Względność
Zaczepia mnie koło windy A i odpytuje, kiedy termin. Wyjaśniam, że w sierpniu. "A, to już niedługo". Zaczepia mnie z tym samym pytaniem, tym razem w kuchni, J. "A, to jeszcze sporo czasu".
Obie mają po dwoje dzieci. Ke?
Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
Zaczepia mnie koło windy A i odpytuje, kiedy termin. Wyjaśniam, że w sierpniu. "A, to już niedługo". Zaczepia mnie z tym samym pytaniem, tym razem w kuchni, J. "A, to jeszcze sporo czasu".
Obie mają po dwoje dzieci. Ke?
Zaczepia mnie koło windy A i odpytuje, kiedy termin. Wyjaśniam, że w sierpniu. "A, to już niedługo". Zaczepia mnie z tym samym pytaniem, tym razem w kuchni, J. "A, to jeszcze sporo czasu".
Obie mają po dwoje dzieci. Ke?
Po wstępnym obśmianiu się z pytań w ankiecie na temat korpo kultury stwierdziłam, że ankietę uczciwie wypełnię. Wywaliła się po trzecim ekranie i już się nie podniosła. Grzecznie zgłosiłam błąd na adres kolegi odpowiedzialnego. Odpisał po niedługiej chwili: "Widocznie Bóg tak chciał".
Po wstępnym obśmianiu się z pytań w ankiecie na temat korpo kultury stwierdziłam, że ankietę uczciwie wypełnię. Wywaliła się po trzecim ekranie i już się nie podniosła. Grzecznie zgłosiłam błąd na adres kolegi odpowiedzialnego. Odpisał po niedługiej chwili: "Widocznie Bóg tak chciał".
Ostatnio późno wychodzę z Fabryki. Kto późno wychodzi, ten zamyka drzwi do open space'a. Do skomplikowanej procedury należy kontakt z ochroną, gdzie należy podać trochę danych, m in. personalia i podpisać to i owo. Po całym dniu pracy nie jestem zbyt sprawna intelektualnie i na pytanie sympatycznego starszego pana ochroniarza o moją godność musiałam zwalczyć pierwszą odpowiedź, która mi przyszła do głowy: "Ja nie mam godności"[1]. Potem zwalczyłam chichot i objaśniłam panu, że to było trudne pytanie[2].
[1] Źródło
[2] Niestety, pan zinterpretował to na moją niekorzyść i wyszłam na tępaka, co nie zrozumiał frazy.
Ostatnio późno wychodzę z Fabryki. Kto późno wychodzi, ten zamyka drzwi do open space'a. Do skomplikowanej procedury należy kontakt z ochroną, gdzie należy podać trochę danych, m in. personalia i podpisać to i owo. Po całym dniu pracy nie jestem zbyt sprawna intelektualnie i na pytanie sympatycznego starszego pana ochroniarza o moją godność musiałam zwalczyć pierwszą odpowiedź, która mi przyszła do głowy: "Ja nie mam godności"[1]. Potem zwalczyłam chichot i objaśniłam panu, że to było trudne pytanie[2].
[1] Źródło
[2] Niestety, pan zinterpretował to na moją niekorzyść i wyszłam na tępaka, co nie zrozumiał frazy.
... zostałaś/eś zwolniony? (zapalnikiem dyskusji było narzekanie D., że nie dostaje maili o tym, że wygrał coś w zakładowym losowaniu goodies).
Zbieżność osób przypadkowa, ale wszystkie sytuacje miały miejsce. Niekoniecznie w kontekście zwolnień, ale.
... zostałaś/eś zwolniony? (zapalnikiem dyskusji było narzekanie D., że nie dostaje maili o tym, że wygrał coś w zakładowym losowaniu goodies).
Zbieżność osób przypadkowa, ale wszystkie sytuacje miały miejsce. Niekoniecznie w kontekście zwolnień, ale.
... i na szkoleniu zacząć robić prywatne notatki na drugiej stronie ankiety, którą należy po szkoleniu oddać podpisaną. Szczęśliwie pan prowadzący był wyrozumiały (albo się bał, co napiszę), popatrzył jak na wodorost i uznał, że "pani może ankiety nie oddać wobec tego". Chyba nie ujęły go moje delikatne żarty, że opisywane przez niego scenki ("mąż boi się wrócić bez zakupów, bo żona go skrzyczy" lub "mąż wraca do domu i wyżywa się na rodzinie, bo miał niepowodzenie w pracy") są nieco seksistowskie. Nie żeby mnie to specjalnie irytowało, ot - lubię ożywić szkolenie, żeby nie składało się tylko z suchych definicji. Temu akurat to specjalnie nie było potrzebne, bo wykładowca był dość elokwentny i złotousty. A to stwierdził, że "można dać na piśmie, że wdrożone oprogramowanie będzie działało prawidłowo do pierwszej awarii", z czym się zgadzam w całej rozciągłości. Wspomniał o jednoosobowej firmie "Ja i szwagier", co dało mi powód do cichego rozważania, na ile skomplikowane byłyby stosunki w takiej rodzinie. Wzruszył mnie bardzo, choć pewnie nieświadomie, opowiadając o pewnej firmie, w której na ścianie wisiały zdjęcia najbardziej zasłużonych pracowników, mających jedną cechę wspólną - żaden z nich już nie pracował w opisywanej placówce (chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego, dodam tylko, że zapytałam ostatnio, kto pisał pewien ważny plik konfiguracyjny i okazało się, że był on autorstwa TŻ, który od dwóch lat mury przestępuje jedynie towarzysko). Coup de grace stanowiła wizja, jaka wyświetliła mi się wewnątrz umysłu, gdy usłyszałam o ludziach, którym źle z ust patrzy.
Lubię szkolenia, bo dużo się na nich uczę.
... i na szkoleniu zacząć robić prywatne notatki na drugiej stronie ankiety, którą należy po szkoleniu oddać podpisaną. Szczęśliwie pan prowadzący był wyrozumiały (albo się bał, co napiszę), popatrzył jak na wodorost i uznał, że "pani może ankiety nie oddać wobec tego". Chyba nie ujęły go moje delikatne żarty, że opisywane przez niego scenki ("mąż boi się wrócić bez zakupów, bo żona go skrzyczy" lub "mąż wraca do domu i wyżywa się na rodzinie, bo miał niepowodzenie w pracy") są nieco seksistowskie. Nie żeby mnie to specjalnie irytowało, ot - lubię ożywić szkolenie, żeby nie składało się tylko z suchych definicji. Temu akurat to specjalnie nie było potrzebne, bo wykładowca był dość elokwentny i złotousty. A to stwierdził, że "można dać na piśmie, że wdrożone oprogramowanie będzie działało prawidłowo do pierwszej awarii", z czym się zgadzam w całej rozciągłości. Wspomniał o jednoosobowej firmie "Ja i szwagier", co dało mi powód do cichego rozważania, na ile skomplikowane byłyby stosunki w takiej rodzinie. Wzruszył mnie bardzo, choć pewnie nieświadomie, opowiadając o pewnej firmie, w której na ścianie wisiały zdjęcia najbardziej zasłużonych pracowników, mających jedną cechę wspólną - żaden z nich już nie pracował w opisywanej placówce (chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego, dodam tylko, że zapytałam ostatnio, kto pisał pewien ważny plik konfiguracyjny i okazało się, że był on autorstwa TŻ, który od dwóch lat mury przestępuje jedynie towarzysko). Coup de grace stanowiła wizja, jaka wyświetliła mi się wewnątrz umysłu, gdy usłyszałam o ludziach, którym źle z ust patrzy.
Lubię szkolenia, bo dużo się na nich uczę.