Tag:
beletrystyka
Zbiorek trzech opowiadań ze wspólnym motywem relacji między rodzeństwem, i - nie zaskakujące - nie ma tu współpracy, miłości i zaufania, tylko zazdrość, niechęć i nienawiść. To nie są historie brutalne, ale przez to, że są takie zwykłe, codzienne, a jednocześnie pełne negatywnych emocji, uderzają w miękkie.
Kuba ma 6 lat i starszego brata Martina, lubianego i wysportowanego, oczko w głowie ojca, tyle że Martin go wcale nie lubi, za to uwielbia straszyć i prześladować. Kiedy Martin któregoś dnia nie wraca do domu, Kuba myśli, że teraz będzie miał rodziców dla siebie, bo wcześniej tylko mama się nim interesowała. Tyle że nie, bo zniknięcie brata niszczy całą rodzinę.
Vojta mieszka z mamą i przyrodnią siostrą, Pavlą. Pavla jest głupia, ale ma ojca w Stanach i dostaje od niego paczki. Mama twierdzi, że Vojta nie ma czego żałować, bo jego ojciec pracuje za granicą, podobno w Szwecji, kiedyś wysłał mu okręt do składania, co zapoczątkowało pasję Vojty do wycinania modeli. Wszystko się sypie, kiedy wprowadza się babcia i zaczyna wprowadzać swoje porządki, zaczynając od wyrzucenia ukochanej koszulki chłopca.
Helena i Hana od zawsze rywalizowały, również o matkę, może dlatego, że miały różnych ojców? Po tragicznej śmierci matki Helena ucieka z domu i przez 20 lat nie spotyka się z młodszą siostrą. Wtem Hana wysyła zawiadomienie, że umarł jej ojciec, znienawidzony ojczym Heleny. Ta wzrusza ramionami, wcale Vladimira nie lubiła, ale decyduje się przyjechać. Po czym orientuje się, że matka chyba nie była z nią do końca szczera.
Inne tej autorki.
#96
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota sierpień 1, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Trzy kuzynki - Hania, Dorota i Amelia - żyją w cieniu klątwy, którą podobno na żeńskie potomkinie rzuciła tytułowa babcia Józia, skrzywdzona przez nieuczciwego narzeczonego. Otóż jeśli nie wyjdą za mąż do 25. urodzin, czeka je nieszczęście w związku. Klątwę propagują ich matki, wszystkie trzy dewotki, dodatkowo z problemem alkoholowym, co owocuje nie tylko pijackimi planami typu swatanie wbrew woli, ale też przemocą psychiczną i próbami szantażu. Każda z dziewcząt radzi sobie z tym inaczej - Hania wychodzi naprędce (choć na skutek przypadku tuż po 25. urodzinach) za mąż i szybko zachodzi w ciążę; Amelia kłamie rodzicom, bo spotyka się z - fuj - ateistą; Dorota poznaje fajnego chłopaka, który potrzebuje żony, organizują więc ślub na papierze, ale mąż okazuje się być nie tylko wdowcem, ale i rozwodnikiem z trójką dzieci, co w katolickim świecie jest gorsze od bycia mordercą. W międzyczasie dzieje się pandemia, a w finale jedna osoba idzie po rozum do głowy i próbuje ustalić, jak wiarygodna jest ta cała klątwa.
To nie jest tak, że spodziewałam się salw śmiechu i doskonałej rozrywki, nie. Ale zamiast wesołej opowiastki o nieco ekscentrycznej rodzinie, dostałam detaliczny opis toksyczności w rodzinie na co dzień, z grożeniem wydziedziczeniem i zmuszaniem do małżeństwa. Przykro się słuchało, zwłaszcza że naczelnym motywem było wchodzenie w spiralę kłamstwa (pozorowana ciąża, ukrywanie zdrad partnera, fikcyjne studia itp.), z której wyjścia specjalnie nie ma. Zupełnie nie śmieszne, mocno niekoniecznie.
Inne tej autorki.
#79/#12
Napisane przez Zuzanka w dniu środa czerwiec 24, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Louisa tuła się po domach tymczasowych, jedynym jasnym promyczkiem jest rysowanie i przyjaźń z Rybką. Niestety, Rybka wcześniej niż Luisa zostaje pełnoletnia i wsparcie systemowe już jej nie obejmuje, co dość szybko kończy się odejściem dziewczyny, która za bardzo lubiła narkotyki. Louisa zostaje z pękniętym sercem i decyduje się tuż przed swoimi 18. urodzinami na ucieczkę i wyprawę do galerii sztuki. Jedną z relikwii jest dla niej pocztówka z obrazem “Ten z morzem” niszowego, choć cenionego artysty C. Jata; nie może więc opuścić okazji, kiedy oryginał obrazu jest wystawiony na licytację. Na skutek zupełnego przypadku zderza się pod miejscem aukcji, skąd została wyrzucona, z niepozornie wyglądającym, ewidentnie chorym człowiekiem, który… oczywiście, jest samym C. Jatem. Gdy Artysta umiera, jego najlepszy przyjaciel, Ted, odnajduje cudem Louisę i oddaje jej - według ostatniego życzenia Artysty - obraz, co rozpoczyna szaloną podróż pociągiem i początek opowieści o dawnej i współczesnej przyjaźni.
Obiecywałam sobie, że będę twarda, nie rozpłaczę się bez względu na to, czym autor we mnie rzuci, to tylko historia, to się nie wydarzyło. Nie zdziwicie się zapewne, jak przyznam się do porażki, bo łezka mi pociekła, a od książki się nie mogłam przez dwa dni oderwać. Nie pisałam, bo czytałam. Nie wiem, skąd Backman bierze tę ogromną wrażliwość na niedostosowanych do świata ludzi, często w spektrum, często nie rozumianych i pogardzanych, ale jeśli potrzebujecie budującej opowieści o tym, że bycie innym może być trudne, ale nie zawsze źle się kończy, to to jest lektura dla Was. A, jest też dość zabawna.
Inne tego autora.
#76
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 18, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 1 komentarz
- Skomentuj
Paryż, tuż po 1. wojnie światowej, Adolphe Sarre, znajda wychowany ukradkiem w domu publicznym, zostaje reżyserem i chce stworzyć wiekopomne dzieło o śmierci Marata. Mimo że nie chce znanych nazwisk, a film kręci w zapyziałym miasteczku, zdobywa coraz większą sławę, kiedy pokazuje kawałki krytykom. Tyle że filmu nie kończy mimo największego poświęcenia - oddaje za środki na finalizację filmu swoją ukochaną. Mija kilkadziesiąt lat, pojawia się jego wnuk, który planuje rzecz dokończyć, ale znika. Pojawia się syn malarza, który wypłynął na dziele namalowanym jako ilustracja do filmu i to jemu udaje się zebrać wszystkie kawałki w całość. Ale że rzecz dzieje się w jakimś alternatywnym świecie, gdzie zaraza, świat w chaosie, trzeba oszczędzać prąd, a spalić wszystko, co niepotrzebne, na premierze wywiązują się zamieszki i syn malarza ginie, a niedługo po tym umiera wiekowy już reżyser. Na to nakłada się drugi wątek - Michel Sarasan, tak na oko wnuk Adolphe’a, wdaje się w romans z Lauren, piękną Amerykanką, która umie przywoływać koty i niedawno straciła w niewiadomych okolicznościach dziecko, a do tego mąż ją notorycznie zdradza. Jadą oboje do Paryża, żeby uprawiać intensywnie pożycie intymne i odkryć przeszłość Michela, bo ten nic nie pamięta, nawet własnego imienia nie jest pewien. W finale, po zagubieniu całego peletonu rowerzystów w Wenecji, Lauren musi zdecydować, czy wrócić do męża, czy zostać z Michelem. A Michel odkrywa swoją przeszłość po którejś mistycznej, wielotygodniowej podróży pociągiem, bo transport ciągle wraca do tego samego miejsca.
To nie jest książka dla mnie, albowiem usiłuję szukać logiki w realizmie magicznym, gdzie nie ma samolotów, świat jest pozbawiony rządów i ładu, w butelce po koniaku znajdują się oczy zmarłego dziecka, a spora część historii to opisywanie ruchów posuwisto-zwrotnych, przerywanych onirycznymi scenami, które może się zdarzyły, może nie. Wierzę, że lektura może wciągać i mieć urok, ale mnie straszliwie zmęczyła.
#72
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 8, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Blanca od zawsze czuła, że nie pasuje. Może dlatego, że jej mama odeszła (“wyjechała na wakacje”), kiedy miała kilka lat? Może dlatego, że kiedy zaczynała odczuwać silne emocje, w jej ciele budzi się dziwna, nieokiełznana energia, która sprawia, że rzuca klątwy albo zostawia ślady na innych? Kiedy dorasta, zaczyna się buntować, a w ramach szukania odpowiedzi, których nie znajduje w realnym życiu, odkrywa Internet i grupę XiKaS 666 SaTaNiKaS, gdzie zaprzyjaźnia się z trzema dziewczętami - Veronicą, Carlą i Inmą. Jest 1998, to świat tekstowy, dziewczęta wymieniają się fotografiami, ale minie kilka lat, zanim mogą się spotkać. I wtedy następuje kataklizm, bo ukochana przez Blancę Veronika okazuje się kimś innym, niż twierdziła. Pytacie może, jaki to ma związek z matką Blanki? W drugiej części jej matka w swoim pamiętniku, pisanym na prośbę psychiatry, wyjaśnia, co zaszło przed “wakacjami”, z których nie wróciła. Kiedy Blanca na swoje 18. urodziny dostaje zapiski matki, podejmuje decyzję o zmianie i wraca do Veroniki, żeby ta pomogła jej spotkać się z matką.
Jaka to piękna książka o przyjaźni na odległość, o niekomercyjnym Internecie, w którym spędziłam wczesną dorosłość, gdzie każdy był na wyciągnięcie ręki. Jest to też opowieść o inności i odstawaniu, co odczuwają obie - i matka, i córka. Miejscami trochę naiwna, ale mam wrażenie, że raczej powieść YA niż skierowana do dorosłych, co nie ujmuje jej szczerości i głębi.
Inne tej autorki.
#71
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 7, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zima. Trzy siostry - Olga, Blanka i Kristýna - umówiły się, że razem pojadą do rodziców na wieś, na urodziny ojca. Razem, bo Olgi samochód jest w naprawie, Kristýna nie ma prawa jazdy, a Blanka ma największy samochód, żeby pomieścić trójkę dzieci. Od samego początku idzie źle - wyjeżdżają za późno, nie mieści się duży prezent od Olgi, kłótnia, gdzie kto siedzi, a stłoczone dzieci nie są w najlepszych nastrojach. Jakby zapytać każdą z sióstr, to oczywiście kocha pozostałe, ale szybko wychodzi, że każda każdej czegoś zazdrości, chociaż zazdrość maskują chwaleniem się, nawet jeśli rzeczywistość nie jest kolorowa. Kristýna ma kaca, a do tego spotyka się z żonatym facetem, który traktuje ją instrumentalnie. Blanka myślała, że trzecie dziecko - nareszcie synek - zbliży ją z mężem, ale nie; ma wrażenie, że Libor ją zdradza. Oldze od lat każdy wypomina, że jest samotną matką, a jej permisywny sposób wychowania sprawia, że syn jest kłopotliwy. Do tego dochodzi rywalizacja o ojca, który czuły jest tylko dla najmłodszej córki. W celu czeka na nie matka, która obiecała, że nie zepsuje atmosfery świętowania wspomnieniem o tym, że właśnie po latach nieudanego związku się z mężem rozstała. Pada śnieg, warunki jazdy coraz gorsze, a do tego jedna z opon ulega przebiciu, kompletnie rujnując plany.
Tak, Soukupová pisze cały czas tę samą historię o nieumiejętności rozmawiania, sprzecznych oczekiwaniach, pozorach, manipulacji i tłumionych emocjach, nawet jeśli zmieniają się imiona bohaterów. To absolutnie nie szkodzi, bo narracja, przeskakująca przez bohaterki - matkę, siostry, najstarszą córkę Blanki - również sięgając do przeszłości, pokazuje wzorce, których postaci zdają się nie widzieć. Jak to stwierdziła H., jeździ ząbkowanym nożem po kręgosłupie, wyjmując na wierzch wszystko, co ukryte, w tym przemoc i zawiedzione nadzieje. Jedyna wada to zakończenie, bo mam wrażenie, że wszystko urwało się w połowie bez wyraźnego finału; ale to tak jak w życiu, też w pewnym momencie wychodzimy i nie wiemy, co dalej.
Inne tej autorki.
#68
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 30, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zacznijmy od tego, że po coś ten kodeks karny został stworzony, bo jednak zbrodnie nie są ogólnie zabawne. W książeczce jest kilka opowiadań z nieco przewrotnymi finałami, każde z innej beczki, niektóre bardziej humorystyczne (ale to humor z gatunku absurdu i groteski), inne mniej. Jest historia zabicia łaciny, będąca w zasadzie wspomnieniem dorastania w międzywojniu. “Dzieci” to mroczna historia o Bohaterze i bandzie bachorów, które wszystko niszczą, ale na koniec autor jednak wchodzi w postmodernizm, unikając odpowiedzialności. Najbardziej przyziemna jest historia o działkowcach, pani i panu Rukwielach, którzy raz do roku organizują spotkanie przy domowym porzeczkowym winie i nie do końca rozsądnie drażnią się z bogatym, acz tępym Zabiełkiem. Kolejne opowiadania to metafory rozliczeń zbrodniarzy wojennym w nieco kabaretowym sztafażu, następne o ojcu i synu, który zamiast studiów wybiera karierę u prywaciarza. Wreszcie finałowe o tapu, uosobieniu (chociaż czy postać żaby to uosobienie?) pradawnego bóstwa, którego celem było zatrzymanie wolnej woli, bo więcej z niej szkody niż pożytku. Czemu czytam, skoro takie dziwne? Bo Ulman świetnie pisze, nawet jeśli to groteska.
Inne tego autora.
#65
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 21, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
„Nasza rodzina jest rodziną światła” powtarza matka, ale tak naprawdę nikt z jej członków nie podniósł się po śmierci ojca, poprzedzonej okresem przemocy i choroby psychicznej. Ellen, jeszcze dziecko, nie mówi. Po części dlatego, że modliła się o śmierć ojca i teraz boi się komunikować ze światem, po części, bo nie wie, co mogłaby powiedzieć nadmiernie entuzjastycznej matce i wycofanemu bratu. Powieść, a w zasadzie nowela, nie ma jakiejś specjalnej fabuły, 11-letnia narratorka powoli wyjaśnia, co zaszło w jej rodzinie i jakie to miało konsekwencje dla wszystkich. Raczej ponura lektura, chociaż z przebłyskami nadziei w finale. Nie wiem, na ile to historia autobiograficzna autorki, ale z książek jej eks-męża wiadomo, że po latach dalej zmaga się z chorobą psychiczną.
#64
Napisane przez Zuzanka w dniu środa maj 20, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Narratorka niedawno urodziła dziecko, ma wspierającego męża, dom w lesie, niczego nie brakuje jej do szczęścia. Oprócz siebie. Stylizowana, oniryczno-koszmarna narracja opisuje kompulsje, jakim podlega młoda matka - konieczność ucieczki, zjednoczenia z przyrodą, nieopanowanym zwierzęcym popędem seksualnym, który realizuje poza domem. Jej imperatywem nie jest chronienie dziecka, mogłaby oddać je w ofierze, jeśli tylko odzyskałaby siebie. Jak się łatwo domyślić, jest to - oględnie mówiąc - niepokojące dla męża i ojca dziecka, który w pewnym momencie decyduje się jej pomóc przez umieszczenie w specjalistycznej placówce.
Od razu przyznam się, że nie wiem, co we mnie wstąpiło, żeby hurtowo kupować książki z wydawnictwa Pauza. Tak, są stosunkowo tanie i krótkie, ale są… dziwne. Tak jak ta. Pomieszanie “Wegetarianki” i schizoidalnych opowiadań Sarah Hall, gdzie sednem jest pytanie - co to jest normalność i kto o tym decyduje. Czy mąż próbujący ratować żonę i uchronić swoje dziecko przed pozostawieniem w lesie jest normalny, czy wręcz przeciwnie. Ja swoje odpowiedzi mam, niekoniecznie zbieżne z autorką.
#61
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 14, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Mała miejscowość na Podolu, początek XX wieku. Do sztetla przybywa dziwny chasyd, bezimienny kulawy i głuchy pielgrzym, zapewne chce dostać jakieś błogosławieństwo od rew Gerszona, cadyka-cudotwórcy. Cadyk daje mu na imię Rafael i pozwala mieszkać w komunie, Rafael chętnie wynajmuje się za miskę strawy do pracy, nikomu nie wadzi, a nawet zaczyna się z ludźmi ze sztetla zaprzyjaźniać. Nie jest głupi, a nawet wręcz przeciwnie, bardzo spostrzegawczy, szybko rozpoznaje, kto się czym zajmuje, kto ma z czym kłopot, kto jest z kim w konflikcie. I wtem dzieje się coś dziwnego - Rafael uzdrawia umierającą na zakaźną chorobę dziewczynkę, mimo że sam na chorobę zapada. Cadyk jest zaniepokojony, bo to oznacza, że zlecą się pobożni Żydzi, którzy będą chcieli, żeby chasyd im też dopomógł. Więc może lepiej cud zignorować, zwłaszcza że sytuacja między mieszkańcami Liścisk a Polakami z okolic robi się coraz bardziej napięta i istnieje niebezpieczeństwo pogromu.
Nie jestem smakoszką literatury żydowskiej, owszem, jako dziecko czytywałam “Przy szabasowych świecach”, ale ominął mnie fenomen np. Bashevisa Singera. Gdzieś jednak sobie tę znajomość pojęć z kultury żydowskiej wyrobiłam, bo soczysty opis zwyczajów i codzienności mnie wciągnął od razu (no dobrze, zaczynałam kilka razy, ale tym razem[1] czytało się gładko). To mroczna, mistyczna historia o traumie, o próbie utrzymania tego, co historia powoli przeznacza do lamusa, o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie; oczywiście całość można czytać alegorycznie, rozciągając to na chasydyzm, zanikające zwyczaje i nadciągający kres wielonarodowej i wieloreligijnej koegzystencji.
[1] Musiałam wprowadzić pewien rygor, bo liczba zaczętych książek zaczęła być dwucyfrowa. Mogę czytać jedną papierową, drugą na kindlu, trzecią z ekranu i opcjonalnie słuchać audiobooka, ale nie mogę skakać z początku na początek dopóki nie skończę którejkolwiek. Na razie idzie mi dobrze, zaczęłam tylko trzy na kindlu w tym tygodniu.
Inne tego autora.
#60
Napisane przez Zuzanka w dniu środa maj 13, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
beletrystyka
- 1 komentarz
- Skomentuj