Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Kołorker igra z ogniem

Właśnie wysłał do działu kadr pierwszy akapit "Lesia", rozpoczynający się słowami:

"Lesio Kubajek postanowił sobie, że zamorduje personalną. Straceńczą myśl podyktowała mu rozpacz. Personalna była jego wrogiem numer jeden oraz zasadniczą przeszkodą na drodze do zrobienia kariery. Dzień w dzień zatruwała mu życie, dzień w dzień sępimi szponami szarpała jego zdrowie i nerwy i każdego poranka przeistaczała się w symbol klęski. Nielitościwie i bez żadnego zrozumienia dla jego artystycznie niezorganizowanej duszy wyłapywała wszystkie jego spóźnienia i bez cienia miłosierdzia zmuszała go do opisywania ich szczegółowo w specjalnej księdze dużego formatu, zwanej książką spóźnień. Nazwisko Lesia powtarzało się tam z podziwu godną regularnością. Z dawien dawna już zwierzchnicy patrzyli na niego niechętnie i podejrzliwie, coraz wyraźniej dając do zrozumienia, iż uważają go za pracownika niepełnowartościowego, niesolidnego, a nawet wręcz podają w wątpliwość jego przydatność do jakiejkolwiek pracy. Codziennie z nerwowym drżeniem Lesio przekraczał progi biura i codziennie natychmiast za nimi natykał się na personalną, potępiającym gestem podającą mu ową nieszczęsną książkę spóźnień..."

No dobrze, tylko trochę go podpuściłam.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 16, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Dead like me

Niestety, wszystko co dobre, się kończy - wczoraj skończyłam oglądać ostatni odcinek "Dead like me" (dwa sezony po 15 odcinków i więcej nie będzie). Zawsze, kiedy oglądam tego typu serial, rozwala mnie, że "u nas się nie da". Jak na Amerykę niewielkie środki (pewnie więcej poszło na gaże aktorów), sporo umowności, ale 95% klimatu robi doskonale napisany scenariusz, dobrze dobrani aktorzy, świetne dialogi i kreacja świata.

George, główna bohaterka, rzuca studia i, żeby nie słuchać marudzenia matki, idzie do tymczasowej pracy. Podczas pierwszej przerwy na lunch ginie w wypadku. Tym, którzy chcą mi właśnie wyjąć wątrobę i popić chianti, wyjaśniam, że to pierwszy kwadrans pierwszego odcinka serialu. Pozostałe kilkadziesiąt opowiada o tym, co można robić, będąc martwym, a w zasadzie półmartwym Posępnym Żniwiarzem.

Serial jest ciepły i jego mottem jest "Carpe diem". Oklepane to i duszoszczypatielne, ale podane w bardzo ładnej panierce. Jest delikatna zagadka, która się rozwija w trakcie serialu, ale w zasadzie największy akcent położony jest na codzienności Żniwiarzy - są na tyle żywi, że muszą jeść, spać, pić i próbować brać udział w innych dziedzinach życia, a na to trzeba zarobić (mówiłam, że jestem fanką filmów o pracy w korpo?).

Nie umiem oceniać w skali, ale na liście najlepszych jest bardzo wysoko.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa marzec 15, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Dead like me

Niestety, wszystko co dobre, się kończy - wczoraj skończyłam oglądać ostatni odcinek "Dead like me" (dwa sezony po 15 odcinków i więcej nie będzie). Zawsze, kiedy oglądam tego typu serial, rozwala mnie, że "u nas się nie da". Jak na Amerykę niewielkie środki (pewnie więcej poszło na gaże aktorów), sporo umowności, ale 95% klimatu robi doskonale napisany scenariusz, dobrze dobrani aktorzy, świetne dialogi i kreacja świata.

George, główna bohaterka, rzuca studia i, żeby nie słuchać marudzenia matki, idzie do tymczasowej pracy. Podczas pierwszej przerwy na lunch ginie w wypadku. Tym, którzy chcą mi właśnie wyjąć wątrobę i popić chianti, wyjaśniam, że to pierwszy kwadrans pierwszego odcinka serialu. Pozostałe kilkadziesiąt opowiada o tym, co można robić, będąc martwym, a w zasadzie półmartwym Posępnym Żniwiarzem.

Serial jest ciepły i jego mottem jest "Carpe diem". Oklepane to i duszoszczypatielne, ale podane w bardzo ładnej panierce. Jest delikatna zagadka, która się rozwija w trakcie serialu, ale w zasadzie największy akcent położony jest na codzienności Żniwiarzy - są na tyle żywi, że muszą jeść, spać, pić i próbować brać udział w innych dziedzinach życia, a na to trzeba zarobić (mówiłam, że jestem fanką filmów o pracy w korpo?).

Nie umiem oceniać w skali, ale na liście najlepszych jest bardzo wysoko.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa marzec 15, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 5 komentarzy - Skomentuj


Nie lubię, nie lubię

Współpracuję z dużą firmą X. Współpraca głównie polega na tym, że raz w miesiącu wysyłam im analizy statystyczne. Współpraca trwa długo, w zasadzie od początku mojej pracy w firmie. U NICH przewinęło się już ładnych kilka osób (z 6? nie chce mi się liczyć) i co jakieś dwa-trzy miesiące pojawiał się problem - pani Zosia już nie pracuje, proszę do niej nie pisać, pracuje za to pan Wojtek, Wojtek, przedstaw się, proszę pisać do pana Wojtka. Za pół roku - od nowa, oprócz pana Wojtka proszę pisać też do pana Zdzicha, który itd.

Zdrzaźniłam się po kolejnej prośbie o ponowne przesłanie materiałów, które w ubiegłym roku wysyłałam do trzech różnych osób, zawinszowałam sobie, żeby duża firma X dokonała niebotycznego wysiłku i nieco się zorganizowała poprzez stworzenie aliasa pt. tu-zuzanka-wysyla@firma.x.pl. Oni sobie do aliasa będą dopisywali kolejnych Wojtków i Ziuty, a ja będę wysyłać w jedno miejsce. Nie da się. Im będzie wygodniej, jak ja będę pisać aktualnie do Andrzeja i Piotra. Ale mnie nie będzie wygodniej.

Sobie poeskaluję. Zadarli ze mną. Nie wyślę im nic więcej bez aliasa.

...

Zrobili alias ;-)

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 14, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Nie lubię, nie lubię

Współpracuję z dużą firmą X. Współpraca głównie polega na tym, że raz w miesiącu wysyłam im analizy statystyczne. Współpraca trwa długo, w zasadzie od początku mojej pracy w firmie. U NICH przewinęło się już ładnych kilka osób (z 6? nie chce mi się liczyć) i co jakieś dwa-trzy miesiące pojawiał się problem - pani Zosia już nie pracuje, proszę do niej nie pisać, pracuje za to pan Wojtek, Wojtek, przedstaw się, proszę pisać do pana Wojtka. Za pół roku - od nowa, oprócz pana Wojtka proszę pisać też do pana Zdzicha, który itd.

Zdrzaźniłam się po kolejnej prośbie o ponowne przesłanie materiałów, które w ubiegłym roku wysyłałam do trzech różnych osób, zawinszowałam sobie, żeby duża firma X dokonała niebotycznego wysiłku i nieco się zorganizowała poprzez stworzenie aliasa pt. tu-zuzanka-wysyla@firma.x.pl. Oni sobie do aliasa będą dopisywali kolejnych Wojtków i Ziuty, a ja będę wysyłać w jedno miejsce. Nie da się. Im będzie wygodniej, jak ja będę pisać aktualnie do Andrzeja i Piotra. Ale mnie nie będzie wygodniej.

Sobie poeskaluję. Zadarli ze mną. Nie wyślę im nic więcej bez aliasa.

...

Zrobili alias ;-)

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 14, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: SOA - - 0 komentarzy - Skomentuj


A może by się sprzedać?

Leszek K. Talko "Przyjaciel poleci ci" [2022 - link nieaktualny].

Jedna kwestia, panie Talko - niestety, "Sin City" się w Polsce nie sprzedał. Obejrzeli fani komiksu, reszta olała ciepłym parabolicznym. To tyle o marketingu szeptanym i poradach czarnej_mamby na forach...

Przy okazji artykułu przypomniała mi się genialna książka - "Przewodnik stada" Connie Willis. Instytut badawczy, najgorsze elementy kultury korpo (napisałam "kopro", ale coś mnie tknęło) - papierkologia, warsztaty integracyjne, gońcówna-monster, cow-orkerzy, walka o granty i wspomniane w artykule trendy. Główna bohaterka zajmuje się śledzeniem, w jaki sposób trend powstaje, usiłuje znaleźć wzorce w grafach i drzewa zależności, pokazujące, czemu tiramisu nie jest si, a pudding chlebowy - trendi (poza tym jest też tajemnica, nieco romansu, owce i wnioski po zebraniu).

Connie Willis jest zasadniczo pisarką sf ("Księga Sądu Ostatecznego", "Nie licząc psa" czy "Przejście"), ale rzeczywistość korporacyjno-badawcza jest brutalnie rzeczywista. Widać, że ma za sobą spore doświadczenia na jakiejś uczelni. Polecam pomysłodawcom "lansowania trendów", bo wyglądają na takich, co CW nie czytali...

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 14, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


A może by się sprzedać?

Leszek K. Talko "Przyjaciel poleci ci" [2022 - link nieaktualny].

Jedna kwestia, panie Talko - niestety, "Sin City" się w Polsce nie sprzedał. Obejrzeli fani komiksu, reszta olała ciepłym parabolicznym. To tyle o marketingu szeptanym i poradach czarnej_mamby na forach...

Przy okazji artykułu przypomniała mi się genialna książka - "Przewodnik stada" Connie Willis. Instytut badawczy, najgorsze elementy kultury korpo (napisałam "kopro", ale coś mnie tknęło) - papierkologia, warsztaty integracyjne, gońcówna-monster, cow-orkerzy, walka o granty i wspomniane w artykule trendy. Główna bohaterka zajmuje się śledzeniem, w jaki sposób trend powstaje, usiłuje znaleźć wzorce w grafach i drzewa zależności, pokazujące, czemu tiramisu nie jest si, a pudding chlebowy - trendi (poza tym jest też tajemnica, nieco romansu, owce i wnioski po zebraniu).

Connie Willis jest zasadniczo pisarką sf ("Księga Sądu Ostatecznego", "Nie licząc psa" czy "Przejście"), ale rzeczywistość korporacyjno-badawcza jest brutalnie rzeczywista. Widać, że ma za sobą spore doświadczenia na jakiejś uczelni. Polecam pomysłodawcom "lansowania trendów", bo wyglądają na takich, co CW nie czytali...

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 14, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, sf-f, 2006, komiks - 1 komentarz - Skomentuj


Jednak jestem naiwna

Nie uczę się z doświadczeń. Teściowa przywiozła w sobotę wiosenny bukiet gałązek z wyszydełkowanymi ozdobami z kordonka. Co robi mądra Zuzanka? Wstawia je do wazonu napełnionego wodą i stawia na szafce. Dalej scenariusz jest prosty:
1) Zuzanka zdejmuje z szafki wazon i stawia na podłodze, ponieważ obydwa kotecki siedzą na szafce i emablują gałązki łapami i mordami.
2) Zuzanka zdejmuje kordonkowe jajka, ponieważ obydwa kotecki zdejmują ozdoby łapami i mordami.
3) Zuzanka wyciera wodę, która wylała się z przewróconego przez kotecki, łapami i mordami, wazonu.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 13, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Jednak jestem naiwna

Nie uczę się z doświadczeń. Teściowa przywiozła w sobotę wiosenny bukiet gałązek z wyszydełkowanymi ozdobami z kordonka. Co robi mądra Zuzanka? Wstawia je do wazonu napełnionego wodą i stawia na szafce. Dalej scenariusz jest prosty:
1) Zuzanka zdejmuje z szafki wazon i stawia na podłodze, ponieważ obydwa kotecki siedzą na szafce i emablują gałązki łapami i mordami.
2) Zuzanka zdejmuje kordonkowe jajka, ponieważ obydwa kotecki zdejmują ozdoby łapami i mordami.
3) Zuzanka wyciera wodę, która wylała się z przewróconego przez kotecki, łapami i mordami, wazonu.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 13, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Koty - - 0 komentarzy - Skomentuj


Nie dla wrażliwych

Kotek czarno-biały spał na komodzie, gdy nadszedł czas na rytualne oczyszczenie organizmu z kłaczków. Kotek leniwie zrzygał się z komody na podłogę (no, na komodę trochę też), po czym zszedł (no, spadł z łomotem) i poszedł spać gdzie indziej.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 13, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj