Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Tag: portugalia

Kawałek metra (6)

Jeśli macie opcję przyjechania do Lizbony samochodem, to serdecznie odradzam, zwłaszcza do centrum. Bo w centrum, to wiadomo, imperatyw turystyczny to charakterystyczne zatłoczone tramwaje, aczkolwiek tym razem nie przejechałam się takim, za to z przyjemnością jeździłam metrem. Metro jest stosunkowo nowe, budowa rozpoczęła się w latach 50. Cztery linie - Czerwona (Amarela, linia Oriente), Zielona (Verde, linia karaweli), Żółta (Amarela, linia słonecznika) i Niebieska (Azul, linia mew) - dowiozą chyba wszędzie poza zachodnią częścią miasta (tam, gdzie Tor de Belem), ale można przesiąść się w ramach biletu na pociąg. Stacje są różne - od malutkich i niepozornych jak Telheiras do widowiskowych jak Oriente, za to w większości ozdobione kaflami albo muralami.

Dotychczas: Berlin * Budapeszt * Buenos Aires * Dublin * Praga * Lizbona * Porto * Wiedeń * Saloniki * Amsterdam.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 22, 2023

Link bezpośredni - Tag: portugalia - 0 komentarzy - Skomentuj


Kawałek metra (6)

Jeśli macie opcję przyjechania do Lizbony samochodem, to serdecznie odradzam, zwłaszcza do centrum. Bo w centrum, to wiadomo, imperatyw turystyczny to charakterystyczne zatłoczone tramwaje, aczkolwiek tym razem nie przejechałam się takim, za to z przyjemnością jeździłam metrem. Metro jest stosunkowo nowe, budowa rozpoczęła się w latach 50. Cztery linie - Czerwona (Amarela, linia Oriente), Zielona (Verde, linia karaweli), Żółta (Amarela, linia słonecznika) i Niebieska (Azul, linia mew) - dowiozą chyba wszędzie poza zachodnią częścią miasta (tam, gdzie Tor de Belem), ale można przesiąść się w ramach biletu na pociąg. Stacje są różne - od malutkich i niepozornych jak Telheiras do widowiskowych jak Oriente, za to w większości ozdobione kaflami albo muralami.

Dotychczas: Berlin * Budapeszt * Buenos Aires * Dublin * Praga * Lizbona * Porto * Wiedeń * Saloniki * Amsterdam.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 22, 2023

Link bezpośredni - Tag: portugalia - 0 komentarzy - Skomentuj


Lizbona, Bairro Alto

[3.11.2023]

W poprzednim odcinku zatrzymałam się w jednej ze starszych kawiarni w Lizbonie, żeby nieco, pun intended, odrestaurowana, udać się przez psychodeliczny plac Rossio i plac Carmo w kierunku Windy Świętej Justyny, zwanej też Windą Carmo (tak, to powinno mi dać do myślenia). Oczywiście samej windy nie żałuję, bo Elevador de Santa Justa to przepiękna ażurowa stalowa konstrukcja w stylu neogotyckim, stałam pod nią z szeroko otwartymi oczami i mam nadzieję, że zamkniętymi ustami, ale mogło mi też co nieco i w kwestii szczęki opaść. A stałam ponad 40 minut, bo to sztandarowe miejsce turystyczne i chyba połowa turystów miała plan nią wjechać; eloy rozpoznał nawet pasażerów lotu z Poznania. A kiedy już swoje odstałam (ignorując sklep MUJI, który był tuż obok), kupiłam bilety i wjechałam na górę, zachwyciłam widokiem, okazało się, że można było na platformę widokową wejść darmo z placu Carmo, na którym chyba tylko ze złośliwości nie było wielkiej strzałki “TĘDY PUNKT WIDOKOWY”. A może była, a ja nie znalazłam. Nie zapomnę ci tego, Lizbono, złamałaś mi ufne serduszko. Na placu Carmo oczywiście pominęłam ruiny klasztoru, bo cóż ciekawego mogłoby się w czymś tak antycznym znaleźć, nie poklepałam się za to po ramieniu. Na szczęście kolejny przystanek - Miradouro de São Pedro de Alcântara w Jardim António Nobre był darmowy, a widoki jeszcze piękniejsze, bo właśnie zaczęło zachodzić słońce. W roli wisienki na czubku obiad w restauracji o dźwięcznej nazwie La Paparrucha (“Nonsens”) z tarasem widokowym oraz - już po zapadnięciu zmroku - powrót przez park, wzdłuż trasy ukośnego tramwaju Glória i do metra przy placu Rossio.

Oficjalnie chwalę moją rodzinę, która przeszła kilkanaście tysięcy kroków bez specjalnego narzekania, chociaż warunki terenowe bywały trudne.

Adresy:

Śniadanie w "Dear Breakfast", reszty nie sfotografowałam(!)

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 19, 2023

Link bezpośredni - Tag: portugalia - 2 komentarze - Skomentuj


Lizbona, Bairro Alto

[3.11.2023]

W poprzednim odcinku zatrzymałam się w jednej ze starszych kawiarni w Lizbonie, żeby nieco, pun intended, odrestaurowana, udać się przez psychodeliczny plac Rossio i plac Carmo w kierunku Windy Świętej Justyny, zwanej też Windą Carmo (tak, to powinno mi dać do myślenia). Oczywiście samej windy nie żałuję, bo Elevador de Santa Justa to przepiękna ażurowa stalowa konstrukcja w stylu neogotyckim, stałam pod nią z szeroko otwartymi oczami i mam nadzieję, że zamkniętymi ustami, ale mogło mi też co nieco i w kwestii szczęki opaść. A stałam ponad 40 minut, bo to sztandarowe miejsce turystyczne i chyba połowa turystów miała plan nią wjechać; eloy rozpoznał nawet pasażerów lotu z Poznania. A kiedy już swoje odstałam (ignorując sklep MUJI, który był tuż obok), kupiłam bilety i wjechałam na górę, zachwyciłam widokiem, okazało się, że można było na platformę widokową wejść darmo z placu Carmo, na którym chyba tylko ze złośliwości nie było wielkiej strzałki “TĘDY PUNKT WIDOKOWY”. A może była, a ja nie znalazłam. Nie zapomnę ci tego, Lizbono, złamałaś mi ufne serduszko. Na placu Carmo oczywiście pominęłam ruiny klasztoru, bo cóż ciekawego mogłoby się w czymś tak antycznym znaleźć, nie poklepałam się za to po ramieniu. Na szczęście kolejny przystanek - Miradouro de São Pedro de Alcântara w Jardim António Nobre był darmowy, a widoki jeszcze piękniejsze, bo właśnie zaczęło zachodzić słońce. W roli wisienki na czubku obiad w restauracji o dźwięcznej nazwie La Paparrucha (“Nonsens”) z tarasem widokowym oraz - już po zapadnięciu zmroku - powrót przez park, wzdłuż trasy ukośnego tramwaju Glória i do metra przy placu Rossio.

Oficjalnie chwalę moją rodzinę, która przeszła kilkanaście tysięcy kroków bez specjalnego narzekania, chociaż warunki terenowe bywały trudne.

Adresy:

Śniadanie w "Dear Breakfast", reszty nie sfotografowałam(!)

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 19, 2023

Link bezpośredni - Tag: portugalia - 2 komentarze - Skomentuj


Lizbona, Baixa-Chiado

[3/5.11.2023]

Wywiało mnie w listopadzie do Lizbony, impulsowo kupiłam bilety lotnicze zaraz po tym, jak okazało się, że jest lot bezpośredni z Poznania. Niczego nie żałuję, trzy dni w sandałach i gołymi nogami pod błękitnym niebem są absolutnie warte wydatku, a Lizbona prześliczna (choć z drobnymi wadami, ale o tym później).

O tym, że metro jest najlepsze do podróżowania po Lizbonie, opowiem niebawem. Na razie niech Wam wystarczy, że w metrze są ruchome schody (zwykle), a potem jedzie się po płaskim. Albowiem to w Lizbonie jest rzadkość, pozostałe części miasta są skośne, przy czym moje doświadczenie jest takie, że wbrew fizyce i logice więcej się idzie w górę. Więc te naście tysięcy kroków, jakie robiłam z coraz bardziej zrezygnowaną rodziną każdego dnia, powinno liczyć się razy dwa, bo Było Trudno. Zaczęłam od nadbrzeżnej stacji Cais do Sodré, skąd - zerkając tęsknie na to, co po drugiej stronie Tagu - przeszłam przez halę Mercado da Ribeira do Pink Street, gdzie za pomocą subtelnego różu zaznaczono, że tu kiedyś było życie nocne, salony negocjowalnego afektu i inne przybytki rozrywki dla dorosłych. Z przerwą na drugie śniadanie - bo nic tak nie wyczerpuje, jak chodzenie pod górę i z góry - trafiłam na Praça do Comércio, tamże na nabrzeżu poślizgnęłam się na wodorostach, ale utrzymałam pion, a w ramach rekompensaty namówiłam resztę na wjazd na szczyt Arco da Rua Augusta (windą, ale trochę schodów też było). Widoki z jednej strony na wodę, z trzech na miasto, ale to nic unikalnego, bo tutaj punktów widokowych jak napluć; wspomniałam, że prześliczne miasto? Dygresja: pod Łukiem byłam świadkinią, jak w życiu dwóch młodych mężczyzn chyba coś radosnego się wydarzyło, bo obejmowali się i przytulali, a potem poszli za rękę Rua Augusta, przemiły widok, niech się chłopakom darzy w życiu. Na przedobiednią kawę chciałam iść do wzrokowo fantastycznej kawiarni A Brasileira, ale na taki sam pomysł wpadła setka innych turystów, więc wypiłam mazagran i zjadłam truskawkową tartę tuż obok.

W następnym odcinku opowiem o pierwszej pułapce na turystów i dwóch kolejnych miejscach z widokami oraz o Nonsensie.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek listopad 13, 2023

Link bezpośredni - Tag: portugalia - 2 komentarze - Skomentuj


Lizbona, Baixa-Chiado

[3/5.11.2023]

Wywiało mnie w listopadzie do Lizbony, impulsowo kupiłam bilety lotnicze zaraz po tym, jak okazało się, że jest lot bezpośredni z Poznania. Niczego nie żałuję, trzy dni w sandałach i gołymi nogami pod błękitnym niebem są absolutnie warte wydatku, a Lizbona prześliczna (choć z drobnymi wadami, ale o tym później).

O tym, że metro jest najlepsze do podróżowania po Lizbonie, opowiem niebawem. Na razie niech Wam wystarczy, że w metrze są ruchome schody (zwykle), a potem jedzie się po płaskim. Albowiem to w Lizbonie jest rzadkość, pozostałe części miasta są skośne, przy czym moje doświadczenie jest takie, że wbrew fizyce i logice więcej się idzie w górę. Więc te naście tysięcy kroków, jakie robiłam z coraz bardziej zrezygnowaną rodziną każdego dnia, powinno liczyć się razy dwa, bo Było Trudno. Zaczęłam od nadbrzeżnej stacji Cais do Sodré, skąd - zerkając tęsknie na to, co po drugiej stronie Tagu - przeszłam przez halę Mercado da Ribeira do Pink Street, gdzie za pomocą subtelnego różu zaznaczono, że tu kiedyś było życie nocne, salony negocjowalnego afektu i inne przybytki rozrywki dla dorosłych. Z przerwą na drugie śniadanie - bo nic tak nie wyczerpuje, jak chodzenie pod górę i z góry - trafiłam na Praça do Comércio, tamże na nabrzeżu poślizgnęłam się na wodorostach, ale utrzymałam pion, a w ramach rekompensaty namówiłam resztę na wjazd na szczyt Arco da Rua Augusta (windą, ale trochę schodów też było). Widoki z jednej strony na wodę, z trzech na miasto, ale to nic unikalnego, bo tutaj punktów widokowych jak napluć; wspomniałam, że prześliczne miasto? Dygresja: pod Łukiem byłam świadkinią, jak w życiu dwóch młodych mężczyzn chyba coś radosnego się wydarzyło, bo obejmowali się i przytulali, a potem poszli za rękę Rua Augusta, przemiły widok, niech się chłopakom darzy w życiu. Na przedobiednią kawę chciałam iść do wzrokowo fantastycznej kawiarni A Brasileira, ale na taki sam pomysł wpadła setka innych turystów, więc wypiłam mazagran i zjadłam truskawkową tartę tuż obok.

W następnym odcinku opowiem o pierwszej pułapce na turystów i dwóch kolejnych miejscach z widokami oraz o Nonsensie.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek listopad 13, 2023

Link bezpośredni - Tag: portugalia - 2 komentarze - Skomentuj


Miejskie klimaty

[29.01 / 1.02 / 3.02.2023]

Jako że nie mieszkałam w centrum Funchal, a właśnie w centrum jest większość typowo miejskich atrakcji - muzea, marina, uliczki, kolejka gondolowa na górę Monte czy do ogrodu botanicznego, trzeba było do stolicy dojechać. Do czasu wypożyczenia czerwonego Forda Fiesty, którym na plener, spod samego hotelu miałam doskonały autobus, regularnie, co 20 minut, dowoził do większości miejsc turystycznych za niewygórowaną opłatą €1,95 u kierowcy albo w automacie (można znacznie tańszy bilet dzienny czy tygodniowy), jeździ też piętrowy hop-on hop-off, ale tu nie korzystałam. Nie wiem, czy dobrze się w Funchal mieszka, ale z punktu widzenia turysty trafia się wszędzie dość prosto, dużo restauracji, można przespacerować się wzdłuż wybrzeża aż do Fortalezzy de Sao Tiago, która ma to do siebie, że jest żółta. Zignorowałam muzea, zwłaszcza starannie zignorowałam Muzeum Cristiano Ronaldo, poszłam za to do Parku Miejskiego (zwanego też Ogrodem Dony Amélii), gdzie widoki jak z gazetki Jehowych i - kawałek dalej - pod nieco kreskówkowy pomnik Elżbiety Bawarskiej, która przed wizytą na Korfu spędziła kilka miesięcy na Maderze, gdzie dochodziła do zdrowia po gruźlicy (i prawdopodobnie depresji). Jak poprzednio, poszłam do Mercado dos Lavradores i przespacerowałam się ozdobioną kolorowymi drzwiami uliczką Świętej Marii.

Restauracje (poza kawiarnią wszystkie ze specjalnością lokalne ryby i mięso):

Jedno z licznych rond, na bogato Droga do katedry Se Uliczki / Calcateros Katedra na muralu Banana's / Katedra Se Po deszczu / Dekoracje świąteczne, wszak styczeń Widok na miasto z fortecy W drodze do portu / Fortalezza de Sao Tiago Falochrony Bulwary / Morze i skałki Kałuże, bo padało co chwila Avenida del Mar Zona Velha Murale Teleferico Palazo de Sao Laurenco / Teleferico Kawiarnia O Verdinho Krzysztof / Dona Amélia Garden Widok na Funchal z obwodnicy Muzeum CR / Pomnik Sisi Widok na marinę z parku Drzwi z ulicy Santa Maria Bogata flora Drzwi z ulicy Santa Maria Marina Mercado dos Lavradores

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 19, 2023

Link bezpośredni - Tag: portugalia - 0 komentarzy - Skomentuj


Miejskie klimaty

[29.01 / 1.02 / 3.02.2023]

Jako że nie mieszkałam w centrum Funchal, a właśnie w centrum jest większość typowo miejskich atrakcji - muzea, marina, uliczki, kolejka gondolowa na górę Monte czy do ogrodu botanicznego, trzeba było do stolicy dojechać. Do czasu wypożyczenia czerwonego Forda Fiesty, którym na plener, spod samego hotelu miałam doskonały autobus, regularnie, co 20 minut, dowoził do większości miejsc turystycznych za niewygórowaną opłatą €1,95 u kierowcy albo w automacie (można znacznie tańszy bilet dzienny czy tygodniowy), jeździ też piętrowy hop-on hop-off, ale tu nie korzystałam. Nie wiem, czy dobrze się w Funchal mieszka, ale z punktu widzenia turysty trafia się wszędzie dość prosto, dużo restauracji, można przespacerować się wzdłuż wybrzeża aż do Fortalezzy de Sao Tiago, która ma to do siebie, że jest żółta. Zignorowałam muzea, zwłaszcza starannie zignorowałam Muzeum Cristiano Ronaldo, poszłam za to do Parku Miejskiego (zwanego też Ogrodem Dony Amélii), gdzie widoki jak z gazetki Jehowych i - kawałek dalej - pod nieco kreskówkowy pomnik Elżbiety Bawarskiej, która przed wizytą na Korfu spędziła kilka miesięcy na Maderze, gdzie dochodziła do zdrowia po gruźlicy (i prawdopodobnie depresji). Jak poprzednio, poszłam do Mercado dos Lavradores i przespacerowałam się ozdobioną kolorowymi drzwiami uliczką Świętej Marii.

Restauracje (poza kawiarnią wszystkie ze specjalnością lokalne ryby i mięso):

Jedno z licznych rond, na bogato Droga do katedry Se Uliczki / Calcateros Katedra na muralu Banana's / Katedra Se Po deszczu / Dekoracje świąteczne, wszak styczeń Widok na miasto z fortecy W drodze do portu / Fortalezza de Sao Tiago Falochrony Bulwary / Morze i skałki Kałuże, bo padało co chwila Avenida del Mar Zona Velha Murale Teleferico Palazo de Sao Laurenco / Teleferico Kawiarnia O Verdinho Krzysztof / Dona Amélia Garden Widok na Funchal z obwodnicy Muzeum CR / Pomnik Sisi Widok na marinę z parku Drzwi z ulicy Santa Maria Bogata flora Drzwi z ulicy Santa Maria Marina Mercado dos Lavradores

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 19, 2023

Link bezpośredni - Tag: portugalia - 0 komentarzy - Skomentuj


Samoloty

Lubię latać. Wiem, niepolitycznie się do tego przyznawać, bo ślad węglowy za lataniem idzie spory, ale lubię, co zrobisz. Na usprawiedliwienie - latam na małe dystanse (na duży ostatnio leciałam w 2009), a dodatkowo to mój pierwszy samolot od 2019 roku. Czuję się rozgrzeszona, więc.

Okazało się też, że czemuś nie opublikowałam nielicznych zdjęć z mojej poprzedniej podróży na Maderę, co się mają zmarnować, jeśli nie muszą. Jak już wspominałam, maderskie lotnisko jest wymagające i czasem trudno wylądować; tym razem lot był idealny, a lądowanie w zasadzie bez przygód, jeśli nie liczyć kołysania przy podchodzeniu, zakończonego, excusez le mot, siarczystym pierdolnięciem o pas. Oklaski zdecydowanie się należały. Jedyna wada - wylot był o 8 rano, ale to i tak lepiej niż wylot o 6 poprzednio. Lotnisko wyspiarskie ma też tę zaletę, że taras widokowy wychodzi na pas i zamiast kisić się w hali, można siedzieć w słonku i patrzeć na samoloty. Z powrotem w gratisie dostałam przelot nad wyspą i pobliskimi wysepkami - Desertas i Porto Santo, b. zadowolona.

Ławica, sierpień 6 rano (2018) Ławica (2018) Santa Cruz Canico Canico Przy paśniku Chmurki / Ilhas Desertas Porto Santo / Zachód słońca nad EuropąPorto Santo

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 12, 2023

Link bezpośredni - Tag: portugalia - 2 komentarze - Skomentuj


Samoloty

Lubię latać. Wiem, niepolitycznie się do tego przyznawać, bo ślad węglowy za lataniem idzie spory, ale lubię, co zrobisz. Na usprawiedliwienie - latam na małe dystanse (na duży ostatnio leciałam w 2009), a dodatkowo to mój pierwszy samolot od 2019 roku. Czuję się rozgrzeszona, więc.

Okazało się też, że czemuś nie opublikowałam nielicznych zdjęć z mojej poprzedniej podróży na Maderę, co się mają zmarnować, jeśli nie muszą. Jak już wspominałam, maderskie lotnisko jest wymagające i czasem trudno wylądować; tym razem lot był idealny, a lądowanie w zasadzie bez przygód, jeśli nie liczyć kołysania przy podchodzeniu, zakończonego, excusez le mot, siarczystym pierdolnięciem o pas. Oklaski zdecydowanie się należały. Jedyna wada - wylot był o 8 rano, ale to i tak lepiej niż wylot o 6 poprzednio. Lotnisko wyspiarskie ma też tę zaletę, że taras widokowy wychodzi na pas i zamiast kisić się w hali, można siedzieć w słonku i patrzeć na samoloty. Z powrotem w gratisie dostałam przelot nad wyspą i pobliskimi wysepkami - Desertas i Porto Santo, b. zadowolona.

Ławica, sierpień 6 rano (2018) Ławica (2018) Santa Cruz Canico Canico Przy paśniku Chmurki / Ilhas Desertas Porto Santo / Zachód słońca nad EuropąPorto Santo

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 12, 2023

Link bezpośredni - Tag: portugalia - 2 komentarze - Skomentuj