Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Kategoria: ogladam

O kinie

Do kina na filmy b. o. idzie się nie na film per se, tylko dla okoliczności pobocznych. Dziś wyjątkowo film stanął na wysokości zadania[1], ale widownia również. Rząd niżej weszli spóźnieni rodzice z dwójką, po czym jedno z dwójki rozpłakało się rzewnie, kiedy na ekranie walnął piorun i już tak wyło do ewakuacji z lokalu. Drugie z dwójki zawyło dla towarzystwa, ale po wyjściu bardziej wrażliwego rodzeństwa się zainteresowało akcją, po czym jakiś czas po wyjściu mamy wyemitowało głośną tęsknotę za tą ostatnią i wywlekło nieco opierającego się ojca z sali. Potem już było jak zwykle - okazjonalne "o, teraz go zabiło" przy kolejnym pechu prześladującego głównego bohatera, a na końcu, kiedy wymienialiśmy nad głową Majuta rytualne "mnie się podobało", z tyłu sali zabrzmiało kilkuletnie, acz wypowiedziane wszystkowiedzącym tonem "takie sobie".

[1] Piorun i magiczny dom, po pierwsze, że o kocie, po drugie w ścieżce dźwiękowej The Cure i Madness.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 23, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 2 komentarze - Skomentuj


Kobiety na skraju załamania nerwowego (Almodovar: 7)

To chyba mój ulubiony film (albo jeden z ulubionych). Ponownie jest rozchwiana kobieta (Carmen Maura, z której można zrobić i luksusową transwestytkę, i zahukaną gospodynię domową, i - tutaj - dojrzałą elegancką damę), która usiłuje spotkać się z chyba już byłym (bo jej unika) ukochanym na poważną rozmowę. Alkohol, środki usypiające, frustracja, awantura, przypadkowe podpalenie łóżka, telefon wyrwany ze ściany, omdlenia i ataki paniki, wszystkie fazy radzenia sobie z utratą doprowadzają bohaterkę do konstatacji, że ma wszystko gdzieś. Daje ogłoszenie o wynajęciu swojego pięknego loftu zaopatrzonego w taras, pakuje walizkę niewiernego, przygotowuje sowicie zaprawione barbituranami gazpaczo, po czym nagle zostaje wplątana w cały tłum zdarzeń. A to koleżanka-modelka niechcący ma romans z szyickim terrorystą, a to śledzi ją chwilowo wypuszczona z psychiatryka była żona ukochanego, a to pojawia się syn tegoż (Banderas z loczkami i w okularkach, młody intelektualista) z narzeczoną o nienachalnej urodzie. Narzeczona zapada w sen po gazpaczo, które samowolnie pobiera sobie z lodówki, syn - wzorem ojca - nawiązuje od pierwszego wejrzenia romans z modelką, w mieszkaniu pojawia się prawie jednocześnie policja (bo terroryści), monter telefoniczny i była żona. Akcja przenosi się na lotnisko (za pomocą porwanego motocykla i taksówkarza w stylu mambo; w tej roli wdzięcznie pojawia się Almodovar), gdzie niewierny kochanek ma odlecieć do Sztokholmu lotem potencjalnie narażonym na atak terrorystów.

Inne filmy Almodovara.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 12, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Wish I Was Here

Od razu mówię, że mam do tego filmu stosunek osobisty, bo byłam współfundatorem. Trochę, bo trochę, ale jednak (i mam t-shirt). Bardzo lubię Zacha Braffa, nie tylko za rolę w "Scrubs" i ogromnie podziwiam, że ma odwagę robić, to co ma ochotę. Pierwszy film nakręcił, bo chciał podotykać Natalie Portman. Ten - bo chciał pokazać to, co ma w głowie.

Aidan (Braff) jest aktorem, który nie gra, z braku propozycji. Rodzinę (dwójkę dzieci) utrzymuje pracująca w korporacji na nie wymagającym intelektu stanowisku żona (Kate Hudson, ślicznie eteryczna) z depresją i ojciec (Mandy Patinkin), płacący za żydowską szkołę dzieci. Wtem przestaje płacić, bo ma nawrót nowotworu i chce się chwycić ostatniej szansy. To dla Aidana taki moment, żeby poskładać swoje życie od nowa - stosunki z dziećmi, żoną i bratem z syndromem Aspergera.

To film dla nerdów, którzy żyją z mottem w głowie: "Rób to, co kochasz", dodatkowo okraszony świetną ścieżką dźwiękową, z ironicznymi dialogami i zauważalnym wpływem poczucia humoru Woody Allena. Piękne kalifornijskie pejzaże i cały majątek w słoiku na przekleństwa.

To film, po którym zostaje uśmiech na twarzy.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 26, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


New Girl

Dlaczego nie napisałam o New Girl jeszcze?!

Przede wszystkim to Zooey Deschanel (grająca Jess, nieco naiwną i ufną nauczycielkę), która swoimi prześlicznymi oczami robi cały serial (nawet jeśli nosi okulary zerówki albo - co bawi mnie do łez - same oprawki; na litość - PO CO?). Ponieważ jej chłopak ją zdradził (i nie przestał nawet wtedy, kiedy weszła do ich domu), wyprowadziła się i szukając pokoju trafiła do loftu wynajmowanego przez trzech (czterech) młodzieńców. Bogatego Schmidta, który głuszy panny z szybkością i wdziękiem lokomotywy (ale mimo to - skutecznie), lekkoducha Nicka, niedoszłego prawnika z kompleksami, obecnie barmana, Coacha - trenera koszykówki w szkole, po pilocie zastąpionego (ale wraca na szczęście w drugim sezonie, bo sporo wnosi) wiecznie spanikowanym Winstonem, bezrobotnym koszykarzem, który skończył kontrakt na Łotwie. Satelicko pojawia się Cece, prześliczna Hinduska, inteligentna modelka, do której wzdychają wszyscy panowie.

Wiem, wiem, kolejny serial o sublokatorach, ale tym razem przynajmniej zabawny, a nie żenujący. O światach damsko-męskich, przyjaźni, pieniądzach, koegzystencji, budzącym się uczuciu (niewiele zdradzę, jak powiem, że Jess w zasadzie od pierwszego wejrzenia się zakochuje w jednym z panów). Pewnie, jedzie czasem strasznymi kliszami (np. kiedy niechętna dzieciom Cece dowiaduje się, że w zasadzie ma ostatni dzwonek na ciążę i nagle chce dzieci), ale robi to w uroczy, przez Amerykanów nazwany "adorkable", sposób. Mnie bawi do łez, w każdym razie.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek październik 23, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Długa droga w dół

Na dachu wieżowca w Sylwestra spotyka się grupa czworga samobójców - skompromitowany celebryta, matka niepełnosprawnego dziecka, nieszczęśliwie zakochana młoda dziewczyna i chłopak z rakiem mózgu. Jak się łatwo domyślić, nie skaczą, tylko tworzą pakt, że nie skoczą do Walentynek. Przez kilka tygodni poznają się bliżej, próbują się zrozumieć, czemu żadne z nich nie chciało żyć i nagle wpadają w szum tabloidów - stają się bohaterami chwili. Ekranizacja książki Hornby'ego pod tym samym tytułem; trudno mi powiedzieć, na ile wierna, bo czytałam na tyle dawno, że nie pamiętam. Obsada niezła - Pierce Brosnan, Toni Colette, Aaron Paul (aczkolwiek obsadzenie go w roli gładysza jednak mnie śmieszy), nie jest to też zły film treściowo, ale taki... miałki, zwłaszcza jak na tematykę.

Inne tego autora.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 20, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 2 komentarze - Skomentuj


Prawo pożądania (Almodovar: 6)

To taki smutny film, chyba jeden ze smutniejszych, bo o wiecznie niespełnionej miłości. Oraz o wielu możliwych patologiach. Pablo, homoseksualny reżyser, wyrywa sobie ślicznego młodzianka, Juana, ale młodzianek ma do przemyślenia i wyjeżdża, żeby zostać latarnikiem. Pablo daje się więc zgłuszyć Antoniowi (w tej roli Banderas; chłopak niespecjalnie sobie radzi z rolami kochanków heteroseksualnych, nie dziwi więc, że i w roli homoseksualisty ma atrakcyjność oscylującą wokół 2/10). Antonio okazuje się niespecjalnie zborny psychicznie i zaczyna reżysera osaczać, doprowadzając do śmierci Juana, przez co policja zaczyna właśnie Pabla podejrzewać. Nie pomaga, że Pablo po wypadku doznał jakże wygodnej amnezji, a dodatkowo fałszował dla celów artystycznych listy od Juana do siebie. Dodatkowo wplątuje się w to siostra reżysera, transseksualistka[1] Tina, która zgodziła się na zmianę płci, żeby jej ojciec z nią sypiał (jakże modny temat kazirodztwa). Tina, która wprawdzie jest bardziej chętna w stronę pań, nawiązuje romans z Antoniem. Nie kończy się dobrze.

Pedro A. się nie pojawia, za to epizodycznie występuje jego brat, Augustin.

[1] Tina opiekuje się 10-latką, córką kuzynki, której matkę gra autentyczna transseksualistka, Bibí Andersen.

Inne filmy Almodovara.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 12, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Endeavour

Lata 60., mglista Anglia. Endeavour Morse jest dość nieśmiałym i nieco pechowym młodym człowiekiem - zaczął studiować w Oxfordzie, ale zrezygnował, awansował na inspektora policji, ale też niespecjalnie mu szło z powodu alergii na głupotę i niezborność w wydziale, więc planował rezygnację również. Na szczęście poznał się na nim niegłupi inspektor Thursday i pozwolił mu odkryć jego talenty śledcze. Jak przystało na brytyjski serial, jest krótki - na razie składa się z dłuższego pilota i dwóch 4-odcinkowych sezonów, ale sytuacja na 2015 jest rozwojowa. Sezon 2 kończy się należytym cliffhangerem.

To kryminały w starym stylu - z uczciwą pracą wywiadowczą, szukaniem śladów, odpytywaniem mnóstwa świadków i szukaniem sprzeczności. Przepiękny, melancholijny i tajemniczy Oxford i jego okolice - chociażby dlatego warto przesiedzieć kilka wieczorów przed telewizorem. Konflikt między wyższymi sferami a "zwykłymi ludźmi" ciągle jest aktywny, niby lata 60., ale dalej czuć echa klasowości - czasem "z góry" przychodzi blokada, nawet jeśli ślady wskazują na lokalnego lorda. Sam Endeavour jest spokojny, (auto)cyniczny i bardzo inteligentny, a przy tym umie dostrzec to, czego inni - skrępowani układami - nie widzą.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota październik 4, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 1 komentarz - Skomentuj


Matador (Almodovar: 5)

Wprawdzie sam Almodovar uważa ten film za jeden z bardziej nieudanych, ale bardzo go za tę nieporadność lubię. W akademii dla matadorów młody i niezgrabny Angel (piękna rola Banderasa w dresie) zostaje posądzony przez swojego mistrza, Seniora Diego, że jest gejem. Żeby udowodnić mu, że nie, zaczaja się na piękną sąsiadkę i jednocześnie dziewczynę Diega, modelkę Evę i próbuje ja zgwałcić. Na drodze staje mu przedwczesna ejakulacja oraz omdlenie na widok krwi Evy, która się potknęła i skaleczyła. Mimo to udaje się na policję, gdzie - oprócz usiłowania gwałtu - przyznaje się do szeregu zabójstw zarówno dziewcząt, jak i młodzieńców. Co ciekawe, umie podać szczegóły, co nieco dziwi policjantów, zwłaszcza że na niektóre morderstwa ma alibi. Na wszelki wypadek Angel ląduje w psychiatryku, gdzie czule zajmuje się nim pani psychiatra (czulej, niż jego matka-dewotka). Pani adwokatka, która broni Angela, okazuje się być posiadaczką eleganckiej spinki do koka, którą zostali zamordowani wzmiankowani panowie (dla panów był to moment szczególny, bo już szczęśliwsi w życiu nie byli; chociażby dla sceny z półnagą Assumptą Serną warto film zobaczyć). Mistrz matador Diego i piękna pani prawniczka zaczynają się mieć ku sobie, bo oboje lubią śmierć (moja ulubiona scena - Diego prosi swoją dziewczynę, żeby udawała martwą słowami "PLAY DEAD" w wersji angielskiej, bawi mnie to do łez).

Reżyser występuje tu epizodycznie w roli projektanta mody, w którego pokazie uczestniczy Eva. Pojawiają się już wnętrza - często należące prywatnie do reżysera: piękny apartament z balkonem, mały domek w ogrodzie.

Inne filmy Almodovara.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek wrzesień 26, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Czym sobie na to zasłużyłam? (Almodovar: 4)

Bardzo lubię ten film, bo jest takim zwyklakiem, dziejącym się w typowym blokowisku z lat 80. i opowiada o tym, że pięcioosobowa rodzina na 44 metrach kwadratowych to nie jest najlepszy pomysł. 5 osób i jaszczurka, bo znaczącą rolę w filmie gra jaszczurka o dźwięcznym imieniu Forsa (Dinero).

W malutkim mieszkaniu żyje sobie rodzina - ciężko pracująca matka; normalnie żadnej pracy się nie boi - jest sprzątaczką, ale czasem dorabia sobie u znajomej prostytutki[1] jako widz, jeśli jest taka potrzeba. Zapewne bohaterce przydałaby się terapia, bo dziewczyna ordynuje sobie hojną ręką różne uspokajacze, które niespecjalnie działają. Jeden z synów dealuje narkotykami, młodszego mama prostytuuje starszym panom o określonej orientacji, w zamian za utrzymanie. Mąż jest platfusem - czasem zarabia jako taksówkarz, czasem nie, za to idealnie podrabia pismo innych ludzi, w tym Hitlera. Teściowa jest skąpa i pieniądze wydziela tylko wnukowi, za to bunkruje w szafkach ciastka i alkohol. Nie dziwne więc, że matce się pewnego dnia przelewa i reaguje dość ostro za pomocą zamrożonego udźca.

Reżyser występuje epizodycznie, w roli piosenkarza, wykonującego egzaltowaną pieśń w telewizji. Antonio Banderas nie występuje.

[1] Sąsiadka prowadzi wyrafinowany, a przy tym jednoosobowy zamtuz, w którym bywają bohaterowie drugoplanowi - fałszerz, jego brat - psycholog, policjant z zaburzeniami czy miły pan, który lubi swoje ciało. W tej roli - późniejsza Kika.

Inne filmy Almodovara.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek wrzesień 23, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 2 komentarze - Skomentuj


The Middle

Po polsku serial nosi dość abstrakcyjny tytuł "Pępek świata", ale dotyczy to tylko lokalizacji - rodzina Hecków mieszka w małej miejscowości Orson w środku Indiany, gdzie nie dzieje się nic i wszędzie jest równo daleko. Rodzinę Hecków można by złośliwie spuentować, że głupi ludzie są biedni, a są biedni, bo głupi. Ale nie umiem podchodzić do nikogo ze złośliwością, bo to bardzo sympatyczny serial familijny. I nie tylko dlatego, że ojca rodziny gra Neill Flynn, woźny ze Scrubs. Nie tylko. Chociaż oczywiście kocham każdą scenę z nim. Jest posępnym, doświadczonym przez życie stoikiem, który stara się nie angażować ani w to, co wyczynia jego żona - Frankie oraz trójka przychówku. Frankie Heck jest kobietą sfrustrowaną, przechodzącą z jednej kiepsko płatnej i poniżej jakiegokolwiek poziomu pracy do drugiej, ale z aspiracjami, żeby być lepszą od sąsiadów. Nie jest to łatwe z ich rozpadającym się domem i bałaganem, jaki wiecznie wprowadzają dzieci - leniwy, niespecjalnie mądry, ale atrakcyjny nastolatek Axl (z zamiłowaniem do chodzenia po domu tylko w slipkach, score!), kapitan drużyny futbolowej. Sue, przerażająco pechowa młodsza siostra, z ogromnym aparatem na zębach, nieustająco doznająca kontuzji i porażek, jest jednocześnie najbardziej nastawiona na sukces. Nic nie sprawia, że się poddaje, o nie. I w roli wisienki na torcie jest Brick, rozumiejący wszystko dosłownie 10-latek, na oko ze spektrum Aspergera, a na pewno z dużymi deficytami umiejętności społecznych (patrzenie w podołek i szeptanie "I'm lying!" po każdym kłamstwie nie jest najlepszym sposobem na ukrywanie czegoś).

Serial jest świetny na wielu płaszczyznach - męsko-damskich, małżeńskich, rodzicielskich, służbowych, sąsiedzkich i ogólnożyciowych. Rodzinie udaje się popełniać wszelkie możliwe błędy - od wpadnięcia w spiralę kredytową do zrażenia wszystkich wokół, robią to jednak z takim wdziękiem, że nie mam poczucia żenady, kiedy to oglądam (a przy Modern Family mi się zdarzało, owszem). Nie mogę się doczekać kolejnego sezonu.

Poza standardową obsadą pojawiają się też gwiazdy - szczególnie lubię piękną rolę Brooke Shields w roli matki postrachów dzielnicy, niedomytej i wyzywająco zaniedbanej Rity Glossner. Epizodycznie okazuje się Betty White i Whoopie Goldberg.

[Właśnie się zorientowałam, że szkic notki zaczęłam robić w sierpniu 2013].

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 18, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj