Tag:
panie
Trudno jest streścić fabułę tej poetyckiej prozy. Anglicy trafnie nazwaliby ją herstories, to opowieści kobiet o kobietach. Agnieszka, wolontariuszka, badaczko-działaczka, słucha. Słucha Magdy z depresją, która ma dwójkę dzieci. Wpada w windzie na Pomniczkową, której konkubent zabrał zasiłek po poronieniu i musiała go okraść, żeby postawić na cmentarzu pomnik. Fryzjerki, która nie może zajść w ciążę. Słucha siebie i nawet nieco się chwali, bo ma romans z gangsterem z lasu, niejakim Pajdą, który chodzi i śpiewa o pstrągu. Oraz że jechała autem z chłopakiem, którego już nie ma. Nie ma jakiejś spójnej linii narracyjnej, są myśli, sceny, spacery przechodzące w rozmowy. Lubię frazę, jaką Bargielska pisze, gładką, delikatną, czasem z barokowym zakrętasem.
Inne tej autorki.
#87
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek sierpień 22, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
W kwestii literatury patologicznej to książka zdecydowanie na podium. Trzy siostry - wiecznie śpiący leń (lady Bertram) wyszła za lorda i zamieszkała w majątku Mansfield Park, zrzędząca skąpa jędza (pani Norris) została żoną pastora i objęli prebendę w majątku męża siostry, trzecia zaś niezdara (pani Price) wyszła za oficera marynarki, który został kontuzjowany i dostał rentę, a z tej biedy zrobili chyba dziewięcioro potomstwa. Pani Norris wpadła na pomysł, żeby jej bogata siostra "pomogła" najbiedniejszej i zabrała jej jedno z dzieci pod opiekę, żeby "ulżyć matce". W efekcie pani Price bez żalu pozbyła się najstarszej córki, dzięki czemu Fanny Price[1] pojawiła się w majątku wuja jako towarzyszka zabaw jego dwóch córek i dwóch synów. Sir Bertram zgadza się na to, bo myśli, że wychowanie kuzynki z jego dziećmi nie zaowocuje małżeństwem między kuzynami[2], skoro będą się widywali codziennie. Jakże rozbawiło mnie to założenie. Zalękniona Fanny snuje się najpierw po majątku, po czym - edukowana i wspierana przez młodszego syna lorda, Edmunda, staje się nagle ostoją moralności rodziny, oczywiście zakochana w swoim kuzynie. Starsze od niej kuzynki - Maria i Julia - są zarozumiałe, najstarszy syn Thom utracjusz, a dodatkowe zamieszanie wprowadza rodzeństwo aktualnej pastorowej - młoda i cyniczna Mary oraz kochliwy i pozbawiony zasad Henry. Ponieważ nikt - poza lordem Bertramem, który wyjeżdża na Antiguę nadzorować plantacje - nie pracuje, cała akcja kręci się wokół tego, kto na kogo spojrzał, czy któraś panna nie została przypadkiem sam na sam z którymś panem, czy zaręczyny Marii nie są zagrożone, a przede wszystkim wokół wiecznie spanikowanej i przejmującej się opinią świata Fanny. Po wielu zakrętach dość nudnej i przegadanej akcji Fanny wreszcie wyznaje kuzynowi uczucie, a jego ojciec (wuj Fanny) sankcjonuje związek.
Zapewne odpuściłabym lekturę w połowie, ale słuchałam audiobooka z dodatkowymi efektami. Czytająca go Anna Romantowska przeciągle ziewa, mlaszcze, czasem dyskretnie beka, zmienia melodię zdania w trakcie, wysokość głosu w środku akapitu, z pełnego napięcia monologu przechodzi przy zmianie pliku do czytania normalnym głosem. Bawiło mnie to przeraźliwie, ale jak chcecie fance literatury wiktoriańskiej kupić tego audiobooka, to jednak nie polecam.
[1] Za każdym razem, kiedy Romantowska czytała afektowanym głosem cioci Norris frazę "Fanny Price!" miałam bliskie skojarzenia ze Strażakiem Samem, w którym głównym podpalaczem jest piegowaty Norman Price.
[2] Okazuje się, że kazirodztwo nie szkodzi.
Inne tej autorki:
#86 / #4
Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 20, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 8 komentarzy
- Skomentuj
Na poły biografia, na poły wywiad z jednym z bardziej znanych polskich aktorów kabaretowych. Zaczynając od bogatego geograficznie drzewa genealogicznego, przez bujne lata 60-80., kiedy to kabaret stanowił sterowany wentyl bezpieczeństwa, aż do współczesności, w której już nie ma miejsca dla schorowanego człowieka ciężko doświadczonego przez los - Anna Kłys spotyka się przy stole w Baranówku, zadaje pytania i słucha. Mimo zacytowanych fragmentów programów to nie jest książka rozrywkowa, raczej refleksyjna i już w zasadzie historyczna. Na fali ostatnich reakcji na śmierć Robina Williamsa bardzo mi się ta książka wpisuje w szeroko reprezentowany pogląd, że człowiek, który pracuje w tzw. rozrywce, musi być wesoły. Otóż nie musi.
Jest też parę słów o fundacji Stworzenia Pana Smolenia - warto zajrzeć.
#83
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota sierpień 16, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
W szkole dla pielęgniarek, podczas pokazu techniki karmienia sondą żołądkową, zostaje otruta jedna z uczennic. Nie wiadomo, czy miała być ofiarą, czy została zabita przez pomyłkę - zastępowała chorą koleżankę. I jak jeszcze można by się upierać, że był to żart albo nieszczęśliwy wypadek, tak niedługo potem zostaje otruta kolejna dziewczyna. W pięknym zabytkowym gmachu za kulisami szkolnych zajęć dzieje się sporo - ktoś sypia z lekarzem, ktoś inny wymyka się ze szpitala nocą, jest wczesna ciąża i tajemnica z przeszłości. W to musi wejść refleksyjny Dalgliesh i ustalić, kto zabił i dlaczego.
Tym razem Dalgliesh zakochuje się w pięknej przełożonej pielęgniarek, o interesującej twarzy. Platonicznie, jak to on. Za to jego podwładny, sierżant Masterson, bynajmniej nie platonicznie zabiera na stopa jedną z podejrzanych pielęgniarek, która - mimo że jest w skrywanym związku z inną kobietą - na tylnym siedzeniu miło spędza z sierżantem czas. W szpitalnej stołówce na obiad ryba z frytkami albo gotowana.
Inne tej autorki.
#71
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 18, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
To nie jest zapis fatum, ciążącego nad rodziną z Sanoka.
Wprawdzie bardziej interesował mnie detaliczny opis życia Tomasza Beksińskiego, człowieka, który sam z siebie wychował pokolenie ludzi kochających muzykę, ale okazało się, że bardziej wciągająca była historia zmagań Zdzisława B. z PRL-em.
Nie wiem, czy w innym ustroju byłoby tak kreatywnemu i twórczemu człowiekowi łatwiej, ale absurdalność ustrojowa z robieniem zakupów przez znajomych w całej Polsce i zagranicą, konieczność przydziałowej pracy oraz zmuszanie do "załatwiania"
wszystkiego dość zwala z nóg.
Nie mam łatwych odpowiedzi po przeczytaniu - nie wiem, czy Beksiński senior w obecnym ustroju miałby łatwiej i stworzyłby więcej lepszych prac. Nie wiem, czy sensowna terapia i lepsze leki antydepresyjne pomogłyby Beksińskiemu juniorowi. Jest trochę wzorców, które sobie panowie powielali - agorafobia, zamiłowanie do budowania skomplikowanego labiryntu i w domu, i w głowie, i w pozostawionych po sobie listach, model uwielbiającej i absolutnie poświęcającej się kobiety (Zofia Beksińska, Tomasz takiej nie znalazł). Nie wiem, czy inne wychowanie pomogłoby Tomaszowi dorosnąć, a nabranie asertywności uratowałoby życie Zdzisławowi.
Smutne przy lekturze jest to, że mimo znajomości finału życia ojca i syna gdzieś
tam jest nadzieja, że może tu - na papierze - ich życie się nie zakończy tak gwałtownie.
Czasem irytowała mnie forma - cytowanie listów, lista źródeł dłuższa niż niektóre rozdziały. Brakowało powiązania między opisami obrazów a konkretnymi obrazami (tu akurat by się przydał przypis czy ilustracja); obrazy są opublikowane na końcu, przynajmniej w wersji elektronicznej.
#70
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 14, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Rebeka Martinsson, prawniczka ze specjalnością ekonomia przedsiębiorstwa, po dramatycznych wydarzeniach zapewne opisanych w poprzednich tomach (morderstwa, porwania i inne traumy) ląduje w szpitalu psychiatrycznym. Kiedy się naprawia, zostaje zatrudniona w prokuraturze, gdzie jest cennym nabytkiem, bo pracuje po godzinach i w weekendy, nie mając życia prywatnego. Anna Maria Mella, policjantka, matka czwórki dzieci, również lubi swoją pracę, bo w niej odpoczywa (a w domu nawet się jej nie dają wyspać). Sven Erik, starszy i dość zaniedbany policjant, jest samotny (półtora roku temu zginął mu kot). We trójkę zaczynają prowadzić śledztwo w sprawie nietypowo odkrytych zwłok.
Delikwent, który znalazł zwłoki, był na tyle błyskotliwy, że wyszedł się wysikać na kilkunastostopniowy mróz w slipkach i zwiało mu "arkę" (zimowy domek na lodzie) podczas wichury. Szukając schronienia, trafia do kolejnej arki, włamuje się, bierze przypadkowe ubrania i pod kocem odkrywa zmarznięte ciało kobiety. Kobieta, Inna, okazuje się być wspólniczką w szwedzkim koncernie wydobywczo-handlowym Mauri Kallisa, lokalnego from zero to hero. Rodzeństwo - zamordowana Inna i jej brat Diddi - przyjaźnią się z Kallisem od lat, aczkolwiek policja widzi, że ta przyjaźń jest raczej na pokaz.
W warstwie społecznej to bardzo ciekawy obraz zimnej, prowincjonalnej Szwecji - z psami w hierarchii domowej, z samotnością i związkami sąsiedzkimi. Główną bohaterką jest pokaleczona psychicznie i fizycznie Martinsson, borykająca się z nawracającą depresją, niską samooceną i brakiem poczucia celu. W adaptacji filmowej zagrała ją Izabella Scorupco. Słaby dość jest wątek z przyrodnią siostrą Mauri Kallisa, adoptowaną przez Lapończyków, która ma zdolności parapsychologiczne i widzi przyszłość. Rozwiązanie intrygi, w którym pojawiają się żądni krwi najemnicy z jednego z oszukanych przez przedsiębiorstwo Kallisa państw afrykańskich, jest dość karkołomne, acz nie bardziej niż metafizyka przemyśleń córki alkoholiczki.
Inne tej autorki:
#68
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 10, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 8 komentarzy
- Skomentuj
Zestaw powiązanych opowiadań o młodzieży z warszawskiej szkoły - córka, której brakuje kontaktu z wiecznie zajętą matką-psychologiem, nastolatka, której matka poroniła dziecko, chłopak, którego matka-alkoholiczka umarła, bo nie zadzwonił po pogotowie. To naprawdę sympatyczna, nastoletnio-mądra książka (nie oceniaj książki po okładce, ktoś niemiły może mieć zły dzień, warto rozmawiać), ale dla pokolenia niżej. Dla dorosłego brakuje humoru, lekkości i odrobiny postmodernizmu, za który na przykład lubię Bubę.
Inne tej autorki.
#66
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 7, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Historia przyjaźni kilku dziewcząt z Portofino - jednej z nijakich dzielnic warszawskich blokowisk z lat 70. Hanka, córka handlarki i domowego tyrana-komunisty, z którego nie wyszła wieś, Beata, córka pary intelektualistów-działaczy opozycji, Agnieszka, córka wpływowego lekarza i Mania, córka alkoholiczki z bratem w poprawczaku - każda jest inna, każda wywodzi się z innego domu, ale wszystkie wiszą na trzepaku, chodzą na hałdę, gdzie bywają zboczeńcy, wszystkie uczą się życia na podwórku. Rozwój rodziców, ponowny ślub ojca, babka - bohaterka Powstania Warszawskiego, która nie mówi, ale rysuje, stoi w kolejkach i gotuje, tajemnica matki, której nie ma, wychowawcze bicie, pierwsza komunia, stan wojenny i oranżada w proszku. Dziewczyny dorastają już w okresie przemian, gdzie pójdzie na wybory czy do bierzmowania jest deklaracją. Pierwsza miłość, pierwsza skrobanka, studia i wyjazdy na saksy; mimo dorastania w każdej z nich zostaje ta mała 7-latka, która układała "widoczki" pod piaskiem. Lektura obowiązkowa na wszystkich, którzy widzą tylko sielskość dorastania w końcówce PRL-u.
Zarys książki łudząco przypomina dziejącą się na Piaskowej Górze sagę Joanny Bator, ale bez mistycyzmu, sięgania wstecz i układania świata.
Inne tej autorki.
#65
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 7, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 2 komentarze
- Skomentuj
Jakbym powiedziała na melodię niegdysiejszego kabaretu, że "Momenty były? No masz!", to bym skłamała. Ta książka głównie składa się z detalicznych opisów pożycia intymnego bohatera, Jonathana z kochanką, czasem przerywanych dygresyjną historią życia, rodziny i emigrancką rzeczywistością Brukseli. Jonathan, właściwie Janusz, wychowujący się od czasów nastoletnich za granicą, jest pisarzem, mieszka aktualnie z żoną i dwójką dzieci w Brukseli. Z żoną się przyjaźni, ale nie stanowi to problemu, kiedy spotyka piękną Czeszkę wychowaną w Szwecji, Andreę, w której się zakochuje i przez kilka lat prowadzi niebezpieczną i karkołomną rozgrywkę, próbując utrzymać jednocześnie żonę i kochankę. I wyznam, że tu mi nieco siada przyjemność z lektury, bo Jonathan jest zwyczajnym palantem, a jego wielokrotnie werbalizowane dylematy o radościach z poligamii są dość miałkie. Na drugim planie jest żona Jonathana, Maggie (w zasadzie to Magda), która też przed laty miała romans, ale się z tego wyplątała, bo rodzina była ważniejsza. Nie wiem, może chodziło o stworzenie paraleli, że nie tylko mężczyźni zdradzają? Całość jest dość ciężkostrawna, w zasadzie tylko ratowana przez dość cyniczny opis zarówno emigrantów-karierowiczów, jak i typowych Polaków za granicą.
Książkę odsłuchiwałam w sposób mocno przerywany podczas jazdy samochodem. Niestety - zapewne lepiej bym ją odebrała, jakbym ją czytała sama, ponieważ lektorka (Olga Miłaszewska) ma głos absolutnie niepasujący zwłaszcza do męskiej narracji - skrzekliwy, afektowany, raczej targowisko niż literat w Brukseli.
A dla tych, co dotrwali - łacina na dziś:
Uwożej na kejtra, bło cie chapnie.
Inne tej autorki tu.
#59 / #2
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwiec 14, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 4 komentarze
- Skomentuj
Epicka historia o życiu małego angielskiego miasteczka, zaczynająca się z rozmachem - od śmierci. Niespodziewanie umiera jeden z członków rady gminy, Barry Fairbrother, społecznik, dziennikarz, trener wioślarstwa w lokalnej szkole. Wiele osób - dorosłych i nastolatków - nagle odkrywa, jak ważną rolę pełnił dla homeostazy społecznej. Absurdalnie, to nie historia jego żony ani czwórki sierot (choć ich strata jest postrzegana), ale ludzi z którymi współpracował, których uczył i których był przyjacielem. Po jego śmierci pojawił się wakat w radzie gminy, który zapoczątkował spore zmiany polityczne - frakcja dążąca do odcięcia gminy od osiedla patologicznej biedoty (oczywiście na korzyść gminy, bez względu na koszt "tamtych") mogła wreszcie przerwać impas.
To książka spora objętościowo, wielowątkowa. O konflikcie między rodzicami a dziećmi, o wychowaniu, o wyjściu z patologii, o rasizmie, związkach, zdradzie i depresji. Przypomina mi nieco prozę Doyle'a, choć zdecydowanie jest mniej humorystyczna i pogodna. Mam kilka uwag do tłumaczenia - brakuje objaśnień niektórych fraz (ot, domyśliłam się, czemu Krystal Weedon przezywali, że się posikała, ale to dlatego, że ogólnie jestem ogarnięta), czasem zdania wydają się wyrwane z kontekstu. Bez względu na to, czyta się intensywnie i trudno się oderwać.
Inne tej autorki. I, oraz - czy chcę przeczytać Harry'ego Pottera? Tylko poważne odpowiedzi.
#58
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 5, 2014
Link bezpośredni -
Tag:
panie
- 17 komentarzy
- Skomentuj