Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Uwielbiam lato

Lato i letnie zakupy. Truskawki. Poziomki. Cztery woreczki bobu (dwa do zmrożenia i zżarcia w tygodniu przy akompaniamencie jojczenia kota czarno-białego, który Też Chce). Żółte okrągłe śliwki. Jogurt bałkański + zielony ogórek i czosnek. Arbuz. Kawałek pasztetu ze śliwkami. Lody. Czy ja już mówiłam, że lubię jeść i teraz nie mogę się zdecydować, od czego zacząć? Nie wspominając o sosie do spaghetti, karkówce na jutrzejszego grilla, cielęcym gulaszowym na poniedziałkowy obiad i innych takich.

Wyprawa na zakupy zwykle wiąże się z koniecznością zagonienia trzody z balkonu do domu. Dzisiaj przed wyjściem odliczam, czarno-biały na parapecie, czarnego nie ma. Wyglądam na balkon sąsiadów, *miauk*, zdziwione oczka spod cienistej doniczki z czymśtam zielonym. Stoję jak wazon na balkonie i konwersuję z leniwie odmiaukującym kotem, który leży na drewnianej podłodze i mu dobrze. TŻ wykonał fortel nr 1 (trzask drzwiczkami szafki). Nie działa. Fortel nr 2 (otwieranie puszki tuńczyka + 2a głośne trzaśnięcie miską). Tadam, kot czarny się zdecydował. Niestety, w międzyczasie ukradkiem zwiał na balkon kot czarno-biały i aktualnie leży szczęśliwy na sąsiadowym balkonie, dla odmiany na słoneczku (na dowodzie rzeczowym w swoim koszyczku). Fortel nr 3 (zamknięcie drzwi balkonowych) zadziałał. Kot czarny nie zdołał się jeszcze oderwać od miski, więc tym razem na zakupy udało się nam pojechać.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 8, 2006

Link bezpośredni - Kategorie: Koty, Fotografia+ - - 3 komentarze - Skomentuj


Uwielbiam lato

Lato i letnie zakupy. Truskawki. Poziomki. Cztery woreczki bobu (dwa do zmrożenia i zżarcia w tygodniu przy akompaniamencie jojczenia kota czarno-białego, który Też Chce). Żółte okrągłe śliwki. Jogurt bałkański + zielony ogórek i czosnek. Arbuz. Kawałek pasztetu ze śliwkami. Lody. Czy ja już mówiłam, że lubię jeść i teraz nie mogę się zdecydować, od czego zacząć? Nie wspominając o sosie do spaghetti, karkówce na jutrzejszego grilla, cielęcym gulaszowym na poniedziałkowy obiad i innych takich.

Wyprawa na zakupy zwykle wiąże się z koniecznością zagonienia trzody z balkonu do domu. Dzisiaj przed wyjściem odliczam, czarno-biały na parapecie, czarnego nie ma. Wyglądam na balkon sąsiadów, *miauk*, zdziwione oczka spod cienistej doniczki z czymśtam zielonym. Stoję jak wazon na balkonie i konwersuję z leniwie odmiaukującym kotem, który leży na drewnianej podłodze i mu dobrze. TŻ wykonał fortel nr 1 (trzask drzwiczkami szafki). Nie działa. Fortel nr 2 (otwieranie puszki tuńczyka + 2a głośne trzaśnięcie miską). Tadam, kot czarny się zdecydował. Niestety, w międzyczasie ukradkiem zwiał na balkon kot czarno-biały i aktualnie leży szczęśliwy na sąsiadowym balkonie, dla odmiany na słoneczku (na dowodzie rzeczowym w swoim koszyczku). Fortel nr 3 (zamknięcie drzwi balkonowych) zadziałał. Kot czarny nie zdołał się jeszcze oderwać od miski, więc tym razem na zakupy udało się nam pojechać.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 8, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj





Dark Star

To bardzo, bardzo, bardzo zły film. Tak zły, że aż dobry. Akademik, odrapany, wąski korytarz, nieco ozdobiony folią aluminiową. Tak +/- wyglądają wnętrza statku kosmicznego. Plastikowy model 30 cm - to statek kosmiczny z boku. Obcy w postaci pomarańczowej, plamiastej piłki (wygląda trochę jak miechunka rozdęta i ma pazurzaste łapy). Załoga jest nieźle sfreakowana i bardzo w stylu Bee Gees (no, nie jest to dziwne, jako że film z 1974 r.). Kilka malowniczych wybuchów, strzały w próżni i malowniczy finał. Cały czas się zastanawiam, czy film z założenia miał być śmieszny. Mam wrażenie, że to było celem Carpentera.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 8, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Dark Star

To bardzo, bardzo, bardzo zły film. Tak zły, że aż dobry. Akademik, odrapany, wąski korytarz, nieco ozdobiony folią aluminiową. Tak +/- wyglądają wnętrza statku kosmicznego. Plastikowy model 30 cm - to statek kosmiczny z boku. Obcy w postaci pomarańczowej, plamiastej piłki (wygląda trochę jak miechunka rozdęta i ma pazurzaste łapy). Załoga jest nieźle sfreakowana i bardzo w stylu Bee Gees (no, nie jest to dziwne, jako że film z 1974 r.). Kilka malowniczych wybuchów, strzały w próżni i malowniczy finał. Cały czas się zastanawiam, czy film z założenia miał być śmieszny. Mam wrażenie, że to było celem Carpentera.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 8, 2006

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Dark Star

To bardzo, bardzo, bardzo zły film. Tak zły, że aż dobry. Akademik, odrapany, wąski korytarz, nieco ozdobiony folią aluminiową. Tak +/- wyglądają wnętrza statku kosmicznego. Plastikowy model 30 cm - to statek kosmiczny z boku. Obcy w postaci pomarańczowej, plamiastej piłki (wygląda trochę jak miechunka rozdęta i ma pazurzaste łapy). Załoga jest nieźle sfreakowana i bardzo w stylu Bee Gees (no, nie jest to dziwne, jako że film z 1974 r.). Kilka malowniczych wybuchów, strzały w próżni i malowniczy finał. Cały czas się zastanawiam, czy film z założenia miał być śmieszny. Mam wrażenie, że to było celem Carpentera.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 8, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj