Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Tag: mlodziezowe

Barbara Kosmowska - Buba. Sezon ogórkowy

Drugi tom przygód nastoletniej Buby. Nie rozczarowałam się bardzo, bo jest równie uroczy językowo, co pierwszy, w tle pojawiają się ciekawe postacie (honorowy menel Klemens i całe towarzystwo grające w barze "U Ryśka" w ogóra), ale jakoś parę rzeczy mnie nie zachwyciło. Po tym całym budowaniu postaci Buby w pierwszym tomie, poprawianiu jej samooceny, tworzeniu jej ważnej pozycji w rodzinie, znowu nastąpił powrót do początku tomu pierwszego. Nikt poza Bartoszową nie zwraca w domu na Bubę uwagi - ani lansowana przez nowego menedżera matka-pisarka, ani ojciec - niegdyś gwiazda telewizji, teraz prezenter sklepu telewizyjnego, spędzający większość czasu w piżamie przed komputerem, ani dziadek, który podobno studiuje na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, ale - podobnie jak ojciec Buby - głównie pocina w brydża na Kurniku i jako - hehe - Blondyneczka romansuje na czatach z Eksplozją Seksu. Niezmienni są tylko Mańczakowie, przychodzący na partyjkę i wyżebrany obiad, lansujący się z kolejnym nietrafionym zakupem z Allegro. Nawet Miłosz, który stał dzielnie po stronie Buby, teraz znalazł inny obiekt. Wiadomo, skończy się dobrze, zwłaszcza że Buba umacnia swoją przyjaźń z Agą i zyskuje nowego znajomego - Sierotę. Te małe rozczary nie przeszkadzają, bardzo miła, lekka lektura.

Inne książki tej autorki tu.

#22

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 20, 2010

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 2 komentarze - Skomentuj


Barbara Kosmowska - Puszka

Trochę rozczar, bo to typowa powieść dla młodzieży. Bez smaczków i jakiegoś balansu na linii słodko-gorzko. Puszka ma naście lat, mieszka ze wspaniałą mamą, ale bez ojca, który się najpierw zaangażował z inną panią, a potem zginął w wypadku. Ponieważ mama wyjeżdża na prestiżowe stypendium do Japonii, Puszka niechętnie jedzie na rok do babci, odrywając się od przyjaciółek i chłopaka, w którym się podkochuje. Babcia okazuje się być najwspanialszą starszą panią na świecie, a jej absencja w życiu wnuczki wynikała z braku komunikacji między matką a teściową. I tak wszystko się świetlanie układa - Puszka odzyskuje babcię, zdobywa prawdziwych (w przeciwieństwie do poprzednich sztucznych) przyjaciół, pokonuje wewnętrzne bariery i pomaga dobru zwyciężyć. Sprawnie pisane, nieźle się czyta, ale do odsłodzenia musiałam przegryzać Polakową.

Inne książki tej autorki:

#4

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 3, 2010

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 5 komentarzy - Skomentuj


Krystyna Siesicka - Przez dziurkę od klucza

Nie pamiętam, jaki był mój pierwszy odbiór tej książki, ale teraz zawiało dydaktycznym smrodkiem jak z kanalizacji (plus dobiegł zefirek fetorku socjalistyczno-ideologicznego). Niby to obyczajowe scenki z życia rodziny - zabiegana babcia, trzymająca dom pracowitą ręką, wiecznie nieobecny ojciec (z nieodłączną popielniczką na biurku), podobnie nieobecna matka (która ma chorą wątrobę, a opycha się bigosem), starsza córka z mężem i dzieckiem i młodsza - główna bohaterka scenek - Joanna, tak na oko licealistka. W roli dochodzącego jest przedsiębiorczy student filologii egzotycznej, który przyszedł umyć okna i tak został, bo babcia świetnie gotuje. Cała fabuła książki zasadza się na tym, żeby głupawą, roztrzepaną i niezborną Joannę (a po części i starszą Oleńkę, która mimo męża i dziecka też nie przejawia chęci do gospodarstwa domowego) nauczyć gotować, sprzątać, prać i czyścić, przez co po odfiltrowaniu polewy socjologicznej pozostaje poradnik domowy, krojony na modłę lat 60. A to jak zrobić świeży chleb ze starego, jak wyczyścić dywan kiszoną kapustą, jak zrobić wykwintne dane z serdelków czy "rybę" w galarecie z resztek mięsa. Miejscami zabawne.

#3

Napisane przez Zuzanka w dniu środa styczeń 27, 2010

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 3 komentarze - Skomentuj


Halina Snopkiewicz - Palladyni

Może błędem było czytanie książki teraz, skoro jej nie przeczytałam w wieku lat nastu? Głęboki rozczar, ale w większości zrzucam go nie na swój wiek i lata czytania słabych i słabszych książek, a na to, że "Palladyni" są kiepsko napisani. Emocjonalna formuła (pseudo) pamiętnika "tu i teraz", która dobrze sprawdzała się w "Słonecznikach", została zarzucona na korzyść strumienia świadomości, pisanego z pozycji wszystkowiedzącej i mającej przetrawiony przez lata ogląd na rzeczywistość, dojrzałej i życiowo doświadczonej Lilki. Nic mnie tak nie irytuje w książkach, jak wszechwiedzący narrator, który zajmuje się przede wszystkim wyjaśnianiem z perspektywy, że rzeczy WTEDY były zupełnie inne niż się wydawało, a bohaterka była głupia, bo tego nie zauważyła. Czyta się przeraźliwie ciężko.

Treść płaska - Lilka w wielu słowach i na wielu kartkach opisuje, jak ją wyrzucili z ZMP i jakże to zmieniło jej życie (przy czym bynajmniej nie wiadomo, jak, bo opisuje to chwilę po wyrzuceniu i nie wiadomo, co będzie dalej, poza tym, że Wszystko Będzie Inaczej). Kilka historyjek ze studiów, dużo smętnych rozważań na temat socjalizmu, kolejne pokręcone i w zasadzie nieopowiadalne przeboje miłosne osoby, która za bardzo nie może się na nic zdecydować, a potem zostaje na lodzie (pech, naprawdę). Ciężko mi współpracować mentalnie z bohaterem, którego mam ochotę kopać w tyłek za wyjątkową głupotę.

Inne tej autorki tutaj.

#22

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 16, 2009

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 3 komentarze - Skomentuj


Halina Snopkiewicz - Słoneczniki

Lubię sprawdzać, jak się starzeją książki, którymi zachwycałam się w czasach nastoletnich. I, co miłe, ta się mało zestarzała. Oczywiście, jest przeraźliwie politycznie poprawna - zapisywanie się do ZSMP, impresje powojenne i nachalna propaganda "ucz się, dziecko, ucz", ale mimo wszystko to całkiem dobra historia dojrzewania nastolatki zaraz po wojnie. Nie oszukujmy się, mimo wzniosłych idei i bogatego życia wewnętrznego, w większości przypadków chodzi o płeć przeciwną i układanie sobie stosunków z rodzicami.

Inne tej autorki tutaj.

#20

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela maj 24, 2009

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 3 komentarze - Skomentuj


Zbigniew Nienacki - Pan Samochodzik i tajemnica tajemnic

Listopadowa Praga natchnęła mnie do powrotu do praskich przygód Pana Samochodzika (książki, nie filmu; film pominę wzgardliwym milczeniem mimo udziału w nim Bronisława Cieślaka). Pan Samochodzik jako wzór dla młodzieży i pozytywistyczny bohater dewaluuje się z roku na rok, tutaj jest jedną z najmniej sympatycznych postaci. Apodyktyczny i wiecznie w tonie rozkazującym, najpierw dyryguje grupką młodzieży skoszarowanej, która łyka jego polecenia jak młode pelikany, potem przejmuje dowodzenie sympatyczną praską rodziną. Ma straszliwie szowinistyczny stosunek do młodej czeskiej historyczki i mimo jej wysiłków (no dobrze, niespecjalnie sprytnych) w byciu odbieraną jako fachowiec, a nie atrakcyjna kobieta, uparcie sugeruje, że jego najbardziej interesuje mini, makijaż i obiad na stole. W trakcie tych słownych zabaw cała praska ekipa szuka śladów przemytników ikon i skradzionej ze Złotej Uliczki magicznej blaszki rabina de Loewe, które to dwie sprawy oczywiście się zazębiają.

Po odjęciu nachalnej nienackiej propagandy to całkiem miły przewodnik po turystycznej Pradze - Hradczanach, Złotej Uliczce, Moście Karola i cmentarzu żydowskim na Josefovie (którego nie warto zostawiać do zwiedzania na sobotę, o czym się część listopadowej wycieczki przekonała).

#11

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 25, 2009

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 10 komentarzy - Skomentuj


Halina Snopkiewicz - Tabliczka marzenia

Bardzo urocza młodzieżowa ramotka. Rok 1969, sam środek rozbuchanego PRL-u, przeczołgani wojną rodzice (a dodatkowo ojciec po obozie koncentracyjnym), starsza siostra wyemigrowana do bratniej republiki nadbałtyckiej i starszy brat, który mimo pięknej żony i dziecka chce się rozwieść. W środku tego jest nastoletnia Ludka, która to wszystko odbiera, przetwarza w głowie i usiłuje poukładać. Dodatkowo, jest zakochana - najpierw w tajemniczym panu z samochodem, potem w kimś zupełnie niespodziewanym (no, tak jak w kryminałach - jeśli pojawia się ktoś w trakcie intrygi, na kogo jest zwrócone w jakiś sposób oko autora, to wiadomo, że to będzie właśnie ten). Mam spory sentyment do tego typu książek, które pochłaniałam na którymś etapie dorastania, a ta nawet stosunkowo mało gryzie po latach. Oczywiście z jednej strony teraz już trochę trudno uwierzyć mi w świat "no logo", gdzie od białego kostiumu kąpielowego ważniejsze są plany na przyszłość, kółka zainteresowań, współpraca w grupie i szacunek dla wszystkich, a na prywatnym wyjeździe zagranicznym podpisuje się w księdze pamiątkowej jako "przedstawicielka klasy IX szkoły takiej a takiej", nie wspominając o srodze drętwym języku, jakim się młodzież posługuje (prawie jak u Niziurskiego), ale z drugiej... To całkiem dobry świat był, jeśli naprawdę wyglądał tak ideowo (ale cynizm i zepsucie nie pozwala mi oczywiście na wiarę w gnomy i krasnoludki). Trochę zabawny wtrętów prosocjalistycznych, trochę obowiązkowej propagandy i niezłomna wiara, że jedna rozmowa z nauczycielem potrafi naprostować całe życie.

No nie śmiać mi się tu, naprawdę przypadkiem kliknęłam w to na podaj.net [2021 - link nieaktualny].

Inne tej autorki

#25

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwiec 14, 2008

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 1 komentarz - Skomentuj


"Dama Kier" Maria Ewa Letki

Skusił mnie sentyment. Powieść w odcinkach czytałam w latach 80. w Świecie Młodych. Drzewiej tak bywało, że nawet w prenumeracie nie docierała część zapłaconej prasy (zwłaszcza częściej przesyłanej niż raz w miesiącu), a w kioskach jak kto nie miał "teczki", to czasem się już na gazetę nie załapywał.

Bardzo przyjemna książka, archetypiczny przekrój przez marzenia dzieciństwa (stary dom, lato w ogrodzie, wywiadówki, niesamowicie zgodne i kochające się rodzeństwo, babcia wróżąca co piątek z kart), acz podlana dydaktycznym smrodkiem. Chwalmy rodziny wielopokoleniowe (socjalistyczne państwo nie da zginąć, nawet jeśli dzieci jest pięcioro, dziadek emeryt i niepracująca babcia; wiem, S. mi zaraz powie, że to naprawdę jest ok z tą rodziną wielopokoleniową ;->), nawet doroczna ciąża domowego kundla jest witana radością (dziadek rozda szczeniaczki znajomym; dziadek lekarz - a nie rozpoznaje, że synowa po raz piąty w ciąży). Gość w dom, Bóg w dom - puka obca kobieta z walizą, bez pytania zamieszkuje w uroczym domku, gotuje, sprząta i pomaga zajmować się dziećmi. Albo jestem cyniczna, albo ciut dorosłam od 1985 r.

#5

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 28, 2006

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 0 komentarzy - Skomentuj