Tag:
kryminał
Olsztyn, miasto 11 jezior. Poza tym jest zakorkowany, jesiennie zabłocony, brzydki tam, gdzie oryginalnie germańską architekturę zastąpiła ta z PRL-u i później. W tym mieście prokurator Szacki codziennie stoi w korkach i wymyśla, jak bardzo brutalnie skrzywdzi osobę odpowiedzialną za korki i złą organizację ruchu ulicznego. Stoi w korkach codziennie, mimo że do prokuratury ma przez ulicę, z domku aktualnej konkubentki, Żeni; stoi, bo kursuje po całym mieście - tu przemówienie w szkole, tu trup. Trup w pierwszej chwili zabytkowy, może i poniemiecki, ale szybko się okazuje, że świeżutki, taki niespełna dwutygodniowy, tylko sprytnie spreparowany. Szacki odrywa się więc od zachwytu swoją garniturową elegancją i irytacją tym, że 16-letnia córka znowu nie przygotowała obiadu, chociaż była jej kolej, zaczynając mozolną pielgrzymkę po świadkach, rodzinie, znajomych, prosektorium (gdzie pojawia się ekstrawagancki acz kompetentny doktor Frankenstein i piękna doktorantka, sugerująca strojem, że pod fartuszkiem ma tylko pończochy i może bieliznę). Po czym, jak już wie, jak bardzo brutalnie został uśmiercony denat, ginie (zostaje porwana?) jego córka, a on już się orientuje, że to ostateczna rozgrywka i wymierzona w niego broń.
Ten, zapowiadany przez autora jako ostatni tom[1], podobał mi się chyba najbardziej. Szacki dalej jest irytujący, chociaż mniej niezdarny niż w poprzednich tomach. Może to wpływ partnerującego mu asesora Falka, równie elegancko wygarniturowanego i jeszcze bardziej sztywnego, może to wpływ miasteczka z dziedzictwem i jeziorami. Rozwiązanie intrygi niestety siada fabularnie, dodatkowo - mimo że sprawnie przeprowadzone, bo i napięcie jest, i klimat, i dramat - jest tak niewiarygodne, że nie wiem.
[1] Jasne, wierzę, przecież nie można osadzić akcji tomu czwartego gdzieś pomiędzy.
Inne tego autora.
#113
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek październik 30, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 10 komentarzy
- Skomentuj
Olsztyn, miasto 11 jezior. Poza tym jest zakorkowany, jesiennie zabłocony, brzydki tam, gdzie oryginalnie germańską architekturę zastąpiła ta z PRL-u i później. W tym mieście prokurator Szacki codziennie stoi w korkach i wymyśla, jak bardzo brutalnie skrzywdzi osobę odpowiedzialną za korki i złą organizację ruchu ulicznego. Stoi w korkach codziennie, mimo że do prokuratury ma przez ulicę, z domku aktualnej konkubentki, Żeni; stoi, bo kursuje po całym mieście - tu przemówienie w szkole, tu trup. Trup w pierwszej chwili zabytkowy, może i poniemiecki, ale szybko się okazuje, że świeżutki, taki niespełna dwutygodniowy, tylko sprytnie spreparowany. Szacki odrywa się więc od zachwytu swoją garniturową elegancją i irytacją tym, że 16-letnia córka znowu nie przygotowała obiadu, chociaż była jej kolej, zaczynając mozolną pielgrzymkę po świadkach, rodzinie, znajomych, prosektorium (gdzie pojawia się ekstrawagancki acz kompetentny doktor Frankenstein i piękna doktorantka, sugerująca strojem, że pod fartuszkiem ma tylko pończochy i może bieliznę). Po czym, jak już wie, jak bardzo brutalnie został uśmiercony denat, ginie (zostaje porwana?) jego córka, a on już się orientuje, że to ostateczna rozgrywka i wymierzona w niego broń.
Ten, zapowiadany przez autora jako ostatni tom[1], podobał mi się chyba najbardziej. Szacki dalej jest irytujący, chociaż mniej niezdarny niż w poprzednich tomach. Może to wpływ partnerującego mu asesora Falka, równie elegancko wygarniturowanego i jeszcze bardziej sztywnego, może to wpływ miasteczka z dziedzictwem i jeziorami. Rozwiązanie intrygi niestety siada fabularnie, dodatkowo - mimo że sprawnie przeprowadzone, bo i napięcie jest, i klimat, i dramat - jest tak niewiarygodne, że nie wiem.
[1] Jasne, wierzę, przecież nie można osadzić akcji tomu czwartego gdzieś pomiędzy.
Inne tego autora.
#113
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek październik 30, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 10 komentarzy
- Skomentuj
Naprawdę, oprawianie tego opowiadanka w książkę to zbrodnia na portfelu czytelnika. Nie dość, że opowiadanie oparte jest na pretekstowości - Wallander szuka mordercy sprzed 50-70 lat - to w cenie pełnoprawnej książki czytelnik dostaje kwity z pralni i to dość podłego gatunku. Z przyjemnością przeczytałam streszczenia książek, listę głównych postaci i głównych miejsc występujących w powieściach Mankella, ale ponad połowa książki to indeks alfabetyczny osób oraz lista nazw ulic i miejscowości. Bardzo cenię książkę elektroniczną, bo jest spora szansa, że do opowiadania wrócę, a książka papierowa zdecydowanie nie miałaby szans zajmować miejsca na półce.
Inne książki tego autora.
#112
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 26, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 3 komentarze
- Skomentuj
Naprawdę, oprawianie tego opowiadanka w książkę to zbrodnia na portfelu czytelnika. Nie dość, że opowiadanie oparte jest na pretekstowości - Wallander szuka mordercy sprzed 50-70 lat - to w cenie pełnoprawnej książki czytelnik dostaje kwity z pralni i to dość podłego gatunku. Z przyjemnością przeczytałam streszczenia książek, listę głównych postaci i głównych miejsc występujących w powieściach Mankella, ale ponad połowa książki to indeks alfabetyczny osób oraz lista nazw ulic i miejscowości. Bardzo cenię książkę elektroniczną, bo jest spora szansa, że do opowiadania wrócę, a książka papierowa zdecydowanie nie miałaby szans zajmować miejsca na półce.
Inne książki tego autora.
#112
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 26, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 3 komentarze
- Skomentuj
Na stacyjce na zapyziałym Zachodzie do wojskowego pociągu wsiadają żołnierze, oficerowie, lekarz, pastor, córka komendanta fortu na jeszcze bardziej zapyziałym Zachodzie, poszukiwany wieloma listami gończymi przestępca i szeryf. Wytrzymałym parowozem mają dotrzeć do wspomnianego fortu, w którym podobno panuje epidemia cholery (stąd w jednym z wagonów trumny). Szybko się okazuje, że - jak w "10 małych Murzynkach" - pasażerowie po kolei znikają bądź są mordowani, telegraf (jedyne połączenie ze światem) nie odpowiada, a niewinny jest tylko związany przestępca. Chyba że nie. Zgrabny, chociaż jak na współczesne sposoby prowadzenia narracji, dość klasyczny i przewidywalny kryminał. Zwały śniegu, opary burbona i whisky, atakujący Indianie i zdradliwe przełęcze i mosty, z których łatwo spaść w zabójczą otchłań. Na wieczór z kubkiem gorącej herbaty.
Inne tego autora tu.
#104 / #9
Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 8, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 2 komentarze
- Skomentuj
Na stacyjce na zapyziałym Zachodzie do wojskowego pociągu wsiadają żołnierze, oficerowie, lekarz, pastor, córka komendanta fortu na jeszcze bardziej zapyziałym Zachodzie, poszukiwany wieloma listami gończymi przestępca i szeryf. Wytrzymałym parowozem mają dotrzeć do wspomnianego fortu, w którym podobno panuje epidemia cholery (stąd w jednym z wagonów trumny). Szybko się okazuje, że - jak w "10 małych Murzynkach" - pasażerowie po kolei znikają bądź są mordowani, telegraf (jedyne połączenie ze światem) nie odpowiada, a niewinny jest tylko związany przestępca. Chyba że nie. Zgrabny, chociaż jak na współczesne sposoby prowadzenia narracji, dość klasyczny i przewidywalny kryminał. Zwały śniegu, opary burbona i whisky, atakujący Indianie i zdradliwe przełęcze i mosty, z których łatwo spaść w zabójczą otchłań. Na wieczór z kubkiem gorącej herbaty.
Inne tego autora tu.
#104 / #9
Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 8, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 2 komentarze
- Skomentuj
Awansem na zbliżające się Wszystkich Świętych (bo to już za chwilę, jak w tym roku czas pędzi) kryminał z morderstwem na Powązkach. Niedaleko grobu swojej narzeczonej, zabitej w 1943 roku przez Gestapo, ginie Ludwik Zarzecki, majętny prawnik z Francji, który do Polski wrócił po latach w celu ożenku z Polką. Opuszczona jeszcze przed ślubem piękna Joanna jest cała roztrzęsiona, ale milicja nie wierzy, że miała z zabójstwem coś wspólnego mimo licznych sugestii ze strony przesłuchiwanych świadków. Podejrzanych w najbliższym otoczeniu jest wystarczająco - choćby wychowanek ciotki Joanny, zwany "Sierotką" czy opuszczony dla naturalizowanego Francuza poprzedni narzeczony-lekarz.
Autorka niespecjalnie lubi tzw. prywatną inicjatywę - kapitan Czerwiński, który wszak rozumiał, że lokalni złodziejaszkowie okradli zwłoki na Powązkach, kompletnie nie mógł darować sprytu państwu Majcherkom, którzy wynajęli Zarzeckiemu luksusowy pokój w zamian za obietnicę noclegu i goszczenia w Paryżu (według przelicznika: 2 dni w Polsce - 1 dzień we Francji). Uważał to za przeraźliwy dowód na matactwa prywatnej inicjatywy. Znacznie mniej zirytował go fakt, że gospodyni denata bez żadnego skrępowania okazywała przywiezioną przez niego dla swej wybranki ślubną suknię i dawała do przymierzenia córce sąsiadów, którą stręczyła Zarzeckiemu. Setnie też ubawił mnie fragment, w którym wywiadowca żali się, że w celu pozyskania informacji musiał postawić "butelkę ryzlinga i dwa żywce. - Co? - Dwa piwa". Dzisiaj trzeba by tłumaczyć, co to riesling, bo żywca zna nawet przedszkolak.
Atmosfera na komisariacie jest wyjątkowo frywolna - funkcjonariusze żartują z siebie wzajemnie, oczywiście nie przekraczając dobrego smaku ("- Zadajesz pytania mniej niż mądre. - Szefie. Pan Bóg[1] w momencie stworzenia Wojtka musiał mieć okropną migrenę"). Nieustająco wzrusza mnie, zwłaszcza po moich doświadczeniach z aktualnie działającą policją, że umawiają się - dla wygody świadka - zwłaszcza z paniami[2] w kawiarniach (tym razem modna "Telimena").
[1] Ateizm ateizmem, materializm dialektyczny materializmem, ale Pan Bóg to Pan Bóg.
[2] Niestety, nie zawsze trafiały się ładne:
Tak na oko: podlotek z lat pięćdziesiątych, uformowany przez naturę w kształcie gruszki, czyli niżej dookoła szeroko i okrągło, a im bardziej w górę, tym mniej, ale również okrągło. I wszystko to w postaci płynnej - dodał z niesmakiem. - A szyja jak pacha słonia. Zielone kropki na powiekach i ciut, ciut rozmazana pomadka w kolorze jasny cyklamen[3].
- Co ty znowu trujesz, stary?
- Nie truję, tylko zdaję rzeczową relację. Nie jest jeszcze ona nawet pełna, bo nie uwzględniłem ciuchów. Jeśli ci powiem, że wyplamioną spódnicę w kolorze brudnobrązowym z zepsutym suwakiem oraz szałowy sweterek w kolorze lila z dziurą pod prawą pachą uzupełniał naszyjnik - a jakże złoty - i rajstopy, w których puściły oczka, tworząc mało oryginalny wzór, będziesz miał pełny obraz owej osoby.
(...) Mógł tylko żywić nadzieję, że że nikt ze znajomych go w tym towarzystwie nie zobaczy i tym samym uniknie złośliwych dowcipów.
[3] Uhm, prawdziwy mężczyzna rozpoznaje trzy kolory: fajny, ciulowy i pedalski.
#102
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 5, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Awansem na zbliżające się Wszystkich Świętych (bo to już za chwilę, jak w tym roku czas pędzi) kryminał z morderstwem na Powązkach. Niedaleko grobu swojej narzeczonej, zabitej w 1943 roku przez Gestapo, ginie Ludwik Zarzecki, majętny prawnik z Francji, który do Polski wrócił po latach w celu ożenku z Polką. Opuszczona jeszcze przed ślubem piękna Joanna jest cała roztrzęsiona, ale milicja nie wierzy, że miała z zabójstwem coś wspólnego mimo licznych sugestii ze strony przesłuchiwanych świadków. Podejrzanych w najbliższym otoczeniu jest wystarczająco - choćby wychowanek ciotki Joanny, zwany "Sierotką" czy opuszczony dla naturalizowanego Francuza poprzedni narzeczony-lekarz.
Autorka niespecjalnie lubi tzw. prywatną inicjatywę - kapitan Czerwiński, który wszak rozumiał, że lokalni złodziejaszkowie okradli zwłoki na Powązkach, kompletnie nie mógł darować sprytu państwu Majcherkom, którzy wynajęli Zarzeckiemu luksusowy pokój w zamian za obietnicę noclegu i goszczenia w Paryżu (według przelicznika: 2 dni w Polsce - 1 dzień we Francji). Uważał to za przeraźliwy dowód na matactwa prywatnej inicjatywy. Znacznie mniej zirytował go fakt, że gospodyni denata bez żadnego skrępowania okazywała przywiezioną przez niego dla swej wybranki ślubną suknię i dawała do przymierzenia córce sąsiadów, którą stręczyła Zarzeckiemu. Setnie też ubawił mnie fragment, w którym wywiadowca żali się, że w celu pozyskania informacji musiał postawić "butelkę ryzlinga i dwa żywce. - Co? - Dwa piwa". Dzisiaj trzeba by tłumaczyć, co to riesling, bo żywca zna nawet przedszkolak.
Atmosfera na komisariacie jest wyjątkowo frywolna - funkcjonariusze żartują z siebie wzajemnie, oczywiście nie przekraczając dobrego smaku ("- Zadajesz pytania mniej niż mądre. - Szefie. Pan Bóg[1] w momencie stworzenia Wojtka musiał mieć okropną migrenę"). Nieustająco wzrusza mnie, zwłaszcza po moich doświadczeniach z aktualnie działającą policją, że umawiają się - dla wygody świadka - zwłaszcza z paniami[2] w kawiarniach (tym razem modna "Telimena").
[1] Ateizm ateizmem, materializm dialektyczny materializmem, ale Pan Bóg to Pan Bóg.
[2] Niestety, nie zawsze trafiały się ładne:
Tak na oko: podlotek z lat pięćdziesiątych, uformowany przez naturę w kształcie gruszki, czyli niżej dookoła szeroko i okrągło, a im bardziej w górę, tym mniej, ale również okrągło. I wszystko to w postaci płynnej - dodał z niesmakiem. - A szyja jak pacha słonia. Zielone kropki na powiekach i ciut, ciut rozmazana pomadka w kolorze jasny cyklamen[3].
- Co ty znowu trujesz, stary?
- Nie truję, tylko zdaję rzeczową relację. Nie jest jeszcze ona nawet pełna, bo nie uwzględniłem ciuchów. Jeśli ci powiem, że wyplamioną spódnicę w kolorze brudnobrązowym z zepsutym suwakiem oraz szałowy sweterek w kolorze lila z dziurą pod prawą pachą uzupełniał naszyjnik - a jakże złoty - i rajstopy, w których puściły oczka, tworząc mało oryginalny wzór, będziesz miał pełny obraz owej osoby.
(...) Mógł tylko żywić nadzieję, że że nikt ze znajomych go w tym towarzystwie nie zobaczy i tym samym uniknie złośliwych dowcipów.
[3] Uhm, prawdziwy mężczyzna rozpoznaje trzy kolory: fajny, ciulowy i pedalski.
#102
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 5, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Nobliwa starsza pani usiłuje dostać się do komisarza Maigreta, ponieważ ktoś jej w domu (8 bis, quai de la Megisserie) pod nieobecność przestawia rzeczy. Robi wrażenie spokojnej, ale wiadomo - może być wariatką (ale ma jasne szare oczy tchnące czystością i dobrocią, więc raczej jej komisarz uwierzył). Zanim Maigret zdąży zareagować, staruszka zostaje znaleziona uduszona. Mimo że w domu nie ma specjalnie wiele rzeczy (szafa staruszki nadaje nowe znaczenie słowom antykonsumpcjonizm i minimalizm - dwie zimowe sukienki, 3-4 letnich, dwa płaszcze i dwa kapelusze - zimowy i letni), a wszystkie pieniądze są przechowywane w banku, komisarz zaczyna obserwować otoczenie dwukrotnej wdowy. I po kilku dniach wykrywa, kto ją zabił.
Akcja się nieco ślimaczyła mimo zaangażowania wielu funkcjonariuszy, ale z zachwytem obserwowałam spożycie alkoholu podczas niecałego tygodnia śledztwa. W ulubionej piwiarni Maigreta Dauphine na stole ląduje karafka beaujolais i filety ze śledzia (obiad roboczy). Z żoną w kawiarni wypija kieliszek calvadosu, myśli o drugim, ale w obawie przed alkoholizmem powstrzymuje się. Wracając do domu, zatrzymuje się znowu w Dauphine, gdzie wypija już dwa kieliszki białego musującego wina, w końcu doktor się o tym nie dowie. Kolejne wypija w lokalu, gdzie pracuje muzyk, cioteczny wnuk denatki, więc prawie służbowo, bo przesłuchuje. Po pogrzebie wstępuje do bistro (pełnego stałych bywalców, na ladzie leżały jaja na twardo) na jeszcze jeden kieliszek białego wina. Kiedy śledztwo rzuca go do Tulonu, spotyka się ze swoim dawnym kolegą z pracy, komisarzem Marellą; dla uczczenia spotkania zaczynają od kawy (8 rano), przesłuchują podejrzanego i szybko udają się do baru na karafkę różowego prowansalskiego podczas kolejnego przesłuchania. W willi mafiosa zgadzają się skwapliwie na Toma Collinsa, który niebawem spłukują kolejną szklaneczką różowego wina. Wieczorem jeszcze jedno wino w barze, już na pożegnanie z przyjacielem, ale udaje im się jeszcze wpaść do domu Marelli na kolejne wino, tym razem z jego piwniczki. Przypominam, Maigret nie jest alkoholikiem, tylko Francuzem.
Inne tego autora.
#99
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek wrzesień 30, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Nobliwa starsza pani usiłuje dostać się do komisarza Maigreta, ponieważ ktoś jej w domu (8 bis, quai de la Megisserie) pod nieobecność przestawia rzeczy. Robi wrażenie spokojnej, ale wiadomo - może być wariatką (ale ma jasne szare oczy tchnące czystością i dobrocią, więc raczej jej komisarz uwierzył). Zanim Maigret zdąży zareagować, staruszka zostaje znaleziona uduszona. Mimo że w domu nie ma specjalnie wiele rzeczy (szafa staruszki nadaje nowe znaczenie słowom antykonsumpcjonizm i minimalizm - dwie zimowe sukienki, 3-4 letnich, dwa płaszcze i dwa kapelusze - zimowy i letni), a wszystkie pieniądze są przechowywane w banku, komisarz zaczyna obserwować otoczenie dwukrotnej wdowy. I po kilku dniach wykrywa, kto ją zabił.
Akcja się nieco ślimaczyła mimo zaangażowania wielu funkcjonariuszy, ale z zachwytem obserwowałam spożycie alkoholu podczas niecałego tygodnia śledztwa. W ulubionej piwiarni Maigreta Dauphine na stole ląduje karafka beaujolais i filety ze śledzia (obiad roboczy). Z żoną w kawiarni wypija kieliszek calvadosu, myśli o drugim, ale w obawie przed alkoholizmem powstrzymuje się. Wracając do domu, zatrzymuje się znowu w Dauphine, gdzie wypija już dwa kieliszki białego musującego wina, w końcu doktor się o tym nie dowie. Kolejne wypija w lokalu, gdzie pracuje muzyk, cioteczny wnuk denatki, więc prawie służbowo, bo przesłuchuje. Po pogrzebie wstępuje do bistro (pełnego stałych bywalców, na ladzie leżały jaja na twardo) na jeszcze jeden kieliszek białego wina. Kiedy śledztwo rzuca go do Tulonu, spotyka się ze swoim dawnym kolegą z pracy, komisarzem Marellą; dla uczczenia spotkania zaczynają od kawy (8 rano), przesłuchują podejrzanego i szybko udają się do baru na karafkę różowego prowansalskiego podczas kolejnego przesłuchania. W willi mafiosa zgadzają się skwapliwie na Toma Collinsa, który niebawem spłukują kolejną szklaneczką różowego wina. Wieczorem jeszcze jedno wino w barze, już na pożegnanie z przyjacielem, ale udaje im się jeszcze wpaść do domu Marelli na kolejne wino, tym razem z jego piwniczki. Przypominam, Maigret nie jest alkoholikiem, tylko Francuzem.
Inne tego autora.
#99
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek wrzesień 30, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj