Nie bardzo umiem napisać, czemu "Obsoletki" mi się dobrze czytało. Mimo tematyki (śmierć, poronienie, strata), mimo chaotycznej historii, rozsianej po opowiadaniach (pcha mi się fraza "notkach", bo "Obsoletki" przypominają narracją dygresyjnego bloga), mimo tego, że autorka nie daje odpowiedzi, jak sobie radzić po stracie. W zasadzie wszystko wyjaśnia wywiad z autorką w Wysokich Obcasach. Spodziewałam się lektury bardziej drastycznej, mniej literackiej i oswajającej.
Inne tej autorki:
#42
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 20, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2014, opowiadania
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Nie bardzo umiem napisać, czemu "Obsoletki" mi się dobrze czytało. Mimo tematyki (śmierć, poronienie, strata), mimo chaotycznej historii, rozsianej po opowiadaniach (pcha mi się fraza "notkach", bo "Obsoletki" przypominają narracją dygresyjnego bloga), mimo tego, że autorka nie daje odpowiedzi, jak sobie radzić po stracie. W zasadzie wszystko wyjaśnia wywiad z autorką w Wysokich Obcasach. Spodziewałam się lektury bardziej drastycznej, mniej literackiej i oswajającej.
Inne tej autorki:
#42
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 20, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2014, opowiadania
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ponieważ trzymają się niektórych krotochwile, na posadzonej przez Maja rzeżusze wyroiło kucykami.







Zasiew: Maja, stylizacja, wybór pojemników, podlewanie: ja, najazd kucyków: kucyki.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 19, 2014
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Maja -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Ponieważ trzymają się niektórych krotochwile, na posadzonej przez Maja rzeżusze wyroiło kucykami.







Zasiew: Maja, stylizacja, wybór pojemników, podlewanie: ja, najazd kucyków: kucyki.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 19, 2014
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Maja -
- 1 komentarz
- Skomentuj
To nie tak, że to jest zła książka, ale ma takie nagromadzenie złych elementów, że nie jestem w stanie jej traktować poważnie. Jeśli ktoś lubi wczesną Chmielewską, to trafi mu (jej) idealnie w gust, bo jest wszystko, co trzeba - nieobliczalne przyjaciółki, piękny ochroniarz, miły policjant, kuchenne rozmowy, absurdalne akcje typu włamanie po drabinie i nadużycie nalewek w trakcie i dowcipna warstwa językowa[1].
Dwie obowiązkowo piękne panie - Michalina, wysoka, szczupła blondynka, żona - jak się okazuje - właśnie aresztowanego śląskiego gangstera, prywatnie fana folkloru oraz jej przyjaciółka - Zuza - niska, ale z loczkami i seksowna, a do tego świetna kucharka i ogrodniczka nagle znajdują się w środku policyjnej akcji. Z kolei kochanka męża, Ryszarda, wyglądająca jak współczesna wersja Majki Jeżowskiej połączonej z kołem gospodyń wiejskich, jest z kolei wyjątkową idiotką. Dzwoni do obłaskawionej Miśki (wszak i tak chce unieważnić małżeństwo) w sprawie potencjalnie poszkodowanych przez mafioso wdów i bękartów, kiedy przypadkiem otwiera dokument na laptopie kochanka.
Sympatyczny, choć niski, inspektor Marchewka od pierwszego rzutu oka wierzy więc Miśce, że nic nie wiedziała, od drugiego zakochuje się w energicznej Zuzie, więc łatwo przychodzi mu dzielenie się tajemnicami śledztwa. Henryk, zwany w szajce Hardym, aresztowany mąż-biznesmen, właśnie się z żoną pokłócił, więc tym chętniej Miśka szuka dowodów pozwalających na zatrzymanie męża w więzieniu. Czegoś też szuka Igła - przystojny jak z katalogu - ochroniarz w firmie męża, który wprowadza się do mieszkania Miśki. Nie przeszkadza to już kolejnej frakcji w zdemolowaniu lokalu w poszukiwaniu czegoś. Między Miśką a Igłą to iskrzy aż do scen nierządnych, to panuje lodowata zima (tłuczenie łopatą w głowę i malowanie pastą do zębów linii demarkacyjnej).
Podobnie jak z gadatliwym inspektorem Marchewką, panie radzą sobie z chirurgiem plastycznym i entuzjastą ogrodnictwa. Wystarczy, że przemaszerują w gumiakach po świeżej ziemi, a starszy pan opowie im wszystko chętnie o operacji plastycznej Hardego, który okazuje się kimś zupełnie innym. Niestety, zupełnie nie załapałam intrygi z operacją plastyczną głównego bohatera, który zmienił wygląd i nazwisko, ożenił się z Michaliną (w zasadzie to po co się z nią ożenił, też nie wyjaśniono), a jednocześnie wyglądał jak wcześniej, wykazując podobieństwo do zdjęcia pokazywanego przez swoich rodziców.
Ponieważ to literatura dla pań, są wplecione w dialogi przepisy kulinarne, a największą zaletą Igły jest (poza urodą, motocyklem, seksapilem, wzrostem i inteligencją) umiejętność gotowania. Co na mocny plus - lokalizacje - wizyta w Nikiszowcu, osiedle Tysiąclecia i pobliskie wesołe miasteczko oraz namiary na kilka knajp znanych autorce.
[1] Przeprowadziłam nawet małą sondę na fb, z wynikami której niekoniecznie się zgodziłam - nie akceptuję w narracji regionalizmów, slangu czy dialektu, jeśli całość jest pisana literacką polszczyzną. Redaktorze, gdzie byłeś?
Inne tej autorki.
#41
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek kwiecień 18, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, 2014, kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
To nie tak, że to jest zła książka, ale ma takie nagromadzenie złych elementów, że nie jestem w stanie jej traktować poważnie. Jeśli ktoś lubi wczesną Chmielewską, to trafi mu (jej) idealnie w gust, bo jest wszystko, co trzeba - nieobliczalne przyjaciółki, piękny ochroniarz, miły policjant, kuchenne rozmowy, absurdalne akcje typu włamanie po drabinie i nadużycie nalewek w trakcie i dowcipna warstwa językowa[1].
Dwie obowiązkowo piękne panie - Michalina, wysoka, szczupła blondynka, żona - jak się okazuje - właśnie aresztowanego śląskiego gangstera, prywatnie fana folkloru oraz jej przyjaciółka - Zuza - niska, ale z loczkami i seksowna, a do tego świetna kucharka i ogrodniczka nagle znajdują się w środku policyjnej akcji. Z kolei kochanka męża, Ryszarda, wyglądająca jak współczesna wersja Majki Jeżowskiej połączonej z kołem gospodyń wiejskich, jest z kolei wyjątkową idiotką. Dzwoni do obłaskawionej Miśki (wszak i tak chce unieważnić małżeństwo) w sprawie potencjalnie poszkodowanych przez mafioso wdów i bękartów, kiedy przypadkiem otwiera dokument na laptopie kochanka.
Sympatyczny, choć niski, inspektor Marchewka od pierwszego rzutu oka wierzy więc Miśce, że nic nie wiedziała, od drugiego zakochuje się w energicznej Zuzie, więc łatwo przychodzi mu dzielenie się tajemnicami śledztwa. Henryk, zwany w szajce Hardym, aresztowany mąż-biznesmen, właśnie się z żoną pokłócił, więc tym chętniej Miśka szuka dowodów pozwalających na zatrzymanie męża w więzieniu. Czegoś też szuka Igła - przystojny jak z katalogu - ochroniarz w firmie męża, który wprowadza się do mieszkania Miśki. Nie przeszkadza to już kolejnej frakcji w zdemolowaniu lokalu w poszukiwaniu czegoś. Między Miśką a Igłą to iskrzy aż do scen nierządnych, to panuje lodowata zima (tłuczenie łopatą w głowę i malowanie pastą do zębów linii demarkacyjnej).
Podobnie jak z gadatliwym inspektorem Marchewką, panie radzą sobie z chirurgiem plastycznym i entuzjastą ogrodnictwa. Wystarczy, że przemaszerują w gumiakach po świeżej ziemi, a starszy pan opowie im wszystko chętnie o operacji plastycznej Hardego, który okazuje się kimś zupełnie innym. Niestety, zupełnie nie załapałam intrygi z operacją plastyczną głównego bohatera, który zmienił wygląd i nazwisko, ożenił się z Michaliną (w zasadzie to po co się z nią ożenił, też nie wyjaśniono), a jednocześnie wyglądał jak wcześniej, wykazując podobieństwo do zdjęcia pokazywanego przez swoich rodziców.
Ponieważ to literatura dla pań, są wplecione w dialogi przepisy kulinarne, a największą zaletą Igły jest (poza urodą, motocyklem, seksapilem, wzrostem i inteligencją) umiejętność gotowania. Co na mocny plus - lokalizacje - wizyta w Nikiszowcu, osiedle Tysiąclecia i pobliskie wesołe miasteczko oraz namiary na kilka knajp znanych autorce.
[1] Przeprowadziłam nawet małą sondę na fb, z wynikami której niekoniecznie się zgodziłam - nie akceptuję w narracji regionalizmów, slangu czy dialektu, jeśli całość jest pisana literacką polszczyzną. Redaktorze, gdzie byłeś?
Inne tej autorki.
#41
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek kwiecień 18, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, 2014, kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[17.04.2014]
Nie byłam jeszcze wiosną w Ogrodzie Dendrologicznym. Wcześniej byłam słoneczną, rozświetloną jesienią, a jeszcze wcześniej upalnym, leniwym latem. Za każdym razem mnie bawi odkrycie, że tuż przy ruchliwej Niestachowskiej, gdzie albo się pomyka 80 km/h, albo stoi w mozolnie pełznącym korku, jest cisza, zieleń i gęsta trawa. Rododendrony, magnolie, platany i paproć, która przypomina konspirujących obcych. Lubię paproć. Maj wbrew biologii zrywał mniszki i ofiarnie sadził ich płatki w ziemi, chociaż nie miał specjalnie nadziei, że mu coś z płatków wyrośnie.
GALERIA ZDJĘĆ.

[EDIT: Bohaterka nie spodziewała się, że od stycznia 2016 do maja 2018 będzie codziennie wchodzić do pałacu w celu zarobkowym. Poza urlopami.]
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek kwiecień 17, 2014
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto, Maja -
Tagi:
ogrod-botaniczny, solacz
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[17.04.2014]
Nie byłam jeszcze wiosną w Ogrodzie Dendrologicznym. Wcześniej byłam słoneczną, rozświetloną jesienią, a jeszcze wcześniej upalnym, leniwym latem. Za każdym razem mnie bawi odkrycie, że tuż przy ruchliwej Niestachowskiej, gdzie albo się pomyka 80 km/h, albo stoi w mozolnie pełznącym korku, jest cisza, zieleń i gęsta trawa. Rododendrony, magnolie, platany i paproć, która przypomina konspirujących obcych. Lubię paproć. Maj wbrew biologii zrywał mniszki i ofiarnie sadził ich płatki w ziemi, chociaż nie miał specjalnie nadziei, że mu coś z płatków wyrośnie.
GALERIA ZDJĘĆ.

[EDIT: Bohaterka nie spodziewała się, że od stycznia 2016 do maja 2018 będzie codziennie wchodzić do pałacu w celu zarobkowym. Poza urlopami.]
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek kwiecień 17, 2014
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto, Maja -
Tagi:
ogrod-botaniczny, solacz
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Trójka dzieci - rodzeństwo 6-letnia Skaut Finch (pod koniec książki już 8-letnia), 11-letni Jem i ich przyjaciel, Dill, bawią się w udawanie historii sąsiada, Boo Radleya, który nie opuszcza domu od kilkudziesięciu lat, a plotka głosi, że wbił kiedyś ojcu nożyczki w nogę. Więc potencjał do zabawy jest, zwłaszcza że miasteczko huczy od plotek na temat Radleyów. Skaut, wychowywana bez matki, za to przez czarnoskórą służącą i przez raczej nieobecnego, ale mądrego ojca-prawnika[1], ma dość przedziwny, ale pełen dziecięcej wnikliwości ogląd świata. Świat z kolei nie ułatwia, bo niby są lata 30. ubiegłego wieku, ale dalej podział na białych i czarnych jest utrzymywany, mimo że w tzw. towarzystwie się o tym nie mówi (chyba że służba się buntuje). Nagle całe miasteczko odwraca się przeciw rodzinie Finchów, bo ich ojciec zostaje obrońcą ciemnoskórego Toma, oskarżonego o gwałt na białej. Biała wprawdzie jest z plebsu, z którym towarzystwo nie utrzymuje, ale bez względu na braki logiki oskarżenia, jej (i jej wiecznie pijanego ojca) słowo ma więcej wartości niż Toma. Jem rozumie nieco więcej niż Skaut, ale to dla dzieci lekcja tego, jaki jest świat. Próba obłaskawienia absurdów, które utrzymują dorośli, zestawiona ze zwyczajną dziecięcą radością i ciekawością, nauką pływania, szkołą i psotami na podwórku, wyjaśnianiem tajemnic sąsiedztwa daje historię, która gdzieś tam w człowieku zostaje. Zdecydowanie książka do podsunięcia nastolatkowi.
[1] I wtem dotarło do mnie, czemu nazwanie piosenkarza w Californication Atticusem Fetchem jest zabawne.
#40
Napisane przez Zuzanka w dniu środa kwiecień 16, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2014
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Trójka dzieci - rodzeństwo 6-letnia Skaut Finch (pod koniec książki już 8-letnia), 11-letni Jem i ich przyjaciel, Dill, bawią się w udawanie historii sąsiada, Boo Radleya, który nie opuszcza domu od kilkudziesięciu lat, a plotka głosi, że wbił kiedyś ojcu nożyczki w nogę. Więc potencjał do zabawy jest, zwłaszcza że miasteczko huczy od plotek na temat Radleyów. Skaut, wychowywana bez matki, za to przez czarnoskórą służącą i przez raczej nieobecnego, ale mądrego ojca-prawnika[1], ma dość przedziwny, ale pełen dziecięcej wnikliwości ogląd świata. Świat z kolei nie ułatwia, bo niby są lata 30. ubiegłego wieku, ale dalej podział na białych i czarnych jest utrzymywany, mimo że w tzw. towarzystwie się o tym nie mówi (chyba że służba się buntuje). Nagle całe miasteczko odwraca się przeciw rodzinie Finchów, bo ich ojciec zostaje obrońcą ciemnoskórego Toma, oskarżonego o gwałt na białej. Biała wprawdzie jest z plebsu, z którym towarzystwo nie utrzymuje, ale bez względu na braki logiki oskarżenia, jej (i jej wiecznie pijanego ojca) słowo ma więcej wartości niż Toma. Jem rozumie nieco więcej niż Skaut, ale to dla dzieci lekcja tego, jaki jest świat. Próba obłaskawienia absurdów, które utrzymują dorośli, zestawiona ze zwyczajną dziecięcą radością i ciekawością, nauką pływania, szkołą i psotami na podwórku, wyjaśnianiem tajemnic sąsiedztwa daje historię, która gdzieś tam w człowieku zostaje. Zdecydowanie książka do podsunięcia nastolatkowi.
[1] I wtem dotarło do mnie, czemu nazwanie piosenkarza w Californication Atticusem Fetchem jest zabawne.
#40
Napisane przez Zuzanka w dniu środa kwiecień 16, 2014
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2014
- 5 komentarzy
- Skomentuj