Tag:
dla-dzieci
Byłam na 100% pewna, że czytałam tę książkę w dzieciństwie, po czym okazało się, że jednak niekoniecznie. A szkoda, bo to fantastyczny zestaw nieco odjechanych historii, taki łagodniejszy Edgar Allan Poe dla dzieci, zwykle z pozytywnym zakończeniem, a jak są źli, to są niebrutalnie ukarani. Tytułowe opowiadanie to historia zamku, gdzie w jednym pokoju rośnie drzewo, będące zupełnie odrębnym światem i dzięki temu chłopiec może uratować zamek przed sprzedażą do Ameryki. Urocza jest historia ogłoszenia wymiany pokoi, która prowadzi do fizycznej zmiany jednego pokoju w drugi, również z widokiem za oknem. Mimo że rzecz się dzieje w czasach współczesnych autorki (lata 60-70), pojawiają się królowie, królewny, moralnie elastyczne wróżki, magiczne gołębice czy spełniający życzenia (uwaga na trzecie życzenie) czarownicy. Jednym z moich ulubionych jest historia pechowego baletu, podczas premiery którego balerina poślizgnęła się na skórce banana i rzuciła klątwę.
Oczywiście musiałam się dowiedzieć, że jest oddzielny tomik bajek o rodzinie Armitage, która pojawia się w historii o zamianie pokojów, na szczęście już do mnie idzie przez vinted.
#28
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 13, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
dla-dzieci
- 1 komentarz
- Skomentuj
Edred i Elfryda są sierotami, wychowuje je ciotka, los matki nie jest wspomniany (niech zgadnę, zmarła przy porodzie), ojciec i narzeczony ciotki wyjechali w poszukiwaniu skarbów i zaginęli, prawdopodobnie nie żyją. Ciotka wynajmuje pokoje w pensjonacie, czego wszyscy serdecznie nienawidzą, ale z czegoś trzeba żyć. Wtem okazuje się, że Edred jest ostatnim dziedzicem rodu Ardenów i dziedziczy zaniedbany zamek z białym kretem w herbie. Jak to u Nesbit, kret jest magiczny i pozwala dzieciom - oczywiście jeśli nie będą się kłócić – na podróże w czasie. Rodzeństwo przenosi się w coraz bardziej odległą przeszłość w poszukiwaniu legendarnego skarbu Ardenów, który pozwoli im odkupić rodowe ziemie od nowobogackiego Króla Łoju (sic!), odremontować zamek oraz naprawić dachy w chatach przynależnego do zamku chłopstwa. To taka nienachalna lekcja historii, bo jest i o spisku prochowym, i o pięknej Anne Boleyn, która nie spodziewa się zupełnie, że straci głowę czy o katastrofalnych skutkach rewolucji przemysłowej i pławieniu czarownic (spokojnie, w dnie stawu są sekretne drzwi, one nie tonęły, uhm). Finał jest nieco zaskakujący, acz bardzo pouczający, bo zamiast skarbu dzieci odzyskują ojca, a ciotka narzeczonego.
Mam na półce uwielbiane w dzieciństwie “Czarodziejskie miasto” i “Zaczarowany zamek” (nie wspominając o cyklu o Piaskoludku), ale boję się trochę do nich wracać, żeby nie okazało się, że są dość toporne fabularnie i zbyt dydaktyczne. “Ród” poza smrodkiem patriarchatu – tylko młodszy Edred jest dziedzicem, starsza Elfryda to kwiatek przy kożuchu – czy kolonializmu – “Żyjemy obecnie w zupełnym bezpieczeństwie i niczego nie musimy się obawiać. Nawet kiedy toczymy wojny, nie dzieje się to w naszym własnym kraju” – jest całkiem fajną książką przygodową, ale nie wciąga aż tak jak inne. Ale też nie jestem już romantyczną 12-latką, szukającą w książkach odtrutki na PRL.
Inne tej autorki.
#40
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 11, 2024
Link bezpośredni -
Tag:
dla-dzieci
- 1 komentarz
- Skomentuj
Tatuś Muminka był sfrustrowany i przestawał czuć się potrzebny - wszyscy mieli coś roboty, a on nie. Mała Mi stwierdziła, że nie umie wykrzyczeć złości, tylko dusi w sobie. Wtem wpadł na pomysł, żeby cała rodzina wyjechała na maleńką wyspę z latarnią morską, gdzie dzika natura i cały świat do zagospodarowania od nowa; nieważne, że mała kropka na mapie mogła zostać napstrzona przez muchę.
Teraz należało cieszyć się, że zaczynają nowe życie, od samego początku, że Tatuś będzie się starał o wszystko, co im potrzebne, że będzie się nimi opiekował i strzegł ich. Najwidoczniej za dobrze im było. „Dziwne – myślała smętnie Mama Muminka. – Dziwne, że ludzie mogą stać się smutni, a nawet źli, gdy życie staje się zbyt łatwe. Ale tak to już jest. I wtedy najlepiej zacząć od nowa, od drugiego końca”.
Na wyspie nie jest tak, jak sobie wszyscy wyobrażali. W latarni nie ma latarnika oraz nie można w ogóle jej rozpalić. Muminek znajduje zaciszny zakątek, ale są tam mrówki; scena, kiedy odkrywa, że Mała Mi zrobiła mrówkocyd, jest bardzo smutna; trochę mniej minorowa jest początkowo straszna historia spotkań z Buką, która podążyła za rodziną, skuszona światłem sztormówki. Mama odkrywa, że tęskni za doliną i czuje się nie na miejscu, a róże nie chcą rosnąć na wodorostach, nie wspominając o braku muszli do ozdabiania rabatek. Do Tatusia dociera, że podjął się czegoś, co go przerasta - wyspa nie odpuszcza ani na krok, nie da się na niej zrobić oswojonej i łagodnej Doliny, ma tajemnice i wcale nie jest przyjazna. Najlepiej, jak zawsze, odnajduje się Mała Mi, ale ona nie potrzebuje nikogo ani niczego do szczęścia. Wtem finał, kiedy wyjaśnia się, kim jest zagubiony rybak, który niczego nie pamięta.
Zaskoczyło mnie, jak krótka jest to historia i jak urwane jest zakończenie. Oczywiście dopowiadam sobie, że później rodzina wraca do Doliny, gdzie czeka na nich listopadowy Homek, Mama Muminka smaży mu naleśniki i przygarnia do rodziny. Ale tak myślę w sierpniu, w listopadzie równie dobrze mogli nie wrócić. I jak to u Jansson - niby to historia dla dzieci, ale jednak zupełnie nie da dzieci.
Inne tej autorki.
#78
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 29, 2023
Link bezpośredni -
Tag:
dla-dzieci
- 2 komentarze
- Skomentuj
Rzecz się dzieje w Jiczynie i okolicach, czasem akcja rzuca bohaterami aż do Prachowskich Skał, a czasem niespodziewanie przygoda przychodzi od Liberca. Rumcajs żyje sobie spokojnie w zbójnickiej jaskini, ale co i raz coś go odrywa od zbójowania - a to książę pan i księżna pani mają idiotyczne zachcianki typu żeby im rusałka tańczyła czy Ognipiór rozpalał ogień, a to pojawia się złośliwy smok czy Meluzyna. Jak tytuł wskazuje, Cypisek - jeszcze malutki - już się wprawia w zbójnickim fachu i bywa pomocny w walce z entropią.
Nie że planowałam czytanie tego akurat tomiku, ale zabrałam się za opróżnianie szafeczki przy łóżku, żeby minimalistycznie trzymać tylko stosik do przeczytania, a nie że wieloletnie złogi. I tak poddałam się z kontynuacją “Kaznodziei” - przeczytałam dwa tomy z sześciu i więcej na razie mi się nie chce, nie pamiętam, co było w poprzednich, poza tym, że mniej więcej to samo, co w serialu, a w serialu lepiej. Zrezygnowałam też z czytania “Tank Girl”, coś się chyba za bardzo zestarzało, albo ja, albo komiks.
Inne tego autora.
#70
Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 2, 2023
Link bezpośredni -
Tag:
dla-dzieci
- 1 komentarz
- Skomentuj
Nie wiem jak Wy, ale ja nie byłam świadoma, że Astrid napisała książkę w stylu “Dzieci z Bullerbyn”, ale bardziej dojrzałą. Na szczęście mam przyjaciół, którzy o takich ważnych rzeczach wspominają, dzięki, siwo!
Na małą wysepkę Saltkråkan płynie rodzina Melkersonów, planują spędzić tam całe wakacje; dzieci - najstarsza, pełnoletnia już Malin, dwaj nastoletni chłopcy Niklas i Johan oraz najmłodszy Pelle - początkowo nie są zachwycone, bo chociażby dach chaty stolarza cieknie (“proszę o oznaki radości!”), ale szybko odkrywają uroki wyspy. Starsi chłopcy znajdują towarzystwo w chacie obok, gdzie mieszkają również nastoletnie Freddie i Teddie, zaś Pelle - uwielbiający zwierzęta, taki szwedzki Gerry Durrell - kręci się z małą Stiną i rządzącą wszystkimi nieco starszą Tjorven, która wszystko wie i wszystkich zna, a do tego ma pięknego psa Bosmana. To opowieść o idealnym lecie, pełnym wycieczek, przygód, psot, odstraszania zalotników starszej siostry, obserwowania #nieustającegopasmasukcesów złotej rączki Melkera Melkersona, wreszcie wnikliwego, choć nieco naiwnego obserwowania świata dorosłych - czasem niesłownych, skąpych i podstępnych, czasem uczciwych, dobrych i opiekuńczych. Zdarzają się sytuacje dramatyczne - dzieci uwięzione na morzu w czasie mgły; podejrzenie, że Bosman zagryzł królika i poranił owce; przykra sprawa z młodą foką, którą chciwy znalazca chciał sprzedać, mimo że obiecał ją dzieciom; wreszcie groźba sprzedaży chaty stolarza bogaczowi, który planował ją zburzyć. Oczywiście, spoiler alert, ze wszystkich opałów udaje się wyjść szczęśliwie, chociaż są miejsca, gdzie - jako współczesny rodzic - mam dreszcze (matka umierająca przy porodzie, sugestia zastrzelenia Bosmana, dzieci samotnie pływające łódką po morzu).
Słuchałam audiobooka z Youtuba, niespecjalnie polecam, bo osoba czyta głosem Cejrowskiego i prawie bez intonacji.
#116/#2
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek listopad 15, 2022
Link bezpośredni -
Tag:
dla-dzieci
- 4 komentarze
- Skomentuj
Chronologicznie pierwszy tom o przypadkach sprawiedliwego zbójnika z Rzaholeckiego Lasu. Rumcajs, szewc z Jiczyna, naraża się staroście Humpalowi, ponieważ nie wyraża zachwytu wielkością stopy urzędnika. Rozzłoszczony Humpal zamyka warsztat szewca, zmuszając rzemieślnika do zmiany ścieżki kariery. Nie wiadomo dokładnie na czym zbójowanie polega, bo Rumcajs raczej nikogo nie napada, a większość czasu spędza na kontestowaniu aparatu państwowego w osobie starosty, księcia pana, pruskiego generała, a nawet samego cesarza. A to zamyka księcia pana w jiczyńskiej wieży, a to wysyła pszczoły, żeby go pokąsały, księżnę Majolenę odrzut wysyła aż do pobliskiego Kropidlna,a cesarza obraża wykrzywiającą się kobyłą. Potrafi przechytrzyć smoka, olbrzyma i ogromnego suma oraz lokalnych bogaczy, którzy utuczyli się na krzywdzie biedoty. Pojawia się też Hanka - zbójecka żona, która nie odstaje od Rumcajsa sprytem i nosi z dumą pierścionek ze słonecznego promienia.
Inne tego autora.
#127
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopad 6, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
dla-dzieci
- 1 komentarz
- Skomentuj
W zapomnianym i zaniedbanym kamiennym amfiteatrze w małym miasteczku pojawia się Momo, mała, cicha dziewczynka w za dużej męskiej marynarce. Dobrzy ludzie, mieszkający w okolicy chcą się nią zająć, ale okazuje się, że Momo nie potrzebuje pomocy, wystarczy, że dotrzymają jej towarzystwa. Wszyscy więc przychodzą, opowiadają o swoich problemach, bo Momo doskonale umie słuchać; dzieci przybiegają, bo obecność Momo sprawia, że wymyślają najlepsze zabawy. Wszyscy są przyjaciółmi Momo. Sytuacja się zmienia, kiedy w miasteczku pojawiają się szarzy panowie z nieodłącznymi szarymi cygarami i wciągają dorosłych w System Oszczędzania Czasu, obiecując wszystkim tym większe zyski, im więcej czasu oszczędzą na codziennych czynnościach. Coraz mniej ludzi ma czas dla Momo (i tak naprawdę ma czas dla siebie i bliskich), w końcu zostają tylko dzieci i dwóch nietypowych dorosłych - Beppo Zamiatacz Ulic i Gigi Przewodnik, opowiadacz historii. Momo odkrywa spisek szarych panów i wraz z przyjaciółmi próbuje go ujawnić. Ale im się nie udaje. Momo nagle znika, trafia do Zaułka Nigdy, a kiedy wraca, świat nie jest już taki sam.
To bardzo ładna, głęboka historia o życiowych priorytetach, czasie, który przecieka ludziom przez palce, o najważniejszym, co możemy dać innym - uwadze i zainteresowaniu. Raczej dla młodszych dzieci, trochę straszna, trochę refleksyjna. Żałuję, że nie trafiłam na nią jako dziecko, pewnie bym była zachwycona. Teraz już za dużo czasu przeciekło mi przez palce, żeby się lekturą tak cieszyć jak kiedyś.
#78
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 23, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
dla-dzieci
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Sara Crewe trafia do szacownej szkoły dla panien w Londynie, gdzie ma się uczyć, zanim przejmie majątek swojego ojca. Własny pokój, służąca, kucyk, luksusowe futra, klejnoty i zabawki oraz nieustająca atencja właścicielki pensji przy wrodzonej skromności i grzeczności dziewczynki zyskują Sarze przydomek "księżniczki". Jest tak nazywana, chociaż już ironicznie, po tym, jak jej ojciec bankrutuje i umiera, a dziecko zostaje wyrzucone w resztkach odzieży na strych i zagonione do ciężkiej pracy. Od smutku po śmierci ojca i załamania ratuje ją wyobraźnia - nie musi mieć koronek i aksamitów czy wykwintnej uczty, wystarczy, że sobie ją wyobrazi. Kiedy do kamienicy obok wprowadza się "smutny pan z Indii", a na strychu zamieszkuje jego hinduski służący, los Sary zaczyna się zmieniać.
Zgryz mam trochę, bo to jedna z moich ukochanych (wszak egzaltowane nastolatki lubią nieszczęśliwe historie, ale z happy endem) książek sprzed hmdziesięciu lat. Ale zbyt zestarzała się w wielu warstwach: społecznej - dzieci bogate mają przywileje i służbę, dzieci biedne mają pracować, wychowawczej - liczne kary fizyczne czy kulturowej - indyjscy służący u sahiba, czarni górnicy w kopalni diamentów za miskę zupy wyrąbujący drogocenności dla pana. Pewnie podsunę ją córce za czas jakiś, obserwując jej reakcję.
Inne tej autorki.
#102
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek grudzień 28, 2015
Link bezpośredni -
Tag:
dla-dzieci
- 2 komentarze
- Skomentuj
Nie będę dokładać kolejnej recenzji, wcześniejsze są tu, tam i ówdzie, dziś tylko garsteczka cytatów.
Paszczak obudził się powoli i gdy tylko stwierdził, że jest sobą, zapragnął być kimś innym, kimś, kogo nie znał.
Nagle przyszło mu na myśl, że wszystko, co robi, nie jest niczym innym, jak tylko przenoszeniem rzeczy z jednego miejsca na drugie albo mówieniem, gdzie one powinny stać, i przez krótką chwilę olśnienia zastanawiał się, co by się stało, gdyby dał temu spokój.
Obudził się któregoś ciemnego, jesiennego ranka i nie mógł sobie przypomnieć, jak się nazywa. Trochę to jest smutne, kiedy nie pamięta się cudzych imion, natomiast zapomnieć swoje należy wręcz do przyjemności.
– Nie przejmuj się, nie ma tu nic gorszego niż my sami.
Nie mam depresji (ha ha), mam za to listopad.
Inne tej autorki.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek listopad 16, 2015
Link bezpośredni -
Tag:
dla-dzieci
- 1 komentarz
- Skomentuj
Otworzyłam nowego Jo Nesbo i po pół akapitu zapragnęłam lektury miłej, łatwej i przyjemnej. I trafiłam bez pudła. Wprawdzie jedno z pierwszych zdań "Poszukiwaczy" ustawiło mnie do pionu - "jest nas sześcioro, prócz ojca, a nasza mama umarła" - ale to naprawdę urocza wiktoriańska ramotka (wprawdzie bez zwyczajnej u Nesbit magii), pisana z perspektywy 13-latka. Rodzeństwo Bastablów usiłuje na wszelkie sposoby - rozbojem, różnej uczciwości pracą, nauką czy czasem podstępem - zdobyć majątek, żeby pomóc ojcu, który z utrzymaniem owdowiałej rodziny sobie nie radzi. W tle przewija się smutny motyw bankructwa życiowego - srebra rodowe poszły na spłatę długów, ojciec się rozchorował ze stresu, wspólnik go opuścił, podobnie znajomi, ale mimo to zestawienie pomysłowości ośmio-czternastolatków, świeżości odbioru świata i niefiltrowania otoczenia przez pryzmat doświadczenia i dyplomacji daje sympatyczny efekt.
W dwóch tomach młodzież odstrasza włamywacza, zajmuje się wynalazczością, pozwala zakochanemu młodzieńcowi na ukradkowy ślub z bogatą panną, zajmuje się handlem obwoźnym, pozyskuje bogatego wuja, sprzedaje plotki lokalnej prasie, próbuje uzyskać pożyczkę z banku (żydowskiego!) czy przeszukuje dwór pewnego naukowca. Wielokrotnie zaliczają burę od ojca, który jednak niespecjalnie ingeruje w ich wychowanie, ponieważ raczej go nie ma w domu, a jedyną osobą dorosłą jest służąca, która głównie zajmuje się sprzątaniem i posiłkami. Czasem ocierają się o naruszenie prawa, ale zawsze wychodzą obronną ręką, wszak to dzieci.
Inne tej autorki:
#63-64
Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipiec 8, 2015
Link bezpośredni -
Tag:
dla-dzieci
- 0 komentarzy
- Skomentuj