Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

The Muppets.

Muppet Show, 40 lat później. Kermit, nieco zaokrąglony, rozstał się z Piggy, ale w dalszym ciągu jest producentem telewizyjnego show, w którym Piggy jest gwiazdą. Są goście-celebryci (Elizabeth Banks, Laurence Fishburne, Jay Leno, Christina Applegate, Jason Bateman czy Dave Grohl). Jest stała obsada: Miś Fozzie, smutny komik opowiadający nieśmieszne żarty, Gonzo, strachliwy kaskader, The Electric Mayhem, lewitujacy w oparach absurdu zespół muzyczny z Floydem Pepperem, dwaj tetrycy na widowni, Waldorf i Statler, Bunsen i Beaker oraz - oczywiście - Szwedzki Kucharz i Orzeł Sam. Nie jest to już burleska, ale mockumentary - wszyscy za kulisami chętnie zwierzają się kamerzyście z tego, co jednak woleliby ukryć przed współpracownikami.

Niestety, serial został zakończony po jednym sezonie. Aktorzy podkładający głosy są nie do odróżnienia od oryginalnej obsady (Jima Hensona i Franka Oza). Dobry do pokarmienia nostalgii przez kilka wieczorów.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 23, 2016

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


The Muppets.

Muppet Show, 40 lat później. Kermit, nieco zaokrąglony, rozstał się z Piggy, ale w dalszym ciągu jest producentem telewizyjnego show, w którym Piggy jest gwiazdą. Są goście-celebryci (Elizabeth Banks, Laurence Fishburne, Jay Leno, Christina Applegate, Jason Bateman czy Dave Grohl). Jest stała obsada: Miś Fozzie, smutny komik opowiadający nieśmieszne żarty, Gonzo, strachliwy kaskader, The Electric Mayhem, lewitujacy w oparach absurdu zespół muzyczny z Floydem Pepperem, dwaj tetrycy na widowni, Waldorf i Statler, Bunsen i Beaker oraz - oczywiście - Szwedzki Kucharz i Orzeł Sam. Nie jest to już burleska, ale mockumentary - wszyscy za kulisami chętnie zwierzają się kamerzyście z tego, co jednak woleliby ukryć przed współpracownikami.

Niestety, serial został zakończony po jednym sezonie. Aktorzy podkładający głosy są nie do odróżnienia od oryginalnej obsady (Jima Hensona i Franka Oza). Dobry do pokarmienia nostalgii przez kilka wieczorów.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 23, 2016

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Jadalnia i kuchnia

Przez dłuższą chwilę miałam ochotę poczekać kolejny rok na publikację następnego kawałka "po", ale pomysł wydawał mi się zabawny przez całe 3 minuty, a potem już nie. Dziś - kuchnia i jadalnia, zwana też salonem, pokojem stołowym lub pokojem telewizyjnym, ponieważ - w przeciwieństwie do pralni-sralni[1] - ciągle budzi wątpliwości nomenklaturowe (zwłaszcza u mnie, bo przyzwyczajona przez 14 lat do stołu w kuchni, nazywam jadalnię kuchnią i śmieją się ze mnie w domu).

Jadalnia początkowo miała być połączona z kuchnią, ale na drodze stanął licznik gazowy (żeby przenieść, wymagane pozwolenie z gazowni) oraz kominy wentylacyjne z mieszkania poniżej (niezamieszkałego, ale i tak usunięcie wymagało kontaktu z taką instytucją jak Nadzór Budowlany, poświadczonego solidną papierkologią). W efekcie - ponieważ już zdążył się pojawić wykuty otwór przy ścianie - ściana została, a otwór - początkowo do zabudowy ażurowymi półkami - został otworem przechodnim, nadzwyczaj wygodnym. Można podać talerz, kot sobie swobodnie przejdzie, ba, nawet prawie 7-latka przegalopuje na gumowym osiołku w kolorze soczystej fuksji. Nie mam zdjęć "przed" - poza podłogą się niewiele zmieniło, doszła jedynie wnęka z półkami na multimedialne różności uzyskana kosztem pomniejszenia sypialni. Brakuje mi motywacji/pomysłu/decyzyjności, żeby powiesić na ścianie zdjęcia (po pół roku wybrałam już jedno, ale jeszcze nie doszłam do zrobienia odbitki).

Jadalnia służy głównie do wieczornego oglądania seriali, ale też do budowania fortów, uprawiania szeroko pojętych sztuk plastycznych i zabawy, zwykle jest bardzie zaśm^Wkolorowa i bałaganiarska. Okna są brudne w stylu vintage, bo ciągle padało ostatnio (ale też dlatego, że jestem leniwa).

Kanapa, fotel: Moderna Collezione (nie z Włoch, a z Ostrowa Wielkopolskiego)
Stół, krzesła - IKEA (bardzo stare kolekcje)
Regał na CD, TV i komiksy - na wymiar
Lampa podłogowa, lampy sufitowe - ÄLVÄNGEN, IKEA

Kuchnia przede wszystkim została oskalpowana ze wszelkich zbędnych dodatków - sidingu na ścianie i na obniżonym suficie, beżowych rozsypujących się kafelków, linoleum na podłodze (nie pytajcie, co pod nim było) i malowniczo idącej środkiem ściany rury gazowej. Zamiast tego wjechała biała farba, białe kafle na ścianę oraz mozaika na podłodze. I do tego momentu byłam zachwycona[2], po zamontowaniu mebli nieco mniej. Brak części rzeczy (listwy oświetleniowe, wolne zamykanie szuflad i drzwiczek, listwy maskujące) wychwycił architekt, resztę odbudowaliśmy kilkoma wizytami w Ikei (zgubiona jedna na 140 paczek, zamiast frontów bezuchwytowych z mechanizmem naciskowym mam uchwyty, dwukrotny montaż, bo jedna z szafek przyjechała połamana). Po roku używania dalej uwielbiam szafki cargo z szufladami na dole, ale ciągle irytuje mnie niezabudowany róg, gdzie nie mam możliwości dodania żadnej sensownej szafki poza jakąś lipną zaślepką zajmującą miejsce.

Na zrobionej na wymiar przez stolarza (projekt mój) półce wreszcie mogę mieć wszystkie kubeczki z serii Miasta (Starbucks), muszelki, piasek z wakacji i znalezione w piwnicy polskie wecki z zielonkawego szkła.

Jak zawsze, brakuje kilku drobiazgów - listwy między jadalnią i między przedpokojem, lampy przy oknie (nie żeby była potrzebna, ale kabelki wystają ze ściany), zmywarki 60 cm - dotychczasowa 45 działa bezproblemowo od 2004 roku.

Podłoga: Fioranese Cementina 4
Ściany: Vives Mugat Blanco
Meble: IKEA Metod
Lampa: IKEA Tidig, IKEA Melodi
Półka: na wymiar
Grafiki: Cassandra Allen
Barek: FÖRHÖJA

[1] Jeszcze rozważam, czy pokazywać pralnię-sralnię, albowiem jej umeblowanie składa się z pralki, suszarki, koszów na brudne ubrania oraz dwóch kocich kuwet. Nic designerskiego, rozumiecie, funkcjonalność nad elegancją, ale jakże przydatna.
[2] Aczkolwiek z podłogą jest taki myk, że kiedy się patrzy na telefon, to podłoga w tle powoduje zawroty głowy (bez używek).

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 17, 2016

Link bezpośredni - Kategorie: Koty, Fotografia+, P jak Posesja - - 0 komentarzy - Skomentuj


Jadalnia i kuchnia

Przez dłuższą chwilę miałam ochotę poczekać kolejny rok na publikację następnego kawałka "po", ale pomysł wydawał mi się zabawny przez całe 3 minuty, a potem już nie. Dziś - kuchnia i jadalnia, zwana też salonem, pokojem stołowym lub pokojem telewizyjnym, ponieważ - w przeciwieństwie do pralni-sralni[1] - ciągle budzi wątpliwości nomenklaturowe (zwłaszcza u mnie, bo przyzwyczajona przez 14 lat do stołu w kuchni, nazywam jadalnię kuchnią i śmieją się ze mnie w domu).

Jadalnia początkowo miała być połączona z kuchnią, ale na drodze stanął licznik gazowy (żeby przenieść, wymagane pozwolenie z gazowni) oraz kominy wentylacyjne z mieszkania poniżej (niezamieszkałego, ale i tak usunięcie wymagało kontaktu z taką instytucją jak Nadzór Budowlany, poświadczonego solidną papierkologią). W efekcie - ponieważ już zdążył się pojawić wykuty otwór przy ścianie - ściana została, a otwór - początkowo do zabudowy ażurowymi półkami - został otworem przechodnim, nadzwyczaj wygodnym. Można podać talerz, kot sobie swobodnie przejdzie, ba, nawet prawie 7-latka przegalopuje na gumowym osiołku w kolorze soczystej fuksji. Nie mam zdjęć "przed" - poza podłogą się niewiele zmieniło, doszła jedynie wnęka z półkami na multimedialne różności uzyskana kosztem pomniejszenia sypialni. Brakuje mi motywacji/pomysłu/decyzyjności, żeby powiesić na ścianie zdjęcia (po pół roku wybrałam już jedno, ale jeszcze nie doszłam do zrobienia odbitki).

Jadalnia służy głównie do wieczornego oglądania seriali, ale też do budowania fortów, uprawiania szeroko pojętych sztuk plastycznych i zabawy, zwykle jest bardzie zaśm^Wkolorowa i bałaganiarska. Okna są brudne w stylu vintage, bo ciągle padało ostatnio (ale też dlatego, że jestem leniwa).

Kanapa, fotel: Moderna Collezione (nie z Włoch, a z Ostrowa Wielkopolskiego)
Stół, krzesła - IKEA (bardzo stare kolekcje)
Regał na CD, TV i komiksy - na wymiar
Lampa podłogowa, lampy sufitowe - ÄLVÄNGEN, IKEA

Kuchnia przede wszystkim została oskalpowana ze wszelkich zbędnych dodatków - sidingu na ścianie i na obniżonym suficie, beżowych rozsypujących się kafelków, linoleum na podłodze (nie pytajcie, co pod nim było) i malowniczo idącej środkiem ściany rury gazowej. Zamiast tego wjechała biała farba, białe kafle na ścianę oraz mozaika na podłodze. I do tego momentu byłam zachwycona[2], po zamontowaniu mebli nieco mniej. Brak części rzeczy (listwy oświetleniowe, wolne zamykanie szuflad i drzwiczek, listwy maskujące) wychwycił architekt, resztę odbudowaliśmy kilkoma wizytami w Ikei (zgubiona jedna na 140 paczek, zamiast frontów bezuchwytowych z mechanizmem naciskowym mam uchwyty, dwukrotny montaż, bo jedna z szafek przyjechała połamana). Po roku używania dalej uwielbiam szafki cargo z szufladami na dole, ale ciągle irytuje mnie niezabudowany róg, gdzie nie mam możliwości dodania żadnej sensownej szafki poza jakąś lipną zaślepką zajmującą miejsce.

Na zrobionej na wymiar przez stolarza (projekt mój) półce wreszcie mogę mieć wszystkie kubeczki z serii Miasta (Starbucks), muszelki, piasek z wakacji i znalezione w piwnicy polskie wecki z zielonkawego szkła.

Jak zawsze, brakuje kilku drobiazgów - listwy między jadalnią i między przedpokojem, lampy przy oknie (nie żeby była potrzebna, ale kabelki wystają ze ściany), zmywarki 60 cm - dotychczasowa 45 działa bezproblemowo od 2004 roku.

Podłoga: Fioranese Cementina 4
Ściany: Vives Mugat Blanco
Meble: IKEA Metod
Lampa: IKEA Tidig, IKEA Melodi
Półka: na wymiar
Grafiki: Cassandra Allen
Barek: FÖRHÖJA

[1] Jeszcze rozważam, czy pokazywać pralnię-sralnię, albowiem jej umeblowanie składa się z pralki, suszarki, koszów na brudne ubrania oraz dwóch kocich kuwet. Nic designerskiego, rozumiecie, funkcjonalność nad elegancją, ale jakże przydatna.
[2] Aczkolwiek z podłogą jest taki myk, że kiedy się patrzy na telefon, to podłoga w tle powoduje zawroty głowy (bez używek).

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 17, 2016

Link bezpośredni - Kategorie: Koty, Fotografia+, P jak Posesja - - 0 komentarzy - Skomentuj


Turystyka lokalna

Do Muzeum Sztuk Użytkowych wybierałam się od 2011 roku, kiedy odkryłam, że do odwołania zamknięte, bo buduje się Zamek Przemysła. I, wyobraźcie sobie, już pod koniec czerwca tego roku się wybudował, pomalował i otworzył dla zwiedzających jedną salę i wieżę widokową. Młodzież ułożyła puzzle z czartami niosącymi skałę, poskakała na wyświetlających się napisach, więc da się nie nudzić w muzeum. A widok - bardzo. Mogę być turystką we własnym mieście.


(Catspotting: 2 - na zdjęciu widać jednego ze spotkanych kotów)

Muzeum jest przystosowane dla osób niepełnosprawnych, na taras (6-7 piętro wjeżdża się windą!). Strona muzeum (z aktualnymi cenami biletów tutaj). We wtorki wstęp wolny.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 17, 2016

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto, Maja - Tag: sztuka - 3 komentarze - Skomentuj


Turystyka lokalna

Do Muzeum Sztuk Użytkowych wybierałam się od 2011 roku, kiedy odkryłam, że do odwołania zamknięte, bo buduje się Zamek Przemysła. I, wyobraźcie sobie, już pod koniec czerwca tego roku się wybudował, pomalował i otworzył dla zwiedzających jedną salę i wieżę widokową. Młodzież ułożyła puzzle z czartami niosącymi skałę, poskakała na wyświetlających się napisach, więc da się nie nudzić w muzeum. A widok - bardzo. Mogę być turystką we własnym mieście.


(Catspotting: 2 - na zdjęciu widać jednego ze spotkanych kotów)

Muzeum jest przystosowane dla osób niepełnosprawnych, na taras (6-7 piętro wjeżdża się windą!). Strona muzeum (z aktualnymi cenami biletów tutaj). We wtorki wstęp wolny.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 17, 2016

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto, Maja - Tag: sztuka - 3 komentarze - Skomentuj


Na krawędzi nieba

Historia trzech rodzin, których losy przypadkiem się zaplątały. W Bremie, Ali - emerytowany wdowiec - udaje się do Yeter, damy negocjowalnego afektu, w celu zażycia rozkoszy intymnej. Podoba mi się to tym bardziej, że oboje pochodzą z Turcji; proponuje więc zakup usług na wyłączność. Kiedy Yeter ginie, Nejat, syn Aliego leci do Turcji, żeby znaleźć córkę zabitej damy. Tymczasem córka, Ayten, wplątana w Stambule w terroryzm, ucieka po nieudanej akcji do Niemiec, żeby odnaleźć matkę. W Bremie spotyka Lotte, młodą Niemkę, która się nią opiekuje i zakochuje mimo niechęci swojej matki. Kiedy Ayten nie otrzymuje azylu i wraca do Turcji wprost do więzienia, Lotte udaje się jej śladem. Trafia do księgarni prowadzonej przez Nejata, ale żadne z nich nie wie, że szukają tej samej osoby.

W tle Turcja AD 2004-2007, niespokojna, biedna, zruinowana, szarpana wewnętrznymi walkami, z więzieniami pełnymi terrorystów sprzeciwiających się przemocy władzy, brakowi darmowej edukacji i możliwości godnego życia. Pada w filmie z ust ustabilizowanej życiowo Niemki kwestia - "Może jak wejdziecie to Unii, to się poprawi?" Minęło prawie 10 lat i dzisiejszy poranek przywitał mnie informacją o puczu, zamiast informacją o przybliżaniu się Turcji do demokracji.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 16, 2016

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Na krawędzi nieba

Historia trzech rodzin, których losy przypadkiem się zaplątały. W Bremie, Ali - emerytowany wdowiec - udaje się do Yeter, damy negocjowalnego afektu, w celu zażycia rozkoszy intymnej. Podoba mi się to tym bardziej, że oboje pochodzą z Turcji; proponuje więc zakup usług na wyłączność. Kiedy Yeter ginie, Nejat, syn Aliego leci do Turcji, żeby znaleźć córkę zabitej damy. Tymczasem córka, Ayten, wplątana w Stambule w terroryzm, ucieka po nieudanej akcji do Niemiec, żeby odnaleźć matkę. W Bremie spotyka Lotte, młodą Niemkę, która się nią opiekuje i zakochuje mimo niechęci swojej matki. Kiedy Ayten nie otrzymuje azylu i wraca do Turcji wprost do więzienia, Lotte udaje się jej śladem. Trafia do księgarni prowadzonej przez Nejata, ale żadne z nich nie wie, że szukają tej samej osoby.

W tle Turcja AD 2004-2007, niespokojna, biedna, zruinowana, szarpana wewnętrznymi walkami, z więzieniami pełnymi terrorystów sprzeciwiających się przemocy władzy, brakowi darmowej edukacji i możliwości godnego życia. Pada w filmie z ust ustabilizowanej życiowo Niemki kwestia - "Może jak wejdziecie to Unii, to się poprawi?" Minęło prawie 10 lat i dzisiejszy poranek przywitał mnie informacją o puczu, zamiast informacją o przybliżaniu się Turcji do demokracji.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 16, 2016

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Leopold Tyrmand - Zły

Znowu ze smutkiem muszę stwierdzić, że zawiodła mnie pamięć - chyba jednak te kilkanaście lat temu nie przeczytałam "Złego", a jeśli nawet, to nie pamiętałam literalnie nic[1]. To historia o sile przypadku, w której wracająca z apteki z lekami dla chorej matki Marta Majewska, młoda i ładna blondynka, popchnięta przez warszawskiego chuligana na ulicy, katalizuje ciąg zdarzeń, w którzm kilka osób traci życie, całkiem sporo wolność, a bardzo wiele uzyskuje większe poczucie bezpieczeństwa (nie mówiąc o miłości i przyjaźni). Bohaterem książki nie tyle jest tytułowy Zły, tajemniczy mściciel, który chce oczyścić Warszawę ze zorganizowanych w szajki chuliganów, a sama Warszawa - podnosząca się z ruin, brzęcząca tramwajami, głosami targowisk, pachnąca kwiatami Saskiej Kępy i śmierdząca stęchlizną bram.

Słuchałam audiobooka, czytanego przez Adama Ferencego. Ale jak czytanego - poezja; nie wiem, co pochwalić - tembr, akcent, umiejętność mówienia wszystkimi bohaterami jednocześnie. Jeden chyba raz, kiedy powtarza część zdania ("nie, nie tak, jeszcze raz"), można to uznać za błąd w sztuce, ale blisko 38 godzin bezbłędnego tekstu do słuchania dowodzi mistrzostwa. Dodatkowo to nie tylko audiobook, a wzbogacone o odgłosy tła słuchowisko.

[1] Przypomnijcie mi proszę, więcej takich klasyków, które się czytało "na pewno" w liceum, mam poczucie, że cały świat literatury stoi przede mną otworem.

Inne tego autora.

#41/#1

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 14, 2016

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: 2016, panowie, kryminal - 4 komentarze - Skomentuj


Leopold Tyrmand - Zły

Znowu ze smutkiem muszę stwierdzić, że zawiodła mnie pamięć - chyba jednak te kilkanaście lat temu nie przeczytałam "Złego", a jeśli nawet, to nie pamiętałam literalnie nic[1]. To historia o sile przypadku, w której wracająca z apteki z lekami dla chorej matki Marta Majewska, młoda i ładna blondynka, popchnięta przez warszawskiego chuligana na ulicy, katalizuje ciąg zdarzeń, w którzm kilka osób traci życie, całkiem sporo wolność, a bardzo wiele uzyskuje większe poczucie bezpieczeństwa (nie mówiąc o miłości i przyjaźni). Bohaterem książki nie tyle jest tytułowy Zły, tajemniczy mściciel, który chce oczyścić Warszawę ze zorganizowanych w szajki chuliganów, a sama Warszawa - podnosząca się z ruin, brzęcząca tramwajami, głosami targowisk, pachnąca kwiatami Saskiej Kępy i śmierdząca stęchlizną bram.

Słuchałam audiobooka, czytanego przez Adama Ferencego. Ale jak czytanego - poezja; nie wiem, co pochwalić - tembr, akcent, umiejętność mówienia wszystkimi bohaterami jednocześnie. Jeden chyba raz, kiedy powtarza część zdania ("nie, nie tak, jeszcze raz"), można to uznać za błąd w sztuce, ale blisko 38 godzin bezbłędnego tekstu do słuchania dowodzi mistrzostwa. Dodatkowo to nie tylko audiobook, a wzbogacone o odgłosy tła słuchowisko.

[1] Przypomnijcie mi proszę, więcej takich klasyków, które się czytało "na pewno" w liceum, mam poczucie, że cały świat literatury stoi przede mną otworem.

Inne tego autora.

#41/#1

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 14, 2016

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: 2016, panowie, kryminal - 4 komentarze - Skomentuj