Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Inside Man

Uwielbiam filmy z twistem. A już zwłaszcza filmy o napadach na bank. Z jednej strony jest inteligentny czarny detektyw (Denzel Washington) i inteligentny biały detektyw (Willem Dafoe), z drugiej - napadacz na bank (gościnnie Clive Owen, szczęśliwie przez większość czasu w masce, więc nie widać, że jest straszliwie drętwy). Są zakładnicy, tajemnica, niezła kasa, młoda dama z obfitym biustem, podsłuchy i wynalazki jak w gangu Olsena. Bardzo przyjemny film. Na życzenie mogę opowiedzieć ;-)

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek wrzesień 19, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 4 komentarze - Skomentuj


Inside Man

Uwielbiam filmy z twistem. A już zwłaszcza filmy o napadach na bank. Z jednej strony jest inteligentny czarny detektyw (Denzel Washington) i inteligentny biały detektyw (Willem Dafoe), z drugiej - napadacz na bank (gościnnie Clive Owen, szczęśliwie przez większość czasu w masce, więc nie widać, że jest straszliwie drętwy). Są zakładnicy, tajemnica, niezła kasa, młoda dama z obfitym biustem, podsłuchy i wynalazki jak w gangu Olsena. Bardzo przyjemny film. Na życzenie mogę opowiedzieć ;-)

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek wrzesień 19, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 4 komentarze - Skomentuj


Jak Zuzanka zamawiała szafki.

21 lipca. Pojechaliśmy do salonu BRW w celu dwóch szafek kuchennych. Zamówiliśmy, ETA - 4-6 tygodni, ktoś do nas zadzwoni i będziemy mogli szafki odebrać z salonu niecały kilometr od domu.

22 sierpnia. Krążyliśmy po jednokierunkowych ulicach w Budapeszcie, zadzwoniła pani z BRW. Mając tzw. przeczucie, powiadomiłam, że jestem za granicą i oddzwonię.

26 sierpnia. Jak obiecałam, tak zrobiłam. Przemiła pani potwierdziła, że owszem, dzwoniła, szafki są, ale nie w salonie, a pod Poznaniem, jakieś 15 km dalej. I że wprawdzie nie ma żadnej informacji, że mamy odebrać z salonu, ale ona może kazać je przywieźć na jutro za opłatą 10 zł. 10 zł nie pieniądz, przemiła pani ma zadzwonić, kiedy będą.

18 września. Ponieważ przemiła pani nie zadzwoniła, zadzwoniłam ja. Szafek wprawdzie dalej nie ma w salonie, ale tym razem przemiły pan obiecał, że na jutro postara się je przywieźć. I że zadzwoni.

Będą jutro szafki czy nie będą?

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek wrzesień 18, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Jak Zuzanka zamawiała szafki.

21 lipca. Pojechaliśmy do salonu BRW w celu dwóch szafek kuchennych. Zamówiliśmy, ETA - 4-6 tygodni, ktoś do nas zadzwoni i będziemy mogli szafki odebrać z salonu niecały kilometr od domu.

22 sierpnia. Krążyliśmy po jednokierunkowych ulicach w Budapeszcie, zadzwoniła pani z BRW. Mając tzw. przeczucie, powiadomiłam, że jestem za granicą i oddzwonię.

26 sierpnia. Jak obiecałam, tak zrobiłam. Przemiła pani potwierdziła, że owszem, dzwoniła, szafki są, ale nie w salonie, a pod Poznaniem, jakieś 15 km dalej. I że wprawdzie nie ma żadnej informacji, że mamy odebrać z salonu, ale ona może kazać je przywieźć na jutro za opłatą 10 zł. 10 zł nie pieniądz, przemiła pani ma zadzwonić, kiedy będą.

18 września. Ponieważ przemiła pani nie zadzwoniła, zadzwoniłam ja. Szafek wprawdzie dalej nie ma w salonie, ale tym razem przemiły pan obiecał, że na jutro postara się je przywieźć. I że zadzwoni.

Będą jutro szafki czy nie będą?

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek wrzesień 18, 2006

Link bezpośredni - Kategorie: Różne, Śmieszne - - 10 komentarzy - Skomentuj


Jak Zuzanka zamawiała szafki.

21 lipca. Pojechaliśmy do salonu BRW w celu dwóch szafek kuchennych. Zamówiliśmy, ETA - 4-6 tygodni, ktoś do nas zadzwoni i będziemy mogli szafki odebrać z salonu niecały kilometr od domu.

22 sierpnia. Krążyliśmy po jednokierunkowych ulicach w Budapeszcie, zadzwoniła pani z BRW. Mając tzw. przeczucie, powiadomiłam, że jestem za granicą i oddzwonię.

26 sierpnia. Jak obiecałam, tak zrobiłam. Przemiła pani potwierdziła, że owszem, dzwoniła, szafki są, ale nie w salonie, a pod Poznaniem, jakieś 15 km dalej. I że wprawdzie nie ma żadnej informacji, że mamy odebrać z salonu, ale ona może kazać je przywieźć na jutro za opłatą 10 zł. 10 zł nie pieniądz, przemiła pani ma zadzwonić, kiedy będą.

18 września. Ponieważ przemiła pani nie zadzwoniła, zadzwoniłam ja. Szafek wprawdzie dalej nie ma w salonie, ale tym razem przemiły pan obiecał, że na jutro postara się je przywieźć. I że zadzwoni.

Będą jutro szafki czy nie będą?

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek wrzesień 18, 2006

Link bezpośredni - Kategorie: Różne, Śmieszne - - 10 komentarzy - Skomentuj


Coś się kroi, ja Wam mówię

Znowu wygrałam w Lotto. 16 zł ;-) Wkład własny 6 zł.

Dla małej równowagi - jeszcze raz serdecznie zdrowa życzę pani/panu sejlsowi z firmy Kondor. Znalezienie obuwia tej firmy graniczy z cudem, zwłaszcza w Hali Góreckiej, w której - nie przesadzam - jest z 50 sklepików z butami...

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek wrzesień 18, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Coś się kroi, ja Wam mówię

Znowu wygrałam w Lotto. 16 zł ;-) Wkład własny 6 zł.

Dla małej równowagi - jeszcze raz serdecznie zdrowa życzę pani/panu sejlsowi z firmy Kondor. Znalezienie obuwia tej firmy graniczy z cudem, zwłaszcza w Hali Góreckiej, w której - nie przesadzam - jest z 50 sklepików z butami...

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek wrzesień 18, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Coś się kroi, ja Wam mówię

Znowu wygrałam w Lotto. 16 zł ;-) Wkład własny 6 zł.

Dla małej równowagi - jeszcze raz serdecznie zdrowa życzę pani/panu sejlsowi z firmy Kondor. Znalezienie obuwia tej firmy graniczy z cudem, zwłaszcza w Hali Góreckiej, w której - nie przesadzam - jest z 50 sklepików z butami...

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek wrzesień 18, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Polska baza noclegowa

Robię rezerwację w Błażejewku. Tak, jest możliwość zrobienia grilla lub ogniska wraz z zapewnieniem za niewielką opłatą prowiantu, na miejscu otwarta stołówka ze śniadaniem/obiadem/kolacją. Trzy dni przed przyjazdem okazuje się, że ogniska nie, bo pani, co organizuje, to nie ma, a bez pani to całkiem nie. Grill? No, jak państwo przywiozą własny grill oraz kiełbasy, to sobie państwo zrobią, bo można. Na miejscu okazało się, że stołówka jest, ale zamknięta. Może będzie otwarta na kolację, ale i to niekoniecznie. Wspomniałam, że ośrodek ma adres email? Niestety, już nie działa. A nawet jakby działał, to pewnie nikt by nie odpowiedzial, bo na miejscu nie ma podłączenia do Internetu, nie można również płacić kartą...

Szczęśliwie jesteśmy w cywilizacji. Wprawdzie w kórnikowej Żabce też nie można zapłacić kartą, ale w jednej z kórnikowych restauracji można. W drugiej - nie wiem, bo była zamknięta. Oprócz tego w miejscowości stricte turystycznej jest jeden bar, przyzamkowe bistro (kiełbaski, kurczaki i gofry), a zaraz obok w Bninie - pizzeria. Normalnie aż kusi, żeby pojechać w tę świetnie wyposażoną Polskę. Ze świetną bazą noclegową, smacznymi, nietypowymi knajpami i poczuć, że jest się w Europie...

Szczęśliwie przynajmniej było ładnie, pewnie jeden z ostatnich ciepłych i słonecznych letnich weekendów. W Błażejewku krążyła wielka, piękna, beżowa suka rasy ze zmarszczoną mordą. Przychodziła co rano, witać się i wyżebrać krakersa (zanim do reszty spleśnieją). Były też kotki, dwa bardzo nieśmiałe czarne i jeden pręgaty, nieśmiały mniej, ale też troszkę introwertyczny (ocierał się o drzewo, mruczał i udeptywał ziemię łapkami, patrząc na buty głaszczącego). Niestety, ciepło ewokuje pojawianie się innych form endemicznych - karków, okurwieńców w motorówkach czy na skuterach wodnych i lądowych. W takich chwilach mam ochotę wystąpić o pozwolenie na broń i dokonać kontroli pogłowia. Albo przynajmniej życzyć im, żeby z tego wyjącego sprzętu spadli i coś sobie połamali.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela wrzesień 17, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Polska baza noclegowa

Robię rezerwację w Błażejewku. Tak, jest możliwość zrobienia grilla lub ogniska wraz z zapewnieniem za niewielką opłatą prowiantu, na miejscu otwarta stołówka ze śniadaniem/obiadem/kolacją. Trzy dni przed przyjazdem okazuje się, że ogniska nie, bo pani, co organizuje, to nie ma, a bez pani to całkiem nie. Grill? No, jak państwo przywiozą własny grill oraz kiełbasy, to sobie państwo zrobią, bo można. Na miejscu okazało się, że stołówka jest, ale zamknięta. Może będzie otwarta na kolację, ale i to niekoniecznie. Wspomniałam, że ośrodek ma adres email? Niestety, już nie działa. A nawet jakby działał, to pewnie nikt by nie odpowiedzial, bo na miejscu nie ma podłączenia do Internetu, nie można również płacić kartą...

Szczęśliwie jesteśmy w cywilizacji. Wprawdzie w kórnikowej Żabce też nie można zapłacić kartą, ale w jednej z kórnikowych restauracji można. W drugiej - nie wiem, bo była zamknięta. Oprócz tego w miejscowości stricte turystycznej jest jeden bar, przyzamkowe bistro (kiełbaski, kurczaki i gofry), a zaraz obok w Bninie - pizzeria. Normalnie aż kusi, żeby pojechać w tę świetnie wyposażoną Polskę. Ze świetną bazą noclegową, smacznymi, nietypowymi knajpami i poczuć, że jest się w Europie...

Szczęśliwie przynajmniej było ładnie, pewnie jeden z ostatnich ciepłych i słonecznych letnich weekendów. W Błażejewku krążyła wielka, piękna, beżowa suka rasy ze zmarszczoną mordą. Przychodziła co rano, witać się i wyżebrać krakersa (zanim do reszty spleśnieją). Były też kotki, dwa bardzo nieśmiałe czarne i jeden pręgaty, nieśmiały mniej, ale też troszkę introwertyczny (ocierał się o drzewo, mruczał i udeptywał ziemię łapkami, patrząc na buty głaszczącego). Niestety, ciepło ewokuje pojawianie się innych form endemicznych - karków, okurwieńców w motorówkach czy na skuterach wodnych i lądowych. W takich chwilach mam ochotę wystąpić o pozwolenie na broń i dokonać kontroli pogłowia. Albo przynajmniej życzyć im, żeby z tego wyjącego sprzętu spadli i coś sobie połamali.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela wrzesień 17, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Wielkopolska w weekend - Tag: kornik - 0 komentarzy - Skomentuj