Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Juliusz Verne - Tajemnica zamku Karpaty

Jestem święcie przekonana, że nie czytałam tej książki, ale fabułę “znałam”; zapewne odpowiedzialna za to jest czeska komediowa ekranizacja, której z kolei w ogóle nie pamiętam.

Zapyziała wioska w Transylwanii. Pasterz kupuje od przechodzącego handlarza lunetę (wow! magia!) i widzi, że w opuszczonym od lat zamku barona Gortz idzie dym z komina. Leci co tchu do wsi, zbiera się lokalna rada, odważny młody leśniczy idzie na zwiad z zarozumiałym pielęgniarzem udającym lekarza, takim odważnym tylko w gębie. Leśniczy idzie, mimo że tajemniczy głos do przed tym ostrzega. Pół książki dalej, bo autor opisuje każdy krzaczek, kamień i historię pochodzenia każdej z postaci, nie udaje im się wejść do zamku - leśniczego tajemna siła zrzuca z bramy, gdy ten dotyka metalowego łańcucha, zaś pielęgniarz nie może się ruszyć, bo “coś” trzyma jego buty. Wracają, zła sława się niesie, aż pojawia się hrabia de Telek, który - jak się okazuje - ma na pieńku z baronem Gortzem, lata temu konkurowali o piękną śpiewaczkę, de Telek się oświadczył, a kiedy podczas ostatniego koncertu pannie pękło serce, baron zniknął. De Telekowi udaje się wejść do zamku, napotyka tam różne cuda - słyszy głos zmarłej śpiewaczki, tajemnicze światła, wreszcie w finale widzi, jak baron “wyczarowuje” dziewczynę z zaświatów.

Jak to u Verne’a, mamy wynalazki. Rzecz się działa jeszcze przed popularyzacją fotografii, użycia elektryczności czy zapisywania dźwięku, więc prostych wieśniaków dziwi fakt magnetyzmu czy ostrego światła. De Telek obarcza barona winą za śmierć ukochanej, bo ta strasznie się barona bała i kiedy ujrzała w loży jego twarz i piekielną aparaturę, jej serce nie wytrzymało (sic!). A chłopak chciał zwyczajnie sobie nagrać dźwięk, zaś obraz odtwarzał z obrazu naturalnej wielkości, animowanego lustrami. Finał słodki - zły baron ginie w gruzach swojego zamku, dobry hrabia doznaje katharsis, leśniczy żeni się z córką zarządcy wsi, fanfary.

Inne tego autora.

#2/#2

Napisane przez Zuzanka w dniu środa styczeń 8, 2025

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: panowie, sf-f, 2025 - 0 komentarzy - Skomentuj


Juliusz Verne - Tajemnica zamku Karpaty

Jestem święcie przekonana, że nie czytałam tej książki, ale fabułę “znałam”; zapewne odpowiedzialna za to jest czeska komediowa ekranizacja, której z kolei w ogóle nie pamiętam.

Zapyziała wioska w Transylwanii. Pasterz kupuje od przechodzącego handlarza lunetę (wow! magia!) i widzi, że w opuszczonym od lat zamku barona Gortz idzie dym z komina. Leci co tchu do wsi, zbiera się lokalna rada, odważny młody leśniczy idzie na zwiad z zarozumiałym pielęgniarzem udającym lekarza, takim odważnym tylko w gębie. Leśniczy idzie, mimo że tajemniczy głos do przed tym ostrzega. Pół książki dalej, bo autor opisuje każdy krzaczek, kamień i historię pochodzenia każdej z postaci, nie udaje im się wejść do zamku - leśniczego tajemna siła zrzuca z bramy, gdy ten dotyka metalowego łańcucha, zaś pielęgniarz nie może się ruszyć, bo “coś” trzyma jego buty. Wracają, zła sława się niesie, aż pojawia się hrabia de Telek, który - jak się okazuje - ma na pieńku z baronem Gortzem, lata temu konkurowali o piękną śpiewaczkę, de Telek się oświadczył, a kiedy podczas ostatniego koncertu pannie pękło serce, baron zniknął. De Telekowi udaje się wejść do zamku, napotyka tam różne cuda - słyszy głos zmarłej śpiewaczki, tajemnicze światła, wreszcie w finale widzi, jak baron “wyczarowuje” dziewczynę z zaświatów.

Jak to u Verne’a, mamy wynalazki. Rzecz się działa jeszcze przed popularyzacją fotografii, użycia elektryczności czy zapisywania dźwięku, więc prostych wieśniaków dziwi fakt magnetyzmu czy ostrego światła. De Telek obarcza barona winą za śmierć ukochanej, bo ta strasznie się barona bała i kiedy ujrzała w loży jego twarz i piekielną aparaturę, jej serce nie wytrzymało (sic!). A chłopak chciał zwyczajnie sobie nagrać dźwięk, zaś obraz odtwarzał z obrazu naturalnej wielkości, animowanego lustrami. Finał słodki - zły baron ginie w gruzach swojego zamku, dobry hrabia doznaje katharsis, leśniczy żeni się z córką zarządcy wsi, fanfary.

Inne tego autora.

#2/#2

Napisane przez Zuzanka w dniu środa styczeń 8, 2025

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: panowie, sf-f, 2025 - 0 komentarzy - Skomentuj


Patrick Quentin - Cień winy

Quentin (no, któryś z czterech autorów) umie w rozpadające się związki. George Hadley ożenił się z bogatą Connie, są razem od 11 lat, wspólnie wychowują Ali, osieroconą siostrzenicę George’a; dzięki rodzinie Connie mąż ma intratną posadę. Dlatego jest dość ostrożny, kiedy wdaje się w romans ze swoją uroczą sekretarką, Eve, miłość miłością, ale czeka na ślub Ali z zamożnym Chuckiem, z kolei krewnym Connie, żeby spuścić bombę o rozwodzie. Tymczasem Ali przez Connie przypadkiem poznaje niejakiego Dona Saxby’ego, gładkiego cwaniaczka i się zakochuje, bo młody człowiek ma wszystko, czego nie ma nudnawy Chuck - tupet, charyzmę, urodę. Hadleyowie się kłócą, Connie chce kontrolować Ali, George - częściowo żeby przykryć własną zdradę - chce, żeby Ali się przed ślubem wyszalała (sic!). Wtem Ali dzwoni do opiekuna po pomoc i ten zastaje ją nad zwłokami Dona. I wprawdzie morderstwo rozwiązuje teoretycznie problemy na drodze do ślubu, ale teraz na scenę wchodzi inspektor Trant ze swoim wścibstwem i obala po kolei alibi każdego z uczestników dramatu.

Trochę te historie są powtarzalne - znamy sprawę od strony podejrzanych, a Trant jest intruzem w ich niezbędnej do utrzymania się na powierzchni tratwie z kłamstw. Zdecydowanie chętniej bym przeczytała historię przeplataną cynicznymi obserwacjami Tranta zza kulis. Pro tip: niebezpiecznie jest kupować biżuterię u markowych jubilerów (tu: Cartier), bo każdy zakup jest namierzalny.

Inne tego autora.

#1/#1

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek styczeń 7, 2025

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: panowie, kryminal, 2025 - 0 komentarzy - Skomentuj


Patrick Quentin - Cień winy

Quentin (no, któryś z czterech autorów) umie w rozpadające się związki. George Hadley ożenił się z bogatą Connie, są razem od 11 lat, wspólnie wychowują Ali, osieroconą siostrzenicę George’a; dzięki rodzinie Connie mąż ma intratną posadę. Dlatego jest dość ostrożny, kiedy wdaje się w romans ze swoją uroczą sekretarką, Eve, miłość miłością, ale czeka na ślub Ali z zamożnym Chuckiem, z kolei krewnym Connie, żeby spuścić bombę o rozwodzie. Tymczasem Ali przez Connie przypadkiem poznaje niejakiego Dona Saxby’ego, gładkiego cwaniaczka i się zakochuje, bo młody człowiek ma wszystko, czego nie ma nudnawy Chuck - tupet, charyzmę, urodę. Hadleyowie się kłócą, Connie chce kontrolować Ali, George - częściowo żeby przykryć własną zdradę - chce, żeby Ali się przed ślubem wyszalała (sic!). Wtem Ali dzwoni do opiekuna po pomoc i ten zastaje ją nad zwłokami Dona. I wprawdzie morderstwo rozwiązuje teoretycznie problemy na drodze do ślubu, ale teraz na scenę wchodzi inspektor Trant ze swoim wścibstwem i obala po kolei alibi każdego z uczestników dramatu.

Trochę te historie są powtarzalne - znamy sprawę od strony podejrzanych, a Trant jest intruzem w ich niezbędnej do utrzymania się na powierzchni tratwie z kłamstw. Zdecydowanie chętniej bym przeczytała historię przeplataną cynicznymi obserwacjami Tranta zza kulis. Pro tip: niebezpiecznie jest kupować biżuterię u markowych jubilerów (tu: Cartier), bo każdy zakup jest namierzalny.

Inne tego autora.

#1/#1

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek styczeń 7, 2025

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: panowie, kryminal, 2025 - 0 komentarzy - Skomentuj


Wallace i Gromit: Zemsta pingwina

Jakimś cudem nie wspomniałam nigdy, że jestem ogromną fanką Aardman Animations, a zwłaszcza filmów o ekscentrycznym wynalazcy Wallasie[1] i ultra-cierpliwym psie Gromicie. Najbardziej oczywiście lubię trzy króciaki - “Wściekłe gacie”, “Podróż na księżyc” (oczywiście po ser, bo księżyc jest z sera) i “Golenie owiec”; kontynuacją pierwszego jest ten film. We “Wściekłych gaciach” Wallace wynajduje mechaniczne spodnie, które przejmuje arcy-łotr Feathers McGraw, przebrany doskonale za niewinnego kurczaka. Spodnie przydają mu się do napadu na muzeum i kradzieży błękitnego brylantu, na szczęście podejrzewany o zbrodnię Wallace przy niebagatelnej pomocy Gromita doprowadzają do ujęcia przestępcy. Teraz McGraw siedzi w więzieniu o zaostrzonym rygorze (tu oboje z eloyem ryknęliśmy: Zoo w Hoboken![2]), ale za pomocą równie sprytnych wynalazków wie, że niebawem szykuje się okolicznościowa wystawa odzyskanego brylantu, a Wallace wykonał kolejny wynalazek - samobieżnego, zautomatyzowanego krasnala ogrodowego. Nic bardziej prostszego niż włamać się do komputera, przeprogramować, zbudować armię i wykraść brylant. Może i fabuła nie jest wyrafinowana, ale jak to jest zanimowane - pyszka. Każdy szczegół - krople potu, plastelinowa wełna - dopracowane do ostatniego szczegółu. I jeszcze do tego jest zabawne, chociaż czasem humor wchodzi w rejony nieco niepokojące (scena ładowania się gnoma, trochę yyy, trochę fuj).

[1] Wallace serio się tak odmienia, sprawdziłam!

[2] Jeśli nie oglądaliście serialu “Pingwiny z Madagaskaru”, to już Wam zazdroszczę, mnóstwo świetnej zabawy, koniecznie.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek styczeń 6, 2025

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 1 komentarz - Skomentuj


Wallace i Gromit: Zemsta pingwina

Jakimś cudem nie wspomniałam nigdy, że jestem ogromną fanką Aardman Animations, a zwłaszcza filmów o ekscentrycznym wynalazcy Wallasie[1] i ultra-cierpliwym psie Gromicie. Najbardziej oczywiście lubię trzy króciaki - “Wściekłe gacie”, “Podróż na księżyc” (oczywiście po ser, bo księżyc jest z sera) i “Golenie owiec”; kontynuacją pierwszego jest ten film. We “Wściekłych gaciach” Wallace wynajduje mechaniczne spodnie, które przejmuje arcy-łotr Feathers McGraw, przebrany doskonale za niewinnego kurczaka. Spodnie przydają mu się do napadu na muzeum i kradzieży błękitnego brylantu, na szczęście podejrzewany o zbrodnię Wallace przy niebagatelnej pomocy Gromita doprowadzają do ujęcia przestępcy. Teraz McGraw siedzi w więzieniu o zaostrzonym rygorze (tu oboje z eloyem ryknęliśmy: Zoo w Hoboken![2]), ale za pomocą równie sprytnych wynalazków wie, że niebawem szykuje się okolicznościowa wystawa odzyskanego brylantu, a Wallace wykonał kolejny wynalazek - samobieżnego, zautomatyzowanego krasnala ogrodowego. Nic bardziej prostszego niż włamać się do komputera, przeprogramować, zbudować armię i wykraść brylant. Może i fabuła nie jest wyrafinowana, ale jak to jest zanimowane - pyszka. Każdy szczegół - krople potu, plastelinowa wełna - dopracowane do ostatniego szczegółu. I jeszcze do tego jest zabawne, chociaż czasem humor wchodzi w rejony nieco niepokojące (scena ładowania się gnoma, trochę yyy, trochę fuj).

[1] Wallace serio się tak odmienia, sprawdziłam!

[2] Jeśli nie oglądaliście serialu “Pingwiny z Madagaskaru”, to już Wam zazdroszczę, mnóstwo świetnej zabawy, koniecznie.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek styczeń 6, 2025

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 1 komentarz - Skomentuj


Agatha Christie - Pajęczyna

Ostatnia książka skończona w 2024, nie pytajcie, ile zostało niedoczytanych. Zupełnie sobie z tym nie radzę.

Klarysa, młoda żona szacownego, starszego lorda, związanego blisko z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, lubi płatać żarty znajomym. A to podmieni porto do ślepego testu ekspertom, a to ukryje zwłoki. Przezabawna osoba. Ale skąd zwłoki? Otóż jej mąż był poprzednio żonaty i z nieudanego związku została mu skądinąd urocza córka, Penelopa, którą Klarysa pokochała jak własną. I kiedy drugi mąż pierwszej żony lorda przychodzi, żeby szantażować Klarysę zabraniem dziecka, ta wywala natręta z domu. Po czym, jakiś czas później, potyka się o jego zwłoki. Jako że właśnie dom ich lordowskich mości ma być tajemnym miejscem bardzo ważnych rozmów politycznych o znaczeniu strategicznym, decyduje, że nie dopuści do skandalu i namawia przyjaciół, żeby razem z nią ukryli zwłoki. Niestety, w trakcie ktoś powiadamia policję i ta na miejscu przeprowadza błyskawiczne śledztwo, pełne kłamstw i niedomówień, bo każdy kryje każdego.

Czuć, że to beletryzacja sztuki, po części też wyjaśnia lekkość tonu - wszak ginie człowiek, nawet jeśli szemrany, a osoba, która kłamie i poniewiera zwłokami jest określana jako zabawna. Wszystko dzieje się w jednym pokoju, a akcja czasem wyczuwalnie przechodzi w farsę. Brakuje tylko ciskania w siebie tortami z kremem. Bardzo niekoniecznie.

Inne tej autorki.

#122/#34

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela styczeń 5, 2025

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: panie, kryminal, 2024 - 2 komentarze - Skomentuj


Agatha Christie - Pajęczyna

Ostatnia książka skończona w 2024, nie pytajcie, ile zostało niedoczytanych. Zupełnie sobie z tym nie radzę.

Klarysa, młoda żona szacownego, starszego lorda, związanego blisko z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, lubi płatać żarty znajomym. A to podmieni porto do ślepego testu ekspertom, a to ukryje zwłoki. Przezabawna osoba. Ale skąd zwłoki? Otóż jej mąż był poprzednio żonaty i z nieudanego związku została mu skądinąd urocza córka, Penelopa, którą Klarysa pokochała jak własną. I kiedy drugi mąż pierwszej żony lorda przychodzi, żeby szantażować Klarysę zabraniem dziecka, ta wywala natręta z domu. Po czym, jakiś czas później, potyka się o jego zwłoki. Jako że właśnie dom ich lordowskich mości ma być tajemnym miejscem bardzo ważnych rozmów politycznych o znaczeniu strategicznym, decyduje, że nie dopuści do skandalu i namawia przyjaciół, żeby razem z nią ukryli zwłoki. Niestety, w trakcie ktoś powiadamia policję i ta na miejscu przeprowadza błyskawiczne śledztwo, pełne kłamstw i niedomówień, bo każdy kryje każdego.

Czuć, że to beletryzacja sztuki, po części też wyjaśnia lekkość tonu - wszak ginie człowiek, nawet jeśli szemrany, a osoba, która kłamie i poniewiera zwłokami jest określana jako zabawna. Wszystko dzieje się w jednym pokoju, a akcja czasem wyczuwalnie przechodzi w farsę. Brakuje tylko ciskania w siebie tortami z kremem. Bardzo niekoniecznie.

Inne tej autorki.

#122/#34

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela styczeń 5, 2025

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: panie, kryminal, 2024 - 2 komentarze - Skomentuj


Mary Higgins Clark - Najdłuższa noc

Psim swędem trafiłam na kolejną grudniową, okołoświąteczną historię. W grudniu 7 lat wcześniej 18-letnia Sondra, aspirująca skrzypaczka, zostawia pod kościołem Świętego Klemensa na Manhattanie swoją świeżonarodzoną córkę; nieślubne dziecko to wstyd i dziadziuś, jej impresario, byłby rozczarowany (sic!). Jednocześnie złodziej Lenny kradnie z kościoła zabytkowy srebrny kielich z brylantem. Oczywiście zarówno dziecko, jak i kielich znikają, zabrane przez Lenny’ego; dziecko trafia na wychowanie do ciotki złodzieja, a kielich - pozbawiony brylantu - stoi na kominku w jej domu. Właściwe wydarzenia rozpoczyna śmierć Bessie, zamożnej wdowy po prawniku, która przepisała swoją kamienicę na cele społeczne, a konkretnie na parafialny dom opieki dla dzieci. Jej siostra, Kate, jest tym zachwycona, bo jest tam wolontariuszką, a dom opieki właśnie ma stracić dotychczasowy lokal, kiedy nagle życie zadaje jej cios - lokatorzy nieżyjącej siostry twierdzą, że mają drugi, nowszy testament, w którym Bessie właśnie im zapisała droga kamienicę, siostrze pozostawiając jedno mieszkanie na dożywocie. Kate zgłasza się do Elwiry, znajomej z zacięciem detektywistycznym, dawnej sprzątaczki, aktualnie milionerki po wygranej w loterii (sic! sic!), żeby jej pomogła tę tajemnicę wyjaśnić. Elwira przy okazji wyjaśnia też, kim jest tajemnicza piękna kobieta, która kręci się koło kościoła i wygląda jak ktoś, kogo zna.

Jaka to naiwna bajeczka, gdzie wszystkie oczywiste wątki - oszustwo lokatorów i cudowne odnalezienie matki małej Stelliny - daje się wyjaśnić satysfakcjonująco w kilka dni, dobro wygrywa, a wszyscy razem śpiewają piękną kolędę. Spodziewałam się, że to jakaś ramotka z lat 60, ale nie, książkę wydano w 1998 roku, więc nawet to nie wyjaśnia, po co.

Inne tej autorki.

#121/#33

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota styczeń 4, 2025

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, kryminal, 2024 - 0 komentarzy - Skomentuj


Mary Higgins Clark - Najdłuższa noc

Psim swędem trafiłam na kolejną grudniową, okołoświąteczną historię. W grudniu 7 lat wcześniej 18-letnia Sondra, aspirująca skrzypaczka, zostawia pod kościołem Świętego Klemensa na Manhattanie swoją świeżonarodzoną córkę; nieślubne dziecko to wstyd i dziadziuś, jej impresario, byłby rozczarowany (sic!). Jednocześnie złodziej Lenny kradnie z kościoła zabytkowy srebrny kielich z brylantem. Oczywiście zarówno dziecko, jak i kielich znikają, zabrane przez Lenny’ego; dziecko trafia na wychowanie do ciotki złodzieja, a kielich - pozbawiony brylantu - stoi na kominku w jej domu. Właściwe wydarzenia rozpoczyna śmierć Bessie, zamożnej wdowy po prawniku, która przepisała swoją kamienicę na cele społeczne, a konkretnie na parafialny dom opieki dla dzieci. Jej siostra, Kate, jest tym zachwycona, bo jest tam wolontariuszką, a dom opieki właśnie ma stracić dotychczasowy lokal, kiedy nagle życie zadaje jej cios - lokatorzy nieżyjącej siostry twierdzą, że mają drugi, nowszy testament, w którym Bessie właśnie im zapisała droga kamienicę, siostrze pozostawiając jedno mieszkanie na dożywocie. Kate zgłasza się do Elwiry, znajomej z zacięciem detektywistycznym, dawnej sprzątaczki, aktualnie milionerki po wygranej w loterii (sic! sic!), żeby jej pomogła tę tajemnicę wyjaśnić. Elwira przy okazji wyjaśnia też, kim jest tajemnicza piękna kobieta, która kręci się koło kościoła i wygląda jak ktoś, kogo zna.

Jaka to naiwna bajeczka, gdzie wszystkie oczywiste wątki - oszustwo lokatorów i cudowne odnalezienie matki małej Stelliny - daje się wyjaśnić satysfakcjonująco w kilka dni, dobro wygrywa, a wszyscy razem śpiewają piękną kolędę. Spodziewałam się, że to jakaś ramotka z lat 60, ale nie, książkę wydano w 1998 roku, więc nawet to nie wyjaśnia, po co.

Inne tej autorki.

#121/#33

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota styczeń 4, 2025

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, kryminal, 2024 - 0 komentarzy - Skomentuj