Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Tag: kryminal

Arnaldur Indriðason - Jezioro / Grobowa cisza / Zimny wiatr

Islandia. Niewiele się dzieje. Od czasu do czasu znajduje się zwłoki. Zwykle sprzed lat. Ekipa policji angażuje się w nie bardzo, bo nawet takie przechodzone zwłoki to jakaś odmiana od szukania zaginionych. Erlendur Sveinsson, stetryczały rozwodnik, do którego po latach dotarło, że jednak zostawienie żony z dwójką małych dzieci nie było najlepszą życiową decyzją, jest szefem zespołu. Prowadzi śledztwo, jednocześnie próbując odzyskać kontakt ze swoimi dziećmi - narkomanką Evą Lind i Sindrim Snaerem, który zasadniczo jest niezainteresowany. Dodatkowo ciągnie się za nim trauma z dzieciństwa - podczas zamieci puścił rękę młodszego brata i wprawdzie jego odratowali, ale brata do dziś nie odnaleziono. Lubi tradycyjną kuchnię islandzką - tłuste solone mięso, gotowane kartofle, groszek i brukiew rozgotowane w słodkawej mlecznej brei, ale to tylko w restauracji - w domu odgrzewa gotowce w mikrofali.

Elínborg - po 40-stce, z czwórką dzieci (jedno adoptowane), geolog z wykształcenia, kucharka z zamiłowania - wydaje nawet książkę kucharską (w przeciwieństwie do Erlendura jej zainteresowania kulinarne są bogate). Niestety, jest raczej taka przynieś-podaj-pozamiataj, niespecjalnie wpływa na śledztwo.

Sigurður Óli - przystojniak pozbawiony empatii. Ma konkubinę (potem żonę) Bergthorę, która najpierw nalega na pożycie, żeby mieć dziecko, a kiedy się okazuje, że dziecka mieć nie mogą - na adopcję. Sigurdur nie jest tym zachwycony. Najmniej błyskotliwy z teamu, co jakiś czas ktoś się z jego oczywistych uwag lub niezrozumienia nabija, co jest dość odświeżające po dość koturnowym stylu innych kryminałów, gdzie współpracownicy traktują się z nabożną czcią i uprzedzającą grzecznością.

Pamiętam, że przy okazji Yrsy padło pytanie o spolszczenie imion - tu są spolszczone. Mnie to w lekturze nie przeszkadza, bardziej chyba nagromadzenie problemów w śledztwach i życiu prywatnym bohaterów. Miłą odmianą od takiego Nesbo jest to, że przynajmniej autor nie demoluje policjantów w czasie śledztwa.

Grobowa cisza. Podczas kinderparty student weterynarii rozpoznaje w gryzaku małego dziecka kość ludzką. Szkielet na rozbabranej budowie ma kilkadziesiąt lat, więc nawet jeśli popełniono zbrodnię, to i tak się przedawniła. Mimo to ekipa policji z pomocą archeologów mozolnie odkopuje grób, po drodze docierając do dwóch tragedii - przemocy w rodzinie oraz gwałtu na niedoszłej narzeczonej.

Jezioro. W jeziorze, z którego wypływa woda, pani geolog znajduje szkielet przywiązany do aparatury nasłuchowej z czasów zimnej wojny. Policja szuka wśród niewyjaśnionych spraw zaginionych z tego okresu, znajduje zarówno mordercę jak i identyfikuje ofiarę, a Erlendur kupuje sobie okazyjnie samochód. Amerykański.

Zimny wiatr. Tu wyjątkowo zbrodnia jest współczesna - na jednym z blokowisk zostają znalezione zwłoki 10-letniego syna emigrantki z Tajlandii. Sytuacja jest słaba politycznie, bo pokazuje, że niby tolerancyjni Islandczycy wcale tak bardzo tolerancyjni dla cudzoziemców nie są.

Chronologia cyklu o Erlendurze:

#15-17

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek luty 28, 2014

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 1 komentarz - Skomentuj


Arnaldur Indriðason - Jezioro / Grobowa cisza / Zimny wiatr

Islandia. Niewiele się dzieje. Od czasu do czasu znajduje się zwłoki. Zwykle sprzed lat. Ekipa policji angażuje się w nie bardzo, bo nawet takie przechodzone zwłoki to jakaś odmiana od szukania zaginionych. Erlendur Sveinsson, stetryczały rozwodnik, do którego po latach dotarło, że jednak zostawienie żony z dwójką małych dzieci nie było najlepszą życiową decyzją, jest szefem zespołu. Prowadzi śledztwo, jednocześnie próbując odzyskać kontakt ze swoimi dziećmi - narkomanką Evą Lind i Sindrim Snaerem, który zasadniczo jest niezainteresowany. Dodatkowo ciągnie się za nim trauma z dzieciństwa - podczas zamieci puścił rękę młodszego brata i wprawdzie jego odratowali, ale brata do dziś nie odnaleziono. Lubi tradycyjną kuchnię islandzką - tłuste solone mięso, gotowane kartofle, groszek i brukiew rozgotowane w słodkawej mlecznej brei, ale to tylko w restauracji - w domu odgrzewa gotowce w mikrofali.

Elínborg - po 40-stce, z czwórką dzieci (jedno adoptowane), geolog z wykształcenia, kucharka z zamiłowania - wydaje nawet książkę kucharską (w przeciwieństwie do Erlendura jej zainteresowania kulinarne są bogate). Niestety, jest raczej taka przynieś-podaj-pozamiataj, niespecjalnie wpływa na śledztwo.

Sigurður Óli - przystojniak pozbawiony empatii. Ma konkubinę (potem żonę) Bergthorę, która najpierw nalega na pożycie, żeby mieć dziecko, a kiedy się okazuje, że dziecka mieć nie mogą - na adopcję. Sigurdur nie jest tym zachwycony. Najmniej błyskotliwy z teamu, co jakiś czas ktoś się z jego oczywistych uwag lub niezrozumienia nabija, co jest dość odświeżające po dość koturnowym stylu innych kryminałów, gdzie współpracownicy traktują się z nabożną czcią i uprzedzającą grzecznością.

Pamiętam, że przy okazji Yrsy padło pytanie o spolszczenie imion - tu są spolszczone. Mnie to w lekturze nie przeszkadza, bardziej chyba nagromadzenie problemów w śledztwach i życiu prywatnym bohaterów. Miłą odmianą od takiego Nesbo jest to, że przynajmniej autor nie demoluje policjantów w czasie śledztwa.

Grobowa cisza. Podczas kinderparty student weterynarii rozpoznaje w gryzaku małego dziecka kość ludzką. Szkielet na rozbabranej budowie ma kilkadziesiąt lat, więc nawet jeśli popełniono zbrodnię, to i tak się przedawniła. Mimo to ekipa policji z pomocą archeologów mozolnie odkopuje grób, po drodze docierając do dwóch tragedii - przemocy w rodzinie oraz gwałtu na niedoszłej narzeczonej.

Jezioro. W jeziorze, z którego wypływa woda, pani geolog znajduje szkielet przywiązany do aparatury nasłuchowej z czasów zimnej wojny. Policja szuka wśród niewyjaśnionych spraw zaginionych z tego okresu, znajduje zarówno mordercę jak i identyfikuje ofiarę, a Erlendur kupuje sobie okazyjnie samochód. Amerykański.

Zimny wiatr. Tu wyjątkowo zbrodnia jest współczesna - na jednym z blokowisk zostają znalezione zwłoki 10-letniego syna emigrantki z Tajlandii. Sytuacja jest słaba politycznie, bo pokazuje, że niby tolerancyjni Islandczycy wcale tak bardzo tolerancyjni dla cudzoziemców nie są.

Chronologia cyklu o Erlendurze:

#15-17

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek luty 28, 2014

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 1 komentarz - Skomentuj


Zygmunt Zeydler-Zborowski - Dżem z czarnych porzeczek #70

Spis osób:

  • Zuzia - pokojówka w pensjonacie, ładna koza
  • doktor Wasiutowicz - mieszkaniec pensjonatu, umie rozpoznać zgon
  • Mieczysław Kozielski - łakomy kompozytor, denat, otruty cyjankiem potasu
  • Kozielska - dama nie pierwszej młodości, ale z klasą
  • major Zielniak - posiwiały rutyniarz
  • porucznik Morawski - młody, zaraz po studiach
  • kierowniczka pensjonatu - opanowana, ale nie pozbawiona uczuć
  • Cecylia Gruszecka - niby się odchudza, ale zupy może zjeść i trzy talerze, poetka
  • Andrzej Ślewicki - impresario z nadkwasotą, więc unika słodyczy, wygląda jak zabiedzony gryzoń
  • Henryk Zewert (28) - młody bęcwał, śpi do południa, bez zawodu
  • Iza Czernicka - według Zewerta dziwka, która mogłaby go otruć, bo się z nią przespał, ale żenić nie chciał
  • Karol Walczak - przepracowany milicjant, ma problemy z ciśnieniem, lubi operę
  • pułkownik Leśniewski - szef Walczaka
  • porucznik Olszewski - z ikrą, ma głowę na karku
  • sierżant Pakuła - zawsze uśmiechnięty wywiadowca
  • Sikora - kierowca służbowej wysłużonej warszawy
  • inżynier Walder - nadskakuje wdowie Kozielskiej, specjalista w instytucie biochemii
  • Roman Ślewicki - brat impresaria, dla odmiany tryska zdrowiem
  • Ryszard Gondar - chirurg, pierwszy mąż pani Kozielskiej, zginął w wypadku
  • doktor Krzesińska - ruda i chuda
  • Małgorzata Krzesińska - siostra pani doktor, chciała się wydać za Gondara

Tym razem sprawę morderstwa w nadmorskim pensjonacie rozwiązują major Zielniak oraz porucznik Morawski, zasileni w Warszawie (bo wszyscy podejrzani przyjechali z Warszawy) Walczakiem, Olszewskim i Pakułą. Zielniak jest milicjantem nowoczesnym i do procedur dodaje błyskotliwość: Lubił też mawiać, że sama rutyna bez inteligencji to jak śledź w śmietanie bez kieliszka czystej wódki, danie niby pożywne, ale czegoś brak. Walczak, jak wiadomo z jego śledztw z majorem Downarem, jest wielbicielem opery i pogwizduje arie z Bizeta.

Tym razem milicja porusza się w sferach artystycznych - otruty dżemem z czarnej porzeczki wzbogaconym o cyjanek potasu był muzykiem i kompozytorem, a dodatkowo człowiekiem majętnym. Problem w tym, że był też łakomczuchem i zdarzało mu się wyjadać słodycze innym wczasowiczom, więc nie wiadomo, czy jest zamierzoną ofiarą. Obok kręci się poetka z nadwagą i młodzieniec - niebieski ptak, impresario z nadkwasotą, atrakcyjna laborantka, która chce być piosenkarką, elegancka wdowa w żałobie ma dom pełen antyków i jest dość małomówna. Sam denat budził chichoty wśród personelu pomocniczego w pensjonacie (konkretnie pokojówki Zuzi):

- Zbytki się go trzymały. Nic takiego... Uszczypnął mnie. On w ogóle lubił mnie szczypać.
- I pani na to pozwalała?
- A dlaczego nie? Samo szczypanie jeszcze nic takiego. Nie będę przecież o takie głupstwo się awanturować z gościem.

Milicja też pochwala gust denata (A co do tej kozy, trzeba przyznać, że miał dobry gust. Bardzo apetyczna), ale sprawę rozwiązuje tym razem za pomocą podmiany szklanki w restauracji w celu uzyskania odcisków palców.

Się pali: sporty.

Inne tego autora tu.

#13

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 25, 2014

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Zygmunt Zeydler-Zborowski - Dżem z czarnych porzeczek #70

Spis osób:

  • Zuzia - pokojówka w pensjonacie, ładna koza
  • doktor Wasiutowicz - mieszkaniec pensjonatu, umie rozpoznać zgon
  • Mieczysław Kozielski - łakomy kompozytor, denat, otruty cyjankiem potasu
  • Kozielska - dama nie pierwszej młodości, ale z klasą
  • major Zielniak - posiwiały rutyniarz
  • porucznik Morawski - młody, zaraz po studiach
  • kierowniczka pensjonatu - opanowana, ale nie pozbawiona uczuć
  • Cecylia Gruszecka - niby się odchudza, ale zupy może zjeść i trzy talerze, poetka
  • Andrzej Ślewicki - impresario z nadkwasotą, więc unika słodyczy, wygląda jak zabiedzony gryzoń
  • Henryk Zewert (28) - młody bęcwał, śpi do południa, bez zawodu
  • Iza Czernicka - według Zewerta dziwka, która mogłaby go otruć, bo się z nią przespał, ale żenić nie chciał
  • Karol Walczak - przepracowany milicjant, ma problemy z ciśnieniem, lubi operę
  • pułkownik Leśniewski - szef Walczaka
  • porucznik Olszewski - z ikrą, ma głowę na karku
  • sierżant Pakuła - zawsze uśmiechnięty wywiadowca
  • Sikora - kierowca służbowej wysłużonej warszawy
  • inżynier Walder - nadskakuje wdowie Kozielskiej, specjalista w instytucie biochemii
  • Roman Ślewicki - brat impresaria, dla odmiany tryska zdrowiem
  • Ryszard Gondar - chirurg, pierwszy mąż pani Kozielskiej, zginął w wypadku
  • doktor Krzesińska - ruda i chuda
  • Małgorzata Krzesińska - siostra pani doktor, chciała się wydać za Gondara

Tym razem sprawę morderstwa w nadmorskim pensjonacie rozwiązują major Zielniak oraz porucznik Morawski, zasileni w Warszawie (bo wszyscy podejrzani przyjechali z Warszawy) Walczakiem, Olszewskim i Pakułą. Zielniak jest milicjantem nowoczesnym i do procedur dodaje błyskotliwość: Lubił też mawiać, że sama rutyna bez inteligencji to jak śledź w śmietanie bez kieliszka czystej wódki, danie niby pożywne, ale czegoś brak. Walczak, jak wiadomo z jego śledztw z majorem Downarem, jest wielbicielem opery i pogwizduje arie z Bizeta.

Tym razem milicja porusza się w sferach artystycznych - otruty dżemem z czarnej porzeczki wzbogaconym o cyjanek potasu był muzykiem i kompozytorem, a dodatkowo człowiekiem majętnym. Problem w tym, że był też łakomczuchem i zdarzało mu się wyjadać słodycze innym wczasowiczom, więc nie wiadomo, czy jest zamierzoną ofiarą. Obok kręci się poetka z nadwagą i młodzieniec - niebieski ptak, impresario z nadkwasotą, atrakcyjna laborantka, która chce być piosenkarką, elegancka wdowa w żałobie ma dom pełen antyków i jest dość małomówna. Sam denat budził chichoty wśród personelu pomocniczego w pensjonacie (konkretnie pokojówki Zuzi):

- Zbytki się go trzymały. Nic takiego... Uszczypnął mnie. On w ogóle lubił mnie szczypać.
- I pani na to pozwalała?
- A dlaczego nie? Samo szczypanie jeszcze nic takiego. Nie będę przecież o takie głupstwo się awanturować z gościem.

Milicja też pochwala gust denata (A co do tej kozy, trzeba przyznać, że miał dobry gust. Bardzo apetyczna), ale sprawę rozwiązuje tym razem za pomocą podmiany szklanki w restauracji w celu uzyskania odcisków palców.

Się pali: sporty.

Inne tego autora.

#13

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 25, 2014

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Zygmunt Zeydler-Zborowski - Prawda rodzi nienawiść #32

Spis osób:

  • Leokadia Frączkowska. - gosposia, nie przepada za swoimi chlebodawcami
  • Joanna Rosicka - ciągle atrakcyjna, raczej rozrywkowa, dwa fakultety
  • Edward Rosicki - hipochodryk, mąż Joanny, inżynier architekt
  • Dorota Kruszewska - gospodyni przyjęcia, nie wylewa za kołnierz
  • Adam Kruszewski - mąż Doroty, irytuje go picie żony
  • Wandeczka Kalinowska - sąsiadka matki Joanny z Anina, kobieta z wąsem
  • doktor Pawelski - jeździ na karetce
  • Kozłowski - sanitariusz, z tejże karetki
  • Lipkowska - matka Joanny, co ciekawe, w dobrej formie
  • Kapitan Ignacy Suchecki - zupełnie nie jak Sherlock Holmes, zwany Małym Ignasiem albo Szaradą
  • Ryszard Wardecki - taki jeden malarz, absztyfikant Rosickiej
  • doktor Stasiewicz - lekarz rodzinny Rosickiego, o twarzy rzymskiego senatora
  • Kazia - chuda modelka
  • porucznik Olszewski i sierżant Pakuła - milicjanci znani z innych tomów, tu epizodycznie
  • doktor Łukasik - duże, ciężkie chłopisko o kwadratowej, zupełnie łysej głowie
  • Renata Tyniecka - Polka bywająca w Paryżu, blond Wenus
  • Bogdan Łączewski - młodzieniec z kłakami i w podartych dżinsach

Pani Joanna ignoruje chorego męża, każe gosposi wyprasować apaszkę i oddala się na przyjęcie. Z przyjęcia wychodzi nagle, wezwana telefonem do chorej matki, po czym zostaje znaleziona w Lasku Bielańskim, uduszona wspomnianą apaszką. Mógłby być to moralitet na zatrudnianie pomocy domowej "na czarno" i traktowanie jej przedmiotowo, bo to zirytowana gosposia życzyła pani, żeby ją pokręciło, ale nie. Żona filolog klasyczny[1] i historyk sztuki, mąż inżynier, a jednak okazuje się, że mimo bogactwa materialnego (na przedpokoju wisi płaszcz berberi) to niziny społeczne - denatka ma romans z przystojnym, choć głupawym malarzem, inżynier - z piękną, choć niespecjalnie sprytną aspirującą aktoreczką. W tle kręcą się bananowi znajomi, bo kryminał bawiąc, odkrywa prawdy o społeczeństwie:

Kruszewski (...) z nieukrywaną niechęcią spojrzał na żonę.
- No i po co tyle piłaś? (... że do nieprzytomności i że powstrzymał ją przed stripteasem przed gośćmi).
- Przepraszam Cię.
Machnął ręką. - Daj spokój. Ale już nigdy więcej nie będzie u nas w domu tyle alkoholu. (...) Co sobie ludzie o nas pomyślą?
Skrzywiła się. - Eee, nie przejmuj się. U nas, w Polsce, nigdy się źle nie myśli o tym, że kto pije wódkę. Ci niepijący są podejrzani i nieszczerzy.

Nietypowo (bo zwykle u ZZZ pojawia się major Downar) śledztwo prowadzi mały i chudy (64 kg) kapitan Ignacy Suchecki, który w emploi[2] ma granie pierwszego niewinnego tak dobrze, że nabiera najtwardszych przestępców. Do tego jest sprytny - a to wyśle współpracownika do wydziału spadków, gdzie współpracownik oczaruje piękne panie, a to zorganizuje ustawkę na giełdzie za pomocą ekskluzywnego hummera do okazyjnej sprzedaży. W ogóle chyba każdy przezorny śledczy nosił wtedy ze sobą spodeczek, żeby zamienić i pozyskać odciski palców (wnioskuję, że wszyscy mieli takie same spodeczki, bo innych nie było). Mimo śledztwa pada drugi trup, ale milicja doprowadza do aktu skruchy u bandytów.

[1] Półki z książkami zajmowały całą jedną ścianę, od podłogi aż do sufitu. - Popatrz, popatrz - powiedział Grabik. - Facet zdobył gdzieś Ulissesa.

[2] Dzięki, ^siwa, za frazę.

Inne tego autora tu.

Inne z tego cyklu tutaj.

#11

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 19, 2014

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 3 komentarze - Skomentuj


Zygmunt Zeydler-Zborowski - Prawda rodzi nienawiść #32

Spis osób:

  • Leokadia Frączkowska - gosposia, nie przepada za swoimi chlebodawcami
  • Joanna Rosicka - ciągle atrakcyjna, raczej rozrywkowa, dwa fakultety
  • Edward Rosicki - hipochodryk, mąż Joanny, inżynier architekt
  • Dorota Kruszewska - gospodyni przyjęcia, nie wylewa za kołnierz
  • Adam Kruszewski - mąż Doroty, irytuje go picie żony
  • Wandeczka Kalinowska - sąsiadka matki Joanny z Anina, kobieta z wąsem
  • doktor Pawelski - jeździ na karetce
  • Kozłowski - sanitariusz, z tejże karetki
  • Lipkowska - matka Joanny, co ciekawe, w dobrej formie
  • Kapitan Ignacy Suchecki - zupełnie nie jak Sherlock Holmes, zwany Małym Ignasiem albo Szaradą
  • Ryszard Wardecki - taki jeden malarz, absztyfikant Rosickiej
  • doktor Stasiewicz - lekarz rodzinny Rosickiego, o twarzy rzymskiego senatora
  • Kazia - chuda modelka
  • porucznik Olszewski i sierżant Pakuła - milicjanci znani z innych tomów, tu epizodycznie
  • doktor Łukasik - duże, ciężkie chłopisko o kwadratowej, zupełnie łysej głowie
  • Renata Tyniecka - Polka bywająca w Paryżu, blond Wenus
  • Bogdan Łączewski - młodzieniec z kłakami i w podartych dżinsach

Pani Joanna ignoruje chorego męża, każe gosposi wyprasować apaszkę i oddala się na przyjęcie. Z przyjęcia wychodzi nagle, wezwana telefonem do chorej matki, po czym zostaje znaleziona w Lasku Bielańskim, uduszona wspomnianą apaszką. Mógłby być to moralitet na zatrudnianie pomocy domowej "na czarno" i traktowanie jej przedmiotowo, bo to zirytowana gosposia życzyła pani, żeby ją pokręciło, ale nie. Żona filolog klasyczny[1] i historyk sztuki, mąż inżynier, a jednak okazuje się, że mimo bogactwa materialnego (na przedpokoju wisi płaszcz berberi) to niziny społeczne - denatka ma romans z przystojnym, choć głupawym malarzem, inżynier - z piękną, choć niespecjalnie sprytną aspirującą aktoreczką. W tle kręcą się bananowi znajomi, bo kryminał bawiąc, odkrywa prawdy o społeczeństwie:

Kruszewski (...) z nieukrywaną niechęcią spojrzał na żonę.
- No i po co tyle piłaś? (... że do nieprzytomności i że powstrzymał ją przed stripteasem przed gośćmi).
- Przepraszam Cię.
Machnął ręką. - Daj spokój. Ale już nigdy więcej nie będzie u nas w domu tyle alkoholu. (...) Co sobie ludzie o nas pomyślą?
Skrzywiła się. - Eee, nie przejmuj się. U nas, w Polsce, nigdy się źle nie myśli o tym, że kto pije wódkę. Ci niepijący są podejrzani i nieszczerzy.

Nietypowo (bo zwykle u ZZZ pojawia się major Downar) śledztwo prowadzi mały i chudy (64 kg) kapitan Ignacy Suchecki, który w emploi[2] ma granie pierwszego niewinnego tak dobrze, że nabiera najtwardszych przestępców. Do tego jest sprytny - a to wyśle współpracownika do wydziału spadków, gdzie współpracownik oczaruje piękne panie, a to zorganizuje ustawkę na giełdzie za pomocą ekskluzywnego hummera do okazyjnej sprzedaży. W ogóle chyba każdy przezorny śledczy nosił wtedy ze sobą spodeczek, żeby zamienić i pozyskać odciski palców (wnioskuję, że wszyscy mieli takie same spodeczki, bo innych nie było). Mimo śledztwa pada drugi trup, ale milicja doprowadza do aktu skruchy u bandytów.

[1] Półki z książkami zajmowały całą jedną ścianę, od podłogi aż do sufitu. - Popatrz, popatrz - powiedział Grabik. - Facet zdobył gdzieś Ulissesa.

[2] Dzięki, ^siwa, za frazę.

Inne tego autora, inne z tego cyklu.

#11

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 19, 2014

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 3 komentarze - Skomentuj


Lotte & Søren Hammer - Niegodziwcy / Wszystko ma swoją cenę

Rzecz się dzieje w Danii. Sprawna ekipa pod wodzą starzejącego się Konrada Simonsena o niewyparzonej gębie, przyjeżdża na miejsce zbrodni. We właśnie otwartej po feriach jesiennych (zwanych feriami kartoflanymi na część niegdysiejszych wykopków) dzieci znajdują tytułowych "Niegodziwców" powieszonych i nieco zdemolowanych, co utrudnia rozpoznanie, pięciu mężczyzn. Po szkole kręci się niespotykanie spokojny woźny, genialny matematyk, który robi wrażenie, jakby doskonale wiedział, kto delikwentów zabił, ale policja nie jest w stanie nic z niego wyciągnąć. Po czym ucieka im spod nadzoru, a kiedy już wiadomo, że to on był modus operandi całej akcji, popełnia samobójstwo zostawiając policję u progu kryzysu. Powieszeni panowie okazują się być pedofilami, a w całym kraju (i - na podstawie rozesłanego przez anonimowe serwery - również w Stanach, kolebce teorii spiskowych) rozpoczyna się akcja nagonki na konkretne osoby o niewłaściwych skłonnościach. I nagle się okazuje, że praworządne społeczeństwo wcale nie chce ukarania morderców, utrudniając policji prowadzenie śledztwa (na przykład stosując bierny opór lub utrudniając wydanie billingów itp.). Podobnie jest z prasą, która chętnie pokazuje otrzymane od morderców drastyczne materiały, co w śledztwie też nie pomaga, ale - jeśli zrobi się małą prowokację - można obrócić na swoją korzyść. Simonsen jest twardy i doprowadza do ujęcia sprawców, ale z poczuciem, że nie do końca stała się sprawiedliwość.

To trochę nowa jakość: bohaterowie - Nathalie zwana ze względu na majątek i pochodzenie Hrabianką, młoda i atrakcyjna Pauline, uprawiająca pokątnie romans z w pracy (również na miejscu zbrodni) ze swoim żonatym i dzieciatym kolegą, Arnem oraz starszy, dość zmęczony Poul - nie wahają się przed dokonywaniem czynności niekoniecznie zgodnych z prawem, pytają o radę jasnowidzki (proszę...) oraz mają bogate kontakty w tzw. środowiskach (również pedofilskich), gdzie czasem drobnym szantażem mogą coś uzyskać. Malte, dookoptowany właśnie specjalista od komputerów/haker, włamuje się gdzie trzeba, również do niedostępnych oficjalnie zasobów szpitali, tworzy genialną aplikację z wyszukiwarką i umie za pomocą klawiatury rozwiązać w czasie rzeczywistym wszystkie problemy. W śledztwie pomaga też emerytowany przyjaciel Simonsena, odbywają się nieledwie rodzinne kolacyjki operacyjne, podczas których powstają chytre plany.

"Wszystko ma swoją cenę" jest bardziej polityczne. Podczas konferencji klimatycznej delegacja dyplomatów znajduje na lodowcu zwłoki kobiety zamordowanej przed laty. Szybko wychodzi, że jest to jedna z ofiar seryjnego mordercy i - co ciekawe - szybko się okazuje, kto jest podejrzanym. Dowcip w tym, że nie ma dowodów na to, że zamordował oraz powodów do aresztowania. Połowa policji chodzi dookoła delikwenta, jak kawaler koło panny. Kiedy się okazuje, że wszystkie zabite dziewczęta wyglądały podobnie oraz że były bardzo podobne do jednej z policjantek - Pauline - pointa jest dość przewidywalna. Ba, nawet po aresztowaniu potencjalnie naiwnego psychopaty okazuje się, że z powodu błędów proceduralnych muszą go wypuścić. Tutaj Simonsen uruchamia (poza kontaktem z jasnowidzką) swoje powiązania w świecie przestępców i - żeby uratować dwie potencjalne ofiary - decyduje się przehandlować życie jednej osoby za wyciągnięcie z psychopaty, gdzie trzyma kobiety. Moralnie dwuznaczne, podobnie jak kilka innych akcji w czasie śledztwa.

Książki użyczyła mi J., dziękuję.

#7-8

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 8, 2014

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 1 komentarz - Skomentuj


Lotte & Søren Hammer - Niegodziwcy / Wszystko ma swoją cenę

Rzecz się dzieje w Danii. Sprawna ekipa pod wodzą starzejącego się Konrada Simonsena o niewyparzonej gębie, przyjeżdża na miejsce zbrodni. We właśnie otwartej po feriach jesiennych (zwanych feriami kartoflanymi na część niegdysiejszych wykopków) dzieci znajdują tytułowych "Niegodziwców" powieszonych i nieco zdemolowanych, co utrudnia rozpoznanie, pięciu mężczyzn. Po szkole kręci się niespotykanie spokojny woźny, genialny matematyk, który robi wrażenie, jakby doskonale wiedział, kto delikwentów zabił, ale policja nie jest w stanie nic z niego wyciągnąć. Po czym ucieka im spod nadzoru, a kiedy już wiadomo, że to on był modus operandi całej akcji, popełnia samobójstwo zostawiając policję u progu kryzysu. Powieszeni panowie okazują się być pedofilami, a w całym kraju (i - na podstawie rozesłanego przez anonimowe serwery - również w Stanach, kolebce teorii spiskowych) rozpoczyna się akcja nagonki na konkretne osoby o niewłaściwych skłonnościach. I nagle się okazuje, że praworządne społeczeństwo wcale nie chce ukarania morderców, utrudniając policji prowadzenie śledztwa (na przykład stosując bierny opór lub utrudniając wydanie billingów itp.). Podobnie jest z prasą, która chętnie pokazuje otrzymane od morderców drastyczne materiały, co w śledztwie też nie pomaga, ale - jeśli zrobi się małą prowokację - można obrócić na swoją korzyść. Simonsen jest twardy i doprowadza do ujęcia sprawców, ale z poczuciem, że nie do końca stała się sprawiedliwość.

To trochę nowa jakość: bohaterowie - Nathalie zwana ze względu na majątek i pochodzenie Hrabianką, młoda i atrakcyjna Pauline, uprawiająca pokątnie romans z w pracy (również na miejscu zbrodni) ze swoim żonatym i dzieciatym kolegą, Arnem oraz starszy, dość zmęczony Poul - nie wahają się przed dokonywaniem czynności niekoniecznie zgodnych z prawem, pytają o radę jasnowidzki (proszę...) oraz mają bogate kontakty w tzw. środowiskach (również pedofilskich), gdzie czasem drobnym szantażem mogą coś uzyskać. Malte, dookoptowany właśnie specjalista od komputerów/haker, włamuje się gdzie trzeba, również do niedostępnych oficjalnie zasobów szpitali, tworzy genialną aplikację z wyszukiwarką i umie za pomocą klawiatury rozwiązać w czasie rzeczywistym wszystkie problemy. W śledztwie pomaga też emerytowany przyjaciel Simonsena, odbywają się nieledwie rodzinne kolacyjki operacyjne, podczas których powstają chytre plany.

"Wszystko ma swoją cenę" jest bardziej polityczne. Podczas konferencji klimatycznej delegacja dyplomatów znajduje na lodowcu zwłoki kobiety zamordowanej przed laty. Szybko wychodzi, że jest to jedna z ofiar seryjnego mordercy i - co ciekawe - szybko się okazuje, kto jest podejrzanym. Dowcip w tym, że nie ma dowodów na to, że zamordował oraz powodów do aresztowania. Połowa policji chodzi dookoła delikwenta, jak kawaler koło panny. Kiedy się okazuje, że wszystkie zabite dziewczęta wyglądały podobnie oraz że były bardzo podobne do jednej z policjantek - Pauline - pointa jest dość przewidywalna. Ba, nawet po aresztowaniu potencjalnie naiwnego psychopaty okazuje się, że z powodu błędów proceduralnych muszą go wypuścić. Tutaj Simonsen uruchamia (poza kontaktem z jasnowidzką) swoje powiązania w świecie przestępców i - żeby uratować dwie potencjalne ofiary - decyduje się przehandlować życie jednej osoby za wyciągnięcie z psychopaty, gdzie trzyma kobiety. Moralnie dwuznaczne, podobnie jak kilka innych akcji w czasie śledztwa.

Książki użyczyła mi J., dziękuję.

#7-8

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 8, 2014

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 1 komentarz - Skomentuj


Camilla Läckberg - Ofiara losu

Ten tom nieco ratuje honor, akcja przynajmniej raz jest priorytetowa. W tle Anna, siostra Eriki, ma depresję po dramacie na końcu poprzedniego tomu, ale rozgrzewa się na myśl o nadchodzącym ślubie. Dużo wybierania sukni, diety (bo Erice się przytyło w ciąży i połogu), usadzania gości i romantycznych uniesień, tym bardziej, że Anna nawiązuje nić porozumienia z eks-chłopakiem Eriki; na tyle mocną, że całują i obmacują się po kątach ku uciesze podglądających. Ale wracając do akcji, na komisariacie w Tanumshede na miejsce patałacha Ernsta, zwolnionego w poprzednim tomie, pojawia się nowa policjantka, Hanna Kruse, która wraz z mężem psychologiem zamieszkała w okolicy. Od razu rozpoczyna się sprawa - ofiara wypadku po pijanemu okazuje się być abstynentką, co pozwala podejrzewać, że ktoś jej pomógł się rozstać ze światem. Patrick odkrywa, że podobne modus operandi pojawiło się w kilku innych sprawach - większość została uznana za zgon z przyczyn naturalnych, a na pozostawioną na miejscu zbrodni kartkę z książki z bajkami nikt nie zwrócił uwagi. Dodatkowo we Fjällbacce odbywa się właśnie reality show, więc miejscowość pełna jest przyjezdnych, dziennikarzy i łowców sensacji. Potem uderza kolejny piorun - jedna z uczestniczek show zostaje zamordowana, jej pamiętnik wycieka do prasy, a Patrick - w jednym ze swoich "przeczuć" - ma wrażenie, że sprawy się łączą.

Po drodze poruszone są ważne kwestie obyczajowe - zakładanie rodzin przez lesbijki (które udają przed nastoletnią córką jednej z nich, że są tylko współlokatorkami), stosunki homoseksualne w pracy (piekarnia!), kwestia zaufania do przypadkowo poznanych kobiet oraz problem kazirodztwa (niezdrowe!). A na końcu jest wzruszający ślub. Na szczęście więcej tomów nie mam i kompulsywnie ich nie przeczytam.

Inne tej autorki tu.

#6

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 6, 2014

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 1 komentarz - Skomentuj


Camilla Läckberg - Ofiara losu

Ten tom nieco ratuje honor, akcja przynajmniej raz jest priorytetowa. W tle Anna, siostra Eriki, ma depresję po dramacie na końcu poprzedniego tomu, ale rozgrzewa się na myśl o nadchodzącym ślubie. Dużo wybierania sukni, diety (bo Erice się przytyło w ciąży i połogu), usadzania gości i romantycznych uniesień, tym bardziej, że Anna nawiązuje nić porozumienia z eks-chłopakiem Eriki; na tyle mocną, że całują i obmacują się po kątach ku uciesze podglądających. Ale wracając do akcji, na komisariacie w Tanumshede na miejsce patałacha Ernsta, zwolnionego w poprzednim tomie, pojawia się nowa policjantka, Hanna Kruse, która wraz z mężem psychologiem zamieszkała w okolicy. Od razu rozpoczyna się sprawa - ofiara wypadku po pijanemu okazuje się być abstynentką, co pozwala podejrzewać, że ktoś jej pomógł się rozstać ze światem. Patrick odkrywa, że podobne modus operandi pojawiło się w kilku innych sprawach - większość została uznana za zgon z przyczyn naturalnych, a na pozostawioną na miejscu zbrodni kartkę z książki z bajkami nikt nie zwrócił uwagi. Dodatkowo we Fjällbacce odbywa się właśnie reality show, więc miejscowość pełna jest przyjezdnych, dziennikarzy i łowców sensacji. Potem uderza kolejny piorun - jedna z uczestniczek show zostaje zamordowana, jej pamiętnik wycieka do prasy, a Patrick - w jednym ze swoich "przeczuć" - ma wrażenie, że sprawy się łączą.

Po drodze poruszone są ważne kwestie obyczajowe - zakładanie rodzin przez lesbijki (które udają przed nastoletnią córką jednej z nich, że są tylko współlokatorkami), stosunki homoseksualne w pracy (piekarnia!), kwestia zaufania do przypadkowo poznanych kobiet oraz problem kazirodztwa (niezdrowe!). A na końcu jest wzruszający ślub. Na szczęście więcej tomów nie mam i kompulsywnie ich nie przeczytam.

Inne tej autorki.

#6

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 6, 2014

Link bezpośredni - Tag: kryminal - 1 komentarz - Skomentuj