Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Tag: klub-srebrnego-klucza

Bogomił Rajnow - Umierać tylko w ostateczności

Bułgarski student ucieka za granicę. Władze nic z tym nie robią, ale są czujne i słusznie, bo kilka lat później student przez pośrednika zaczyna szukać kontaktów ze starymi znajomymi. Dwóch wywiadowców zostaje wysłanych za wspomnianym pośrednikiem do Londynu, gdzie jeden z nich zostaje zdemaskowany. Drugi udaje się więc incognito do gniazda przestępców w Soho, do szajki niejakiego Drake’a. Wielokrotnie pobity i zaszantażowany zdjęciami przy zwłokach najpierw niesławnego studenta, potem kolejnego rzezimieszka, “zgadza się” na współpracę, która finalnie prowadzi do przemytu heroiny przez Bułgarię. Akcja jest dramatycznie niespójna i zagmatwana - boss jest psychopatą, skłóca wszystkich swoich współpracowników, zastępuje jedną kochankę inną, wszystkich straszy śmiercią z rąk niejakiego Marka, a do tego wszystkiego współpracuje z eks-agentem CIA, który nie jest wcale eks-agentem. Narrator teoretycznie jest cynicznym detektywem, ale naprawdę idzie tylko z prądem, a jego głównym celem nie jest bynajmniej aresztowanie Drake’a czy zablokowanie kanału przerzutowego, tylko absurdalne uniknięcie skandalu dyplomatycznego (“państwo socjalistyczne niszczy kapitalizm za pomocą narkotyków”).

Jak najdzie Was ochota, żeby przeczytać kryminał, dziejący się w egzotycznym kraju, to jednak poszukajcie czegoś innego. Większość akcji (poza epizodem w miejscowości letniskowej w Bułgarii) dzieje się w Londynie, ograniczonym początkowo do jednej zapyziałej uliczki, a pod koniec przejściem zdawkowo przez zabytki miasta. Są kluby nocne i równie zdawkowo opisana rozpusta pt. striptiz, a narrator zostaje pchnięty przez Drake’a w ramiona szansonistki, której nie udaje się podwójna gra i zamiast donosić na przystojnego (wiadomka) Bułgara, chodzi z nim do łóżka (oczywiście opisy są aluzyjne, wszak trzeba trzymać pion moralny w socjalizmie).

#17

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 11, 2020

Link bezpośredni - Tag: klub-srebrnego-klucza - 0 komentarzy - Skomentuj


Dashiell Hammett - Sokół maltański

Panna Wonderly zgłasza się do Sama Spade’a, ponieważ nie może się skontaktować ze swoją siostrą Corinne, która podobnież zadawała się z przedstawicielem półświatka, Floydem Thursbym. Wspólnik Sama, Miles Archer, ostrzy sobie ząbki na uroczą pannę, planując po zakończeniu poszukiwań zająć się nią bardziej intymnie. Wtem coś idzie nie tak, najpierw martwy zostaje znaleziony Archer, potem Thursby. Szybko wychodzi, że panna Wonderly wcale nie ma siostry, nie nazywa się Wonderly, a straszliwie zagmatwana intryga zmusza Spade’a do lawirowania między siedzącą mu na karku policją, a przestępcami, którzy usiłują od mijającej się z prawdą panny wydobyć cenną statuetkę, tytułowego sokoła maltańskiego.

Niestety, jak na top10 wszelkich rankingów powieści kryminalnych, to straszliwie słaba książka. Prowadzenie śledztwa przez Spade’a polega na spuszczaniu łomotu rozmówcom, przeszukiwaniu mieszkań i pokojów hotelowych, nadużywaniu przyjaźni i namawiania znajomych do półlegalnych przysług, podpuszczaniu ludzi na siebie nawzajem, żeby się wygadali, czy wreszcie na piciu sporych ilości alkoholu. Sam Spade jest osobnikiem przeraźliwie antypatycznym, zrzucającym na (tak na oko zakochaną w nim) sekretarkę rzeczy przykre (np. konieczności poinformowania żony Archera, że właśnie została wdową, przy czym sekretarka ma polecenie trzymać ją od niego z daleka, bo wprawdzie Spade z żoną partnera sypiał, ale już go za bardzo irytuje albo wyjaśniania policji, skąd zakrwawione zwłoki w agencji). Na to wszystko nakłada się rozbuchany erotyzm detektywa: sypiał z żoną partnera (“- Nic nie poradzę, że nie umiem inaczej postępować z kobietami - rzekł tonem skargi - a poza tym nie lubiłem Milesa”), okłamuje klientkę, że ktoś ją śledzi, więc dziewczę zostaje więc u niego na noc (z wiadomym skutkiem), wielokrotnie obraża swoją sekretarkę (”- Jesteś aniołem - rzekł z czułością poprzez dym - moim aniołkiem z pustą głową. Uśmiechnęła się trochę kwaśno”) czy wreszcie do każdej kobiety pcha się z łapami - tu przytuli policzek do biodra stojącej obok niego sekretarki lub szarpnie w zdenerwowaniu jej ramiona, tu oprze dłoń na “pulchnym ramieniu” telefonistki, tam kładzie dłoń na gładkim, nagim ramieniu klientki albo na jej kolanie.

Spoiler alert! Doskonałym podsumowaniem jest wyimek z posłowia, autorstwa Krzysztofa Zarzeckiego: “I nie okaże się bynajmniej rycerzem z dawnych romansów, który na koniec poprowadzi swoją wybrankę do ołtarza, lecz gorzkim realistą z nowoczesnej powieści, który odda w ręce policji przewrotną klientkę, mimo że wziął od niej pieniądze, przespał się z nią po drodze i ciągle nieobojętne mu są jej wdzięki”. (posłowie).

Się je: nóżki w galarecie, kanapki z pasztetówką i peklowaną wołowiną, jajka, bułki i sok pomarańczowy albo jajecznicę na bekonie i grzanki z marmoladą na śniadanie, kotlet, pieczony kartofel i sałatkę z pomidorów na obiad.
Się pije: bacardi, brandy, johnnie walker, cocktail manhattan.

#70 + ponownie przeczytany #71 Łups!.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota wrzesień 14, 2019

Link bezpośredni - Tag: klub-srebrnego-klucza - 4 komentarze - Skomentuj


Antoni Marczyński - Kłopoty ze spadkiem

W prasie pojawia się anons: "...PRAGNĄC ZAŁATWIĆ OSTATECZNIE SWOJE SPRAWY RODZINNE PROSZĘ WSZYSTKICH MOICH KREWNYCH, ABY MI WYBACZYLI DAWNE DZIWACTWA I W DNIU MOICH URODZIN A ZARAZEM IMIENIN, CZYLI SZÓSTEGO MAJA, ZECHCIELI PRZYBYĆ DO MNIE. JAN BORZĘCKI". W efekcie w willi profesora, znanego, acz ekscentrycznego wynalazcy, spotyka się cała jego rodzina. Atmosfera nie jest zbyt lekka, mimo że celem spotkania miało być rozwiązanie wszystkich waśni i konfliktów, bo i profesor ma ciężki charakter, tu kogoś obrazi, tam kogoś wydziedziczy. Dookoła szaleje burza, słychać strzał, profesor zostaje znaleziony martwy. W willi znajduje się 12 spokrewnionych osób (dwie dorosłe siostry przyrodnie ze swoimi dorosłymi już dziećmi, bratanek z żoną czy wreszcie kuzynka profesora z mężem) oraz służba i współpracownicy profesora - zarządca jego majątku i głuchoniemy totumfacki, który chyba jako jedyny jest śmiercią pracodawcy zasmucony. Do skłóconej rodziny zabitego dołącza młody, inteligentny piłkarz o tym samym nazwisku co denat (acz o nieustalonym stopniu pokrewieństwa, zwabiony ogłoszeniem) i kapitan Huber, próbujący ze sprzecznych zeznań i zapiekłych waśni wyciągnąć ziarno prawdy.

To ramotka (z tego, co czytałam, to uwspółcześniona wersja historii z międzywojnia), w stylu “zamkniętego pokoju”. Ktoś kradnie testament, wszyscy podejrzewają wszystkich, chęć uzyskania spadku jest powodem wielu zdarzeń, w tle odbywają się romanse i wyjaśniają się tajemnice z przeszłości. Bohaterowie są obdarzeni całą gamą cech: ktoś zdradza żonę, ktoś inny jest tchórzem, jedna z pań jest wyjątkową idiotką, ktoś jest chciwy. Wisienką na torcie jest nieco przypadkowo[1] pojawiający się sportowiec, którego ironiczne komentarze doskonale puentują niektóre zachowania uczestników. Ale pomijając czasem zabawne dialogi, to tak niekoniecznie.

[1] Michał Borzęcki pojawia się w willi z ciekawości, zanim jeszcze następuje feralny wystrzał i padają kolejne trupy. Trudno uwierzyć w dogodne zdolności detektywistyczne młodego człowieka, dzięki którym[2] udaje się zbrodnie wyjaśnić.

[2] Albowiem kapitan Huber jest absolutnie pozbawiony błyskotliwości, ignoruje oczywiste ślady, nie zleca przeszukania całej willi, co w zasadzie od razu rozwiązałoby tajemnicę oraz nie kwestionuje niczyjej tożsamości[3].

[3] Qmvęxv pmrzh xnexbłbzan zvfglsvxnpwn m fvbfgemrńprz cemroenalz mn tłhpubavrzrtb fłhżąprtb, xgóel qbtbqavr hzneł v bq qjópu gltbqav tavwr an fgelpuh, gejn cemrm xbyrwar xvyxnanśpvr qav.

Audiobook doskonale czyta Roch Siemianowski.

#54/#8

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 26, 2019

Link bezpośredni - Tag: klub-srebrnego-klucza - 0 komentarzy - Skomentuj


Erle Stanley Gardner - Aksamitne pazurki

Nie pamiętam, czy zawsze intryga u ESG była właśnie tak zawiązywana, ale tutaj jest sklejona na ślinę i spinacze - do biura detektywa przychodzi zamężna dama, przedstawia się fałszywym nazwiskiem i prosi o pomoc w kwestii potencjalnego szantażu. Udała się z pewnym politykiem na niezobowiązującą kolację, wtem strzelanina, policja, spisywanie zeznań, ale udało się jej zniknąć tylnym wejściem (tyle o niezobowiązującej kolacji). Problem w tym, że plotkarskie czasopismo usiłuje wyśledzić, kim był nieujęty w protokołach gość i jego flama, co może prowadzić do skandalu. Perry się zgadza i błyskawicznie sprowadza problemy, bo ignoruje prośbę klientki o zachowanie anonimowości, śledzi ją i zamiast dowiedzieć się o wysokość kwoty szantażu, wykrywa, że właścicielem czasopisma jest mąż klientki, co jakby utrudnia załatwienie sprawy polubownie czy na stopie dżentelmeńskiej. Kiedy zostają znalezione zwłoki wspomnianego męża, klientka informuje o tym Masona, niedwuznacznie sugerując (w panice albo z wyrachowania), że według niej to właśnie adwokat go zabił, ale ponieważ łączy ich pakt, to tego nie zezna policji.

To, co mnie zafascynowało, to Mason jako pracodawca. Kiedy zostają odkryte zwłoki w okolicach północy, adwokat budzi swoich współpracowników o 3 i każe im przyjść pracować, informując, że to będzie długi dzień - Paul Drake trochę narzeka, zaspana Della natomiast ofiarnie przybiega, mimo że jej praca ma polegać na “trzymaniu fortu” i czekaniu na telefon od szefa. Etyka też kuleje - Mason chętnie korzysta z przekupstwa, oszustwa, namawiania do fałszywych zeznań czy wręcz potencjalnego szantażu, szukając haków w przeszłości dziennikarza, żeby go uciszyć. Ale to nic - w strategicznym momencie wkręca swojego klienta, podstawiając nic nie wiedzącego świadka, dzięki czemu klient wyznaje zbrodnię. Wchodzi policja i Perry Mason, adwokat-geniusz, informuje funkcjonariuszy o przyznaniu się do zbrodni, proszę, tu protokół przygotowany przez pannę Street, wszyscy są pełni zachwytu, jakże on to sprytnie zrobił. To był ten moment, kiedy chciałam sobie wsadzić widelec w ucho (bo audiobook).

Inne tego autora:

#14/#3

Napisane przez Zuzanka w dniu środa marzec 6, 2019

Link bezpośredni - Tag: klub-srebrnego-klucza - 0 komentarzy - Skomentuj


Ryszard Wojciech Kowalski - W pogoni

Po mocno zakrapianym spotkaniu kolegów po latach jeden z nich - uprzejmy i sympatyczny inżynier Pająkowski - zostaje dźgnięty nożem; nie umiera jednak, udaje się go uratować, ale stracił pamięć, więc nie pomoże w śledztwie. Porucznik Jasiuk i kapitan Jeziura wypalają setki papierosów, przesłuchują, jeżdżą i szukają; mimo wielkiego zaparcia i ofiarności osoby zbrodniarza domyśla się jeden z kolegów - książka kończy się apelem do mordercy, żeby wyznał swe grzechy milicji. Tak, to bardzo zły kryminał.

Nietypowo wątek śledztwa przeplata się z anonimową obserwacją mordercy - próby powrotu do normalności po zbrodni i jego walki z wyrzutami sumienia. Reszta już nietypowa nie jest - z subtelnością czołgu autor opisuje życiorys jednego ze śledczych, który skończył prawo i zaczął pracę w administracji, po czym - odkrywając złamanie przepisów - zachwycił się byciem śledczym i wstąpił do szkoły oficerskiej, bo to najlepsza droga do bycia pożytecznym w społeczeństwie. Nawet wykradanie jabłek przez rówieśników w dzieciństwie budziło jego niesmak, a potem było jeszcze gorzej. Drugi, spodziewając się dziecka, ma nie lada zgryz, czy powinien zostać na komendzie, bo może będzie przełom w śledztwie (nie było), czy lecieć do żony na porodówkę, bo to już. Wbrew sobie jednak wybiera porodówkę, prawie że szef go zmusza.

Się pali: papierosy ze srebrnej papierośnicy (denat), wcale (jeden z podejrzanych, dziwne), giewonty, klubowe i sporty.
Się je: minogi (bo rzucili w restauracji, chociaż niektórzy wolą śledzie w oleju, ale tych akurat nie rzucili); kiszonego ogórka (z niechęcią); chłodnik, grzybową i pierogi domowej roboty - bo żona gotuje; polędwicę, kiełbasę i mięso (wystane w sklepie komercyjnym).
Się pije: kryniczankę (jako zapitkę do wódki) i napoleona. Oraz wódkę.
Się zażywa: brom (na uspokojenie), psychedrynum (wyłudzone od aptekarza o nazwisku Kapsulski) na poprawę zdolności uczenia się przed egzaminem.

#63

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 16, 2017

Link bezpośredni - Tag: klub-srebrnego-klucza - 1 komentarz - Skomentuj


Henryk Nakielski - Tajemnica krypty przeorów

Michał, wypalony dziennikarz z wielkiego miasta, obejmuje posadę kierownika administracyjnego ośrodka wczasowego w miejscowości Florianów. Zamiast wgłębiać się w tajniki księgowości i zarządzania, bardziej interesuje go tajemnicze morderstwo popełnione na miejscowym cmentarzu. Zaczyna prowadzić własne śledztwo, znajduje się kolejny trup, a dodatkowo jeden z wczasowiczów jest tajniakiem. I chyba do czegoś dociera, bo ginie w wypadku. Tu zaczyna się właściwa akcja powieści - siostra zmarłego przekazuje jego notatki przyjacielowi Michała, Orskiemu, z prośbą o odkrycie tajemnicy, ponieważ nie wierzy, że brat zginął w wypadku w samochodzie prowadzonym przez jednego z napływowych mieszkańców Florianowa.

Orski prowadzi swoje śledztwo irytując bynajmniej nie przestępców, tylko milicję[1] (która stara się go zniechęcić, żeby nie przeszkadzał w śledztwie, czasem sypnie garstką informacji, przez co dziennikarz kilkukrotnie wchodzi w paradę detektywom) oraz żonę. Ja wiem, że w latach mniej więcej 70. żony zasadniczo "krzątały się po kuchni" i zajmowały dziećmi, ale nie dziwię się zupełnie, że pani Orska nie była szczęśliwa z mężem, który niespodziewanie wyjeżdżał w dowolne miejsce Polski, odbierał telefony późnym wieczorem i zaniedbywał zlecenia, z których mieli na chlebek z masłem.

[1] Której przedstawiciel wyglądał "bardziej na dyskotekowego prezentera niż milicjanta". Niestety autor nie naświetlił tej kwestii. W ogóle książka uboga w detale, rzadko piją, częściej palą.

#58

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek wrzesień 26, 2017

Link bezpośredni - Tag: klub-srebrnego-klucza - 2 komentarze - Skomentuj


Andrzej K. Bogusławski - Świetliste ostrze

Zaczyna się jak "Pamiętnik Laury Palmer" z epoki PRL-u. W małym mieście od noża wbitego w serce ginie piosenkarka estradowa, a nad jej zwłokami klęczy niedoszły narzeczony (awanturujący się i po wyroku), który potem ucieka w Polskę. Malownicza obława (a po drodze chytry staruszek, kradzież luksusowego auta zagranicznemu turyście i skok autem do rzeki) kończy się złapaniem młodzieńca i, absurdalnie, kontynuowaniem śledztwa, bo porucznik Uriasz nie jest przekonany o jego winie. Dodatkowo pamiętnik solistki, w którym denatka egzaltowaną poezją opisywała swoje życie, wskazuje, że tajemniczy On jest kimś innym od zakochanego recydywisty.

Uriasz z majorem Zglinickim z komendy stołecznej prowadzą na zmianę nocne Polaków rozmowy (a konkretnie stary wyjadacz pokazuje młodemu, że musi się jeszcze wiele nauczyć) i śledztwo, w którym odkrywają, że sprytnie zrzucone na młodzieńca morderstwo piosenkarki jest tylko krokiem w wielkim planie zemsty po tragedii sprzed lat. Szybko zaczynają wyodrębniać grupę podejrzanych, pomaga oczywiście maszyna licząca, w pięć dni wyszukująca zbiór wspólny wśród kilkuset osób (programista płakał, kiedy 10 godzin układał program) i wreszcie z zaangażowaniem wielu ludzi[1] z całej Polski, masowy morderca zostaje złapany. Nie jest tajemnicą od połowy książki, że przez dziesięciolecia układał precyzyjną zemstę na trzech kolegach, którzy przez laty cbovyv wrtb żbaę j mnnjnafbjnarw pvążl, cbjbqhwąp wrw śzvreć v śzvreć oyvźavąg, xgóelpu avr hqnłb fvę hengbjnć (przy okazji zabijając milicjanta w celu kradzieży służbowej broni i dziewczynę, bo widziała go podczas zabójstwa).

Społecznie: major je kolację w hotelu i popisuje się znajomością nazwiska przedwojennego właściciela, pytając kelnera, czy przed wojną pracował u Habera. Ten odpowiada zimno, że jest jego synem (pozostawiając wnikliwemu czytelnikowi wyjaśnienie nagłego oziębienia atmosfery). Sędzia surowo ocenia w procesie, bo przed laty jego córka została zgwałcona i "biedaczce po tym szoku coś na mózg padło". Milicjantów dziwi wykształcona żona "przy mężu", ale szybko tłumaczą sobie, że "zajmująca się wyłącznie domem żona będzie bardziej akceptowana przez tutejszą opinię publiczną". Przechowująca uciekiniera programistka maszyn cyfrowych wyjaśnia pochodzenie maszynki do golenia, "z filuternym uśmiechem (...) uniosła wysoko jedno ramię. Była w letniej bluzce bez rękawów. - Depilowanie jest bardzo higieniczne - szarżowała". Rakieta została prostytutką po tym, jak w maturalnej klasie uciekła z "hipami", ale "rzuciła zarośniętych brudasów, śliniących się za prochami".

[1] Nawet angażując się w pracę undercover - rozkręcając kramik ze świeżymi(!) warzywami pod blokiem, w którym ukrył się podejrzany lub udają ekipę z wodociągów.

Inne tego autora.

#53

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota sierpień 19, 2017

Link bezpośredni - Tag: klub-srebrnego-klucza - 2 komentarze - Skomentuj


Patricia Highsmith - Słodka choroba / Utalentowany pan Ripley

David mieszka w nijakim pensjonacie, bo zarobione w fabryce pieniądze oszczędza, żeby zapewnić matce godny dom opieki. Jest cudownym synem - co piątek wychodzi z pensjonatu i jedzie spędzać z nią weekend, nie bierze urlopów ani wakacji, rezygnuje z życia towarzyskiego i spotkań z dziewczętami. Jego przyjaciel Wes i zakochana w Davidzie Effie bardzo żałują tej jego ascezy i ich zaskoczenie, kiedy odkrywają, że Davida matka nie żyje od kilkunastu lat, a David weekendy spędza w pięknym, elegancko urządzonym domu, jest ogromne. David od ponad dwóch lat żył podwójnym życiem - w tygodniu skromny, żyjący za grosze inżynier-chemik, w weekendy stawał się Williamem Neumaisterem, właścicielem domu, mieszkającym z miłością swojego życia, Anabelle. Owszem, zdawał sobie sprawę, że Anabelle w jego rezydencji nie ma, bo wyszła za mąż za innego, nie była to jednak specjalnie problematyczna sytuacja, bo w końcu odpowie na jego listy, przyjedzie obejrzeć piękny dom i zrozumie, że musi zostawić męża i wrócić do niego. Kiedy zamiast tego oznajmia Davidowi, że właśnie urodziła dziecko, David podejmuje bardziej stanowczą akcję - odwiedza dom ukochanej i wyjaśnia jej, przy mężu, gdzie jest jej miejsce. Zdenerwowany mąż odszukuje Davida w jego skrywanym przed wszystkimi domu, wywiązuje się bójka, w wyniku której mąż ginie. Spokojny pan Neumaister odwozi go na posterunek, wyjaśnia, że nie zna człowieka i że w obronie własnej, ba, uspokaja nawet listownie zbolałą wdowę, po czym... sprzedaje dom i znika.

"Słodka choroba" to świetne studium psychozy. Z boku widać, jak bardzo absurdalne są rojenia Davida, jak w pewnym momencie jego gra staje się przezroczysta dla otoczenia, a mimo to w dalszym ciągu udaje mu się zgrabnymi kłamstwami wyjść z każdej sytuacji. Autorka jest bezlitosna, wszystko od początku jest jasne dla czytelnika, trudno nawet o odrobinę współczucia, raczej narasta poczucie irytacji, że tak długo zbrodniarz nie zostaje wykryty.

O bardzo podobną nutę fabularną oparta jest akcja "Utalentowanego pana Ripley" (filmu, książka podobno bardziej dwuznaczna moralnie). Tom Ripley, biedny nowojorczyk, przypadkiem trafia na ekskluzywne przyjęcie, gdzie omyłkowo jest wzięty za absolwenta Princeton przez bogatego armatora Greenleafa. Armator, biorąc go za kolegę syna, prosi - ze wsparciem 1000 dolarów - o podróż do Europy i odszukanie leniwego delikwenta we Włoszech i namówienie go na powrót do domu. Tom nie waha się, ale już w podróży zaczyna udawać Dickiego Greenleafa, dla którego pieniądze nie grają roli. Niby przypadkiem spotyka poszukiwanego złotego młodzieńca, wyznaje mu wszystko, budząc zachwyt wyrodnego syna; młodzi mężczyźni przypadają sobie do gustu, wielka przyjaźń, wspólne spędzanie czasu i nawet narzeczona Dickiego uważa go za cenny dodatek do ich nieco już sobą znudzonej pary. Tyle że sielanka trwa krótko - kapryśny Dickie znudził się nową zabawką, ma innych kolegów i kiełkujące erotyczne porozumienie między mężczyznami zostaje brutalnie stłamszone przez pogardę Greenleafa Juniora. Wściekły Ripley atakuje Dickiego na łódce i w szale go zabija, czego błyskawicznie żałuje; ukrywa zwłoki i robiąc dobrą minę do złej gry, rozpoczyna szereg działań mających nie dopuścić do wykrycia zbrodni. Korzysta z dokumentów (i pieniędzy) Dickiego, wynajmuje dwa pokoje, między którymi się przemieszcza i przesyła wiadomości, zrywa z narzeczoną zabitego, unikając kontaktu.

Nie wiem, czy to zasługa aktorów (doskonały Damon, niezły Law, śliczny Davenport), ale w przeciwieństwie do "Słodkiej choroby", mimo wszystkich łajdactw i podstępów Ripleya, trudno nie odczuwać współczucia; to nie wyrachowanie, a próba ułożenia życia mimo tego, że się na każdym kroku wali. Śmieszyło mnie tylko nieco, że Włochy (Rzym, San Remo, Wenecja) są tak małe, że wszyscy znajomi co chwila na siebie wpadają.

Inne tej autorki:

#44

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 25, 2017

Link bezpośredni - Tag: klub-srebrnego-klucza - 0 komentarzy - Skomentuj


Agatha Christie - M lub N

Nietypowo jak na Christie, jest to powieść szpiegowska. 1941, w wypadku ginie brytyjski wywiadowca, który tuż przed śmiercią wyjawia, że w małym nadmorskim pensjonacie, Sans Souci, mieszka szpieg o pseudonimie M (kobieta) lub N (kobieta). Małżeństwo Beresfordów - Tuppence i Tom, nudzące się bez przydziału do pracy dla obronności kraju, podejmuje się wykrycia szpiega, działającego jako "piąta kolumna" w brytyjskim wojsku. Na pierwszy rzut oka wszyscy wydają się być zupełnie niewinni, po czym przy bliższym poznaniu wszyscy zaczynają być podejrzani. Rozwiązanie jest dość toporne, zrealizowane w duchu "trust no one".

Rozbawił mnie nieskrywany nacjonalizm autorki - obcokrajowcy mają "dziwne" twarze i można się po nich spodziewać najgorszego (zwłaszcza po emigrantce z Polski).

Nie polecam zaglądania na polską wikipedię, gdzie poszłam sprawdzić pisownię nazwisk bohaterów (ponieważ Zelnik, czytający audiobook, miał manierę wymowy Tuppence jako 'tabenz'), albowiem bez żadnego ostrzeżenia jest wyjawiona osoba mordercy. Wiem, że minęło ponad 70 lat od wydania książki, ale i tak.

Inne tej autorki.

#25/#4

Napisane przez Zuzanka w dniu środa kwiecień 19, 2017

Link bezpośredni - Tag: klub-srebrnego-klucza - 2 komentarze - Skomentuj


Ross Macdonald - Ruchomy cel

Częściowo sparaliżowana żona milionera prosi Archera o wyśledzenie, gdzie jest jej mąż. Milioner zniknął pijany z lotniska i nie wiadomo, czy sam się oddalił w tajemniczym celu, czy ktoś mu w tym pomógł. Po jakimś czasie pojawia się żądanie okupu, wiadomo więc już, że ktoś mu w zniknięciu pomógł. Archer szybko domyśla się, że wplątany jest ktoś z domu zaginionego bogacza, nie wie tylko, kto. Wykonuje dobry kawał detektywistycznej roboty, idąc tropami, okazjonalnie obrywając (kilka razy, również z utratą przytomności), ale i zawisając ustami na ustach napotkanych w śledztwie kobiet[1]. Trup się ściele, wszyscy strasznie dużo gadają, a na końcu nie ma happy endu.

Trivia: za 10 centów można kupić kawę.

[1] Książka została zekranizowana, Archera gra Paul Newman, co uwiarygodnia powodzenie u płci pięknej.

Inne tego autora.

#12

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 11, 2016

Link bezpośredni - Tag: klub-srebrnego-klucza - 0 komentarzy - Skomentuj