Kategoria:
rozne
Tak mi się skojarzyło z blogiem studenta, co gotował, kiedy przygotowałam dzisiaj kaszkę mannę dla dziecka w ramach wprowadzania glutenu do diety (odpukać, na razie bez nietolerancji).
Zagotowałam wodę, wsypałam łyżkę kaszy, pogotowałam, wypestkowałam i pokroiłam świeże czereśnie, wrzuciłam do kaszki, kaszkę przelałam do pojemnika blendera i zmiksowałam. Po wystudzeniu przelałam do miseczki i próbowałam dziecko nakarmić. Dziecko Maja po jednej łyżeczce oznajmiło, że nie jest zainteresowane. Po drugiej obie ustaliłyśmy, że różowa kaszka świetnie się komponuje z niebieską koszulką. Po trzeciej, że dziecko Maja umie świetnie wyrażać niechęć kręceniem głową i wyrywaniem się.
Zbrudzone naczynia: garnek, łyżeczka do mieszania, deseczka do krojenia, nóż, pojemnik blendera, miseczka dziecka, łyżeczka dziecka. W ramach bonusu - koszulka.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 5, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 9 komentarzy
- Skomentuj
Ona - Billie (Jenna Elfman, dawniej Dharma z "Dharmy i Grega"), lat 37, krytyk filmowy. On - Zach, lat 22, początkujący kucharz. Spotykają się przypadkiem w barze i z romansu na jedną noc zostają z pozytywnym testem ciążowym. Ale jest nietrywialnie, bo Zach mimo młodego wieku jest odpowiedzialny i zamierza przypadkowo spłodzone potomstwo wspomagać. Przez pierwszy sezon ustalają między sobą, czy chcą ze sobą być i co dalej. Ponieważ zaplanowany już jest drugi, to łatwo się domyślić, że ustalili.
W tle przede wszystkim San Francisco (chociaż takie szczątkowe i domyślne, bo rzecz dzieje się we wnętrzach, a kręcone jest pewnie w Kanadzie) oraz gama postaci drugoplanowych. Z jednej strony przyjaciele Zacha - wiecznie upalony Davis i epizodycznie pojawiający się czarnoskóry Ryan[1], z drugiej - nieśmiała i niezorganizowana siostra Abby z mężem Nickiem o wielu problemach ze sobą, były chłopak i jednocześnie szef Billie i jej przyjaciółka z redakcji, Szkotka-nimfomanka Olivia.
Na trzecim planie śmiech z puszki, ale niespecjalnie psuje odbiór. Sympatyczne gagi, tekściarskie dialogi i niespecjalnie trywialne pointy. Czekam na obiecany drugi sezon.
[1] Pojawia się czasem w trakcie serialu, ale najzabawniejsza jest pomyłka scenarzystów z powtórzeniem tej samej sceny w pilocie i drugim odcinku. Billie wychodzi z sypialni Zacha i wpada w pilocie na jego trzech przyjaciół, zaś w drugim odcinku - już tylko na dwóch, bo Ryana zabrakło.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 4, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Kiedy jadę tramwajem, nie kusi mnie, żeby przeładować zmywarkę, wstawić kolejne pranie, napisać notkę, sprawdzić pocztę czy zobaczyć, ile da się pyknąć kamyczków w Venice Deluxe. Patrzę paniom na buty. Patrzę za okno (woda na Cybinie wróciła już do dawnego koryta). I wreszcie mam czas, żeby moje myśli, stłamszone przez cały czas pod natłokiem listy TODO (a przecież nie pracuję!) wyszły na wierzch. Żebym była sama ze światem, mimo że wśród ludzi.
Dzisiaj odkryłam, że tęskniłam za tramwajami.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 29, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
I do dziś mnie wzrusza (tak, jakimś cudem mam korespondencję z 1999 roku):
Skorzystalem z odnosnikow do strony internetowej na ktorej zamiescila "pani" swoje zdjecia. Musze "pani" podziekowac w imieniu tych wszystkich , ktorzy
mieli okazje "delektowac" sie "pani" widokiem , za skuteczna pomoc w
krystalizacji obrazu sfrustrowanej i dotknietnej kompleksem pochodzenia
spolecznego rozwydrzonej impertynentki.
Na marginesie dodam jedynie , ze krytyczne sugestie jakie wyrazila "pani" w
odniesieniu do uzycia HTML w "NG" swiadcza jedynie o "pani" niekompetencji
oraz braku posiadania standardowego programu. Netscape Messenger wzglednie
Outlook Express pomoga "pani" rozwiazac nurtujaca kwestie w wyborze opcji
odczytywania publikacji z grup dyskusyjnych.
W kwestii "pani" tworczosci na WWW stwierdze jedynie , ze niezbedna jest
natychmiastowa weryfikacja "pani" watpliwych kwalifikacji. Mizerne strony ,
ktore w nieudolny sposob "pani" komponuje przesaczone sa trescia z bledami
stylistyczno-ortograficznymi i bez watpienia odzwierciedlaja pani
nieadekwacje. Honorowym wyjsciem z frapujacej sytuacji w "pani" przypadku
bedzie subskrypcja w gminnym kolku literacko-publicystycznym , ktorego poziom
nie bedzie przekraczal "pani" mozliwosci intelektualnych i gdzie z pewnoscia
bedzie mogla "pani" imponowac swoja pospolitoscia.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 13, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Przedziwny, bardzo Gilliamowy film. Jeliza-Rose ma 9 lat, bogatą wyobraźnię i rodziców narkomanów. Najpierw przedawkowuje matka, potem ojciec, ale nie przeszkadza to dziewczynce żyć w świecie swojej wyobraźni, wprowadzając w ten świat elementy realności - zwłoki ojca, główki lalek na czubkach swoich palców, złowieszczą sąsiadkę i jej niepełnosprawnego intelektualnie syna. Bardzo piękne, ciepłe, złocisto-jesienne obrazy i niepokojąca, zupełnie nieprzystająca do niespełna 10-letniej dziewczynki treść - dużo zabawy odbieraniem dorosłego przez dziecko. Dużo nawiązań do książkowej "Alicji w Krainie Czarów", sporo makabry i nasycenia nierealnością. Podobało mi się, ale rozbolała mnie głowa.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek kwiecień 26, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 7 komentarzy
- Skomentuj
Celowo wybrałam angielski tytuł, bo polski dzisiaj trochę nie zagra.
To film o tym, że warto mieć marzenia. Mały Carl zafascynowany jest podróżnikiem Charlesem Muntzem, który sterowcem poleciał do Ameryki Południowej, odkrył wodospad Paradise Falls i przywiózł szkielet dziwnego stworzenia. Naukowcy oskarżyli go o oszustwo, więc ze swoimi psami wrócił do Ameryki, obiecując przywieźć dziwne stworzenie żywe. Carl poznaje małą Ellie, która - tak jak i on - bawi się w odkrywanie Paradise Falls. Wspólne hobby kończy się często, jak wiadomo, ślubem i tak też było w tym przypadku. Całe życie planowali polecieć do Ameryki Południowej, ale zawsze były pilniejsze wydatki. Xvrql Ryyvr hznełn, Pney mvelgbjnal jvryxą svezą, ceóohwąpą bqxhcvć wrtb qbz, cemljvąmhwr tb qb zvyvban onybavxój m uryrz v bqynghwr fmhxnć fjbwrtb qmvrpvęprtb znemravn.
Pierwsza, krótsza część filmu to piękna i wzruszająca historia o życiu dwojga ludzi. Druga - wyprawa Carla i małego skauta z nadwagą, sympatyczna i zabawna. Bardzo miły film na spokojny sobotni wieczór. Nie wiem, jak sprawdza się w wersji z polskim dubbingiem.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek kwiecień 12, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Amerykańska wersja "Seksmisji". Prostytutka i żołnierz, oboje idealnie przeciętni, zostają zahibernowani na rok, a praktyce - na 500 lat. Ponieważ inteligentni się nie rozmnażali, a ci niezbyt - wręcz przeciwnie, IQ ludzkości spadło na pysk. Jak się łatwo domyśleć, wśród ślepców i jednooki jest królem, więc niezbyt błyskotliwy żołnierz okazał się najinteligentniejszym człowiekiem na Ziemi i uratował świat. Jakością nie odbiega od słabych komedii koledżowych, żadna rewelacja, ale da się obejrzeć bez wstrętu. Widać dużo elementów zaczerpniętych z wcześniejszego serialu Mike'a Judge'a - "Beavisa i Buttheada". Jak ktoś ma fobię antyamerykańską, to znajdzie zabawnymi scenki konsumentów siedzących przed TV na sedesie czy ludzkość ubraną jak raperzy (złote łańcuchy w komplecie).
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 6, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Mam trochę problem z niekomediowymi filmami Woody'ego Allena. Pozbawione sarkastycznej czy autoironicznej otoczki boleśnie pokazują, że świat nie jest sympatycznym miejscem, a Amerykanie nie na darmo spędzają spory wycinek życia na sofitkach u psychoterapeutów. Lane mieszka w letnim domu w Vermont, odziedziczonym po ojcu i dochodzi do siebie po którejś z kolei życiowej porażce. Końcówkę lata spędza z przyjaciółką, Stephanie, początkującym pisarzem Peterem i sąsiadem Howardem. Irytuje się, kiedy nagle pojawia się jej matka, dawniej znana skandalistka/aktorka/modelka z aktualnym partnerem; specjalnie się nie lubią. Do tego okazuje się, że wśród czworga znajomych wykształciły się trzy uczucia bez wzajemności i nikt specjalnie nie jest z tym szczęśliwy.
Piękny dom, irytująca i płaczliwa Mia Farrow, ładna, ciepła i beżowa kolorystyka filmu, w tle zgrabny dżez. Niestety, film z kategorii "obejrzeć i za tydzień zapomnieć, o czym był".
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 8, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Tak jak przy autostradzie najpiękniejsze widoki znajdują się tam, gdzie nie można się zatrzymać, tak najlepsze potencjalne zdjęcia można robić wtedy, kiedy się nie ma aparatu pod ręką. Chwilę przed siódmą, za oknem mleczna mgła, robi się jasno takim miękkim, gładkim światłem. Na parapecie zza błękitnych zasłon widać monochromatycznego w tym świetle Szarszyka, drzemiącego z dziobem opartym o pluszową multikolorową kostkę.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 25, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
... ale na zajęciach z chustowania pani wyjaśniła, że granatowo-niebieska chusta i owszem jest za ciemna na lato, ale kupiła dlatego taką, że to do noszenia syna. Niczego jaskrawszego nie można przecież. Nawet latem.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 10, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 13 komentarzy
- Skomentuj