Kategoria:
rozne
Jest jeden (z wielu) powód, dla którego marzę, żeby się przeprowadzić do Krainy Wolności. Nienawidzę Polskiej Sąsiedzkiej Wojny na miny. Mijam człowieka z workiem ze śmieciami i czekam, aż dotknie mnie wzrokiem, mówiącym Mówimy sobie "dzień dobry", czy mijamy się bez słowa? A może Ty pierwsza, paniusiu, się złamiesz i powiesz "dzień dobry", a ja będę mógł bez dylematów odpowiedzieć?. Drodzy mijający mnie sąsiedzi, ja Was nie rozpoznaję. "Dzień dobry" mówię losowo. Często się uśmiecham i kiwam głową, chociaż z tym też uważam, bo jedna babcia, z której wnuczkiem i z nią samą często widuję się na placu zabaw, na widok mojego uśmiechu robi minę kota srającego na puszczy. Czy nie prościej byłoby się uśmiechać do wszystkich? Bez napinki i ustalania hierarchii, kto komu? Jestem starą kobietą, laboga i zbieram chrust, a w Kalifornii jest prościej.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela wrzesień 30, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 8 komentarzy
- Skomentuj
Z jednej strony świeży zapach rozgrzanego snem ciała 3-latki, którą niosę z samochodu do domu, wczepioną we mnie łapkami jak młody lemur. Odkrywcze połączenia słów, śpiewanie w celu sprzątania, historie opowiadane przez jabjadojka pitbujowi i dajmatańcikowi, śmiech z udawanego kręcenia nosem na smrodek. Torba pełna mikrych żołędzi i zwiędniętych stokrotek.
Z drugiej świat kawiarni, leniwej lektury w wygodnym fotelu, przerywanej drzemką. Chodzenia tam, gdzie się chce, bez negocjacji i tłumaczenia, po co; bez konieczności ciągłego czuwania, czy nikt nie wyskakuje właśnie na ulicę. Patrzenie tylko pod swoje nogi. Kino czy teatr bez ustaleń kilka tygodni wcześniej. Ot, wyjść z domu albo porozmawiać bez interludiów.
Jestem pomiędzy. Chcę uczestniczyć w poznawaniu świata, bo świat z perspektywy niespełna metra jest fantastycznie barwny, tajemniczy i niosący obietnice. Ale zdążyłam przyzwyczaić się do przyjemności, jaką daje posiłek z kimś, kto nie wypluwa pogryzionego właśnie kawałka chleba. Kradnę kawałki życia między odprowadzeniem do przedszkola i dojściem do pracy. Tak, słucham muzyki z przekleństwami, kiedy śpiąca posapuje na tylnym siedzeniu. Jestem buntownikiem między 14:35 a 14:50. I po 21:30, kiedy zapada w sen.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek wrzesień 18, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Mama W. bije się z myślami, bo do tej pory nie zostawiała go - poza jednym razem - nigdy samego. Zazdrości mi, że wymykam się na śniadanie, kiedy rozpoczyna się czas zabawy swobodnej. Mama K. jest śliczna, z prostymi czarnymi brwiami, w egzotycznych spodniach, z wąskimi stopami. Nie martw się, mamo W., mówi. Bo mama W. się martwi. Mam na imię M., - mówi tata małej H. z grupy obok. Czytasz nowego Austera? - pyta mama trójki dzieci, muzykolog (bluzka w kwiaty i śliczne beżowe spodnie na szelkach), z czego jedno na studiach, a drugie je kaszę jaglaną w sali z moją córką. - Ja też zaczęłam, podoba Ci się? Tłoczymy się w szatni, na niskich ławeczkach i czekamy z niepokojem na odgłos płaczu z sali. Na trzaśnięcie drzwi, czy przypadkiem nie wyleci z jakąś dramą nieletni. Chyba bardziej to potrzebne rodzicom, a nie dzieciom. Dzieci, kiedy tracą z oczu rodziców, nagle zaczynają być sprawniejsze, sprytniejsze i bardziej zorganizowane. Maj wprawdzie wyniośle olewa śniadania, pije wodę zamiast, ale w obiedzie uczestniczy z radością. Dziś odkrył, że lubi racuchy (oczywiście powitane najpierw firmowym "nie chcę! nie jubię! nie mam apetitu!", ale kiedy zajrzałam przez szparę w drzwiach, wciągał drugiego z dużym zaangażowaniem).
Na początku był atak paniki, wczoraj spokojny sen po obiedzie, dzisiaj już słyszę, że możemy jutro wrócić. Sama nie łapię jeszcze rytmu, z wcześniejszym wstawaniem, ze wspólnym powrotem, podczas którego zrobienie zakupów uzależnione jest od tego, czy dziewczę nie przyśnie mi w foteliku (jak dziś).
Każde dziecko jest inne, każdy rodzic ma inne traumy i strachy. To, co mi się podoba, to nadzieja, że się da. W dzieciach jest instynktowna, ja sobie ją wyrabiam, siedząc w szatni na niskiej ławeczce.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa wrzesień 5, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 3 komentarze
- Skomentuj
... powinnam przestać chcieć i usiąść na brzegu rzeki?
Odkrycie tego zajęło mi jedyne 37 lat.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 29, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 3 komentarze
- Skomentuj
To nie tak, że mnie nic nie cieszy. Bo cieszy. A to nowa torebka w oranżach i czerwieniach, a to zakup ostatniej już chyba paczki pieluch, bo tylko na noc a i to typowo asekuracyjnie, bo nic się w nocy nie dzieje. A to pan na parkingu, który mnie co dzień wita per "kochaniutka", nastawiając dość pozytywnie na przedziwne czasem wyzwania, jakie rzuca mi świat korporacji. A to słońce, które nagle jest i opala, a nie podrażnia. Ale jakoś najbardziej emocjonuje mnie ostatnio spanie i dwa odcinki serialu co wieczór. Nie mogę zacząć Projektu Jeżyce, bo zwyczajnie nie chce mi się, chociaż chcę. I tak się zastanawiam, czy to, że mam poczucie, że za mało cieszę się latem, smakiem zimnego arbuza, że od dwóch dni czekają w koszyku składniki na vichyssoise, ale się jakoś nie chce samo ugotować, to już zaczyna być wiek średni? Że zaczynam wyrastać z moich mentalnych 25 lat? Nie chcę. Mnie tu dobrze.
O, i serwis niemodnepolki mnie ucieszył, mimo że nawet po wnikliwym tentegowaniu w głowie okazało się, że mam t-shirt Zary (ze Zwierzakiem; miałam też buty, ale mi ukradli z samochodem). Wreszcie poczułam się targetem, a w rozbielonym kolorze mint mi nie do twarzy.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 26, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Czekam, aż wróci ten moment, że będę umiała przetworzyć to, co widzę, w tekst. Chcę się czytać. A nie mam.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipiec 4, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Droga Kasiu, jakim cudem żywi ludzie mają problemy z umieszczaniem komentarzy, a spam-boty jakoś sobie z tym dają radę?
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 21, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 10 komentarzy
- Skomentuj
... ale chyba w połowie dnia zacznę kolejny etat peregrynacji przez fabryczne budynki i już na stałe (do następnej przeprowadzki) będę używać klawiatury na Jeżycach. Nowe biurko, mówili. Nowi ludzie, mówili. Nowe wyzwania, mówili. Szukanie miejsca parkingowego na razie okazało się questem bez sukcesu. Ale za to widoki będę miała przepiękne - z jednej strony Most Teatralny, z drugiej - od września przedszkole mojej córki.
Chyba nie ogarniam, że to jest duża zmiana.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 21, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 12 komentarzy
- Skomentuj
Wchodzenie i schodzenie klatką schodową to rytuały.
Wchodząc trzeba obejść wszystkie wycieraczki i pokazać na półpiętrze, gdzie na ścianie jest ubrudzone bądź wskazać, gdzie jest na parterze na drzwiach ptaszek (stylizowany orzeł na znaczku agencji ochrony). Schodząc można ominąć wycieraczki, ale nie ubrudzoną ścianę. Schodzimy dziś w celu spaceru, Maja zaaferowana frytkami, które ma dostać, zbiega radośnie, po czym staje w połowie schodów i zeznaje: "Ziapomniałam!" i wraca o poziom wyżej. "Psiecież nie opowiedziałam o ubjudzionej ścianie!".
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek maj 28, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Ponieważ to nie do końca oczywiste, kontakt do mnie:
- e-mail: zuzanka @ kofeina . net
- jabber: zuzanka @ kofeina . net
Napisane przez Zuzanka w dniu środa marzec 14, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 3 komentarze
- Skomentuj