Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Cats are a bundle of love wrapped in fur

Ludzie, wojna będzie! Kładą chodnik z Podolanów do wsi. Przed wojną też kładli. Mieszkamy tutaj od 2001 roku. W 2003 posadzili latarnie wzdłuż drogi (mierząc odległości chyba centymetrem, bo jedna latarnia wypadła im jak raz na środku piaszczystej drogi wyjazdowej z osiedla, dołek już wykopali i chyba już przy samym montażu latarni ktoś zajarzył, że to może nie najszczęśliwsza lokalizacja). W 2006 pojawi się chodnik (do tej pory nie szło przejść suchą nogą przy deszczu, a latem nie zakurzyć się po kolana). Ciekawe, kiedy uda się przeciągnąć o 1 przystanek (jakieś 600-800 metrów) autobus miejski... Stawiam na 2012.

Kot czarno-biały został po części odszwiony, w piątek część druga. Trzymajcie kciuki, żeby się nie spruł, bo już nie ma na kocie skóry, żeby go zszyć...

Kot czarny w łazience uznał, że opakowane w folię gąbki do czyszczenia są łakomym kąskiem, zaczął obgryzać folię, po czym chyba trafił na coś, co mu nie smakowało, bo odsunął pychol z wyrazem ostatecznego zdegustowania i odsłoniętymi kłami. Wygląda mniej więcej jak ja - pękł mi kącik ust i wyglądam, jak permanentnie spływała mi strużka krwi.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 8, 2006

Link bezpośredni - Kategorie: Koty, Różne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Michael Palin - Krzesło Hemingwaya

Ubolewam, ale porażka. Zdecydowanie wolę Palina-podróżnika i Palina-Pythona od Palina-powieściopisarza. Książka napisana sprawnie, plastycznie, ale zupełnie wyprana z barwnego języka, który u Palina lubię. Nie ma też celnych obserwacji, dowcipnych point i innych takich. Książka jest ciężka, bardzo obyczajowa i posępna. W małym angielskim miasteczku 35-letni Martin, pracownik poczty walczy z degradacją urzędu, w którym spędził 16 lat. Prywatnie uwielbia Hemingwaya, kolekcjonuje rzeczy z nim związane i ma ogromną wiedzę na temat jego książek i życia prywatnego. Spotyka amerykańską pracownicę naukową, która - tak jak on - zna Hemingwaya, ale go nie lubi. Ale przynajmniej ma z kim pogadać w zimne angielskie jesienno-zimowe wieczory. No, nie tylko pogadać - może jak kto lubi erotyczne zabawy w udawanie innych ludzi, to mu się spodoba. Mnie tak sobie, chociaż akurat wątek z poznawaniem zmarłego pisarza przez role-playowe wcielanie się w jego postać mnie dość zaciekawił.

Dziwna książka jest o tyle, że w zasadzie nie wiadomo, czy to, co robi bohater, jest ważne. Dla mnie nie było. I dość nagły koniec całej intrygi - wykupienia budynku poczty przez Złe Konsorcjum, które zwalnia starych pracowników i wstawia na to miejsce swoich - związany z "brawurową" ucieczką Martina na jachcie z zamocowanym krzesłem Hemingwaya. Mam wrażenie, że jest parę pomysłów, z których można było coś wyciągnąć, coś ciekawszego, bo książka jako taka nie zostawia nic poza smętnym klimatem deszczowej Anglii i kiepskimi kolejami losu bohatera.

Inne tego autora.

#70

Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 8, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Michael Palin - Krzesło Hemingwaya

Ubolewam, ale porażka. Zdecydowanie wolę Palina-podróżnika i Palina-Pythona od Palina-powieściopisarza. Książka napisana sprawnie, plastycznie, ale zupełnie wyprana z barwnego języka, który u Palina lubię. Nie ma też celnych obserwacji, dowcipnych point i innych takich. Książka jest ciężka, bardzo obyczajowa i posępna. W małym angielskim miasteczku 35-letni Martin, pracownik poczty walczy z degradacją urzędu, w którym spędził 16 lat. Prywatnie uwielbia Hemingwaya, kolekcjonuje rzeczy z nim związane i ma ogromną wiedzę na temat jego książek i życia prywatnego. Spotyka amerykańską pracownicę naukową, która - tak jak on - zna Hemingwaya, ale go nie lubi. Ale przynajmniej ma z kim pogadać w zimne angielskie jesienno-zimowe wieczory. No, nie tylko pogadać - może jak kto lubi erotyczne zabawy w udawanie innych ludzi, to mu się spodoba. Mnie tak sobie, chociaż akurat wątek z poznawaniem zmarłego pisarza przez role-playowe wcielanie się w jego postać mnie dość zaciekawił.

Dziwna książka jest o tyle, że w zasadzie nie wiadomo, czy to, co robi bohater, jest ważne. Dla mnie nie było. I dość nagły koniec całej intrygi - wykupienia budynku poczty przez Złe Konsorcjum, które zwalnia starych pracowników i wstawia na to miejsce swoich - związany z "brawurową" ucieczką Martina na jachcie z zamocowanym krzesłem Hemingwaya. Mam wrażenie, że jest parę pomysłów, z których można było coś wyciągnąć, coś ciekawszego, bo książka jako taka nie zostawia nic poza smętnym klimatem deszczowej Anglii i kiepskimi kolejami losu bohatera.

Inne tego autora.

#70

Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 8, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2006 - 0 komentarzy - Skomentuj


Udawajmy, że jest ok

Mały rzut oka w Google Analitycs. Czego szuka u mnie gawiedź: tytuły dobrych p0rn0li, 5ex ze zwi3rzętami, przerażające miejsce, foklor, czy 5ex w tym wieku jest namolny?, cytaty o sąsiadach, czy w "żabce" można płacić kartą?, tragedia w limaro, autobus do hali góreckiej, prywatne zycie agnieszki frykowskiej. Poczułam się wzruszona. Myślałam, że wiele mnie już nie zaskoczy.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek listopad 7, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Udawajmy, że jest ok

Mały rzut oka w Google Analitycs. Czego szuka u mnie gawiedź: tytuły dobrych p0rn0li, 5ex ze zwi3rzętami, przerażające miejsce, foklor, czy 5ex w tym wieku jest namolny?, cytaty o sąsiadach, czy w "żabce" można płacić kartą?, tragedia w limaro, autobus do hali góreckiej, prywatne zycie agnieszki frykowskiej. Poczułam się wzruszona. Myślałam, że wiele mnie już nie zaskoczy.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek listopad 7, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Śmieszne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Jay & Silent Bob kontratakują

Kod 1082 to usuwanie martwej dziwki z przyczepy Bena Afflecka. A poza tym J&SBSB to urocza komedia o pierdzeniu i robieniu laski, bogato przetykana odwołaniami do innych filmów Smitha i nie tylko. Pojawia się Mark Hammill (dzieci! to Mark Hammill!), Carrie Fisher w roli zakonnicy żyjącej wedle Księgi, czy zestawu hollywoodzkich sław. Film trochę słabszy niż inne, ale i tak śmieszny.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 5, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Jay & Silent Bob kontratakują

Kod 1082 to usuwanie martwej dziwki z przyczepy Bena Afflecka. A poza tym J&SBSB to urocza komedia o pierdzeniu i robieniu laski, bogato przetykana odwołaniami do innych filmów Smitha i nie tylko. Pojawia się Mark Hammill (dzieci! to Mark Hammill!), Carrie Fisher w roli zakonnicy żyjącej wedle Księgi, czy zestawu hollywoodzkich sław. Film trochę słabszy niż inne, ale i tak śmieszny.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 5, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Alternatywy 4

Wszyscy widzieli, ale znalazłam właśnie prześliczny artykuł o "Alternatywy 4".

Najtrudniejsze było zapełnienie lodówki prominenta. Ekipa oddawała kartki (po jednym odcinku na 30 dkg mięsa), konserwy pożyczano z Peweksu, a wędliny przynosiło się z domu. Największy dramat był w scenie, w której pies docenta zjada pęto kiełbasy. Scenę powtarzano kilka razy, utracono bezpowrotnie 5 kg zwyczajnej.
Cenzorka z Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk po pierwszym pokazie powiedziała, że musi obejrzeć film ponownie, bo za pierwszym razem tak się śmiała, że nie zwróciła uwagi na meritum.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopad 4, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Alternatywy 4

Wszyscy widzieli, ale znalazłam właśnie prześliczny artykuł o "Alternatywy 4".

Najtrudniejsze było zapełnienie lodówki prominenta. Ekipa oddawała kartki (po jednym odcinku na 30 dkg mięsa), konserwy pożyczano z Peweksu, a wędliny przynosiło się z domu. Największy dramat był w scenie, w której pies docenta zjada pęto kiełbasy. Scenę powtarzano kilka razy, utracono bezpowrotnie 5 kg zwyczajnej.
Cenzorka z Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk po pierwszym pokazie powiedziała, że musi obejrzeć film ponownie, bo za pierwszym razem tak się śmiała, że nie zwróciła uwagi na meritum.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopad 4, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Śmieszne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Dogma

Wspominałam już, że kocham Kevina Smitha. Za to, że umieszcza w swoim każdym (poza Jersey Girl, ale tego nawet nie mam ochoty obejrzeć) filmie ten sam set fajnych bohaterów. Jay i Silent Bob grają siebie (a przy okazji proroków, z których jeden nie boi się powiedzieć, że jeśli za 5 minut będzie koniec świata, to on chce się pieprzyć), Earl gra upadłego anioła, Randy - głos potwora z kloaki, gdzieniegdzie pojawia się Dante Hicks w roli reportera, a karzącym ramieniem Boga są Damon i Affleck. No i zapomniałam o Randallu, którzy pracował w sklepie z bronią.

Do tego wystarczy dodać Lindę Fiorentino, Salmę Hayek w półnegliżu, Chrisa Rocka spadającego nago a nieba ("nie zostawiaj nas tutaj, faceci nie spadają z nieba"), Alana Rickmana bez spodni, trochę bluźnierstw i krwi i powstaje świetna komedia o religii i Bogu.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopad 4, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj