Rzecz się dzieje w Jiczynie i okolicach, czasem akcja rzuca bohaterami aż do Prachowskich Skał, a czasem niespodziewanie przygoda przychodzi od Liberca. Rumcajs żyje sobie spokojnie w zbójnickiej jaskini, ale co i raz coś go odrywa od zbójowania - a to książę pan i księżna pani mają idiotyczne zachcianki typu żeby im rusałka tańczyła czy Ognipiór rozpalał ogień, a to pojawia się złośliwy smok czy Meluzyna. Jak tytuł wskazuje, Cypisek - jeszcze malutki - już się wprawia w zbójnickim fachu i bywa pomocny w walce z entropią.
Nie że planowałam czytanie tego akurat tomiku, ale zabrałam się za opróżnianie szafeczki przy łóżku, żeby minimalistycznie trzymać tylko stosik do przeczytania, a nie że wieloletnie złogi. I tak poddałam się z kontynuacją “Kaznodziei” - przeczytałam dwa tomy z sześciu i więcej na razie mi się nie chce, nie pamiętam, co było w poprzednich, poza tym, że mniej więcej to samo, co w serialu, a w serialu lepiej. Zrezygnowałam też z czytania “Tank Girl”, coś się chyba za bardzo zestarzało, albo ja, albo komiks.
Inne tego autora.
#70
Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 2, 2023
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, dla-dzieci, 2023
- 1 komentarz
- Skomentuj
Rzecz się dzieje w Jiczynie i okolicach, czasem akcja rzuca bohaterami aż do Prachowskich Skał, a czasem niespodziewanie przygoda przychodzi od Liberca. Rumcajs żyje sobie spokojnie w zbójnickiej jaskini, ale co i raz coś go odrywa od zbójowania - a to książę pan i księżna pani mają idiotyczne zachcianki typu żeby im rusałka tańczyła czy Ognipiór rozpalał ogień, a to pojawia się złośliwy smok czy Meluzyna. Jak tytuł wskazuje, Cypisek - jeszcze malutki - już się wprawia w zbójnickim fachu i bywa pomocny w walce z entropią.
Nie że planowałam czytanie tego akurat tomiku, ale zabrałam się za opróżnianie szafeczki przy łóżku, żeby minimalistycznie trzymać tylko stosik do przeczytania, a nie że wieloletnie złogi. I tak poddałam się z kontynuacją “Kaznodziei” - przeczytałam dwa tomy z sześciu i więcej na razie mi się nie chce, nie pamiętam, co było w poprzednich, poza tym, że mniej więcej to samo, co w serialu, a w serialu lepiej. Zrezygnowałam też z czytania “Tank Girl”, coś się chyba za bardzo zestarzało, albo ja, albo komiks.
Inne tego autora.
#70
Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 2, 2023
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, dla-dzieci, 2023
- 1 komentarz
- Skomentuj
Wszystko zaczyna się od tego, że nastoletnia Adèle ukradkiem przegląda “Nieznośnią lekkość bytu” Kundery i chce się czuć pożądana bez względu na cenę. Mijają lata, kobieta wyszła za mąż za lekarza, ma piękne mieszkanie w 18. dzielnicy i małego synka, ale prawdziwym życiem żyje tylko wtedy, kiedy ktoś jej używa erotycznie. Wszystko jedno, kto, byle było intensywnie, nawet niekoniecznie przyjemnie. Nie ma żadnych granic, których nie przekroczy, trochę ją krępuje dziecko i mąż, ale są chwile, kiedy jest jej wszystko jedno aż do momentu, kiedy wracający z nocnego dyżuru mąż ma wypadek. To jest moment, kiedy czytelnik dla dobra bohaterki ma nadzieję, że wreszcie się wszystko sypnie i ktoś naprostuje życie Adèle.
To przykra w czytaniu opowieść i tak naprawdę nie wiem, o czym jest. O dążeniu do absolutu, choćby szkodliwego dla siebie? O samozniszczeniu? O tym, że to, co z zewnątrz wygląda na szczęśliwą rodzinę, jest tak naprawdę fikcją? Czy poświęcenie jednej osoby wystarczy, żeby uratować drugą?
Inne tej autorki.
#69
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 1, 2023
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2023
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Wszystko zaczyna się od tego, że nastoletnia Adèle ukradkiem przegląda “Nieznośnią lekkość bytu” Kundery i chce się czuć pożądana bez względu na cenę. Mijają lata, kobieta wyszła za mąż za lekarza, ma piękne mieszkanie w 18. dzielnicy i małego synka, ale prawdziwym życiem żyje tylko wtedy, kiedy ktoś jej używa erotycznie. Wszystko jedno, kto, byle było intensywnie, nawet niekoniecznie przyjemnie. Nie ma żadnych granic, których nie przekroczy, trochę ją krępuje dziecko i mąż, ale są chwile, kiedy jest jej wszystko jedno aż do momentu, kiedy wracający z nocnego dyżuru mąż ma wypadek. To jest moment, kiedy czytelnik dla dobra bohaterki ma nadzieję, że wreszcie się wszystko sypnie i ktoś naprostuje życie Adèle.
To przykra w czytaniu opowieść i tak naprawdę nie wiem, o czym jest. O dążeniu do absolutu, choćby szkodliwego dla siebie? O samozniszczeniu? O tym, że to, co z zewnątrz wygląda na szczęśliwą rodzinę, jest tak naprawdę fikcją? Czy poświęcenie jednej osoby wystarczy, żeby uratować drugą?
Inne tej autorki.
#69
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 1, 2023
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2023
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Mottem serialu mogłby być hasło “Blood is thicker than vitriol!”. Zdecydowanie guilty pleasure, przy czym część pierwsza - trzyodcinkowa - jest w zasadzie dość nieskomplikowaną historią o miłości i zemście. Ci z Was, którzy pamiętają świadomie lata 80., kojarzą bogatą dziedziczkę australijskiej fortuny, Stephanie Harper, kobietę ze zmysłem do biznesu, ale bez ogaru w kwestiach damsko-męskich. Po dwóch nieudanych związkach, wyszła za mąż za młodszego od niej żigolaka, tenisistę Marsdena, który - jak się szybko okazało - zwęszył kasę, a pożycie intymne uprawiał głównie z przyjaciółką Steph, Jilly. Marsden wpadł na błyskotliwy pomysł i podczas miesiąca miodowego wepchnął niczego nie podejrzewającą żonę do bajora z krokodylem, skąd Stephanie cudem się uratowała. Zaopiekowana przez poszukiwacza drogich kamieni (dusza człowiek, mimo że nie płaci od lat żonie alimentów i unika kontaktu z dziećmi), zrobiła sobie operację plastyczną i piękna jak marzenie wróciła jako modelka, żeby rozkochać w sobie wiarołomnego męża i ukarać zdradliwą przyjaciółkę-alkoholiczkę.
Za to druga seria - 22 odcinki - to jest dopiero jazda bez trzymanki. Jilly wychodzi z więzienia, gdzie trafiła po zabiciu Marsdena i udziale w spisku przeciwko Stephanii. Wtem okazuje się, że jest przyrodnią siostrą tej ostatniej i jej się należy. Do tego pojawia się niejaki Sanders, cwaniaczek i brat zmarłego Marsdena, który chce panią Harper wyślizgać z majątku, ale niestety się w niej zakochuje. Gorzej, nieślubne dziecko Stephanii, jakie miała z synem szejka, który robił interesy z jej ojcem, wcale nie umarło przy porodzie, tylko zostało adoptowane przez zaufanego doradcę Stephanii i aktualnie wchodzi w intymne stosunki z jej dorosłą już córką. Do tego dochodzi demoniczna Olive, wyciągnięta przez złośliwą Jilly z więzienia. W trakcie tego sezonu dochodzi do kilku zamachów, tajemniczych zaginięć, podmianek, oszustwa i heistu. Finał urywa się w połowie, bo wtem okazało się, że mimo rozpaczliwego szycia serial nie był na tyle popularny, żeby nakręcić kolejny sezon, więc na kolanie dokręcono 5-minutową scenę z wyjaśnieniem urwanych wątków. Nie musicie oglądać, zwłaszcza jak niespecjalnie lubicie użycie Aborygenów w roli tokenów (“kraj, w którym mój ojciec był królem”, my ass).
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 31, 2023
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Mottem serialu mogłby być hasło “Blood is thicker than vitriol!”. Zdecydowanie guilty pleasure, przy czym część pierwsza - trzyodcinkowa - jest w zasadzie dość nieskomplikowaną historią o miłości i zemście. Ci z Was, którzy pamiętają świadomie lata 80., kojarzą bogatą dziedziczkę australijskiej fortuny, Stephanie Harper, kobietę ze zmysłem do biznesu, ale bez ogaru w kwestiach damsko-męskich. Po dwóch nieudanych związkach, wyszła za mąż za młodszego od niej żigolaka, tenisistę Marsdena, który - jak się szybko okazało - zwęszył kasę, a pożycie intymne uprawiał głównie z przyjaciółką Steph, Jilly. Marsden wpadł na błyskotliwy pomysł i podczas miesiąca miodowego wepchnął niczego nie podejrzewającą żonę do bajora z krokodylem, skąd Stephanie cudem się uratowała. Zaopiekowana przez poszukiwacza drogich kamieni (dusza człowiek, mimo że nie płaci od lat żonie alimentów i unika kontaktu z dziećmi), zrobiła sobie operację plastyczną i piękna jak marzenie wróciła jako modelka, żeby rozkochać w sobie wiarołomnego męża i ukarać zdradliwą przyjaciółkę-alkoholiczkę.
Za to druga seria - 22 odcinki - to jest dopiero jazda bez trzymanki. Jilly wychodzi z więzienia, gdzie trafiła po zabiciu Marsdena i udziale w spisku przeciwko Stephanii. Wtem okazuje się, że jest przyrodnią siostrą tej ostatniej i jej się należy. Do tego pojawia się niejaki Sanders, cwaniaczek i brat zmarłego Marsdena, który chce panią Harper wyślizgać z majątku, ale niestety się w niej zakochuje. Gorzej, nieślubne dziecko Stephanii, jakie miała z synem szejka, który robił interesy z jej ojcem, wcale nie umarło przy porodzie, tylko zostało adoptowane przez zaufanego doradcę Stephanii i aktualnie wchodzi w intymne stosunki z jej dorosłą już córką. Do tego dochodzi demoniczna Olive, wyciągnięta przez złośliwą Jilly z więzienia. W trakcie tego sezonu dochodzi do kilku zamachów, tajemniczych zaginięć, podmianek, oszustwa i heistu. Finał urywa się w połowie, bo wtem okazało się, że mimo rozpaczliwego szycia serial nie był na tyle popularny, żeby nakręcić kolejny sezon, więc na kolanie dokręcono 5-minutową scenę z wyjaśnieniem urwanych wątków. Nie musicie oglądać, zwłaszcza jak niespecjalnie lubicie użycie Aborygenów w roli tokenów (“kraj, w którym mój ojciec był królem”, my ass).
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 31, 2023
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[22.07.2023]
Po wielu latach planowania dotarłam wreszcie, z przygodami po drodze, do Lichenia. Nastawiałam się na grozę i pękające oczy, tymczasem zostałam mile zaskoczona, bo - owszem - zdarzają się rzeczy tandetne i zwyczajnie niechlujnie zrobione (oraz stragany z takim badziewiem[1], że dostawałam wysypki), ale architektura Nowej Bazyliki[2] jest należycie majestatyczna i na bogato. Rzadko się zdarza, że wchodzę i nie wiem, co powiedzieć i tu tak miałam. Oczywiście to, co miałam w głowie nie dotyczyło samej architektury, tylko z jednej strony niesamowitej mobilizacji ludzi na podstawie tak marnej przesłanki jak XIX-wieczne zwidy pasterza, który rozmawiał z Matkobosko w lesie, z drugiej ludzkich priorytetów, które milionom ludzi każe inwestować w wybudowanie miejsca kultu. Nie szpitala, szkoły, domu opieki, tylko pełnego złota skromnego pałacu próżności pośrodku niczego. Nie narzekałam, nie poszła na to świadomie ani jedna moja złotówka (znalazłam darmowy parking, a na siku płatną toaletę nad jeziorem), dzwonnica jest jednym z piękniejszych miejsc, jakie w życiu widziałam. Tuż obok bardzo przyjemna plaża i jezioro, gdzie wiatr i pszczoły nie odstraszyły moich znajomych i mnie od pikniku. Bardzo przyjemna sobota, można gościom.

















GALERIA ZDJĘĆ.
[1] Zapałałam namiętnością do butelki w kształcie Maryjki z odkręcaną koroną, ale plastikowy artefakt za 5 zł okazał się być “cudowny” - jak się naleje do niego wody, to nie wylatuje, chyba że się potrząsa (o szamponie nawet nie ma mowy, za gęsty).
[2] Starą zostawiłam na następny raz, nie zdążyłam też na wieżę widokową (ponad 720 stopni, na szczęście jest winda!), to w ogóle jest miejsce na wiele wzruszeń różnego rodzaju. Dla mnie niekoniecznie religijnych, ale co kto lubi. Dookoła też mnóstwo dobra, chociażby kapliczki postawione chyba w każdym miejscu, gdzie “cudowny obraz” spędził choć chwilę.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 29, 2023
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+, Wielkopolska w weekend -
Tag:
lichen
- 1 komentarz
- Skomentuj
[22.07.2023]
Po wielu latach planowania dotarłam wreszcie, z przygodami po drodze, do Lichenia. Nastawiałam się na grozę i pękające oczy, tymczasem zostałam mile zaskoczona, bo - owszem - zdarzają się rzeczy tandetne i zwyczajnie niechlujnie zrobione (oraz stragany z takim badziewiem[1], że dostawałam wysypki), ale architektura Nowej Bazyliki[2] jest należycie majestatyczna i na bogato. Rzadko się zdarza, że wchodzę i nie wiem, co powiedzieć i tu tak miałam. Oczywiście to, co miałam w głowie nie dotyczyło samej architektury, tylko z jednej strony niesamowitej mobilizacji ludzi na podstawie tak marnej przesłanki jak XIX-wieczne zwidy pasterza, który rozmawiał z Matkobosko w lesie, z drugiej ludzkich priorytetów, które milionom ludzi każe inwestować w wybudowanie miejsca kultu. Nie szpitala, szkoły, domu opieki, tylko pełnego złota skromnego pałacu próżności pośrodku niczego. Nie narzekałam, nie poszła na to świadomie ani jedna moja złotówka (znalazłam darmowy parking, a na siku płatną toaletę nad jeziorem), dzwonnica jest jednym z piękniejszych miejsc, jakie w życiu widziałam. Tuż obok bardzo przyjemna plaża i jezioro, gdzie wiatr i pszczoły nie odstraszyły moich znajomych i mnie od pikniku. Bardzo przyjemna sobota, można gościom.

















GALERIA ZDJĘĆ.
[1] Zapałałam namiętnością do butelki w kształcie Maryjki z odkręcaną koroną, ale plastikowy artefakt za 5 zł okazał się być “cudowny” - jak się naleje do niego wody, to nie wylatuje, chyba że się potrząsa (o szamponie nawet nie ma mowy, za gęsty).
[2] Starą zostawiłam na następny raz, nie zdążyłam też na wieżę widokową (ponad 720 stopni, na szczęście jest winda!), to w ogóle jest miejsce na wiele wzruszeń różnego rodzaju. Dla mnie niekoniecznie religijnych, ale co kto lubi. Dookoła też mnóstwo dobra, chociażby kapliczki postawione chyba w każdym miejscu, gdzie “cudowny obraz” spędził choć chwilę.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 29, 2023
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+, Wielkopolska w weekend -
Tag:
lichen
- 1 komentarz
- Skomentuj
1953. Cyrus Ott, bogaty amerykański przedsiębiorca, zaprasza swoją dawną ukochaną, Betty i jej męża, Leo, żeby razem z nim założyli w Rzymie anglojęzyczną gazetę. Ten wątek - od założenia do wyparcia przez Internet i upadek prasy drukowanej - łączy ze sobą poszczególne opowiadania o ludziach związanych z gazetą: pracownikach i jednej czytelniczce. I jakkolwiek poszczególne historie są miejscami ciekawe, tak są tylko opowiadaniami i pokazują urywki z życia, chociaż czasem wątki poszczególnych osób się ze sobą przeplatają. Miejscami, bo jest kilka wątków bardziej ogólnoludzkich - radzenie sobie ze śmiercią, starością i poczuciem niepotrzebności, oddaleniem od rodziny, zdradą, pracą w nieprzyjaznym środowisku, niestety reszta jest zwyczajnie nudna, a kilka z historii zwyczajnie przykre w odbiorze (toksyczny kolega po fachu, skrzywdzenie zwierzęcia z zemsty).
#68
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 28, 2023
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, beletrystyka, opowiadania, 2023
- 0 komentarzy
- Skomentuj
1953. Cyrus Ott, bogaty amerykański przedsiębiorca, zaprasza swoją dawną ukochaną, Betty i jej męża, Leo, żeby razem z nim założyli w Rzymie anglojęzyczną gazetę. Ten wątek - od założenia do wyparcia przez Internet i upadek prasy drukowanej - łączy ze sobą poszczególne opowiadania o ludziach związanych z gazetą: pracownikach i jednej czytelniczce. I jakkolwiek poszczególne historie są miejscami ciekawe, tak są tylko opowiadaniami i pokazują urywki z życia, chociaż czasem wątki poszczególnych osób się ze sobą przeplatają. Miejscami, bo jest kilka wątków bardziej ogólnoludzkich - radzenie sobie ze śmiercią, starością i poczuciem niepotrzebności, oddaleniem od rodziny, zdradą, pracą w nieprzyjaznym środowisku, niestety reszta jest zwyczajnie nudna, a kilka z historii zwyczajnie przykre w odbiorze (toksyczny kolega po fachu, skrzywdzenie zwierzęcia z zemsty).
#68
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 28, 2023
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, beletrystyka, opowiadania, 2023
- 0 komentarzy
- Skomentuj