Marcin Kania pojawia się na spotkaniu swojej grupy AA zakrwawiony i z dziurą w pamięci. Nie pił od dłuższego czasu, ale coś się poprzedniego dnia zdarzyło, bo obudził się z urwanym filmem w mieszkaniu syna Piotra, ta krew, syna nie ma i nie wiadomo, gdzie jest. Policja się sprawą nie przejęła, żona, z którą jest w separacji, nie chce z nim rozmawiać i bynajmniej go nie wspiera w jego wysiłkach, żeby Piotra znaleźć. Najbardziej współczujący się ludzie z grupy wsparcia, pozwalają Marcinowi zostać mimo ewidentnego złamania zasad (zapicie), pomagają mu chodzić śladami tych urywków zachowanych wspomnień i szukać przeoczonych przez policję dowodów na to, że Piotr wpadł w jakąś aferę, która - prawdopodobnie mogła kosztować go życie.
I teraz mam trochę zgryz, ile zdradzać z fabuły, która powoli odsłania kolejne warstwy ze zniszczonej alkoholem pamięci Marcina, konfrontuje jego wyobrażenia z opinią innych o nim, dochodząc wreszcie do sedna - co się wydarzyło tamtego feralnego wieczora (oraz czy rzeczywiście był feralny) z synem narratora. Tak jak w “Ślepnąc od świateł” dałam się uwieść Żulczykowi, że jego bohater - mimo obiektywnych trudności - to jednak człowiek z pewną moralnością, pokręconą i naciąganą, ale dającą się logicznie wyjaśnić, tak tutaj nie byłam w stanie zaakceptować Marcina jako pechowca, który - jakby nie nałóg - byłby miłym człowiekiem. Nie zdradzałby żony, nie spowodował kalectwa przyjaciela, nie zmarnował swojej kariery i życia, w tym rodzinnego; problem w tym, że to bzdura, bo nawet bez alkoholu Marcin jest zwyczajnie zły, egoistyczny i bezmyślny. Absurdalnie, tytułowa “informacja zwrotna” - opinia innych uzależnionych w grupie trzeźwiejących, mająca na celu pomoc w zrozumieniu błędów w ocenie sytuacji, jakie popełnił opowiadający o swoich uczuciach i trudnościach - jest mniej istotna niż pełne blasku opisy picia, cudowne, choć krótkie, chwile upojenia, które trzeba powtarzać jak najczęściej, zanim przyjdzie zjazd. Intryga kryminalna - poszukiwania syna i powolne odsłanianie kulisów prywatyzacji warszawskich kamienic z “wkładką mięsną” - jest tylko dodatkiem do właściwej zaskoczki fabularnej - Marcin pnłl pmnf cvwr cbqpmnf bcbjvnqnavn fjbwrw uvfgbevv, xłnzvr v jlcvren emrpmljvfgbść, j wrtb tłbjvr wrfg fcówal, n qmvnłnavn znwą fraf, cbqpmnf, tql wrtb bgbpmravr - j cemrpvjvrńfgjvr qb pmlgryavxn - fłlfml orłxbg omqhealpu jlcbjvrqmv v vqvbglpmar, avrormcvrpmar mnpubjnavr.
Podsumowując - świetnie napisana dołująca i nieprzyjemna książka o alkoholizmie, DDA i aferze reprywatyzacyjnej w Warszawie.
Inne tego autora.
#66
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 28, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, kryminal, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Marcin Kania pojawia się na spotkaniu swojej grupy AA zakrwawiony i z dziurą w pamięci. Nie pił od dłuższego czasu, ale coś się poprzedniego dnia zdarzyło, bo obudził się z urwanym filmem w mieszkaniu syna Piotra, ta krew, syna nie ma i nie wiadomo, gdzie jest. Policja się sprawą nie przejęła, żona, z którą jest w separacji, nie chce z nim rozmawiać i bynajmniej go nie wspiera w jego wysiłkach, żeby Piotra znaleźć. Najbardziej współczujący się ludzie z grupy wsparcia, pozwalają Marcinowi zostać mimo ewidentnego złamania zasad (zapicie), pomagają mu chodzić śladami tych urywków zachowanych wspomnień i szukać przeoczonych przez policję dowodów na to, że Piotr wpadł w jakąś aferę, która - prawdopodobnie mogła kosztować go życie.
I teraz mam trochę zgryz, ile zdradzać z fabuły, która powoli odsłania kolejne warstwy ze zniszczonej alkoholem pamięci Marcina, konfrontuje jego wyobrażenia z opinią innych o nim, dochodząc wreszcie do sedna - co się wydarzyło tamtego feralnego wieczora (oraz czy rzeczywiście był feralny) z synem narratora. Tak jak w “Ślepnąc od świateł” dałam się uwieść Żulczykowi, że jego bohater - mimo obiektywnych trudności - to jednak człowiek z pewną moralnością, pokręconą i naciąganą, ale dającą się logicznie wyjaśnić, tak tutaj nie byłam w stanie zaakceptować Marcina jako pechowca, który - jakby nie nałóg - byłby miłym człowiekiem. Nie zdradzałby żony, nie spowodował kalectwa przyjaciela, nie zmarnował swojej kariery i życia, w tym rodzinnego; problem w tym, że to bzdura, bo nawet bez alkoholu Marcin jest zwyczajnie zły, egoistyczny i bezmyślny. Absurdalnie, tytułowa “informacja zwrotna” - opinia innych uzależnionych w grupie trzeźwiejących, mająca na celu pomoc w zrozumieniu błędów w ocenie sytuacji, jakie popełnił opowiadający o swoich uczuciach i trudnościach - jest mniej istotna niż pełne blasku opisy picia, cudowne, choć krótkie, chwile upojenia, które trzeba powtarzać jak najczęściej, zanim przyjdzie zjazd. Intryga kryminalna - poszukiwania syna i powolne odsłanianie kulisów prywatyzacji warszawskich kamienic z “wkładką mięsną” - jest tylko dodatkiem do właściwej zaskoczki fabularnej - Marcin pnłl pmnf cvwr cbqpmnf bcbjvnqnavn fjbwrw uvfgbevv, xłnzvr v jlcvren emrpmljvfgbść, j wrtb tłbjvr wrfg fcówal, n qmvnłnavn znwą fraf, cbqpmnf, tql wrtb bgbpmravr - j cemrpvjvrńfgjvr qb pmlgryavxn - fłlfml orłxbg omqhealpu jlcbjvrqmv v vqvbglpmar, avrormcvrpmar mnpubjnavr.
Podsumowując - świetnie napisana dołująca i nieprzyjemna książka o alkoholizmie, DDA i aferze reprywatyzacyjnej w Warszawie.
Inne tego autora.
#66
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 28, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, kryminal, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Sarkałam swego czasu, że Pratchetta warto zacząć czytać nie chronologicznie, a od momentu, kiedy odkrył fabułę, ale to było takie marudzenie kogoś, kto z ogromnej sterty fajnych lektur wybiera największe perełki. Zapomniałam, jaką przyjemnością była lektura pierwszych tomów, gdzie zachłysnęłam się pratchettowską elokwencją (chociaż jeszcze nie do końca autor odkrył, ile humoru można umieścić w przypisach) i pomysłowością w kreacji świata. Od razu podpowiem też, że - jakkolwiek każdy z tomów jest nieco inny w klimacie, “Kolor” to takie bardziej heheszki, “Blask” jest dojrzalszy i nieco bardziej cierpki - to stanowią całość.
Do Ankh Morpork przybywa Dwukwiat, turysta z Imperium Agatejskiego. Jest to wydarzenie bez precedensu, z dwóch powodów - istnienie Imperium Agatejskiego jest z pewnym względów ukrywane przed mieszkańcami Ankh Morpork, a dodatkowo idea, że ktoś dla przyjemności mógłby chcieć przyjechać zobaczyć ulice miasta, jest dość niespotykana. Rincewind, nieudany mag, w którego pamięci zagnieździło się jedno ekspansywne zaklęcie, opiekuje się Dwukwiatem, przekonanym o tym, że hojnie sypane złoto i status “ja tylko zwiedzam”, zapewnia mu nietykalność, co jest według bardziej doświadczonego Rincewinda nieco naciągane. A Dwukwiat chce zobaczyć wszystko - bójkę w tawernie, Dzielnicę Uciech, superbohaterów, smoki, driady, świątynie zapomnianych bogów i bardziej egzotyczne miejsca, które opisywane są w niepołączonych ze sobą rozdziałach. “Blask” ma nieco bardziej spójną linię fabularną - wypadający poza Dysk Dwukwiat i Rincewind, za którymi podąża Bagaż, mobilna skrzynia z drewna magicznej gruszy, muszą dostarczyć na Uniwersytet jedno z 7+1 zaklęć z magicznej księgi Octavo, żeby powstrzymać niechybnie mający nastąpić za sprawą czerwonej gwiazdy koniec świata.
Ogromnie podziwiam inwencję PTerry’ego, który w tych pierwszych tomach przemycił Antropomorficzną Personifikację, mieszkającą z przybraną córką Isabel w Czarnym Ogrodzie (w jednym z dialogów pojawia się też Mort), Bibliotekarza, Patrycjusza, Gildie, Trolle, Wiedźmy i to wszystko, co składa się na dyskowe continuum. Mam wrażenie jednak, że pomysł połączenia Imperium Agatejskiego z Chinami powstał nieco później, a Dwukwiat jest takim archetypowym azjatyckim turystą, nadużywającym obrazkowego pudełka.
Inne tego autora.
#64/65
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 27, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Sarkałam swego czasu, że Pratchetta warto zacząć czytać nie chronologicznie, a od momentu, kiedy odkrył fabułę, ale to było takie marudzenie kogoś, kto z ogromnej sterty fajnych lektur wybiera największe perełki. Zapomniałam, jaką przyjemnością była lektura pierwszych tomów, gdzie zachłysnęłam się pratchettowską elokwencją (chociaż jeszcze nie do końca autor odkrył, ile humoru można umieścić w przypisach) i pomysłowością w kreacji świata. Od razu podpowiem też, że - jakkolwiek każdy z tomów jest nieco inny w klimacie, “Kolor” to takie bardziej heheszki, “Blask” jest dojrzalszy i nieco bardziej cierpki - to stanowią całość.
Do Ankh Morpork przybywa Dwukwiat, turysta z Imperium Agatejskiego. Jest to wydarzenie bez precedensu, z dwóch powodów - istnienie Imperium Agatejskiego jest z pewnym względów ukrywane przed mieszkańcami Ankh Morpork, a dodatkowo idea, że ktoś dla przyjemności mógłby chcieć przyjechać zobaczyć ulice miasta, jest dość niespotykana. Rincewind, nieudany mag, w którego pamięci zagnieździło się jedno ekspansywne zaklęcie, opiekuje się Dwukwiatem, przekonanym o tym, że hojnie sypane złoto i status “ja tylko zwiedzam”, zapewnia mu nietykalność, co jest według bardziej doświadczonego Rincewinda nieco naciągane. A Dwukwiat chce zobaczyć wszystko - bójkę w tawernie, Dzielnicę Uciech, superbohaterów, smoki, driady, świątynie zapomnianych bogów i bardziej egzotyczne miejsca, które opisywane są w niepołączonych ze sobą rozdziałach. “Blask” ma nieco bardziej spójną linię fabularną - wypadający poza Dysk Dwukwiat i Rincewind, za którymi podąża Bagaż, mobilna skrzynia z drewna magicznej gruszy, muszą dostarczyć na Uniwersytet jedno z 7+1 zaklęć z magicznej księgi Octavo, żeby powstrzymać niechybnie mający nastąpić za sprawą czerwonej gwiazdy koniec świata.
Ogromnie podziwiam inwencję PTerry’ego, który w tych pierwszych tomach przemycił Antropomorficzną Personifikację, mieszkającą z przybraną córką Isabel w Czarnym Ogrodzie (w jednym z dialogów pojawia się też Mort), Bibliotekarza, Patrycjusza, Gildie, Trolle, Wiedźmy i to wszystko, co składa się na dyskowe continuum. Mam wrażenie jednak, że pomysł połączenia Imperium Agatejskiego z Chinami powstał nieco później, a Dwukwiat jest takim archetypowym azjatyckim turystą, nadużywającym obrazkowego pudełka.
Inne tego autora.
#64/65
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 27, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[6.06.2021]
Najpierw droga przez letni skwar, łąki i pola, niebo jak z pocztówek. Potem eksperymenty ze szklanymi kulami, również te z kontrolowanym podpalaniem suchego drewna, I'm a firestarter, rozmowy, owoce, hamak, stada krów i klimatyczna ruinka. Jak co dwa lata, chociaż ze względu na coraz większy rozjazd, chyba po raz ostatni. Tak czy tak, patrzcie latu w jasne oko.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwiec 26, 2021
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+, Wielkopolska w weekend -
Tag:
swidwowiec
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[6.06.2021]
Najpierw droga przez letni skwar, łąki i pola, niebo jak z pocztówek. Potem eksperymenty ze szklanymi kulami, również te z kontrolowanym podpalaniem suchego drewna, I'm a firestarter, rozmowy, owoce, hamak, stada krów i klimatyczna ruinka. Jak co dwa lata, chociaż ze względu na coraz większy rozjazd, chyba po raz ostatni. Tak czy tak, patrzcie latu w jasne oko.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwiec 26, 2021
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+, Wielkopolska w weekend -
Tag:
swidwowiec
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Mare Sheehan mieszka w Easttown, małym miasteczku pod Filadelfią, od zawsze. Jest detektywem, ale jej największym osiągnięciem jest wygrana w meczu siatkówki 25 lat wcześniej; najważniejsza sprawa w ostatnich latach - zaginięcie Katie Bailey, córki jej dawnej koleżanki - jest ciągle nierozwiązana, co powoduje liczne niesnaski w lokalnej społeczności. Mare ma do tego prywatne problemy - syn Kevin popełnił samobójstwo, mąż się z nią rozwiódł i właśnie oświadcza się nowej dziewczynie, wnuk - syn Kevina - ma podobne deficyty neurologiczne jak jego ojciec, a dziewczyna Kevina, która właśnie opuściła odwyk, chce odebrać swojego dziecko, zaś matka Mare, mieszkająca z nią, nadużywa alkoholu i nie jest specjalnie pomocna. I w tym momencie zostają znalezione zwłoki Erin, nastoletniej matki, która wybrała się na spotkanie poznanego w Internecie mężczyzny. Śledztwo utrudnia fakt, że Erin jest córką kuzyna męża jej najbliższej przyjaciółki, tuż przed śmiercią uratowała ją z przemocowej sytuacji córka Mare, a plotki głoszą, że syn Erin, DJ, może być dzieckiem Franka, byłego męża Mare. Nie pomaga też fakt, że szef Mare sprowadza do pomocy młodego, obiecującego śledczego, sławnego z rozwiązywania trudnych spraw, bo - ewidentnie - Mare sobie nie radzi.
Świetny, gęsty kryminał, dziejący się w małym miasteczku, gdzie wszyscy się znają, wszystko o sobie wiedzą, tyle że nie, bo każdy coś ukrywa. Winslet jest świetna, pełna emocji i życia, wielopłaszczyznowa. Owszem, niektóre wątki są rozwiązane metodą deus ex machina, ale nie robi to dużej różnicy w jakości oglądania. Nie powiem, że to bardzo przyjemny serial, bo sporo przemocy, krew się leje, a tematyka niełatwa, ale dobrze się ogląda i należycie trzyma w napięciu.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 25, 2021
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Mare Sheehan mieszka w Easttown, małym miasteczku pod Filadelfią, od zawsze. Jest detektywem, ale jej największym osiągnięciem jest wygrana w meczu siatkówki 25 lat wcześniej; najważniejsza sprawa w ostatnich latach - zaginięcie Katie Bailey, córki jej dawnej koleżanki - jest ciągle nierozwiązana, co powoduje liczne niesnaski w lokalnej społeczności. Mare ma do tego prywatne problemy - syn Kevin popełnił samobójstwo, mąż się z nią rozwiódł i właśnie oświadcza się nowej dziewczynie, wnuk - syn Kevina - ma podobne deficyty neurologiczne jak jego ojciec, a dziewczyna Kevina, która właśnie opuściła odwyk, chce odebrać swojego dziecko, zaś matka Mare, mieszkająca z nią, nadużywa alkoholu i nie jest specjalnie pomocna. I w tym momencie zostają znalezione zwłoki Erin, nastoletniej matki, która wybrała się na spotkanie poznanego w Internecie mężczyzny. Śledztwo utrudnia fakt, że Erin jest córką kuzyna męża jej najbliższej przyjaciółki, tuż przed śmiercią uratowała ją z przemocowej sytuacji córka Mare, a plotki głoszą, że syn Erin, DJ, może być dzieckiem Franka, byłego męża Mare. Nie pomaga też fakt, że szef Mare sprowadza do pomocy młodego, obiecującego śledczego, sławnego z rozwiązywania trudnych spraw, bo - ewidentnie - Mare sobie nie radzi.
Świetny, gęsty kryminał, dziejący się w małym miasteczku, gdzie wszyscy się znają, wszystko o sobie wiedzą, tyle że nie, bo każdy coś ukrywa. Winslet jest świetna, pełna emocji i życia, wielopłaszczyznowa. Owszem, niektóre wątki są rozwiązane metodą deus ex machina, ale nie robi to dużej różnicy w jakości oglądania. Nie powiem, że to bardzo przyjemny serial, bo sporo przemocy, krew się leje, a tematyka niełatwa, ale dobrze się ogląda i należycie trzyma w napięciu.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 25, 2021
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Spis osób:
- Aldona Godlewska - nie jest brzydka, blada cera, drobne piegi i rude włosy skręcone na punka
- Łukasz Chmielewski - radca prawny, przystojny mężczyzna w pewnym wieku
- Mikołaj - sprawy organizacyjno-finansowe, brzydki i kaleki z kompleksami na punkcie kobiet
- Lidia Fabisiak - ubrana drogo i w złym guście, na blond włosach nosi pretensjonalny toczek
- Ewa Hanke - historyk sztuki, enfant terrible polskiej żurnalistyki, z wyglądu podstarzała hipiska
- Maria Partesa, ps. Mariola - striptizerka, o ładnej, choć pospolitej, wymalowanej twarzy
- Jan Fabisiak - mąż Lidii, grubo ciosana twarz człowieka z marmuru, który zszedł z mobilizujących plakatów
- Filip Hanke - mąż Ewy, również historyk sztuki, przypominał podobno kiedyś prezydenta Kennedy’ego
- Mieczysław Charamuszko - nienagannie ubrany, jak gdyby dopiero co opuścił jedną z kart
żurnala mody męskiej
- major Wanacki - szary garnitur z niebieską koszulą, w czym wygląda jak urzędnik tuż po opuszczeniu biura
- Sylwek - młody funkcjonariusz o śniadej twarzy i wyglądzie Włocha
- docent Oskierko - patolog z charakterystycznym kresowym akcentem
- Kamila - żona Wanackiego, śpi w nocy w przeciwieństwie do męża
- Anna - młoda asystentka Hankego
Aldona, dziennikarka, która nie przeszła weryfikacji, założyła ze znajomymi Zespół Porad Społeczno-Prawnych. Któregoś dnia pojawia się pani Fabisiak, która chce uzyskać dowód na to, że mąż - zamożny jubiler - zdradza ją ze striptizerką. Aldona odrzuca zlecenie, wszak nie jest to firma detektywistyczna, ale jej znajoma - dziennikarka Ewa - włącza się w akcję. Wizyta w nocnym klubie z Chmielewskim w roli przyzwoitki, kłótnia z Fabisiakiem, planowany wywiad ze striptizerką, impreza kończy się zniknięciem Ewy. Jej zwłoki zostają znalezione niebawem, a sytuację komplikuje to, że Ewa miała ze sobą zabytkowy medalion, skradziony z wystawy w galerii męża, a teraz medalion zniknął. Aldona rozpoczyna śledztwo, które kończy się również dramatycznie.
To już taki bardziej nowoczesny klimat - wszyscy mają samochody, chodzi się na striptiz w “Kongresowej”, a podmiejskiej willi mieści się nielegalne kasyno[1]. Trochę przypomina książki późnej Chmielewskiej, chociaż bez żarcików.
Się pali: jugosłowiańskie.
Się pije: wódkę w Kongresowej.
Się jeździ: fiatem uno oraz do Jugosławii na wakacje.
[1]
- A wie pan - rzekłam - skoro już o tym mówimy, nie bardzo rozumiem, dlaczego obywatelowi PRL, którego na to stać, nie wolno grać w ruletkę. Za to wolno mu całą forsę przepić albo przegrać co tydzień w Toto-Lotka?
- Co pani chce ode mnie usłyszeć? - zapytał. - Milicja nie układa przepisów, jest tylko od ich egzekwowania.
Inne tej autorki, inne z tego cyklu tutaj.
#63
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 24, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, prl, kryminal, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Spis osób:
- Aldona Godlewska - nie jest brzydka, blada cera, drobne piegi i rude włosy skręcone na punka
- Łukasz Chmielewski - radca prawny, przystojny mężczyzna w pewnym wieku
- Mikołaj - sprawy organizacyjno-finansowe, brzydki i kaleki z kompleksami na punkcie kobiet
- Lidia Fabisiak - ubrana drogo i w złym guście, na blond włosach nosi pretensjonalny toczek
- Ewa Hanke - historyk sztuki, enfant terrible polskiej żurnalistyki, z wyglądu podstarzała hipiska
- Maria Partesa, ps. Mariola - striptizerka, o ładnej, choć pospolitej, wymalowanej twarzy
- Jan Fabisiak - mąż Lidii, grubo ciosana twarz człowieka z marmuru, który zszedł z mobilizujących plakatów
- Filip Hanke - mąż Ewy, również historyk sztuki, przypominał podobno kiedyś prezydenta Kennedy’ego
- Mieczysław Charamuszko - nienagannie ubrany, jak gdyby dopiero co opuścił jedną z kart
żurnala mody męskiej
- major Wanacki - szary garnitur z niebieską koszulą, w czym wygląda jak urzędnik tuż po opuszczeniu biura
- Sylwek - młody funkcjonariusz o śniadej twarzy i wyglądzie Włocha
- docent Oskierko - patolog z charakterystycznym kresowym akcentem
- Kamila - żona Wanackiego, śpi w nocy w przeciwieństwie do męża
- Anna - młoda asystentka Hankego
Aldona, dziennikarka, która nie przeszła weryfikacji, założyła ze znajomymi Zespół Porad Społeczno-Prawnych. Któregoś dnia pojawia się pani Fabisiak, która chce uzyskać dowód na to, że mąż - zamożny jubiler - zdradza ją ze striptizerką. Aldona odrzuca zlecenie, wszak nie jest to firma detektywistyczna, ale jej znajoma - dziennikarka Ewa - włącza się w akcję. Wizyta w nocnym klubie z Chmielewskim w roli przyzwoitki, kłótnia z Fabisiakiem, planowany wywiad ze striptizerką, impreza kończy się zniknięciem Ewy. Jej zwłoki zostają znalezione niebawem, a sytuację komplikuje to, że Ewa miała ze sobą zabytkowy medalion, skradziony z wystawy w galerii męża, a teraz medalion zniknął. Aldona rozpoczyna śledztwo, które kończy się również dramatycznie.
To już taki bardziej nowoczesny klimat - wszyscy mają samochody, chodzi się na striptiz w “Kongresowej”, a podmiejskiej willi mieści się nielegalne kasyno[1]. Trochę przypomina książki późnej Chmielewskiej, chociaż bez żarcików.
Się pali: jugosłowiańskie.
Się pije: wódkę w Kongresowej.
Się jeździ: fiatem uno oraz do Jugosławii na wakacje.
[1]
- A wie pan - rzekłam - skoro już o tym mówimy, nie bardzo rozumiem, dlaczego obywatelowi PRL, którego na to stać, nie wolno grać w ruletkę. Za to wolno mu całą forsę przepić albo przegrać co tydzień w Toto-Lotka?
- Co pani chce ode mnie usłyszeć? - zapytał. - Milicja nie układa przepisów, jest tylko od ich egzekwowania.
Inne tej autorki, inne z tego cyklu tutaj.
#63
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 24, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, prl, kryminal, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj