... ale na zajęciach z chustowania pani wyjaśniła, że granatowo-niebieska chusta i owszem jest za ciemna na lato, ale kupiła dlatego taką, że to do noszenia syna. Niczego jaskrawszego nie można przecież. Nawet latem.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 10, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 13 komentarzy
- Skomentuj
... ale na zajęciach z chustowania pani wyjaśniła, że granatowo-niebieska chusta i owszem jest za ciemna na lato, ale kupiła dlatego taką, że to do noszenia syna. Niczego jaskrawszego nie można przecież. Nawet latem.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 10, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 13 komentarzy
- Skomentuj
... ale na zajęciach z chustowania pani wyjaśniła, że granatowo-niebieska chusta i owszem jest za ciemna na lato, ale kupiła dlatego taką, że to do noszenia syna. Niczego jaskrawszego nie można przecież. Nawet latem.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 10, 2010
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Bajeczki są dziwne. Z jednej strony ciekawe, bo nietypowe (i o zwierzętach, i o dżinach, i o mądrym Salomonie czy o praludziach), z drugiej bardzo toporne. I w warstwie językowej, i na poziomie rysunków, i społecznym (dużo aluzji do społeczeństwa klasowego, roli kobiety i mężczyzny, feudalizmu i angielskiego kolonializmu). Nie wiem, na ile to kwestia tłumaczenia i rysunków w polskim wydaniu, ale czyta się ciężko (zwłaszcza przedziwnie rymowane wiersze). Kiedy czytałam je kilkanaście lat temu, byłam zachwycona, teraz już nie tak bardzo.
#6
Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 10, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, dla-dzieci, 2010
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Bajeczki są dziwne. Z jednej strony ciekawe, bo nietypowe (i o zwierzętach, i o dżinach, i o mądrym Salomonie czy o praludziach), z drugiej bardzo toporne. I w warstwie językowej, i na poziomie rysunków, i społecznym (dużo aluzji do społeczeństwa klasowego, roli kobiety i mężczyzny, feudalizmu i angielskiego kolonializmu). Nie wiem, na ile to kwestia tłumaczenia i rysunków w polskim wydaniu, ale czyta się ciężko (zwłaszcza przedziwnie rymowane wiersze). Kiedy czytałam je kilkanaście lat temu, byłam zachwycona, teraz już nie tak bardzo.
#6
Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 10, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, dla-dzieci, 2010
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Bajeczki są dziwne. Z jednej strony ciekawe, bo nietypowe (i o zwierzętach, i o dżinach, i o mądrym Salomonie czy o praludziach), z drugiej bardzo toporne. I w warstwie językowej, i na poziomie rysunków, i społecznym (dużo aluzji do społeczeństwa klasowego, roli kobiety i mężczyzny, feudalizmu i angielskiego kolonializmu). Nie wiem, na ile to kwestia tłumaczenia i rysunków w polskim wydaniu, ale czyta się ciężko (zwłaszcza przedziwnie rymowane wiersze). Kiedy czytałam je kilkanaście lat temu, byłam zachwycona, teraz już nie tak bardzo.
#6
Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 10, 2010
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
W zasadzie to nic się nie działo poza tym, że w deszczowym Los Angeles, które wyglądało jak wielki ziggurat, łowca Deckard ścigał androidy. Androidy nie różniły się od ludzi niczym, tylko miały bardziej frywolne stroje i robiły sobie makijaż aerografem. Co jakiś czas w tle przechodził jednorożec, a analogowe urządzenie do postprocesingu zdjęć zrobiłoby furorę i obecnie.
Poza tym to jeden z najładniejszych, mrocznych i smutnych filmów, jakie znam. Mimo że od nakręcenia minęło 28 lat, współczesne filmy mogą BR (zwłaszcza w wersji odświeżonej) czyścić buty.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 9, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
W zasadzie to nic się nie działo poza tym, że w deszczowym Los Angeles, które wyglądało jak wielki ziggurat, łowca Deckard ścigał androidy. Androidy nie różniły się od ludzi niczym, tylko miały bardziej frywolne stroje i robiły sobie makijaż aerografem. Co jakiś czas w tle przechodził jednorożec, a analogowe urządzenie do postprocesingu zdjęć zrobiłoby furorę i obecnie.
Poza tym to jeden z najładniejszych, mrocznych i smutnych filmów, jakie znam. Mimo że od nakręcenia minęło 28 lat, współczesne filmy mogą BR (zwłaszcza w wersji odświeżonej) czyścić buty.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 9, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
W zasadzie to nic się nie działo poza tym, że w deszczowym Los Angeles, które wyglądało jak wielki ziggurat, łowca Deckard ścigał androidy. Androidy nie różniły się od ludzi niczym, tylko miały bardziej frywolne stroje i robiły sobie makijaż aerografem. Co jakiś czas w tle przechodził jednorożec, a analogowe urządzenie do postprocesingu zdjęć zrobiłoby furorę i obecnie.
Poza tym to jeden z najładniejszych, mrocznych i smutnych filmów, jakie znam. Mimo że od nakręcenia minęło 28 lat, współczesne filmy mogą BR (zwłaszcza w wersji odświeżonej) czyścić buty.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 9, 2010
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Już powoli zaczynam chwytać (bo wcześniej niespecjalnie złapałam), o co chodzi. Pani PR/prywatny detektyw Olga Riazancewa musi być masochistką. Prowadzi dla swojego pracodawcy, znanego w wielu kręgach niekoniecznie praworządnego biznesmena Dziadka, śledztwo w sprawie morderstwa pracowniczki klubu nocnego, syna przyjaciela, kolejnej striptizerki i jeszcze paru osób, bo ludzie padają w czasie śledztwa jak muchy, narażając się na przypadkowe zabicie, bo lojalna jest i dobro Dziadka ważniejsze niż jej. Do pomocy dostaje najemnika z Moskwy, który podejrzewa Olgę o zło wszelakie i na wszelki wypadek przesłuchuje ją z biciem, torturami i tym podobnymi szykanami (ale ludzki pan jest, zębów jej nie powybijał, a cięcia nożem da się łatwo pozszywać). A Olga od tego momentu marzy, żeby koledze po fachu wleźć do łóżka, bo skoro wszystkie panie patrzą na niego i się oblizują, to musi być dobry w łóżku. Jak wspomniałam, jeśli moja teoria o masochizmie odpada, to w dalszym ciągu nie ogarniam.
Nieodmiennie fascynuje mnie też sens prowadzenia śledztwa. Milicja jest skorumpowana, a jeśli prawda okaże się nie po linii pracodawcy, właściwy morderca może odejść bez szkody, bo wystarczy zapłacić komuś, kto się przyzna i popełni malownicze samobójstwo. Sama Olga dostaje zadyszki ze śmiechu, jak świadek pyta ją, kiedy będzie proces.
A, tytułu też nie rozumiem.
Inne tego autorki tutaj.
#5
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek luty 8, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, 2010, kryminal
- 5 komentarzy
- Skomentuj