Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Jeden kolor czerwony

Poszłam do pracy w czerwonym pantoflach, na tyle czerwonych, że nerdy[1], którym zasadniczo na codzień wszystko jedno, czy jestem garbata i mam na sobie worek, zaczęli zdradzać zainteresowanie.


- Ładne buty, Zuza! Takie... czerwone i błyszczące.
- Dzięki.
- Jakbyś jeszcze miała taką czerwoną sukienkę, to...
[Hm, to jakbym mogła wyglądać? Lady in red? Czerwony Kapturek?]
- ... wyglądałabyś jak ta laska z Matriksa!"

Opowiadam TŻ-u. Dojeżdżam do początku porównania. TŻ: "Co, porównał Cię do laski z Matriksa? A bo to ja nerdów nie znam?"

[1] Prawidłowe skojarzenie to Dorotka z Kansas.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek styczeń 18, 2008

Link bezpośredni - Kategorie: Śmieszne, SOA#1 - - 5 komentarzy - Skomentuj


Henning Mankell - Psy z Rygi

Zdecydowanie bardziej lubię, jak akcja kryminału dzieje się w Szwecji niż jak komisarz Wallander nadludzkim wysiłkiem ratuje w tym przypadku jedną z republik nadbałtyckich. Do brzegów Szwecji dopływa ponton ze zwłokami dwóch mężczyzn, cały ładunek okazuje się być mocno zagraniczny, a w ślad za zwłokami przylatuje z Łotwy major Liepa, który w Szwecji usiłuje wyśledzić, skąd ciała łotewskich gangsterów tu dotarły. Łotysz pali jak smok, słabo (tak jak i Wallander) mówi po angielsku, ale dogadują się nieźle, na tyle nieźle, że kiedy Wallander dowiaduje się, że po powrocie na Łotwę major Liepa zginął, jedzie ratować świat. Podczas ratowania świata poznaje wdowę po majorze, Bajbę (albo Baibę, bo różne książki tłumaczyli tłumacze i się ewidentnie nie dogadali), co będzie miało niejaki efekt na następne części.

Wadą części dziejących się poza Szwecją jest zbyt duża dawna nierealizmu. Jakoś trudno mi uwierzyć, że Mankell spędził na Łotwie trochę więcej niż kilka dni na początku lat 90. i że na czymś więcej niż na tej podstawie powstał brzydki, zimny i mocno jeszcze socjalistyczny obraz Łotwy po pieriestrojce. Byłe służby specjalne rządzą krajem, nie ma prawa ponad KGB, puste sklepy i restauracje, zindoktrynowane społeczeństwo z bardzo backgroundową opozycją, kobiety zawinięte w chusty i kożuchy i inne takie. Nie, zdecydowanie lepsza jest Szwecja, gdzie Volvo jest samochodem ekonomicznym.

Inne tego autora tutaj.

#2

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek styczeń 17, 2008

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Henning Mankell - Psy z Rygi

Zdecydowanie bardziej lubię, jak akcja kryminału dzieje się w Szwecji niż jak komisarz Wallander nadludzkim wysiłkiem ratuje w tym przypadku jedną z republik nadbałtyckich. Do brzegów Szwecji dopływa ponton ze zwłokami dwóch mężczyzn, cały ładunek okazuje się być mocno zagraniczny, a w ślad za zwłokami przylatuje z Łotwy major Liepa, który w Szwecji usiłuje wyśledzić, skąd ciała łotewskich gangsterów tu dotarły. Łotysz pali jak smok, słabo (tak jak i Wallander) mówi po angielsku, ale dogadują się nieźle, na tyle nieźle, że kiedy Wallander dowiaduje się, że po powrocie na Łotwę major Liepa zginął, jedzie ratować świat. Podczas ratowania świata poznaje wdowę po majorze, Bajbę (albo Baibę, bo różne książki tłumaczyli tłumacze i się ewidentnie nie dogadali), co będzie miało niejaki efekt na następne części.

Wadą części dziejących się poza Szwecją jest zbyt duża dawna nierealizmu. Jakoś trudno mi uwierzyć, że Mankell spędził na Łotwie trochę więcej niż kilka dni na początku lat 90. i że na czymś więcej niż na tej podstawie powstał brzydki, zimny i mocno jeszcze socjalistyczny obraz Łotwy po pieriestrojce. Byłe służby specjalne rządzą krajem, nie ma prawa ponad KGB, puste sklepy i restauracje, zindoktrynowane społeczeństwo z bardzo backgroundową opozycją, kobiety zawinięte w chusty i kożuchy i inne takie. Nie, zdecydowanie lepsza jest Szwecja, gdzie Volvo jest samochodem ekonomicznym.

Inne tego autora tutaj.

#2

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek styczeń 17, 2008

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, 2008, kryminal - 1 komentarz - Skomentuj


Henning Mankell - Psy z Rygi

Zdecydowanie bardziej lubię, jak akcja kryminału dzieje się w Szwecji niż jak komisarz Wallander nadludzkim wysiłkiem ratuje w tym przypadku jedną z republik nadbałtyckich. Do brzegów Szwecji dopływa ponton ze zwłokami dwóch mężczyzn, cały ładunek okazuje się być mocno zagraniczny, a w ślad za zwłokami przylatuje z Łotwy major Liepa, który w Szwecji usiłuje wyśledzić, skąd ciała łotewskich gangsterów tu dotarły. Łotysz pali jak smok, słabo (tak jak i Wallander) mówi po angielsku, ale dogadują się nieźle, na tyle nieźle, że kiedy Wallander dowiaduje się, że po powrocie na Łotwę major Liepa zginął, jedzie ratować świat. Podczas ratowania świata poznaje wdowę po majorze, Bajbę (albo Baibę, bo różne książki tłumaczyli tłumacze i się ewidentnie nie dogadali), co będzie miało niejaki efekt na następne części.

Wadą części dziejących się poza Szwecją jest zbyt duża dawna nierealizmu. Jakoś trudno mi uwierzyć, że Mankell spędził na Łotwie trochę więcej niż kilka dni na początku lat 90. i że na czymś więcej niż na tej podstawie powstał brzydki, zimny i mocno jeszcze socjalistyczny obraz Łotwy po pieriestrojce. Byłe służby specjalne rządzą krajem, nie ma prawa ponad KGB, puste sklepy i restauracje, zindoktrynowane społeczeństwo z bardzo backgroundową opozycją, kobiety zawinięte w chusty i kożuchy i inne takie. Nie, zdecydowanie lepsza jest Szwecja, gdzie Volvo jest samochodem ekonomicznym.

Inne tego autora tutaj.

#2

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek styczeń 17, 2008

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, 2008, kryminal - 1 komentarz - Skomentuj





Wojna światów - następne stulecie

Po pełne spoilerów streszczenie zapraszam na filmpolski.pl. Również mocny kontrapunkt dla tych, co Wilhelmiego kojarzą tylko z rolą Stanisława Anioła z "Alternatyw 4". Pesymistyczna wizja tego, co będzie, jak pokojowo (choć spożywczo) nastawieni Marsjanie przylecą na Ziemię i trafią do państwa o ustroju totalitarnym. Łatwo tłumaczyć pokojową inwazją każde zarządzenie, jeszcze łatwiej zarządzać ludźmi, mając kogoś z autorytetem w publicznej telewizji. Niestety, autorytet kończy się po wyłączeniu kamery, a silny showman jest tylko marionetką, którą ktoś wyżej manipuluje za pomocą bólu, strachu i nadziei. Pointa dwuznaczna, mniej dwuznacznie wychodzi, kto jest optymistą (TŻ, zakończenie realne - tak naprawdę wszystko to fikcja zaaranżowana dla telewizji), kto pesymistą (ja, zakończenie mistyczne, acz niepozytywne).

Set aktorski jak we wszystkich filmach z epoki - Wilhelmi w roli showmana Idema, karły, podające paszport w Misiu, w roli Marsjan, Drzewicz jako terrorysta-amator, Janda nieustannie jest obiektem pożądania. Tym bardziej bolesny jest kontrast między polskim światem komedii i Szulkinem.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek styczeń 15, 2008

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Wojna światów - następne stulecie

Po pełne spoilerów streszczenie zapraszam na filmpolski.pl. Również mocny kontrapunkt dla tych, co Wilhelmiego kojarzą tylko z rolą Stanisława Anioła z "Alternatyw 4". Pesymistyczna wizja tego, co będzie, jak pokojowo (choć spożywczo) nastawieni Marsjanie przylecą na Ziemię i trafią do państwa o ustroju totalitarnym. Łatwo tłumaczyć pokojową inwazją każde zarządzenie, jeszcze łatwiej zarządzać ludźmi, mając kogoś z autorytetem w publicznej telewizji. Niestety, autorytet kończy się po wyłączeniu kamery, a silny showman jest tylko marionetką, którą ktoś wyżej manipuluje za pomocą bólu, strachu i nadziei. Pointa dwuznaczna, mniej dwuznacznie wychodzi, kto jest optymistą (TŻ, zakończenie realne - tak naprawdę wszystko to fikcja zaaranżowana dla telewizji), kto pesymistą (ja, zakończenie mistyczne, acz niepozytywne).

Set aktorski jak we wszystkich filmach z epoki - Wilhelmi w roli showmana Idema, karły, podające paszport w Misiu, w roli Marsjan, Drzewicz jako terrorysta-amator, Janda nieustannie jest obiektem pożądania. Tym bardziej bolesny jest kontrast między polskim światem komedii i Szulkinem.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek styczeń 15, 2008

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Wojna światów - następne stulecie

Po pełne spoilerów streszczenie zapraszam na filmpolski.pl. Również mocny kontrapunkt dla tych, co Wilhelmiego kojarzą tylko z rolą Stanisława Anioła z "Alternatyw 4". Pesymistyczna wizja tego, co będzie, jak pokojowo (choć spożywczo) nastawieni Marsjanie przylecą na Ziemię i trafią do państwa o ustroju totalitarnym. Łatwo tłumaczyć pokojową inwazją każde zarządzenie, jeszcze łatwiej zarządzać ludźmi, mając kogoś z autorytetem w publicznej telewizji. Niestety, autorytet kończy się po wyłączeniu kamery, a silny showman jest tylko marionetką, którą ktoś wyżej manipuluje za pomocą bólu, strachu i nadziei. Pointa dwuznaczna, mniej dwuznacznie wychodzi, kto jest optymistą (TŻ, zakończenie realne - tak naprawdę wszystko to fikcja zaaranżowana dla telewizji), kto pesymistą (ja, zakończenie mistyczne, acz niepozytywne).

Set aktorski jak we wszystkich filmach z epoki - Wilhelmi w roli showmana Idema, karły, podające paszport w Misiu, w roli Marsjan, Drzewicz jako terrorysta-amator, Janda nieustannie jest obiektem pożądania. Tym bardziej bolesny jest kontrast między polskim światem komedii i Szulkinem.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek styczeń 15, 2008

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj