Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Kategoria: seriale

Resident Alien

Na Ziemi przymusowo ląduje Obcy i przejmuje ciało małomiasteczkowego weterynarza, Harry’ego Vanderspiegela. Na początku to trochę taki “Przystanek Alaska”, tylko z wiecznie zdziwionym i nierozumiejącym norm Obcym, który zaczyna się aklimatyzować, żeby przeżyć do momentu naprawy statku. Zaprzyjaźnia się z pielęgniarką Astą, nabiera fachowości (wszystko jest na YouTube), zaczyna pracować jako lekarz, bo poprzedni zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, po czym okazuje się, że tajemnica goni tajemnicę. Oryginalny Harry był zamieszany w śmierć doktora, policja znajduje odciętą nogę, syn burmistrza jako jedyny widzi prawdziwą twarz Obcego i powoli wychodzi, w jakim celu “Harry” przyleciał na Ziemię.

Bardzo przyjemny, rozwijający się z czasem serial - sf, dużo komedii, trochę teorii spiskowych i klimatu trust-no-one, świetny Tudyk w roli Harry’ego, nietypowo obsada nie jest hollywoodzka: przedstawiciele Pierwszych Narodów, muzułmanka czy aktorzy starsi (Linda Hamilton czy Terry O’Quinn). Trzeci sezon (na razie ostatni) kończy się sążnistym cliffhangerem, czekam na kolejny.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek październik 18, 2024

Link bezpośredni - Kategoria: Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Enlighted

Amy (Laura Dern) po 15 latach w korporacji zostaje przesunięta na niższe stanowisko, a sytuację pogarsza fakt, że zdecydował o tym jej szef, z którym miała romans. Wpada w szał, obraża wszystkich, firma łaskawie zezwala jej na urlop w celu podreperowania nadwątlonego zdrowia psychicznego. W ośrodku na Hawajach Amy doznaje oświecenia - odzyskuje siebie, zaczyna rozumieć swój cel w życiu, wraca odnowiona i napchana po brzegi mądrością, żeby czynić dobro. Ale wraca w gorsze miejsce niż to, z którego wyruszyła - urlop zachwiał jej finansami, straciła mieszkanie, więc musi się wprowadzić do matki, z którą niekoniecznie dobrze żyje, zastraszona firma owszem, przyjmuje ją z powrotem, ale dosłownie do piwnicy, do zapomnianego działu kontroli, a do tego dotychczasowi znajomi nie chcą jej znać. Nawet jej eks-mąż wykpiwa jej cudowną przemianę i nie wierzy, że cokolwiek w jej życiu się zmieni. I nie jest to dziwne, bo nawet po wejrzeniu w absolut Amy dalej jest egoistyczną, roszczeniową Karen i nawet jeśli jej akcje mają przynieść coś dobrego, sama jest centralnym punktem, a to, że niszczy innych, nie zajmuje jej uwagi na długo.

I mam z tym serialem spory problem. Z jednej strony bohaterka jest potwornie irytująca, nie widzi tego, jak ją odbierają ludzie, ma absolutne delulu w kwestii swoich możliwości, bo uważa, że jest stworzona do wyższych celów i wszechświat ją namaścił do tego. Z drugiej, wchodząc głębiej w jej świat, zaczynam jest współczuć, bo nawet kłótliwi, pretensjonalni ludzie mają prawo do szczęścia i spełnienia; dodatkowo pojawiające się czasem odcinki z perspektywy innych osób - byłego męża junkie, oschłej matki czy cichego, ale skrywającego sekrety współpracownika pokazują, jak trudno jest być w miejscu, w którym się być nie chce. Pierwszy sezon jest taki bardziej rozbiegowy, w drugim już pojawia się misja - Amy ma możliwość wpłynięcia na korporację, w której pracuje, ale przy okazji może wiele stracić. Trochę się waha, ale wystarczy trochę podziwu w oczach dziennikarza, żeby rzucić się w straceńczą akcję. Można się zastanawiać, czy robi to dla większego dobra, czy z zemsty, ale w gorzkim finale wychodzi, że to wszystko jedno.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek październik 3, 2024

Link bezpośredni - Kategoria: Seriale - - 2 komentarze - Skomentuj


The Gentlemen

Upadły dziennikarz Fletcher (Grant) odwiedza niespodziewanie Raya Smitha (domyty Hunnam) i kolorowo opowiada mu swój najnowszy scenariusz. Otóż niejaki Mickey Pearson (McConaughey) prowadzi imperium marihuany w Wielkiej Brytanii. Skumał się ze zubożałą szlachtą i na terenie ich sporych posiadłości utrzymuje szereg farm z roślinnością, a wszyscy mają udział w zyskach. Tyle że już nie chce, planuje sprzedać przedsięwzięcie i iść na emeryturę, tyle że napotyka na cały szereg problemów - lokalizacja jednej z farm zostaje skompromitowana, a potencjalny kupiec sugeruje znaczne obniżenie ceny. Szalona akcja poskładana z kawałków przez Fletchera zaczyna się zaskakująco spinać, kiedy okazuje się, że Ray jest prawą ręką Pearsona i umie sobie uzupełnić brakujące fragmenty.

Może nie jest to “Przekręt”, ale tak samo w błyskotliwym montażu film łotrzykowski, pokazujący z różnych perspektyw te same wydarzenia, które za każdym razem coraz bardziej wyjaśniają sytuację. Do tego Ritchie ma nieustająco świetny zmysł do muzyki, scenografii i do aktorów - w zasadzie każdy był obsadzony idealnie, ale moje czarne serduszko skradł Colin Farrell w roli sprawiedliwego i prostolinijnego Coacha. Wybaczam nawet pewien recycling wątków z poprzednich filmów (dlaczego świnia…), bawiłam się doskonale.

W tym uniwersum osadzony jest serial pod tym samym tytułem. Tym razem imperium hodowli marihuany należy do rodziny Glassów - ojca w więzieniu i zarządzającej w imieniu córki, Susie. Dowiaduje się o tym dość nagle diuk Eddie Halstead, drugi syn i żołnierz, który niespodziewanie dziedziczy tytuł i majątek oraz współpracę z Glassami. Niby dochód się przydaje, ale jednocześnie trzeba rozwiązać wiele problemów - zwrócić długi lekkomyślnego pierworodnego i naprawić to, co zepsuł; rozwiązać problem kradzieży i niewywiązania się z umowy; wywieźć towar do Unii (wszak Brexit!) czy wreszcie wejść w konflikt z konkurencją. I tu początkowo niechętny całej imprezie diuk zaczyna się doskonale odnajdywać.

Ja wiem, że to serial rozrywkowy i dowozi, podobnie jak film, niestety chyba jestem stara i miałam dwie przeważające myśli. Pierwsza to Eat the Rich, brytyjska szlachta nie jest szczytem stworzenia, druga - niepokojąca była ewolucja niby moralnego i szlachetnego diuka, który obruszał się, kiedy jego zdaniem niepotrzebnie został usunięty świadek przestępstwa, do super gangusa, nie stroniącego od przemocy, bo cel. Oczywiście obejrzę kolejne sezony, ale jednak tej rzeczywistości - w przeciwieństwie do filmowej - nie kupuję.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek wrzesień 16, 2024

Link bezpośredni - Kategoria: Seriale - - 1 komentarz - Skomentuj


Futurama

1999. Philip J. Fry, dowoziciel pizzy, w Sylwestra dostarcza zamówienie do laboratorium, niestety zamówienie jest żartem (I. C. Wiener), a przez przypadek pechowiec ląduje w zamrażarce, gdzie budzi się 1000 lat później. Zakwalifikowany przez sfrustrowaną doradcę pracy, jednooką Leelę, jako doręczyciel, chce uciec przeznaczeniu, odnajduje swojego potomka, profesora Farnswortha i zaczyna pracę w jego firmie kurierskiej wraz z Leelą. W wesołej, choć nieco dyletanckiej ekipie jest już asystentka profesora, Marsjanka Amy, krabopodobny doktor Zoidberg, Hermes - księgowy i mistrz limbo oraz Bender, robot ze specjalnością zginanie, złymi nawykami i skłonnościami samobójczymi. Przez kilka sezonów (aktualnie czekam na sezon 10, już we wrześniu 2024) bohaterowie spotykają mniej lub bardziej zabójczych kosmitów, zakochują się, uczestniczą w kataklizmach lub je wywołują, poznają dość dramatyczne fakty z przeszłości i przyszłości, podróżują w czasie i generują różne paradoksy, irytują robo-diabła, a i jeszcze czasem dostarczają przesyłki. Uwielbiam każdy odcinek, żarty poniżej pasa i w stylu “e, nie zrobią tego, o, jednak zrobili”, liczne przewrotne odniesienia do historii i kultury, czasem bywa lirycznie i wcale nie głupio. Źródło memów i tekstów, które na trwałe wpisały się (co najmniej w moją) popkulturę. Obejrzałam po raz drugi, a kawałkami trzeci, te odcinki, które oglądałam lata temu i z równą radością nowe, wcale nie gorsze.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa wrzesień 11, 2024

Link bezpośredni - Kategoria: Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Baby Reindeer

Richard jest aspirującym, chociaż niespecjalnie zabawnym komikiem, zarabia pracą w pubie. Któregoś dnia oferuje samotnej, smutnej kobiecie herbatę gratis, co staje się przyczynkiem do zaprzyjaźnienia się tych dwóch osób. Martha zaczyna odwiedzać pub codziennie, stroi się, żartują, koledzy swatają ich ze sobą, idą na randkę… Czy tylko tak się jej wydaje, bo cała sytuacja w oczach Richarda wygląda zupełnie inaczej. Dość szybko traci zainteresowanie dziwną, nieatrakcyjną, często mijającą się z prawdą kobietą, chociaż ta prawi mi miłe komplementy i usiłuje grzecznie ją zniechęcić. Problem w tym, że ona już zaplanowała im przyszłość i nie reaguje nawet na mniej grzeczne prośby, żeby się oddaliła. Tak zaczyna się nie pierwszy paskudny okres w życiu mężczyzny, który boi się swojej niestabilnej stalkerki, skuteczniej rozwalającej mu życie prywatne i zawodowe. Nie pierwszy, bo w trakcie kolejnych odsłon tej historii okazuje się, że Richard był już wcześniej skrzywdzony i zastraszony, a jego zachowanie w stosunku do Marthy - to zachowanie, przez które widzka przed ekranem udziela porad, żeby nie, uciekaj - ma swoje przyczyny.

Aktualnie w powietrzu są pozwy, bo osoba, która sama poinformowała świat, że jest pierwowzorem Marthy, uważa, że określenie serialu jako prawdziwej historii jej uwłacza. Nawet zakładając jakieś przejaskrawienie dla ubarwienia czy inną licencję poetyczną, serial jest przerażającą opowieścią o przemocy, przed którą nie ma jak się bronić. Raz, że jest nietypowa, bo mężczyznę prześladuje kobieta, dwa, że do pewnego momentu Richardowi wstyd jest w ogóle kogokolwiek poprosić o pomoc czy nawet przyznać, że został skrzywdzony (i jak jesteście wrażliwe, scena, kiedy mówi rodzicom o tym, co się zdarzyło, łamie serce), trzy, że pomoc systemowa jest oględnie mówiąc nieskuteczna oraz zgłaszający jest raczej zniechęcany, wreszcie cztery, że sam Richard niektóre sytuacje prowokuje, mniej lub bardziej świadomie. Jest sporo scen drażniących jak zgrzytanie paznokciami po szybie, sporo przykrych i triggerujących, zdarzają się elementy komiczne, ale nie ma równowagi.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela wrzesień 8, 2024

Link bezpośredni - Kategoria: Seriale - - 4 komentarze - Skomentuj


The Rookie

Ponad 40-letni, właśnie rozwiedziony, John Nolan (Fillion) jest świadkiem napadu na bank i to zmienia jego postrzeganie świata. Z kontraktora budowlanego przekwalifikowuje się na policjanta, przejeżdża pół kraju i rozpoczyna pracę w LAPD. Jest najniższy w hierarchii, a dodatkowo na każdym kroku jest wyśmiewany i zniechęcany ze względu na wiek. Ponieważ jest to jednak Sztandarowy Ulubiony Bohater Pozytywny, wystarczy podejście can-do i zniewalający uśmiech, udaje mu się przezwyciężać kolejne kryzysy i przez 6 sezonów robi w policji nie lada karierę. Oczywiście sam Nolan nie robi serialu, jego siłą jest sympatyczna grupa różnorodnych bohaterów z wydziału Mid-Wilshire w Los Angeles i zaprzyjaźnionych z nimi osób. Na początku są trzy pary świeżaków - Lucy Chen, Nolan i Jackson, potem dołączają kolejni, ale oprócz setek akcji, aresztowań, czasem zabawnych sytuacji z ulic miasta, pojawia się wiele dłuższych wątków: walka z lokalnym szefem mafii narkotykowej, strzelaniny między gangami, dyrygująca światem zza krat zła superłotrzyca, na której usługach może być każdy, skorumpowani czy rasistowscy gliniarze, akcje undercover oraz nawet black-ops za granicą.

Jakkolwiek serial świetnie się ogląda mimo zdarzającego się niezbilansowana między często komediowymi scenkami a realnym dramatem, tak chyba przy każdej próbie wyjścia ze schematu “jedziemy na patrol, co się nam przydarzy” pojawiają się sytuacje idiotyczne i sztuczne. Na każde wezwanie odpowiada sztandarowa grupa naszych znajomych, w prawie każdym odcinku są strzelaniny, kończące się rozwaleniem pół miasta pościgi samochodowe, do byle pierdoły jest wzywane wsparcie z powietrza. Sponsorem jest firma produkująca dla policji body cams i tasery, co odbija się brzydkim marketingowym smrodkiem, z licznymi przemówieniami, jak to kamery poprawiają jakość i komfort pracy w policji, a tylko źli wyłączają kamery i jest to dowód. To w ogóle bolączka tej produkcji - obraz policji jest raczej aspiracyjny niż prawdziwy, sławetna różnorodność oznacza, że niebiali, kobiety i osoby LGBT+ muszą znacznie bardziej się starać, żeby dopasować na maczystowskiej białej kultury. Dumnie prezentowane procedury na wypadek zastrzelenia podejrzanego, korupcji czy czynności nielegalnych przewrotnie pokazują, jak łatwo je obejść i jakkolwiek serial stara się wybielać i idealizować, gloryfikując policję, tak mógłby służyć jako prezentacja “Co jest nie jak z USA”. Oczywiście mam syndrom sztokholmski, nie mogę się doczekać kolejnego sezonu.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela wrzesień 1, 2024

Link bezpośredni - Kategoria: Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Secret Diary of Adrian Mole, Aged 13¾

Prowincjonalne angielskie miasteczko, nastoletni Adrian opisuje swoje życie w pamiętniku. Miłość do koleżanki z klasy, Pandory, z którą wprawdzie uprawia “intensywny petting”, ale nie zaczyna jeszcze życia erotycznego, wprawia go w stan frustracji. Proza życia - matka wyprowadziła się i mieszka z sąsiadem, ojciec jest na zasiłku, a do tego do domu wprowadziła się jego kochanka z synem - irytuje go i smuci, zwłaszcza że wszyscy traktują go jak piąte koło u wozu. W szkole też nie jest lepiej, bo nikt nie docenia jego poezji i intelektualnych wywodów. Dookoła bujne czasy Margaret Thatcher - kryzys, wojna na Falklandach (przypadek?), ślady zimnej wojny, ślub Diany i Karola (“jaki ten Andrew przystojny”), kulejąca opieka zdrowotna.

Kiedy pierwszy raz oglądałam te seriale (drugi to “Growing Pains”) w latach 80. rozumiałam niewiele z otoczki społecznej - mundurki szkolne i afera ze skarpetkami, spóźniający się czek z zasiłkiem, problem z pakistańską rodziną w “dobrej” dzielnicy. Skupiałam się na tym, że Adrian skrupulatnie rysuje wykres długości swojego przyrodzenia i nie może się dogadać ze swoją zasadniczą dziewczyną Pandorą, a do tego zupełnie nie rozumie, co się dzieje dookoła niego; poza tym w Polsce też wtedy wszyscy palili. Znacznie mniej docierało do mnie, jak patologiczną jest rodzina państwa Mole’ów, z rozchodzącymi i zdradzającymi się rodzicami, toksyczną babcią, parentyfikacją i zaniedbaniem, a Adrian pod pozorami pretensjonalności zwyczajnie potrzebuje kogoś, kto go pokocha i się nim zajmie (np. piorąc mu te skarpetki).

Czytałam chyba wszystkie książki Sue Townsend, które wyszły w Polsce, ale nie do końca rozumiałam, skąd się jej ogląd świata wziął. Trochę światła rzuca film wspomnieniowy o autorce - jej robotniczych korzeniach, sympatiach i animozjach czy wreszcie postępującej chorobie, mimo której usiłowała ciągle pisać.

Inne tej autorki.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek maj 10, 2024

Link bezpośredni - Kategoria: Seriale - - 3 komentarze - Skomentuj


God’s Favorite Idiot

Clark, niepozorny pracownik w bliżej nieokreślonym biurze, nieśmiały i zwyczajnie miły, zostaje porażony piorunem i zaczyna czasem świecić. Najpierw wszyscy podejrzewają sztuczkę, potem okazuje się, że został wybrany przez boga. Ma głosić dobrą nowinę o tym, że bóg jest miłością i kocha wszystkich bez względu na wybraną religię, bo tylko tak powstrzyma ostateczny koniec świata. Współpracownicy, a zwłaszcza ekscentryczna Amily, w której Clark się podkochuje, wspierają go, bo niedługo po bogu ukazuje się przedstawicielka szatana, który planuje usunięcie Clarka oraz rozwalenie nieba. W finale pojawia się czworo Jeźdźców Apokalipsy i do zobaczenia w sezonie drugim.

Nie do końca rozumiem, po co ten serial, skoro jest “Good Place” i “Dobry omen”. Tu w zasadzie jest crossover wątków z obu seriali biurowego klimatu z “The Office”, co jest zabawne, ale nie do końca wybrzmiewa, bo wszystko jest takie powierzchowne, niby się pracuje, ale raczej to aktywności pozorne w tle. Owszem, to miła i ciepła, taka feelgood i wholesome komedia o dobroci i przyjaźni oraz sprawach ontologicznych, głównych bohaterów grają Melissa McCarthy i Ben Falcone (prywatnie małżeństwo), widać, że się lubią. Tyle że nie ma tu nic, do czego warto by było wracać.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 26, 2024

Link bezpośredni - Kategoria: Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Rojst - Millenium

Trzecia część mrocznej sagi z małego miasta na Dolnym Śląsku. Akcja właściwa dzieje się prawie 3 lata po powodzi w 1997, a retrospektywnie w lata 60. Współcześnie, Kierownik w swoje urodziny zaprasza Wanycza, bo coś dla niego ma, ale spotkanie nie dochodzi do skutku, bo ktoś wkłada tego pierwszego do gara z wrzątkiem ze skutkiem śmiertelnym. Widz już wie, że to list z lat 60., a znając poprzednie sezony, można się domyślić, że to list od wojennej miłości, do której Wanycz chciał jechać i nie pojechał. Anna Jass zostaje ranna w strzelaninie, ląduje w lokalnym szpitalu, gdzie znajduje ją złotousty Mika, który przed emeryturą chce wyjaśnić sprawę prawdopodobnie porwanej i zmuszanej do prostytucji 14-letniej Romki. Do kompletu znika Wanda, 15-letnia córka Zarzyckiego, a policja, cóż, nie rzuca się specjalnie do szukania.

I jak poprzednie sezony zostawiły mi po oglądaniu pewne poczucie przykrości ze względu na drastyczność tego, co się działo, tak tutaj nie odczułam żadnych emocji. Owszem, intryga poprowadzona ładnie, złole są źli, zraniony ojciec zastępuje bezwładną policję, która w ogóle nie rejestruje, że ma w miasteczku od lat burdel, a prawdziwe śledztwo prowadzi emeryt i nerd od komputerów, nieporadna pani asesor i świeżo pozszywana policjantka po traumie. Finał jest dramatyczny i z jednej strony przykry, z drugiej taki słodko-liryczny, w teorii zamyka wszystkie wątki, ale są plotki, że będzie kolejny sezon. I tak jak poprzednie dwa są warte obejrzenia, tak ten tylko ze względu na sentyment dla serii.

Poprzednie sezony.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota marzec 23, 2024

Link bezpośredni - Kategoria: Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


El Vecino / Ile waży koń trojański?

Madryt. Javi, zwykły, nieco mniej ogarnięty chłopak przypadkiem zostaje namaszczony na Strażnika Ziemi, w zestawie dostaje kombinezon superbohatera i czerwone pigułki na latanie i super siłę. Próbuje zorientować się w swoich mocach, chce dokonywać rzeczy wielkich, ale niespecjalnie mu idzie. Jego eks-dziewczyna Lola, dziennikarka internetowa, usiłuje zrobić z superbohaterem Titanem wywiad, co daje mu nadzieję, że do siebie wrócą. Tyle że Lola niespecjalnie lubi Titana. Do tego dochodzi sublokator z prowincji, prostolinijny Jose Ramon, przyjaciółka i sąsiadka Loli, ekscentryczna i kolorowa Julia, oraz pozostali mieszkańcy bloku - handlarz ziołem czy właściciel bistro w suterenie ze swoją grupą “wolnomyślicieli”. Zabawne, niezobowiązujące, ale czasami krindżowe. Trzeci sezon planowany.

Niestety, obejrzałam też “Ile waży koń trojański?” i jak tu również jest krindż, to niestety mniej zabawny niż w hiszpańskiej serii. 1999/2000. Zosia mieszka z drugim mężem i córką z pierwszego, mocno nieudanego związku, a w swoje 40. urodziny podczas przełomowego Sylwestra życzy sobie, żeby była młodsza. I pach, budzi się 15 lat wcześniej, w łóżku z byłym mężem, oblechem i szowinistą. Ratuje ukochaną babcię od śmierci w wypadku, po czym orientuje się, że dzięki temu może zyskać o kilka więcej lat z drugim mężem, jeśli szybciej pozbędzie się pierwszego. Problem w tym, że Kuba ma aktualnie żonę i nie zwraca na nią uwagi, a dodatkowo jeszcze nie zaszła w ciążę, więc szanse na to, że 15 lat później będzie miała córkę Florkę, są nikłe.

Nastawiłam się na coś fajnego, bo nie dość, że Machulski, to jeszcze podróże w czasie. Niestety, to przede wszystkim tak sobie zagrana komedia romantyczna. I jak poziomu komedii bym się nie czepiała, jest do obejrzenia, nie że paździerz, tak niestety nic poza tym. Wiedza bohaterki ogranicza się do jej prywatnego życia, raz uspokaja w Warsie zgorzkniałego pasażera, że musi wytrzymać do czerwca 1989, wtedy będzie już dobrze. Mało różnic między 1987 a 1999, w zasadzie tylko nie można płacić kartą (a i w 1999 autoryzowana była żelazkiem), nie ma telefonów komórkowych, a na włosach widać efekty karbownicy.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 19, 2024

Link bezpośredni - Kategoria: Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj