Bardzo smutny kryminał. Ciemny, mroczny, zimny. Stosunkowo mało Wexforda, sporo Burdena i młodego Draytona, który zakochuje się w córce sklepikarza, prowadzącego mętne interesy. Przestępstwo wychodzi jakoś tak mimochodem - na posterunek przychodzi ekscentryczny i roztargniony młody malarz, żeby znaleźć kogoś do sprzątania. Nawet nie zgłasza faktu zniknięcia swojej siostry, ale oczywiście Wexford umie dodać dwa do trzech i wychodzi mu, że zaginiona siostra malarza to ta Ann, o której mowa w anonimie z trupem w tle.
Inne tej autorki tu.
#79
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 10, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, 2006, kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ja to nawet lubię horrory. Ale takie horrory, co to pośmiać się można. Ot, leży pół pani przypięte do stołu, macha kręgosłupem jak skorpion ogonem i syczy "Braaaaain, eat braaain". Albo panu ręka odpadła, to wziął, przymocował i pomyślał "Następną razą to chyba głowę postradam". Silent Hill ma wszystkie wady ekranizacji przygodowej gry komputerowej i horroru - liniowa fabuła, konieczność szukania "tropów" i osłabiający początek. Czemu zawsze ludzie muszą leźć tam, gdzie leźć nie powinni. Jakby nie leźli, to potem by się nie musieli potykać o płonące undeady, uciekać przez facetem z głową z blachy czy przedzierać się przez labirynt mumii. Ale poleźli, bo inaczej filmu by nie było. Rozrywka dla bardzo zdesperowanych.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 10, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ja to nawet lubię horrory. Ale takie horrory, co to pośmiać się można. Ot, leży pół pani przypięte do stołu, macha kręgosłupem jak skorpion ogonem i syczy "Braaaaain, eat braaain". Albo panu ręka odpadła, to wziął, przymocował i pomyślał "Następną razą to chyba głowę postradam". Silent Hill ma wszystkie wady ekranizacji przygodowej gry komputerowej i horroru - liniowa fabuła, konieczność szukania "tropów" i osłabiający początek. Czemu zawsze ludzie muszą leźć tam, gdzie leźć nie powinni. Jakby nie leźli, to potem by się nie musieli potykać o płonące undeady, uciekać przez facetem z głową z blachy czy przedzierać się przez labirynt mumii. Ale poleźli, bo inaczej filmu by nie było. Rozrywka dla bardzo zdesperowanych.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 10, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ja to nawet lubię horrory. Ale takie horrory, co to pośmiać się można. Ot, leży pół pani przypięte do stołu, macha kręgosłupem jak skorpion ogonem i syczy "Braaaaain, eat braaain". Albo panu ręka odpadła, to wziął, przymocował i pomyślał "Następną razą to chyba głowę postradam". Silent Hill ma wszystkie wady ekranizacji przygodowej gry komputerowej i horroru - liniowa fabuła, konieczność szukania "tropów" i osłabiający początek. Czemu zawsze ludzie muszą leźć tam, gdzie leźć nie powinni. Jakby nie leźli, to potem by się nie musieli potykać o płonące undeady, uciekać przez facetem z głową z blachy czy przedzierać się przez labirynt mumii. Ale poleźli, bo inaczej filmu by nie było. Rozrywka dla bardzo zdesperowanych.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 10, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
M. wczoraj w pracy:
przy windach wisi taki smieszny wieniec
ciekawam czy to swiateczny czy pogrzebowy
Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudzień 6, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Śmieszne -
- 1 komentarz
- Skomentuj
M. wczoraj w pracy:
przy windach wisi taki smieszny wieniec
ciekawam czy to swiateczny czy pogrzebowy
Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudzień 6, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
M. wczoraj w pracy:
przy windach wisi taki smieszny wieniec
ciekawam czy to swiateczny czy pogrzebowy
Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudzień 6, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Śmieszne -
- 1 komentarz
- Skomentuj
To najsłabsza z tych, które czytałam do tej pory. Typowy pokomplikowany romans, dziejący się w redakcji pisma kobiecego ze wszystkimi tego nudnymi konsekwencjami (straszliwie nie interesuję się tematem). Zła zimna suka z Londynu przyjeżdża do Irlandii rozkręcić pismo i podlega PRZEMIANIE i już nie jest taka zła i zimna, bo nie jest fajnie być złą i zimną. Dobra i miła dziewczyna zdobywa fajnego faceta. Zła koleżanka, która kiedyś tej dobrej odbiła faceta i dalej lata z rozbuchaną pochwą (by Barbarella), zostaje ukarana. Przyjemnie się czyta, ale w zasadzie nie ma wartości dodanej. Ot, mała tygodniowa depresja (viva la prozak), zdradzający facet/kobieta, smutek po rozstaniu, trauma po byciu dzieckiem matki z depresją. Nic, czego porcja sushi i miłości nie naprawi. Jak na romans - przyzwoite, jak na powieść, do której warto wrócić - nie bardzo.
Inne tej autorki tu.
#78
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 5, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, 2006, kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
To najsłabsza z tych, które czytałam do tej pory. Typowy pokomplikowany romans, dziejący się w redakcji pisma kobiecego ze wszystkimi tego nudnymi konsekwencjami (straszliwie nie interesuję się tematem). Zła zimna suka z Londynu przyjeżdża do Irlandii rozkręcić pismo i podlega PRZEMIANIE i już nie jest taka zła i zimna, bo nie jest fajnie być złą i zimną. Dobra i miła dziewczyna zdobywa fajnego faceta. Zła koleżanka, która kiedyś tej dobrej odbiła faceta i dalej lata z rozbuchaną pochwą (by Barbarella), zostaje ukarana. Przyjemnie się czyta, ale w zasadzie nie ma wartości dodanej. Ot, mała tygodniowa depresja (viva la prozak), zdradzający facet/kobieta, smutek po rozstaniu, trauma po byciu dzieckiem matki z depresją. Nic, czego porcja sushi i miłości nie naprawi. Jak na romans - przyzwoite, jak na powieść, do której warto wrócić - nie bardzo.
Inne tej autorki tu.
#78
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 5, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
To najsłabsza z tych, które czytałam do tej pory. Typowy pokomplikowany romans, dziejący się w redakcji pisma kobiecego ze wszystkimi tego nudnymi konsekwencjami (straszliwie nie interesuję się tematem). Zła zimna suka z Londynu przyjeżdża do Irlandii rozkręcić pismo i podlega PRZEMIANIE i już nie jest taka zła i zimna, bo nie jest fajnie być złą i zimną. Dobra i miła dziewczyna zdobywa fajnego faceta. Zła koleżanka, która kiedyś tej dobrej odbiła faceta i dalej lata z rozbuchaną pochwą (by Barbarella), zostaje ukarana. Przyjemnie się czyta, ale w zasadzie nie ma wartości dodanej. Ot, mała tygodniowa depresja (viva la prozak), zdradzający facet/kobieta, smutek po rozstaniu, trauma po byciu dzieckiem matki z depresją. Nic, czego porcja sushi i miłości nie naprawi. Jak na romans - przyzwoite, jak na powieść, do której warto wrócić - nie bardzo.
Inne tej autorki tu.
#78
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 5, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, 2006, kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj