Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Marta Dzido - Małż

Magda została zredukowana. Wprawdzie tylko w firmie, ale dla niej oznacza to redukcję całego życia. Mateusz, jej narzeczony, dalej w tejże firmie pracuje, a kiedy coraz później wraca, ma pretensje - że nie szuka pracy, że rachunek za telefon wysoki, że nie sprząta w domu, skoro całe dni nic nie robi, a nawet nie przygotowuje się aktywnie do mającego nadejść skromnego ślubu, który jednak wcale nie ma być skromny według Mateusza. Gorzej, Magda się zmienia - z potulnej, grzecznej i sumiennej staje się wulgarna, czepliwa i zwyczajnie niegrzeczna, gorzej - wytyka Mateuszowi zdradę, a tak nie może być. I rzeczywiście, tak nie może być. Po fiasku kolejnych pseudoprac z mobbingiem, poniżej kwalifikacji, użebranych po znajomych i rodzinie, więc tym bardziej wstyd, bo oni ryzykowali swoją nieposzlakowaną opinią, a ona co, Magda zrywa zaręczyny, zaczyna pozować nago studentom i niespodziewanie odkrywa w Mikołaju, który niespecjalnie umie w rysunek, umiejętność prawdziwego życia.

Dziwna to historia, w pewnym momencie rozwidlona na zagładę lub nadzieję. Celne, sarkastyczne obserwacje wczesnej polskiej przedsiębiorczości przeplatają się z nieudanym wejściem w dorosłość, gdzie bez wsparcia się nie da, a nieliczni wspierający chcą tylko ukształtować Magdę na swoje podobieństwo, z szarością codzienności i kolejnymi porażkami, które przechodzą w niezdiagnozowaną depresję. Praca to fikcja, związki to fikcja, macierzyństwo to fikcja, szacunek dla drugiego człowieka to fikcja, co w takim razie jest prawdziwe? Tytułowy “małż”, wytatuowany nad tyłkiem znajomej? Nie wiem, ale chcę więcej książek Dzido.

Inne tej autorki.

#93

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek listopad 11, 2024

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2024 - 0 komentarzy - Skomentuj


Marta Dzido - Małż

Magda została zredukowana. Wprawdzie tylko w firmie, ale dla niej oznacza to redukcję całego życia. Mateusz, jej narzeczony, dalej w tejże firmie pracuje, a kiedy coraz później wraca, ma pretensje - że nie szuka pracy, że rachunek za telefon wysoki, że nie sprząta w domu, skoro całe dni nic nie robi, a nawet nie przygotowuje się aktywnie do mającego nadejść skromnego ślubu, który jednak wcale nie ma być skromny według Mateusza. Gorzej, Magda się zmienia - z potulnej, grzecznej i sumiennej staje się wulgarna, czepliwa i zwyczajnie niegrzeczna, gorzej - wytyka Mateuszowi zdradę, a tak nie może być. I rzeczywiście, tak nie może być. Po fiasku kolejnych pseudoprac z mobbingiem, poniżej kwalifikacji, użebranych po znajomych i rodzinie, więc tym bardziej wstyd, bo oni ryzykowali swoją nieposzlakowaną opinią, a ona co, Magda zrywa zaręczyny, zaczyna pozować nago studentom i niespodziewanie odkrywa w Mikołaju, który niespecjalnie umie w rysunek, umiejętność prawdziwego życia.

Dziwna to historia, w pewnym momencie rozwidlona na zagładę lub nadzieję. Celne, sarkastyczne obserwacje wczesnej polskiej przedsiębiorczości przeplatają się z nieudanym wejściem w dorosłość, gdzie bez wsparcia się nie da, a nieliczni wspierający chcą tylko ukształtować Magdę na swoje podobieństwo, z szarością codzienności i kolejnymi porażkami, które przechodzą w niezdiagnozowaną depresję. Praca to fikcja, związki to fikcja, macierzyństwo to fikcja, szacunek dla drugiego człowieka to fikcja, co w takim razie jest prawdziwe? Tytułowy “małż”, wytatuowany nad tyłkiem znajomej? Nie wiem, ale chcę więcej książek Dzido.

Inne tej autorki.

#93

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek listopad 11, 2024

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2024 - 0 komentarzy - Skomentuj


O osiedlach, wspominkowo

Dawno, dawno temu, wynajmowałam z ówczesnym chłopakiem (aktualnie mężem, pozdrawiam) pokój na osiedlu Piastowskim, konkretnie drugi blok przy trzeciej desce, jeśli wiecie, o czym mówię. Jakkolwiek układ w mieszkaniu był dziwny - właściciel mieszkał w drugim pokoju, ale był pracoholikiem i nie było go od 7 do 19 albo dłużej, zaś jego żona pracowała chyba w Pleszewie i bywała okazjonalnie, więc to, że mój pokój był przechodni do kuchni, przeszkadzało tylko czasem, bardziej, że jak właściciestwo poszło do łazienki, to siedzieli tam godzinami, ciurkając wodę do wanny - tak bardzo polubiłam mieszkanie na Ratajach. Zielono, sklepy i sklepiki, a w drodze na uczelnię mijałam bazarek, gdzie mogłam zaspokajać moją namiętność do wiśni z likierem w czekoladzie, sześć sztuk poproszę. I tak z dwa lata temu, kiedy odwoziłam córkę na pływalnię tamże, zaczęłam fotografować neony (no, powiedzmy, często już tylko ledy, a nie prawdziwe neony) i murale. I te dwa lata mi zeszło, ale powoli objechałam i obeszłam chyba wszystkie zachowane zabytki PRL-u i ich świeższe wersje.

PS Piastowskie nie ma (już) neonu. Zaś podobno na Osiedlu Rusa w stanie wojennym żartownisie odłączali literę "R".

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 10, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - - 0 komentarzy - Skomentuj


O osiedlach, wspominkowo

Dawno, dawno temu, wynajmowałam z ówczesnym chłopakiem (aktualnie mężem, pozdrawiam) pokój na osiedlu Piastowskim, konkretnie drugi blok przy trzeciej desce, jeśli wiecie, o czym mówię. Jakkolwiek układ w mieszkaniu był dziwny - właściciel mieszkał w drugim pokoju, ale był pracoholikiem i nie było go od 7 do 19 albo dłużej, zaś jego żona pracowała chyba w Pleszewie i bywała okazjonalnie, więc to, że mój pokój był przechodni do kuchni, przeszkadzało tylko czasem, bardziej, że jak właściciestwo poszło do łazienki, to siedzieli tam godzinami, ciurkając wodę do wanny - tak bardzo polubiłam mieszkanie na Ratajach. Zielono, sklepy i sklepiki, a w drodze na uczelnię mijałam bazarek, gdzie mogłam zaspokajać moją namiętność do wiśni z likierem w czekoladzie, sześć sztuk poproszę. I tak z dwa lata temu, kiedy odwoziłam córkę na pływalnię tamże, zaczęłam fotografować neony (no, powiedzmy, często już tylko ledy, a nie prawdziwe neony) i murale. I te dwa lata mi zeszło, ale powoli objechałam i obeszłam chyba wszystkie zachowane zabytki PRL-u i ich świeższe wersje.

PS Piastowskie nie ma (już) neonu. Zaś podobno na Osiedlu Rusa w stanie wojennym żartownisie odłączali literę "R".

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 10, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - - 0 komentarzy - Skomentuj


Kleo

1987, NRD. Kleo jest jedną z bardziej efektywnych morderczyń STASI. Wszystko jej się układa - uwielbiany dziadek, major wywiadu jest z niej dumny, spodziewa się dziecka ze swoim oficerem prowadzącym oraz sprawnie wyeliminowała cel w Berlinie Zachodnim. Tyle że znienacka zostaje aresztowana pod zarzutem szpiegostwa na rzecz RFN i ląduje w więzieniu, gdzie traci ciążę, a wszyscy się od niej odwracają. Mijają lata, pada Mur Berliński, amnestia obejmuje więźniów politycznych, Kleo wychodzi na wolność. I rozpoczyna mozolne dochodzenie, czemu ją skrzywdzono. Mozolne, bo nie zna chyba zasady “najpierw przesłuchiwać, potem wyrywać język”, a większość zaangażowanych w sprawę ginie bez słowa (albo ze słowem obelżywym na ustach). Do akcji włącza się Sven, nieporadny policjant z zachodnioberlińskiego wydziału oszustw, który przypadkiem był świadkiem, jak Kleo wyeliminowała swój ostatni cel przed aresztowaniem i chce udowodnić, rozwiązując sprawę, że nie jest takim ostatnim flusiem. Dwa sezony pościgów, krwawych zabójstw, humoru, girl power, przebieranek, nieskrywanej szydery z rozsypującego się systemu oraz wyjaśnianie tajemnic sprzed lat. A, jest jeszcze element chaosu - Thilo, wielbiciel techno i fan rekreacyjnych narkotyków, który uważa, że jest kosmitą i musi uratować gwiezdną księżniczkę.

To trochę tak, jakby Tarantino zdecydował się nakręcić Kill Billa w Berlinie wczesnych lat 90., a do zrobienia scenografii poprosił socrealistycznego Wesa Andersona. Całość wyszła bardzo komiksowa, czasem przegięta, ale zabawna, gęsto okraszona czarnym humorem, ze świetnie wygranym kontrastem między Wschodem a Zachodem. Mnie się podobało, ale ja lubię mocne postaci kobiece, które potrafią przypierdolić, a potem cmoknąć w czółko, jeśli trzeba.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopad 9, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Kleo

1987, NRD. Kleo jest jedną z bardziej efektywnych morderczyń STASI. Wszystko jej się układa - uwielbiany dziadek, major wywiadu jest z niej dumny, spodziewa się dziecka ze swoim oficerem prowadzącym oraz sprawnie wyeliminowała cel w Berlinie Zachodnim. Tyle że znienacka zostaje aresztowana pod zarzutem szpiegostwa na rzecz RFN i ląduje w więzieniu, gdzie traci ciążę, a wszyscy się od niej odwracają. Mijają lata, pada Mur Berliński, amnestia obejmuje więźniów politycznych, Kleo wychodzi na wolność. I rozpoczyna mozolne dochodzenie, czemu ją skrzywdzono. Mozolne, bo nie zna chyba zasady “najpierw przesłuchiwać, potem wyrywać język”, a większość zaangażowanych w sprawę ginie bez słowa (albo ze słowem obelżywym na ustach). Do akcji włącza się Sven, nieporadny policjant z zachodnioberlińskiego wydziału oszustw, który przypadkiem był świadkiem, jak Kleo wyeliminowała swój ostatni cel przed aresztowaniem i chce udowodnić, rozwiązując sprawę, że nie jest takim ostatnim flusiem. Dwa sezony pościgów, krwawych zabójstw, humoru, girl power, przebieranek, nieskrywanej szydery z rozsypującego się systemu oraz wyjaśnianie tajemnic sprzed lat. A, jest jeszcze element chaosu - Thilo, wielbiciel techno i fan rekreacyjnych narkotyków, który uważa, że jest kosmitą i musi uratować gwiezdną księżniczkę.

To trochę tak, jakby Tarantino zdecydował się nakręcić Kill Billa w Berlinie wczesnych lat 90., a do zrobienia scenografii poprosił socrealistycznego Wesa Andersona. Całość wyszła bardzo komiksowa, czasem przegięta, ale zabawna, gęsto okraszona czarnym humorem, ze świetnie wygranym kontrastem między Wschodem a Zachodem. Mnie się podobało, ale ja lubię mocne postaci kobiece, które potrafią przypierdolić, a potem cmoknąć w czółko, jeśli trzeba.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopad 9, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Boszkowo

[20-22.09.2024]

Jak wygląda standardowa impreza integracyjna, wiadomo - się jedzie, pije, się dojeżdża, pije więcej, wstaje z kacem, uczestniczy półgębkiem w aktywnościach team buildingowych, pije się i wraca. Szczęśliwie w aktualnej pracy opcja picia i kaca jest nieobowiązkowa, więc spędziłam bardzo przyjemny weekend tuż przy jeziorze Dominickim. Rano spacery bladym świtkiem, bo wrześniowe mgły na jeziorze; po części integracyjnej, którą nawet bez większego obciachu, popływane rowerem po jeziorze, bo jeszcze aura była całkiem nader, a wieczorem wrześniowy zachód słońca. B. zadowolona.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek listopad 8, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, boszkowo - 2 komentarze - Skomentuj


Boszkowo

[20-22.09.2024]

Jak wygląda standardowa impreza integracyjna, wiadomo - się jedzie, pije, się dojeżdża, pije więcej, wstaje z kacem, uczestniczy półgębkiem w aktywnościach team buildingowych, pije się i wraca. Szczęśliwie w aktualnej pracy opcja picia i kaca jest nieobowiązkowa, więc spędziłam bardzo przyjemny weekend tuż przy jeziorze Dominickim. Rano spacery bladym świtkiem, bo wrześniowe mgły na jeziorze; po części integracyjnej, którą nawet bez większego obciachu, popływane rowerem po jeziorze, bo jeszcze aura była całkiem nader, a wieczorem wrześniowy zachód słońca. B. zadowolona.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek listopad 8, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, boszkowo - 2 komentarze - Skomentuj


Nobody Wants This

Joanne prowadzi z siostrą podcast o związkach, nieudanych randkach i życiu erotycznym. Wtem na przyjęciu poznaje rabina i nie jest to żart. Rabin Noah jest całkiem przystojny (potem okazuje się, że ma ksywę Hot Rabbi) i mimo że jest osobą z zupełnie innego świata, doskonale się z Joanne dopasowują. Tyle że cały świat jest przeciwko nim. Joanne jest sziksą, absolutnie żadną partią dla rabina, planującego dostać prestiżową posadę głównego rabina, do tego właśnie rozstał się z wieloletnią narzeczoną, którą kochała jego rodzina. Automatycznie więc rodzina Joanne nie kocha, a szef wprost sugeruje Noah, że z bagażem w postaci niezrzeszonej blondynki nie ma co myśleć o byciu jego następcą. Co ciekawe, związkowi też jej przeciwna siostra Joanne, Madison, która obawia się, że stracą źródło utrzymania, jakim jest podcast.

I serio to jest taka miła, feel-good, romantyczna historia o dwóch ludziach, którzy niespodziewanie się sobie spodobali. Zestawienie alternatywki z ultra-radycjonalistą to świetny teren do żartów, zwłaszcza że i Joanne umie obłaskawić niechętnych jej Żydów, a i Noah zaskakuje niekonwencjonalną patchworkową kalifornijską rodzinę autoironią i inteligentnym humorem. Co mnie cieszy, finał bynajmniej nie jest dydaktyczny i wprowadzający porządek. Nie jest to może serial do wielokrotnego oglądania, ale bardzo sympatyczny.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek listopad 7, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Nobody Wants This

Joanne prowadzi z siostrą podcast o związkach, nieudanych randkach i życiu erotycznym. Wtem na przyjęciu poznaje rabina i nie jest to żart. Rabin Noah jest całkiem przystojny (potem okazuje się, że ma ksywę Hot Rabbi) i mimo że jest osobą z zupełnie innego świata, doskonale się z Joanne dopasowują. Tyle że cały świat jest przeciwko nim. Joanne jest sziksą, absolutnie żadną partią dla rabina, planującego dostać prestiżową posadę głównego rabina, do tego właśnie rozstał się z wieloletnią narzeczoną, którą kochała jego rodzina. Automatycznie więc rodzina Joanne nie kocha, a szef wprost sugeruje Noah, że z bagażem w postaci niezrzeszonej blondynki nie ma co myśleć o byciu jego następcą. Co ciekawe, związkowi też jej przeciwna siostra Joanne, Madison, która obawia się, że stracą źródło utrzymania, jakim jest podcast.

I serio to jest taka miła, feel-good, romantyczna historia o dwóch ludziach, którzy niespodziewanie się sobie spodobali. Zestawienie alternatywki z ultra-radycjonalistą to świetny teren do żartów, zwłaszcza że i Joanne umie obłaskawić niechętnych jej Żydów, a i Noah zaskakuje niekonwencjonalną patchworkową kalifornijską rodzinę autoironią i inteligentnym humorem. Co mnie cieszy, finał bynajmniej nie jest dydaktyczny i wprowadzający porządek. Nie jest to może serial do wielokrotnego oglądania, ale bardzo sympatyczny.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek listopad 7, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj