Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Anna Kańtoch - Samotnia

(Co, myśleliście, że skończyłam z tą autorką? Nie ma obaw, jeszcze mam na trochę; zalety późnego odkrycia pisarki, jak już dużo napisała).

Leon, pisarz powieści kryminalnych, na wakacjach we Włoszech poznaje Julię. Jest świeżo rozwiedziony, po kilku dniach znajomości oświadcza się i para bierze spontaniczny, cichy ślub w Bari. Nie dziwmy się jego dezorientacji, kiedy budzi się w szpitalu, ktoś w niego wjechał samochodem tuż pod jego domem, tytułową Samotnią, więc raczej nie był to przypadek, ale nic nie pamięta. Obrażenia Leona są poważne, a poza złamaniami doznał uszkodzeń głowy i stracił w zasadzie wzrok. Do tego jest pandemia, szpitale są odizolowane i w chaosie, więc jedyną osobą, którą - poza lekarzami - spotyka, jest jego świeżo poślubiona żona. Tyle że coś jest nie tak, Julia mówi niby właściwe rzeczy, ale coś się nie zgadza, to chyba nie jest ta osoba, z którą się ożenił. Leon wraca do domu, adaptacja do zmienionej rzeczywistości jest trudna, kiedy próbuje prowadzić samodzielnie śledztwo, otoczenie - była żona, znajomi i rodzina - patrzą na niego jak na wariata. Po czym zaczynają się dziać coraz bardziej niepokojące rzeczy - odnajduje zwłoki bliskiej osoby, a Julia Druga - już jest pewien, że to inna osoba, niż ta, którą poznał we Włoszech - znika.

Znowu, mnóstwo tropów i zmyłek, bohater, który ma bardzo ograniczone narzędzia do kontaktu ze światem, gęsta atmosfera narastającego zagrożenia, trust no one, a przede wszystkim poczucie postępującego obłędu. Czytałam, prawie że obgryzając paznokcie z napięcia (nie obgryzam, ale rozumiecie), zwłaszcza że utraty wzroku obawiam się chyba najbardziej, a autorka złośliwie wpędza bohatera w coraz większą kabałę. Po czym elegancko wszystko rozwiązuje.

Inne tej autorki.

#77

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 19, 2026

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, kryminal, 2026 - 0 komentarzy - Skomentuj


Anna Kańtoch - Samotnia

(Co, myśleliście, że skończyłam z tą autorką? Nie ma obaw, jeszcze mam na trochę; zalety późnego odkrycia pisarki, jak już dużo napisała).

Leon, pisarz powieści kryminalnych, na wakacjach we Włoszech poznaje Julię. Jest świeżo rozwiedziony, po kilku dniach znajomości oświadcza się i para bierze spontaniczny, cichy ślub w Bari. Nie dziwmy się jego dezorientacji, kiedy budzi się w szpitalu, ktoś w niego wjechał samochodem tuż pod jego domem, tytułową Samotnią, więc raczej nie był to przypadek, ale nic nie pamięta. Obrażenia Leona są poważne, a poza złamaniami doznał uszkodzeń głowy i stracił w zasadzie wzrok. Do tego jest pandemia, szpitale są odizolowane i w chaosie, więc jedyną osobą, którą - poza lekarzami - spotyka, jest jego świeżo poślubiona żona. Tyle że coś jest nie tak, Julia mówi niby właściwe rzeczy, ale coś się nie zgadza, to chyba nie jest ta osoba, z którą się ożenił. Leon wraca do domu, adaptacja do zmienionej rzeczywistości jest trudna, kiedy próbuje prowadzić samodzielnie śledztwo, otoczenie - była żona, znajomi i rodzina - patrzą na niego jak na wariata. Po czym zaczynają się dziać coraz bardziej niepokojące rzeczy - odnajduje zwłoki bliskiej osoby, a Julia Druga - już jest pewien, że to inna osoba, niż ta, którą poznał we Włoszech - znika.

Znowu, mnóstwo tropów i zmyłek, bohater, który ma bardzo ograniczone narzędzia do kontaktu ze światem, gęsta atmosfera narastającego zagrożenia, trust no one, a przede wszystkim poczucie postępującego obłędu. Czytałam, prawie że obgryzając paznokcie z napięcia (nie obgryzam, ale rozumiecie), zwłaszcza że utraty wzroku obawiam się chyba najbardziej, a autorka złośliwie wpędza bohatera w coraz większą kabałę. Po czym elegancko wszystko rozwiązuje.

Inne tej autorki.

#77

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 19, 2026

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, kryminal, 2026 - 0 komentarzy - Skomentuj


Fredrik Backman - Moi przyjaciele

Louisa tuła się po domach tymczasowych, jedynym jasnym promyczkiem jest rysowanie i przyjaźń z Rybką. Niestety, Rybka wcześniej niż Luisa zostaje pełnoletnia i wsparcie systemowe już jej nie obejmuje, co dość szybko kończy się odejściem dziewczyny, która za bardzo lubiła narkotyki. Louisa zostaje z pękniętym sercem i decyduje się tuż przed swoimi 18. urodzinami na ucieczkę i wyprawę do galerii sztuki. Jedną z relikwii jest dla niej pocztówka z obrazem “Ten z morzem” niszowego, choć cenionego artysty C. Jata; nie może więc opuścić okazji, kiedy oryginał obrazu jest wystawiony na licytację. Na skutek zupełnego przypadku zderza się pod miejscem aukcji, skąd została wyrzucona, z niepozornie wyglądającym, ewidentnie chorym człowiekiem, który… oczywiście, jest samym C. Jatem. Gdy Artysta umiera, jego najlepszy przyjaciel, Ted, odnajduje cudem Louisę i oddaje jej - według ostatniego życzenia Artysty - obraz, co rozpoczyna szaloną podróż pociągiem i początek opowieści o dawnej i współczesnej przyjaźni.

Obiecywałam sobie, że będę twarda, nie rozpłaczę się bez względu na to, czym autor we mnie rzuci, to tylko historia, to się nie wydarzyło. Nie zdziwicie się zapewne, jak przyznam się do porażki, bo łezka mi pociekła, a od książki się nie mogłam przez dwa dni oderwać. Nie pisałam, bo czytałam. Nie wiem, skąd Backman bierze tę ogromną wrażliwość na niedostosowanych do świata ludzi, często w spektrum, często nie rozumianych i pogardzanych, ale jeśli potrzebujecie budującej opowieści o tym, że bycie innym może być trudne, ale nie zawsze źle się kończy, to to jest lektura dla Was. A, jest też dość zabawna.

Inne tego autora.

#76

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 18, 2026

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2026 - 1 komentarz - Skomentuj


Fredrik Backman - Moi przyjaciele

Louisa tuła się po domach tymczasowych, jedynym jasnym promyczkiem jest rysowanie i przyjaźń z Rybką. Niestety, Rybka wcześniej niż Luisa zostaje pełnoletnia i wsparcie systemowe już jej nie obejmuje, co dość szybko kończy się odejściem dziewczyny, która za bardzo lubiła narkotyki. Louisa zostaje z pękniętym sercem i decyduje się tuż przed swoimi 18. urodzinami na ucieczkę i wyprawę do galerii sztuki. Jedną z relikwii jest dla niej pocztówka z obrazem “Ten z morzem” niszowego, choć cenionego artysty C. Jata; nie może więc opuścić okazji, kiedy oryginał obrazu jest wystawiony na licytację. Na skutek zupełnego przypadku zderza się pod miejscem aukcji, skąd została wyrzucona, z niepozornie wyglądającym, ewidentnie chorym człowiekiem, który… oczywiście, jest samym C. Jatem. Gdy Artysta umiera, jego najlepszy przyjaciel, Ted, odnajduje cudem Louisę i oddaje jej - według ostatniego życzenia Artysty - obraz, co rozpoczyna szaloną podróż pociągiem i początek opowieści o dawnej i współczesnej przyjaźni.

Obiecywałam sobie, że będę twarda, nie rozpłaczę się bez względu na to, czym autor we mnie rzuci, to tylko historia, to się nie wydarzyło. Nie zdziwicie się zapewne, jak przyznam się do porażki, bo łezka mi pociekła, a od książki się nie mogłam przez dwa dni oderwać. Nie pisałam, bo czytałam. Nie wiem, skąd Backman bierze tę ogromną wrażliwość na niedostosowanych do świata ludzi, często w spektrum, często nie rozumianych i pogardzanych, ale jeśli potrzebujecie budującej opowieści o tym, że bycie innym może być trudne, ale nie zawsze źle się kończy, to to jest lektura dla Was. A, jest też dość zabawna.

Inne tego autora.

#76

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 18, 2026

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2026 - 1 komentarz - Skomentuj


Anna Kańtoch - Pokuta

Nadmorskie Przeradowo, 1986. Pola skończyła szkołę i nie bardzo wie, co ze sobą zrobić, chwilowo pomaga w prowadzonym przez matkę pensjonacie, nic prestiżowego, recepcja, odbieranie telefonów. Po sezonie nuda, prawie nie ma gości, dlatego Pola ma dużo czasu na myślenie. A ma o czym myśleć, bo jakiś czas temu znaleziono zwłoki jej koleżanki ze szkoły, Reginy. Kiedyś były przyjaciółkami, a potem już niekoniecznie, ale śmierć Reginy, małomiasteczkowej gwiazdy, nią wstrząsnęła. Nie do końca wierzy, że zamordował ją aresztowany właśnie Andrzej, który twierdzi, że był jej chłopakiem i go zostawiła. Takiego samego zdania są też milicjanci, tym bardziej, że dwa miesiące po zbrodni zgłasza się niejaki Kowalski, z zawodu menel, ale zaskakująco elokwentny i z zaplombowanymi zębami i twierdzi, że Regina była jego ostatnią ofiarą, a zabija regularnie od 7 lat.

Niesamowicie wciągająca, intrygująca historia, która tak naprawdę nie jest o morderstwie, tylko o samotności, nieprzystosowaniu i dawaniu drugiej szansy. Oczywiście, motyw zamordowania Reginy brzmi jak nawiązanie do “Twin Peaks”, a mroczny, listopadowy klimat małego miasteczka po sezonie podnosi atmosferę nierealności. A finał jest jak najbardziej rzeczywisty i ma fabularnie sens.

Inne tej autorki.

#75

Napisane przez Zuzanka w dniu środa czerwiec 17, 2026

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, kryminal, 2026 - 0 komentarzy - Skomentuj


Anna Kańtoch - Pokuta

Nadmorskie Przeradowo, 1986. Pola skończyła szkołę i nie bardzo wie, co ze sobą zrobić, chwilowo pomaga w prowadzonym przez matkę pensjonacie, nic prestiżowego, recepcja, odbieranie telefonów. Po sezonie nuda, prawie nie ma gości, dlatego Pola ma dużo czasu na myślenie. A ma o czym myśleć, bo jakiś czas temu znaleziono zwłoki jej koleżanki ze szkoły, Reginy. Kiedyś były przyjaciółkami, a potem już niekoniecznie, ale śmierć Reginy, małomiasteczkowej gwiazdy, nią wstrząsnęła. Nie do końca wierzy, że zamordował ją aresztowany właśnie Andrzej, który twierdzi, że był jej chłopakiem i go zostawiła. Takiego samego zdania są też milicjanci, tym bardziej, że dwa miesiące po zbrodni zgłasza się niejaki Kowalski, z zawodu menel, ale zaskakująco elokwentny i z zaplombowanymi zębami i twierdzi, że Regina była jego ostatnią ofiarą, a zabija regularnie od 7 lat.

Niesamowicie wciągająca, intrygująca historia, która tak naprawdę nie jest o morderstwie, tylko o samotności, nieprzystosowaniu i dawaniu drugiej szansy. Oczywiście, motyw zamordowania Reginy brzmi jak nawiązanie do “Twin Peaks”, a mroczny, listopadowy klimat małego miasteczka po sezonie podnosi atmosferę nierealności. A finał jest jak najbardziej rzeczywisty i ma fabularnie sens.

Inne tej autorki.

#75

Napisane przez Zuzanka w dniu środa czerwiec 17, 2026

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, kryminal, 2026 - 0 komentarzy - Skomentuj


O Dębcu (2025)

Moja babcia nie była specjalnie sympatyczną osobą, nie była też opiekuńcza we współczesnym sensie, priorytetem było, żeby nakarmione i w domu przed zmrokiem. Nie chcę wchodzić w analizę czemu tak, dziś będzie o tych chwilach, kiedy miałam poczucie nawiązania więzi. Odbywało się to właśnie podczas letnich spacerów, wtedy opadała z niej frustracja i nagromadzona przez cały dzień irytacja, wtedy rozmawiała, nie była czepialska, zdarzało się jej uśmiechnąć. I stąd chyba to moje szwendanie się po dzielnicy, nie że tęsknota, bo niespecjalnie, ale kilometry w nogach po znanych miejscach dobrze robią w głowę. Inne miasto, inna dzielnica, ale wszystko podobne w szczególe - stare blokowiska, domki jednorodzinne, szkoła tysiąclatka, resztki kamienic, ogrody i koty. Tyle że murali w latach 80. nie było, bo skąd farby.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 16, 2026

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tag: debiec - 0 komentarzy - Skomentuj


O Dębcu (2025)

Moja babcia nie była specjalnie sympatyczną osobą, nie była też opiekuńcza we współczesnym sensie, priorytetem było, żeby nakarmione i w domu przed zmrokiem. Nie chcę wchodzić w analizę czemu tak, dziś będzie o tych chwilach, kiedy miałam poczucie nawiązania więzi. Odbywało się to właśnie podczas letnich spacerów, wtedy opadała z niej frustracja i nagromadzona przez cały dzień irytacja, wtedy rozmawiała, nie była czepialska, zdarzało się jej uśmiechnąć. I stąd chyba to moje szwendanie się po dzielnicy, nie że tęsknota, bo niespecjalnie, ale kilometry w nogach po znanych miejscach dobrze robią w głowę. Inne miasto, inna dzielnica, ale wszystko podobne w szczególe - stare blokowiska, domki jednorodzinne, szkoła tysiąclatka, resztki kamienic, ogrody i koty. Tyle że murali w latach 80. nie było, bo skąd farby.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 16, 2026

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tag: debiec - 0 komentarzy - Skomentuj


Rooster

Greg pisuje bestsellery o awanturniku Roosterze, popularne, ale niekoniecznie jest to sztuka wysoka. Mimo to zostaje zaproszony na uczelnię, którą kończyła jego była żona, a na której aktualnie wykłada jego córka, żeby gościnnie poprowadzić wykład o swoich książkach. W wyniku skomplikowanych wydarzeń, które być może były spowodowane spaleniem zabytkowej książki, dostaje propozycję nie do odrzucenia, żeby przez semestr poprowadził warsztaty z pisania. Ogromnie go to cieszy, bo jego córka właśnie została porzucona przez wiarołomnego męża i niespecjalnie sobie radzi. Greg też sobie nie radzi, ale świetnie udaje.

Nie spotkałam jeszcze serialu Billa Lawrence’a, który by mnie nie wciągnął[1]. Na pierwszym miejscu, wiadomo, “Scrubs”, potem ”Ted Lasso”, a “Roostera” ulokowałabym zaraz po albo i przed “Cougar Town”. Klimatycznie przypomina mi “Community”, a o dziwo bardzo mało “The Office” mimo wyrazistego Carrella w roli tytułowej, ale może po prostu wszystkie historie o uczelniach są do siebie podobne? Drugoplanowo świetny McGinley w roli rektora, poznałam od razu, w przeciwieństwie do Phila Dunstera, którego nie poznałam absolutnie, bo za wyrafinowanie się wyraża i ma inną fryzurę niż w “Tedzie Lasso”.

[1] “Shrinking” też mnie wciągnęło, chociaż tu mam najwięcej rzeczy, które mi się nie podobały.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 14, 2026

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 1 komentarz - Skomentuj


Rooster

Greg pisuje bestsellery o awanturniku Roosterze, popularne, ale niekoniecznie jest to sztuka wysoka. Mimo to zostaje zaproszony na uczelnię, którą kończyła jego była żona, a na której aktualnie wykłada jego córka, żeby gościnnie poprowadzić wykład o swoich książkach. W wyniku skomplikowanych wydarzeń, które być może były spowodowane spaleniem zabytkowej książki, dostaje propozycję nie do odrzucenia, żeby przez semestr poprowadził warsztaty z pisania. Ogromnie go to cieszy, bo jego córka właśnie została porzucona przez wiarołomnego męża i niespecjalnie sobie radzi. Greg też sobie nie radzi, ale świetnie udaje.

Nie spotkałam jeszcze serialu Billa Lawrence’a, który by mnie nie wciągnął[1]. Na pierwszym miejscu, wiadomo, “Scrubs”, potem ”Ted Lasso”, a “Roostera” ulokowałabym zaraz po albo i przed “Cougar Town”. Klimatycznie przypomina mi “Community”, a o dziwo bardzo mało “The Office” mimo wyrazistego Carrella w roli tytułowej, ale może po prostu wszystkie historie o uczelniach są do siebie podobne? Drugoplanowo świetny McGinley w roli rektora, poznałam od razu, w przeciwieństwie do Phila Dunstera, którego nie poznałam absolutnie, bo za wyrafinowanie się wyraża i ma inną fryzurę niż w “Tedzie Lasso”.

[1] “Shrinking” też mnie wciągnęło, chociaż tu mam najwięcej rzeczy, które mi się nie podobały.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 14, 2026

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 1 komentarz - Skomentuj