Życie składa się z tych przemilczanych kawałków - porannego wstawania, zaganiania do mycia, przeładowań zmywarki i pralki, wchodzenia i schodzenia po schodach, często z siatkami pełnymi zakupów. Ostatnio przemilczam też te kawałki, które odróżniają dzień od dnia. Chyba nawet przemilczam siebie, w drodze między budową, na której kryzys za kryzysem, a pracą w zawodzie wyuczonym, gdzie podobnie. To nie tak, że jest źle. Bo nie jest. Jest nieopisywalnie. Błaho. Bez fabuły. Wstać, wykąpać się, zjeść śniadanie, skonsultować, napisać, zadzwonić, ustalić, zadzwonić, wysłać, sprawdzić, poprawić, pralka, obiad, odebrać z przedszkola, na lody, patrzeć w niebo na schodkach pod lodziarnią, wrócić, sprawdzić, zadzwonić, zapuścić skrypt, poczekać... Powtarzalnie, chociaż za każdym razem inaczej.
Jakoś nijak mi tej wiosny, psychicznie i fizycznie nijak. Chociaż niby nic. Kupiłam nowe buty, może mi się poprawi.
40 milionów w Lotto, a ja nie strzeliłam nawet w jedynkę.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek kwiecień 13, 2015
Link bezpośredni -
Kategoria:
Z głowy, czyli z niczego -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Życie składa się z tych przemilczanych kawałków - porannego wstawania, zaganiania do mycia, przeładowań zmywarki i pralki, wchodzenia i schodzenia po schodach, często z siatkami pełnymi zakupów. Ostatnio przemilczam też te kawałki, które odróżniają dzień od dnia. Chyba nawet przemilczam siebie, w drodze między budową, na której kryzys za kryzysem, a pracą w zawodzie wyuczonym, gdzie podobnie. To nie tak, że jest źle. Bo nie jest. Jest nieopisywalnie. Błaho. Bez fabuły. Wstać, wykąpać się, zjeść śniadanie, skonsultować, napisać, zadzwonić, ustalić, zadzwonić, wysłać, sprawdzić, poprawić, pralka, obiad, odebrać z przedszkola, na lody, patrzeć w niebo na schodkach pod lodziarnią, wrócić, sprawdzić, zadzwonić, zapuścić skrypt, poczekać... Powtarzalnie, chociaż za każdym razem inaczej.
Jakoś nijak mi tej wiosny, psychicznie i fizycznie nijak. Chociaż niby nic. Kupiłam nowe buty, może mi się poprawi.
40 milionów w Lotto, a ja nie strzeliłam nawet w jedynkę.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek kwiecień 13, 2015
Link bezpośredni -
Kategoria:
Z głowy, czyli z niczego -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Stłumione głosy
Lekarz kazał Verze trochę o siebie zadbać, zaczęła więc chodzić na basen w hotelu z siłownią, dość daleko od komendy i domu. Dużo się nie napływała, bo w saunie znalazła zwłoki kobiety (a patolog na widok pary wodnej użył słów, więc odcisków palców nie było). Kobieta - Jenny Lister - okazała się być kuratorką, zajmującą się adopcjami, uwikłaną jakiś czas wcześniej w sprawę, która zakończyła się zabójstwem dziecka. Vera oczywiście rzuca pływanie, a zaczyna śledztwo. Joe Ashwortowi rodzi się w międzyczasie trzecie dziecko, więc - teoretycznie - mniej chętny jest na przeciągające się nadgodziny, pracę w nocy, spotkania przy piwie w domu Very "dla podsumowania" po każdym dniu. Ale nie - lubi być prymusem, cały czas lawiruje między zirytowaną jego nieobecnością żoną a zirytowaną brakiem postępów w śledztwie szefową.
Szklany pokój (a w zasadzie taras przylegający) jest miejscem pierwszego morderstwa w książce, mieści się w posiadłości, do której przyjeżdżają pisarze, żeby pisać. Tuż przy plaży z muszlami, mnóstwo zakamarków, stara kaplica, ogród - sama bym pojechała pisać, tylko żeby nikt nie mordował.
Dla odmiany Vera trafia na miejsce zbrodni w zasadzie w chwilę jej popełnienia - przyjeżdża do Domu Pisarza na wybrzeżu w poszukiwaniu sąsiadki. Sąsiadka znajduje się szybko, niedaleko zwłok, dodatkowo z nożem w ręku, co dodaje pikanterii sytuacji. Zamordowano znanego krytyka literackiego, niespecjalnie lubianego w środowisku, a niedługo potem właścicielkę posiadłości, w której odbywał się kurs pisania kryminałów. Sceny zostały zaaranżowane na wzór utworów literackich, co - absurdalnie - ułatwiło śledztwo. Verę irytują wszyscy poza Ashtonem, a ten ostatni zakochuje się w chudej pisarce.
Inne tej autorki.
#35-36
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek kwiecień 9, 2015
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, 2015, kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Stłumione głosy
Lekarz kazał Verze trochę o siebie zadbać, zaczęła więc chodzić na basen w hotelu z siłownią, dość daleko od komendy i domu. Dużo się nie napływała, bo w saunie znalazła zwłoki kobiety (a patolog na widok pary wodnej użył słów, więc odcisków palców nie było). Kobieta - Jenny Lister - okazała się być kuratorką, zajmującą się adopcjami, uwikłaną jakiś czas wcześniej w sprawę, która zakończyła się zabójstwem dziecka. Vera oczywiście rzuca pływanie, a zaczyna śledztwo. Joe Ashwortowi rodzi się w międzyczasie trzecie dziecko, więc - teoretycznie - mniej chętny jest na przeciągające się nadgodziny, pracę w nocy, spotkania przy piwie w domu Very "dla podsumowania" po każdym dniu. Ale nie - lubi być prymusem, cały czas lawiruje między zirytowaną jego nieobecnością żoną a zirytowaną brakiem postępów w śledztwie szefową.
Szklany pokój (a w zasadzie taras przylegający) jest miejscem pierwszego morderstwa w książce, mieści się w posiadłości, do której przyjeżdżają pisarze, żeby pisać. Tuż przy plaży z muszlami, mnóstwo zakamarków, stara kaplica, ogród - sama bym pojechała pisać, tylko żeby nikt nie mordował.
Dla odmiany Vera trafia na miejsce zbrodni w zasadzie w chwilę jej popełnienia - przyjeżdża do Domu Pisarza na wybrzeżu w poszukiwaniu sąsiadki. Sąsiadka znajduje się szybko, niedaleko zwłok, dodatkowo z nożem w ręku, co dodaje pikanterii sytuacji. Zamordowano znanego krytyka literackiego, niespecjalnie lubianego w środowisku, a niedługo potem właścicielkę posiadłości, w której odbywał się kurs pisania kryminałów. Sceny zostały zaaranżowane na wzór utworów literackich, co - absurdalnie - ułatwiło śledztwo. Verę irytują wszyscy poza Ashtonem, a ten ostatni zakochuje się w chudej pisarce.
Inne tej autorki.
#35-36
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek kwiecień 9, 2015
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, 2015, kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Nie wiem, skąd wzięło mi się przekonanie, że "BCS" będzie komediową kontynuacją "Breaking Bad". Szybko, bo już po połowie pierwszego odcinka mi się to rozwiało, ale nie oznacza to, że serial jest zły. Nawet ostrożnie oceniłabym pierwszy sezon jako godnego następcę "BB", i ze względu na scenariusz czy postaci, i ze względu na filmowanie. To świat, o którym wiadomo, że nie będzie toczył się szczęśliwie już zawsze, bo rzecz się dzieje, zanim przedsiębiorczy a zdesperowany nauczyciel chemii odkrył, że świetnie mu idzie produkcja popularnego narkotyku. James McGill, pechowy adwokat z dyplomem z Wyższej Szkoły Tego, Owego i Prawa, ma gabinet za azjatyckim salonem mani-pedi (woda ogórkowa gratis i zniżka na pedicure) i usiłuje złapać jakiekolwiek, nawet byle jakie zlecenie, tylko żeby przeżyć. Braki formalne uzupełnia wyszczekaniem i tą niesamowitą dozą bezczelności, która pozwala mu wejść tam, gdzie go nie chcą. A nie chcą go wszędzie.
Z ekipy "BB" pojawia się epizodycznie kilku członków gangu meksykańskiego i nieco częściej Mike Ehrmantraut, czyściciel gangu, tutaj jako emerytowany policjant, rozwiązujący krzyżówki w budce parkingowej pod sądem.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa kwiecień 8, 2015
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Nie wiem, skąd wzięło mi się przekonanie, że "BCS" będzie komediową kontynuacją "Breaking Bad". Szybko, bo już po połowie pierwszego odcinka mi się to rozwiało, ale nie oznacza to, że serial jest zły. Nawet ostrożnie oceniłabym pierwszy sezon jako godnego następcę "BB", i ze względu na scenariusz czy postaci, i ze względu na filmowanie. To świat, o którym wiadomo, że nie będzie toczył się szczęśliwie już zawsze, bo rzecz się dzieje, zanim przedsiębiorczy a zdesperowany nauczyciel chemii odkrył, że świetnie mu idzie produkcja popularnego narkotyku. James McGill, pechowy adwokat z dyplomem z Wyższej Szkoły Tego, Owego i Prawa, ma gabinet za azjatyckim salonem mani-pedi (woda ogórkowa gratis i zniżka na pedicure) i usiłuje złapać jakiekolwiek, nawet byle jakie zlecenie, tylko żeby przeżyć. Braki formalne uzupełnia wyszczekaniem i tą niesamowitą dozą bezczelności, która pozwala mu wejść tam, gdzie go nie chcą. A nie chcą go wszędzie.
Z ekipy "BB" pojawia się epizodycznie kilku członków gangu meksykańskiego i nieco częściej Mike Ehrmantraut, czyściciel gangu, tutaj jako emerytowany policjant, rozwiązujący krzyżówki w budce parkingowej pod sądem.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa kwiecień 8, 2015
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Najpierw, podczas (wiem, jak to brzmi, ale naprawdę) przetwarzania wsadowego, błąd w zapytaniu. Mała paniczka, brakuje kolumny, drop table, create as select tak jak powinna wyglądać. Po czym, jednak, przedziwna awaria. Niby loguje, ale nie loguje, jak zrobię wstecz, to czasami się pojawia zawartość. Sprawy nie ułatwia, że rzecz się dzieje w iframe. Nade mną i TŻ jęczący Majut, bo na plac zabaw miał obiecane. Cholera wie, po czyjej stronie, serwer sesji działa w innych serwisach, z którymi współdzieli, w logach niewiele. Poprosiłam o kontakt z serwisem, który zarządza otoczką iframe'a, może jakaś awaria. Wreszcie TŻ znalazł błąd, dziwny, dotyczący zapytania. Pobrał dziecko na plac zabaw, a ja zostałam z logami. Zapytanie okazało się być w porządku, ale funkcja pobierająca wynik rzuca critical errorem. Przedziwne. Śledzę to, co robi przetwarzanie, przeglądam dane w tablicach, których dotyka. Wszystko jest. Zmian w kodzie nie było.
Poddałam się.
Poszłam wygarnąć śmieci z nadkuwetowego schowka, żeby TŻ je wywlókł na śmietnik. Święta w końcu. Cuda, wianki, wiaderko przeterminowanej farby, odmrażacz do szyb bez pryskadełka, gwarancja do ostatnio zepsutego trymera do brody razem z przypiętym paragonem, niepotrzebne wieszaki i rdzewiejący stojak do wina. I nagle strzał prosto w przysadkę czy co tam mam do kojarzenia: z jakiego użytkownika była utworzona tablica po dropnięciu? Hahaha, nie z tego, co trzeba. I jeszcze Burszyka wystraszyłam, jak gnałam do komputera sprawdzić \dt.
Wiesz, córeczko, mama jest takim detektywem. W komputerze.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 5, 2015
Link bezpośredni -
Kategoria:
SOA -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Najpierw, podczas (wiem, jak to brzmi, ale naprawdę) przetwarzania wsadowego, błąd w zapytaniu. Mała paniczka, brakuje kolumny, drop table, create as select tak jak powinna wyglądać. Po czym, jednak, przedziwna awaria. Niby loguje, ale nie loguje, jak zrobię wstecz, to czasami się pojawia zawartość. Sprawy nie ułatwia, że rzecz się dzieje w iframe. Nade mną i TŻ jęczący Majut, bo na plac zabaw miał obiecane. Cholera wie, po czyjej stronie, serwer sesji działa w innych serwisach, z którymi współdzieli, w logach niewiele. Poprosiłam o kontakt z serwisem, który zarządza otoczką iframe'a, może jakaś awaria. Wreszcie TŻ znalazł błąd, dziwny, dotyczący zapytania. Pobrał dziecko na plac zabaw, a ja zostałam z logami. Zapytanie okazało się być w porządku, ale funkcja pobierająca wynik rzuca critical errorem. Przedziwne. Śledzę to, co robi przetwarzanie, przeglądam dane w tablicach, których dotyka. Wszystko jest. Zmian w kodzie nie było.
Poddałam się.
Poszłam wygarnąć śmieci z nadkuwetowego schowka, żeby TŻ je wywlókł na śmietnik. Święta w końcu. Cuda, wianki, wiaderko przeterminowanej farby, odmrażacz do szyb bez pryskadełka, gwarancja do ostatnio zepsutego trymera do brody razem z przypiętym paragonem, niepotrzebne wieszaki i rdzewiejący stojak do wina. I nagle strzał prosto w przysadkę czy co tam mam do kojarzenia: z jakiego użytkownika była utworzona tablica po dropnięciu? Hahaha, nie z tego, co trzeba. I jeszcze Burszyka wystraszyłam, jak gnałam do komputera sprawdzić \dt.
Wiesz, córeczko, mama jest takim detektywem. W komputerze.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 5, 2015
Link bezpośredni -
Kategoria:
SOA -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Vera Stanhope jest brzydka - otyła, niezgrabna, ma problemy skórne, zwłaszcza jeśli zamienia workowate sukienki na poliestrowe spodnie (dostaje wtedy egzemy). Do tego jest wścibska i nietaktowna, dużo pije, ale łatwo nawiązuje kontakty. Absurdalnie czyni to z niej całkiem dobrą detektyw. Prywatnie jest niezbyt szczęśliwa - zdominowana przez ekscentrycznego ojca-obserwatora ptaków, nie miała szansy na ułożenie sobie samodzielnego życia. Kiedy umarł, odkryła, że nie bardzo nadaje się do bycia w związku, ale nieustająco prowadzi ze sobą monolog na temat potencjalnego macierzyństwa (że nie czuje potrzeby, ale może jednak coś w tym jest?). I, co nie dziwne, chciałaby być kochana. Nie jest specjalnie lubiana w pracy, ma problemy z delegowaniem zadań i w zasadzie jedyną osobą, której ufa, jest młody policjant, Jon Ashwort.
Jak na razie pierwsze trzy tomy[1] powielają pewien schemat - małe miasteczka, tajemnica sprzed lat i nagła konsekwencja tu i teraz.
Przynęta
Małe miasteczko na wzgórzach, tuż obok lokalni bogacze planują otworzyć ponownie zamkniętą jakiś czas temu kopalnię. Sprawę rozpoczyna samobójstwo jednej z farmerek, w zasadzie nie budzące podejrzeń, ale Anna, zaangażowana w badania ekologiczne na terenach mającej powstać kopalni, przyjaciółka nieżyjacej już Belli, uważa, że ktoś ją do tego zmusił. Kiedy ginie kolejna osoba - pracująca w ekipie ekologicznej młoda biolożka Grace - wiadomo, że dzieje się coś dziwnego. Vera pojawia się stosunkowo późno, wchodząc częściowo w świat swojego dzieciństwa - bywała w chacie ekscentrycznej naukowiec, w której teraz mieszkają prowadzące badania kobiety. Vera niedyskretnie wchodzi w świat układów między lokalną szlachtą w wiejskiej posiadłości, właścicielem firmy mającym romans, farmerami, a w tle pojawia się ponury szpital psychiatryczny.
Droga przez kłamstwa
Tym razem miasteczko nadmorskie, koło Hull. Vera zostaje gościnnie zatrudniona do ponownego przeprowadzenia śledztwa sprzed 10 lat. Została wtedy zamordowana nastoletnia córka lokalnego prominenta o nieco uszarganej opinii, rudowłosa i nielicząca się z innymi Abigail, znaleziona przez swoją najlepszą przyjaciółkę, córkę nagle nawróconego kuratora sądowego. Po latach okazuje się, że aresztowana za morderstwo kochanka ojca zamordowanej była niewinna, a zbrodniarz chodzi wolny. Vera ma problem, bo lokalny komisariat nie bardzo chce z nią współpracować, a ekipa prowadząca poprzednie śledztwo
już nie pracuje w policji. Cała sprawa jest takim melancholijnym, mglistym snujem, w którym jedyną nie apatyczną osobą jest Vera.
[1] Chronologia tomów nie jest specjalnie istotna, aczkolwiek mam wrażenie, że niekoniecznie dzieją się w kolejności pisania - w tomie trzecim ("Ukryta głębia") asystent Very, gładkolicy Ashwort, spodziewa się dziecka, zaś w tomie pierwszym i drugim już je ma. EDIT: Z rozpędu przeczytałam "Ukrytą głębię" ponownie (oczywiście nie pamiętałam, kto zabił prawie do końca), okazało się, że Ashwort czekał na narodziny drugiego dziecka, więc dramatu chronologicznego nie ma.
Inne tej autorki.
#33-34
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 4, 2015
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, 2015, kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Vera Stanhope jest brzydka - otyła, niezgrabna, ma problemy skórne, zwłaszcza jeśli zamienia workowate sukienki na poliestrowe spodnie (dostaje wtedy egzemy). Do tego jest wścibska i nietaktowna, dużo pije, ale łatwo nawiązuje kontakty. Absurdalnie czyni to z niej całkiem dobrą detektyw. Prywatnie jest niezbyt szczęśliwa - zdominowana przez ekscentrycznego ojca-obserwatora ptaków, nie miała szansy na ułożenie sobie samodzielnego życia. Kiedy umarł, odkryła, że nie bardzo nadaje się do bycia w związku, ale nieustająco prowadzi ze sobą monolog na temat potencjalnego macierzyństwa (że nie czuje potrzeby, ale może jednak coś w tym jest?). I, co nie dziwne, chciałaby być kochana. Nie jest specjalnie lubiana w pracy, ma problemy z delegowaniem zadań i w zasadzie jedyną osobą, której ufa, jest młody policjant, Jon Ashwort.
Jak na razie pierwsze trzy tomy[1] powielają pewien schemat - małe miasteczka, tajemnica sprzed lat i nagła konsekwencja tu i teraz.
Przynęta
Małe miasteczko na wzgórzach, tuż obok lokalni bogacze planują otworzyć ponownie zamkniętą jakiś czas temu kopalnię. Sprawę rozpoczyna samobójstwo jednej z farmerek, w zasadzie nie budzące podejrzeń, ale Anna, zaangażowana w badania ekologiczne na terenach mającej powstać kopalni, przyjaciółka nieżyjacej już Belli, uważa, że ktoś ją do tego zmusił. Kiedy ginie kolejna osoba - pracująca w ekipie ekologicznej młoda biolożka Grace - wiadomo, że dzieje się coś dziwnego. Vera pojawia się stosunkowo późno, wchodząc częściowo w świat swojego dzieciństwa - bywała w chacie ekscentrycznej naukowiec, w której teraz mieszkają prowadzące badania kobiety. Vera niedyskretnie wchodzi w świat układów między lokalną szlachtą w wiejskiej posiadłości, właścicielem firmy mającym romans, farmerami, a w tle pojawia się ponury szpital psychiatryczny.
Droga przez kłamstwa
Tym razem miasteczko nadmorskie, koło Hull. Vera zostaje gościnnie zatrudniona do ponownego przeprowadzenia śledztwa sprzed 10 lat. Została wtedy zamordowana nastoletnia córka lokalnego prominenta o nieco uszarganej opinii, rudowłosa i nielicząca się z innymi Abigail, znaleziona przez swoją najlepszą przyjaciółkę, córkę nagle nawróconego kuratora sądowego. Po latach okazuje się, że aresztowana za morderstwo kochanka ojca zamordowanej była niewinna, a zbrodniarz chodzi wolny. Vera ma problem, bo lokalny komisariat nie bardzo chce z nią współpracować, a ekipa prowadząca poprzednie śledztwo
już nie pracuje w policji. Cała sprawa jest takim melancholijnym, mglistym snujem, w którym jedyną nie apatyczną osobą jest Vera.
[1] Chronologia tomów nie jest specjalnie istotna, aczkolwiek mam wrażenie, że niekoniecznie dzieją się w kolejności pisania - w tomie trzecim ("Ukryta głębia") asystent Very, gładkolicy Ashwort, spodziewa się dziecka, zaś w tomie pierwszym i drugim już je ma. EDIT: Z rozpędu przeczytałam "Ukrytą głębię" ponownie (oczywiście nie pamiętałam, kto zabił prawie do końca), okazało się, że Ashwort czekał na narodziny drugiego dziecka, więc dramatu chronologicznego nie ma.
Inne tej autorki.
#33-34
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 4, 2015
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, 2015, kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj