Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Tag: panie

Gillian Flynn - Ostre przedmioty

Barbarella kazała mi oglądać serial na HBO, ale nie wspomniała, że są dostępne raptem trzy odcinki, a na finał poczekam do końca wakacji. Więc, volens nolens, żeby nie ogryzać pazurów, sięgnęłam po książkę.

Camille Preaker wraca do rodzinnego miasteczka Wind Gap po ponad 8 latach nieobecności, żeby zrobić reportaż o nastolatkach - jednej zamordowanej, drugiej zaginionej. Jej szef, redaktor naczelny gazety, uważa, że dzięki znajomości lokalnego kolorytu będzie w stanie napisać świetny artykuł, osobisty i intymny, Camille jest jednak niechętna, bo nie bez powodu wyjechała z Wind Gap. Pierwszy kontakt z matką błyskawicznie pokazuje, jak bardzo toksyczna była ich relacja i skąd morze alkoholu, w którym Camille topi swoje problemy (oraz - co w serialu wychodzi wcześniej niż w książce - czemu nosi spodnie i długie rękawy); potem jest coraz więcej złych wspomnień i bólu. Nie tylko z matką Camille nieustająco się boryka - lokalny szeryf odmawia współpracy, pozostaje jej rozmowa ze spotkanymi ludźmi i szukanie okazji, żeby trafić na coś cennego do reportażu. Absurdalnie, wspomagają ją ludzie napływowi - detektyw z Kansas, któremu również doskwiera ograniczony punkt widzenia lokalnej policji i brat jednej z zamordowanych dziewcząt (bo zaginiona niebawem po przyjeździe Camille do miasta zostaje odnaleziona martwa), posądzany przez wiele osób o bycie mordercą.

Można kwestionować niektóre rozwiązania fabularne, użyte przez autorkę (np. pmrzh nxheng Pnzvyyr mbfgnwr bcvrxhaxą cemlebqavrw fvbfgel, fxbeb gn zn bwpn), do tego dość szybko wiadomo, gdzie powinno się szukać zbrodniarza mimo mylących tropów, ale cała historia wraz ze szczegółowo odmalowanym małym miasteczkiem, z ludźmi uwikłanymi w sieć wzajemnych zależności, działającymi w dwóch strefach - oficjalnej i ukrytej, czy wreszcie sama rodziną Camille - toksyczna matka, zdominowany, obojętny na wszystko ojczym i dwubiegunowa przyrodnia siostra (w domu laleczka matki, poza domem nie stroniąca od alkoholu i narkotyków królowa szkoły) - nie pozwala się oderwać do ostatniego rozdziału.

Serial dodatkowo do treści dokłada obrazy - ostre spojrzenie Camille, przeplatane flashbackami, które powoli wprowadzają w tajemnice przeszłości, przemyślaną scenografię, często zawierającą słowa wycięte czymś ostrym (patrz tytuł) w różnych znaczących miejscach. Obrazy i muzykę, której Camille słucha z rozbitego telefonu (też przyciągniętego z traumatycznej przeszłości), między innymi dość niespotykane w serialach piosenki Led Zeppelin.

Inne tej autorki tutaj.

#55

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpień 2, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 0 komentarzy - Skomentuj


Magda Szabo - Tajemnica Abigel

1943, Węgry. 14-letnia Gina zostaje w zasadzie z dnia na dzień wysłana przez ukochanego ojca do przyklasztornego internatu w małym mieście. Jest tym faktem oburzona, bo decyzja została podjęta poza jej plecami, a ona byłaby absolutnie szczęśliwa, mogąc utrzymać aktualny tryb życia - ukochaną francuską guwernantkę, wesołą szkołę w okolicy domu i przyjęcia u ciotki, na których pojawia się jej adorator, porucznik Femi. Dodatkowo nie rozumie, czemu ojciec, z którym do tej pory dogadywała się doskonale, odmawia wyjaśnień, chociaż widać, że nie podjął tej decyzji z lekkim sercem. Szkoła okazuje się dramatyczna dla przyzwyczajonej do wygód, ładnych ubrań i flirtu dziewczyny - zakaz prywatnych rzeczy, włosy splątane w sztywne warkocze i prawie że więzienny rygor. Gina szybko wywołuje konflikt, który odsuwa ją od reszty klasy; uważa dziewczęta za idiotki, emocjonujące się obserwacją miłości między wychowawcami - śliczną diakonisą Zuzanną i przystojnym Kalmarem, czy bawiące się w infantylne gry, często kosztem mniej błyskotliwych nauczycieli (zwłaszcza nieporadnego Koniga). Irytuje ją zwłaszcza uwielbienie dla posągu młodej dziewczyny w ogrodzie, zwanego Abigel, któremu dziewczęta powierzają swoje tajemnice i proszą o pomoc w dramatycznych dla nich sytuacjach. Nieobecny ojciec, z którym nie może swobodnie porozmawiać i osłabiająca codzienna próba sił z dziewczętami popycha ją do podjęcia próby ucieczki, nieudanej. Przerażony ojciec przyjeżdża i wyjaśnia jej tym razem powody izolacji - szkoła nie jest więzieniem, tylko schronieniem przed wrogami ojca, zaangażowanego w węgierski ruch oporu.

Gina nagle dorasta, rozumiejąc, jak niemądre było jej wcześniejsze zachowanie - konflikt, ignorowanie opiekunów, walka z klasą; jest wojna, w której jej kraj opowiedział się po złej stronie. Zaczyna uważniej obserwować to, co dzieje się w szkole i wokół, odkrywając, że posąg Abigel może i nie jest sam w sobie cudowny, ale służy jako skrzynka kontaktowa, a w mieście działa ruch oporu.

Absurdalnie, nimb kultowości dookoła książki długo mnie odrzucał (również cena starszych wydań na allegro, zanim pojawiło się stosunkowo niedawno nowe). Tym bardziej jestem zaskoczona tym, że to nie romansidełko dla nastolatek, a porządny thriller psychologiczny z prawie że kryminalną tajemnicą.

#52 (chciałam powiedzieć, że już nie czytam, ale z rozpędu przeczytałam kolejne trzy ksiązki)

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 28, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 2 komentarze - Skomentuj


Alice Sebold - Szczęściara

W beletryzowanej biografii autorka opisuje koszmar, który w ciągu jednej nocy zmienił jej życie. Tuż po zakończeniu 1. roku studiów, podczas ostatniej nocy w kampusie, Alice została brutalnie zgwałcona i tylko szczęściu zawdzięczała to, że przeżyła (stąd tytuł - poprzednia dziewczyna zgwałcona w tym samym miejscu została zamordowana). Detalicznie opisany gwałt jest lekturą niełatwą dla czytelnika, mimo że nie czuje przerażenia i bólu 19-latki, dla której był to jednocześnie pierwszy kontakt erotyczny. Powrót do akademika, szpital i komisariat to początek wieloletniej drogi, jaką dziewczyna przeszła sama, z niewielkim - bo nikt nie był w stanie czuć tego, co ona - wsparciem otoczenia (i absurdalnie - najmniej ze strony rodziny, dla której najsensowniejszą strategią było udawanie, że nic się nie zmieniło). Spotkanie gwałciciela na ulicy i ciągnący się miesiącami proces, podczas którego musiała wielokrotnie opowiadać i przeżywać na nowo najbardziej intymne i bolesne szczegóły, gdy jej zeznania podważano, a adwokat oskarżonego usiłował znaleźć lukę w jej zeznaniach i ją zastraszyć, wprowadził ją w stan ciągłego napięcia. Każda próba powrotu do normalności utrudniana była przez otoczenie, które "wiedziało" o przeszłości Alice. Szczęśliwego zakończenia - mimo skazania przestępcy - nie ma w dosłownym tego odbiorze: Alice przez cało swoje życie będzie żyć w cieniu jednej nocy, która wszystko zmieniła.

Drastyczna historia złagodzona jest przez ironiczne poczucie humoru autorki, chociaż oczywiście trudno nazwać ją lekką. Czy warto przeczytać - nie wiem, nie jest to lektura łatwa, ale nie aż tak przerażająca jak niektóre reportaże.

Inne tej autorki tutaj.

#50

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 21, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 0 komentarzy - Skomentuj


Caitlin Moran - Dziewczyna, którą nigdy nie byłam

14-letnia Johanna dorasta w robotniczym angielskim mieście, w wielodzietnej rodzinie, którą można określić jako patologiczną - troje starszych dzieci, świeżo urodzone bliźnięta, którymi opiekuje się matka z depresją poporodową i żyjący na krawędzi alkoholizmu bezrobotny ojciec, marzący o karierze muzyka. Żyją z zasiłku, do pewnego momentu hojnie serwowanego przez opiekę społeczną. Johanna, skupiona głównie na odkryciu masturbacji i chęci rozpoczęcia intensywnego życia erotycznego, co jest dość trudne zwłaszcza dla grubej i niezbyt pewnej siebie dziewczyny (branej czasem za matkę rodzeństwa!), decyduje się wyjść ze strefy komfortu i zostać ekscentryczną dziennikarką muzyczną. Wybiera pseudonim - Dolly Wilde, dobiera kostium i zmienia się tak, żeby pasować do swojej wizji siebie. Pisuje kąśliwe, czasem niezamierzenie zabawne recenzje, rzuca się w wir zabawy, starając się pozbyć niewinności przez praktykę, poznaje angielską scenę muzyczną lat 90. i biznes stojący za prasą muzyczną.

Mimo mylącego tytułu (sensowniejszego w oryginale “How to build a girl” - Jak stać się dziewczyną), skupiającego się na udawaniu przez Johannę (a może i autorkę) kogoś innego, to historia odkrywania siebie metodą prób i błędów. Jak sama Johanna określa, jej życie to “Szklany klosz” napisany przez Adriana Mole’a, gdzie z wielu pomyłek (nadużywania alkoholu i narkotyków, swobodnego, nie zawsze przyjemnego seksu) udaje jej się zbudować całkiem niegłupią kobietę. Krytycy zarzucali autorce epatowanie autoerotyzmem, ale na litość - ile znacie książek o dorastających chłopcach, na stałe przyspawanych do przyrodzenia, którym nikt jakoś nie zarzuca onanizmu jako wady, traktując to jako uroczą fazę? Pytanie retoryczne, nie musicie wymieniać, ja znam kilka (i założę się, że w usuniętych fragmentach “Buszującego w zbożu” niejedno by się znalazło); mnie w każdym razie jakoś to specjalnie nie oburzało.

Świetny drugi plan - brat ukrywający swoje skłonności seksualne, ojciec - alkoholik nie umiejący zadbać o rodzinę, ale przy tym ekscentryczny i niegłupi, redakcja czasopisma muzycznego i fikcyjni (choć pewnie oparci na realnych) muzycy brytyjskiej sceny niezależnej czy wreszcie schemat życia na zasiłku (godny pióra Roddy’ego Doyle’a). Do tego autorka dołożyła sporo zabawnych dialogów (nie tylko Johanna jest obdarzona (auto)ironicznym poczuciem humoru) i dużą dawkę humoru sytuacyjnego.

Inne tej autorki tutaj.

#49

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 19, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 5 komentarzy - Skomentuj


Alice Sebold - Nostalgia anioła

Susie opowiada swoją dramatyczną historię - kiedy miała 14 lat, wracała ze szkoły przez pobliskie pole kukurydzy, na którym spotkała tego dziwnego sąsiada. Sąsiad pod pretekstem pokazania ciekawostki, zaciągnął ją do wykopanej w ziemi jamy, zgwałcił i zabił. Tak, Susie opowiada swoją historię już po śmierci, opowiadając ze specjalnego nieba o sobie i swojej osieroconej rodzinie. Z sielskiej krainy obserwuje, co dzieje się z jej rodziną - ojcem, który nie ustaje w poszukiwaniu zbrodniarza, kiedy policja rozłoży już ręce; matką, wybierającą ucieczkę i zapomnienie; młodszą siostrą, która czuje, jakby straciła pół siebie i musi żyć za dwie osoby; 4-letnim (w momencie śmierci) bratem czy wreszcie ekscentryczną babcią, która wprowadza się, by spoić rodzinę. Obserwuje przyjaciół, sąsiadów i swojego mordercę.

Znów mam rozjazd między reklamą a lekturą. Miało być wzruszająco, a łza mi się zakręciła w oku raz - kiedy do nieba po śmierci trafił pies Susie. Miała był zaskakująca fabuła ze zwrotem akcji - nie wiem, czy chodziło o osobę narratorki (zapewne rzadko jest nią zamordowana), czy też o magiczną zamianę, kiedy Susie na kilka godzin zamieniła się duszą z koleżanką ze szkoły[1], dzięki czemu mogła przespać się ze swoim ukochanym z liceum. Owszem - jest to książka miejscami drastyczna (zwłaszcza że osnuta częściowo na przeżyciach autorki[2]) i przerażająca dla rodzica, ale bajkowość narracji sprowadza ją do kryminału z wszechwiedzącym autorem.

[1] Tu w ogóle wątek jest słaby na wielu poziomach, raz, że realizm magiczny, dwa, że Ruth była raczej homoseksualna, ale dzięki wspólnej miłości do zamordowanej Susie i chwilowej zamianie dusz rozpoczęła heteroseksualny związek z Rayem.

[2] Czy ja chcę przeczytać autobiograficzną opowieść tej autorki, rozpoczynającą się od gwałtu?

Inne tej autorki:

#46

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 6, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 2 komentarze - Skomentuj


Sarah Waters - Złodziejka

Susan, 17-letnia sierota wychowana przez parę londyńskich cwaniaczków, których traktuje jak rodziców (złodzieja/pasera/włamywacza i płatną opiekunkę niechcianych dzieci), zostaje wysłana na "akcję". Wraz z hochsztaplerem zwanym Dżentelmenem, obracającym się w wyższych sferach, udaje się jako służąca do posiadłości na prowincji, aby tam nakłonić chimeryczną, acz bogatą dziedziczkę na ucieczki z Dżentelmenem, który dzięki temu położy rękę na posagu panny. Na miejscu okazuje się, że panna Maud jest rzeczywiście dziwna, ale dość szybko przywiązuje się do nowej służącej. Plan wypala - po wielu przeszkodach Maud ulega Dżentelmenowi, ale Susan już nie jest taka pewna, że to dobre rozwiązanie; zdążyła poznać Maud, która - tak jak i ona - żyła w cieniu swojej wcześnie utraconej matki. Poznać i chyba pokochać. Kiedy po ukradkiem przeprowadzonym ślubie Dżentelmen i Susan zawożą przerażoną do skraju psychozy pannę Maud do domu wariatów, Susan prawie pęka serce. Po czym następuje nagły zwrot akcji.

Łotrzykowska powieść, dziejąca się w wiktoriańskim Londynie i na pobliskiej prowincji, okazuje się jednak historią o fizycznym dojrzewaniu do bycia kobietą i do miłości. Podzielona jest na trzy części - w pierwszej narratorką jest Susan, w drugiej Maud, trzecia zaś - ponownie z perspektywy Susan - opowiada o ponownym spotkaniu obu dziewcząt i dramatycznym finale. Nie jest to opowieść przyjemna, raczej mroczna i brudna, nie tylko dlatego, że higiena wówczas pozostawia wiele do życzenia; brud moralny jest tak samo obecny wśród wysoko urodzonych (acz zdegenerowanych), jak i wśród pospólstwa (a i czasem okazuje się, że więcej miłosierdzia i uczciwości jest u złodziei). Jak to częste w powieści współczesnej, stylizacja jest pretekstem do pokazania odważnych przemyśleń o nienormatywnej miłości.

Niestety w kategorii "powieść z twistem" książka nie wypada rewelacyjnie - zwroty akcji głównie dotyczą postrzegania świata (i siebie) przez bohaterki, które dowiadują się w różnych momentach zaskakujących rzeczy. Dla czytelnika jest to dość obojętne i od pewnego momentu oczywiste.

#43

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 1, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 0 komentarzy - Skomentuj


Tess Gerritsen - Umrzeć po raz drugi

Detektyw Jane Rizzoli wraz z zaprzyjaźnioną patolog, Maurą Isles, prowadzą śledztwo w sprawie brutalnie zamordowanego myśliwego, częściowo zjedzonego przez zwierzęta domowe oraz wypatroszonego. Szybko odkrywają, również za pomocą mozolnej analizy mikrośladów i billingów (na które notabene czeka się miesiącami), że tego typu zbrodni pojawiło się więcej. Drugi wątek, sprzed kilku lat, opowiada o pechowym safari w Afryce, podczas którego giną kolejni uczestnicy, w tym syn zamordowanego współcześnie myśliwego. Obie sprawy się splatają, a Maura adoptuje kota, znalezionego w domu denata.

Złego słowa bym nie powiedziała, bo to uczciwy procedural, nie przeszkadza nawet, że 9. tom cyklu o obu bohaterkach (zekranizowanego, oglądał ktoś?), tyle że jak na topową powieść z twistem to jednak tego twista za mało. Morderca podszywa się pod kogoś innego, finał.

#40

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 12, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 2 komentarze - Skomentuj


Caroline Kepnes - Ty

Genevieve Beck, zwana przez przyjaciół Beck, trafia przypadkiem do księgarni, gdzie nawiązuje z chłopakiem zza lady nić porozumienia - czytają te same, niesztampowe książki, wygląda na interesującego gościa. Niedługo potem spotyka go przypadkiem, kiedy rozżalona zachowaniem swojego chłopaka (który nie do końca się poczuwa), pijana wraca z imprezy; Joe - bo tak ma na imię - jest fantastyczny: odwozi ją do domu, rozumie jej problemy, nie próbuje nawet jej pocałować, chociaż widać, że jest zainteresowany. Beck wymienia się z nim numerami telefonów, rozpoczynają rozmowy, o, jakże on ją rozumie, jej problemy z życiem, olewającym ją chłopakiem, z przyjaciółkami. Czasem się spotykają, ale wiadomo, że raczej nic z tego nie będzie do momentu, kiedy znika chłopak Beck. Dziewczyna jest wściekła, czytając na facebooku i twitterze zachwyty nad inną, hermetyczne opisy narkotycznych zjazdów, więc wygląda na to, że kiedy zniknęła przeszkoda, Beck i Joe mogą ze sobą być i będzie to świetny związek.

Jedyny problem jest w tym, że całą historię opowiada Joe i jej wymowa jest absolutnie inna. Joe wcale nie jest szarmancki, nie ma intuicji, nie jest stworzony dla Beck. Joe poznał jej dane z karty kredytowej, którą płaciła, znalazł jej adres, bo nieostrożnie opisywała swoje życie w social mediach, ba - nie oddał jej znalezionego telefonu (za który rachunki płaciła nic nie wiedząca matka), dzięki czemu dostał wgląd w każdy szczegół życia Beck i mógł bez problemu pójść ścieżką, która doprowadzi go do jej łóżka. I jeszcze można by było to Joe wybaczyć, zakochał się od pierwszego wejrzenia, pasują do siebie, małe socjotechniczne wsparcie nie zawadzi, tyle że to nie pierwszy raz, kiedy coś takiego się zdarzyło. Przed Beck była inna dziewczyna, którą tak bardzo kochał, ale nie była wystarczająco dobra, a finał tej znajomości chyba nie był dla niej zbyt pozytywny. Wspominałam, że w pewnym momencie zniknął z życia Beck jej chłopak, ignorując ją, oddalając do innej i w świat ciągłej imprezy? On nie zniknął - został porwany przez Joe, który zbudował historię jego odejścia na twitterze, po czym go zabił. I znowu - gdy mimo ogromnego zaangażowania Joe, Beck zaczyna się od niego oddalać (wymawiając się chęcią pomocy przyjaciółce, studiami, terapią); chłopak musi podjąć po raz kolejny mocniejsze akcje, żeby mogli być szczęśliwi.

To świetne studium zachowań psychopatycznych, akcja wciąga, a autorka potrafi nawet czasem pokazać, że świat opisany nie jest czarno-biały. Łatwo jednak wpaść w oczywistą pułapkę usprawiedliwiania przemocowego zachowania oprawcy zrzucaniem winy na ofiarę. Był wrażliwy, niepewny, wcześniej zraniony, musiał o siebie zadbać nawet kosztem prywatności dziewczyny. Oczywiście, że dałam się wpuścić autorce w ten kanał.

Inne tej autorki:

#38

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 10, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 0 komentarzy - Skomentuj


Clare MacIntosh - Pozwolę ci odejść

Zaczyna się mocno - 5-letni Jacob wyrywa się matce tuż pod domem i kiedy przebiega przez ulicę, wjeżdża w niego rozpędzony samochód i dziecko umiera. Kierowca samochodu zawraca i znika. Akcja pokazywana jest dwutorowo - jeden wątek to poszukiwania przestępcy: policja rozpoczyna mozolne śledztwo - nikt nic nie widział, śladów (poza odpryskiem reflektora nie ma), matka nieprzytomna z żalu niedługo potem znika, zaszczuta przez lokalną społeczność (mogła dopilnować). Doświadczony komisarz Ray wraz z początkującą, ale pełną entuzjazmu policjantką Kate docierają w pewnym momencie do ściany - mija rok, zwierzchnicy każą sprawę zawiesić, bo nie rokuje. Ray, mimo że nie chce stawać na drodze do swojego awansu (i podwyżki!), decyduje, że sprawę będą prowadzić w tajemnicy i po godzinach. Wspólny sekret z młodą współpracowniczką nieco oddala go od żony, eks-policjantki, która zrezygnowała z obiecującej kariery, żeby wychować dzieci. Drugi wątek rozpoczyna ucieczka Jenny, która nie jest w stanie poradzić sobie z widokiem własnego domu po śmierci dziecka. Z minimalnym bagażem trafia do maleńkiej miejscowości letniskowej w Walii, gdzie za niewielkie pieniądze wynajmuje starą ruderę. Unika ludzi, cieszy ją tylko kontakt z przyrodą, wraca - mimo niesprawnej ręki - do sztuki (nie może wprawdzie rzeźbić, ale zaczyna fotografować). Mimo niechęci, zaprzyjaźnia się jednak z lokalnymi mieszkańcami, koszmary, z których budzi się z krzykiem, zdarzają się coraz rzadziej, nawiązuje też z lokalnym weterynarzem i ratownikiem głębszą więź. I wszystko idzie ku lepszemu, kiedy do drzwi jej chaty puka policja.

Tyle że w tym miejscu następuje cała seria zwrotów akcji i historia o wypadku i ucieczce z miejsca zbrodni zmienia się w zupełnie inną, jeszcze bardziej dramatyczną historię. Jest to książka na jeden wieczór, bo czyta się bez odrywania i kiedy docieram do ostatniej strony, jest dobrze po 1 w nocy. Czasem brutalna, miejscami wzruszająca, nieźle napisana; zdecydowanie nie włożyłabym jej do worka z literaturą kobiecą.

Inne tej autorki:

#37

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 1, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 0 komentarzy - Skomentuj


P. D. James - Intrygi i żądze / Ułomna ręka sprawiedliwości

Akcję "Intryg i żądz" rozpoczyna urlop Dalgliesha, który dziedziczy po zmarłej ciotce posiadłość w Suffolk. Ciotka mieszkała w pięknym, zabytkowym, odludnym wiatraku na przylądku, niedaleko od stanowiącej punkt zapalny w lokalnej społeczności elektrowni atomowej. Wprawdzie inspektor nie jest na służbie, ale obiecał (głównie mentalne) wsparcie lokalnej policji przy złapaniu seryjnego mordercy zwanego Świstunem. Ma okazję poznać czynny zbrodniarza szybko - podczas spotkania towarzyskiego z sąsiadką Alice, autorką znanych książek kucharskich, Świstun uderza po raz kolejny, zabijając pracownicę elektrowni. Niedługo potem ginie jedna z uczestniczek kolacji, administratorka elektrowni Hillary - osoba kontrowersyjna, znienawidzona przez ekologów (jednemu z aktywnie działających właśnie wytoczyła proces) i lokalną społeczność (chce usunąć owdowiałego najemcę, który nie ma gdzie się podziać), a nawet przez niektórych współpracowników. Lokalna policja szybko odkrywa że mimo upozowania nie jest to dzieło seryjnego mordercy, bo ten popełnił samobójstwo chwilę wcześniej. Inspektor wprawdzie nie uczestniczy w śledztwie, ale obserwuje - połowa mieszkańców kłamie, druga połowa coś ukrywa, jak to w małej sielskiej nadmorskiej miejscowości.

Książka niespecjalnie porywa - kto jest zabójcą, domyśliłam się już w 1/3 lektury. Dużo wnikliwych opisów wnętrz i strojów, sporo dodatkowych wątków na drugim i trzecim planie, trochę spraw pozostawiono odłogiem - na przykład wyjaśnienie sprawy Świstuna, którego samobójstwo w zasadzie kończy wątek.

"Ułomna ręka sprawiedliwości" dzieje się w środowisku prawników - w znanej londyńskiej kancelarii zostaje znaleziona zamordowana Venetia Aldridge, adwokat. Ktoś po zabójstwie upozował ją na krześle, założył zabytkową perukę i oblał krwią[1]. Dalgliesh z ekipą (znana z poprzednich tomów Kate Miskin i nowy współpracownik, Pierce, z wykształcenia teolog) usiłuje dociec, czy sprawcą jest ktoś z kancelarii, rodzina (zmarła ma 18-letnią córkę, która właśnie się wdała w romans z obronionym przez matkę mordercą, ku wściekłości matki) czy może osoba poszkodowana w procesie, w którym Aldridge była obrońcą. W dużej mierze to krytyczne spojrzenie na zasady prawne - miejscami kwestionowalna moralnie zasada domniemania niewinności, dzięki której sprawny adwokat jest w stanie obronić kogoś, co do którego winy nie ma wątpliwości.

Tłumaczenie ma ewidentne braki - miejscami bywa niezrozumiałe (zapewne źle przetłumaczone idiomy), czasem czegoś brakuje (np. wyjaśnienia, czemu osoba o nazwisku Eager jest aktywna, a pewien Nigel - wbrew imieniu - jest blondynem).

[1] Nie, nie podejmuję się sprawdzać sensowności tego, że osoba, która za kilka dni idzie na operację, pobraną wcześniej krew (niezbędną do operacji) trzyma w woreczku w biurowej lodówce.

Inne tej autorki tutaj.

#34-35

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek maj 28, 2018

Link bezpośredni - Tag: panie - 0 komentarzy - Skomentuj