Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Grand Budapest Hotel

Za samą obsadę film powinien dostać Oscara, żeby państwo: Ralph Fiennes, Edward Norton, Adrien Brody, Willem Dafoe, Jeff Goldblum, Jude Law, Harvey Keitel, Bill Murray, Tilda Swinton i Owen Wilson mieli do kolekcji (np. Oscar za obsadzenie w filmie samych gwiazd). Ale i bez gwiazd to fantastyczna, nierealna opowieść dziejąca się w tytułowym hotelu gdzieś w nieistniejącym państwie w Europie, na progu wojny. Właściciel hotelu opowiada młodemu pisarzowi historię o tym, w jaki sposób stał się właścicielem; historię o spadku, morderstwie, brawurowej ucieczce z więzienia i nazistach ze znaczkiem ZZ.

Połączenie ironicznych "CK Dezerterów" z "Bracie, gdzie jesteś?", osadzone w prześlicznych wnętrzach z 20-lecia międzywojennego, cudownie kolorowe. To film o zatrzymaniu przemijania, o epoce, która już się skończyła, ale jest podtrzymywana przez Gustava H., konsierża w Grand Budapest. Może i nie jest to obowiązkowy punkt na liście do obejrzenia, ale jakże smaczny.

PS Przeczytałam też ponownie "Menażerię" Durrella, punkcik dla mnie, bo zupełnie nie pamiętałam, o czym jest. #67, więc.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 10, 2014

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2014 - 2 komentarze - Skomentuj


Grand Budapest Hotel

Za samą obsadę film powinien dostać Oscara, żeby państwo: Ralph Fiennes, Edward Norton, Adrien Brody, Willem Dafoe, Jeff Goldblum, Jude Law, Harvey Keitel, Bill Murray, Tilda Swinton i Owen Wilson mieli do kolekcji (np. Oscar za obsadzenie w filmie samych gwiazd). Ale i bez gwiazd to fantastyczna, nierealna opowieść dziejąca się w tytułowym hotelu gdzieś w nieistniejącym państwie w Europie, na progu wojny. Właściciel hotelu opowiada młodemu pisarzowi historię o tym, w jaki sposób stał się właścicielem; historię o spadku, morderstwie, brawurowej ucieczce z więzienia i nazistach ze znaczkiem ZZ.

Połączenie ironicznych "CK Dezerterów" z "Bracie, gdzie jesteś?", osadzone w prześlicznych wnętrzach z 20-lecia międzywojennego, cudownie kolorowe. To film o zatrzymaniu przemijania, o epoce, która już się skończyła, ale jest podtrzymywana przez Gustava H., konsierża w Grand Budapest. Może i nie jest to obowiązkowy punkt na liście do obejrzenia, ale jakże smaczny.

PS Przeczytałam też ponownie "Menażerię" Durrella, punkcik dla mnie, bo zupełnie nie pamiętałam, o czym jest. #67, więc.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 10, 2014

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2014 - 2 komentarze - Skomentuj


Barbara Kosmowska - Sezon na zielone kasztany

Zestaw powiązanych opowiadań o młodzieży z warszawskiej szkoły - córka, której brakuje kontaktu z wiecznie zajętą matką-psychologiem, nastolatka, której matka poroniła dziecko, chłopak, którego matka-alkoholiczka umarła, bo nie zadzwonił po pogotowie. To naprawdę sympatyczna, nastoletnio-mądra książka (nie oceniaj książki po okładce, ktoś niemiły może mieć zły dzień, warto rozmawiać), ale dla pokolenia niżej. Dla dorosłego brakuje humoru, lekkości i odrobiny postmodernizmu, za który na przykład lubię Bubę.

Inne tej autorki.

#66

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 7, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2014 - 0 komentarzy - Skomentuj


Barbara Kosmowska - Sezon na zielone kasztany

Zestaw powiązanych opowiadań o młodzieży z warszawskiej szkoły - córka, której brakuje kontaktu z wiecznie zajętą matką-psychologiem, nastolatka, której matka poroniła dziecko, chłopak, którego matka-alkoholiczka umarła, bo nie zadzwonił po pogotowie. To naprawdę sympatyczna, nastoletnio-mądra książka (nie oceniaj książki po okładce, ktoś niemiły może mieć zły dzień, warto rozmawiać), ale dla pokolenia niżej. Dla dorosłego brakuje humoru, lekkości i odrobiny postmodernizmu, za który na przykład lubię Bubę.

Inne tej autorki.

#66

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 7, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2014 - 0 komentarzy - Skomentuj


Grażyna Plebanek - Dziewczyny z Portofino

Historia przyjaźni kilku dziewcząt z Portofino - jednej z nijakich dzielnic warszawskich blokowisk z lat 70. Hanka, córka handlarki i domowego tyrana-komunisty, z którego nie wyszła wieś, Beata, córka pary intelektualistów-działaczy opozycji, Agnieszka, córka wpływowego lekarza i Mania, córka alkoholiczki z bratem w poprawczaku - każda jest inna, każda wywodzi się z innego domu, ale wszystkie wiszą na trzepaku, chodzą na hałdę, gdzie bywają zboczeńcy, wszystkie uczą się życia na podwórku. Rozwój rodziców, ponowny ślub ojca, babka - bohaterka Powstania Warszawskiego, która nie mówi, ale rysuje, stoi w kolejkach i gotuje, tajemnica matki, której nie ma, wychowawcze bicie, pierwsza komunia, stan wojenny i oranżada w proszku. Dziewczyny dorastają już w okresie przemian, gdzie pójdzie na wybory czy do bierzmowania jest deklaracją. Pierwsza miłość, pierwsza skrobanka, studia i wyjazdy na saksy; mimo dorastania w każdej z nich zostaje ta mała 7-latka, która układała "widoczki" pod piaskiem. Lektura obowiązkowa na wszystkich, którzy widzą tylko sielskość dorastania w końcówce PRL-u.

Zarys książki łudząco przypomina dziejącą się na Piaskowej Górze sagę Joanny Bator, ale bez mistycyzmu, sięgania wstecz i układania świata.

Inne tej autorki.

#65

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 7, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2014 - 2 komentarze - Skomentuj


Grażyna Plebanek - Dziewczyny z Portofino

Historia przyjaźni kilku dziewcząt z Portofino - jednej z nijakich dzielnic warszawskich blokowisk z lat 70. Hanka, córka handlarki i domowego tyrana-komunisty, z którego nie wyszła wieś, Beata, córka pary intelektualistów-działaczy opozycji, Agnieszka, córka wpływowego lekarza i Mania, córka alkoholiczki z bratem w poprawczaku - każda jest inna, każda wywodzi się z innego domu, ale wszystkie wiszą na trzepaku, chodzą na hałdę, gdzie bywają zboczeńcy, wszystkie uczą się życia na podwórku. Rozwój rodziców, ponowny ślub ojca, babka - bohaterka Powstania Warszawskiego, która nie mówi, ale rysuje, stoi w kolejkach i gotuje, tajemnica matki, której nie ma, wychowawcze bicie, pierwsza komunia, stan wojenny i oranżada w proszku. Dziewczyny dorastają już w okresie przemian, gdzie pójdzie na wybory czy do bierzmowania jest deklaracją. Pierwsza miłość, pierwsza skrobanka, studia i wyjazdy na saksy; mimo dorastania w każdej z nich zostaje ta mała 7-latka, która układała "widoczki" pod piaskiem. Lektura obowiązkowa na wszystkich, którzy widzą tylko sielskość dorastania w końcówce PRL-u.

Zarys książki łudząco przypomina dziejącą się na Piaskowej Górze sagę Joanny Bator, ale bez mistycyzmu, sięgania wstecz i układania świata.

Inne tej autorki.

#65

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 7, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2014 - 2 komentarze - Skomentuj


O porównywaniu, schodach i rzece

Wielu rzeczy w Poznaniu nie ma, zdaję sobie sprawę. Warta nie przypomina Tamizy, bulwary są ciągle w fazie projektu, a wszystko wymaga sprzątania (i to regularnie). Ale jest potencjał, a od dzisiaj - oficjalnie - kolorowe schody. Może nie takie, jak w San Francisco, ale wnoszą trochę koloru do niezagospodarowania świata. O tym, skąd się wzięły, można przeczytać na stronie Ulepsz Poznań (m. in. o tym, że początkowo miały być na Wildzie i czemu się nie udało). Będzie można nimi zejść nad Wartę, na przykład na śniadanie.



Tuż obok, pod mostem Chrobrego, są murale. I echo.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 6, 2014

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tag: murale - 2 komentarze - Skomentuj


O porównywaniu, schodach i rzece

Wielu rzeczy w Poznaniu nie ma, zdaję sobie sprawę. Warta nie przypomina Tamizy, bulwary są ciągle w fazie projektu, a wszystko wymaga sprzątania (i to regularnie). Ale jest potencjał, a od dzisiaj - oficjalnie - kolorowe schody. Może nie takie, jak w San Francisco, ale wnoszą trochę koloru do niezagospodarowania świata. O tym, skąd się wzięły, można przeczytać na stronie Ulepsz Poznań (m. in. o tym, że początkowo miały być na Wildzie i czemu się nie udało). Będzie można nimi zejść nad Wartę, na przykład na śniadanie.



Tuż obok, pod mostem Chrobrego, są murale. I echo.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 6, 2014

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tag: murale - 2 komentarze - Skomentuj


John Galsworthy - Saga rodu Forsythe'ów

Obszerna historia angielskiego rodu na przestrzeni kilkudziesięciu (od 1886 do 1909) lat, dziejąca się wokół Ireny - eterycznej blondynki o ciemnych oczach. Drugie pokolenie Forsythe'ów, które - w przeciwieństwie do ich przodka z farmy w Dorset - wychowało się w Londynie, starzeje się już i obserwuje zmierzch epoki wiktoriańskiej. W domu Tymoteusza, w którym mieszkają niezamężne i owdowiałe siostry, spotyka się na ploteczkach cała wielopokoleniowa rodzina. Ponieważ większość rodziny jest niepracująca, to te ploteczki - "giełda Forsythe'ów" - stanowią sens ich życia. Autor unika pokazywania myśli Ireny, ale opisuje, jak jej obecność wywołuje wśród członków rodziny Forsythe'ów przeróżne zdarzenia i uczucia. Na początku sagi jest żoną Soamesa, zamożnego adwokata zwanego Posiadaczem, a szybko się okazuje, że dla męża jest przedmiotem, ładnym i ubezwłasnowolnionym. Ale sytuacja jest rozwojowa.

Mam wrażenie, że autor głównie emituje swoje poglądy przez Jolyona-ojca i Jolyona-syna. Pierwszy z nich wybacza swojemu synowi, skazanemu na towarzyską banicję z powodu rozwodu oraz akceptuje prawo Ireny do stanowienia o sobie, co w czasach, kiedy majątkiem kobiet dysponowali swobodnie ich mężowie, było dość odważne. Drugi jest artystą i w przeciwieństwie do reszty rodziny umie patrzeć na piękno nie wyceniając go. Pomijając wątki historyczno-społeczne, znamienne są pewne sytuacje związane z emancypacją kobiet - konieczność wychodzenia z domu z przyzwoitką (nawet mężatki) czy decyzja o uratowaniu życia dziecka/matki podejmowana przez jej męża, a nie przez nią. Krynoliny, klejnoty i powozy, piękne posiadłości z ogrodami i kamienice niekoniecznie to rekompensują.

Kiedy byłam nastolatką, a w telewizji leciał brytyjski serial, miałam w sobie więcej zachwytu dla epoki. Dziś już traktuję to jako romantyczną ramotkę.

Inne tego autora:

#62-64

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipiec 1, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2014 - 2 komentarze - Skomentuj


John Galsworthy - Saga rodu Forsythe'ów

Obszerna historia angielskiego rodu na przestrzeni kilkudziesięciu (od 1886 do 1909) lat, dziejąca się wokół Ireny - eterycznej blondynki o ciemnych oczach. Drugie pokolenie Forsythe'ów, które - w przeciwieństwie do ich przodka z farmy w Dorset - wychowało się w Londynie, starzeje się już i obserwuje zmierzch epoki wiktoriańskiej. W domu Tymoteusza, w którym mieszkają niezamężne i owdowiałe siostry, spotyka się na ploteczkach cała wielopokoleniowa rodzina. Ponieważ większość rodziny jest niepracująca, to te ploteczki - "giełda Forsythe'ów" - stanowią sens ich życia. Autor unika pokazywania myśli Ireny, ale opisuje, jak jej obecność wywołuje wśród członków rodziny Forsythe'ów przeróżne zdarzenia i uczucia. Na początku sagi jest żoną Soamesa, zamożnego adwokata zwanego Posiadaczem, a szybko się okazuje, że dla męża jest przedmiotem, ładnym i ubezwłasnowolnionym. Ale sytuacja jest rozwojowa.

Mam wrażenie, że autor głównie emituje swoje poglądy przez Jolyona-ojca i Jolyona-syna. Pierwszy z nich wybacza swojemu synowi, skazanemu na towarzyską banicję z powodu rozwodu oraz akceptuje prawo Ireny do stanowienia o sobie, co w czasach, kiedy majątkiem kobiet dysponowali swobodnie ich mężowie, było dość odważne. Drugi jest artystą i w przeciwieństwie do reszty rodziny umie patrzeć na piękno nie wyceniając go. Pomijając wątki historyczno-społeczne, znamienne są pewne sytuacje związane z emancypacją kobiet - konieczność wychodzenia z domu z przyzwoitką (nawet mężatki) czy decyzja o uratowaniu życia dziecka/matki podejmowana przez jej męża, a nie przez nią. Krynoliny, klejnoty i powozy, piękne posiadłości z ogrodami i kamienice niekoniecznie to rekompensują.

Kiedy byłam nastolatką, a w telewizji leciał brytyjski serial, miałam w sobie więcej zachwytu dla epoki. Dziś już traktuję to jako romantyczną ramotkę.

Inne tego autora:

#62-64

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipiec 1, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2014 - 2 komentarze - Skomentuj