Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Gruzini

Młody Gruzin przeciągnął na dystansie ponad 40 metrów dwa mikrobusy przywiązane do jego lewego ucha. Dzięki temu ma szansę trafić do "Księgi Rekordów Guinnessa".

"Wiedziałem, że mi się uda" - powiedział po czwartkowym wyczynie mężczyzna. Trzy lata wcześniej Gruzinowi udało się przeciągnąć jeden mikrobus przyczepiony do jego ucha na dystansie 48 metrów.

Źródło: gazeta.pl

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 30, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Znikające wpisy z wyższych poziomów

Zniknęły mi z widoku joggera wpisy sprzed 20. marca. Są na liście wpisów do edycji, ale nie raczą się wyświetlać, pozostałe za to wyświetlają się w kolejności dowolnej... W kategorii ogólnej (43 wpisy) pojawia się 20, policzyłam ofiarnie ;-)

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 29, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 2 komentarze - Skomentuj


Znikające wpisy z wyższych poziomów

Zniknęły mi z widoku joggera wpisy sprzed 20. marca. Są na liście wpisów do edycji, ale nie raczą się wyświetlać, pozostałe za to wyświetlają się w kolejności dowolnej... W kategorii ogólnej (43 wpisy) pojawia się 20, policzyłam ofiarnie ;-)

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 29, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Angels in America

Angels in America rekomendowało mi parę osób, uważających się za znawców "ambitnego" kina. I nie rozczarowałam się - seria jest ambitna, nie trzyma się kupy i nudna jest do wyrzygu. Back in 1985, biedni homoseksualiści po zjedzeniu porcji budyniu borsuczą się bez zabezpieczeń i dopada ich AIDS bez względu na to, czy są ważnymi prawnikami, którzy kierują zza kulis rządem, czy mniej ważnymi utytułowanymi potomkami podróżników z Mayflower. Prawie czterogodzinna miniseria mozolnie pokazuje anioły, seks, widzenia, amerykańskim mistycyzm i rozrachunki z historią (tą starszą - ciężkim losem osadników czy Mormonami i tą nowszą - epoką Reagana czy Żydami). Może jest w tej historii jakieś głębsze dno, ale ja dotarłam tylko do dna (czy warto siedzieć kilka godzin przed ekranem, żeby się dowiedzieć, że AIDS zabija?). Dodatkowo film jest ekranizacją sztuki i cierpi na wszystkie tego konsekwencje - nienaturalność dialogów, aktorzy grają po kilka ról, mimo że naprawdę nie ma takiej potrzeby, umowność świata i zdarzeń.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 23, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Angels in America

Angels in America rekomendowało mi parę osób, uważających się za znawców "ambitnego" kina. I nie rozczarowałam się - seria jest ambitna, nie trzyma się kupy i nudna jest do wyrzygu. Back in 1985, biedni homoseksualiści po zjedzeniu porcji budyniu borsuczą się bez zabezpieczeń i dopada ich AIDS bez względu na to, czy są ważnymi prawnikami, którzy kierują zza kulis rządem, czy mniej ważnymi utytułowanymi potomkami podróżników z Mayflower. Prawie czterogodzinna miniseria mozolnie pokazuje anioły, seks, widzenia, amerykańskim mistycyzm i rozrachunki z historią (tą starszą - ciężkim losem osadników czy Mormonami i tą nowszą - epoką Reagana czy Żydami). Może jest w tej historii jakieś głębsze dno, ale ja dotarłam tylko do dna (czy warto siedzieć kilka godzin przed ekranem, żeby się dowiedzieć, że AIDS zabija?). Dodatkowo film jest ekranizacją sztuki i cierpi na wszystkie tego konsekwencje - nienaturalność dialogów, aktorzy grają po kilka ról, mimo że naprawdę nie ma takiej potrzeby, umowność świata i zdarzeń.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 23, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Zagraj to jeszcze raz, Sam

Widziałam film, zaczęłam czytać książkę (ćś, leży w łazience, ale chwilowo się przesunęła na dalsze miejsca w kolejce po "Saharze" Palina i "Zawsze Prowansji" Mayle'a). Co do teatru mam stosunek ambiwalentny. Doskonale pokazane były "efekty specjalne" - retrospekcje, wyobrażenia oraz rozmowy z Humpreyem Bogartem (za czarnymi siatkami - "ekranem TV" widać było sceny z "offu"). Natomiast chyba nie przemawia do mnie aktorska gra teatralna - ekspresja, miotanie się po scenie, przewracanie oczami i załamywanie rąk. Rozumiem, konwencja, ale mimo to mi się gryzie. I Woody Allen - to musi być on. Aktor grający Allana Feliksa był niezły, opowiadał woodyallenowskie onelinery, miał podobną mimikę i gestykulację, ale nawet w rogowych okularach to nie było to. I aktorka grająca Lindę była tłustawa (wszędzie ostatnio widzę tłustawych ludzi...). I Teatr Nowy/Scena Nowa po remoncie to coś pięknego - marmury, ściany obite czerwonym skóropodobnym(?) czymś, jak w porządnym psychiatryku.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 23, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Zagraj to jeszcze raz, Sam

Widziałam film, zaczęłam czytać książkę (ćś, leży w łazience, ale chwilowo się przesunęła na dalsze miejsca w kolejce po "Saharze" Palina i "Zawsze Prowansji" Mayle'a). Co do teatru mam stosunek ambiwalentny. Doskonale pokazane były "efekty specjalne" - retrospekcje, wyobrażenia oraz rozmowy z Humpreyem Bogartem (za czarnymi siatkami - "ekranem TV" widać było sceny z "offu"). Natomiast chyba nie przemawia do mnie aktorska gra teatralna - ekspresja, miotanie się po scenie, przewracanie oczami i załamywanie rąk. Rozumiem, konwencja, ale mimo to mi się gryzie. I Woody Allen - to musi być on. Aktor grający Allana Feliksa był niezły, opowiadał woodyallenowskie onelinery, miał podobną mimikę i gestykulację, ale nawet w rogowych okularach to nie było to. I aktorka grająca Lindę była tłustawa (wszędzie ostatnio widzę tłustawych ludzi...). I Teatr Nowy/Scena Nowa po remoncie to coś pięknego - marmury, ściany obite czerwonym skóropodobnym(?) czymś, jak w porządnym psychiatryku.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 23, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - Tag: teatr - 0 komentarzy - Skomentuj


Kontrolne spóźnienie

Trafiliśmy na ślub kołorkera dokładnie w momencie, kiedy przyjmował życzenia, kwiaty i prezenty już przed kościołem. Wręczyliśmy, pożyczyliśmy i poszliśmy (no, zostaliśmy po odejściu uczestników, bo podwórko kościołą urocze, a przezornie miałam aparat).

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 23, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Kontrolne spóźnienie

Trafiliśmy na ślub kołorkera dokładnie w momencie, kiedy przyjmował życzenia, kwiaty i prezenty już przed kościołem. Wręczyliśmy, pożyczyliśmy i poszliśmy (no, zostaliśmy po odejściu uczestników, bo podwórko kościołą urocze, a przezornie miałam aparat).

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 23, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Red Dwarf

Wprawdzie oglądanie serialu skończyłam już jakiś czas temu, nie mogłam się zebrać, żeby cokolwiek napisać, co nie brzmiałoby jak naukowa a pretensjonalna rozprawka. "Czerwony karzeł" jest chyba jedną z najlepszych serii komediowych BCC (lepszą niż "Allo Allo"). Na wielkim statku kosmicznym, przemierzającym nieograniczoną przestrzeń, w dalekiej przyszłości, następuje awaria. Po awarii i po ustaniu promieniowania, po trzech milionach lat, ze stazy (staza - miejsce, gdzie nie ma czasu, w niektórych napisach nazywana była "bezruchawką", co mnie dodatkowo bawi) wychodzi Dave Lister, niedomyty i niechlujny załogant "Red Dwarfa". Okazuje się, że jest ostatnim człowiekiem we wszechświecie. Człowiekiem, bo oprócz niego na statku jest hologram Arnolda Rimmera, zwanego Bucem - człowieka składającego się ze wszelkich możliwych irytujących cech, komputer pokładowy Holly - niegdyś IQ 6000, teraz trochę mniej, bo się zdegenerował oraz stworzenie, które zmutowało z czarnego kota przemyconego przez Listera na pokład (Kot jest świetny, ma wystające ząbki i jest najbardziej zachwycającym samcem w okolicy). W trakcie ośmiu (krótkich - 6-8 odcinków) sezonów serialu pojawia się jeszcze Kryten - android z wątpliwościami i poczuciem winy oraz kilka osób z innych strumieni czasu. Humor bywa na poziomie komedii college'owych, ale mnie to nie przeszkadza, bo jestem fanką. Jest niepoprawnie politycznie, seksistowsko, szowinistycznie i przaśnie, ale za to Red Dwarfa kocham (i chcę więcej!).

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 23, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj