Grupa różnych osób - Rani, nastolatka (pochodzenia polsko-hinduskiego[1]) ze skłonnością do kradzieży, Frank, oszust, który właśnie wyszedł z więzienia, Greg, prawnik-nieudacznik, który przypadkiem staranował policyjny samochód, Myrna, aktywistka ośmieszająca policję, Gabby, celebrytka nadużywająca substancji, Christian, ochroniarz z klubu oraz John, biznesmen ze skłonnością do agresji - spotykają się podczas narzuconych przez sąd prac społecznych. Każde z nich zakłada, że prace trzeba odbębnić, a potem wrócić do swojego życia, kontynuując to, co robili do tej pory. Oczywiście, ponieważ to komedia, już od samego początku wszystko idzie w złym kierunku - Christian zostaje zmuszony do okradzenia dilera narkotyków, Rani mu w tym pomaga, po czym wszystko idzie w buraki, bo skradzione w napadzie pieniądze znajdują przypadkiem pozostałe osoby i zanim Christian to odkryje, udaje im się walory wyprać i wydać. Z jednej strony atakuje ich policja, z drugiej Zły Potentat Zbrodni, więc chcąc nie chcąc, muszą kontynuować zbrodniczy proceder.
Z bardzo znanych aktorów pojawia się Christopher Walken, i to jak się pojawia. Za pomysł odpowiada Stephen Merchant, człowiek współtworzący brytyjskie “The Office”, “Extras” i nieco krindżowe “Hello, ladies”. Jest zabawnie, czasem grubo, zwykle dość celnie. Mogłabym oczywiście się czepiać, że rozjeżdżają się czasem realia na korzyść komedii, ale nie będę, bo bardzo dobrze się bawiłam.
[1] No naprawdę, pani Rekowski przez tyle lat razem mogłaby się nauczyć mówić do męża “Jerzy” (a nie “yezi”) albo nazywać go Dżordż.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek listopad 7, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Grupa różnych osób - Rani, nastolatka (pochodzenia polsko-hinduskiego[1]) ze skłonnością do kradzieży, Frank, oszust, który właśnie wyszedł z więzienia, Greg, prawnik-nieudacznik, który przypadkiem staranował policyjny samochód, Myrna, aktywistka ośmieszająca policję, Gabby, celebrytka nadużywająca substancji, Christian, ochroniarz z klubu oraz John, biznesmen ze skłonnością do agresji - spotykają się podczas narzuconych przez sąd prac społecznych. Każde z nich zakłada, że prace trzeba odbębnić, a potem wrócić do swojego życia, kontynuując to, co robili do tej pory. Oczywiście, ponieważ to komedia, już od samego początku wszystko idzie w złym kierunku - Christian zostaje zmuszony do okradzenia dilera narkotyków, Rani mu w tym pomaga, po czym wszystko idzie w buraki, bo skradzione w napadzie pieniądze znajdują przypadkiem pozostałe osoby i zanim Christian to odkryje, udaje im się walory wyprać i wydać. Z jednej strony atakuje ich policja, z drugiej Zły Potentat Zbrodni, więc chcąc nie chcąc, muszą kontynuować zbrodniczy proceder.
Z bardzo znanych aktorów pojawia się Christopher Walken, i to jak się pojawia. Za pomysł odpowiada Stephen Merchant, człowiek współtworzący brytyjskie “The Office”, “Extras” i nieco krindżowe “Hello, ladies”. Jest zabawnie, czasem grubo, zwykle dość celnie. Mogłabym oczywiście się czepiać, że rozjeżdżają się czasem realia na korzyść komedii, ale nie będę, bo bardzo dobrze się bawiłam.
[1] No naprawdę, pani Rekowski przez tyle lat razem mogłaby się nauczyć mówić do męża “Jerzy” (a nie “yezi”) albo nazywać go Dżordż.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek listopad 7, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[21-22.10.2022]
Kiedy krążyliśmy z eloyem dookoła Manufaktury, usiłując znaleźć drogę do hotelu, wtem z całkiem cywilizowanego miasta trafiliśmy w okolice, które można było (trochę na - pun intended - fali niedawno oglądanego serialu) skwitować krótkim “powódź była”. I to chyba jest moje podsumowanie tego kawałka Łodzi, który widziałam - główna ulica jest urocza, ale kilka metrów w bok i następuje czasoprzestrzenne tąpnięcie, przynoszące kilkadziesiąt lat wstecz. Elegancja hotelu zderza się z żebrzącymi osobami w kryzysie, piękne zdobienia kamienicy kontrastuje silny zapach uryny z bramy. Pogoda niespecjalnie rokowała, szaro i mżawka, przespacerowałam się spod Manufaktury na Piotrkowską, poczułam się jak w domu, bo pół Łodzi rozkopane, zajrzałam do Pasażu Róży, który w słoneczny dzień musi być niesamowity, znalazłam Aleję Gwiazd (tak, gwiazda Romana Polańskiego dalej błyszczy, nie że szukałam), postałam z zachwytem patrząc na zdobienia kamienic. Absurdalnie, zupełnie ujmującym znalazłam budynek DH Magda, bardzo ładny przykład modernizmu. Żebyście nie miały wątpliwości - bardzo mi się podobało, lubię kontrasty, chcę więcej. Jakieś polecanki? W planach mam Orientarium, Planetarium i Palmiarnię oraz pewnie spacer przez całą Piotrkowską.














GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 6, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
polska, lodz
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[21-22.10.2022]
Kiedy krążyliśmy z eloyem dookoła Manufaktury, usiłując znaleźć drogę do hotelu, wtem z całkiem cywilizowanego miasta trafiliśmy w okolice, które można było (trochę na - pun intended - fali niedawno oglądanego serialu) skwitować krótkim “powódź była”. I to chyba jest moje podsumowanie tego kawałka Łodzi, który widziałam - główna ulica jest urocza, ale kilka metrów w bok i następuje czasoprzestrzenne tąpnięcie, przynoszące kilkadziesiąt lat wstecz. Elegancja hotelu zderza się z żebrzącymi osobami w kryzysie, piękne zdobienia kamienicy kontrastuje silny zapach uryny z bramy. Pogoda niespecjalnie rokowała, szaro i mżawka, przespacerowałam się spod Manufaktury na Piotrkowską, poczułam się jak w domu, bo pół Łodzi rozkopane, zajrzałam do Pasażu Róży, który w słoneczny dzień musi być niesamowity, znalazłam Aleję Gwiazd (tak, gwiazda Romana Polańskiego dalej błyszczy, nie że szukałam), postałam z zachwytem patrząc na zdobienia kamienic. Absurdalnie, zupełnie ujmującym znalazłam budynek DH Magda, bardzo ładny przykład modernizmu. Żebyście nie miały wątpliwości - bardzo mi się podobało, lubię kontrasty, chcę więcej. Jakieś polecanki? W planach mam Orientarium, Planetarium i Palmiarnię oraz pewnie spacer przez całą Piotrkowską.














GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 6, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
polska, lodz
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Oczywiście że byłam srodze rozczarowana, kiedy opowieść o matce, która zapadała w zimowy sen i sprowadzała zimę na świat, wtem zakończyła się, żeby przejść do kolejnego opowiadania. Bo pewnie pamiętacie, nie lubię opowiadań. Ale zanim zdążyłam ponarzekać w głowie, przeczytałam kolejne, kolejne i skakałam z coraz bardziej dziwnych światów w jeszcze dziwniejsze. Bo Słowik opisuje pogranicza snu i jawy - pleśń w kosmosie; pandemię i konsekwencje praktykowania jogi; egzotyczny kurort nad solankowym jeziorem z zasugerowanym kataklizmem w tle; wakacje nad Bałtykiem w latach 80.; fasolę kiełkującą w nosie bohaterki; pogłębiającą się paranoję osoby, która przez kilka tygodni nie widziała i inne. A opisuje to tak, że te kilkanaście stron wystarczy, żeby wejść w światy z innymi zasadami, nie do końca realne, czasem surrealistyczne. Nie było słabego opowiadania, większość przeczytałabym jako pełnoprawne powieści.
Treść niesponsorowana - e-booka przeczytałam w promocji czytajpl.pl - w listopadzie darmo można przeczytać (lub czasem przesłuchać) 18 książek. Z zestawu czytałam też ”Kirke” Miller, również polecam.
Inne tej autorki.
#113
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopad 5, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, opowiadania, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Oczywiście że byłam srodze rozczarowana, kiedy opowieść o matce, która zapadała w zimowy sen i sprowadzała zimę na świat, wtem zakończyła się, żeby przejść do kolejnego opowiadania. Bo pewnie pamiętacie, nie lubię opowiadań. Ale zanim zdążyłam ponarzekać w głowie, przeczytałam kolejne, kolejne i skakałam z coraz bardziej dziwnych światów w jeszcze dziwniejsze. Bo Słowik opisuje pogranicza snu i jawy - pleśń w kosmosie; pandemię i konsekwencje praktykowania jogi; egzotyczny kurort nad solankowym jeziorem z zasugerowanym kataklizmem w tle; wakacje nad Bałtykiem w latach 80.; fasolę kiełkującą w nosie bohaterki; pogłębiającą się paranoję osoby, która przez kilka tygodni nie widziała i inne. A opisuje to tak, że te kilkanaście stron wystarczy, żeby wejść w światy z innymi zasadami, nie do końca realne, czasem surrealistyczne. Nie było słabego opowiadania, większość przeczytałabym jako pełnoprawne powieści.
Treść niesponsorowana - e-booka przeczytałam w promocji czytajpl.pl - w listopadzie darmo można przeczytać (lub czasem przesłuchać) 18 książek. Z zestawu czytałam też ”Kirke” Miller, również polecam.
Inne tej autorki.
#113
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopad 5, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, opowiadania, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
... no dobrze, to było półtora miesiąca temu; zafundowałam sobie tatuaż.
Bo mogłam.
Nie na dupie.
Nie, nie zastanawiam się, jak będzie wyglądał na starość, bo już jestem stara.
Bolało, ale nieporównanie mniej nieprzyjemnie niż leczenie kanałowe.
Mój wzór zaprojektowała i zrobiła Ewa z pracowni Igliwie, nie mam procentu od polecanych, ale jakbyście szukały, to polecam.
Dalej mnie cieszy, za każdym razem, kiedy na niego patrzę.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 2, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Fotografia+ -
- 9 komentarzy
- Skomentuj
... no dobrze, to było półtora miesiąca temu; zafundowałam sobie tatuaż.
Bo mogłam.
Nie na dupie.
Nie, nie zastanawiam się, jak będzie wyglądał na starość, bo już jestem stara.
Bolało, ale nieporównanie mniej nieprzyjemnie niż leczenie kanałowe.
Mój wzór zaprojektowała i zrobiła Ewa z pracowni Igliwie, nie mam procentu od polecanych, ale jakbyście szukały, to polecam.
Dalej mnie cieszy, za każdym razem, kiedy na niego patrzę.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 2, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Fotografia+ -
- 9 komentarzy
- Skomentuj
W małym miasteczku pośrodku niczego pojawia się Keith, zwyczajny sierota, wychowany przy Gildii Muzyków; ma ze sobą flet i kiedy zagra, słuchają go szczury. Jest szansa, że - jako szczurołap - zarobi na oczyszczeniu miasteczka ze szczurów. Co ciekawe, szczury słuchają go też wtedy, kiedy mówi, bo z jakiegoś dziwnego powodu związanego z resztkami wyrzucanymi na śmietnisko przy Niewidocznym Uniwersytecie, rozumieją ludzką mowę, same mówią, a nawet potrafią zapisywać rzeczy. Maurycy, ostatni z wesołej grupy, jest kotem i wprawdzie rozumie ludzką i szczurzą mowę, ale niekoniecznie słucha kogokolwiek innego, wszak jest kotem. Problem w tym, że w miasteczku nie widać żadnego szczura, gorzej, jest już dwóch szczurołapów, czeszących od mieszkańców srogą kasę za kolejne szczurze ogony, dziwnie przypominające sznurówki, a dodatkowo nie ma jedzenia. W to wszystko wprowadza Keitha Malicia, nieletnia córka burmistrza, dobrze przygotowana czytelniczka bajek i legend.
Może to i bardziej literatura young adult, ale trzyma w napięciu niby rasowy thriller. Szczury i ich pączkująca cywilizacja, jaką zaczęły budować po tym, jak wbrew swojej woli zyskały świadomość, przedstawiona jest z typową dla autora łagodną pobłażliwością, wszak nie do końca o szczurach to historia. Pochichotałam nad imionami (Szynkawieprz, Najlepszyprzed), mocno zaszkliły mi się oczy, kiedy Maurycy spotkał Śmierć Szczurów i jego Zwierzchnika, ludzie i ich wady, przez które powstało w miasteczku Zło, nie zdziwiły mnie ani trochę, ale zasmuciły. Można odczytać książkę przez pryzmat pytania, czy powinniśmy zabijać i zjadać zwierzęta, można potraktować ją jako parafrazę książki o “Piotrusiu Króliku” z elementami baśni braci Grimm.
Inne tego autora.
#112
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek listopad 1, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
W małym miasteczku pośrodku niczego pojawia się Keith, zwyczajny sierota, wychowany przy Gildii Muzyków; ma ze sobą flet i kiedy zagra, słuchają go szczury. Jest szansa, że - jako szczurołap - zarobi na oczyszczeniu miasteczka ze szczurów. Co ciekawe, szczury słuchają go też wtedy, kiedy mówi, bo z jakiegoś dziwnego powodu związanego z resztkami wyrzucanymi na śmietnisko przy Niewidocznym Uniwersytecie, rozumieją ludzką mowę, same mówią, a nawet potrafią zapisywać rzeczy. Maurycy, ostatni z wesołej grupy, jest kotem i wprawdzie rozumie ludzką i szczurzą mowę, ale niekoniecznie słucha kogokolwiek innego, wszak jest kotem. Problem w tym, że w miasteczku nie widać żadnego szczura, gorzej, jest już dwóch szczurołapów, czeszących od mieszkańców srogą kasę za kolejne szczurze ogony, dziwnie przypominające sznurówki, a dodatkowo nie ma jedzenia. W to wszystko wprowadza Keitha Malicia, nieletnia córka burmistrza, dobrze przygotowana czytelniczka bajek i legend.
Może to i bardziej literatura young adult, ale trzyma w napięciu niby rasowy thriller. Szczury i ich pączkująca cywilizacja, jaką zaczęły budować po tym, jak wbrew swojej woli zyskały świadomość, przedstawiona jest z typową dla autora łagodną pobłażliwością, wszak nie do końca o szczurach to historia. Pochichotałam nad imionami (Szynkawieprz, Najlepszyprzed), mocno zaszkliły mi się oczy, kiedy Maurycy spotkał Śmierć Szczurów i jego Zwierzchnika, ludzie i ich wady, przez które powstało w miasteczku Zło, nie zdziwiły mnie ani trochę, ale zasmuciły. Można odczytać książkę przez pryzmat pytania, czy powinniśmy zabijać i zjadać zwierzęta, można potraktować ją jako parafrazę książki o “Piotrusiu Króliku” z elementami baśni braci Grimm.
Inne tego autora.
#112
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek listopad 1, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj