Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Rozmowy przed kinem

Ona - platynowy blond, różowe oprawki okularów, ubrana w coś cudacznego typu góra od kombinezonu, zapinana pod samą szyję i dżinsy z ozdóbkami.
On - nie pamiętam, taki nijaki.
Stoją za mną w kolejce po naczosy i popcorn i dyskutują. Słodko, oboje pełni wzajemnej sympatii. "To ja kupię za moje, co chcesz, skarbie", "Dla mnie to, co zwykle. Jak bierzesz za swoje, to ja potem kawę nam kupię" i inne takie okolicznościowe pierdołasy. Zamówili, czekają, ja zbieram portfel, kwitki i naczosy i kątem ucha słyszę dialog:

On: Tylko idź jeszcze się wyszczać i wysrać, żebyś w czasie filmu nie latała.

Kurtyna.

Reakcji onej nie zarejestrowałam, ale chyba była pozytywna.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek maj 7, 2007

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 9 komentarzy - Skomentuj


Ciepło

IKEA, co by nie mówić, nie sprawia problemów. Jedno z pudełek na buty okazało się być pęknięte, pojechałam, przyjęli reklamację bez słowa, dali nowe, do widzenia. Byłam wczoraj bardzo dzielna, z garderoby wyekspediowałam na śmietnik koło 10 par starych butów, co to "jeszcze można w nich iść do sklepu". Jasne, można. Tylko po co? Podobnie ze starymi koszulami, znoszonymi sukienkami sprzed 15 kilo (jasne, można "po domu", ale w efekcie mam pół szafy "po domu", a szafa - jak wiadomo - nie jest z gumy). Wprawdzie jeszcze skrzynki z ciuchami nie rozdysponowałam między śmietnikiem a koszem PCK, ale powiedzcie - czyż nie jestem dzielna? (dobra, dzielna byłabym, jakbym przestała kupować nowe ciuchy. I książki. I jedzenie. Jassne).
Jest pięknie:

Z okazji zaoszczędzonego miejsca zainaugurowałam na balkonie wiosnę za pomocą kupionej od przemiłego pana lawendy:

Sadzenie lawendy nie obyło się bez towarzystwa konsumentów:

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 5, 2007

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Ciepło

IKEA, co by nie mówić, nie sprawia problemów. Jedno z pudełek na buty okazało się być pęknięte, pojechałam, przyjęli reklamację bez słowa, dali nowe, do widzenia. Byłam wczoraj bardzo dzielna, z garderoby wyekspediowałam na śmietnik koło 10 par starych butów, co to "jeszcze można w nich iść do sklepu". Jasne, można. Tylko po co? Podobnie ze starymi koszulami, znoszonymi sukienkami sprzed 15 kilo (jasne, można "po domu", ale w efekcie mam pół szafy "po domu", a szafa - jak wiadomo - nie jest z gumy). Wprawdzie jeszcze skrzynki z ciuchami nie rozdysponowałam między śmietnikiem a koszem PCK, ale powiedzcie - czyż nie jestem dzielna? (dobra, dzielna byłabym, jakbym przestała kupować nowe ciuchy. I książki. I jedzenie. Jassne).
Jest pięknie:

Z okazji zaoszczędzonego miejsca zainaugurowałam na balkonie wiosnę za pomocą kupionej od przemiłego pana lawendy:

Sadzenie lawendy nie obyło się bez towarzystwa konsumentów:

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 5, 2007

Link bezpośredni - Kategorie: Koty, Fotografia+, Przydasie - - 7 komentarzy - Skomentuj


Daniel Keyes - Billy Milligan

Kliniczny opis leczenia i procesu jednej z bardziej znanych osób z osobowością wieloraką (oparty na faktach). Osobowości Milligana na początku nie wiedziały o sobie wzajemnie, każda z nich miała inną funkcję i inne umiejętności. Nastolatek David czuł ból, kiedy Billy obrywał od ojczyma lub złego świata, brytyjski intelektualista Arthur się uczył biologii i medycyny, jugosłowiański żołnierz Ragen dbał o bezpieczeństwo, 20-letnia Adalana zajmowała się domem i gotowała, Allan malował obrazy... W sumie okazało się, że Billy ma ponad 20 różnych osobowości, z których każda była równie prawdziwa, a wszystkie usiłowały osobowość podstawową utrzymać przy życiu (podejmowała próby samobójcze po tym, jak nie pamiętała, co zrobiły jej inne osobowości). W wyniku "pomieszania" bardziej kłopotliwe części osobowości Billy'ego zaczęły okradać ludzi, gwałcić kobiety i handlować narkotykami, przez co Milligan trafił do więzienia.

Opis procesu, precedensów i zawiłości prawnych dość nudny, natomiast bardzo wciągająca jest historia odkrywania poszczególnych osobowości, integracji w jedną całość i przyczyn rozpadu osobowości Billy'ego. Zintegrowany Billy nie miał wszystkich umiejętności (w tym językowych i zręcznościowych - jedna z osobowości mówiła po jugosłowiańsku, druga umiała otwierać zamki i wydostawać się z więzów), które miały jego inne "ja". W wikipedii można porównać z rzeczywistością, ale na oko Keyes wiernie przedstawił materiały z leczenia i procesu.

#21

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 5, 2007

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Daniel Keyes - Billy Milligan

Kliniczny opis leczenia i procesu jednej z bardziej znanych osób z osobowością wieloraką (oparty na faktach). Osobowości Milligana na początku nie wiedziały o sobie wzajemnie, każda z nich miała inną funkcję i inne umiejętności. Nastolatek David czuł ból, kiedy Billy obrywał od ojczyma lub złego świata, brytyjski intelektualista Arthur się uczył biologii i medycyny, jugosłowiański żołnierz Ragen dbał o bezpieczeństwo, 20-letnia Adalana zajmowała się domem i gotowała, Allan malował obrazy... W sumie okazało się, że Billy ma ponad 20 różnych osobowości, z których każda była równie prawdziwa, a wszystkie usiłowały osobowość podstawową utrzymać przy życiu (podejmowała próby samobójcze po tym, jak nie pamiętała, co zrobiły jej inne osobowości). W wyniku "pomieszania" bardziej kłopotliwe części osobowości Billy'ego zaczęły okradać ludzi, gwałcić kobiety i handlować narkotykami, przez co Milligan trafił do więzienia.

Opis procesu, precedensów i zawiłości prawnych dość nudny, natomiast bardzo wciągająca jest historia odkrywania poszczególnych osobowości, integracji w jedną całość i przyczyn rozpadu osobowości Billy'ego. Zintegrowany Billy nie miał wszystkich umiejętności (w tym językowych i zręcznościowych - jedna z osobowości mówiła po jugosłowiańsku, druga umiała otwierać zamki i wydostawać się z więzów), które miały jego inne "ja". W wikipedii można porównać z rzeczywistością, ale na oko Keyes wiernie przedstawił materiały z leczenia i procesu.

#21

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 5, 2007

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2007 - 4 komentarze - Skomentuj


Michael Viewegh (razy dwa)

Powieść dla kobiet

Jakby ktoś jeszcze nie zauważył, mam słabość do czeszczyzny. I wyrabiam sobie coraz większą słabość do Viewegha (za sprawą "Wychowania panien w Czechach"). Oliver, podstarzały pracownik agencji reklamowej wywiesza na billboardach w praskim metrze listy do Laury, 20-letniej dziewczyny, która od niego odeszła. Jednocześnie Laura opowiada, jak poznała Olivera i, jak się łatwo z treści listów domyślić, czemu nie są razem. Laura mieszka z matką i obie szukają w życiu tego jedynego. Matka rozczarowana do Czechów (jeden był wieśniakiem, który chodzi do teatru w swetrze, drugi umarł na raka, zostawiając ją z nastoletnią córką), szuka uczucia za granicą, bo jest światową kobietą (nb. strasznie rozbawił mnie opis lotu samolotem do Stanów, chyba autor pierwszy raz wsiadł na pokład i miał niesamowicie dużo entuzjazmu, jak ja w lutym). Córka, rozczarowana do obcokrajowców, szuka Czecha. I znajduje, niestety pierwsze spotkanie przyszłego wybranka z matką pokazuje, że był to wspomniany wcześniej wieśniak w swetrze.

Co fajne - narracja. Bardzo obrazowa, czasem dosadna, podzielona na małe kawałki. Błyskawicznie wciąga. Sporo o s.e.k.sie, sporo o mieszkaniu razem, o fascynacji, która szybko przeradza się w rutynę, o tym, czy warto, żeby rodzice akceptowali nasze wybory i czy my jesteśmy w stanie zaakceptować rodziców partnera. Dużo o Czechach.

Uczestnicy wycieczki

Przede wszystkim fajne jest to, że pisze metaksiążki - nie bardzo wiadomo, gdzie kończy się akcja, a zaczyna zabawa autora. Znany praski pisarz jedzie na wycieczkę autokarową do Włoch, żeby napisać powieść o ludziach na wycieczce. Do pewnego momentu powieść to historie poszczególnych uczestników wycieczki, które powoli przeradzają się w pełną rozliczeń ze sobą, krytykami i światem spowiedź pisarza u progu kryzysu wieku średniego. Pociągająca, ale głupiutka pilotka wycieczki, 30-letnia bizneswoman, fundującą rodzicom wspólną wycieczkę, poseł z żoną i synem na progu rozwodu, dwie staruszki, podróżujące może po raz ostatni, dwóch gejów, nastolatek zastanawiający się nad swoją s.e.k.sualnością, emigrant z byłego ZSRR są pozbierani w jedno miejsce i niekoniecznie wiadomo, czy naprawdę leżą na włoskiej plaży przy hotelu, czy znajdują się w głowie pisarza, kończącego powieść w swoim mieszkanku w Pradze. Ciekawe.

Inne tego autora: tu.

#19-20

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 5, 2007

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Michael Viewegh (razy dwa)

Powieść dla kobiet

Jakby ktoś jeszcze nie zauważył, mam słabość do czeszczyzny. I wyrabiam sobie coraz większą słabość do Viewegha (za sprawą "Wychowania panien w Czechach"). Oliver, podstarzały pracownik agencji reklamowej wywiesza na billboardach w praskim metrze listy do Laury, 20-letniej dziewczyny, która od niego odeszła. Jednocześnie Laura opowiada, jak poznała Olivera i, jak się łatwo z treści listów domyślić, czemu nie są razem. Laura mieszka z matką i obie szukają w życiu tego jedynego. Matka rozczarowana do Czechów (jeden był wieśniakiem, który chodzi do teatru w swetrze, drugi umarł na raka, zostawiając ją z nastoletnią córką), szuka uczucia za granicą, bo jest światową kobietą (nb. strasznie rozbawił mnie opis lotu samolotem do Stanów, chyba autor pierwszy raz wsiadł na pokład i miał niesamowicie dużo entuzjazmu, jak ja w lutym). Córka, rozczarowana do obcokrajowców, szuka Czecha. I znajduje, niestety pierwsze spotkanie przyszłego wybranka z matką pokazuje, że był to wspomniany wcześniej wieśniak w swetrze.

Co fajne - narracja. Bardzo obrazowa, czasem dosadna, podzielona na małe kawałki. Błyskawicznie wciąga. Sporo o s.e.k.sie, sporo o mieszkaniu razem, o fascynacji, która szybko przeradza się w rutynę, o tym, czy warto, żeby rodzice akceptowali nasze wybory i czy my jesteśmy w stanie zaakceptować rodziców partnera. Dużo o Czechach.

Uczestnicy wycieczki

Przede wszystkim fajne jest to, że pisze metaksiążki - nie bardzo wiadomo, gdzie kończy się akcja, a zaczyna zabawa autora. Znany praski pisarz jedzie na wycieczkę autokarową do Włoch, żeby napisać powieść o ludziach na wycieczce. Do pewnego momentu powieść to historie poszczególnych uczestników wycieczki, które powoli przeradzają się w pełną rozliczeń ze sobą, krytykami i światem spowiedź pisarza u progu kryzysu wieku średniego. Pociągająca, ale głupiutka pilotka wycieczki, 30-letnia bizneswoman, fundującą rodzicom wspólną wycieczkę, poseł z żoną i synem na progu rozwodu, dwie staruszki, podróżujące może po raz ostatni, dwóch gejów, nastolatek zastanawiający się nad swoją s.e.k.sualnością, emigrant z byłego ZSRR są pozbierani w jedno miejsce i niekoniecznie wiadomo, czy naprawdę leżą na włoskiej plaży przy hotelu, czy znajdują się w głowie pisarza, kończącego powieść w swoim mieszkanku w Pradze. Ciekawe.

Inne tego autora: tu.

#19-20

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 5, 2007

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2007 - 2 komentarze - Skomentuj


Wściekły

Przede wszystkim dla fanów "07 zgłoś się". Zamiast Borewicza psycholog policyjny Zawada, bardziej opanowany, mniej tekściarski i z ustabilizowaną sytuacją domową (żona, dziecko), więc odpadają wątki erotyczne. Intryga ogólnopolska, ktoś z karabinka małokalibrowego zabija przypadkowych na pierwszy rzut oka ludzi. Oczywiście włączył mi się nitpicking mode, bo po strzale z karabinka świadkowie, zwykle siedzący obok, zauważali tylko, że osobie zabitej nagle opadała głowa, a potem zaczynała lecieć krew, żadnych siaczystych rozbryzgów krwi. Składam to na karb kiepskich efektów specjalnych. Pojawia się Zubek, w roli zwierzchnika Zawady/Borewicza Wirgiliusz Gryń, który jednak bardziej pasował do ról aktywistów robotniczo-chłopskich niż dyrektora Biura Kryminalnego Komendy Głównej MO. Jeśli traktować to jako preludium do serialu, to nieźle się rozwinął.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 5, 2007

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Wściekły

Przede wszystkim dla fanów "07 zgłoś się". Zamiast Borewicza psycholog policyjny Zawada, bardziej opanowany, mniej tekściarski i z ustabilizowaną sytuacją domową (żona, dziecko), więc odpadają wątki erotyczne. Intryga ogólnopolska, ktoś z karabinka małokalibrowego zabija przypadkowych na pierwszy rzut oka ludzi. Oczywiście włączył mi się nitpicking mode, bo po strzale z karabinka świadkowie, zwykle siedzący obok, zauważali tylko, że osobie zabitej nagle opadała głowa, a potem zaczynała lecieć krew, żadnych siaczystych rozbryzgów krwi. Składam to na karb kiepskich efektów specjalnych. Pojawia się Zubek, w roli zwierzchnika Zawady/Borewicza Wirgiliusz Gryń, który jednak bardziej pasował do ról aktywistów robotniczo-chłopskich niż dyrektora Biura Kryminalnego Komendy Głównej MO. Jeśli traktować to jako preludium do serialu, to nieźle się rozwinął.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 5, 2007

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Dalej zimno

Podłamałam się wczoraj miarką. Taką zwykła miarką, co to się nią mierzy ściany i inne takie. M. znalazła ślyczną szafkę i już miałam wizję poukładanych DVD, które aktualnie są rozpieprzone w kilku puszkach po różnych różnościach (konkretnie w puszce z kotkiem po kociej karmie i dwóch puszkach po Reddsie) i na TŻ-towej półce z CD (TŻ już co jakiś czas emituje się, że ma mało miejsca na CD i nie może układać sobie w Zupełnie Innym Porządku), kiedy się niestety okazało, że w całym domu nie ma sensownego miejsca (poza łazienką i schowkiem z kocią kuwetą), w którym mogłabym ustawić szafkę o szerokości 77 cm. Z tej okazji wyprodukowałam wreszcie uprzejmego emaila do pana Macieja-Stolarza, który lat temu 5 (sprawdziłam, w 2002) robił nam regały na DVD i książki. Liczę, że pan Maciej wyprodukuje nowe śliczne regały, na których ułożę sterty książek zalegających w różnych miejscach w domu. Na razie w kwestii zachwalanego minimalizmu wywaliłam połowę śmieci ze schowka (ja wiem, że stare deski, siatka ogrodnicza, plastikowe doniczki i inne takie NA PEWNO się przydadzą, ale chyba nie w tym życiu). Garderoba czeka na zmiłowanie.

Nie byłam pozytywnie nastawiona do kontynuacji Alternatyw 4. Niestety, słusznie. Dylematów 5 jest straszne. Gorsze od Wiedźmina. W zasadzie NICZYM nie różni się od innych polskich smętnych seriali typu "Bulionerzy" czy toto z Malajkatem, co to nie jestem w stanie tytułu zapamietać. Aktorzy z Alternatyw smętnie podstarzali i w zasadzie grają parodie siebie sprzed lat. "Młodzi" - nie do odróżnienia z innych seriali - cwaniaczek z miodkiem w uszkach i szparą między zębami w każdym serialu gra cwaniaczka, Sapryk nijaki jak zawsze, brakuje tylko Cezarego Żaka w trzech rolach. Scenariusz... jaki scenariusz? Film to smętny zlepek scen, a do uratowania fabuły nie wystarczy pani Ewa 20 lat później, która już się nie rozbiera, tylko śpiewa i zachęca siedzących na trawniku wysiedleńców (WTF!) do zawodzenia hymnu piłkarskiego 2012. Założymy się, że "widzowie" "zagłosują" na tak i nakręcą więcej odcinków tej abominacji?

Napisane przez Zuzanka w dniu środa maj 2, 2007

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj