Tag:
kryminał
Mecenasa Natorskiego znowu (zakładam, że chonologicznie rzecz się dzieje po wydarzeniach “Zaczeło się w sobotę”) odwiedza dziwny klient, tuż przed zamknięciem biura. Niejaki Bonder, mówiący z silnym akcentem re-emigrant z milionami dolarów, sporządza testament w trybie pilnym, twierdząc, że wpadł w panikę z powodu wróżby, jakoby śmierć była blisko. Niedługo potem milicja prosi Natorskiego o rozpoznanie zwłok zamordowanego; Natorski rozpoznaje w denacie swojego klienta, chociaż głównie po oznakach zewnętrznych (strój, okulary). Co ciekawe, w kwestii badań grafologicznych próbek i testamentu biegli dają sprzeczne opinie. Milicja zaczyna analizować potencjalnych spadkobierców - nieślubnego syna, Konrada, studenta filologii polskiej w Filadelfii (sic!), który sporo opowiada o swoim ojcu, jak już przełamuje niechęć do władz[1] i dość pretensjonalną[2] byłą żonę, Aldonę, której zmarły zapisał cały majątek. Szybko okazuje się, że była żona przyjaźni się z panem Sowickim, właścicielem mercedesa i entuzjastą pięknych i młodych dam, który z kolei jest zaprzyjaźniony z atrakcyjną Weroniką[3], przyjaciółką Konrada, a wszyscy dodatkowo znają się z panem Falczewskim, który uprzejmie użyczył kawalerki denatowi, żeby ten nie musiał się włóczyć po hotelach. W celu uzyskania potwierdzenia, że ktoś się pod Bondera podszył, milicja wytacza solidne działa: Downar przebiera się za zagranicznego turystę[4], żeby wybadać panią Aldonę, atrakcyjna funkcjonariuszka Barbara[5] podrywa Sowickiego i indaguje go o okulary i wadę wzroku (znowu astygmatyzm!), klasycznie jest pozyskiwana szklanka[6], wreszcie w celu “dyskretnego” zbadania mercedesa podejrzanego, milicja dokonuje przypadkowej stłuczki, żeby samochód wylądował w warsztacie znajomego Pakuły.
[1]
- Dlaczego nie zwrócił się pan od razu do milicji?
Chłopak zmieszał się.
- Bo ja wiem... Myślałem o tym, ale... U nas, w Chicago, trzeba się dobrze zastanowić zanim ktoś zdecyduje się zwrócić w takiej sprawie do policji. Nigdy nie wiadomo czy policja nie ma jakichś powiązań ze sprawą. Można sobie jeszcze zaszkodzić.
Downar pokiwał głową.
- No tak. Ale tutaj nie Ameryka.
[2]
Pieniądze wydane na gabinety kosmetyczne, na przeróżne kremy, odżywki i masaże nie poszły na marne. Miała już dobrze po pięćdziesiątce, ale wyglądała o wiele młodziej. Twarz gładka, leciutko opalona, oczy niebieskie, pełne młodzieńczego blasku, misterne uczesanie było niewątpliwie dziełem doświadczonego fryzjera. Szczupła, zgrabna. Na pierwszy rzut oka można było ją wziąć za młodą dziewczynę, gdyby nie szyja, na której czas pozostawił ślady. Miała na sobie bardzo elegancki komplet, zakupiony w paryskim domu mody. Na nogach pantofelki z jaszczurczej skóry. W ręku torebka także z jaszczurki, czy może z węża. Można ją było uznać za bardzo przystojną i szykowną panią, ale... Doświadczony obserwator już po paru minutach rozmowy orientował się bez trudu, że ta cała kosztowna i starannie wyreżyserowana elegancja nie zdoła całkowicie zatuszować wrodzonej wulgarności.
Przyszła, roztaczając wokół siebie woń paryskich perfum. Długa, jedwabna spódnica, przechodząca u góry w rodzaj małego gorseciku, nadawała jej postaci cechy teatralnej pretensjonalności. Wrażenie to potęgowała bluzka z bufiastymi rękawami, zapięta wysoko pod szyją. Ten dziwny ubiór uzupełniał słomkowy kapelusz z dużym rondem, ozdobiony
kolorową wstążką. Mimo woli to wszystko kojarzyło się z bohaterkami sztuk Przybyszewskiego, Zapolskiej czy Pirandello.
Downar z pewnym wysiłkiem zapanował nad początkowym osłupieniem następnie zaś w gładkich słowach wyraził swój zachwyt.
[3]
To była rzeczywiście bardzo efektowna dziewczyna. Wysoka, świetnie zbudowana blondynka o dużych ciemnych oczach, których spojrzenie łączyło w sobie naiwność dziecka z wyrachowaniem i bezwzględnością doświadczonej, bardzo sprytnej kobiety. Downar momentalnie zdał sobie sprawę z tego, że ma przed sobą przeciwnika, którego lekceważyć mu nie wolno.
- Nic specjalnie ciekawego. Inteligentna, włada paroma językami. Studiowała romanistykę, ale rzuciła. Przeniosła się na prawo, także nie skończyła. Obecnie, zupełnie prywatnie, pilotuje cudzoziemskich turystów.
- Czyli kurwa.
- Coś w tym rodzaju. Tylko że ze znakiem „A”. Najlepszy towar, za dolary, ewentualnie za zachodnioniemieckie marki.
[4]
Przez następnych parę dni Downar kręcił się po mieście ucharakteryzowany na rodaka z zagranicy. Słomkowy kapelusz z szerokim rondem, barwny krawat z nagą tancerką, zamszowe mokasyny, przeciwsłoneczne okulary, a na szyi zawieszony potężny aparat fotograficzny. Był opalony na ciemny brąz i prezentował się bardzo efektownie.
[5]
W momencie kiedy nalewał do filiżanki śmietankę, weszła właśnie bardzo młoda i bardzo ładna dziewczyna. Oprócz tego była fantastycznie zgrabna i efektownie ubrana. Długa kolorowa spódnica, obcisły, złotawy sweterek bez rękawów, podkreślający opaleniznę, a na szyi drewniane korale. Jasnoblond włosy, swobodnie rozpuszczone, były puszyste, porządnie wyszczotkowane.
[6]
- Mam także jego odciski palców.
- Odciski palców? - zdziwił się Downar. - A to jakim sposobem?
- Zwyczajnie. Na wszelki wypadek wziąłem do kieszeni szklaneczkę. Pili coca-colę. Jak tylko wstali to ja ciach do ich stolika. Zabrałem jego szklanką a swoją postawiłem i za nimi. Linie papilarne zawsze mogą się nam przydać.
Się pali: amerykańskie cygara (i zostawia odciski palców).
Się pije: Courvoisier u mecenasa, wódkę z winem i szampanem na chrzcinach, gin z
sokiem grapefruitowym, z lodem oczywiście.
Szowinizm codzienny:
- No powiedz co u ciebie? Żenisz się?
- Na razie nie.
- Masz rację. Po diabła sobie brać babę na kark. Zawsze to skrępowanie. „A gdzie byłeś?” „A dokąd idziesz?” „A kiedy wrócisz?” Jak brzydka, to żadna frajda, a jak ładna, to znowu
kłopoty. Nie warto.
Inne tego autora tu.
#29
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 6, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Luba Siergijenko podjęła kiepską decyzję - wyjechała do Turcji, gdzie okazało się, że zamiast ciekawej i dobrze płatnej pracy jako managerka hotelu dostała propozycję prostytucji, a kiedy odmówiła, musiała się chwytać wszystkiego, żeby mieć na życie i powrót do kraju na tarczy. Jej przyjaciółka, Miła, znalazła się w tej sytuacji znacznie lepiej, nie wybrzydzając na łóżkowych partnerów[1] i po miesiącu wróciła do domu, zabierając również pieniądze należne Lubie. Kiedy wreszcie Lubaszy udało się wrócić, wyjaśniło się, dlaczego jej narzeczony, Władik Strielnikow, ignorował jej rozpaczliwe telefony: znajomi poinformowali ją, że właśnie ożenił się w cerkwi z Miłą i proceduje rozwód cywilny z pierwszą żoną, na co wcześniej nie mógł się dla Luby zdobyć. Nie jest więc dziwne, że dziewczyna zapragnęła śmierci eks-przyjaciółki, udała się więc do szamana, który przygotował dla niej rytuał - który, jak wyznał potem milicji, oczywiście nie miał prawa zadziałać, wszak to zabobony - i był setnie zdziwiony, kiedy zapłakana Luba przybiegła powiedzieć, że spowodowała śmierć Miły. Niedługo potem popełniła samobójstwo. Organy rozpoczęły śledztwo, przyglądając się dokładnie przede wszystkim Strielnikowowi i jego kręgowi towarzyskiemu. Szybko okazało się, że dżentelmen ów wykorzystuje swoich przyjaciół, a mimo to wszyscy panowie nie chcą złego słowa o nim powiedzieć. W przeciwieństwie do wkurzonych żon, z których jedna postanawia wyjaśnić pewną sprawę z przeszłości, która może rozbić triumwirat kolegów.
O, jaka ta intryga absurdalna - póexn hcvgrw qb avrcemlgbzabśpv v mtjnłpbarw cemrm wrqartb m cnaój qnzl zśpv fvę wrqabpmrśavr an bwpmlzvr, xgóel zngxę mqenqmnł v qbcebjnqmvł qb fnzboówfgjn, benm an xbovrgnpu mjvąmnalpu m gemrzn xbyrtnzv. Gehqab wą jlxelć, ob cemrovren fvę mn ubzbfrxfhnyvfgę. Dużo jest o zdradach małżeńskich (że każdy zdradza, więc lepiej udawać, że nie ma problemu, bo przyłapany pan uniesie się honorem i odejdzie), sporo o przemocowym zarządzaniu w firmie (wątki, jak Strielnikow orze kolegami i niszczy im życie osobiste - przeurocze), wreszcie trochę o religii i wierze w klątwy. Już absolutnie serio, passus o rodzicach Luby daje mocno do myślenia.
Kamieńskiej jest stosunkowo mało, jest jej zimno od października do maja (siostro!), bolą ją plecy, które sobie uszkadza dźwigając podczas wizji lokalnej oraz nie ma kawy i pieniędzy na kawę[2]. Ma za to przemyślenia na temat urody podejrzanych[3]. Trochę na siłę doklejona jest prokurator / pisarka kryminałów Tatiana Obrazcowa, znana z poprzedniego tomu śledztwa Stasowa; wzięła ze Stasowem ślub, ale ciągłe mieszka i pracuje w Petersburgu. W Moskwie jest na chwilę, bo mąż namawia ją na przeprowadzkę[4], w metrze spotyka żyjącą jeszcze Miłę, która czyta jej książkę. Dzięki temu milicja może policzyć, jak daleko ofiara szła lub jechała do miejsca zbrodni. A, Tatiana zostaje również wykorzystana do przeprowadzenia dyskretnego wywiadu z jednym z przyjaciół, na który nie może sobie oficjalnie pozwolić Kamieńska. Oleg Zubow jest chory, ale mimo to przychodzi do pracy[5].
[1]
[Miła] Przyzwyczaiła się rozwiązywać wszystkie problemy przez łóżko (...) niczego się nie boi, jest szalona i lubi ryzyko. A Luba się boi, zresztą to w ogóle nie jest w jej stylu. Smagli, owłosieni Turcy wzbudzali w niej wstręt, którego nie mogła przezwyciężyć nawet za cenę powrotu do domu.
Zdaniem pracowników hotelu Rusin Miła Szyrokowa była wielką miłośniczką seksu pod różnymi postaciami (...) Mimo takiego podejścia współpracownicy traktowali ją z sympatią, ponieważ nie potrafili się na nią gniewać. (...) No bo właściwie dlaczego?
[2]
- Coś mi się wydaje, Aśka, że chyba jesteś chora.
- Czemu? Źle wyglądam?
- Wyglądasz jak pączek w maśle, ale z jakiegoś powodu nie pijesz kawy. Siedzę u ciebie bitą godzinę, a ty przez ten czas nie wypiłaś ani jednego kubka. Jak to rozumieć?
- To dziecinnie proste, detektywie Korotkow. Kawa się skończyła. A kupić nowej puszki nie mam za co, pieniądze się skończyły razem z aromatycznym brązowym proszkiem. Więc się męczę.
[3]
- Gdzie twój słynny, legendarny obiektywizm? Odkąd to oceniasz ludzi po wyglądzie zewnętrznym?
- Odkąd wygląd zewnętrzny zaczął determinować charakter człowieka. (...) Ładne dzieci od małego przyzwyczajają się, że wszystko im wolno. A to przeradza się w przekonanie, że wszystko dzieje się zgodnie z ich życzeniem. I wyrastają na ludzi pewnych siebie, niezależnych, upartych, skorych do uśmiechu i energicznych, ponieważ nie boją się życia. Czego się mają bać, skoro wszystko im się udaje? A jeśli ładne dziecko wyrośnie na piękność, no to koniec,
przepadło. Taka osoba nie czuje żadnych ograniczeń, wszystko jej się udaje, idzie jak z płatka, wszyscy ją kochają.
[4] … stosując argumenty typu: “A prowadzenie domu nie zajmie ci dużo czasu, jutro przecież pojedziemy i kupimy wszystko co trzeba [mikser i ekspres do kawy]. Pralkę automatyczną też. Będziesz tylko wciskała guziki. Jeśli chcesz, kupię ci nawet zmywarkę”. Ja wiem, że jak na Rosję AD 1990 to jest układ absolutnie partnerski, ale i tak.
[5] “jeszcze bardziej zachmurzony niż rano, gdy go wezwano do zwłok (...) , wyciągając z łóżka, ponieważ był na zwolnieniu z powodu ostrej infekcji dróg oddechowych. Było to jeszcze jedno dziwactwo eksperta. W razie najmniejszego niedomagania brał zwolnienie, spędzał w łóżku równo dobę, po czym wracał do pracy, oznajmiając z cierpiętniczą miną wszystkim i każdemu z osobna, że jest ciężko chory, ale roboty ma tyle, że musi harować jak wół, i w ogóle wszyscy dokoła to potwory i nieuświadomieni egoiści, nie dają mu spokojnie pochorować, człowiek musi chodzić do pracy, a tak podle, tak podle się czuje… Oleg Zubow uwielbiał swoją pracę i za nic w świecie nie zgodziłby się chorować dłużej niż jeden dzień,
ale bardzo mu zależało, żeby otoczenie nie miało żadnych wątpliwości, że on, Zubow, składa swoje zdrowie na ołtarzu wykrywania przestępstw. Wszyscy muszą wiedzieć, że źle się czuje,
że cierpi, ale mężnie wypełnia swoje obowiązki. Wszyscy muszą wiedzieć, że wyświadcza wielką przysługę, nadal chodząc do pracy, chociaż powinien właściwie położyć się i umrzeć”.
Się pali: w samolotach.
Inne tej autorki tu.
#28
Napisane przez Zuzanka w dniu środa marzec 4, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Jak to u tego autora, intryga jest absurdalna i jest efektem wieloletnich działań, które do Drużyny Q docierają w postaci jednej z teczek z niewyjaśnioną sprawą. Współcześnie (2010), siostra jednego z byłych policjantów, z którym Mørck się niespecjalnie lubi, zostaje napadnięta i oblana kwasem. Carl zostaje zmuszony do zapobiegnięcia samosądowi na litewskim przestępcy, w co włącza się niespodziewanie Assad (i już wprost odmawia odpowiedzi, kim jest i skąd ma kontakty z kontrwywiadem). Wracając do meritum, Rose, szukając podobnych spraw, znajduje teczkę śledztwa z 1987 roku, kiedy to zginęła Rita, ekskluzywna prostytutka. Po nitce do kłębka zostają znalezione kolejne zaginione w tym samych tygodniach osoby, które łączą się z postacią znanego polityka, prawie 90-letniego Carla Wade’a, zwolennika eugeniki i usiłującego przeforsować podział społeczeństwa na lepszych (mogą i powinni mieć dzieci) oraz gorszych (emigrantów, biedaków, upośledzonych według jego kryteriów, których powinno się sterylizować). Z przeszłości też wychodzą nowe tropy w sprawie, w której zginął jeden z partnerów Mørcka, drugi leży niesprawny w jego salonie, a sam Mørck ma dziś traumę, z której leczy się u psychologa. Gorzej, jego była żona chce się rozwieść, co oznacza próbę wyciągnięcia od detektywa pieniędzy za wspólny dom, a jego kuzyn opowiada zmyślone historie z przeszłości, jakoby wraz z Mørckiem zabili stryja. A, jeszcze wszyscy przechodzą przez dramatyczną grypę żołądkową, a Mørck wyjaśnia wielość osobowości Rose.
Akcja przeskakuje między współczesnością (śledztwo i polityczne rozgrywki “Czystych Linii” Wade’a) a rokiem 1987 i wcześniejszymi, pokazując życie Nete, wiejskiej dziewczyny, która miała nieszczęście trafić na ojca Wade’a i jego samego, w wyniku czego została zgwałcona, a następnie odesłania do szpitala dla opóźnionych w rozwoju i niebezpiecznych (czytaj: mających potrzeby erotyczne i brak wiedzy o fizjologii) kobiet. Po wielu latach poniewierki i przemocy udało się jej wyjść na prostą, aż do 1985 roku, kiedy przypadkowo spotkanym Wade zniszczył jej po raz kolejny życie. Dwa lata później podejmuje decyzję o zemście na tych, którzy ją w życiu skrzywdzili. I serio, to jest wątek, któremu da się kibicować.
W tle doskonałe dialogi z Asadem, który w łamanej duńszczyźnie ma wiele mądrego do przekazania i celne obserwacje mizantropa Mørcka na temat otoczenia (“– Znowu leziesz wkurzać ludzi? – rzucił Carl w przelocie, a ten nieszczęsny idiota przystanął, traktując to jako zaproszenie do rozmowy”).
Inne tego autora tutaj.
#26
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 1, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Helena Sekuła - Ślad rękawiczki #043
Spis osób:
- Albinos (Władysław Gorciarz)
- Raf (Rafał Dezyr)
- Basia - kierowniczka lokalu kategorii drugiej “Kosowianka”, ma wyczulone i subtelne ucho
- Sierżant Kamiński - odważny i pewny siebie, zaniedbuje procedury z tragicznym końcem
- Kazio - szatniarz, portier i gladiator w “Kosowiance”
- Małysz - odbiło mu i wyharatał szybę kuflem
- kapral Polny - kierowca milicyjny
- pułkownik Piotr Żarnocha - naczelnik Wydziału Zabójstw
- Michalina Zawadzka - matka Ity, kobieta z nadczynnością aparatu mowy
- Ita Zawadzka - “wieszak” w CORZE, długonoga, smukła, złocistośniada karnacja i tycjanowskie włosy
- Justyna Miłoszowa - główny projektant Zakładów Konfekcyjnych CORA, zielona pastela na powiekach
- dyrektor Seweryn Miłosz - Zakłady Przetwórstwa, kochanek Ity
- Inżynier Wiktor Tybur - szpakowaty, wysoki, szczupły mężczyzna, kawaler
- Wacław Żelest - znajomy Gołębiowej, magazynier w Zakładach, żonaty, ale nienachalnie
- Barbara Żelest - żona Wacława, nieistotna dla fabuły
- Melania Gołębiowa - podobno rajfurka, właścicielka willi “Sfinks”, w kwiecie wieku i z pretensjami
- Maria Kos - pokojówka, kucharka i portierka w “Sfinksie”
- porucznik Konrad Wysocki - świeżak po szkole, gęsta czarna czupryna, żywe oczy, chłopięca twarz[1]
- Technik milicyjny - wyga, spryciarz i przechera
- Ksawery Jurek - właściciel willi “Rybitwa”, wynajmuje letnikom oraz kolportuje złote monety
Dwóch rzezimieszków przypadkiem staje się świadkami bójki w knajpie, unikają podania personaliów najpierw próbując ucieczki, potem w sposób ostateczny, zabijając konwojujących ich milicjantów. Stawia to oczywiście całą milicję w stan gotowości, wszystkie ręce na pokład, najwyższy priorytet. Niedługo po tych wydarzeniach, właścicielka willi “Sfinks” w Otwocku zostaje znaleziona martwa, śledztwem zajmuje się młody porucznik Wysocki. Na pierwszy plan wychodzą anonimy, rozsyłane do wielu osób, sugerujące, że denatka wynajmowała pokoje na godziny, w których dyrektor Miłosz z rudą modelką wyprawiali bezeceństwa. I rzeczywiście - było pożycie pozamałżeńskie i libacje alkoholowe w tajemnicy przed współmałżonkami, a dodatkowo wszyscy coś przed milicją zatajali (oraz straszyli kontaktami w samym ministerstwie). Wysocki znajduje złote monety u denatki i sarka, bo ekspertyza ewidentnie fałszywych numizmatów ma trwać 8 dni, ale ponieważ jest sprytny, odkrywa, że taką monetę znaleziono w samochodzie zamordowanych milicjantów, co łączy dwie sprawy i nagle pozwala na nieograniczone zasoby analityczne i eksperckie.
Rozwiązanie zagadki nie jest tak oczywiste, bo przecinają się tu dwie sprawy - przestępcza (fałszerstwa monet) i społeczna (zdrada małżeńska i jej konsekwencje). Na trop zbrodniarza doprowadza tytułowa rękawiczka.
Się pije: wódkę, koniak (Wysocki z Miłoszem, bo nie znajduje wymówki).
Gender: “była punktualna (...) Pod tym względem była zaprzeczeniem kobiecości”.
[1] Oczywiście Wysocki nie cierpi swojego młodzieńczego wyglądu, wolałby zmarszczki i siwe skronie.
Inne tej autorki tutaj.
Julitta Mikulska - Klamka z mosiądzu #044
Spis osób:
- Krawczykowa - dozorczyni, robi swetry na drutach oraz pokątnie sprzedaje towar pierwszej potrzeby
- Andrzej Krawczyk (ps. Gruby) - syn dozorczyni, lubi wystawać na rogu i nadużywać alkoholu
- Janusz Wala - inkasent Gazowni Miejskiej, porządny człowiek
- Jacek Pawłowski - niegdyś “hiepies”[1], z dzwonkiem na szyi i boso, aktualnie w wojsku
- Aurelia Jastrzębska - ciotka Pawłowskiej
- sierżant Sęk - dobroduszny i jowialny, z okrągłym brzuszkiem, rumieni się jak dziewica
- major Żuchraj - specjalista od parzenia herbaty
- porucznik Andrzej Jaksa - magister prawa, nosi się po cywilnemu, w lekkim beżowym garniturze
- porucznik Adam Walendziak - oficer śledczy
- kapitan Wierzbicki - przełożony Jaksy
- inżynier Edward Fabisiak - okradziony z Pragi-Południe
- Liliana Caban - śliczna dziewczyna, ludowa sukienka maxi, w ręku rumuński koszyczek
- Marek Kubiak - nastolatek, co sypia w kuchni, bo ma małego psa
- doktor Zajchert - patolog
- Jerzy Turkuć - sprawca pijackich burd
- Alojzy Szybka (ps. Zajączek) - notoryczny pijak i złodziejaszek
- Julian Ciąkota (ps. Julo) - hippies, mimo upału ma dziury w spodniach wypchane szmatami
- Kornel Wilnik (ps. Siaja) - ze Skarżyska, ma ule i paczki od brata z Kanady
- porucznik Magdalena Jaskólska - urocza blondynka w modnym letnim spodnium
- Cabanowa - nie chce robić kariery jako sprzątaczka, bo się nie utrzymuje na żadnej posadzie
- Wyględzka - sąsiadka Cabanowej
- Żużu - hippies[2] i plotkarz
- Mały - skundlone włosy, sprytne oczka i nikły wąsik, słodycze to jego słabość
- porucznik Dębicki - Komenda Powiatowa Skarżysko Kamienna
- Wilnikowa - matka Jula
- Stecka - właścicielka willi, wdowa po urzędniku bankowym
- pan Tadzio - kierowca cysterny, służył w Czerwonych Beretach
Porucznik Jaksa mozolnie rozwiązywał sprawę niewyjaśnionych włamań i kradzieży do mieszkań zamożnych obywateli Warszawy i okolic. Cechą wspólną był dobry wywiad (włamywacze bez pomyłki znajdowali wszystkie schowki) oraz brak śladów włamania. Przypadkiem dowiaduje się o śledztwie w sprawie morderstwa młodego poborowego, prosi więc znajomego majora o pozwolenie na obserwację wydarzeń. Młody Pawłowski, który nie wrócił z przepustki z powodu tego, że nie żył, obracał się wcześniej w zdegenerowanych kręgach młodzieży hippisowskiej. Milicja idzie tym tropem, trafność linii śledczej potwierdza znalezienie tytułowej ozdobnej klamki z mosiądzu, skradzionej z mieszkania Pawłowskich, noszonej przez jednego z hippisów na szyi w roli ozdoby (nie rozumiem tak bardzo). Sprawę włamań udaje się Jaksie wyjaśnić przy okazji, a dodatkowo nawiązuje bliskie stosunki z uroczą porucznik Jaskólską, ku uciesze majora Żuchraja.
Się pali: sporty (major Żuchraj), fajkę (Jaksa), płaskie (Jaskólska).
Się je: zrazy w barze, salceson, chleb i ogórek kiszony, generalski tort w kawiarni.
Się stoi: w kolejce po kapcie szkolne oraz po nabiał:
(...) obywatelki - zwrócił się do grupki gospodyń - niepotrzebnie tracą czas. Właśnie do sklepu przywieźli mleko, śmietankę też widziałem. Jak w porę nie pójdziecie, może zabraknąć.
[1] [Ubierali się] “W kolorowe łachy. Chodzili boso, zarośnięci i obwieszeni łańcuchami, dzwonkami, licho wie czym. Jeden nawet nosił na szyi oślą czy krowią szczękę”.
[2] "Rudy (...) obnażony do pasa. Pierś, na wzór mumii faraona, pokrywały mu łańcuchy, naszyjniki i cała masa brzęczącego żelastwa. Na szelkach podtrzymujących spodnie widniały wielkie sztuczne kwiaty".
Maciej Bordowicz - Toccata #045
Spis osób:
- Wacławski - właściciel knajpki w miasteczku, łysiejący czterdziestolatek
- Ramoń - zżarty alkoholem chuderlawy, niski, starzejący się facet, lokalny wariat
- Palewski - wysoki, szczupły gość, niestety alkoholik
- sierżant Zygmunt Morawski - milicjant, lokator Wacławskiego, ledwo po 30, a już z trójką dzieci
- Goch, Michałek i Walendzik - trójka dziwnych klientów knajpki
- porucznik Adam Płoński - świeżo upieczony żonkoś
- Irmina Płońska - już małżonka, szybko poznaje realia życia z milicjantem
- major Darewicz - mentor Płońskiego
- kapral Załęski - odbywa ostatni patrol
- Stanisław Nałęcz - proboszcz parafii w okolicy, człowiek o łagodnych, niebieskich oczach
- Józef Antosiak - łamało go w krzyżu, więc pierwszy znalazł zwłoki
1949. Ramoń, lokalny wariat (jak się potem okazuje, osoba wymagająca silnego wsparcia psychiatrycznego po przeżytej traumie wojennej, kopał groby dla zabitych w obozie koncentracyjnym i napatrzył się na rzeczy, na które nikt nie powinien patrzeć) doprasza się w knajpie Wacławskiego o alkohol. Klienci się śmieją, czasem ktoś piwo czy wódkę postawi mimo irytacji szynkarza. W kącie siedzą trzej dziwni mężczyźni, w pewnym momencie budzą w Ramoniu paniczny strach. W nocy ktoś zabija Wacławskiego, sierżanta Morawskiego i jego żonę, czego Ramoń jest świadkiem, schowany na zapleczu knajpy. Milicja początkowo podejrzewa tego ostatniego, ale na podstawie badań balistycznych (dość ograniczonych ówczesną techniką, ale zawsze) wyklucza go jako zbrodniarza, tym bardziej, że na pobliskiej stacji kolejowej ktoś strzela do milicjanta i poważnie rani zawiadowcę stacji. Akcja jest dwutorowa - ze śledztwa przeskakujemy do trzech przestępców, którzy - z jednym poważnie rannym - szukają schronienia u znajomego księdza w kościele. Jeden z nich wyznaje księdzu przewiny w ramach sakramentu spowiedzi, wiążąc go tajemnicą i czyniąc współwinnym (co chyba niekoniecznie jest zgodnie z doktryną kościoła). Tytułową Toccatę gra ksiądz na organach, przydaje się do przywabienia pewnego siebie zbrodniarza, który nad logikę przedkłada przemoc.
Książka jest pisana dramatycznie podniosłym językiem, pewnie dla podkreślenia grozy tematu:
Widzi całą sytuację, cisnęła mu się w oczy jak uderzenie odgiętej gałęzi.
Od tygodnia upał jak zaraza buszował między spaloną ziemią a bezobłocznym niebem.
Jak gdyby odłupano od nich całe zmęczenie od duchoty i wódki, pokładali się na stolikach ze śmiechu, niemal tarzali twarze w zakąskach, wypadały im z warg wyćpane do końca pety.
Jego idea [pomysłu] błysnęła w oczach i natychmiast zapadła się pod ciemny, kontrastujący z siwizną włosów, łuk brwi.
Się je: marynowane śledzie, baleron.
Się pije: ciepłą wódkę (bo upał), koniak i wino (bo przełom w śledztwie, dzięki świeżo zakupionym kapciom).
Inne tego autora:
Inne z tego cyklu tutaj.
#24
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 27, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Witold Szymanderski - Ekspedycja #040
Spis osób:
- Michał Jasiołd - student, robi za malarza i rysownika podczas wykopalisk
- Hanka - studentka archeologii
- Bożena - studentka archeologii
- Marian Zakrzewski - cioteczny brat Michała, archeolog
- Henryk Zakrzewski - ojciec Mariana, przed wojną mieszkał w Lubczy
- docent Zenon Karpiak - archeolog z publikacjami
- Barbara Kawecka - asystentka docenta Karpiaka
- doktor Benedykt Tur - nieco starszy, ale przed 30
- Janusz Mazanek - licealista, robi w wykopie, ale wolałby oglądać regaty
- kopacz Matryba - obsługuje łopatę
- Miecio Kowalski - nietrzeźwy klient lokalu "Zamkowa", rok temu pracował w wykopie, ale nie performował
- pani Malińska - wynajmuje lokatorom płci męskiej
- starszy sierżant Łukaszczyk - komendant posterunku MO w Lubczy, woli czytać gazetę niż rozmawiać z żoną
- kapral Wąsik - pilnuje posterunku, jak Łukaszczyka nie ma
- starszy szeregowiec Chudziński - nowy na posterunku, lokalni mu nie ufają
- plutonowy Nachyła - zastępca Łukaszczyka
- Latoniak - stróż na wykopaliskach, z psem
- Porucznik Szłapowicz - niedawno przydzielony do Suchodołu młody prawnik po rocznym kursie oficerskim
- pani Lipkowa - wynajmuje lokatorom płci żeńskiej
- Komorowski - lekarz, partner do brydża Karpiaka
- Józek Kluka - z Suchodołu, lubi wypić
- Boruta - gospodarz Karpiaka
- Leszczyński - rejent, jeszcze przedwojenny
- Alicja Maciejewska - przypadkowa podrywka Zakrzewskiego
Namówiony przez kuzyna, Michał przyjeżdża na wykopaliska w rodzinnej Lubczy. Ekspedycja nie jest zachwycająca, gorąco, wykopy, mozolna praca; Michał angażuje się z Hanką. Pominięty w pracach polowych pijaczek Miecio ukradkiem przeszukuje kwatery archeologów, ale łapie go na gorącym uczynku gospodyni wynajmująca pokoje. Okazuje się, że archeologowie niby znajdują same ceramiczne skorupy, ale w rzeczach doktora Malińska odkrywa złote monety (tyle że dolary, a nie zabytkowe numizmaty). Niestety, docent Tur zostaje znaleziony martwy w wykopie, Michał znika, podobnie jak złote monety. Milicja usiłuje mozolnie dojść do tego, gdzie przyjezdni i lokalni znajdowali się w chwili morderstwa, ale sprawę pozwala rozwiązać artykuł w gazecie, rekonstrukcja zbrodni i nieszczęsny szczur.
Bawiąc-uczyć: metody przeprowadzania badań archeologicznych w terenie.
Się pije: piwo (bo na wódkę za gorąco)
Złote myśli: lepiej dwa razy popatrzeć, niż raz nie dojrzeć.
Inne tego autora:
Jerzy Gierałtowski - Grobowiec rodziny von Rausch #041
Spis osób:
- Sierżant - przez niefrasobliwość zarabia guza
- Jan Niwka - starzec o białych, sterczących jak szczotka włosach, grabarz
- kapral Zbyszek - młody, błyska białymi zębami
- porucznik Zygmunt Turzyca
- porucznik Krzysztof Zbieć
- Krystyna Mielczarek - sekretarka pułkownika, posiadaczka pięknych nóg, ale za poważna
- pułkownik - grozi paluszkiem swawolnym podwładnym, ale sekretarkę trzyma po godzinach
- plutonowy Bilski - świetny fizjonomista
- Magda Cieplik - de domo von Rausch, wygląda jak wyrośnięty chłopak
- Kazimierz Rausch - stary, o nalanej twarzy, rozwodnik
- Henryk Skawiński - przypadkowy lokator rodzinnego grobowca von Rauschów
- major Leszek Garlicki (ps. Belfer) - jakby nie mundur, można by go wziąć za naukowca
- John Ceplik - właściciel Polish Funeral Home Ltd.
- obywatelka von Rausch - uważa (adoptowaną) córkę za dziwkę i złodziejkę
- Tkaczyk - stróż, nie nosi spodni w pracy
Stary grabarz zgłasza włamanie do ewangelickiego grobowca. Dzielny sierżant wchodzi do środka, nie czekając na wsparcie techniczne i obrywa od ukrywających się przestępców, którzy uciekają. Milicja odkrywa, że pod pretekstem przywożenia zwłok z zagranicy przemycane są złote dolary, a tak naprawdę sprytne fałszywki, sprzedawane naiwniakom. Słabym ogniwem jest stary Rausch, który coś wie, ale ginie w na pierwszy rzut oka nieszczęśliwym wypadku. Milicja zaczyna prześwietlać wszystkie rodziny, które sprowadzały zwłoki z zagranicy za pomocą Polish Funeral Home Ltd., żeby wreszcie dokonać spektakularnego aresztowania.
Historia była kanwą do jednego z odcinków “07 zgłoś się”, ale w przeciwieństwie do serialu nie było spektakularnej golizny, uwodzenia funkcjonariusza czy w zasadzie jakichkolwiek emocji.
Się pali: ekstra mocne, sporty, machorkę.
Się pije: wódkę, piwo, pliskę (z okazji sukcesu śledztwa).
Się je: śledzia (pod wódkę).
Fizjologia: porucznik Turzyca zastanawia się, czemu mężczyźni podczas sikania w plenerze patrzą w niebo.
Się nosi: cajgonowe ubranie.
Inne z tego cyklu tutaj.
#18 (przeczytałam też po raz kolejny EW07 #42).
Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 12, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Bułgarski student ucieka za granicę. Władze nic z tym nie robią, ale są czujne i słusznie, bo kilka lat później student przez pośrednika zaczyna szukać kontaktów ze starymi znajomymi. Dwóch wywiadowców zostaje wysłanych za wspomnianym pośrednikiem do Londynu, gdzie jeden z nich zostaje zdemaskowany. Drugi udaje się więc incognito do gniazda przestępców w Soho, do szajki niejakiego Drake’a. Wielokrotnie pobity i zaszantażowany zdjęciami przy zwłokach najpierw niesławnego studenta, potem kolejnego rzezimieszka, “zgadza się” na współpracę, która finalnie prowadzi do przemytu heroiny przez Bułgarię. Akcja jest dramatycznie niespójna i zagmatwana - boss jest psychopatą, skłóca wszystkich swoich współpracowników, zastępuje jedną kochankę inną, wszystkich straszy śmiercią z rąk niejakiego Marka, a do tego wszystkiego współpracuje z eks-agentem CIA, który nie jest wcale eks-agentem. Narrator teoretycznie jest cynicznym detektywem, ale naprawdę idzie tylko z prądem, a jego głównym celem nie jest bynajmniej aresztowanie Drake’a czy zablokowanie kanału przerzutowego, tylko absurdalne uniknięcie skandalu dyplomatycznego (“państwo socjalistyczne niszczy kapitalizm za pomocą narkotyków”).
Jak najdzie Was ochota, żeby przeczytać kryminał, dziejący się w egzotycznym kraju, to jednak poszukajcie czegoś innego. Większość akcji (poza epizodem w miejscowości letniskowej w Bułgarii) dzieje się w Londynie, ograniczonym początkowo do jednej zapyziałej uliczki, a pod koniec przejściem zdawkowo przez zabytki miasta. Są kluby nocne i równie zdawkowo opisana rozpusta pt. striptiz, a narrator zostaje pchnięty przez Drake’a w ramiona szansonistki, której nie udaje się podwójna gra i zamiast donosić na przystojnego (wiadomka) Bułgara, chodzi z nim do łóżka (oczywiście opisy są aluzyjne, wszak trzeba trzymać pion moralny w socjalizmie).
#17
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 11, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Maya jest byłą oficer Armii USA, zwolnioną po nagłośnieniu nagrania z akcji w Iraku, w której zginęli cywile. Cierpi na PTSD, śpi tylko dzięki chemii, bo w swojej głowie ciągle słyszy krzyki i wybuchy. Jednak nie tylko przeszłość wojskowa kładzie się cieniem na jej życiu - kilka miesięcy wcześniej ktoś torturował i zamordował jej siostrę Claire, a kilkanaście dni była świadkiem śmierci swojego ukochanego męża Joe, zabitego podczas napadu w parku. Na pogrzebie męża jej przyjaciółka sugeruje, że dla bezpieczeństwa powinna zamontować ukrytą kamerę i obserwować, czy jej 2-letnia córeczka jest bezpieczna z nianią. Kiedy to niechętnie robi (niechętnie, bo niania jest córką dawnej niani męża), odkrywa na nagraniu dziewczynkę, bawiącą się z mężczyzną, który wygląda jak Joe. Skonfrontowania niania traktuje ją gazem łzawiącym i ucieka z kartą SD, jedynym potencjalnym dowodem, że jej mąż żyje. Odczytanie testamentu się nie udaje, bo władze nie wystawiły aktu zgonu, a siostra męża w zaufaniu zwierza się, że skoro nie pozwolono rodzinie zobaczyć ciała, może to oznaczać, że Joe jednak nie zginął. Maya zaczyna prowadzić prywatne śledztwo, czując, że obydwie śmierci - siostry i męża - są powiązane i ignorując detektywa, który zdaje się ją podejrzewać. Ślad, jaki zostawia siostra, prowadzi ją do hakera-demaskatora, Rudzinskiego, odpowiedzialnego za zakończenie jej kariery wojskowej.
Rzeczywiście jest tu fabularna zaskoczka, a nawet trzy (obungrexn prybjb jloenłn śzvreć venńfxvpu pljvyv, żrol hengbjnć nzrelxnńfxvpu żbłavreml, wrw fvbfgen mbfgnłn mnovgn cemrm wrw zężn, xgóel jpnyr avr olł zvłl, glyxb olł cflpubcngą, mnś mqmvjvravr an jvqbx antenavn avrżlwąprtb zężn jlavxnłb m snxgh, żr gb Znln fgemrynłn j cnexh, n avr cemlcnqxbjv ancnfgavpl), tyle że całość śledztwa jest dość nijaka. Nawet jak Cobena, zachowanie bohaterów jest co najmniej nieracjonalne.
Inne tego autora tu.
#15
Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 5, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ginie Igor Ordon, ekscentryczny rzemieślnik, zajmujący się ceramiką, również przemysłową. Major Korosz, jeden z najzdolniejszych inspektorów milicji, w pracowni zamordowanego odkrywa, poza artystyczną ceramiką, kota[1]. Nie odkrywa natomiast cyjanku, którym zaprawione było tytułowe wino w kieliszku denata. Milicja nie narzeka na brak podejrzanych - Ordon miał zasłużoną opinię bon vivanta i znawcy kobiet[2]: była żona Barbara, konkubina Monika, kochanka i sponsorka Ilona były trzymane od siebie z daleka za pomocą uczynnego, choć nie wylewającego za kołnierz gospodarza Aniołka i cynicznej asystentki Ewy. Im głębiej śledztwo wchodzi w życie denata, tym więcej brudu się pokazuje - zakochana w nim dziewczyna, która się stoczyła w wódkę i popełniła samobójstwo, mnóstwo długów i procesów sądowych, wyrok i kara więzienia[3], wreszcie mężczyźni nienawidzący go za powodzenie u kobiet i same kobiety, zwłaszcza porzucone lub oszukane. Major najpierw zbiera wszystkie dowody i poszlaki, po czym najpierw metodą eliminacji, a potem drobną prowokacją łapie mordercę.
Autorka sprytnie rozpoczyna nie od samej zbrodni, a od poszukiwań zaginionej w halnym turystki, Moniki Vessel, która okazuje się być ostatnią konkubiną Ordona. Przy okazji pojawia się dość zabawny z perspektywy czasu epizod w szpitalu, gdzie pacjentka kradnie luminal, a lekarz proponuje pacjentce papierosa oraz potencjalnie suicydalną pacjentkę nazywa psychopatyczną (chociaż zaskakująco atrakcyjną). W ogóle damska uroda jest clou opowieści:
Patrząc na tę piękną kobietę major skojarzył sobie, że w najbliższym otoczeniu Ordona nie spotkał kobiety brzydkiej. Wszystkie były ładne, interesujące i coś sobą reprezentowały. Ale Barbara była chyba najładniejsza z nich wszystkich. Wysmukła, średniego wzrostu z masą płomiennorudych włosów, miała subtelną delikatną twarz o bardzo jasnej gładkiej karnacji.
Major nagle zdał sobie sprawę, że stoi i po prostu gapi się na nią z zachwytem i że ona o tym wie, że prawdopodobnie jest przyzwyczajona do tego rodzaju niemego podziwu.
- Pani jest bardzo piękna - usprawiedliwił swoje milczenie. - Przed chwilą widziała pani uosobienie zachwytu - chciał zażartować.
Gorzej niestety z damskimi walorami intelektualnymi, panie są określane jako “wykolejona” [Ewa] albo “słaba, kobieca, dość lękliwa o miernej inteligencji i słabej odporności psychicznej” [Barbara]. Oraz emancypacja prowadzi do prób samobójczych, więc lepiej nie ryzykować zbyt samodzielnej kobiety.
Bawiąc-uczyć: wypalanie ceramiki i działanie pieca wysokotemperaturowego.
Nagrody: bernardyn Bari odznaczony honorową odznakę GOPR.
Się pije: wódkę, wino (tytułowe), koniak Meukow, jarzębiak.
Się pali: “Rarytasy”.
[1] “Puszysty, perski kot przerwał drzemkę, leniwie podniósł się z nagrzanej podłogi i wygięty w łuk wlepił w niego bursztynowe ślepia”. Szczęśliwie sierotkę zgadza się adoptować gospodarz domu, Wincenty Aniołek(!). Niestety, wbrew moim podejrzeniom, kot nie ma znaczenia dla fabuły.
[2]
Panie! Nieraz to i żal, i śmiech brał... Bywało, taki zmarnowany rano idzie, przystanie na papierosa, to mówię: panie Igorze, kapusty nie przekwasisz, kobiet nie przekochasz. To on śmieje się i powiada: ale próbować trzeba…
[3]
A nie mówił panu, za co w więzieniu siedział?
- Co miał nie mówić, mówił! Nie za żadną hańbę, a za politykę siedział, to nie żaden wstyd. No nie? Jak były błędy i wypaczenia... no wie pan, ten kult jednostki, to go jako takiego więcej starszego z AK - posadzili, bo partyzant był. A za Gomułki to go wypuścili i sprawiedliwość oddali, bo panie, przecież za ojczyznę się narażał, wszak nie?
Inne tej autorki tutaj.
#13
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek luty 3, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Hłasko, nazwany tak chyba tylko po to, żeby bohaterowi zadawano pytanie, czy rodzina, nie wzbudził ani mojego zainteresowania, ani - tym bardziej - sympatii. Eks-policjant, aktualnie zajmujący się poszukiwaniem zaginionych, co do których policja się poddała czy analizą zabezpieczeń biznesmenów, obawiających się podsłuchu czy szantażu. Współpracuje z Bonnie i Clyde’em[1], Bożeną i Czesławem, również eks-policjantami, zajmującymi się wyszukiwaniem zza komputera i z użyciem dawnych kontaktów i różnymi egzotycznymi czynnościami typu hodowla larw w rozkładającym się mięsie. Ma też brata, eks-wojskowego i eks-reportera ze stref wojennych z zaawansowanym PTSD, który pojawia się w losowych momentach bez wpływu na fabułę.
W “Martwym popołudniu” detektyw szuka zaginionego specjalisty od marketingu politycznego na polecenie tajemniczego biznesmena, Króla, o którym nic nie wiadomo (poza tym, że jest stary, cyniczny i ma uroczą wnuczkę lub prawnuczkę, którą Hłasko chętnie by zmiętosił). W tle dochodzi do kilku zabójstw - posła, szukającego haków na ludzi na stanowiskach, polityka mieszkającego z matką (która to zbrodnia w ogóle nie zostaje przyklejona do fabuły) i drobnego dilera narkotyków. Hłasko przechodzi przez krąg znajomych zaginionego, szydząc z hipsterskiej Warszawki, po drodze nadeptuje komuś na odcisk, giną przypadkowi ludzie, wreszcie na podstawie dokumentów z przeszłości odkrywa tajemnicę zaginięcia. Przy okazji wysadza w powietrze kilka osób, ale bez konsekwencji.
“R.I.P.” jest bardziej osobiste. Podczas próby remontu Hłasko zdejmuje wiszące 30 lat plakaty i odkrywa notatkę, zapisaną ręką zaginionego przed 30 laty ojca - datę zaginięcia i numer telefonu. Numer telefonu prowadzi go do Starych Kiejkutów (tak, tych z tajnym ośrodkiem), decyduje się więc na wzięcie sprawy zaginięcia siostrzenicy znanej pani mecenas, Hyżej. Na miejscu jest tajemniczy guru z sektą szukających oświecenia ludzi oraz demoniczny Koenig, który wraz z synami trzęsie okolicą. Sytuacja się zagęszcza, jak Hłasko w trofeach Koeniga znajduje własność ojca, zaś pokazywanie zdjęć zaginionej dziewczyny powoduje, że ktoś próbuje detektywa zabić.
Doceniam próbę nadania opisom tu i teraz - Hłasko ogląda “House of Cards”, słucha audiobooka “Gry o tron”, a kiedy pojawia się tajemniczy mściciel w koloratce, rzuca aluzjami do “Kaznodziei” i irlandzkiego wampira. Poza tym wszystko się dzieje w próżni - policja ignoruje udział detektywa w strzelaninach i innych zajściach z uszkodzeniami ciała oraz jego obecność w miejscu zbrodni (poza skorumpowaną policją w Kiejkutach, która dowozi Hłaskę na rzeź).
[1] Tak naprawdę to pracuje z Clyde’em, Bonnie (“miała w sobie tyle delikatności i subtelności, ile zamek typu Gerda”) jest tylko meblem, czasem występującym w roli straszaka przy niektórych zbyt ekstrawaganckich zabawach Clyde’a. Odbiera telefony do Clyde’a, obmywa rannego Hłaskę, proponuje kotlety i jej prominentną cechą jest jej *komiczna* (według autora/narratora) wielkość (“Jej potężny biust falował pod kraciastą koszulą. W innej sytuacji może pozwoliłbym sobie na jakiś żart, ale tym razem nie było mi do śmiechu”).
Inne tego autora tutaj.
#11-12
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota styczeń 25, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Walerian Drohiczyn - Feralny wtorek #034
Spis osób:
- Bartłomiej Władysław Miś (69) - denat, znaleziony przy torach, przedwojenny oficer
- maszynista Galiński - kolejarz, udziela pierwszej pomocy, acz nieskutecznie
- Fetczak - podejrzany parokroć o udział w napadach, lubi wypić
- dróżnik Kiwilsza - zatrudnia do prac prostych
- Klonowicz Sebastian, syn Jana - znajomy Fetczaka, ze wsi Barbara
- Bożena Małaszewicz - elegancka i zatroskana, siostrzenica BW Misia, rozwiedziona i z córką Alinką
- Janina Kałużyńska - siostra Misia, nie żyje już podczas drugiego śledztwa
- Stefan Kałużyński - szwagier Misia, nie żyje już podczas drugiego śledztwa
- kapitan Jerzy Majski - pomocnik i przyjaciel narratora
- Koński - znajomy Misia, handlarz obrazów i łowca okazji
- Kazimierz Pomian-Zakrzewski z Waśniewic - wielbiciel Rodakowskiego, wybitny kolekcjoner
- Beniamin Sztos - współpracownik Misia, nie pomaga w pierwszym śledztwie, bo nie żyje od 2 lat
- Sztosowa - żona Sztosa, żyje, ale nie pomaga ani w pierwszym, ani w drugim śledztwie, bo jest paskudna, stara i bardzo głupia
- Rytwiańska - znajoma Misia, kolekcjonuje stare książki
- porucznik Waldek Tchórzewski - łebski chłopak, chociaż jąkała, za to z idealnym manicure
- Krzysztof Gar - handlarz, ale niezbyt szanowany w środowisku, długowłosy i z bokobrodami
- Profesor Rokicki - znawca sztuki
- Wojciech Borowik - z wykształcenia aktor, kolekcjoner i bibliofil
- Józef Polanowski - z Łodzi, handlarz obrazów
- Stanisław Siaś - kumpel Gara od szemranych interesów
- hrabia Goczałkiewicz z Przystałowic - poprzedni właściciel pięknego obrazka Watteau
- Kupść - handluje książkami
- Maliszewscy - kupili Kossaki i się nie wstydzą
- Szymon Potocki - obywatel szwedzki od dwóch lat, właściciel okazałego zakładu krawieckiego
- Grzegorz Fariaszewicz - pośredniczył w sprzedaży szkicu Michała Anioła, ale od roku nie żyje
- Kazimierz Fariaszewicz - syn Grzegorza, elektronik, jeszcze żyje
- Krzysztof Gródecki - z Fariaszewiczem robił w handlu obrazami
- Ramocka - pracownica antykwariatu, za drobną opłatą robi za ręczne ksero
Narrator opowiada o kontynuacji umorzonego śledztwa sprzed 7 lat, kiedy to znaleziono przy torach zwłoki niejakiego Misia, starszawego znawcy antyków. Milicja zafiksowała się wtedy na tym, że w domu Misia znaleziono napisany przez niego odręcznie samobójczy list oraz listę poleceń dotyczącą jego rzeczy. Śledztwo jest otwarte, ponieważ “znaleziono potencjalnego mordercę” (czego bliżej autor nie precyzuje), a kolejna ekipa szuka dowodów i powodu zbrodni. Już sama obdukcja wskazuje, że Miś nie był w stanie sam sobie sprokurować wszystkich uszkodzeń, wyskakując z pociągu, dodatkowo jest sporo niejasności w sprawie zaginionego szkicu podobno spod ręki Michała Anioła, pomniejszych Kossaków czy wreszcie złotych monet, jakie miał starszy pan. Milicja poza wypytywaniem znajomych denata, którzy pamiętają zaskakująco dużo jak na taki upływ czasu (poza tymi, co już nie żyją, co nadaje większego realizmu) dokonuje prowokacji, markując chęć zakupu wspomnianego szkicu Leonardo[1]. Odkrywa też, jak kolekcjonerzy i handlarze sztuki oszukiwali Skarb Państwa oraz trafia na małą orgietkę w górskiej willi. Zbrodniarz wpada, bo nie pomaga mu dywersyfikacja źródeł dochodu.
[1]
Trochę kłopotu było z forsą. 300 tysięcy służbowych pieniędzy na pokaz nie jest otrzymać łatwo. Waldek przysięgał, że nie zgubi. Podpułkownik z Komendy Głównej, który załatwiał wypożyczenie tej góry banknotów, domagał się stanowczo, aby Tchórzewskiego cały czas konwojowało dwóch uzbrojonych funkcjonariuszy. Łaskawie zgodził się, aby byli oni w cywilu. Żarty na bok. Ostatecznie w trójkę zagwarantowaliśmy własnymi pensjami, że pieniądzom nic się nie stanie.
Ewa Szczypiorska - Prezent dla Barbary #035
Spis osób:
- porucznik Jacek Mikucki - opalone czoło i ciemne włosy zwracały uwagę przechodniów
- major Olszewski - jeden myślący funkcjonariusz więcej dla niego wart niż zastępy fachowców[2]
- pułkownik Zieliński - ma tremę, wypuszczając młodziaka na akcję
- Szczęsny Surkowski (70) - ulubiony aktor Mikuckiego, niestety występuje w nekrologu
- inż. Rawicz - wysoki, przystojny i elegancki nawet w rannych pantoflach
- Joanna Rawiczowa - niby na poziomie[1], ale ma brudno w domu
- Jurek Rawicz (14) - co nietypowe, lubi milicjantów
- Surkowska - siostra aktora, niezamężna nauczycielka, hoduje koty wbrew woli brata
- Józef Karwicz - emerytowany radca prawny
- Eugeniusz Michalski - kierownik apteki, farmaceuta, gotuje cuchnące świństwa we wspólnej kuchni
- Krystyna Michalska - młoda żona Eugeniusza, w ciąży, okrągła buzia, oczy i figura
- Maria Surkowska - de domo Kowalska, była żona aktora
- Józefa Grzesik - kuchta u Surkowskiego, leży w szpitalu z połamanymi nogami
- Marian Olkowiak - młody malarz, krętacz, a mimo to ulubieniec Surkowskiego
- Nowacki - nie oddał Surkowskiemu pożyczonych 10 dolarów
- Paulette Olkowiak - nowoczesna Francuzka, podobno moralność nagina do piękna
- prof. Łużyński - specjalista od pajęczaków
- Stanisław Mikucki - ofiara popularności kuzyna
- doktor Gałęski - chirurg ze szpitala na Bielańskiej
- Paweł Deczyk - mechanik samochodowy Surkowskiego
- plutonowy Kwiatkowski - nie dostał odznaki sprawnego wywiadowcy, ale ma klucz francuski
- proboszcz z Sobkowa - młodzieniec w dżinsach i sandałach na bosych stopach
Porucznik Mikucki wraca właśnie z nieudanego urlopu z Bułgarii (4 tygodnie padało!), gdy dowiaduje się z gazet o śmierci ulubionego aktora, Surkowskiego. Ponieważ marzy od dawna o wielkiej, samodzielnej sprawie, nie waha się przerwać urlopu kilka dni przed czasem, gdy szef proponuje przyjrzenie się okolicznościom śmierci aktora. Niby wszystko jest w porządku, ale szybko okazuje się, że aktor nie był lubianym człowiekiem zarówno w domu (własność aktora, ale kwaterunkiem rozparcelowany wśród przypadkowych lokatorów), jak i wśród znajomych; w dokumentach aktora śledczy znajduje kopie listów z pogróżkami i groźbami spraw sądowych. Po jakimś czasie[3] okazuje się, że przeczucie było słuszne - śmierć Surkowskiego nie była naturalna, bo w jego organizmie znaleziono jad skorpiona. Rozwiązanie sprawy dość absurdalnie opiera się na tym, że porucznik odwiedza rodzinną miejscowość i wścieka się na widok zrewitalizowanego kościółka (“Matka Boska, spowita w szale na tle różowego nieba, miała twarz girlaski”), dzięki czemu odkrywa kradzież zabytku, ustala podejrzanego i sposób podania denatowi trucizny.
Seksizm codzienny:
Porucznik Mikucki przyjrzał się uważnie młodej celniczce. Była ładna i zgrabna. Niemniej jednak jej głowa, uczesana w mnóstwo loczków, nie sprawiała wrażenia specjalnie myślącej. Miał ochotę trochę z nią porozmawiać, ale autokar już ruszał.
… i zrobiło mu się jej bardzo żal. Ponieważ jednak zaraz sobie przypomniał, że dzisiaj to już druga kobieta, nad którą się się lituje, więc zadał sobie ironiczne pytanie: Ciekawe jestem, czy gdyby obie były mniej ładne, też wzbudzałyby we mnie takie gorące współczucie?”
Bawiąc-uczyć: klasyfikacja skorpionów.
Się pali: giewonty.
[1]
Należała do tego typu kobiet, które przy najbardziej czcigodnych gościach potrafią siedzieć na kanapie z podwiniętymi nogami, a mimo to nikt ich nie określi jako źle wychowane. Natomiast przy niej nikomu nie wpadłoby na myśl tak siedzieć.
[2] W zachwycie nad intelektem Mikuckiego proponuje mu rękę swojej 12-letniej córki. Oczywiście za jakiś czas.
[3] Realia: na wyniki badania krwi w Instytucie Chorób Tropikalnych czeka się 6 tygodni.
Aleksander Minkowski - Kiedy wracają umarli #036
Spis osób:
- Agnieszka Brel - niepospolitej urody, a przy tym zaskakująco skromna, tyle że denatka
- Katarzyna Kwiryn - współlokatorka Agnieszki, ładna, lecz w zimnym, skandynawskim typie
- Władek Grela - poczciwina, nos w podręcznikach, zakochany bez wzajemności w Agnieszce
- Krzysztof Brel - brat Agnieszki, marynarz, przystojny, ale nie podobny do siostry[1]
- Antoni Wojda - narzeczony panny Kwiryn, prywatna inicjatywa
- Francesco Lago - papuzi król[2], właściciel hurtowni farmaceutycznej z Ameryki Południowej
- Nr 1 - marynarz, siwy i kudłaty, z kwadratowymi, włochatymi dłońmi (Jerzy Rysa)
- Nr 3 - marynarz, dwa metry wzrostu, w barach metr, nogi prostowane na beczce i białe zębiska (Witold Płaz)
- Erna Roll - zna wszystkie języki marynarskie, 20 lat temu musiała być ładna
- Mulewicz - magazynier w porcie, nagle umiera na zawał serca
- Karpiak - następca Mulewicza, wuj Agnieszki
- kapitan Ryszard Julski - niewysoki, krępy, włosy opadają mu na czoło
- porucznik Zbigniew Blady - wysoki i bardzo szczupły, doskonały pływak
- redaktor Derkacz - włącza się w sprawę jako czwarta władza
- Kurt Hesse - bosman z Heliosa, znajomy Wojdy
Z komunikatu w prasie wynika, że studentka III roku AM w Gdańsku, Marta Brel, została zamordowana na plaży w Sopocie. Milicja rozpytuje wśród znajomych dziewczyny, bez specjalnego efektu. Porucznik Blady, nowy w wydziale, jest zirytowany, bo w śledztwie widać spore braki (nie są przesłuchiwane kluczowe osoby) oraz ma wrażenie, że część informacji jest zatajana. Redaktor Derkacz, kolega Julskiego, dostaje zlecenie na napisanie o sprawie, ale - tak jak Blady - ma poczucie, że można by w sprawie zrobić więcej. Wydarzenia zaczynają toczyć się szybciej, kiedy z Antwerpii przypływa chłopak Agnieszki (przedstawiany jako jej brat); jednocześnie w mieście pojawia się przemycone złoto. Rozwiązanie, jak się łatwo domyślić, sugeruje już sam tytuł (zbeqrefgjb qmvrjpmlal olłb fsvatbjnar, n wrw oeng/pułbcnx olł cbqfgnjvbalz zvyvpwnagrz).
Bawiąc-uczyć: zasada działania jednorękiego bandyty, wycieczka do Tivoli w Kopenhadze. Co ciekawe, w Antwerpii jest popyt na złotówki.
Się pije: śmierdzącą i mdłą wódkę w Danii, piwo, setę z ogórkiem konserwowym, “iazembiak, please!”, egri burgundi.
Się pali: silesje, larki, sporty, caporale, carmeny.
Śmierdzi: śledziem i bigosem.
Rasizm i seksizm powszechny:
- Ja też miałem Murzynkę - powiedziałem do Nr 1. - W Dakarze. Senegalki są brzydkie, ale jej babkę musiał popieścić jakiś mieszaniec, bo nie była całkiem czarna. Piersi miała jak Jane Mansfield, mówię ci, woltyżerka, żaden cyrk by się nie powstydził.
- Podobno tutaj można rwać na frajer - powiedziałem. - Dunki nie robią z tym ceregieli.
Po kilku minutach jasnowłosa piękność wślizgnęła się skromniutko do gabinetu i postawiła na biurku dzbanek, dwie filiżanki i cukierniczkę.
[1] A tak naprawdę Marcin Szczęśniak (zwany Lalusiem), chłopak Agnieszki. Marynarz, stawia pierwsze kroki w przemytniczym biznesie.
[2] Miał na sobie pomarańczowe spodnie i szafirową marynarkę (...) Brunet z hiszpańskim wąsikiem, taki śmieszny facet. Pod koszulą nosił apaszkę w purpurowe grochy.
Inne tego autora, inne z tego cyklu.
#10
Napisane przez Zuzanka w dniu środa styczeń 22, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj