Kategoria:
czytam
California Fidelity zerwała umowę z Kinsey po wydarzeniach z poprzedniego tomu (ubolewam, że autorka nie pociągnęła obiecującego wątku Luisa z meksykańskiego gangu), więc Kinsey przenosi swoje biuro do kancelarii znajomego prawnika, któremu będzie pomagać w prowadzonych przez niego sprawach. 6 lat temu została zamordowana znana lokalnie gwiazda architektury, zastrzelona przez wizjer w drzwiach; podejrzany był jej mąż, z którym przebywała w separacji. Po uniewinnieniu z braku dowodów w procesie karnym, pierwszy mąż zastrzelonej, ojciec ich dziecka, zdecydował się na wznowienie sprawy z powództwa cywilnego, żeby ratować dla córki majątek po żonie. Kinsey na pierwszy rzut dostaje więc do dokończenia wyjaśnienie sprawy niepewnego alibi, ponieważ poprzedni detektyw, jej kolega po fachu, właśnie zszedł był na serce z powodu nadmiaru kilogramów i złego trybu życia. Oczywiście chce się wykazać na wejściu, ale szybko odkrywa, że jej poprzednik prowadził śledztwo niechlujnie, nie spisywał wniosków i prawdopodobnie oszukiwał pracodawcę. Gorzej, podczas zapoznawania się z zeznaniami poszczególnych uczestników tragedii sprzed lat okazuje się, że mąż ofiary ma alibi oraz chce pomóc jej w oczyszczeniu swojego imienia. Na końcu oczywiście pani detektyw ląduje w potrzasku i ratuje ją tylko to, że ma w magazynku więcej pocisków niż założył morderca (oraz - po raz kolejny - przestępca umawia się z nią w rezerwacie ptaków, gdzie nie dociera).
W tle jest ognisty romans - wprawdzie Kinsey nie ma tym razem szczęścia (wzdycha tylko do Roberta Dietza sprzed paru tomów oraz jest leniwie uwodzona przez młodego złodziejaszka), ale do jej gospodarza, 80-letniego Henry'ego przyjeżdża równie wiekowy brat-hipochondryk, na którego zarzuciła sieć Rosie, właścicielka węgierskiej restauracji.
Inne tej autorki.
#6
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela styczeń 29, 2017
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
1937, Warszawa. Jakub Szapiro, mistrz bokserski stolicy, na zlecenie Kuma Kaplicy, lokalnego biznesmena, zabija Nauma Bernsztajna, skromnego sklepikarza z Nalewek, który nie był w stanie zapłacić haraczu. Osierocony syn Nauma, 17-letni Mojsze, trafia pod opiekę boksera i jest świadkiem rozwoju podziemnego imperium przestępczego Kaplicy, a potem walki politycznej między organizacjami faszystowskimi a żydowskimi o kształt Polski w przededniu II wojny światowej. Całość zdarzeń pokazana jest z perspektywy o 50 lat starszego Mojsze, emerytowanego żołnierza izraelskiego, który spisuje wspomnienia, siedząc w swoim mieszkaniu w Tel-Awiwie.
Z przykrością stwierdzam, że to jedna z gorszych książek, jakie czytałam. Ma jedną piękną scenę - rozmowę Szapiro z dziennikarzem-pederastą (str. 153-162), dla której od biedy mogę uznać czas spędzony na czytaniu za nie do końca stracony, ale to mało.
Ludzie lubią różne rzeczy, rozumiem. Można lubować się w czytaniu opisów przemocy, gwałtu, ćwiartowania zwłok, pedofilii, technicznych opisów przemocowego seksu uprawianego dla podkreślenia statusu (ja niespecjalnie lubię). Można - co też rozumiem - pisać książkę jedną ręką, drugą trzymając na przyrodzeniu[1] (ale wolałabym, żeby wzmianka o tym znajdowała się na okładce). Nie akceptuję natomiast takich rozwiązań fabularnych, które kładą cały sens książki, tanie wyjście na miarę "a potem się obudził". Gh jcenjqmvr avr olł gb fra, nyr aneengberz jpnyr avr wrfg fla Oreafmgnwan, glyxb fnz Fmncveb, xgóel zn cenjvr qmvrjvęćqmvrfvąg yng v qrzrapwę fgnepmą, jvęp mncbzavnł xvz wrfg, tqmvr wrfg v wnxv ebx zn qmvś. Nawet doskonale opisana historia - wrzenie społeczne, konflikt Żydzi kontra Polacy, starcie różnych frakcji politycznych w przedwojennej Polsce, erudycja historyczna autora, ba, nawet niezaprzeczalnie seksownie opisana przemoc jako podstawowe narzędzie dialogu w życiu codziennym, nie ratuje całości.
Czy chcę czytać "Morfinę"?
[1] Nie że mi przeszkadza, że autor miał przyjemność, nawet sam ze sobą. Przeszkadza mi, że ja musiałam się przedzierać przez repetytywność frazy, bo akurat ta jedna lub druga autorowi wyszła. Kilkadziesiąt razy przeczytałam, że Bernsztajn senior został rozkawałkowany jak kogut na kaparot i nikt nie odmówił kadiszu nad jego grobem. Kolejne kilkanaście razy po niebie przepłynął nadprzyrodzony wieloryb Litani, połykając kolejną duszę jak Jonasza. Irytowała mnie też maniera fonetycznego zapisu jidysz (zamiast polskojęzycznego), zdecydowanie nieprzyjazna wzrokowo.
#5 (serio, trzy tygodnie czytałam, z przerwami)
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek styczeń 20, 2017
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Cadence jest najstarszą wnuczką w bogatej rodzinie, której protoplaści przypłynęli do Ameryki na Mayflower. Do 15. urodzin jest jak w bajce - mieszka w pięknym domu z mamą i ojcem, a na wakacje jeździ na rodzinną wyspę, gdzie stoją cztery posiadłości - dom jej dziadka i trzy domy jego córek: jej matki i dwóch ciotek. Wszystko zaczyna się psuć, kiedy umiera babka, a niedługo potem odjeżdża w siną dal ojciec Cadence. 15. wakacje na wyspie zaczynają się cudownie - spędza czas z równolatkami - kuzynką Mirrel, kuzynem Johnnym i hinduskim przyjacielem rodziny Gatem, którzy stanowią nierozłączną czwórkę psotnych nastolatków, nazywających sami siebie Łgarzami, ukrywających się przed rodzicami i młodszym rodzeństwem. Cadence zakochuje się w Gacie, pierwsza, niewinna 15-letnia miłość. Niestety, lato kończy się wypadkiem - przemarznięta Cadence zostaje wyłowiona z wody, na głowie ma ślad uderzenia o skały; zaczyna cierpieć na dotkliwe migreny, a dodatkowo niewiele pamięta z wydarzeń przed wypadkiem i po wypadku. Mija rok, 16. wakacje spędza poza wyspą, podróżując z ojcem po Europie; stęskniona wysyła listy do reszty Łgarzy, ale nikt jej nie odpowiada, pewnie świetnie się bawią bez niej. Decyduje, że na kolejne wakacje chce wrócić na wyspę, żeby spotkać się z przyjaciółmi i przypomnieć sobie, co się stało przed dwoma laty.
Z cyklu "z twistem". Twist jest w zasadzie zawarty w tytule - nie można ufać narratorce. Ze względu na bohaterów to raczej literatura dla młodzieży niż dla dorosłych, acz wciągająca.
Inne tej autorki:
#4
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela styczeń 8, 2017
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
18-letnia Madeline nie wychodzi z domu - cierpi na rzadką chorobę - nie ma odporności, a jej organizm może zareagować wstrząsem (i śmiercią) dosłownie na wszystko. Opiekuje się nią mama, lekarka i pielęgniarka. Poza tym świat ogląda przez szybę - uczy się przez Internet, tam ma znajomych i czytelników (publikuje recenzje książek), a jeśli - rzadko - ktoś ją odwiedza, musi przejść przez długotrwałą procedurę dekontaminacyjną. Marzy oczywiście o tym, co na zewnątrz - wizycie w antykwariacie, spacerze po łące i kąpieli w oceanie, ale umie zaakceptować to, że jest w środku dla własnego bezpieczeństwa. Tyle że do domu obok wprowadza się rodzina z jej równolatkiem - Oliverem. Nawiązują kontakt wzrokowy i od tego momentu wszystko się zmienia.
To raczej książka dla nastolatek, ale dość zgrabnie (i współcześnie) napisana - w akcję wplecione są rysunki Maddy, jej maile, internetowy chat. Przesłanie jest dość oczywiste - miłość jest najważniejsza, chociaż nie do końca w taki sposób, jakiego się można spodziewać.
Z cyklu "z twistem". Twist raczej pretekstowy.
#3
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota styczeń 7, 2017
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Australia, prestiżowa dzielnica. W publicznej szkole mieszają się lokalni bogacze, robiące karierę matki, rzemieślnicy i napływowi, wszyscy mają jeden wspólny mianownik - dobro dzieci. Madeline ma kochającego męża i trójkę dzieci, ale zmaga się ze złością na swojego pierwszego męża, który zostawił ją z kilkumiesięczną (dziś już 14-letnią) pierworodną córką i odszedł, a teraz wraz z nową żoną i drugim dzieckiem - równolatką jej najmłodszej córki - wrócił i zamieszkał w bliskiej okolicy. Co gorsze, jego uduchowiona druga żona, Bonnie, jest cudowna - miła, opiekuńcza, troskliwa, a do tego córka Madeline woli ją od matki. Jane jest nowa i tajemnicza, nieco nudna i szarawa, ma synka Ziggy'ego, nie ma za to męża; przypadkiem poznaje Madeline, która wprowadza ją w świat lokalnych klik i koterii. Celeste, piękna bez wysiłku, ma życie jak z bajki - bogatego, przystojnego męża, dwóch synów bliźniaków i wspaniały dom. Podczas aklimatyzacji 5-latków w szkole dochodzi do scysji - ktoś skrzywdził małą Amabelle, według dziewczynki był to syn Jane, który jednak zaprzecza. Sprawa się rozdmuchuje i prowadzi do śmierci - ktoś ginie. Akcja powieści jest dwutorowa - chronologiczne wydarzenia przeplatają się z relacjami i opiniami świadków już po tragedii.
Znęcona artykułem o książkach z twistem, z których czytałam 9 i nie wspominam tego źle (o ile wspominam, bo wiecie, jak to z moją pamięcią), poszłam tropem polecanym lektur. Twist tutaj jest widoczny od początku - wiadomo, że ktoś zginął, ale nie wiadomo, kto i czemu. Zaczyna się jak większość chick-lit - od łagodnych, ironicznych opisów nadopiekuńczych mamusiek, nieco zdystansowanych ojców, przejmowania się wagą, zmarszczkami i kolejnym atakiem wszawicy w szkole, ale niezauważenie przechodzi do spraw znacznie poważniejszych.
Inne tej autorki:
#2
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek styczeń 6, 2017
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Jeden z kolegów Kinsey, pracownik California Fidelity, zostaje zamordowany. Wstrząsa to firmą, gdzieś się tam toczy śledztwo, ale ważniejszy okazuje się audyt wydajności, bo w jego wyniku do firmy przyjeżdża bezwzględny menadżer i zaczyna sprawdzać rentowność i jakość prowadzonych spraw. Kinsey dostaje tzw. szybką wrzutę od koleżanki i zamiast kupować sukienkę na ślub swojej przyjaciółki Very (którą na narzeczonego skutecznie namówiła) rozpoczyna węszenie w kwestii dziwnego zgłoszenia szkody, tak bardzo fikcyjnego, że aż boli. Kinsey wczuwa się w śledztwo tak bardzo, że zaprzyjaźnia się z potencjalną oszustką, Bibianną, a nawet daje się z nią aresztować za stawianie oporu policji, podając fałszywe dane. Uchodzi jej to na sucho, bo spod celi wyjmuje ją znajomy policjant, porucznik Dolan i wyjaśnia, ze trafiła w sam środek szajki oszustów i proponuje jej wejście w głąb jako wtyczka. Kinsey waha się tak dla przyzwoitości, ale co tam i nagle ląduje uwięziona wraz z Bibianną przez jej eks-ukochanego, psychopatę Raymondo, szefa szajki oszustów (ale też - jak się okazuje - mordercy). Absurdalnie, nikt jej nie szuka - praca, przyjaciółka, a nawet nadopiekuńczy gospodarz, Henry. Są za to pościgi i kraksy samochodowe, demoniczny współpracownik Luis i dwa groźne psy. Dużo fastfoodów i trochę domowej kuchni meksykańskiej, bo gang jest proweniencji latynoskiej.
Inne tej autorki.
#82-#84/2016, #1/2017
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek styczeń 5, 2017
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[Uwaga, zdradzam fabułę.]
Ethan, agent federalny, szuka zaginionej przed kilkoma tygodniami koleżanki po fachu (z którą miał romans). Po wypadku budzi się w małym miasteczku gdzieś w Idaho, otoczony dziwnymi ludźmi, którzy - jak się okazuje - przede wszystkim zapobiegają wyjazdowi z miasta. O dziwo, znajduje poszukiwaną koleżankę, ale starszą o ładnych kilka lat, ponieważ sporo czasu upłynęło od ich spotkania (choć dla Ethana były to tygodnie). Nic się nie zgadza, nie ma telefonów komórkowych, nikt nie odbiera w domu Ethana, podobnie jest ignorowany przy próbie rozmowy z szefem. Tymczasem żona Ethana z synem, zaniepokojone brakiem postępu w śledztwie, planują go odnaleźć.
Tyle że to serial zupełnie nie o tym. Wiem, że już samym tytułem zdradziłam największe zaskoczenie serialu, ale tajemnica z pierwszego odcinka i tak bardzo szybko się wyjaśnia (i zastanawia mnie, czy autor książki, na podstawie której powstał serial, miał możliwość czytać Zajdla). To nie sensacyjny thriller, to utopijny sf o odciętym od ludzkości zbiorowisku ludzi, otoczonych przez wrogów, których - de facto - sami sobie stworzyli i o trudności rządzenia społeczeństwem, niebezpieczeństwem między zbyt dużą ilością informacji, a jej brakiem. Dwa sezony, oparte o różny zestaw bohaterów, po kolei odsłaniają kulisy projektu, który spowodował powstanie miasteczka. Zgrabne zakończenie, kilka oczywistych braków fabularnych, ale do wybaczenia; smutna jest tylko konstatacja, że nie jesteśmy całkiem fajnym gatunkiem.
"Cylinder van Troffa" jest typową dla Zajdla powieścią gadaną, teraz to się ładnie nazywa - szkatułkową: książka A (w zasadzie wprowadzenie i posłowie) jest napisana przez naukowca, który w dokumentach zaginionego kolegi znajduje jego materiały z poszukiwań na zrujnowanej Ziemi (książka B) i tłumaczenie znalezionego w ruinach rękopisu, pozostawionego przez kosmonautę, który opuścił Ziemię w XX wieku i wrócił w XXII (książka C). Mieszkańcy Ziemi, chcąc uniknąć przeludnienia, wysłali w przestrzeń kilka misji, które miały znaleźć nowe planety i jednocześnie zablokowali płodność pozostałym na Ziemi ludziom. Niestety zrobili to tak niefortunnie, że rozmnażać się mogły - za pozwoleniem - osobnicy z wartościowym genonem (10%) i - już bez pozwolenia, na skutek błędu metody - osobnicy zdegenerowani (10%). Pozostała część - 80% "średniaków" wymarło. Aby zapewnić lepsze warunki "elicie", wartościowi odlecieli na księżyc, zostawiając "bezwartościowym" zniszczoną Ziemię i mimimum pozwalające na przeżycie, licząc na to, że za kilkadziesiąt lat wrócą i zasiedlą Ziemię od nowa. Tak naprawdę to jednak książka o miłości - wylatujący na wyprawę kosmonauta zostawia na Ziemi dziewczynę, która dzięki wynalazkowi jego znajomego profesora, ma czekać na niego w cylindrze, w którym czas prawie nie płynie.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela styczeń 1, 2017
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Tak jak nie zachwyciła mnie pierwsza powieść z cyklu, tak i nie porwała druga, a nawet jeszcze bardziej zmęczyła i znudziła. Ginie służąca Zofii Szczupaczyńskiej, Karolcia. Miała w tajemnicy wyjechać do Ameryki z tajemniczym inżynierem, niestety zamiast tego jej tuż przed śmiercią pohańbione zwłoki zostały wyłowione z Wisły. Pani domu prowadzi śledztwo, zniżając się nawet do tego, żeby porozmawiać z kobietą upadłą i - o zgrozo - socjalistą Daszyńskim. W tle mnóstwo mętnych wywodów o postrzeganiu seksualności w XIX wieku i ówczesnej prostytucji, z lekkimi aluzjami do feminizmu.
Inne tej "autorki".
#80
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 29, 2016
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
(Wybaczcie lakoniczność, ale to książka, w której trudno wyczuć, ile można zdradzić bez zepsucia lektury tym, co jeszcze nie skończyli).
Teddy, młodszy brat Ursuli, przeżył bardzo długie życie. Był synem, narzeczonym, pilotem bombowca podczas drugiej wojny światowej, dziennikarzem prowincjonalnej gazety, mężem, ojcem, dziadkiem, kochankiem, przyjacielem; wyrywkowa chronologia narracji miesza te wszystkie momenty w życiu. Dookoła Teddy'ego obraca się życie jego bliskich - żony Nancy, ukochanej z dzieciństwa, córki Violi i dwojga wnucząt - Sunny'ego i Bertie. To historia składająca się z decyzji i ich konsekwencji, których kulminacyjnym punktem, mimo kilkudziesięciu lat rozpiętości akcji (1925-2012), była II wojna światowa. Mniej tutaj łagodnego tła obyczajowego angielskiej wsi, więcej rozważań o sensie życia i istocie śmierci. Finał, nie ukrywam, jest dość niespodziewany, chociaż mimo dramatyczności wymowy, nie jest wcale najsmutniejszym momentem książki.
Inne tej autorki.
#79
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 15, 2016
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
W epoce ebooków naszło mnie na przeczytanie cyklu chronologicznie. Dalej się przyjemnie czyta, dalej motywacja Kinsey do prowadzenia przez nią spraw jest co najmniej kwestionowalna. Nie zdziwi nikogo zapewne, że kompletnie nie pamiętam, kto zabił w każdym z tomów. Zdecydowanie lepiej czytać w oryginale, bo polskie tłumaczenie jest upstrzone przerażającymi kwiatkami - kilka opisałam tu, poza tym: rozdawane są pamflety ostrzegające przed gwałcicielami (zamiast ulotek), na stypie jest pasztet z tuńczyka (tuna caserole), na kolację są łuszczące się ciasteczka (flaky pastry, czyli ciasto francuskie), a w restauracji bezmięsne żeberka z grilla (barbaque spareribs) czy najlepsze - mieszkanie Kinsey o powierzchni 15 stóp kwadratowych (15 feet square, czyli kwadrat o boku 15 stóp).
- A is for Alibi/A jak Alibi - 2009
- B is for Burglar/W jak Włamywacz - 2009
- C is for Corpse/Z jak Zwłoki - 2011
- D is for Deadbeat/D jak Dłużnik - 2010
- E is for Evidence - 2011
- F is for Fugitive - 2011
- G is for Gumshoe - 2011
- H is for Homicide - 2017
- I is for Innocent - 2017
- J is for Judgment - 2019
- K is for Killer - 2020
- L is for Lawless/B jak bezwzględność - 2012
- M is for Malice 2021
- N is for Noose/S jak stryczek - 2011
- O is for Outlaw/N jak niesława - 2011
- P is for Peril/P jak przestępstwo - 2009
- S is for Silence/C jak cisza - 2009
#75-78
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 3, 2016
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
- 2 komentarze
- Skomentuj