Tag:
kryminal
Stanisław Goszczurny - Sylwestrowa noc #17
Lista osób:
- Zofia Soja - zaginiona, lubi się zabawić, ale niekoniecznie z mężem
- Adam Soja - niezbyt stroskany mąż, lubi wypić z każdym
- Marta Zawada - koleżanka Zofii, stateczniejsza mężatka
- major Wyzga - prowadzi śledztwo
- kapital Kowal - jak wyżej
- Sierżant Sitek - ma nastroszone brwi, ale pogodną twarz
- Matysik - dozorca w Domu Kultury, czasem wykidajło
- kapitan Kazimierz Mazur - komendant z Nowego Portu, kolega Kowala
- Ian Bergsen - Szwed, marynarz z Ingeborgi, lubi polskie dziewczęta
- Elżbieta Fryc - koleżanka Sojowej, pielęgniarka
- Aniela Kraś - sprzątaczka na dworcu, znalazła torebkę zaginionej
- Antoni Kawka - dozorca z cukrowni, nie odmawia, jak ktoś przynosi alkohol
- Józefa Kawkowa - mąż pijak, syn siedzi w więzieniu, takie życie
10 stycznia. Na komisariat w trójmiejskim Nowym Porcie zgłasza się obywatel Soja i z zaniepokojeniem informuje, że zaginęła mu w Sylwestra małżonka, Zofia (również Soja). Wyszli z potańcówki pokłóceni, on przysnął na stacji, a jak się obudził, to jej już nie było. Major Wyzga i kapitan Kowal rozpoczynają poszukiwania - odpytują wspólnych znajomych pary, szukają marynarza, z którym Zofia tańczyła, ale co ciekawe, nie sprawdzają w miejscu pracy zaginionej, czy nie ma od niej żadnej wiadomości. Mimo mocno ograniczonych możliwości (nie ma kamer, telefonów komórkowych czy śladów płatności) udaje im się wyśledzić, co naprawdę zdarzyło się 10 dni wcześniej. Przestępca, któremu rzucono w twarz fakty, opuszcza głowę i się przyznaje.
Się pali: giewonty.
Się nosi w torebce: pantofle (na zmianę), szalik, chusteczkę, kosmetyczkę, gumkę od weka i dowód osobisty.
Adam Hauert - Dlaczego pan zabił moją mamę? #19
Lista osób:
- kapitan Zbigniew Bolski - taki polski James Bond, tylko lepszy
- kapitan Syk - humorzasty jak baba
- Barbara Kułacka (24) - aktorka z Łodzi, raczej wulgarna
- Blanka - nieudana podrywka Bolskiego, pojawia się anegdotycznie
- Dorotka Kostrzewska - szuka mamy
- Joanna Kostrzewska (29) - aktorka, rozwiedziona i zaginiona
- sierżant Ryszard Wronik - ekspert od załatwiania spraw, ma instynkt
- Henryk Jakubiak - zalewa robaka przy barze, dawna miłość Kostrzewskiej
- Tino Ferretti (38) - żonaty Włoch, aktualna miłość Kostrzewskiej
- Alfred Tobrucki - alter ego Bolskiego
- pani Ferretti - rasowa Włoszka
Zwykle nie mam problemu z wywęszeniem propagandy w peerelowskich kryminałkach, ale w przypadku tego tomiku zdecydowanie węszę ewidentną szyderę. Śledztwo w sprawie utopionej (a wcześniej otrutej) kobiety oraz pisanych dziecięcą ręką anonimów, przeplatane jest dygresjami o dawnych sprawach kapitana Bolskiego, który dzięki błyskotliwej inteligencji, znajomości życia wyższych sfer, urokowi osobistemu[1] oraz wykształceniu prawniczemu (przed wstąpieniem do milicji był prawnikiem) rozwiązał, na przykład kradzieży ryb w transporcie czy skrywanej ciąży u psów.
Kapitan Bolski był dandysem: “elegancki, zawsze ogolony; major podejrzewał go o używanie wyłącznie angielskich perfum; Bolski zresztą sam bardzo się sobie podobał. Opowiadano o nim w komendzie, że kiedy dostał nagle, nie wiadomo dlaczego, kostropatej wysypki - przestał nawet pić w trosce o urodę. Na szczęście okazało się, że to nie od jarzębiaku, w związku z czym mógł dalej pić bez przeszkód, co zresztą wcale mu nie przeszkadzało w doskonałym wywiązywaniu się z obowiązków służbowych”. Jego współpracownik, plutonowy Wronik, to z kolei odpowiednik Sancho Pansy - doskonały kierowca, bokser, często w pracy pomagał mu prawy sierpowy. I ten duet dostał do rozpracowania tzw. delikatną sprawę - ktoś rozesłał do kilku większych hoteli w polskich miastach (w tym do poznańskiego Merkurego) anonim z tytułową treścią.
Bolski zaczął od analizy gości hotelowych z hotelu w Warszawie, wykluczając np. aktora skazanego za bigamię, bo ten raczej się ponownie ożeni niż kobietę zamorduje. Potem odwiedził Poznań, gdzie koperta od anonimu skierowała go do Szczecina, gdzie rozpoczął wędrówkę od szkoły do szkoły, pokazując list nauczycielom i już trzeciego dnia znalazł autorkę listu. Połączenie jej matki z jednym z egzotycznych gości warszawskiego hotelu nie było trudne, więc obaj panowie w pożyczonym z komendy milicji krążowniku szos rozpoczęli pogoń przez pół Polski za przestępcą.
[1]
Korzystając ze swego znakomitego wyglądu, rozkochał kiedyś młodą dziewczynę, przy pomocy której usiłowano wywieźć z Polski większą ilość bezcennej, starej biżuterii. Dziewczyna doszła do wniosku, że lepsze parę dni miłości w kraju niż nie wiadomo jakie losy za granicą. (...) Bolski zresztą od pierwszej chwili oświadczył dziewczynie, że jest oficerem MO.
Na podstawie książki nakręcono jeden z odcinków “07 zgłoś się”.
Inne z tego cyklu tutaj.
#53
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 29, 2018
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Stanisław Goszczurny - Sylwestrowa noc #17
Lista osób:
- Zofia Soja - zaginiona, lubi się zabawić, ale niekoniecznie z mężem
- Adam Soja - niezbyt stroskany mąż, lubi wypić z każdym
- Marta Zawada - koleżanka Zofii, stateczniejsza mężatka
- major Wyzga - prowadzi śledztwo
- kapital Kowal - jak wyżej
- Sierżant Sitek - ma nastroszone brwi, ale pogodną twarz
- Matysik - dozorca w Domu Kultury, czasem wykidajło
- kapitan Kazimierz Mazur - komendant z Nowego Portu, kolega Kowala
- Ian Bergsen - Szwed, marynarz z Ingeborgi, lubi polskie dziewczęta
- Elżbieta Fryc - koleżanka Sojowej, pielęgniarka
- Aniela Kraś - sprzątaczka na dworcu, znalazła torebkę zaginionej
- Antoni Kawka - dozorca z cukrowni, nie odmawia, jak ktoś przynosi alkohol
- Józefa Kawkowa - mąż pijak, syn siedzi w więzieniu, takie życie
10 stycznia. Na komisariat w trójmiejskim Nowym Porcie zgłasza się obywatel Soja i z zaniepokojeniem informuje, że zaginęła mu w Sylwestra małżonka, Zofia (również Soja). Wyszli z potańcówki pokłóceni, on przysnął na stacji, a jak się obudził, to jej już nie było. Major Wyzga i kapitan Kowal rozpoczynają poszukiwania - odpytują wspólnych znajomych pary, szukają marynarza, z którym Zofia tańczyła, ale co ciekawe, nie sprawdzają w miejscu pracy zaginionej, czy nie ma od niej żadnej wiadomości. Mimo mocno ograniczonych możliwości (nie ma kamer, telefonów komórkowych czy śladów płatności) udaje im się wyśledzić, co naprawdę zdarzyło się 10 dni wcześniej. Przestępca, któremu rzucono w twarz fakty, opuszcza głowę i się przyznaje.
Się pali: giewonty.
Się nosi w torebce: pantofle (na zmianę), szalik, chusteczkę, kosmetyczkę, gumkę od weka i dowód osobisty.
Adam Hauert - Dlaczego pan zabił moją mamę? #19
Lista osób:
- kapitan Zbigniew Bolski - taki polski James Bond, tylko lepszy
- kapitan Syk - humorzasty jak baba
- Barbara Kułacka (24) - aktorka z Łodzi, raczej wulgarna
- Blanka - nieudana podrywka Bolskiego, pojawia się anegdotycznie
- Dorotka Kostrzewska - szuka mamy
- Joanna Kostrzewska (29) - aktorka, rozwiedziona i zaginiona
- sierżant Ryszard Wronik - ekspert od załatwiania spraw, ma instynkt
- Henryk Jakubiak - zalewa robaka przy barze, dawna miłość Kostrzewskiej
- Tino Ferretti (38) - żonaty Włoch, aktualna miłość Kostrzewskiej
- Alfred Tobrucki - alter ego Bolskiego
- pani Ferretti - rasowa Włoszka
Zwykle nie mam problemu z wywęszeniem propagandy w peerelowskich kryminałkach, ale w przypadku tego tomiku zdecydowanie węszę ewidentną szyderę. Śledztwo w sprawie utopionej (a wcześniej otrutej) kobiety oraz pisanych dziecięcą ręką anonimów, przeplatane jest dygresjami o dawnych sprawach kapitana Bolskiego, który dzięki błyskotliwej inteligencji, znajomości życia wyższych sfer, urokowi osobistemu[1] oraz wykształceniu prawniczemu (przed wstąpieniem do milicji był prawnikiem) rozwiązał, na przykład kradzieży ryb w transporcie czy skrywanej ciąży u psów.
Kapitan Bolski był dandysem: “elegancki, zawsze ogolony; major podejrzewał go o używanie wyłącznie angielskich perfum; Bolski zresztą sam bardzo się sobie podobał. Opowiadano o nim w komendzie, że kiedy dostał nagle, nie wiadomo dlaczego, kostropatej wysypki - przestał nawet pić w trosce o urodę. Na szczęście okazało się, że to nie od jarzębiaku, w związku z czym mógł dalej pić bez przeszkód, co zresztą wcale mu nie przeszkadzało w doskonałym wywiązywaniu się z obowiązków służbowych”. Jego współpracownik, plutonowy Wronik, to z kolei odpowiednik Sancho Pansy - doskonały kierowca, bokser, często w pracy pomagał mu prawy sierpowy. I ten duet dostał do rozpracowania tzw. delikatną sprawę - ktoś rozesłał do kilku większych hoteli w polskich miastach (w tym do poznańskiego Merkurego) anonim z tytułową treścią.
Bolski zaczął od analizy gości hotelowych z hotelu w Warszawie, wykluczając np. aktora skazanego za bigamię, bo ten raczej się ponownie ożeni niż kobietę zamorduje. Potem odwiedził Poznań, gdzie koperta od anonimu skierowała go do Szczecina, gdzie rozpoczął wędrówkę od szkoły do szkoły, pokazując list nauczycielom i już trzeciego dnia znalazł autorkę listu. Połączenie jej matki z jednym z egzotycznych gości warszawskiego hotelu nie było trudne, więc obaj panowie w pożyczonym z komendy milicji krążowniku szos rozpoczęli pogoń przez pół Polski za przestępcą.
[1]
Korzystając ze swego znakomitego wyglądu, rozkochał kiedyś młodą dziewczynę, przy pomocy której usiłowano wywieźć z Polski większą ilość bezcennej, starej biżuterii. Dziewczyna doszła do wniosku, że lepsze parę dni miłości w kraju niż nie wiadomo jakie losy za granicą. (...) Bolski zresztą od pierwszej chwili oświadczył dziewczynie, że jest oficerem MO.
Na podstawie książki nakręcono jeden z odcinków “07 zgłoś się”.
Inne z tego cyklu tutaj.
#53
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 29, 2018
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
1989. Obraduje Okrągły Stół.
W Pniewach pod Poznaniem ginie w wypadku obcokrajowiec, lokalne służby porządkowe (a konkretnie dwóch cwanych milicjantów) plądrują bagażnik samochodu, a znalezione walory w dolarach skrzętnie zagospodarowują do celów prywatnych.
Miesiąc później. W Poznaniu jednocześnie ginie dwóch mężczyzn związanych ze środowiskiem cinkciarzy (z czego jeden nosi nazwisko Krzyżaniak, przypadek?) oraz pojawia się plotka, że już za chwilę handel walutą będzie legalny.
Obydwa wątki splatają się za sprawą Grubego Rycha, nieopanowanego pociągu Teosia Olkiewicza do alkoholu i płci pięknej (w tej kolejności) oraz mody, a konkretnie marmurkowych dżinsów, produkowanych w manufakturze Krzyżaniaka na Podolanach. Jak w kilku innych tomach, do gry wkraczają aktywni i emerytowani członkowie SB, którzy w aktualnej sytuacji politycznej są zdeterminowani do zapewnienia sobie godnej emerytury.
To, co spodobało mi się w tym tomie, to silne postaci kobiet - właścicielka butiku na Głogowskiej, Magda Jankowska, narzeczona ajenta motelu w Pniewach, Zosia Pietruszka czy pojawiająca się już wcześniej Marylka, eks-flama Olkiewicza. Tak naprawdę one rozwiązują całą sprawę i wymierzają sprawiedliwość, nawet najbardziej ogarnięty Mirek Brodziak jest tutaj postacią drugoplanową (bo kapitana Marjańskiego, który w tym tomie odkrywa prawdziwe uczucie, czy Teosia raczej nie można brać pod uwagę jako spiritus movens).
Inne tego autora tutaj.
#47
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipiec 10, 2018
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
1989. Obraduje Okrągły Stół.
W Pniewach pod Poznaniem ginie w wypadku obcokrajowiec, lokalne służby porządkowe (a konkretnie dwóch cwanych milicjantów) plądrują bagażnik samochodu, a znalezione walory w dolarach skrzętnie zagospodarowują do celów prywatnych.
Miesiąc później. W Poznaniu jednocześnie ginie dwóch mężczyzn związanych ze środowiskiem cinkciarzy (z czego jeden nosi nazwisko Krzyżaniak, przypadek?) oraz pojawia się plotka, że już za chwilę handel walutą będzie legalny.
Obydwa wątki splatają się za sprawą Grubego Rycha, nieopanowanego pociągu Teosia Olkiewicza do alkoholu i płci pięknej (w tej kolejności) oraz mody, a konkretnie marmurkowych dżinsów, produkowanych w manufakturze Krzyżaniaka na Podolanach. Jak w kilku innych tomach, do gry wkraczają aktywni i emerytowani członkowie SB, którzy w aktualnej sytuacji politycznej są zdeterminowani do zapewnienia sobie godnej emerytury.
To, co spodobało mi się w tym tomie, to silne postaci kobiet - właścicielka butiku na Głogowskiej, Magda Jankowska, narzeczona ajenta motelu w Pniewach, Zosia Pietruszka czy pojawiająca się już wcześniej Marylka, eks-flama Olkiewicza. Tak naprawdę one rozwiązują całą sprawę i wymierzają sprawiedliwość, nawet najbardziej ogarnięty Mirek Brodziak jest tutaj postacią drugoplanową (bo kapitana Marjańskiego, który w tym tomie odkrywa prawdziwe uczucie, czy Teosia raczej nie można brać pod uwagę jako spiritus movens).
Inne tego autora tutaj.
#47
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipiec 10, 2018
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Susie opowiada swoją dramatyczną historię - kiedy miała 14 lat, wracała ze szkoły przez pobliskie pole kukurydzy, na którym spotkała tego dziwnego sąsiada. Sąsiad pod pretekstem pokazania ciekawostki, zaciągnął ją do wykopanej w ziemi jamy, zgwałcił i zabił. Tak, Susie opowiada swoją historię już po śmierci, opowiadając ze specjalnego nieba o sobie i swojej osieroconej rodzinie. Z sielskiej krainy obserwuje, co dzieje się z jej rodziną - ojcem, który nie ustaje w poszukiwaniu zbrodniarza, kiedy policja rozłoży już ręce; matką, wybierającą ucieczkę i zapomnienie; młodszą siostrą, która czuje, jakby straciła pół siebie i musi żyć za dwie osoby; 4-letnim (w momencie śmierci) bratem czy wreszcie ekscentryczną babcią, która wprowadza się, by spoić rodzinę. Obserwuje przyjaciół, sąsiadów i swojego mordercę.
Znów mam rozjazd między reklamą a lekturą. Miało być wzruszająco, a łza mi się zakręciła w oku raz - kiedy do nieba po śmierci trafił pies Susie. Miała był zaskakująca fabuła ze zwrotem akcji - nie wiem, czy chodziło o osobę narratorki (zapewne rzadko jest nią zamordowana), czy też o magiczną zamianę, kiedy Susie na kilka godzin zamieniła się duszą z koleżanką ze szkoły[1], dzięki czemu mogła przespać się ze swoim ukochanym z liceum. Owszem - jest to książka miejscami drastyczna (zwłaszcza że osnuta częściowo na przeżyciach autorki[2]) i przerażająca dla rodzica, ale bajkowość narracji sprowadza ją do kryminału z wszechwiedzącym autorem.
[1] Tu w ogóle wątek jest słaby na wielu poziomach, raz, że realizm magiczny, dwa, że Ruth była raczej homoseksualna, ale dzięki wspólnej miłości do zamordowanej Susie i chwilowej zamianie dusz rozpoczęła heteroseksualny związek z Rayem.
[2] Czy ja chcę przeczytać autobiograficzną opowieść tej autorki, rozpoczynającą się od gwałtu?
Inne tej autorki:
#46
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 6, 2018
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 2 komentarze
- Skomentuj
Susie opowiada swoją dramatyczną historię - kiedy miała 14 lat, wracała ze szkoły przez pobliskie pole kukurydzy, na którym spotkała tego dziwnego sąsiada. Sąsiad pod pretekstem pokazania ciekawostki, zaciągnął ją do wykopanej w ziemi jamy, zgwałcił i zabił. Tak, Susie opowiada swoją historię już po śmierci, opowiadając ze specjalnego nieba o sobie i swojej osieroconej rodzinie. Z sielskiej krainy obserwuje, co dzieje się z jej rodziną - ojcem, który nie ustaje w poszukiwaniu zbrodniarza, kiedy policja rozłoży już ręce; matką, wybierającą ucieczkę i zapomnienie; młodszą siostrą, która czuje, jakby straciła pół siebie i musi żyć za dwie osoby; 4-letnim (w momencie śmierci) bratem czy wreszcie ekscentryczną babcią, która wprowadza się, by spoić rodzinę. Obserwuje przyjaciół, sąsiadów i swojego mordercę.
Znów mam rozjazd między reklamą a lekturą. Miało być wzruszająco, a łza mi się zakręciła w oku raz - kiedy do nieba po śmierci trafił pies Susie. Miała był zaskakująca fabuła ze zwrotem akcji - nie wiem, czy chodziło o osobę narratorki (zapewne rzadko jest nią zamordowana), czy też o magiczną zamianę, kiedy Susie na kilka godzin zamieniła się duszą z koleżanką ze szkoły[1], dzięki czemu mogła przespać się ze swoim ukochanym z liceum. Owszem - jest to książka miejscami drastyczna (zwłaszcza że osnuta częściowo na przeżyciach autorki[2]) i przerażająca dla rodzica, ale bajkowość narracji sprowadza ją do kryminału z wszechwiedzącym autorem.
[1] Tu w ogóle wątek jest słaby na wielu poziomach, raz, że realizm magiczny, dwa, że Ruth była raczej homoseksualna, ale dzięki wspólnej miłości do zamordowanej Susie i chwilowej zamianie dusz rozpoczęła heteroseksualny związek z Rayem.
[2] Czy ja chcę przeczytać autobiograficzną opowieść tej autorki, rozpoczynającą się od gwałtu?
Inne tej autorki:
#46
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 6, 2018
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 2 komentarze
- Skomentuj
Szwed Arne Murberg, nieco opóźniony w rozwoju (często zapomina wielu słów, wolno się uczy, często nie rozumie związków przyczynowo-skutkowych), ale bardzo rezolutny 30-latek dostaje od umierającego ojca misję. Ma odnaleźć swoją matkę, Violettę, która - jak się okazuje, wcale nie umarła, kiedy miał rok, tylko znudzona życiem rodzinnym zwiała z, jak to określił poetycznie ojciec, wędrownym trubadurem do Berlina. Po odnalezieniu matki ma przekazać jej zamknięte pudełko z nieznaną zawartością. Arne, wyposażony przez nadopiekuńczego wuja w dobre rady, zapas gotówki i pobieżną znajomość niemieckiego wsiada do samolotu i rozpoczyna przygodę. Nigdy wcześniej nie wyjeżdżał z rodzinnego miasteczka, wszystko jest nowe - ludzie, zapachy, jedzenie, ulice. Odkrywa restauracje, próbuje alkoholu nie zdając sobie sprawy ze skutków, gubi telefon komórkowy (jedyny kontakt z wujem i ciotką), ktoś kradnie mu buty, bo drzemka na ławce w Tiergarten to nie jest jeden z najlepszych pomysłów. Absurdalnie, Arne wcale nie traci ducha - każde z tych zdarzeń jest przyczynkiem do czegoś dobrego: kupna żółtych butów w KaDeWe, przypadkowego spotkania matki czy wreszcie poznania Beate, mówiącej po szwedzku Niemki.
To zupełnie inny typ książki niż wszystkie inne tego autora. W zasadzie to powieść obyczajowa z elementem mistycyzmu, brak w niej śledztwa i fabuła jest raczej drugorzędna (oczywiście cały czas szukałam tropów i czekałam, aż do akcji włączy się bardziej rzeczywisty detektyw niż wyimaginowany Perry Mason). Arne odkrywa, jak przyjemne może być życie, kiedy nikt mu nie organizuje czasu; owszem, nie jest najbystrzejszy, bywa łatwowierny, ale ostatecznie zaczyna wierzyć we własne siły. Drugoplanowa Beate, od dziecka traktowana jako słaba, jeżdżąca na wózku, uwolniła się spod presji ultra-religijnej rodziny już wcześniej; teraz pokazuje Arnemu, że mimo choroby jest mądrą, umiejącą się samodzielnie utrzymać osobą.
Pozostaje ten nieszczęsny element mistyczny, który, mam wrażenie, został wprowadzony nieco na siłę, żeby wszystkie elementy układanki się zazębiły. Wypuszczony z zakłady psychiatrycznego profesor Litvinus, wynajmujący mieszkanie w domu, w którym mieszkała matka Arnego, planuje wykonanie rytuału, dzięki któremu przeniesie się w czasie. Hipnotyzuje Arnego, który podczas hipnozy trafia do XVI wieku, gdzie - jako wiejski chłopak Aron - ma uratować skazaną na stos Beate, uznaną za czarownicę. Do uratowania przydaje się pudełko, które ma przekazać matce; rzeczywistość miesza się tu ze snami, Arne przemieszcza się w magiczny sposób między zagrożonym mieszkaniem profesora a Kolumną Zwycięstwa, gdzie budzi się z hipnotycznego snu po wykonaniu zadania.
Inne tego autora tutaj.
#41
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 17, 2018
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Szwed Arne Murberg, nieco opóźniony w rozwoju (często zapomina wielu słów, wolno się uczy, często nie rozumie związków przyczynowo-skutkowych), ale bardzo rezolutny 30-latek dostaje od umierającego ojca misję. Ma odnaleźć swoją matkę, Violettę, która - jak się okazuje, wcale nie umarła, kiedy miał rok, tylko znudzona życiem rodzinnym zwiała z, jak to określił poetycznie ojciec, wędrownym trubadurem do Berlina. Po odnalezieniu matki ma przekazać jej zamknięte pudełko z nieznaną zawartością. Arne, wyposażony przez nadopiekuńczego wuja w dobre rady, zapas gotówki i pobieżną znajomość niemieckiego wsiada do samolotu i rozpoczyna przygodę. Nigdy wcześniej nie wyjeżdżał z rodzinnego miasteczka, wszystko jest nowe - ludzie, zapachy, jedzenie, ulice. Odkrywa restauracje, próbuje alkoholu nie zdając sobie sprawy ze skutków, gubi telefon komórkowy (jedyny kontakt z wujem i ciotką), ktoś kradnie mu buty, bo drzemka na ławce w Tiergarten to nie jest jeden z najlepszych pomysłów. Absurdalnie, Arne wcale nie traci ducha - każde z tych zdarzeń jest przyczynkiem do czegoś dobrego: kupna żółtych butów w KaDeWe, przypadkowego spotkania matki czy wreszcie poznania Beate, mówiącej po szwedzku Niemki.
To zupełnie inny typ książki niż wszystkie inne tego autora. W zasadzie to powieść obyczajowa z elementem mistycyzmu, brak w niej śledztwa i fabuła jest raczej drugorzędna (oczywiście cały czas szukałam tropów i czekałam, aż do akcji włączy się bardziej rzeczywisty detektyw niż wyimaginowany Perry Mason). Arne odkrywa, jak przyjemne może być życie, kiedy nikt mu nie organizuje czasu; owszem, nie jest najbystrzejszy, bywa łatwowierny, ale ostatecznie zaczyna wierzyć we własne siły. Drugoplanowa Beate, od dziecka traktowana jako słaba, jeżdżąca na wózku, uwolniła się spod presji ultra-religijnej rodziny już wcześniej; teraz pokazuje Arnemu, że mimo choroby jest mądrą, umiejącą się samodzielnie utrzymać osobą.
Pozostaje ten nieszczęsny element mistyczny, który, mam wrażenie, został wprowadzony nieco na siłę, żeby wszystkie elementy układanki się zazębiły. Wypuszczony z zakłady psychiatrycznego profesor Litvinus, wynajmujący mieszkanie w domu, w którym mieszkała matka Arnego, planuje wykonanie rytuału, dzięki któremu przeniesie się w czasie. Hipnotyzuje Arnego, który podczas hipnozy trafia do XVI wieku, gdzie - jako wiejski chłopak Aron - ma uratować skazaną na stos Beate, uznaną za czarownicę. Do uratowania przydaje się pudełko, które ma przekazać matce; rzeczywistość miesza się tu ze snami, Arne przemieszcza się w magiczny sposób między zagrożonym mieszkaniem profesora a Kolumną Zwycięstwa, gdzie budzi się z hipnotycznego snu po wykonaniu zadania.
Inne tego autora tutaj.
#41
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 17, 2018
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Detektyw Jane Rizzoli wraz z zaprzyjaźnioną patolog, Maurą Isles, prowadzą śledztwo w sprawie brutalnie zamordowanego myśliwego, częściowo zjedzonego przez zwierzęta domowe oraz wypatroszonego. Szybko odkrywają, również za pomocą mozolnej analizy mikrośladów i billingów (na które notabene czeka się miesiącami), że tego typu zbrodni pojawiło się więcej. Drugi wątek, sprzed kilku lat, opowiada o pechowym safari w Afryce, podczas którego giną kolejni uczestnicy, w tym syn zamordowanego współcześnie myśliwego. Obie sprawy się splatają, a Maura adoptuje kota, znalezionego w domu denata.
Złego słowa bym nie powiedziała, bo to uczciwy procedural, nie przeszkadza nawet, że 9. tom cyklu o obu bohaterkach (zekranizowanego, oglądał ktoś?), tyle że jak na topową powieść z twistem to jednak tego twista za mało. Morderca podszywa się pod kogoś innego, finał.
#40
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 12, 2018
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 2 komentarze
- Skomentuj
Detektyw Jane Rizzoli wraz z zaprzyjaźnioną patolog, Maurą Isles, prowadzą śledztwo w sprawie brutalnie zamordowanego myśliwego, częściowo zjedzonego przez zwierzęta domowe oraz wypatroszonego. Szybko odkrywają, również za pomocą mozolnej analizy mikrośladów i billingów (na które notabene czeka się miesiącami), że tego typu zbrodni pojawiło się więcej. Drugi wątek, sprzed kilku lat, opowiada o pechowym safari w Afryce, podczas którego giną kolejni uczestnicy, w tym syn zamordowanego współcześnie myśliwego. Obie sprawy się splatają, a Maura adoptuje kota, znalezionego w domu denata.
Złego słowa bym nie powiedziała, bo to uczciwy procedural, nie przeszkadza nawet, że 9. tom cyklu o obu bohaterkach (zekranizowanego, oglądał ktoś?), tyle że jak na topową powieść z twistem to jednak tego twista za mało. Morderca podszywa się pod kogoś innego, finał.
#40
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 12, 2018
Link bezpośredni -
Tag:
kryminal
- 2 komentarze
- Skomentuj