Bardzo nietypowa historia, bo do rozwiązania tajemnicy zostają zaprzężeni nieco wbrew swojej woli czterej bohaterowie wcześniejszych powieści - detektyw Hercules Poirot, pisarka powieści kryminalnych Ariadna Oliver (pojawiająca się epizodycznie w ”Trzeciej lokatorce”), nadinspektor Battle i pułkownik Race związany z wywiadem (znany z “Mężczyzny w brązowym garniturze”). Ekscentryczny[1] bogacz, kolekcjoner Shaitana, zaprasza ich na kolację, żeby im pokazać ciekawostkę - czterech morderców, którym udało się ujść sprawiedliwości. Przy jednym brydżowym stoliku zasiadają detektywi, przy drugim młoda, nieśmiała dziewczyna, starsza pani - brydżystka, wzięty lekarz i szanowany podróżnik. Gospodarz rzuca aluzje, atmosfera jest napięta, nie jest więc dziwne, że pod koniec wieczoru zostaje znaleziony martwy. Czwórka po stronie prawa łączy siły, żeby odkryć, kto zabił Shaitanę, a przy okazji - jakich zbrodni jego goście dokonali wcześniej.
[1] Jaki tu jest festiwal obelg pod adresem niebrytyjsko wyglądającego Shaitany - najłagodniejsze określenia są typu “Każdy Anglik, zobaczywszy go, miał ochotę dać mu kopniaka, bo był przedstawicielem innej narodowości, słusznie pogardzanej przez Brytyjczyków”, ale oczywiście nie w twarz, bo bogaty.
Inne tej autorki.
#45/#10
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 27, 2025
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panie, kryminal, 2025
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Bardzo nietypowa historia, bo do rozwiązania tajemnicy zostają zaprzężeni nieco wbrew swojej woli czterej bohaterowie wcześniejszych powieści - detektyw Hercules Poirot, pisarka powieści kryminalnych Ariadna Oliver (pojawiająca się epizodycznie w ”Trzeciej lokatorce”), nadinspektor Battle i pułkownik Race związany z wywiadem (znany z “Mężczyzny w brązowym garniturze”). Ekscentryczny[1] bogacz, kolekcjoner Shaitana, zaprasza ich na kolację, żeby im pokazać ciekawostkę - czterech morderców, którym udało się ujść sprawiedliwości. Przy jednym brydżowym stoliku zasiadają detektywi, przy drugim młoda, nieśmiała dziewczyna, starsza pani - brydżystka, wzięty lekarz i szanowany podróżnik. Gospodarz rzuca aluzje, atmosfera jest napięta, nie jest więc dziwne, że pod koniec wieczoru zostaje znaleziony martwy. Czwórka po stronie prawa łączy siły, żeby odkryć, kto zabił Shaitanę, a przy okazji - jakich zbrodni jego goście dokonali wcześniej.
[1] Jaki tu jest festiwal obelg pod adresem niebrytyjsko wyglądającego Shaitany - najłagodniejsze określenia są typu “Każdy Anglik, zobaczywszy go, miał ochotę dać mu kopniaka, bo był przedstawicielem innej narodowości, słusznie pogardzanej przez Brytyjczyków”, ale oczywiście nie w twarz, bo bogaty.
Inne tej autorki.
#45/#10
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 27, 2025
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panie, kryminal, 2025
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Oryginalnego “Dekameronu” nie czytałam i raczej nie planuję, bo niespecjalnie wiele ma wspólnego poza nutą przewodnią z serialem. XV wiek, epidemia dżumy, eklektyczna grupa uciekinierów z Florencji trafia do podmiejskiej willi, żeby przeczekać zarazę. W książce to 10 osób, które przez 10 dni spędzają czas na opowiadaniu sobie historyjek i anegdot, udając, że śmierci dookoła nie ma, po czym się rozchodzą. Serial wprowadza pewne elementy fabularne - w willi właśnie umarł na dżumę jej właściciel, Leonardo, co skrzętnie ukrywa zarządca Sirisco, tym bardziej, że jedną z gościń jest Pampinea, bogata, ale nieatrakcyjna, nieprzyjemna również dla swojej oddanej służącej Misi (czytanej jako “Miiiisja”) i dość zaawansowana w latach (prawie 30!) narzeczona Leonarda. Przed wierzycielami ucieka młode małżeństwo, Panfilo - nie do końca zainteresowany żoną, do tego troszkę kłamie i Neifile - dewotka, ale z niezaspokojonym apetytem na przygody miłosne. Filomena i jej służąca, Licisca, docierają do willi oddzielnie i zamieniając się rolami, niekoniecznie z własnej woli. Ostatnią parą jest bogaty, choć schorowany Tindaro ze swoim atrakcyjnym acz szemranym lekarzem Dioneo. W willi poza zarządcą uchował się stary parobek i jedna służąca/kucharka/pokojówka, Stratilia, która rozpaczliwie próbuje udawać, że jest pełna obsługa. Poza barwną gromadką z sekretami i planami typu Pampinea chce przejąć willę na podstawie umowy przedślubnej bądź któraś z pań patrzy tęsknym okiem na przystojnego doktora, na gości czyha świat zewnętrzny - a to napada szajka złoczyńców z upadłym dostojnikiem kościelnym, a to przyjeżdża wesoły i rozpustny kuzyn Leonardo ze swoją bandą rzezimieszków czy w finale najeżdża willę karzące ramię kościoła. A, jeszcze dżuma szaleje, wspominałam?
Nie jest to serial wybitny, ale miejscami bywa zabawny. Jest nieco epatowania nagością i erotyką, również w ujęciu nieheteryckim, sporo gore - czasem krew tryska strumieniami. Tajemnice może nie są specjalnie wyrafinowane, raczej utrzymane w klimacie “Anżej, to j*bnie”. Obsada jest bardzo ciekawa, trochę jak w “Wielkiej” - niekoniecznie etnicznie jednorodna, ale nie pozwólmy, żeby prawda stanęła na drodze dobrej historii. Wreszcie muzyka - absolutne zaskoczenie i zachwyt, chyba pierwszy raz słyszałam w bardziej popkulturowym serialu Type O Negative! (do tego Depeche Mode, New Order, Peter Gabriel, Devo, Edwin Collins, Pixies, Joy Division, Nine Inch Nails, Enya czy Pet Shop Boys).
Napisane przez Zuzanka w dniu środa czerwiec 25, 2025
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Oryginalnego “Dekameronu” nie czytałam i raczej nie planuję, bo niespecjalnie wiele ma wspólnego poza nutą przewodnią z serialem. XV wiek, epidemia dżumy, eklektyczna grupa uciekinierów z Florencji trafia do podmiejskiej willi, żeby przeczekać zarazę. W książce to 10 osób, które przez 10 dni spędzają czas na opowiadaniu sobie historyjek i anegdot, udając, że śmierci dookoła nie ma, po czym się rozchodzą. Serial wprowadza pewne elementy fabularne - w willi właśnie umarł na dżumę jej właściciel, Leonardo, co skrzętnie ukrywa zarządca Sirisco, tym bardziej, że jedną z gościń jest Pampinea, bogata, ale nieatrakcyjna, nieprzyjemna również dla swojej oddanej służącej Misi (czytanej jako “Miiiisja”) i dość zaawansowana w latach (prawie 30!) narzeczona Leonarda. Przed wierzycielami ucieka młode małżeństwo, Panfilo - nie do końca zainteresowany żoną, do tego troszkę kłamie i Neifile - dewotka, ale z niezaspokojonym apetytem na przygody miłosne. Filomena i jej służąca, Licisca, docierają do willi oddzielnie i zamieniając się rolami, niekoniecznie z własnej woli. Ostatnią parą jest bogaty, choć schorowany Tindaro ze swoim atrakcyjnym acz szemranym lekarzem Dioneo. W willi poza zarządcą uchował się stary parobek i jedna służąca/kucharka/pokojówka, Stratilia, która rozpaczliwie próbuje udawać, że jest pełna obsługa. Poza barwną gromadką z sekretami i planami typu Pampinea chce przejąć willę na podstawie umowy przedślubnej bądź któraś z pań patrzy tęsknym okiem na przystojnego doktora, na gości czyha świat zewnętrzny - a to napada szajka złoczyńców z upadłym dostojnikiem kościelnym, a to przyjeżdża wesoły i rozpustny kuzyn Leonardo ze swoją bandą rzezimieszków czy w finale najeżdża willę karzące ramię kościoła. A, jeszcze dżuma szaleje, wspominałam?
Nie jest to serial wybitny, ale miejscami bywa zabawny. Jest nieco epatowania nagością i erotyką, również w ujęciu nieheteryckim, sporo gore - czasem krew tryska strumieniami. Tajemnice może nie są specjalnie wyrafinowane, raczej utrzymane w klimacie “Anżej, to j*bnie”. Obsada jest bardzo ciekawa, trochę jak w “Wielkiej” - niekoniecznie etnicznie jednorodna, ale nie pozwólmy, żeby prawda stanęła na drodze dobrej historii. Wreszcie muzyka - absolutne zaskoczenie i zachwyt, chyba pierwszy raz słyszałam w bardziej popkulturowym serialu Type O Negative! (do tego Depeche Mode, New Order, Peter Gabriel, Devo, Edwin Collins, Pixies, Joy Division, Nine Inch Nails, Enya czy Pet Shop Boys).
Napisane przez Zuzanka w dniu środa czerwiec 25, 2025
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Czytałam całość cyklu kilkadziesiąt lat temu, kiedy jeszcze nie było “Innego wiatru” i “Opowieści” wydanych w Polsce; nie pamiętam, czy je czytałam. Moim ukochanym tomem były “Grobowce Atuanu”, chyba ze względu na protagonistkę-kobietę, czytałam je kilkakrotnie.
Tytułowy “Czarnoksiężnik z Archipelagu”, Ged zwany Krogulcem, urodził się na wyspie Gont i tam zaczął pobierać nauki u lokalnego mistrza, który rozpoznał w nim potencjał. Niestety, zarozumiały młodzik, chcąc zaimponować przypadkowej pannie, udał się w zaświaty, skąd przyciągnął mrocznego ducha, których od tej pory zaczął go prześladować. Mimo lat nauki na wyspie Roke i prób podjęcia pracy na którejś z wysp, duch za nim podążał i wreszcie po kolejnych przemyśleniach, spotkaniach ze smokami i innych życiowych lekcjach, do Krogulca dotarło, jak się może z upiorem zmierzyć. To zgrabna metafora dojrzewania i dorastania do swojej życiowej roli.
Bohaterką “Grobowców Atuanu” jest Tenar, zwana Arhą albo Pożartą - kapłanką starych, mrocznych bogów Atuanu, bo urodziła się dokładnie w chwili śmierci poprzedniej kapłanki. Zabrana rodzicom, od dziecka jest przygotowywana do roli służebnej, mimo że tak naprawdę nikt poza nią w tych bogów nie wierzy, a ofiary z ludzi i inne takie są składane już tylko siłą rozpędu. Dziewczyna widzi, że dookoła niej króluje raczej polityka, a nie religia, ale wszystko się zmienia dopiero wtedy, kiedy w najbardziej świętym miejscu, grobowcu, odkrywa tajemniczego mężczyznę, który okazuje się czarnoksiężnikiem Krogulcem. Powinien zostać porażony gniewem bogów za świętokradztwo, ale… nic się nie dzieje. Tenar postanawia go poznać i zrozumieć, czego bogowie nie reagują. To z kolei świetny kawałek o tym, czym jest religia i co się dzieje, kiedy ubywa wyznawców. Ogromny plus - wprawdzie losy Tenar i Geda się ze sobą mocno związują, ale nie ma wątku romansowego, raczej przyjaźń i wsparcie. W dalszym ciągu uważam, że to świetna historia.
Inne tej autorki:
#43-44
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 24, 2025
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, sf-f, 2025
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Czytałam całość cyklu kilkadziesiąt lat temu, kiedy jeszcze nie było “Innego wiatru” i “Opowieści” wydanych w Polsce; nie pamiętam, czy je czytałam. Moim ukochanym tomem były “Grobowce Atuanu”, chyba ze względu na protagonistkę-kobietę, czytałam je kilkakrotnie.
Tytułowy “Czarnoksiężnik z Archipelagu”, Ged zwany Krogulcem, urodził się na wyspie Gont i tam zaczął pobierać nauki u lokalnego mistrza, który rozpoznał w nim potencjał. Niestety, zarozumiały młodzik, chcąc zaimponować przypadkowej pannie, udał się w zaświaty, skąd przyciągnął mrocznego ducha, których od tej pory zaczął go prześladować. Mimo lat nauki na wyspie Roke i prób podjęcia pracy na którejś z wysp, duch za nim podążał i wreszcie po kolejnych przemyśleniach, spotkaniach ze smokami i innych życiowych lekcjach, do Krogulca dotarło, jak się może z upiorem zmierzyć. To zgrabna metafora dojrzewania i dorastania do swojej życiowej roli.
Bohaterką “Grobowców Atuanu” jest Tenar, zwana Arhą albo Pożartą - kapłanką starych, mrocznych bogów Atuanu, bo urodziła się dokładnie w chwili śmierci poprzedniej kapłanki. Zabrana rodzicom, od dziecka jest przygotowywana do roli służebnej, mimo że tak naprawdę nikt poza nią w tych bogów nie wierzy, a ofiary z ludzi i inne takie są składane już tylko siłą rozpędu. Dziewczyna widzi, że dookoła niej króluje raczej polityka, a nie religia, ale wszystko się zmienia dopiero wtedy, kiedy w najbardziej świętym miejscu, grobowcu, odkrywa tajemniczego mężczyznę, który okazuje się czarnoksiężnikiem Krogulcem. Powinien zostać porażony gniewem bogów za świętokradztwo, ale… nic się nie dzieje. Tenar postanawia go poznać i zrozumieć, czego bogowie nie reagują. To z kolei świetny kawałek o tym, czym jest religia i co się dzieje, kiedy ubywa wyznawców. Ogromny plus - wprawdzie losy Tenar i Geda się ze sobą mocno związują, ale nie ma wątku romansowego, raczej przyjaźń i wsparcie. W dalszym ciągu uważam, że to świetna historia.
Inne tej autorki:
#43-44
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 24, 2025
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, sf-f, 2025
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Spontanicznie zdecydowałam się pójść do teatru, mimo że niespecjalnie lubię. I okazało się, że nie dość, że byłam już na "Śnie" (nic nie pamiętam! na swoje usprawiedliwienie mam, że byłam w ciąży, amnezja w pakiecie), to jeszcze znowu w Teatrze Nowym. Tym razem doszła do tego koincydencja kalendarzowa, wszak właśnie przesilenie letnie. Powrót lekko schłodzonymi po całodziennym upale Jeżycami - doskonały.
I co? Podobało mi się nader, zwłaszcza te kawałki dotyczące sztuki w sztuce, 4 osoby identyfikujące się jako cis-mężczyźni, lew będący kocurkiem i ściana ze szparą (viva la vulva!); mnóstwo aluzji do współczesności, z chatem piszącym prolog i szyderą z milenialsów i bycia zbyt-woke. Było trochę kontrowersji, bo aktorzy grali w symulowanej nagości, często odziani w asortyment BDSM, były sceny kopulacji oraz wielki czarny gumowy fallus (i nieco bardziej naturalistyczny, za to przymocowany nieanatomicznie), całość okraszona doskonałą muzyką, m.in. z elementami OST z Twin Peaks. 150 minut bez przerwy, ciekawe, nie wiem, czy chcę powtarzać.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 23, 2025
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Spontanicznie zdecydowałam się pójść do teatru, mimo że niespecjalnie lubię. I okazało się, że nie dość, że byłam już na "Śnie" (nic nie pamiętam! na swoje usprawiedliwienie mam, że byłam w ciąży, amnezja w pakiecie), to jeszcze znowu w Teatrze Nowym. Tym razem doszła do tego koincydencja kalendarzowa, wszak właśnie przesilenie letnie. Powrót lekko schłodzonymi po całodziennym upale Jeżycami - doskonały.
I co? Podobało mi się nader, zwłaszcza te kawałki dotyczące sztuki w sztuce, 4 osoby identyfikujące się jako cis-mężczyźni, lew będący kocurkiem i ściana ze szparą (viva la vulva!); mnóstwo aluzji do współczesności, z chatem piszącym prolog i szyderą z milenialsów i bycia zbyt-woke. Było trochę kontrowersji, bo aktorzy grali w symulowanej nagości, często odziani w asortyment BDSM, były sceny kopulacji oraz wielki czarny gumowy fallus (i nieco bardziej naturalistyczny, za to przymocowany nieanatomicznie), całość okraszona doskonałą muzyką, m.in. z elementami OST z Twin Peaks. 150 minut bez przerwy, ciekawe, nie wiem, czy chcę powtarzać.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 23, 2025
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Obiecałam sobie, że zanim pomyślę o kupnie nowych wydań Kuttnera, przeczytam to, co już mam, a że mam marne 13 tomików - niech żyją tanie księgarnie w latach 90. - to mi trochę zejdzie.
W tomiku są trzy opowiadania, wszystkie oparte na podobnym wątku - bohater pojawia się w innym świecie (legendarnym, ukrytym, dalekiej przyszłości) i ma przygody, które zmieniają jego życie. Tytułowa “Mokra magia” to świat arturiański - czasy II wojny, amerykański lotnik, w cywilu hollywoodzki aktor, zostaje zestrzelony podczas patrolu nad Wielką Brytanią i ląduje we mgle, wtem jest niewolnikiem służki Morgany, ma przejść przez próbę, w ktorej albo zginie, albo zostanie na zawsze w chwale w podwodnym zamku. Trochę zabawnie, bo aktor jest cwaniakiem, trochę się kończy w pół słowa. ”Chwała i potęga” jest bardziej w stylu Verne’a czy Bauma - naukowiec udaje się w wieczną zmarzlinę w poszukiwaniu źródła niewyczerpanej energii, napotyka pradawną cywilizację, pokonuje Złola, ale nie przynosi wynalazku ze sobą, bo zdaje sobie sprawę, że ludzkość do niego nie dojrzała. Trzecia historia, “Jak bogowie”, dzieje się pod koniec lat 60., po konflikcie nuklearnym, który zaowocował mnóstwem mutacji. Większość z nich jest tępiona, więc pewien naukowiec ukrywa grupę mutantów i konstruuje maszynę, która przeniesie ich do lepszego świata. Lepszy świat okazuje się opanowany konfliktem, a mieszkający w nim mutanci wcale nie są ludzcy.
Mało humoru, trochę biadolenia nad kondycją ludzką, całość raczej męcząca i nudnawa. Niekoniecznie.
Inne tego autora.
#42
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 22, 2025
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, opowiadania, 2025
- 1 komentarz
- Skomentuj
Obiecałam sobie, że zanim pomyślę o kupnie nowych wydań Kuttnera, przeczytam to, co już mam, a że mam marne 13 tomików - niech żyją tanie księgarnie w latach 90. - to mi trochę zejdzie.
W tomiku są trzy opowiadania, wszystkie oparte na podobnym wątku - bohater pojawia się w innym świecie (legendarnym, ukrytym, dalekiej przyszłości) i ma przygody, które zmieniają jego życie. Tytułowa “Mokra magia” to świat arturiański - czasy II wojny, amerykański lotnik, w cywilu hollywoodzki aktor, zostaje zestrzelony podczas patrolu nad Wielką Brytanią i ląduje we mgle, wtem jest niewolnikiem służki Morgany, ma przejść przez próbę, w ktorej albo zginie, albo zostanie na zawsze w chwale w podwodnym zamku. Trochę zabawnie, bo aktor jest cwaniakiem, trochę się kończy w pół słowa. ”Chwała i potęga” jest bardziej w stylu Verne’a czy Bauma - naukowiec udaje się w wieczną zmarzlinę w poszukiwaniu źródła niewyczerpanej energii, napotyka pradawną cywilizację, pokonuje Złola, ale nie przynosi wynalazku ze sobą, bo zdaje sobie sprawę, że ludzkość do niego nie dojrzała. Trzecia historia, “Jak bogowie”, dzieje się pod koniec lat 60., po konflikcie nuklearnym, który zaowocował mnóstwem mutacji. Większość z nich jest tępiona, więc pewien naukowiec ukrywa grupę mutantów i konstruuje maszynę, która przeniesie ich do lepszego świata. Lepszy świat okazuje się opanowany konfliktem, a mieszkający w nim mutanci wcale nie są ludzcy.
Mało humoru, trochę biadolenia nad kondycją ludzką, całość raczej męcząca i nudnawa. Niekoniecznie.
Inne tego autora.
#42
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 22, 2025
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, opowiadania, 2025
- 1 komentarz
- Skomentuj