Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Paweł Sołtys - Mikrotyki

Zaczynałam dwa razy, bo jak zapamiętać króciaki takie, na kilka stron, czasem kilkanaście. Które przeczytałam, a które nie, chociaż na kindlu nie trzeba zakładki. Nie żałuję, bo to bardzo ładne opowiadania, z uroczym językiem, czasem bez pointy, która zawisa w tej pustej przestrzeni, w tym pół strony przed następną historią. Zapyziały bar, gdzie mimo zakazu można palić, a nobliwy profesor z uszanowaniem uszu opowiada, że czasem trzeba pierdolnąć. Czasem ktoś umiera. Czasem odwożą do szpitala i pozostaje puste mieszkanie, pajęczyny i głos zaklęty w drżeniu szyb. Świat który był, ale już go nie ma, a mimo to pozostaje zawsze żywy w pamięci autora, a teraz i w książce. Bardzo łagodna, nienerwowa proza.

#130

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 24, 2022

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, opowiadania, 2022 - 0 komentarzy - Skomentuj


Paweł Sołtys - Mikrotyki

Zaczynałam dwa razy, bo jak zapamiętać króciaki takie, na kilka stron, czasem kilkanaście. Które przeczytałam, a które nie, chociaż na kindlu nie trzeba zakładki. Nie żałuję, bo to bardzo ładne opowiadania, z uroczym językiem, czasem bez pointy, która zawisa w tej pustej przestrzeni, w tym pół strony przed następną historią. Zapyziały bar, gdzie mimo zakazu można palić, a nobliwy profesor z uszanowaniem uszu opowiada, że czasem trzeba pierdolnąć. Czasem ktoś umiera. Czasem odwożą do szpitala i pozostaje puste mieszkanie, pajęczyny i głos zaklęty w drżeniu szyb. Świat który był, ale już go nie ma, a mimo to pozostaje zawsze żywy w pamięci autora, a teraz i w książce. Bardzo łagodna, nienerwowa proza.

#130

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 24, 2022

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, opowiadania, 2022 - 0 komentarzy - Skomentuj


Samanta Schweblin - Bezpieczna odległość

Amanda nie wie, gdzie jest, wszystko jest zamazane, ale rozmawia z nią David, jak się okazuje, syn jej znajomej, Carli. Prosi, żeby przypominała sobie rzeczy, które wydarzyły się pewnego letniego dnia. Wynajęty na tydzień dom na prowincji, basen, wizyta Carli, która opowiada bardzo niepokojącą historię o swoim małym synku, Davidzie i dziwnej chorobie, rosnące poczucie zagrożenia i konieczność kontroli odległości, w jakiej jest od Amandy jej córka, mała Nina. Dialog robi się coraz dziwniejszy i poszarpany, Amanda umiera, ale przed śmiercią usiłuje upewnić się, że jej córka jest bezpieczna oraz wyjaśnić, co się stało.

W zasadzie przeczytałam w jedno popołudnie, bo miałam ogromne ciśnienie, żeby wyjaśniła się zagmatwana formą fabuła. Problem w tym, że to - ponownie - metaforyczna opowieść o zagrożeniu argentyńskiej prowincji przez nadmiar pestycydów w rolnictwie, co prowadzi do chorób, również genetycznych. Trudno mi to traktować jak powieść, raczej eksperyment formalny. Oryginalny tytuł “Fever dream” chyba lepiej oddaje to, o czym jest książka.

Inne tej autorki.

#129

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek grudzień 23, 2022

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, sf-f, 2022 - 0 komentarzy - Skomentuj


Samanta Schweblin - Bezpieczna odległość

Amanda nie wie, gdzie jest, wszystko jest zamazane, ale rozmawia z nią David, jak się okazuje, syn jej znajomej, Carli. Prosi, żeby przypominała sobie rzeczy, które wydarzyły się pewnego letniego dnia. Wynajęty na tydzień dom na prowincji, basen, wizyta Carli, która opowiada bardzo niepokojącą historię o swoim małym synku, Davidzie i dziwnej chorobie, rosnące poczucie zagrożenia i konieczność kontroli odległości, w jakiej jest od Amandy jej córka, mała Nina. Dialog robi się coraz dziwniejszy i poszarpany, Amanda umiera, ale przed śmiercią usiłuje upewnić się, że jej córka jest bezpieczna oraz wyjaśnić, co się stało.

W zasadzie przeczytałam w jedno popołudnie, bo miałam ogromne ciśnienie, żeby wyjaśniła się zagmatwana formą fabuła. Problem w tym, że to - ponownie - metaforyczna opowieść o zagrożeniu argentyńskiej prowincji przez nadmiar pestycydów w rolnictwie, co prowadzi do chorób, również genetycznych. Trudno mi to traktować jak powieść, raczej eksperyment formalny. Oryginalny tytuł “Fever dream” chyba lepiej oddaje to, o czym jest książka.

Inne tej autorki.

#129

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek grudzień 23, 2022

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, sf-f, 2022 - 0 komentarzy - Skomentuj


Mo

Mohammed jest nielegalnym emigrantem, co oznacza, że traci pracę, kiedy wymagane są dokumenty, nie może pojechać do szpitala, dochodzić swoich praw ani specjalnie wchodzić w zakres widzenia służb. Nie jest to jego winą, jako nastolatek przyjechał do Stanów z rodzicami uciekający z Palestyny przed przemocą i utratą wszystkiego. Sprawa o azyl ciągnie się od lat, niekoniecznie pomaga to, że ich prawniczka zajmuje się m. in. ezoteryką, a po nagłej śmieci ojca musi się opiekować matką i dorosłym już bratem w spektrum autyzmu. Nie może wybrać najłatwiejszej bramki i wziąć ślubu, bo jego ortodoksyjna matka sprzeciwia się małżeństwu z Marią, która jest katoliczką. Do tego jeszcze podczas zakupów przypadkiem zostaje postrzelony i uzależnia się od syropu z kodeiną, a jego dowcip i czasem zbyt szczere wypowiedzi niekoniecznie mu pomagają w życiu. Ale wbrew posępnemu tonowi, to komedia o tym, że nawet jeśli się wszystko sypie, to niekoniecznie to oznacza koniec świata. Oraz, że wyznawcy islamu nie są terrorystami, Palestyna i Izrael to nie to samo, że asymilacja i bycie obywatelem jest mocno utrudnione, kiedy kraj w którym mieszkasz, ma tak egzotyczną politykę wewnętrzną co USA. Polonica: prawniczka z Polski trzyma bose stopy na kanapie.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 22, 2022

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Mo

Mohammed jest nielegalnym emigrantem, co oznacza, że traci pracę, kiedy wymagane są dokumenty, nie może pojechać do szpitala, dochodzić swoich praw ani specjalnie wchodzić w zakres widzenia służb. Nie jest to jego winą, jako nastolatek przyjechał do Stanów z rodzicami uciekający z Palestyny przed przemocą i utratą wszystkiego. Sprawa o azyl ciągnie się od lat, niekoniecznie pomaga to, że ich prawniczka zajmuje się m. in. ezoteryką, a po nagłej śmieci ojca musi się opiekować matką i dorosłym już bratem w spektrum autyzmu. Nie może wybrać najłatwiejszej bramki i wziąć ślubu, bo jego ortodoksyjna matka sprzeciwia się małżeństwu z Marią, która jest katoliczką. Do tego jeszcze podczas zakupów przypadkiem zostaje postrzelony i uzależnia się od syropu z kodeiną, a jego dowcip i czasem zbyt szczere wypowiedzi niekoniecznie mu pomagają w życiu. Ale wbrew posępnemu tonowi, to komedia o tym, że nawet jeśli się wszystko sypie, to niekoniecznie to oznacza koniec świata. Oraz, że wyznawcy islamu nie są terrorystami, Palestyna i Izrael to nie to samo, że asymilacja i bycie obywatelem jest mocno utrudnione, kiedy kraj w którym mieszkasz, ma tak egzotyczną politykę wewnętrzną co USA. Polonica: prawniczka z Polski trzyma bose stopy na kanapie.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 22, 2022

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Ottessa Moshfegh - Mój rok relaksu i odpoczynku

Rok 2000. Narratorka ma dwadzieścia parę lat, skończyła studia prestiżowej uczelni, pracuje w galerii sztuki, ale nie musi pracować, bo odziedziczone po rodzicach pieniądze dają jej wystarczająco środków, żeby nic nie robić. A czego nie wie lub nie ma, to dowygląda - jest klasycznie śliczną blondynką, nosi rozmiar 34 bez żadnego wysiłku, w szafie ma designerską odzież i buty. Ma tylko jedno marzenie - zasnąć i przespać rok, żeby obudzić się bez traumy po śmierci ojca (rak) i matki (samobójstwo lub nieszczęśliwy wypadek zmieszania alko z dragami) oraz nieudanym, jednostronnym związku z niejakim Trevorem; nie znajduje radości w niczym - w pracy, w przyjaźni, zabawie czy seksie. Mimo sprzeciwu najlepszej/jedynej przyjaciółki Revy, której narratorka nawet nie lubi i w głębi duszy nią pogardza, gromadzi podstępem zapas środków psychoaktywnych i próbuje odciąć się od świata, przespać całe zło, które jej się w życiu przytrafiło. Niespecjalnie dobrze jej to idzie, środki uspokajające, nasenne i przeciwbólowe nie działają na nią tak, jakby chciała, uodparnia się na niektóre, włączają się efekty uboczne typu halucynacje czy zaniki świadomości, po których budzi się bez wiedzy, co właśnie zrobiła. Zostawię Was bez pointy, która jest zaskakująco świeża i dość niespodziewana, idźcie czytać, bo to książka, od której nie można się oderwać, ironiczna, czasem obrazoburcza, dekonstruująca mit amerykańskiego sukcesu i aspirowania do niego czy obrazu szczęśliwej rodziny.

Inne tej autorki:

#128

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 20, 2022

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2022 - 0 komentarzy - Skomentuj


Ottessa Moshfegh - Mój rok relaksu i odpoczynku

Rok 2000. Narratorka ma dwadzieścia parę lat, skończyła studia prestiżowej uczelni, pracuje w galerii sztuki, ale nie musi pracować, bo odziedziczone po rodzicach pieniądze dają jej wystarczająco środków, żeby nic nie robić. A czego nie wie lub nie ma, to dowygląda - jest klasycznie śliczną blondynką, nosi rozmiar 34 bez żadnego wysiłku, w szafie ma designerską odzież i buty. Ma tylko jedno marzenie - zasnąć i przespać rok, żeby obudzić się bez traumy po śmierci ojca (rak) i matki (samobójstwo lub nieszczęśliwy wypadek zmieszania alko z dragami) oraz nieudanym, jednostronnym związku z niejakim Trevorem; nie znajduje radości w niczym - w pracy, w przyjaźni, zabawie czy seksie. Mimo sprzeciwu najlepszej/jedynej przyjaciółki Revy, której narratorka nawet nie lubi i w głębi duszy nią pogardza, gromadzi podstępem zapas środków psychoaktywnych i próbuje odciąć się od świata, przespać całe zło, które jej się w życiu przytrafiło. Niespecjalnie dobrze jej to idzie, środki uspokajające, nasenne i przeciwbólowe nie działają na nią tak, jakby chciała, uodparnia się na niektóre, włączają się efekty uboczne typu halucynacje czy zaniki świadomości, po których budzi się bez wiedzy, co właśnie zrobiła. Zostawię Was bez pointy, która jest zaskakująco świeża i dość niespodziewana, idźcie czytać, bo to książka, od której nie można się oderwać, ironiczna, czasem obrazoburcza, dekonstruująca mit amerykańskiego sukcesu i aspirowania do niego czy obrazu szczęśliwej rodziny.

Inne tej autorki:

#128

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 20, 2022

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2022 - 0 komentarzy - Skomentuj


Margaret Atwood - Kobieta do zjedzenia

Marian pracuje w firmie, zajmującej się ankietowaniem rynku na potrzeby klientów. Świat kobiet i mężczyzn jest w niej skrzętnie oddzielony, również oddzielony jest świat “dziewic” i mężatek, tym bardziej, że te drugie zwykle znikają z firmy, kiedy wychodzą za mąż. Wynajmuje piętro u Tej z Dołu, kobiety mieszkającej samotnie z dzieckiem; mieszkanie współdzieli z Ainsley, z którą ją niewiele łączy, poza dawną, raczej przebrzmiałą przyjaźnią. Jest w związku z niezwykle uporządkowanym Peterem, który ma w życiu poukładane wszystko, podobnie jak jej przyjaciółka ze studiów, Clare, która właśnie spodziewa się trzeciego dziecka. Zastępując w pracy brakujące ankieterki, przeprowadza wywiad z Duncanem, młodym człowiekiem w spektrum, który przyciąga ją do siebie innym sposobem postrzegania świata. Peter, który czuje, że Marian zaczyna mu się wymykać, oświadcza się i zostaje bezrefleksyjnie przyjęty, bo tak przecież trzeba. Jednocześnie Ainsley decyduje się na zajście w ciążę z przypadkowym znajomym, wdrażając w życie misterny plan samotnego macierzyństwa, zaś Marian zaczyna postrzegać jedzenie jako części ciała, zbliżone strukturą i fakturą, przez co traci apetyt i czuje się rozłączona z własnym ciałem. Całość okraszona jest wielopiętrowymi dialogami Marian z Duncanem, Ainsley, Peterem, Clare o roli kobiety i o tym, jak świat wyznacza tory, po których można się poruszać.

Dużo o tej powieści słyszałam, sama nie wiem, na co się nastawiłam, ale na pewno nie na metafory; zapewne już wspominałam, że nie jestem w metafory mocna. Jest o dysocjacji umysłu od ciała (zasugerowanym przejściem z narracji pierwszoosobowej do trzecioosobowej), uprzedmiotowieniu aż do poczucia, że jest się tym, co się je, żeby w finale wszystko wróciło do normy. Drugoplanowo akcja przeplatana jest kąśliwymi obserwacjami kobiet i stosunków damsko-męskich w latach 60.

Inne tej autorki tutaj.

#127

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek grudzień 19, 2022

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2022 - 2 komentarze - Skomentuj


Margaret Atwood - Kobieta do zjedzenia

Marian pracuje w firmie, zajmującej się ankietowaniem rynku na potrzeby klientów. Świat kobiet i mężczyzn jest w niej skrzętnie oddzielony, również oddzielony jest świat “dziewic” i mężatek, tym bardziej, że te drugie zwykle znikają z firmy, kiedy wychodzą za mąż. Wynajmuje piętro u Tej z Dołu, kobiety mieszkającej samotnie z dzieckiem; mieszkanie współdzieli z Ainsley, z którą ją niewiele łączy, poza dawną, raczej przebrzmiałą przyjaźnią. Jest w związku z niezwykle uporządkowanym Peterem, który ma w życiu poukładane wszystko, podobnie jak jej przyjaciółka ze studiów, Clare, która właśnie spodziewa się trzeciego dziecka. Zastępując w pracy brakujące ankieterki, przeprowadza wywiad z Duncanem, młodym człowiekiem w spektrum, który przyciąga ją do siebie innym sposobem postrzegania świata. Peter, który czuje, że Marian zaczyna mu się wymykać, oświadcza się i zostaje bezrefleksyjnie przyjęty, bo tak przecież trzeba. Jednocześnie Ainsley decyduje się na zajście w ciążę z przypadkowym znajomym, wdrażając w życie misterny plan samotnego macierzyństwa, zaś Marian zaczyna postrzegać jedzenie jako części ciała, zbliżone strukturą i fakturą, przez co traci apetyt i czuje się rozłączona z własnym ciałem. Całość okraszona jest wielopiętrowymi dialogami Marian z Duncanem, Ainsley, Peterem, Clare o roli kobiety i o tym, jak świat wyznacza tory, po których można się poruszać.

Dużo o tej powieści słyszałam, sama nie wiem, na co się nastawiłam, ale na pewno nie na metafory; zapewne już wspominałam, że nie jestem w metafory mocna. Jest o dysocjacji umysłu od ciała (zasugerowanym przejściem z narracji pierwszoosobowej do trzecioosobowej), uprzedmiotowieniu aż do poczucia, że jest się tym, co się je, żeby w finale wszystko wróciło do normy. Drugoplanowo akcja przeplatana jest kąśliwymi obserwacjami kobiet i stosunków damsko-męskich w latach 60.

Inne tej autorki tutaj.

#127

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek grudzień 19, 2022

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2022 - 2 komentarze - Skomentuj