Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Pomnik miejski

Lubię pomniki miejskie. Nie ludzi sławnych, nie opiewające wydarzenia historyczne, ale takie codzienne. Dzieci bawiące się kulkami, mężczyznę czytającego gazetę, mężczyznę z aparatem czy wreszcie naszego poznańskiego Marycha. Dzisiaj przy okazji prawie już tradycyjnej copiątkowej wizyty w Pyrabarze zerknęłam skwer, nazwany "Zielone Ogródki im. Z. Zakrzewskiego" i odkryłam ustawione wokół fontanny figury bosej dziewczyny (klapeczki leżały obok), Churchill^Wbrzuchatego jegomościa sprawdzającego, czy nie pada i chłopca z bassetem.

Wprawdzie w fontannie nie było wody, a dookoła biegała nieco poobnażana i niezbyt trzeźwa lokalna podstarzała młodzież, ale to bardzo miłe miejsce do spędzenia leniwego przed- lub popołudnia na ławeczce.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwiec 19, 2010

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - - 1 komentarz - Skomentuj


Pomnik miejski

Lubię pomniki miejskie. Nie ludzi sławnych, nie opiewające wydarzenia historyczne, ale takie codzienne. Dzieci bawiące się kulkami, mężczyznę czytającego gazetę, mężczyznę z aparatem czy wreszcie naszego poznańskiego Marycha. Dzisiaj przy okazji prawie już tradycyjnej copiątkowej wizyty w Pyrabarze zerknęłam skwer, nazwany "Zielone Ogródki im. Z. Zakrzewskiego" i odkryłam ustawione wokół fontanny figury bosej dziewczyny (klapeczki leżały obok), Churchill^Wbrzuchatego jegomościa sprawdzającego, czy nie pada i chłopca z bassetem.

Wprawdzie w fontannie nie było wody, a dookoła biegała nieco poobnażana i niezbyt trzeźwa lokalna podstarzała młodzież, ale to bardzo miłe miejsce do spędzenia leniwego przed- lub popołudnia na ławeczce.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwiec 19, 2010

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Pomnik miejski

Lubię pomniki miejskie. Nie ludzi sławnych, nie opiewające wydarzenia historyczne, ale takie codzienne. Dzieci bawiące się kulkami, mężczyznę czytającego gazetę, mężczyznę z aparatem czy wreszcie naszego poznańskiego Marycha. Dzisiaj przy okazji prawie już tradycyjnej copiątkowej wizyty w Pyrabarze zerknęłam skwer, nazwany "Zielone Ogródki im. Z. Zakrzewskiego" i odkryłam ustawione wokół fontanny figury bosej dziewczyny (klapeczki leżały obok), Churchill^Wbrzuchatego jegomościa sprawdzającego, czy nie pada i chłopca z bassetem.

Wprawdzie w fontannie nie było wody, a dookoła biegała nieco poobnażana i niezbyt trzeźwa lokalna podstarzała młodzież, ale to bardzo miłe miejsce do spędzenia leniwego przed- lub popołudnia na ławeczce.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwiec 19, 2010

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - - 1 komentarz - Skomentuj


Karin Fossum - Utracona

Przy każdej książce zastanawiam się, czy znowu uda mi się zostać zaskoczoną i uderzoną w miękkie. I tu niestety (niestety dla mnie, a stety dla przyjemności lektury) tak było. Flegmatyczny i nieśmiały Gunder Jomann jedzie do Indii, żeby przywieźć sobie żonę. Żeni się, wraca do Norwegii i czeka na żonę, która ma przylecieć niebawem. Kiedy ma jechać po nią na lotnisko, dowiaduje się, że jego siostra miała wypadek i leży w śpiączce w szpitalu, więc na lotnisko nie dociera. Niestety, jego świeżo poślubionej żonie nie udaje się również dotrzeć do niego. Znowu Konrad Sejer staje przed śledztwem w małej społeczności, gdzie wszyscy się znają, a jednak ktoś dokonał brutalnego morderstwa. Tym bardziej nie jest mu łatwo, że jego 10-letni pies ma guzy rakowe i nie jest w stanie myśleć tylko o pracy. A na końcu, jak w poprzedniej książce, aresztowanie podejrzanego nie przynosi katharsis zarówno dla mieszkańców wsi, jak i dla Sejera.

Czemu uderza w miękkie? Przede wszystkim boję się zaginięć, sytuacji, kiedy nagle ktoś wyszedł po papierosy i zniknął. I nie wiadomo, czy rzucił wszystko i pojechał w Bieszczady, czy oberwał tępym narzędziem i leży przysypany suchymi liśćmi w lesie i może za dwa lata ktoś się o niego potknie. Poza tym mam taką naiwną wiarę w Temidę (oczywiście w kryminałach, nie w życiu), że jej przedstawiciele zawsze podejmują jak najlepsze decyzje i wybierają sprawców celnie, nawet jeśli po drodze mają wiele błędnych tropów. Fossum się bawi z tymi strachami i tą wiarą, bardzo zgrabnie.

Inne książki tej autorki tutaj.

#21

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 17, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, 2010, kryminal - 1 komentarz - Skomentuj


Karin Fossum - Utracona

Przy każdej książce zastanawiam się, czy znowu uda mi się zostać zaskoczoną i uderzoną w miękkie. I tu niestety (niestety dla mnie, a stety dla przyjemności lektury) tak było. Flegmatyczny i nieśmiały Gunder Jomann jedzie do Indii, żeby przywieźć sobie żonę. Żeni się, wraca do Norwegii i czeka na żonę, która ma przylecieć niebawem. Kiedy ma jechać po nią na lotnisko, dowiaduje się, że jego siostra miała wypadek i leży w śpiączce w szpitalu, więc na lotnisko nie dociera. Niestety, jego świeżo poślubionej żonie nie udaje się również dotrzeć do niego. Znowu Konrad Sejer staje przed śledztwem w małej społeczności, gdzie wszyscy się znają, a jednak ktoś dokonał brutalnego morderstwa. Tym bardziej nie jest mu łatwo, że jego 10-letni pies ma guzy rakowe i nie jest w stanie myśleć tylko o pracy. A na końcu, jak w poprzedniej książce, aresztowanie podejrzanego nie przynosi katharsis zarówno dla mieszkańców wsi, jak i dla Sejera.

Czemu uderza w miękkie? Przede wszystkim boję się zaginięć, sytuacji, kiedy nagle ktoś wyszedł po papierosy i zniknął. I nie wiadomo, czy rzucił wszystko i pojechał w Bieszczady, czy oberwał tępym narzędziem i leży przysypany suchymi liśćmi w lesie i może za dwa lata ktoś się o niego potknie. Poza tym mam taką naiwną wiarę w Temidę (oczywiście w kryminałach, nie w życiu), że jej przedstawiciele zawsze podejmują jak najlepsze decyzje i wybierają sprawców celnie, nawet jeśli po drodze mają wiele błędnych tropów. Fossum się bawi z tymi strachami i tą wiarą, bardzo zgrabnie.

Inne książki tej autorki tutaj.

#21

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 17, 2010

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Karin Fossum - Utracona

Przy każdej książce zastanawiam się, czy znowu uda mi się zostać zaskoczoną i uderzoną w miękkie. I tu niestety (niestety dla mnie, a stety dla przyjemności lektury) tak było. Flegmatyczny i nieśmiały Gunder Jomann jedzie do Indii, żeby przywieźć sobie żonę. Żeni się, wraca do Norwegii i czeka na żonę, która ma przylecieć niebawem. Kiedy ma jechać po nią na lotnisko, dowiaduje się, że jego siostra miała wypadek i leży w śpiączce w szpitalu, więc na lotnisko nie dociera. Niestety, jego świeżo poślubionej żonie nie udaje się również dotrzeć do niego. Znowu Konrad Sejer staje przed śledztwem w małej społeczności, gdzie wszyscy się znają, a jednak ktoś dokonał brutalnego morderstwa. Tym bardziej nie jest mu łatwo, że jego 10-letni pies ma guzy rakowe i nie jest w stanie myśleć tylko o pracy. A na końcu, jak w poprzedniej książce, aresztowanie podejrzanego nie przynosi katharsis zarówno dla mieszkańców wsi, jak i dla Sejera.

Czemu uderza w miękkie? Przede wszystkim boję się zaginięć, sytuacji, kiedy nagle ktoś wyszedł po papierosy i zniknął. I nie wiadomo, czy rzucił wszystko i pojechał w Bieszczady, czy oberwał tępym narzędziem i leży przysypany suchymi liśćmi w lesie i może za dwa lata ktoś się o niego potknie. Poza tym mam taką naiwną wiarę w Temidę (oczywiście w kryminałach, nie w życiu), że jej przedstawiciele zawsze podejmują jak najlepsze decyzje i wybierają sprawców celnie, nawet jeśli po drodze mają wiele błędnych tropów. Fossum się bawi z tymi strachami i tą wiarą, bardzo zgrabnie.

Inne książki tej autorki tutaj.

#21

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 17, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, 2010, kryminal - 1 komentarz - Skomentuj





V

Złe jaszczury V, dla niepoznaki odziane w gustowne ludzkie wdzianka (zwłaszcza panie bardzo gustowne, a już szczególnie przywódczyni jaszczurów, Anna[1]), przylatują na Ziemię i najpierw dają ludzkości dużo fajnych rzeczy, a potem chcą ją przejąć. Ziemię, nie ludzkość. Okazuje się, że przylatywały już na Ziemię od dawna i mają ukrytych przedstawicieli zarówno jaszczurów właściwych jak i jaszczurów humanistycznych, dbających, żeby te złe nie czuły się zbyt pewnie. Dzielna agentka FBI[2] przypadkiem natrafia na całą aferę, odkrywa, że jej służbowy partner[3] był jaszczurem w przebraniu i razem z przypadkowo poznanym księdzem[4] zaczynają knuć na szkodę obcych. Zwolennicy ludzkości na Ziemi, tzw. Piąta Kolumna, jest nieliczna i słabo uzbrojona, V są wyposażeni w najnowszą technikę i szwadrony żołnierzy śmierci, ale finał rozgrywki nie jest wcale taki oczywisty. Dla młodszych widzów w tle romansik syna agentki i córki królowej jaszczurów.

Serialowe związki: [1] Anna to Inara z Firerfly'a (niestety, obcięta na krótko i filmowana z bliskiej odległości, żeby wyglądać nieco gadzio). [2] Juliet z Losta. [3] Wash, również z Firefly'a. [4] Agent NCA Tom Baldwin z 4400. Czy mam poczucie rotacji jak we współczesnych polskich komediach? Nie, bo jednak każdy z aktorów umie zagrać inaczej niż w poprzednich filmach.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 14, 2010

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj