej z kości rozpoznaje kość ludzką. To wydarzenie odgrzewa konflikty sprzed lat - po śmierci Chapman jej dzieła odziedziczył Douglas Lennox, marszand i kochanek artystki, co doprowadziło do wściekłości jego zdradzaną żonę, bo teraz obrazy i rzeźby znienawidzonej rywalki pojawiły się w jej domu. Po śmierci Douglasa zarządzanie fundacją przejął jego syn, Sebastian i właśnie on wysyła teraz swojego podwładnego i przyjaciela, Beckera, żeby rozmówił się z mieszkającą na wyspie Grace Haswell, przyjaciółką Vanessy, która od lat dość niechętnie porządkuje dokumenty i artefakty, ciągle zalegające w domu artystki. Becker jest zachwycony, bo uwielbia twórczość Chapman od lat i nie przejmuje się tym, że ta misja może być trudna lub niewdzięczna. Narracja przeskakuje między wyimkami z pamiętnika Vanessy, relacją coraz bardziej zaniepokojonego Beckera, który dodatkowo zaczyna odczuwać niepokój widząc, jak jego ukochana Helena mimo ciąży spędza coraz więcej czasu z Sebastianem, swoim dawnym narzeczonym, oraz wreszcie opowieścią Grace, doktor medycyny na pół etatu w pobliskiej wsi.
O, jakie to wszystko jest gęste i niepokojące. Sama wyspa Eris, dostępna tylko dwa razy dziennie przez kilka godzin, jest wspaniała, ale bywa posępna, niepokojąca i zabójcza. Między Beckerem, aktualnym partnerem Heleny i ojcem jej mającego niebawem przyjść na świat dziecka i Sebastianem, bogatym dziedzicem-lekkoduchem, dawnym narzeczonym Heleny, przez lata zbudowała się dziwna zależność i niezdrowa nierównowaga. Nienawiść lady Emmeline, wdowy po Douglasie, do wszystkiego, co ma związek z Vanessą, przelewa się na Beckera, który nie dość, że uwielbia artystkę, to jeszcze zabrał dziewczynę jej synowi. Z listów i pamiętników powoli buduje się obraz artystki - genialnej, chociaż wplątanej w szkodliwy dla niej związek z lekkoduchem Julianem, po zniknięciu którego jednak cierpi latami. Wreszcie Grace - brzydka i niezgrabna, zaufana przyjaciółka Vanessy, mieszkająca z nią podczas śmiertelnej choroby nowotworowej - usiłuje tak manewrować dostępem do dokumentów i informacji, żeby nie postawić swojej mistrzyni w złym świetle. Nie jest to książka wybitna, miejscami irytuje niedopowiedzeniami, ale bardzo dobrze się czyta, mimo że nie jest to typowy kryminał ze śledztwem.
Inne tej autorki.
#96
Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 20, 2024
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj