Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Tag: kryminal

Clare MacIntosh - Pozwolę ci odejść

Zaczyna się mocno - 5-letni Jacob wyrywa się matce tuż pod domem i kiedy przebiega przez ulicę, wjeżdża w niego rozpędzony samochód i dziecko umiera. Kierowca samochodu zawraca i znika. Akcja pokazywana jest dwutorowo - jeden wątek to poszukiwania przestępcy: policja rozpoczyna mozolne śledztwo - nikt nic nie widział, śladów (poza odpryskiem reflektora nie ma), matka nieprzytomna z żalu niedługo potem znika, zaszczuta przez lokalną społeczność (mogła dopilnować). Doświadczony komisarz Ray wraz z początkującą, ale pełną entuzjazmu policjantką Kate docierają w pewnym momencie do ściany - mija rok, zwierzchnicy każą sprawę zawiesić, bo nie rokuje. Ray, mimo że nie chce stawać na drodze do swojego awansu (i podwyżki!), decyduje, że sprawę będą prowadzić w tajemnicy i po godzinach. Wspólny sekret z młodą współpracowniczką nieco oddala go od żony, eks-policjantki, która zrezygnowała z obiecującej kariery, żeby wychować dzieci. Drugi wątek rozpoczyna ucieczka Jenny, która nie jest w stanie poradzić sobie z widokiem własnego domu po śmierci dziecka. Z minimalnym bagażem trafia do maleńkiej miejscowości letniskowej w Walii, gdzie za niewielkie pieniądze wynajmuje starą ruderę. Unika ludzi, cieszy ją tylko kontakt z przyrodą, wraca - mimo niesprawnej ręki - do sztuki (nie może wprawdzie rzeźbić, ale zaczyna fotografować). Mimo niechęci, zaprzyjaźnia się jednak z lokalnymi mieszkańcami, koszmary, z których budzi się z krzykiem, zdarzają się coraz rzadziej, nawiązuje też z lokalnym weterynarzem i ratownikiem głębszą więź. I wszystko idzie ku lepszemu, kiedy do drzwi jej chaty puka policja.

Tyle że w tym miejscu następuje cała seria zwrotów akcji i historia o wypadku i ucieczce z miejsca zbrodni zmienia się w zupełnie inną, jeszcze bardziej dramatyczną historię. Jest to książka na jeden wieczór, bo czyta się bez odrywania i kiedy docieram do ostatniej strony, jest dobrze po 1 w nocy. Czasem brutalna, miejscami wzruszająca, nieźle napisana; zdecydowanie nie włożyłabym jej do worka z literaturą kobiecą.

Inne tej autorki:

#37

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 1, 2018

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


P. D. James - Intrygi i żądze / Ułomna ręka sprawiedliwości

Akcję "Intryg i żądz" rozpoczyna urlop Dalgliesha, który dziedziczy po zmarłej ciotce posiadłość w Suffolk. Ciotka mieszkała w pięknym, zabytkowym, odludnym wiatraku na przylądku, niedaleko od stanowiącej punkt zapalny w lokalnej społeczności elektrowni atomowej. Wprawdzie inspektor nie jest na służbie, ale obiecał (głównie mentalne) wsparcie lokalnej policji przy złapaniu seryjnego mordercy zwanego Świstunem. Ma okazję poznać czynny zbrodniarza szybko - podczas spotkania towarzyskiego z sąsiadką Alice, autorką znanych książek kucharskich, Świstun uderza po raz kolejny, zabijając pracownicę elektrowni. Niedługo potem ginie jedna z uczestniczek kolacji, administratorka elektrowni Hillary - osoba kontrowersyjna, znienawidzona przez ekologów (jednemu z aktywnie działających właśnie wytoczyła proces) i lokalną społeczność (chce usunąć owdowiałego najemcę, który nie ma gdzie się podziać), a nawet przez niektórych współpracowników. Lokalna policja szybko odkrywa że mimo upozowania nie jest to dzieło seryjnego mordercy, bo ten popełnił samobójstwo chwilę wcześniej. Inspektor wprawdzie nie uczestniczy w śledztwie, ale obserwuje - połowa mieszkańców kłamie, druga połowa coś ukrywa, jak to w małej sielskiej nadmorskiej miejscowości.

Książka niespecjalnie porywa - kto jest zabójcą, domyśliłam się już w 1/3 lektury. Dużo wnikliwych opisów wnętrz i strojów, sporo dodatkowych wątków na drugim i trzecim planie, trochę spraw pozostawiono odłogiem - na przykład wyjaśnienie sprawy Świstuna, którego samobójstwo w zasadzie kończy wątek.

"Ułomna ręka sprawiedliwości" dzieje się w środowisku prawników - w znanej londyńskiej kancelarii zostaje znaleziona zamordowana Venetia Aldridge, adwokat. Ktoś po zabójstwie upozował ją na krześle, założył zabytkową perukę i oblał krwią[1]. Dalgliesh z ekipą (znana z poprzednich tomów Kate Miskin i nowy współpracownik, Pierce, z wykształcenia teolog) usiłuje dociec, czy sprawcą jest ktoś z kancelarii, rodzina (zmarła ma 18-letnią córkę, która właśnie się wdała w romans z obronionym przez matkę mordercą, ku wściekłości matki) czy może osoba poszkodowana w procesie, w którym Aldridge była obrońcą. W dużej mierze to krytyczne spojrzenie na zasady prawne - miejscami kwestionowalna moralnie zasada domniemania niewinności, dzięki której sprawny adwokat jest w stanie obronić kogoś, co do którego winy nie ma wątpliwości.

Tłumaczenie ma ewidentne braki - miejscami bywa niezrozumiałe (zapewne źle przetłumaczone idiomy), czasem czegoś brakuje (np. wyjaśnienia, czemu osoba o nazwisku Eager jest aktywna, a pewien Nigel - wbrew imieniu - jest blondynem).

[1] Nie, nie podejmuję się sprawdzać sensowności tego, że osoba, która za kilka dni idzie na operację, pobraną wcześniej krew (niezbędną do operacji) trzyma w woreczku w biurowej lodówce.

Inne tej autorki tutaj.

#34-35

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek maj 28, 2018

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Hakan Nesser - Jaskółka, kot, róża, śmierć / Sprawa G

Jaskółka, kot, róża, śmierć opisuje serię morderstw dokonanych w ciągu kilku lat na kobietach - zostają znalezione rozebrane, uduszone, czasem okaleczone, ale wygląda na to, że morderca nie wykorzystuje ich seksualnie. Wprawdzie śledztwo prowadzone jest przez ekipę z Maardam, ale wpływ Van Veeterena jest spory - na podstawie drobnych poszlak (odznaka uczelni, tropy literackie zostawione przez mordercę) udaje mu się stworzyć na tyle ścisły psychologiczny portret przestępcy, że policja rusza jego śladem. Co ciekawe, to nie policja ostatecznie wymierza karę zbrodniarzowi.

Tytułowa Sprawa G to pojawiająca się epizodycznie w roli wyrzutu wspomnienie o zbrodni, której Van Veeternowi nie udało się rozwikłać. Książka podzielona jest na dwa epizody - oryginalną sprawę, dziejącą się 15 lat wcześniej (kiedy Veeteren był jeszcze komisarzem) i rozwiązanie jej (w czasie, gdy już konsultował tylko zza antykwarycznej lady). Oryginalna sprawa rozpoczyna się, gdy do staczającego się prywatnego detektywa Verlangena (eks-policjanta, wyrzuconego za korupcję) przychodzi atrakcyjna Amerykanka i prosi o śledzenie swojego męża, Jaana G. Hennana (którego detektyw aresztował kiedyś za sprawy okołonarkotykowe). Verlangen rozpoczyna pracę i ku swojemu zdziwieniu nie znajduje nic zdrożnego w zachowaniu męża; tym bardziej jest zaskoczony, gdy G. go rozpoznaje i spędzają razem pijacki wieczór. Trzecie, największe zaskoczenie ma miejsce, gdy okazuje się, że zwłoki żony zostają znalezione w pustym basenie posesji Hennana, a Verlangen daje mu pełne alibi. Van Veeteren ma osobiste porachunki z G. - chodzili razem do szkoły, G. już wtedy był manipulującym innymi psychopatą, doprowadził do samobójstwa jednego z kolegów (a VV był zbyt słaby, żeby się sprzeciwić) oraz uwiódł mu ukochaną (po czym rzucił). Ale - mimo wykupionej niedawno przez G. polisy dla żony na ponad milion guldenów, aresztowania, intensywnego śledztwa i procesu - nie udaje się doprowadzić do skazania. Mija kilkanaście lat, do emerytowanego już Van Veeterena przychodzi córka Verlangena i zgłasza zaginięcie ojca. Niby powodów może być wiele - Verlangen przez te kilkanaście lat nie zmienił destrukcyjnego trybu życia - ale VV wie, że to zaginięcie ma związek ze sprawą G. Poszukiwania przenoszą ekipę z Maardam do Kaalbringen, miejscowości znanej z tomu "Punkt Borkmana" na ostatnią akcję z tamtejszą policyjną załogą.

Uwielbiam u Nessera polskie akcenty - kochanką Verlangena jest Cara Besbarwny, na posterunku pracuje Kowalski ("Na koniec komisarz odczytał dwustronicowy raport posterunkowego Kowalskiego – zawierający czterdzieści dwa błędy ortograficzne, których nie było słychać podczas czytania na głos"), Van Veeteren z ukochaną chodzą do kina na Dekalog Kieślowskiego i są nim zachwyceni (że można stworzyć coś "tak stuprocentowo prawdziwego przy tak minimalnych środkach") - i za wielokrotnie przemycane jadłospisy: boeuf burguignon z barolo rocznik 97, "danie jednogarnkowe z okonia czerwonego, morszczuka, małży, oliwek, czosnku, obranych ze skórki pomidorów i pietruszki", z ryżem szafranowym z dodatkiem cienkich pasków zrumienionego bekonu oraz z białym mersault rocznik 73 czy wreszcie "zwykłe ratatouille z ryżem basmati" z St. Emillion ’82 oraz serem gruyère i kawałkami gruszki.

Inne tego autora.

#30-31

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek maj 18, 2018

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Ewa wzywa 07

Pojechałam na wakacje i WTEM na półce trzy tomiki.

#61 Danuta Frey - Pensjonat "Pod Złotym Lwem".

Spis osób:

  • Katarzyna Bergerowa - podwójna wdowa, w kwestii wyglądu czas okazał się dla niej wyrozumiały
  • Bronisława Żarnowska - właścicielka pensjonatu, ostro trzyma personel
  • Agata Ruszkiewiczowa - przy mężu, maniakalnie robi na drutach
  • Jan Ruszkiewicz - emerytowany lekarz
  • pułkownik Ordon - emerytowany wojskowy, łysy jak kolano i z żółtymi zębami
  • Adam Boryczka - dawniej człowiek interesu
  • Kazimierz Skowronek - emerytowany urzędnik, krótkowidz
  • Irena Czerska - dawniej znana śpiewaczka operowa
  • Żaneta Lubieńska - chlubi się szlachetnym pochodzeniem, złośliwie zwana hrabiną
  • Mieczysław Tyniec - podaje się za literata, astmatyk
  • Stefan Góral - zapomniany aktor, mistrz wystudiowanej pozy
  • Michalski - kierownik poczty
  • sierżant Józef Latoszek - tak niezmiernie wysoki, jasnowłosy i niebieskooki, że ludzie biorą go za Szweda
  • Major Rosiński - niski, krępy, maskuje postępującą łysinę

W Jazach, małej górskiej miejscowości, pani Żarnowska prowadzi luksusowy (jak na polskie warunki) pensjonat dla emerytów. Przyjeżdża do niego samotna wdowa po prawniku, Bergerowa, żeby nie siedzieć w domu. Na miejscu zastaje zróżnicowany zestaw ludzi u schyłku życia - emerytowaną śpiewaczkę operową, starego, zapomnianego aktora, tzw. bogatego prywaciarza (parającego się oczywiście nielegalnymi interesami), małżeństwo - lekarza i małżonkę (bez zawodu, za to maniakalnie robiącą na drutach), uwłaszczoną hrabinę, byłego wojskowego czy wreszcie niepozornego urzędnika. Cechą wspólną wszystkich jest starość i brak zajęć; czas spędzają na wspominaniu, kiedy jeszcze byli potrzebni, graniu w brydża (co powoduje wielkie kłótnie) czy szachy (mniejsze) oraz rzadkich spacerach po okolicy, bo nie ta pogoda i oczywiście zdrowie nie za bardzo pozwala. Tragedia rozpoczyna się po tym, jak pewnego wieczoru pani Berger ku rozrywce rozpoczyna stawianie kabały, w której szybko wychodzi as pik - śmierć. I rzeczywiście - niebawem starsza pani ginie. Jakiś czas później ginie kolejna osoba, trzecia zostaje znaleziona z rozbitą głową. Włącza się rzutki milicjant, wspomagany przez młodzika zaraz po szkole (i psa). Rozwiązanie jest, delikatnie mówiąc, rozczarowujące: pubel cflpuvpmavr nxgbe mnovwn ybfbjr bfbol qyn fłnjl v fnz cbqnwr ebmjvąmnavr cbyvpwv, żrol zvrć onejal cebprf.

Fantastyczna skądinąd jest idea takiego pensjonatu - brak jakiejkolwiek aktywności poza siedzeniem w fotelu, czytaniem (czy robieniem na drutach) i czekaniem na posiłki. W tle wszyscy palą (Rosiński - giewonty), nawet chory na astmę, który ma specjalne, "zdrowotne" papierosy.

Inne tej autorki.

#52 Helena Sekuła - Kartka z notesu

Spis osób:

  • porucznik Jacek Klimas - młody wywiadowca
  • kapitan Adam Zakrzewski - inspektor wydziału służby kryminalnej
  • Władysław Tymon - lubi luksus i eleganckie kobiety, nosi garnitur z jedwabnej popeliny
  • Feliks Walik - ujmujący uśmiech i równe, białe zęby, zupełnie przeciętny człowiek
  • Markiza - dama negocjowalnego afektu, piękne paznokcie w kształcie migdałów
  • Rajmund Gabor (ps. Raj) - światowy człowiek i znawca kobiecej urody, kieszonkowiec
  • Celia Kowalska - studentka o pysznych, oliwkowych udach
  • Michał Dereń - brzydki zazdrośnik, psuje Celii wieczór
  • Józef Dołmontowicz - złotousty taksówkarz zza Buga
  • Magdalena Zulik - dziewczyna Gabora, kelnerka, fertyczna i niebrzydka
  • Andrzej Karski - pechowy uczestnik napadu na jubilera
  • Siemaszkowa - pierze, żeby utrzymać siebie i dzieci
  • Edward Siemaszko - pechowy uczestnik napadu na konwojenta
  • Dziuńka - szefowa brygady obyczajowej
  • Sabina - barmanka w Continentalu, zdecydowanie nie królowa

Napad na jubilera, ginie zabytkowy wisior ze szmaragdem z 1898 roku. Jeden z przestępców zostaje ujęty po spektakularnym pościgu (porywanie tramwaju jednak nie jest opłacalne), ale okazuje się, że jest wynajętą dzień wcześniej płotką. Dowody pokazują, że podobnie bezczelny napad miał miejsce 4 lata wcześniej, gdzie skradziono pół miliona złotych, złapany współuczestnik również okazał się znęconą szybkim zarobkiem frajerem. Milicji udaje się rozwiązać sprawę przypadkiem - przestępca, dostarczający skradzione precjoza, zostaje spłoszony przez tajniaka (jak widać - niezbyt tajnego) i podrzuca wisior do torebki przypadkowej panience, skanując przy okazji jej dowód (jak widać, usunięcie adresu z dowodu nie jest takim głupim posunięciem). Panienka wisior gubi, co zapoczątkowuje ciąg wydarzeń prowadzący do odkrycia zwłok i rozwiązania śledztwa (z niemałym współudziałem zaciągającego taksówkarza pochodzenia kresowego).

Drugoplanowo pojawiają się ciekawe postaci kobiet - luksusowa prostytutka Markiza, czekająca na odsiadującego wyrok Siemaszkowa (wysyłająca przez 4 lata do wiezienia paczki żywnościowe) czy opiekująca się cwaniaczkiem Rajmundem Magdalena, traktująca przestępstwa ukochanego jako nieuleczalną chorobę.

Widome oznaki luksusu: winiak w luksusowym barze hotelu Continental (dwa winiaki plus sok pomarańczowy - 83 zł), włoski garnitur, koszula z jedwabnej popeliny szyta na miarę, woda po goleniu Yardleya (za 10 dolarowych bonów w Peweksie) oraz złoty zegarek Patka (kradziony).

Się pali: egipskie (18 zł paczka).
Złote myśli: Ot, widzisz pan, nie chwal dnia z rana, a baby do śmierci.

Inne tej autorki.

#42 Artur Morena - Arlekin

Spis osób:

  • Ava - solistka Opery Wielkiej, urodziła się, żeby tańczyć i zachwycać
  • Michał Gabriel - reżyser, znika punktualnie o 21:37 (przypadek?)
  • Henryk Doliński - krytyk muzyczny, właściciel willi, którą kupiła mu siostra, wdowa po rodezyjskim milionerze
  • Klaudiusz Sawa - wujek Avy, łowca dzikich zwierząt i hodowca jadowitych węży
  • Leon Waleń - wiolonczelista, najlepszy z najlepszych
  • Artur Morena - znajomy dziennikarz Avy, przypadkiem narrator
  • kapitan Anioł - ma katar i słabość do Moreny

Autor, dziennikarz Morena, zostaje wezwany do luksusowej willi krytyka muzycznego przez Avę, primabalerinę tuż po tym, jak reżyser oczekiwanej premiery baletowej, Romea i Julii, został znaleziony martwy w basenie. Okazuje się, że wypadł z okna z pokoju, w którym wszyscy byli - Ava, krytyk muzyczny (dawny kochanek Avy), wiolonczelista (aktualny kochanek Avy) oraz wuj Avy (też prawdopodobnie w niej kiedyś zakochany, o tempora, o mores). Problem w tym, że śmierć reżysera nikomu nie przynosi korzyści. Milicjant prowadzący śledztwo niedwuznacznie sugeruje, że zbrodnia była pomyłką i za chwilę pojawią się kolejne zwłoki. I rzeczywiście.

To bardzo zła książka, pełna artystycznej egzaltacji i peror zarówno o istocie sztuki i celu krytyki sztuki, jak i o konstrukcji powieści kryminalnych. W tle tzw. bohema, pijąca drogie alkohole i paląca drogie papierosy (milicjant Anioł dziękuje za Carmeny, bo stać go na sporty).

Się pije: kubański ojen, włoskie chianti.
Się słucha: Juliette Greco.
Bawiąc-uczyć: klasyfikacja jadowitych węży, czasy w języku włoskim.

Inne tego autora.

Inne z tego cyklu.

#29

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek maj 4, 2018

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 2 komentarze - Skomentuj


John le Carre - Druciarz, krawiec, żołnierz, szpieg

Oficer operacyjny brytyjskiego wywiadu z Hongkongu, Tarr, zakochuje się w radzieckiej dysydentce i namawia ją do przejścia na stronę Zachodu. Niestety, nie otrzymuje odpowiedzi od Londynu, więc dziewczyna zostaje przemocą zabrana do ZSRR (i prawdopodobnie zabita jako zdrajczyni), ale pozostaje po niej dziennik. Z zapisków wynika, że jeden z wysoko postawionych urzędników wywiadu jest podwójnym agentem, szpiegującym na rzecz Sowietów. Po śmierci Controla, poprzedniego szefa, klimat na wewnętrzne śledztwo jest niespecjalnie sprzyjający, bo nie ma gwarancji, czy nowy szef - karierowicz - sam nie jest wspomnianym szpiegiem. Przeniesiony przymusowo na emeryturę George Smiley, niepozorny, starszy mężczyzna, prywatnie zdruzgotany po odejściu żony (którą podejrzewał o romans z jednym z kolegów z wywiadu), zostaje poproszony o przeprowadzenie dyskretnego śledztwa. Sprawa dla niego jest podwójnie osobista - to on próbował zwerbować kiedyś Karlę, mitycznego szefa radzieckiego wywiadu, nieskutecznie, więc próbuje naprawić poprzednią porażkę, a poza tym ma poczucie, że wykrywając szpiega, odzyska żonę. Ze względu na brak oficjalnego trybu, śledztwo odbywa się bez podsłuchów czy przesłuchań, Smiley polega na zdolnościach analitycznych, lekturze nielegalnie uzyskanych dokumentów i rozmowach ze współpracownikami. Po kilku miesiącach żmudnej pracy podejrzane są cztery osoby, którym nadane są pseudonimy: Druciarz, Krawiec, Żołnierz i Biedak (a sam Smiley jest Żebrakiem). W jednym z niepozornych domów należących do wywiadu, dochodzi do konfrontacji.

Niestety, książka jest zwyczajnie nudna. Postaci, pojawiające się na jej kartach, nie mają w zasadzie żadnych cech dystynktywnych, dodatkowo większość akcji dzieje się w przeszłości i pojawia się w czyjejś narracji, więc absolutnie nie da się ani nikogo polubić, ani znielubić, przez co rozwiązanie jest również rozczarowujące (wszystko jedno, kto jest szpiegiem, zakończcie to wreszcie). Zaskakujące, że z tak słabego materiału dało się zrobić dwie - podobno dobre - ekranizacje. Podobnie - jakim cudem książka trafiła na obie listy 100 najlepszych powieści kryminalnych wszech czasów.

Inne tego autora.

#27

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 17, 2018

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 2 komentarze - Skomentuj


Hakan Nesser - Kim Novak nie wykąpała się w jeziorze Genezaret

Lata 80. Matka 14-letniego Erika umiera w szpitalu (nowotwór), ojciec niespecjalnie sobie z tym radzi. Wysyła więc młodszego syna z kolegą Edmundem na wakacje do chaty nad jeziorem, gdzie ma zajmować się nimi jego drugi, starszy syn Henry i jego dziewczyna. Dziewczyna nie przyjeżdża, bo się pokłóciła z Henrym chwilę wcześniej, ale ani nastolatki, ani opiekujący się nimi dwudziestoparolatek nie uznają tego za problem. Wakacje są absolutnie sielskie, typowe dla lat ery przedinternetowej: rowerem po zakupy, ognisko, pływanie w mętnym jeziorze, budowa pomostu; Henry nie narzuca się chłopakom, pisze książkę, czasem tylko prosi o chwilę intymności, bo przyjeżdża do niego dziewczyna. Szybko okazuje się, że tą dziewczyną jest pyszna, dwudziestoparoletnia blondynka Ewa, do złudzenia podobna do Kim Novak, która tuż przed zakończeniem roku szkolnego w szkole Erika pojawia się na zastępstwo, budząc w młodych chłopcach wiele myśli, mimo że wiedzieli, że jest narzeczoną lokalnej sławy sportowej. Łatwo się domyślić, że związek Henry'ego z dziewczyną innego to początek kłopotów - któregoś dnia sielanka się kończy, gdy zwłoki jej byłego narzeczonego zostają znalezione w okolicach jeziora.

Inspektor policji pojawia się epizodycznie, jako przesłuchujący wszystkich (w tym chłopców) i aresztujący Henry'ego (tymczasowo, bo dowodów brak) w celu znalezienia mordercy. Zbrodniarza nie udaje się znaleźć. Po latach historia powraca w narracji Eryka, który pewnego dnia spotyka Ewę i mimo kilkunastoletniego stażu małżeńskiego i różnicy wieku, rozpoczyna z nią romans.

To zupełnie inna książka niż te typowo kryminalne - tu tajemnica morderstwa jest drobnym elementem historii dojrzewania, radzenia sobie ze śmiercią matki i próbą wejścia w świat dorosłych.

Inne tego autora.

#25

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 14, 2018

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Hakan Nesser - Drugie życie pana Roosa / Samotni / Rzeźniczka z Małej Birmy

Valdemar Roos ma 59 lat i czuje, że w zasadzie nie żyje. Nie ma przyjaciół, młodsza o 11 lat druga żona i pasierbice traktują go jak stary, brzydki i zawadzający mebel, z synem i rozwiedzioną żoną nie utrzymuje kontaktu[1], a w pracy wyczekuje na przejście na emeryturę. Drugie życie pana Roosa rozpoczyna się w momencie, kiedy nagle wygrywa sumę wystarczającą na spełnienie marzeń o zmianie życia. Pytanie, czy jeszcze umie. Zaczyna od rzucenia pracy i zakupu chatki w odludnym miejscu, do której jeździ zamiast do pracy. Szybko okazuje się, że powroty do domu, w którym sytuacja nie ulega zmianie, są coraz trudniejsze, tym bardziej, że do chatki przypadkiem trafia Anna. Anna (Polka z pochodzenia, co łatwo poznać po rdzennie polskim nazwisku Gambowska[2]), 21-letnia narkomanka na odwyku, właśnie uciekła z ośrodka, o mało co nie została zgwałcona i jest absolutnie bezradna. Jej matka jest bardziej zainteresowana resztą swojej rodziny, a do tego zdradza miejsce jej pobytu byłemu chłopakowi, niebezpiecznemu dilerowi narkotyków. Do Barbarottiego sprawa trafia z dwóch stron - złamał nogę i opiekuje się nim druga żona Roosa, nieco zaniepokojona (nieco, bo w końcu to tylko stary mebel) prosi o pomoc w znalezieniu męża, którego od kilku dni nie ma, a do tego przy odludnej chatce zostają znalezione zwłoki młodego mężczyzny. Policja rusza w pościg za dziwną parą przez pół Europy, trafiając nawet do miasteczka Maardam, znanego z cyklu o Van Veeterenie.

[1] Niespecjalnie się dziwię, bo...

Brodawki jej ciężkich piersi prześwitywały przez stanik i materiał bluzki i wydawały się świdrować go wzrokiem jak dwa wściekłe kotlety mielone. Valdemar stwierdził, że jego żona naprawdę wygląda jak topielec.

[2] W Polsce jest 8 (osiem!) osób o tym nazwisku (wg strony http://nazwiska-polskie.pl/). Naprawdę trzeba się naszukać, żeby trafić na rzadsze. Rispect.

Samotni to historia grupy sześciorga ludzi, którzy spotkali się pod koniec lat 60. w Uppsali, gdzie większość z nich studiowała. Planują rozkręcić biuro podróży z egzotyczną dla Skandynawów specjalizacją: kraje bloku wschodniego - Polska, Czechy, Rumunia, Węgry itd. Wyprawa orientacyjna, w którą się wybierają starym autobusem, zmienia wszystko. Jakiś czas potem jedna z osób, Maria, ginie podczas wyprawy na grzyby, spadając z klifu. 35 lat później, w tym samym miejscu, policja znajduje zwłoki kolejnej osoby, Germunda, chłopaka Marii. Na śledztwo nakładają się prywatne problemy inspektora, który najpierw dowiaduje się, że jego żona, Marianne, była w związku z Germundem, zanim poznała Barbarottiego, a niedługo potem wszystko przesłaniają problemy zdrowotne Marianne, która traci przytomność w wyniku krwotoku w mózgu.

Rzeźniczka z Małej Birmy zaczyna się od zupełnie niekryminalnego, ale dramatycznego wydarzenia: żban Oneonebggvrtb hzvren jr śavr cółgben ebxh cb cbcemrqavz xejbgbxh qb zómth. Barbarotti wpada w depresję, rozpoczyna terapię, a jego szef - Asunander - proponuje mu do rozwiązania archiwalną sprawę. 5 lat wcześniej zaginął drugi mąż Ellen Bjarnebo, co samo w sobie nie byłoby bardzo alarmujące, gdyby nie fakt, że wcześniej Ellen odsiedziała 11 lat za zamordowanie i poćwiartowanie swojego pierwszego męża. Wprawdzie przyznała się do winy, ale Barbarotti im dłużej drąży, tym bardziej nie jest przekonany, że sprawa jest tak jasna, jak to pierwotny proces zakładał. Dodatkowo w dalszym ciągu nie wiadomo, gdzie jest mąż numer dwa. Pewną wadą - zapewne wynikającą z burzliwego początku albo z faktu, że to ostatni tom cyklu - jest większa ilość analiz biblijnych, snów i monologów wewnętrznych inspektora.

Mimo powagi opowiadanych historii, autor ładnie równoważy minorowy ton sprawnie wplatanymi dialogami i humorem sytuacyjnym (wyimki z różnych tomów).

Asunander wyglądał jak kot, który wprawdzie nie zjadł jeszcze kanarka, ale odgryzł mu skrzydełka i zapędził go w kozi róg. Innymi słowy był niezadowolony tylko trochę. To my jesteśmy tymi kanarkami, pomyślał Barbarotti.
Backman przyglądała mu się przez chwilę ze smutnym wyrazem twarzy.
- Wiesz co - odparła - poza tym, że wysłaliśmy masę zapytań tu i tam i kilka notatek prasowych, kompletnie nic interesującego się nie wydarzyło. Z wyjątkiem tego, że Alice Ekman-Roos obejrzała ciało.
- Rozpoznała go? - zapytał Barbarotti.
- Nie - odpowiedziała Backman. - Ale go obrzygała.
Ma rację, pomyślał Barbarotti. Beznadziejny dzień.
- Okej - odparła Backman i wręczyła Barbarottiemu cienką teczkę.
- Co to jest? - Wydrukowane przesłuchania (...).
- Dzięki - powiedział Gunnar Barbarotti. - Zawsze można na ciebie liczyć.
- Spisałam je białym wierszem. Mam nadzieję, że to docenisz.
- Napiszę do nich muzykę - odparł Barbarotti - i jutro odśpiewamy Asunanderowi w duecie.
Asystent kryminalny Claes-Henrik Wennergren-Olofsson miał najdłuższe nazwisko na komisariacie w Kymlinge, a ponieważ lubił dodawać swój tytuł służbowy - przed nazwiskiem lub po nim - potrzebował najczęściej trzydziestu sekund i dwóch linijek, żeby je zapisać. Alexander Tillgren, również asystent kryminalny, choć ze stażem mniejszym o pół roku, miał dobre powody, by uważać, że Wennergren-Olofsson jest idiotą.

Inne tego autora.

#17-19

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 11, 2018

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Hakan Nesser - Człowiek bez psa / Całkiem inna historia

Inspektor Gunnar Barbarotti (pół Szwed, pół Włoch) ma 45 lat, rozwiódł się z żoną (straszną sekutnicą) i ma trójkę dzieci. Tuż po rozstaniu z żoną rozpoczął układać się z Bogiem (choć nie jest specjalnie wierzący, ale opiera się na Biblii jak na książce inspiracyjnej), że będzie przyznawał mu punkty za ułatwienia w życiu (wykluczając śledztwo). Czasem Bóg był na minusie[1], czasem lekko wychodził na plus do momentu, kiedy Barbarotti nie poznał Marianne, również rozwiedzionej, dla odmiany z dwójką dzieci. Od tej chwili bilans już zdecydowanie zaczął wychodzić pozytywnie mimo zawirowań w drugim tomie. Eva Backman to współpracowniczka Barbarottiego, inteligentna, ironiczna, pracowita, niestety mieszkająca z mężem-hokeistą i trzema synami, grającymi w hokeja (jak się nietrudno domyślić, hokeja nienawidzi). Jest jeszcze małomówny Smutas, spec od wyszukiwania w bazach danych i technikaliów oraz szef - Asunander - doświadczony i mądry policjant, milkliwy z powodu wypadku na służbie - 10 lat wcześniej bandyta wybił mu prawie wszystkie zęby, a sztuczna szczęka mu wypada lub się obluzowuje podczas mówienia, stąd umiejętność lakonicznego, ale czytelnego komunikowania się.

Człowiek bez psa zaczyna się jak zwyczajna powieść obyczajowa o absurdalnie skonfliktowanej, choć pozornie zgodnej rodzinie. Na 65. urodziny seniora rodu, Karla Erika, urządzane przez Rosemarie (z tendencjami samobójczymi) przyjeżdża trójka ich dzieci - najstarsza córka, Ebba, kończąca tego samego dnia 40 lat (z synami - nastolatkiem i studentem oraz mężem), młodsza Kristina (również z mężem i nieco autystycznym dwuletnim synkiem) i najmłodszy Robert, aspirujący pisarz i sportowiec, niestety znany głównie ze skandalu podczas nagrania erotycznego reality show. Problem w tym, że nikt nie cieszy się na to spotkanie - ani gospodarze (Rosemarie jest wściekła[2], bo Karl Erik bez jej wiedzy zdecydował, że wyprowadzą się do Hiszpanii), ani ich dzieci (przymus i ciosanie kołków na głowie plus oczywiście TA SPRAWA z Robertem), ani wnuki (młodszy Kristoffer, który tęskni za nastoletnią miłością ze szkoły, starszy Henrik z kolei wolałby być w objęciach ukochanego ze studiów, o synu Kristin trudno wyrokować, gdyż jest mało elokwentny). Po rozpoczęciu świętowania jest drętwo, alkohol z jednej strony sprawy ułatwia, z drugiej doprowadza oczywiście do scysji ojca z Robertem; po pierwszym dniu pijany Robert wychodzi i nie wraca. Wszyscy to ignorują (bo Robert przysporzył rodzinie już wystarczająco kłopotu) do momentu, kiedy o poranku kolejnego dnia znika 19-letni Henrik. Tego zignorować się nie da, więc do akcji wkracza policja. Długie, męczące, często poszlakowe śledztwo, które rozwiązuje się przez przypadek[3] - osoba zamieszana w zniknięcie Roberta ginie w wypadku i wizyta w mieszkaniu ujawnia trop, a w sprawie Henrika - Barbarotti przypadkiem styka się z osobą, z którą rozmowa poddaje mu pomysł na wyjaśnienie sprawy.

Całkiem inna historia dotyka Barbarottiego osobiście - zgarnia przed wyczekanym urlopem z Marianne paczkę listów od listonosza, wyjeżdża, i już na urlopie okazuje się, że to anonim adresowany właśnie do inspektora, w którym ktoś ostrzega, że zabije człowieka o podanych personaliach. Wyjątkowo urlop nie zostaje przerwany, ale list nie jest ostatnim - policja musi podejmować trudne decyzje o ochronie kilkudziesięciu osób, oceniać, czy byli w stanie zapobiec kolejnym morderstwom oraz wchodzi w konflikt z prasą, która ma przecieki ze sprawy. To nie jest śledztwo olśnień, tylko - jak zwykle u Nessera - ciężkiej operacyjnej pracy ("technicy [w lipcu] przeczesali obszar wokół miejsca przestępstwa równy boisku piłkarskiemu. Wyniki analiz poznamy gdzież pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem"). Kompozycyjnie, śledztwo przeplatane jest pamiętnikiem mordercy, który wyjaśnia swoje motywy, opisując pechowe lato na francuskim wybrzeżu pięć lat wcześniej. Absurdalnie, nawet kiedy policja otrzymuje ten pamiętnik, nie jest bliższa rozwiązania sprawy niż na początku.

Jak w cyklu obok, się je i pije. Wprawdzie po kawalersku Barbarotti składania się ku ziemniaczanego purée ze smażoną kiełbasą, ale gotuje i dla ukochanej kobiety przygotowuje: spaghetti z pesto, kaparami, oliwkami i cieniutkimi plastrami parmezanu. Do tego kieliszek czerwonego wina (...) i cząstka gruszki; w restauracji szczupak z chrzanem z gotowanymi ziemniakami i roztopionym masłem lub zapiekany ser kozi, marynowane małże, kruche mięso z sosem na bazie białego wina i musztardy, dwa gatunki sera, roquefort i comté, crème brûlée plus wino alzackie i bordeaux, calvados i kawa (to we Francji); homara kupuje w ulubionym sklepie rybnym prowadzonym przez pochodzącego z Polski byłego skoczka narciarskiego nazwiskiem Dobrowolski(!).

Inne tego autora.

[1]

Po czasie Gunnar Barbarotti opracował (w porozumieniu, rzecz jasna, z Bogiem) system punktowy bazujący na tym, jakie jest prawdopodobieństwo szczęśliwego zakończenia. Jeżeli modlitwa Gunnara nie zostawała wysłuchana, Bóg tracił zawsze jeden punkt, jeżeli zaś Nasz Pan jej wysłuchał, mógł dostać jeden, dwa, a nawet trzy punkty.
Rok po rozwodzie Bóg nie istniał. Udało mu się uskładać całe osiemnaście punktów przy aż trzydziestu dziewięciu na minusie, co dawało bilans ujemny w wysokości dwudziestu jeden punktów.
W kolejnym roku poszło mu nieco lepiej, nastąpiła korekta i bilans podskoczył do minus piętnastu. Rok później opuścił się znowu do minus osiemnastu, jednak to w czasie czwartego – bieżącego – roku nastąpił zwrot. Już w maju Bóg nadrobił straty, a w połowie lipca istniał z zapasem sześciu punktów, notowanie to zostało jednak zniszczone przez deszczowy i pochmurny tydzień wakacji w Szkocji, zapalenie ucha oraz jesień naszpikowaną ciężką i niezbyt owocną policyjną robotą.

[2] Naprawdę. Tu był ten pierwszy moment, kiedy opadły mi ręce.

[3] Cbavrjnż bpmljvśpvr bovr fcenjl fvę mr fboą avr łąpmą - Eboreg mavxn cemrm jlqnemravr fcemrq xvyxhanfgh yng, n Uraevx m cbjbqh vavpwnpwv frxfhnyarw m 12 yng fgnefmą pvbgxą (xgóen pupr zh hqbjbqavć, żr avr wrfg ubzbfrxfhnyvfgą, #vqbagrira).

#14/15

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 25, 2018

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Hakan Nesser - Sprawa Ewy Moreno

Ewa Moreno jedzie na urlop do swojego chłopaka. Problem w tym, że szef, korzystając z jej wakacyjnej destynacji, zleca jej na pierwszy dzień urlopu dodatkową sprawę - przesłuchanie przestępcy, który twierdzi, że ma ważne informacje i chce je przehandlować w zamian za obniżenie wyroku. Nie może przekazać sprawy komu innemu, bo przestępca domaga się policjanta płci żeńskiej. Ewa się oczywiście zgadza, bo kto by wybrał dawno zaplanowany urlop nad pracę (jest to wątek, który pojawia się zaskakująco często u Nessera). W pociągu spotyka 18-letnią Mikaelę, która jedzie do kliniki psychiatrycznej, żeby poznać swojego biologicznego ojca, o którym się dowiedziała kilka dni temu. Ewa początkowo dzieli czas między swojego chłopaka (chętnie) i rozmowę z cwanym delikwentem (niechętnie), ale kiedy okazuje się, że poznana w pociągu Mikaela zniknęła, włącza się w śledztwo ze szkodą dla stosunków z chłopakiem. Kolejne zwłoki (mężczyzna zmordowany ciosem w oczodół, fachowa robota) na plaży, nikt nie chce rozmawiać o wydarzeniach sprzed 16 lat, które doprowadziły ojca Mikaeli do psychiatryka, wreszcie kolejne zaginięcie - tym razem ojca; wszystko to sprawia, że Ewa - w przeciwieństwie do lokalnego szefa policji, który jakoś nie wspiera śledztwa - czuje się jak u siebie. Niestety na koniec przesłuchiwany przestępca spuszcza na nią bombę - ma dowody na to, że jeden z policjantów z Maardam jest pedofilem.

Prywatnie: Ewa ma biseksualnego brata w Rzymie oraz siostrę-narkomankę/prostytutkę, lokalizacja nieznana. Z obojgiem nie ma kontaktu. W zasadzie z nikim nie ma kontaktu, bo i z chłopakiem się nie dogaduje.

Się je: ratatouille z curry, indyjskim kminkiem i gęstą śmietaną, czerwone włoskie wino, ser malevoli z plastrami gruszki (też często pojawia się u autora, chyba lubi to zestawienie).

Inne tego autora.

#13

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 18, 2018

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 2 komentarze - Skomentuj


Stephen King - Koniec warty

Trzecia część trylogii (czyli łatwo się domyślić pewnych finalnych rozwiązań fabularnych) o detektywie Billu Hodgesie i jego ekipie. Morderca z Mercedesa, Hartsfield, jest pacjentem Kliniki Traumatycznych Uszkodzeń Mózgu, ponieważ cios w czaszkę skarpetką wypełnioną kulkami z łożysk raczej nie robi nikomu dobrze; okazuje się jednak, że jego stan absurdalnie się poprawił - potrafi korzystając z nieuwagi albo zahipnotyzowania przejmować ciała swoich lekarzy i pielęgniarzy. Hodges, coraz bardziej wychudzony detektyw, odkrywa, że ma słabo rokującego raka trzustki. Nie jest to specjalnie dobra nowina w żadnej sytuacji, ale tym bardziej kiedy okazuje się, że Pan Mercedes planuje zmusić do samobójstwa wszystkich, których uważa za swoich wrogów, na szczycie listy umieszczając ekipę detektywa. Niestety, to najsłabsza książka i najmniej detektywistyczna, a najbardziej nadprzyrodzona. Do przejęcia umysłu wystarczy dać ofierze specjalnie spreparowaną konsolę do gier (wystarczy odrobina socjotechniki), a wgapiająca się w kolorowe rybki osoba staje się podatna na wpływ mordercy (bez względu na odległość). Dobrze się czyta, jakieś tam napięcie się buduje, ale miałam poczucie, że przeczytałam książkę napisaną według listy kroków "jak napisać bestseller".

Inne tego autora.

#7

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek luty 5, 2018

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj