Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Luty, nieustająco

Szaro, szaro, szaro, WTEM tęczowe balony na moście w Parku Sołackim. Kaczki upiornie głodne, tak mówiły przynajmniej; nie wierzę, bo oprócz nas ustawiła się druga rodzina z workiem pieczywa. I pan z kamerą, ale on w celu kręcenia elegancko (bo w futrzane czapy) ubranych panien, więc kaczki były stratne.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 9, 2013

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tag: solacz - 2 komentarze - Skomentuj


Luty, nieustająco

Szaro, szaro, szaro, WTEM tęczowe balony na moście w Parku Sołackim. Kaczki upiornie głodne, tak mówiły przynajmniej; nie wierzę, bo oprócz nas ustawiła się druga rodzina z workiem pieczywa. I pan z kamerą, ale on w celu kręcenia elegancko (bo w futrzane czapy) ubranych panien, więc kaczki były stratne.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 9, 2013

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tag: solacz - 2 komentarze - Skomentuj


Amy Tan - Żona kuchennego boga

Po raz kolejny dałam się nabrać Amy Tan, która rozpoczyna historię o matce - emigrantce z Chin i córce - urodzonej już w San Francisco, wzajemnie przed sobą ukrywających sekrety. Córka nie chce opowiadać matce o stwardnieniu rozsianym, na które choruje, bo wie, że nadopiekuńcza matka będzie ją po chińsku leczyć i narzekać. Matka z kolei boi się opowiedzieć o swojej makabrycznej przeszłości z okresu drugiej wojny światowej. Helen, niespecjalnie lubiana przyjaciółka i współwłaścicielka kwiaciarnianego interesu, który prowadzi matka, namawia obie, żeby sobie wzajemnie wszystko wyznały, bo nie chce mieć więcej tajemnic. I przez 3/4 książki matka snuje skądinąd fascynującą, ale dziejącą się w Chinach opowieść o tym, że nie było specjalnie wesoło być 19-latką, wydawaną za mąż, nawet jeśli się pochodziło z bogatej rodziny (szczególnie nie polecam do czytania w ciąży i z małym dzieckiem). Niestety, po wysnuciu chińskiej wojennej historii, do Kalifornii akcja wraca na małą chwilę.

Inne tej autorki tu.

#9 (#8 będzie Pratchett :->).

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 6, 2013

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2013 - 2 komentarze - Skomentuj


Amy Tan - Żona kuchennego boga

Po raz kolejny dałam się nabrać Amy Tan, która rozpoczyna historię o matce - emigrantce z Chin i córce - urodzonej już w San Francisco, wzajemnie przed sobą ukrywających sekrety. Córka nie chce opowiadać matce o stwardnieniu rozsianym, na które choruje, bo wie, że nadopiekuńcza matka będzie ją po chińsku leczyć i narzekać. Matka z kolei boi się opowiedzieć o swojej makabrycznej przeszłości z okresu drugiej wojny światowej. Helen, niespecjalnie lubiana przyjaciółka i współwłaścicielka kwiaciarnianego interesu, który prowadzi matka, namawia obie, żeby sobie wzajemnie wszystko wyznały, bo nie chce mieć więcej tajemnic. I przez 3/4 książki matka snuje skądinąd fascynującą, ale dziejącą się w Chinach opowieść o tym, że nie było specjalnie wesoło być 19-latką, wydawaną za mąż, nawet jeśli się pochodziło z bogatej rodziny (szczególnie nie polecam do czytania w ciąży i z małym dzieckiem). Niestety, po wysnuciu chińskiej wojennej historii, do Kalifornii akcja wraca na małą chwilę.

Inne tej autorki tu.

#9 (#8 będzie Pratchett :->).

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 6, 2013

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2013 - 2 komentarze - Skomentuj


Luty

Kiedy wstaję, myślę tylko o tym, żeby się ponownie położyć i jak wtedy będzie pięknie. Kiedy kończę jeść, myślę tylko o tym, że niedługo następny posiłek i zjem coś dobrego. Maanam w radiu obiecuje, że jak wiatr rozgoni ciemne skłębione, to kijem mnie w łóżku nie utrzymasz, ale sama nie wierzę w to, jeszcze. Wprawdzie dzisiaj nieśmiało wyszło słońce, a krótki deszcz wygenerował niespodziewanie delikatną, ale jednak całkiem pełnowymiarową tęczę nad Wawrzyniaka.

Miało być o nowym Pratchetcie, ale mnie ^dees usmaży.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 6, 2013

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 2 komentarze - Skomentuj


Luty

Kiedy wstaję, myślę tylko o tym, żeby się ponownie położyć i jak wtedy będzie pięknie. Kiedy kończę jeść, myślę tylko o tym, że niedługo następny posiłek i zjem coś dobrego. Maanam w radiu obiecuje, że jak wiatr rozgoni ciemne skłębione, to kijem mnie w łóżku nie utrzymasz, ale sama nie wierzę w to, jeszcze. Wprawdzie dzisiaj nieśmiało wyszło słońce, a krótki deszcz wygenerował niespodziewanie delikatną, ale jednak całkiem pełnowymiarową tęczę nad Wawrzyniaka.

Miało być o nowym Pratchetcie, ale mnie ^dees usmaży.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 6, 2013

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 2 komentarze - Skomentuj


#szafiarki

Niespecjalnie czuję zachwyt Zarą[1], chyba że rzecz dotyczy wzornictwa dla mocno nieletnich. Nieletnia pozuje z żyrafką Sophie, która - jak widać - służy nie tylko w okresie ząbkowania. Dziś na ten przykład jadła galaretkę z truskawkami za pomocą zanurzania się w kubku z galaretką.

Tyle że luty to taki moment, że nie cieszą mnie wyprzedaże. Chcę sukienek, subtelnych pantofelków i wiosny. Naow i z dostawą do domu.

[1] Tym bardziej, że jest to ciężka praca, albowiem koszulki wiszą powyżej mojej głowy i od przeglądania ich ręce odpadają. Do-ceń-cie to.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 3, 2013

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Maja - - 5 komentarzy - Skomentuj


#szafiarki

Niespecjalnie czuję zachwyt Zarą[1], chyba że rzecz dotyczy wzornictwa dla mocno nieletnich. Nieletnia pozuje z żyrafką Sophie, która - jak widać - służy nie tylko w okresie ząbkowania. Dziś na ten przykład jadła galaretkę z truskawkami za pomocą zanurzania się w kubku z galaretką.

Tyle że luty to taki moment, że nie cieszą mnie wyprzedaże. Chcę sukienek, subtelnych pantofelków i wiosny. Naow i z dostawą do domu.

[1] Tym bardziej, że jest to ciężka praca, albowiem koszulki wiszą powyżej mojej głowy i od przeglądania ich ręce odpadają. Do-ceń-cie to.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 3, 2013

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Maja - - 5 komentarzy - Skomentuj


Martha Grimes - Pod Przechytrzonym Lisem

Inspektor Jury zostaje wezwany tym razem do zimowego North Yorkshire, żeby pomóc lokalnej policji (oczywiście niezachwyconej tym faktem) w wyjaśnieniu morderstwa Gemmy Temple, gościa właściciela połowy miasteczka, pułkownika Craela. Gemma pojawiła się nagle po latach, twierdząc, że jest dawną wychowanką Craela, Dyllis March. Była podobna, ale nie wszyscy jej wierzyli, niewiara niektórych była aż za mocna. W noc Trzech Króli Gemma pożyczyła kostium od właścicielki kawiarni, Lily Simmons, ale nie dotarła na bal. Nie wiadomo do końca, czy miała być ofiarą, czy ktoś czyhał na Lily, córkę dworskiej kucharki. Jury rozwiązuje po kolei wszystkie sprawy, odszukując więcej śmierci niż tylko tę jedną, oczywiście nie bez pomocy Melrose'a Planta, który - zupełnym przypadkiem - również przyjeżdża do posiadłości pułkownika (szczęśliwie bez wścibskiej ciotki Agathy).

Wrzosowiska nie są tak urokliwe jak opisywane w poprzedniej części Northhamptonshire, bardziej dzikie i niebezpieczne przez okoliczne morze i klify. Jury sobie wzdycha do pewnej pani, ale bez efektów. Efekty ma za to Melrose, prowadzący śledztwo w Londynie, w zamtuzie - musi prawie że wciskać pieniądze ochoczej Betsy, żeby się nie rozbierała. Dodatkowo udaje się rozwiązać problemy nastoletniego Bertiego, którego matka zostawiła bez opieki.

Ku mojemu zaskoczeniu, w tym tomie wyszło, że w zasadzie akcja dzieje się w latach 80., a nie w jakiejś nieokreślonej przeszłości - nastoletni kuzyn pisarki słucha Pink Floyd (The Wall i Atom Heart Mother), Rolling Stones i Grateful Dead. Trochę anachronicznie to się skleja z małymi miasteczkami, w których nic się nie zmieniło od II wojny światowej, ale może małe angielskie miasteczka tak mają.

Inne tej autorki: tu.

#7

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 2, 2013

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, kryminal, 2013 - 2 komentarze - Skomentuj


Martha Grimes - Pod Przechytrzonym Lisem

Inspektor Jury zostaje wezwany tym razem do zimowego North Yorkshire, żeby pomóc lokalnej policji (oczywiście niezachwyconej tym faktem) w wyjaśnieniu morderstwa Gemmy Temple, gościa właściciela połowy miasteczka, pułkownika Craela. Gemma pojawiła się nagle po latach, twierdząc, że jest dawną wychowanką Craela, Dyllis March. Była podobna, ale nie wszyscy jej wierzyli, niewiara niektórych była aż za mocna. W noc Trzech Króli Gemma pożyczyła kostium od właścicielki kawiarni, Lily Simmons, ale nie dotarła na bal. Nie wiadomo do końca, czy miała być ofiarą, czy ktoś czyhał na Lily, córkę dworskiej kucharki. Jury rozwiązuje po kolei wszystkie sprawy, odszukując więcej śmierci niż tylko tę jedną, oczywiście nie bez pomocy Melrose'a Planta, który - zupełnym przypadkiem - również przyjeżdża do posiadłości pułkownika (szczęśliwie bez wścibskiej ciotki Agathy).

Wrzosowiska nie są tak urokliwe jak opisywane w poprzedniej części Northhamptonshire, bardziej dzikie i niebezpieczne przez okoliczne morze i klify. Jury sobie wzdycha do pewnej pani, ale bez efektów. Efekty ma za to Melrose, prowadzący śledztwo w Londynie, w zamtuzie - musi prawie że wciskać pieniądze ochoczej Betsy, żeby się nie rozbierała. Dodatkowo udaje się rozwiązać problemy nastoletniego Bertiego, którego matka zostawiła bez opieki.

Ku mojemu zaskoczeniu, w tym tomie wyszło, że w zasadzie akcja dzieje się w latach 80., a nie w jakiejś nieokreślonej przeszłości - nastoletni kuzyn pisarki słucha Pink Floyd (The Wall i Atom Heart Mother), Rolling Stones i Grateful Dead. Trochę anachronicznie to się skleja z małymi miasteczkami, w których nic się nie zmieniło od II wojny światowej, ale może małe angielskie miasteczka tak mają.

Inne tej autorki: tu.

#7

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 2, 2013

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, kryminal, 2013 - 2 komentarze - Skomentuj