Pratchett od dawna nie jest "śmieszny". To, co pokazuje w lustrze swoich książek, ubrane w dyskowy sztafaż, jest dość ponurym obrazem tego, co widzimy w TV. Wojna między dwoma państewkami, niszczącymi się wzajemnie w imię źle pojętego honoru/religii/władcy/masaja (niepotrzebne skreślić). W wojnę wkracza Ankh-Morpork w osobie Sama Vimesa i kawałka jego oddziału z misją pokojową. Państewka wojnę ciągną siłą rozpędu, brakuje jedzenia, mężczyzn zdolnych do walki (o mężczyznach do uprawy roli czy pracy w fabrykach nie wspominając). Do wojska w poszukiwaniu zaginionego na wojnie brata trafia Polly, przebrana za chłopaka (ze spodniami strategicznie wypchanymi parą skarpetek, dłubiąca w nosie i umiejąca puścić głośno bąka). Dziwnym trafem cały oddział jest jakiś zupełnie nie taki, mimo że to kilku wiejskich chłopców, Igor i młody wampir uzależniony od kawy.
W ciągu tygodnia oddział przechodzi kawałek Borogravii (zupełnie nie kojarzy się z Jugosławią, zupełnie), dociera do ostatniej obleganej twierdzy wroga i czeka na ostateczną bitwę. Dużo gorzkich słów, sporo o tym, jaki byłby (jest?) świat z kobietami w roli głównej. Trochę o tym, czemu Igory mają ręce chirurgów i skąd je przypuszczalnie wzięli. I o wojnie.
Inne tego autora.
#53
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 29, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, 2006
- 2 komentarze
- Skomentuj
Pratchett od dawna nie jest "śmieszny". To, co pokazuje w lustrze swoich książek, ubrane w dyskowy sztafaż, jest dość ponurym obrazem tego, co widzimy w TV. Wojna między dwoma państewkami, niszczącymi się wzajemnie w imię źle pojętego honoru/religii/władcy/masaja (niepotrzebne skreślić). W wojnę wkracza Ankh-Morpork w osobie Sama Vimesa i kawałka jego oddziału z misją pokojową. Państewka wojnę ciągną siłą rozpędu, brakuje jedzenia, mężczyzn zdolnych do walki (o mężczyznach do uprawy roli czy pracy w fabrykach nie wspominając). Do wojska w poszukiwaniu zaginionego na wojnie brata trafia Polly, przebrana za chłopaka (ze spodniami strategicznie wypchanymi parą skarpetek, dłubiąca w nosie i umiejąca puścić głośno bąka). Dziwnym trafem cały oddział jest jakiś zupełnie nie taki, mimo że to kilku wiejskich chłopców, Igor i młody wampir uzależniony od kawy.
W ciągu tygodnia oddział przechodzi kawałek Borogravii (zupełnie nie kojarzy się z Jugosławią, zupełnie), dociera do ostatniej obleganej twierdzy wroga i czeka na ostateczną bitwę. Dużo gorzkich słów, sporo o tym, jaki byłby (jest?) świat z kobietami w roli głównej. Trochę o tym, czemu Igory mają ręce chirurgów i skąd je przypuszczalnie wzięli. I o wojnie.
Inne tego autora.
#53
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 29, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, 2006
- 2 komentarze
- Skomentuj
Pratchett od dawna nie jest "śmieszny". To, co pokazuje w lustrze swoich książek, ubrane w dyskowy sztafaż, jest dość ponurym obrazem tego, co widzimy w TV. Wojna między dwoma państewkami, niszczącymi się wzajemnie w imię źle pojętego honoru/religii/władcy/masaja (niepotrzebne skreślić). W wojnę wkracza Ankh-Morpork w osobie Sama Vimesa i kawałka jego oddziału z misją pokojową. Państewka wojnę ciągną siłą rozpędu, brakuje jedzenia, mężczyzn zdolnych do walki (o mężczyznach do uprawy roli czy pracy w fabrykach nie wspominając). Do wojska w poszukiwaniu zaginionego na wojnie brata trafia Polly, przebrana za chłopaka (ze spodniami strategicznie wypchanymi parą skarpetek, dłubiąca w nosie i umiejąca puścić głośno bąka). Dziwnym trafem cały oddział jest jakiś zupełnie nie taki, mimo że to kilku wiejskich chłopców, Igor i młody wampir uzależniony od kawy.
W ciągu tygodnia oddział przechodzi kawałek Borogravii (zupełnie nie kojarzy się z Jugosławią, zupełnie), dociera do ostatniej obleganej twierdzy wroga i czeka na ostateczną bitwę. Dużo gorzkich słów, sporo o tym, jaki byłby (jest?) świat z kobietami w roli głównej. Trochę o tym, czemu Igory mają ręce chirurgów i skąd je przypuszczalnie wzięli. I o wojnie.
Inne tego autora.
#53
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 29, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Więgierski kolega oglądał fotki z wyjazdu. Przy tej zapytał, czy to mnie śmieszy. No, tak, bo fazola to po polsku "beanz". Otóż Węgrów śmieszy bardziej, bo fazola to "penis-ola". Fantastic country.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 28, 2006
Link bezpośredni -
Kategorie:
Śmieszne, Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
wegry, eger
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Więgierski kolega oglądał fotki z wyjazdu. Przy tej zapytał, czy to mnie śmieszy. No, tak, bo fazola to po polsku "beanz". Otóż Węgrów śmieszy bardziej, bo fazola to "penis-ola". Fantastic country.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 28, 2006
Link bezpośredni -
Kategorie:
Śmieszne, Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
wegry, eger
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Więgierski kolega oglądał fotki z wyjazdu. Przy tej zapytał, czy to mnie śmieszy. No, tak, bo fazola to po polsku "beanz". Otóż Węgrów śmieszy bardziej, bo fazola to "penis-ola". Fantastic country.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 28, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
- nocleg - czyste apartamenta na Szentkiralyi utca 5
- nie dojechaliśmy na pchli targ - w praktyce okazało się, że wysiedliśmy za wcześnie, a Pchli Targ jest za siódmą górą i rzeką
- Wyspa Małgorzaty (Margit Sziget) - fontanna z wodą plumkającą w rytm muzyki, langosze (480 HUF z czosnkiem, śmietaną i serem żółtym), ruinki, wieża widokowa (200 HUF wstęp), obywatele IV RP na wakacjach, ogród japoński i kotek
- ulice Budapesztu, również nocą i kotek
- Wzgórze Zamkowe - kolejka zębata na Górę Zamkową (700 HUF), wzgórze Zamkowe, widok na Budę i Peszt, pokazy samolotów
- Wzgórza Budańskie - kolejka zębata na Wzgórza (w ramach sieciówki miejskiej), Wzgórza i wyciag krzesełkowy (500 HUF), nie jeździ w co drugi poniedziałek
- Tropicarium - płaszczki i rekiny
- Eger - kościół franciszkanów, minaret (200 HUF) i Dolina Pięknej Kobiety
- Varosliget
- Wzgórze Gellerta - 2500 HUF
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 27, 2006
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
budapeszt, wegry, eger
- 0 komentarzy
- Skomentuj
- nocleg - czyste apartamenta na Szentkiralyi utca 5
- nie dojechaliśmy na pchli targ - w praktyce okazało się, że wysiedliśmy za wcześnie, a Pchli Targ jest za siódmą górą i rzeką
- Wyspa Małgorzaty (Margit Sziget) - fontanna z wodą plumkającą w rytm muzyki, langosze (480 HUF z czosnkiem, śmietaną i serem żółtym), ruinki, wieża widokowa (200 HUF wstęp), obywatele IV RP na wakacjach, ogród japoński i kotek
- ulice Budapesztu, również nocą i kotek
- Wzgórze Zamkowe - kolejka zębata na Górę Zamkową (700 HUF), wzgórze Zamkowe, widok na Budę i Peszt, pokazy samolotów
- Wzgórza Budańskie - kolejka zębata na Wzgórza (w ramach sieciówki miejskiej), Wzgórza i wyciag krzesełkowy (500 HUF), nie jeździ w co drugi poniedziałek
- Tropicarium - płaszczki i rekiny
- Eger - kościół franciszkanów, minaret (200 HUF) i Dolina Pięknej Kobiety
- Varosliget
- Wzgórze Gellerta - 2500 HUF
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 27, 2006
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
budapeszt, wegry, eger
- 0 komentarzy
- Skomentuj
- nocleg - czyste apartamenta na Szentkiralyi utca 5
- nie dojechaliśmy na pchli targ - w praktyce okazało się, że wysiedliśmy za wcześnie, a Pchli Targ jest za siódmą górą i rzeką
- Wyspa Małgorzaty (Margit Sziget) - fontanna z wodą plumkającą w rytm muzyki, langosze (480 HUF z czosnkiem, śmietaną i serem żółtym), ruinki, wieża widokowa (200 HUF wstęp), obywatele IV RP na wakacjach, ogród japoński i kotek
- ulice Budapesztu, również nocą i kotek
- Wzgórze Zamkowe - kolejka zębata na Górę Zamkową (700 HUF), wzgórze Zamkowe, widok na Budę i Peszt, pokazy samolotów
- Wzgórza Budańskie - kolejka zębata na Wzgórza (w ramach sieciówki miejskiej), Wzgórza i wyciag krzesełkowy (500 HUF), nie jeździ w co drugi poniedziałek
- Tropicarium - płaszczki i rekiny
- Eger - kościół franciszkanów, minaret (200 HUF) i Dolina Pięknej Kobiety
- Varosliget
- Wzgórze Gellerta - 2500 HUF
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 27, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Tylko czemu z żołądków? ;-)
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota sierpień 26, 2006
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+, Przydasie -
Tag:
wegry
- 0 komentarzy
- Skomentuj