Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Ransom Riggs - Mapa dni

Po wydarzeniach na Diabelskim Poletku, Jakob z wielkim bólem zdecydował się - jak przed laty jego dziadek - wrócić do rodziców na Florydę. Niestety, oznaczało to konsekwencje - nierozumiejący sytuacji dorośli zdecydowali, że wpakują go do szpitala psychiatrycznego. Wtem wszystko zamiera, pojawia się pani Peregrine z wesołą ekipą Osobliwców, wymazuje rodzinie Jakoba pamięć i uznaje, że może z dzieciakami odpocząć poza pętlą, niech się nauczą współczesnego świata. Ciut mi już to zawiesiło poczucie sensu, ale rozchodziłam, niestety od tego momentu była już równia pochyła. Jakob z Emmą, która - przypominam - kilkadziesiąt lat wcześniej była ukochaną dziadka Jakoba, odkrywają tajemnice Abe’a: sekretne przejście do innego domu, archiwum osobliwych spraw, którymi się dziadek z kolegami skrycie zajmował oraz piękne, zabytkowe samochody. Jakob nawiązuje kontakt z niejakim H., współpracownikiem dziadka i podejmuje się szeregu misji, nie zwierzając się oczywiście pani Peregrine, co daje w efekcie powieść drogi przez osobliwe Stany Zjednoczone z dramatycznym finałem w Nowym Jorku, gdzie - jak się okazuje - działa przestępcza organizacja wykolejonych Osobliwców, którzy nie uznają nad sobą nadzoru ymbrynek. Jest zaskakująco brutalnie, mam wrażenie, że nawet bardziej niż w poprzednich tomach. Opowieść kończy się dość nagle, więc jakkolwiek nieco mi ochłodło do cyklu, tak pewnie sięgnę niebawem po kolejną część.

Inne tego autora.

#24

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 13, 2023

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, sf-f, 2023 - 0 komentarzy - Skomentuj


Ransom Riggs - Mapa dni

Po wydarzeniach na Diabelskim Poletku, Jakob z wielkim bólem zdecydował się - jak przed laty jego dziadek - wrócić do rodziców na Florydę. Niestety, oznaczało to konsekwencje - nierozumiejący sytuacji dorośli zdecydowali, że wpakują go do szpitala psychiatrycznego. Wtem wszystko zamiera, pojawia się pani Peregrine z wesołą ekipą Osobliwców, wymazuje rodzinie Jakoba pamięć i uznaje, że może z dzieciakami odpocząć poza pętlą, niech się nauczą współczesnego świata. Ciut mi już to zawiesiło poczucie sensu, ale rozchodziłam, niestety od tego momentu była już równia pochyła. Jakob z Emmą, która - przypominam - kilkadziesiąt lat wcześniej była ukochaną dziadka Jakoba, odkrywają tajemnice Abe’a: sekretne przejście do innego domu, archiwum osobliwych spraw, którymi się dziadek z kolegami skrycie zajmował oraz piękne, zabytkowe samochody. Jakob nawiązuje kontakt z niejakim H., współpracownikiem dziadka i podejmuje się szeregu misji, nie zwierzając się oczywiście pani Peregrine, co daje w efekcie powieść drogi przez osobliwe Stany Zjednoczone z dramatycznym finałem w Nowym Jorku, gdzie - jak się okazuje - działa przestępcza organizacja wykolejonych Osobliwców, którzy nie uznają nad sobą nadzoru ymbrynek. Jest zaskakująco brutalnie, mam wrażenie, że nawet bardziej niż w poprzednich tomach. Opowieść kończy się dość nagle, więc jakkolwiek nieco mi ochłodło do cyklu, tak pewnie sięgnę niebawem po kolejną część.

Inne tego autora.

#24

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 13, 2023

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, sf-f, 2023 - 0 komentarzy - Skomentuj


Samoloty

Lubię latać. Wiem, niepolitycznie się do tego przyznawać, bo ślad węglowy za lataniem idzie spory, ale lubię, co zrobisz. Na usprawiedliwienie - latam na małe dystanse (na duży ostatnio leciałam w 2009), a dodatkowo to mój pierwszy samolot od 2019 roku. Czuję się rozgrzeszona, więc.

Okazało się też, że czemuś nie opublikowałam nielicznych zdjęć z mojej poprzedniej podróży na Maderę, co się mają zmarnować, jeśli nie muszą. Jak już wspominałam, maderskie lotnisko jest wymagające i czasem trudno wylądować; tym razem lot był idealny, a lądowanie w zasadzie bez przygód, jeśli nie liczyć kołysania przy podchodzeniu, zakończonego, excusez le mot, siarczystym pierdolnięciem o pas. Oklaski zdecydowanie się należały. Jedyna wada - wylot był o 8 rano, ale to i tak lepiej niż wylot o 6 poprzednio. Lotnisko wyspiarskie ma też tę zaletę, że taras widokowy wychodzi na pas i zamiast kisić się w hali, można siedzieć w słonku i patrzeć na samoloty. Z powrotem w gratisie dostałam przelot nad wyspą i pobliskimi wysepkami - Desertas i Porto Santo, b. zadowolona.

Ławica, sierpień 6 rano (2018) Ławica (2018) Santa Cruz Canico Canico Przy paśniku Chmurki / Ilhas Desertas Porto Santo / Zachód słońca nad EuropąPorto Santo

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 12, 2023

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: portugalia, madera - 2 komentarze - Skomentuj


Samoloty

Lubię latać. Wiem, niepolitycznie się do tego przyznawać, bo ślad węglowy za lataniem idzie spory, ale lubię, co zrobisz. Na usprawiedliwienie - latam na małe dystanse (na duży ostatnio leciałam w 2009), a dodatkowo to mój pierwszy samolot od 2019 roku. Czuję się rozgrzeszona, więc.

Okazało się też, że czemuś nie opublikowałam nielicznych zdjęć z mojej poprzedniej podróży na Maderę, co się mają zmarnować, jeśli nie muszą. Jak już wspominałam, maderskie lotnisko jest wymagające i czasem trudno wylądować; tym razem lot był idealny, a lądowanie w zasadzie bez przygód, jeśli nie liczyć kołysania przy podchodzeniu, zakończonego, excusez le mot, siarczystym pierdolnięciem o pas. Oklaski zdecydowanie się należały. Jedyna wada - wylot był o 8 rano, ale to i tak lepiej niż wylot o 6 poprzednio. Lotnisko wyspiarskie ma też tę zaletę, że taras widokowy wychodzi na pas i zamiast kisić się w hali, można siedzieć w słonku i patrzeć na samoloty. Z powrotem w gratisie dostałam przelot nad wyspą i pobliskimi wysepkami - Desertas i Porto Santo, b. zadowolona.

Ławica, sierpień 6 rano (2018) Ławica (2018) Santa Cruz Canico Canico Przy paśniku Chmurki / Ilhas Desertas Porto Santo / Zachód słońca nad EuropąPorto Santo

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 12, 2023

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: portugalia, madera - 2 komentarze - Skomentuj


Clerks III

Ciekawe, że nie przyjęło się u nas określenie “convenience store”, idzie się do Żabki czy do sklepu na rogu, który niekoniecznie - jak sklep tutaj - jest faktycznie na rogu. Dante i Randall są współwłaścicielami sklepiku, a lokal obok, gdzie wcześniej mieściła się wypożyczalnia VHS, zajmuje punkt z medyczną marihuaną prowadzony (duże słowo) przez Jaya i Silent Boba (chudego!), którzy jednak wolą stać przed wejściem. Randall po jednej z zaciętych dyskusji z koczującym w sklepie ultra-chrześcijaninem Eliasem ląduje w szpitalu z atakiem serca, na szczęście udaje mu się z tego wyjść. Daje mu to motywację do zmian w życiu - stwierdza, że ze swoją ogromną wiedzą o filmografii i filmach napisze scenariusz, wyreżyseruje i nakręci film. Dante, od 15 lat coraz bardziej gorzkniejący wdowiec, stara mu się w tym pomóc, ale niekoniecznie wszystko idzie tak, jak by się Dante po latach przyjaźni spodziewał. Elias dla odmiany staje się ultrasem szatana, skoro Jezus z nim nie gadał i nie uratował Randalla (w efekcie Elias i jego kumpel w każdej scenie mają inne, klimatyczne kostiumy, absolutnie robią tym film).

Jaka to ładna historia o starzeniu się i zmianach w życiu, taki crossover poprzednich “Sprzedawców” (pierwszych i drugich) i ”After Life”. Mimo zaawansowanej procedury castingu, gdzie przewija się mnóstwo znanych z poprzednich części twarzy (jest Ben Affleck!) i nie tylko (cameo Chrystka z "Dogmy", to Dante i Randall lądują jako odtwórcy głównych ról, przez co można kreatywnie wykorzystać oryginalne, czarno-białe sceny. Mocno mnie to trąca w serduszko, bo właśnie takich młodych chłopaków spod sklepu pamiętam z czasów, kiedy ja byłam młodą dziewczyną i widok posiwiałego Dantego boleśnie przypomina mi, że codziennie z lustra nie patrzy na mnie 25-latka.Oczywiście w finale łezka mi poleciała, łatwo się wzruszam. Idźcie oglądać, koniecznie.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota marzec 11, 2023

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 2 komentarze - Skomentuj


Clerks III

Ciekawe, że nie przyjęło się u nas określenie “convenience store”, idzie się do Żabki czy do sklepu na rogu, który niekoniecznie - jak sklep tutaj - jest faktycznie na rogu. Dante i Randall są współwłaścicielami sklepiku, a lokal obok, gdzie wcześniej mieściła się wypożyczalnia VHS, zajmuje punkt z medyczną marihuaną prowadzony (duże słowo) przez Jaya i Silent Boba (chudego!), którzy jednak wolą stać przed wejściem. Randall po jednej z zaciętych dyskusji z koczującym w sklepie ultra-chrześcijaninem Eliasem ląduje w szpitalu z atakiem serca, na szczęście udaje mu się z tego wyjść. Daje mu to motywację do zmian w życiu - stwierdza, że ze swoją ogromną wiedzą o filmografii i filmach napisze scenariusz, wyreżyseruje i nakręci film. Dante, od 15 lat coraz bardziej gorzkniejący wdowiec, stara mu się w tym pomóc, ale niekoniecznie wszystko idzie tak, jak by się Dante po latach przyjaźni spodziewał. Elias dla odmiany staje się ultrasem szatana, skoro Jezus z nim nie gadał i nie uratował Randalla (w efekcie Elias i jego kumpel w każdej scenie mają inne, klimatyczne kostiumy, absolutnie robią tym film).

Jaka to ładna historia o starzeniu się i zmianach w życiu, taki crossover poprzednich “Sprzedawców” (pierwszych i drugich) i ”After Life”. Mimo zaawansowanej procedury castingu, gdzie przewija się mnóstwo znanych z poprzednich części twarzy (jest Ben Affleck!) i nie tylko (cameo Chrystka z "Dogmy", to Dante i Randall lądują jako odtwórcy głównych ról, przez co można kreatywnie wykorzystać oryginalne, czarno-białe sceny. Mocno mnie to trąca w serduszko, bo właśnie takich młodych chłopaków spod sklepu pamiętam z czasów, kiedy ja byłam młodą dziewczyną i widok posiwiałego Dantego boleśnie przypomina mi, że codziennie z lustra nie patrzy na mnie 25-latka.Oczywiście w finale łezka mi poleciała, łatwo się wzruszam. Idźcie oglądać, koniecznie.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota marzec 11, 2023

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 2 komentarze - Skomentuj


Bohumil Hrabal - Zbyt głośna samotność

Hanta był człowiekiem wykształconym, doktorem nauk, intelektualistą, bibliofilem wręcz, tym bardziej traumatyczne musiało być dla niego przejście do roli pracownika fizycznego, którego praca polega na pakowaniu papieru do prasowarki, skąd zgrabne bloki wyjadą do spalarni. Regularnie opieprzany przez zwierzchnika, znajduje radość w małych rzeczach - dotyku książek, które wpadają w jego ręce, drobnych dowcipach, kiedy pakuje znaczącą, otwartą książkę w środek paczki, przypadkowych rozmowach i seksie z przygodnymi osobami i wreszcie w alkoholu, morzu alkoholu. Dzień mija za dniem, aż wreszcie zostaje zastąpiony innymi, mniej kłopotliwymi pracownikami.

To metaforyczne rozliczenie autora z komunizmem i cenzurą, niszczącą i sprowadzającą do roli podrzędnej intelektualistów, niepotrzebnych w nowym systemie, ale też i porażające studium samotności osoby ciężko doświadczonej przez wojnę i system, która straciła szansę na stabilność w życiu, nie mówić o rodzinie czy miłości. Słaba jestem w metafory, męczyłam się czytając, bo i treści w książce są przykre, w licznych dygresjach jest o przemocy, śmierci, krzywdzie, niesprawiedliwości. Ale jak to jest napisane, jakim językiem, jaką te zdania mają melodię. Nie wiem, czy chciałabym wrócić, ale to naprawdę dobra, mocna książka.

Inne tego autora.

#23

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 9, 2023

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2023 - 1 komentarz - Skomentuj


Bohumil Hrabal - Zbyt głośna samotność

Hanta był człowiekiem wykształconym, doktorem nauk, intelektualistą, bibliofilem wręcz, tym bardziej traumatyczne musiało być dla niego przejście do roli pracownika fizycznego, którego praca polega na pakowaniu papieru do prasowarki, skąd zgrabne bloki wyjadą do spalarni. Regularnie opieprzany przez zwierzchnika, znajduje radość w małych rzeczach - dotyku książek, które wpadają w jego ręce, drobnych dowcipach, kiedy pakuje znaczącą, otwartą książkę w środek paczki, przypadkowych rozmowach i seksie z przygodnymi osobami i wreszcie w alkoholu, morzu alkoholu. Dzień mija za dniem, aż wreszcie zostaje zastąpiony innymi, mniej kłopotliwymi pracownikami.

To metaforyczne rozliczenie autora z komunizmem i cenzurą, niszczącą i sprowadzającą do roli podrzędnej intelektualistów, niepotrzebnych w nowym systemie, ale też i porażające studium samotności osoby ciężko doświadczonej przez wojnę i system, która straciła szansę na stabilność w życiu, nie mówić o rodzinie czy miłości. Słaba jestem w metafory, męczyłam się czytając, bo i treści w książce są przykre, w licznych dygresjach jest o przemocy, śmierci, krzywdzie, niesprawiedliwości. Ale jak to jest napisane, jakim językiem, jaką te zdania mają melodię. Nie wiem, czy chciałabym wrócić, ale to naprawdę dobra, mocna książka.

Inne tego autora.

#23

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 9, 2023

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2023 - 1 komentarz - Skomentuj


Celeste and Jesse Forever

Celeste (Rashida Jones, mój absolutny crush) i Jesse (Andy Samberg) są ze sobą od liceum, zawsze razem, rozumieją się bez słów, lubią te same rzeczy, para idealna, nie dziwi, że wzięli ślub. Dziwi jednak, że po 6 latach związku są w separacji, to budzi ogromne zdziwienie, tym bardziej, że i tak wszędzie chodzą razem i zachowują się jak para. Znajomi przekonują oboje, że skoro zdecydowali się rozstać, to niech się rozstaną, niech zaczną spotykać się z innymi. Jesse nie chce, tak naprawdę wolałby wrócić do Celeste, ale ona z kolei wydaje się cieszyć byciem singielką, a w chwilach słabości dzwoni do Jesse’a, żeby przyszedł, a jak się kończy, wiadomo. Wtem pozorną stabilność psuje fakt, że Jesse i jego - wtedy - przygoda na jedną noc - spodziewają się dziecka, a on, dotychczas znany z bycia absolutnym dzieciakiem i lekkoduchem, chce rozpocząć życie dorosłego ze wszystkimi konsekwencjami i zostać odpowiedzialnym, zarabiającym ojcem. Wściekła Celeste rzuca się w wir randkowania i odkrywa, że niekoniecznie jest różowo, a żaden z poznanych panów to nie Jesse.

Jaki to pyszny film o dumie, o nieumiejętności dbania o związek, w którym nie ma równości, o chęci postawienia na swoim mimo tego, że “można mieć albo rację, albo być szczęśliwą”, o tym, że czasem jest okienko na jakąś decyzję, a potem już nie i nic z tym nie można zrobić. Jednocześnie to ciepły film o różnych obliczach dorastania, również zawodowego i takiego zwyczajnie ludzkiego. Trochę szkoda mi było niewykorzystania niektórych bohaterów - na przykład uroczego Elijah Wooda sprowadzonego do roli podręcznego przyjaciela-geja.

PS Wiecie, że na Netflixie jest (są) "Clerks III"?

Napisane przez Zuzanka w dniu środa marzec 8, 2023

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Celeste and Jesse Forever

Celeste (Rashida Jones, mój absolutny crush) i Jesse (Andy Samberg) są ze sobą od liceum, zawsze razem, rozumieją się bez słów, lubią te same rzeczy, para idealna, nie dziwi, że wzięli ślub. Dziwi jednak, że po 6 latach związku są w separacji, to budzi ogromne zdziwienie, tym bardziej, że i tak wszędzie chodzą razem i zachowują się jak para. Znajomi przekonują oboje, że skoro zdecydowali się rozstać, to niech się rozstaną, niech zaczną spotykać się z innymi. Jesse nie chce, tak naprawdę wolałby wrócić do Celeste, ale ona z kolei wydaje się cieszyć byciem singielką, a w chwilach słabości dzwoni do Jesse’a, żeby przyszedł, a jak się kończy, wiadomo. Wtem pozorną stabilność psuje fakt, że Jesse i jego - wtedy - przygoda na jedną noc - spodziewają się dziecka, a on, dotychczas znany z bycia absolutnym dzieciakiem i lekkoduchem, chce rozpocząć życie dorosłego ze wszystkimi konsekwencjami i zostać odpowiedzialnym, zarabiającym ojcem. Wściekła Celeste rzuca się w wir randkowania i odkrywa, że niekoniecznie jest różowo, a żaden z poznanych panów to nie Jesse.

Jaki to pyszny film o dumie, o nieumiejętności dbania o związek, w którym nie ma równości, o chęci postawienia na swoim mimo tego, że “można mieć albo rację, albo być szczęśliwą”, o tym, że czasem jest okienko na jakąś decyzję, a potem już nie i nic z tym nie można zrobić. Jednocześnie to ciepły film o różnych obliczach dorastania, również zawodowego i takiego zwyczajnie ludzkiego. Trochę szkoda mi było niewykorzystania niektórych bohaterów - na przykład uroczego Elijah Wooda sprowadzonego do roli podręcznego przyjaciela-geja.

PS Wiecie, że na Netflixie jest (są) "Clerks III"?

Napisane przez Zuzanka w dniu środa marzec 8, 2023

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj