Tag:
wloclawek
Na stronie www można przeczytać tylko enigmatyczną informację, że to XIX-wieczny eklektyczny pałacyk. Babcia wspomniała, że "kiedyś" należał do rodziny Bojańczyków, ale czy tych od przemysłu i browaru czy innych - nie wiem. W każdym razie dziś to miłe, ładnie i klimatycznie, choć nieco pretensjonalnie odnowione miejsce (ale jakoś niespecjalnie mnie rażą w pałacyku sielankowe ogrody malowane na ścianach, złocenia, mięsiste zasłony i finezyjnie wyginane wyściełane meble). Lepiej tak niż jak w Owińskach, gdzie zamiast weselnej muzyki, fontanny, wygodnych łóżek i ekspresu do kawy o poranku są okna zabite deskami.
Kiedy wieczorem spacerowałam dookoła, wietrząc głowę po całym dniu, kojarzył mi się z domem Muminków w Dolinie. Ze swoimi wieżyczkami, ciepło oświetloną werandą, wycinanymi laubzegą (nigdy mi się nie chciało poszukać i dopiero od kilku dni wiem, że to piłka włosowa) drewnianymi ozdobami przy dachu i poręczach, ogrodem z hortensji, kalin i późnych azalii. Na werandzie stał śniadaniowy bufet, a wieczorem można było usiąść z kieliszkiem wina i słuchać pociągów, przejeżdżających w miękkiej nocy z jednej strony świata na drugą.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 18, 2010
Link bezpośredni -
Tag:
wloclawek
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Na stronie www można przeczytać tylko enigmatyczną informację, że to XIX-wieczny eklektyczny pałacyk. Babcia wspomniała, że "kiedyś" należał do rodziny Bojańczyków, ale czy tych od przemysłu i browaru czy innych - nie wiem. W każdym razie dziś to miłe, ładnie i klimatycznie, choć nieco pretensjonalnie odnowione miejsce (ale jakoś niespecjalnie mnie rażą w pałacyku sielankowe ogrody malowane na ścianach, złocenia, mięsiste zasłony i finezyjnie wyginane wyściełane meble). Lepiej tak niż jak w Owińskach, gdzie zamiast weselnej muzyki, fontanny, wygodnych łóżek i ekspresu do kawy o poranku są okna zabite deskami.
Kiedy wieczorem spacerowałam dookoła, wietrząc głowę po całym dniu, kojarzył mi się z domem Muminków w Dolinie. Ze swoimi wieżyczkami, ciepło oświetloną werandą, wycinanymi laubzegą (nigdy mi się nie chciało poszukać i dopiero od kilku dni wiem, że to piłka włosowa) drewnianymi ozdobami przy dachu i poręczach, ogrodem z hortensji, kalin i późnych azalii. Na werandzie stał śniadaniowy bufet, a wieczorem można było usiąść z kieliszkiem wina i słuchać pociągów, przejeżdżających w miękkiej nocy z jednej strony świata na drugą.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 18, 2010
Link bezpośredni -
Tag:
wloclawek
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zupełnie przypadkiem, zaraz za płotem eklektycznego pałacyku[1], w którym spędziłam weekend, znalazłam kilka samochodów, pokrytych wiekowymi osadami kurzu zaimpregnowanego kolejnymi deszczami i śniegami. Kabina syrenki wyglądała jakby była zatopiona i wyjęta z wodą i wodorostami ciągle w środku. Gdzieś dalej furgonetka i duchy innych, pozostawionych bez żalu lata temu samochodów, obrosłych krzakami, chwastami i innymi samosiejkami. Ogród nie był zamknięty, należał do posesji obok, zamieszkałej (nie tylko przez koty, chyba że umiały wieczorem zapalać światło). Nowa era ozdób trawnikowych?

GALERIA ZDJĘĆ
[1] O pałacyku też mogę, jak będzie zapotrzebowanie społeczne.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 17, 2010
Link bezpośredni -
Tag:
wloclawek
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Zupełnie przypadkiem, zaraz za płotem eklektycznego pałacyku[1], w którym spędziłam weekend, znalazłam kilka samochodów, pokrytych wiekowymi osadami kurzu zaimpregnowanego kolejnymi deszczami i śniegami. Kabina syrenki wyglądała jakby była zatopiona i wyjęta z wodą i wodorostami ciągle w środku. Gdzieś dalej furgonetka i duchy innych, pozostawionych bez żalu lata temu samochodów, obrosłych krzakami, chwastami i innymi samosiejkami. Ogród nie był zamknięty, należał do posesji obok, zamieszkałej (nie tylko przez koty, chyba że umiały wieczorem zapalać światło). Nowa era ozdób trawnikowych?

GALERIA ZDJĘĆ
[1] O pałacyku też mogę, jak będzie zapotrzebowanie społeczne.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 17, 2010
Link bezpośredni -
Tag:
wloclawek
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Włocławek się prawie nie zmienił. Prawie, bo ma nowe restauracje, hotele, modne sklepy, klimatyczne centrum handlowe w odremontowanych budynkach chyba pofabrycznych. Nie zmienił, bo dalej na placu Wolności stoi ten sam zakamuflowany pomnik z radzieckim żołnierzem i kołchoźnicą, z którego za pomocą sprytnej okładziny powstał pomnik bardziej neutralny. Dalej na 3 Maja siaduje lokalna śmietanka spod znaku piwa i tańszego wina, tyle że teraz ma ustawione ładne ławeczki, a na ulicy jest świeży bruk i ścieżka rowerowa. Dalej nekrologi wiszą na rogu Piekarskiej, a leciwe panie wymieniają komentarze na miarę tych na naszej-klasie czy facebooku.
Zmieniło się to, że wróciłam po kilkunastu latach[1] jako turystka z aparatem, bogatsza w kilkadziesiąt obejrzanych miast i kilkadziesiąt tysięcy zrobionych zdjęć, nie wspominając o masie obejrzanych i zapamiętanych gdzieś z tyłu głowy. Pamiętałam układ ulic, mniej więcej kojarzyłam, gdzie się coś zmieniło, gdzie wyremontowali ruinkę, którędy do katedry i gdzie siedziałam podczas pleneru w 1989 albo 1990 roku i malowałam basztę przy wylocie mostu. Nie pamiętałam samego miasta (trochę oszukuję, oglądam przecież ładny blog ze zdjęciami Włocławka) i zobaczyłam miasto z niebanalną i ładną starówką. Zaniedbane, biedne, miejscami tragicznie zniszczone (a śmiałam się, że w Łodzi i dzisiaj dałoby się kręcić filmy wojenne; otóż nie tylko), ale takie, gdzie warto patrzeć na szczyty kamienic, zaglądać w bramy, wchodzić do kościołów, przejść się bulwarami i odświeżonym mostem. Dużo brakuje. Chodników, farby, remontów, kawiarni i chyba poczucia sensu, żeby się o to wszystko starać. Chociaż po coś powstała ceglana Wzorcownia.

Kiedy przygotowywałam się do matury z angielskiego, jednym z tematów była niedługa wypowiedź, czemu warto odwiedzić moje miasto. Wtedy jak wszyscy klepałam formułki o tym, że katedra, fabryka celulozy i fajansu, elektrownia wodna, parki i Wisła. Teraz bym pewnie powiedziała, że warto, żeby zobaczyć kawałek historii i potencjału do stworzenia europejskiego miasta, do którego warto na weekend.
GALERIA ZDJĘĆ.
[1] Bo bywałam częściej. Ale dawno nie miałam okazji przejść się ulicami.
[2] (nie, nie ma nigdzie [2] powyżej, ale mi się dygresyjnie skojarzyło) Jest taka reklama Axe z Szycem, który klika za każdym razem, jak ogląda się za nim panna. Kiedy TŻ idzie z Majem w chuście, zalicza porównywalnie tyle, jak nie więcej, spojrzeń. Różnica między Poznaniem a Włocławkiem jest taka, że w Poznaniu to zwykle uśmiech i potakiwanie, we Włocławku wielkie a widoczne #wtf.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 16, 2010
Link bezpośredni -
Tag:
wloclawek
- 1 komentarz
- Skomentuj
Włocławek się prawie nie zmienił. Prawie, bo ma nowe restauracje, hotele, modne sklepy, klimatyczne centrum handlowe w odremontowanych budynkach chyba pofabrycznych. Nie zmienił, bo dalej na placu Wolności stoi ten sam zakamuflowany pomnik z radzieckim żołnierzem i kołchoźnicą, z którego za pomocą sprytnej okładziny powstał pomnik bardziej neutralny. Dalej na 3 Maja siaduje lokalna śmietanka spod znaku piwa i tańszego wina, tyle że teraz ma ustawione ładne ławeczki, a na ulicy jest świeży bruk i ścieżka rowerowa. Dalej nekrologi wiszą na rogu Piekarskiej, a leciwe panie wymieniają komentarze na miarę tych na naszej-klasie czy facebooku.
Zmieniło się to, że wróciłam po kilkunastu latach[1] jako turystka z aparatem, bogatsza w kilkadziesiąt obejrzanych miast i kilkadziesiąt tysięcy zrobionych zdjęć, nie wspominając o masie obejrzanych i zapamiętanych gdzieś z tyłu głowy. Pamiętałam układ ulic, mniej więcej kojarzyłam, gdzie się coś zmieniło, gdzie wyremontowali ruinkę, którędy do katedry i gdzie siedziałam podczas pleneru w 1989 albo 1990 roku i malowałam basztę przy wylocie mostu. Nie pamiętałam samego miasta (trochę oszukuję, oglądam przecież ładny blog ze zdjęciami Włocławka) i zobaczyłam miasto z niebanalną i ładną starówką. Zaniedbane, biedne, miejscami tragicznie zniszczone (a śmiałam się, że w Łodzi i dzisiaj dałoby się kręcić filmy wojenne; otóż nie tylko), ale takie, gdzie warto patrzeć na szczyty kamienic, zaglądać w bramy, wchodzić do kościołów, przejść się bulwarami i odświeżonym mostem. Dużo brakuje. Chodników, farby, remontów, kawiarni i chyba poczucia sensu, żeby się o to wszystko starać. Chociaż po coś powstała ceglana Wzorcownia.

Kiedy przygotowywałam się do matury z angielskiego, jednym z tematów była niedługa wypowiedź, czemu warto odwiedzić moje miasto. Wtedy jak wszyscy klepałam formułki o tym, że katedra, fabryka celulozy i fajansu, elektrownia wodna, parki i Wisła. Teraz bym pewnie powiedziała, że warto, żeby zobaczyć kawałek historii i potencjału do stworzenia europejskiego miasta, do którego warto na weekend.
GALERIA ZDJĘĆ.
[1] Bo bywałam częściej. Ale dawno nie miałam okazji przejść się ulicami.
[2] (nie, nie ma nigdzie [2] powyżej, ale mi się dygresyjnie skojarzyło) Jest taka reklama Axe z Szycem, który klika za każdym razem, jak ogląda się za nim panna. Kiedy TŻ idzie z Majem w chuście, zalicza porównywalnie tyle, jak nie więcej, spojrzeń. Różnica między Poznaniem a Włocławkiem jest taka, że w Poznaniu to zwykle uśmiech i potakiwanie, we Włocławku wielkie a widoczne #wtf.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 16, 2010
Link bezpośredni -
Tag:
wloclawek
- 1 komentarz
- Skomentuj