Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Kategoria: rozne

Potęga pamięci

Poznałam jakiś czas temu B., który - okazało się - pracował z dwoma moimi kolegami ze studiów. Bywałam u nich często z powodów towarzysko-prozaicznych (towarzysko - bo moja przyjaciółka P. kochała się w jednym z nich, prozaicznie - mieli komputery podłączone do internetu). Po latach okazuje się, że w świat poszła za mną fama, że u nich bywałam i zjadłam im kiełbasę. Trochę #facepalm.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 19, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 9 komentarzy - Skomentuj


Potęga pamięci

Poznałam jakiś czas temu B., który - okazało się - pracował z dwoma moimi kolegami ze studiów. Bywałam u nich często z powodów towarzysko-prozaicznych (towarzysko - bo moja przyjaciółka P. kochała się w jednym z nich, prozaicznie - mieli komputery podłączone do internetu). Po latach okazuje się, że w świat poszła za mną fama, że u nich bywałam i zjadłam im kiełbasę. Trochę #facepalm.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 19, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 9 komentarzy - Skomentuj


On days* like this when the world's a bit amiss

Nie lubię takich dni. Niby nic złego się nie dzieje. Budzę się przytomna, ale nie chcę wychodzić z łóżka. Za oknem zimno, szaro i ponuro. Nie pada, ale wolę zostać w domu, chociaż i tak nic nie robię. Czas przelatuje mi między palcami. Nie czytam, nie piszę, nie fotografuję (a każdy dzień bez jakiegokolwiek zdjęcia uważam za stracony), nie gotuję, tylko czekam, żeby dzień się skończył. Nie chcę sobie nic kupić. Nie chcę kwiatów w wazonie. Zakładam pierwsze lepsze rzeczy wyciągnięte z suszarki (co o tyle jest bezkolizyjne, że ostatnio prałam partię czarnych), nie zwracam uwagi na to, co mam na głowie. A najgorsze jest to, że teraz będzie większość takich dni. Bez słońca, bez chęci do życia, takich na przeczekanie, aż świat stanie się nieco strawniejszy.

(*) Wiem, w oryginale jest "nights".

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 17, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 0 komentarzy - Skomentuj


On days* like this when the world's a bit amiss

Nie lubię takich dni. Niby nic złego się nie dzieje. Budzę się przytomna, ale nie chcę wychodzić z łóżka. Za oknem zimno, szaro i ponuro. Nie pada, ale wolę zostać w domu, chociaż i tak nic nie robię. Czas przelatuje mi między palcami. Nie czytam, nie piszę, nie fotografuję (a każdy dzień bez jakiegokolwiek zdjęcia uważam za stracony), nie gotuję, tylko czekam, żeby dzień się skończył. Nie chcę sobie nic kupić. Nie chcę kwiatów w wazonie. Zakładam pierwsze lepsze rzeczy wyciągnięte z suszarki (co o tyle jest bezkolizyjne, że ostatnio prałam partię czarnych), nie zwracam uwagi na to, co mam na głowie. A najgorsze jest to, że teraz będzie większość takich dni. Bez słońca, bez chęci do życia, takich na przeczekanie, aż świat stanie się nieco strawniejszy.

(*) Wiem, w oryginale jest "nights".

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 17, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Porsche

Jedną ręką huśta dziecko, drugą trzyma słuchawkę.

... no, Areczek to Porsche to od kilku lat ma, nie? No, czarne, cayenne. No, i Basieńka też ma, nie? Ale ona od roku, nie? Jak syna urodziła, to musiała zmienić samochód, bo się nie mieściła. No. I ona, rozumiesz, pojechała do TESCO kupić spodnie. Bo mówiła, że nie opłaca jej się kupować normalnych ciuchów, bo jeszcze nie schudła po ciąży. No i mówię jej, nie, że jak Ty będziesz wyglądać, jak wysiądziesz z porsche w spodniach z TESCO, nie? Ona mówi, że... No, więc ja jej mówię, że jak ci to pasuje, to tak rób. No. Ja mam w dupie, nie?

Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 13, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 10 komentarzy - Skomentuj


Porsche

Jedną ręką huśta dziecko, drugą trzyma słuchawkę.

... no, Areczek to Porsche to od kilku lat ma, nie? No, czarne, cayenne. No, i Basieńka też ma, nie? Ale ona od roku, nie? Jak syna urodziła, to musiała zmienić samochód, bo się nie mieściła. No. I ona, rozumiesz, pojechała do TESCO kupić spodnie. Bo mówiła, że nie opłaca jej się kupować normalnych ciuchów, bo jeszcze nie schudła po ciąży. No i mówię jej, nie, że jak Ty będziesz wyglądać, jak wysiądziesz z porsche w spodniach z TESCO, nie? Ona mówi, że... No, więc ja jej mówię, że jak ci to pasuje, to tak rób. No. Ja mam w dupie, nie?

Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 13, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 10 komentarzy - Skomentuj


Niedźwiadek

Przypadkiem znalazłam na TV Polonia. Zgrabna obyczajówka o przyjaźni, wzmocniona świetnymi dialogami i zestawem czeskich aktorów, znanych z ekranizacji Viewegha czy filmów Zelenki. Trzej koledzy ze szkoły przyjaźnią się i dookoła ich przyjaźni toczy się życie - przychodzą żony i kochanki, pojawiają się dzieci, w tle tajemnice, kłótnie i rozstania. Kilka pytań: czy warto mówić najlepszemu przyjacielowi, że dziecko nie jest jego, a bezpłodnej żonie najlepszego przyjaciela, że jej mąż ma od lat kochankę i kilkuletnie dziecko? Czesi umieją na takie pytania odpowiadać bez moralitetów, pokazując przy okazji ładną, letnio-jesienną Pragę.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 13, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Niedźwiadek

Przypadkiem znalazłam na TV Polonia. Zgrabna obyczajówka o przyjaźni, wzmocniona świetnymi dialogami i zestawem czeskich aktorów, znanych z ekranizacji Viewegha czy filmów Zelenki. Trzej koledzy ze szkoły przyjaźnią się i dookoła ich przyjaźni toczy się życie - przychodzą żony i kochanki, pojawiają się dzieci, w tle tajemnice, kłótnie i rozstania. Kilka pytań: czy warto mówić najlepszemu przyjacielowi, że dziecko nie jest jego, a bezpłodnej żonie najlepszego przyjaciela, że jej mąż ma od lat kochankę i kilkuletnie dziecko? Czesi umieją na takie pytania odpowiadać bez moralitetów, pokazując przy okazji ładną, letnio-jesienną Pragę.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 13, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 0 komentarzy - Skomentuj


Dlaczego mama gryzie syfon

Dużo się uczę ostatnio. Wydawało mi się, że mam niezłe pokłady cierpliwości i ze spokojem (i kreatywnie!) dam sobie radę z epoką "dlaczego". Zwątpiłam po wczorajszym kwadransie z trzylatkiem przy piaskownicy. Deski okalające były przymocowane plastikowymi śrubami i jedna śruba zniknęła. Posypujemy w okolicy dziury po śrubie z Majem deskę piaskiem (Maj) i dmuchamy (ja). Przypełzł trzylatek i pyta, dlaczego ta dziura. Wyjaśniam, że była zaślepka, ale nie ma. A gdzie jest? Nie wiem. Dlaczego? Bo mnie nie było, kiedy zniknęła. A gdzie byłam? Nie wiem, bo nie wiem, kiedy zniknęła. A dlaczego zniknęła? Może ktoś zabrał. Kto zabrał? Ty? Nie, nie ja. A kto? Może jakieś dziecko? Jakie dziecko? Nie wiem. A dlaczego nie wiesz? (poszłam na podły podstęp) Bo mnie tu nie było, ale może Twoja mama wie. (Trzylatek pognał do rodzicielki, ale wrócił szybko, za szybko). Mama mówi, że nie wie. I ty wiesz? Nie wiem, ale może leży gdzieś w piaskownicy, można poszukać (śruba, nie mama, mama siedziała na ławeczce i gwarzyła z koleżanką). A dlaczego? Co dlaczego? Dlaczego można poszukać? Bo nie ma. A dlaczego nie ma? A. A. A. Poproszę syfon.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek październik 8, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 12 komentarzy - Skomentuj


Dlaczego mama gryzie syfon

Dużo się uczę ostatnio. Wydawało mi się, że mam niezłe pokłady cierpliwości i ze spokojem (i kreatywnie!) dam sobie radę z epoką "dlaczego". Zwątpiłam po wczorajszym kwadransie z trzylatkiem przy piaskownicy. Deski okalające były przymocowane plastikowymi śrubami i jedna śruba zniknęła. Posypujemy w okolicy dziury po śrubie z Majem deskę piaskiem (Maj) i dmuchamy (ja). Przypełzł trzylatek i pyta, dlaczego ta dziura. Wyjaśniam, że była zaślepka, ale nie ma. A gdzie jest? Nie wiem. Dlaczego? Bo mnie nie było, kiedy zniknęła. A gdzie byłam? Nie wiem, bo nie wiem, kiedy zniknęła. A dlaczego zniknęła? Może ktoś zabrał. Kto zabrał? Ty? Nie, nie ja. A kto? Może jakieś dziecko? Jakie dziecko? Nie wiem. A dlaczego nie wiesz? (poszłam na podły podstęp) Bo mnie tu nie było, ale może Twoja mama wie. (Trzylatek pognał do rodzicielki, ale wrócił szybko, za szybko). Mama mówi, że nie wie. I ty wiesz? Nie wiem, ale może leży gdzieś w piaskownicy, można poszukać (śruba, nie mama, mama siedziała na ławeczce i gwarzyła z koleżanką). A dlaczego? Co dlaczego? Dlaczego można poszukać? Bo nie ma. A dlaczego nie ma? A. A. A. Poproszę syfon.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek październik 8, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Różne - - 12 komentarzy - Skomentuj