Kerri
Arkona to było to miejsce, w którym się bardzo dobitnie przekonałam, że planowanie wycieczek jest ważne i potrzebne. Pojechałam tam kiedyś na zasadzie "mówili, że tam ładnie i że są starożytności", wyobrażałam sobie osadę na kształt Biskupina, ale niczego nie sprawdziłam w necie ani w przewodnikach - i wyszła z tego jedna z najbardziej rozczarowujących wycieczek ever. Od parkingu do grodziska, latarni i klifów było jakieś megadługie i wcale nie takie znów malownicze dojście, klify oglądane z góry i przez las okazały się mało fascynujące, grodzisko to był wielki trawnik otoczony wałem ziemnym, i nawet nie miałam pojęcia, w którą stronę pójść, żeby znaleźć coś rzeczywiście fajnego i wyjątkowego. Pamiętam, że las mi się podobał, i to tyle. Miałam za duże oczekiwania i region, choć niewątpliwie przyjemny, nie za bardzo im sprostał. (Na dodatek trafiło mi się wtedy trochę marudne towarzystwo... :x)
Potem jeszcze zahaczyliśmy o Stralsund, gdzie też chyba przeoczyłam najładniejsze kawałki miasta, do kitu.
Dlatego teraz, gdy gdzieś wyjeżdżam, to niemal obsesyjnie sprawdzam, co tam będzie i czy nie zanadto monotonnie jak dla mnie.
Potem jeszcze zahaczyliśmy o Stralsund, gdzie też chyba przeoczyłam najładniejsze kawałki miasta, do kitu.
Dlatego teraz, gdy gdzieś wyjeżdżam, to niemal obsesyjnie sprawdzam, co tam będzie i czy nie zanadto monotonnie jak dla mnie.














