Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Tag: panowie

Jakub Małecki - Saturnin

Współcześnie. Saturnin, 30-letni przedstawiciel handlowy mieszkający w Warszawie, ma mnóstwo kompleksów. Jest słoikiem, pochodzi z małej mieściny pod Włocławkiem, ma sporą nadwagę, kiedyś był mistrzem w podnoszeniu ciężarów, ale po skomplikowanym złamaniu ręki musiał sport zarzucić, do tego ma piegi na całym ciele. Oraz to imię - kto to widział, żeby mieć tak idiotyczne imię jak Saturnin. I w tym momencie życia do Saturnina dzwoni spanikowana matka, a z zalewu słów, którym matka maskowała zwykle niepokój i nieprzystosowanie, wynika, że 96-letni dziadek Tadeusz zabrał stary samochód i zniknął bez słowa. Saturnin wraca pod Włocławek, po drodze opowiadając swoją historię, w której liczne luki jest w stanie uzupełnić dopiero po 30 latach - czemu dziadek nalegał na takie imię, czemu rodzice się rozwiedli, a tata wydaje się być doskonale obojętny na fakt, że jest ojcem, wreszcie - czemu dziadek zniknął z domu i odnaleźli go na bagnach nad Bzurą.

I tak naprawdę losy Saturnina są tutaj najmniej istotne, bo to historia dwóch miłości - nieszczęśliwego związki Hanki i Witolda, rodziców bohatera oraz braterskiej miłości dziadka Tadeusza do siostry, Irki. Zwyczajna na pozór rodzina, w której wszystko niby jest jak w innych, okazuje się mieć tajemnice i nieprzepracowane traumy z czasów 2. wojny światowej. To jedna z niewielu książek (i to współczesnych), w której kampania wrześniowa to nie bohaterski przemarsz doskonale wyposażonych polskich wojsk, które jednak musiały ulec przewadze okupanta, tylko dramatyczna historia młodych mężczyzn i chłopców, którzy wcale nie chcieli walczyć z innymi, podobnymi im mężczyznami i chłopcami, ale musieli. W niewygodnych butach, nieprzygotowani na głód, rany i śmierć, wrócili przegrani do domów jako zupełnie inni ludzie, czasem nie mieli do czego wracać, a czasem nie wrócili w ogóle. Tadeusz wrócił, ale jednocześnie umarł kilkadziesiąt lat wcześniej w okopach nad Bzurą i jego ostatni zryw w wieku 96 lat, kiedy stwierdził, że tylko tam może umrzeć, był rozpaczliwą próbą przywrócenia porządku świata. I chyba właśnie o tym ta opowieść Małeckiego jest - o przywracaniu porządku w historii jego rodziny.

TL;DR - świetna książka i to nie dlatego, że dzieje się pod Włocławkiem.

Inne tego autora:

#52

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 20, 2021

Link bezpośredni - Tag: panowie - 0 komentarzy - Skomentuj


Bill Bryson - Piknik z niedźwiedziami

Gdy autor odkrył, że tuż koło jego domu w New Hampshire wiedzie Szlak Appalachów - ponad 3500 km trasy przez góry i doliny, od Maine do Georgii - oczywiście wpadł na pomysł, że przejdzie go w całości i napisze o tym książkę. Książkę, jak widać, napisał, ale czy udało mu się przemaszerować całą trasę? Zacznijmy od tego, że Bryson - inteligent z brzuszkiem - nie miał w zasadzie żadnego przygotowania do turystyki wyczynowej, nie wspominając o kondycji. Specyfiką Szlaku Appalachów jest brak większości udogodnień - nie ma na trasie schronisk i sklepów, a żeby nocować w szałasach, trzeba codziennie przejść dość wyśrubowaną normę kilometrów, więc wszystkie potrzebne rzeczy - namiot, filtr do wody, ubranie, jedzenie - trzeba nieść na własnych plecach. Kiedy autor trafia na najtrudniejszy odcinek szlaku, Hundred Mile Wilderness, rozbija w proch wszelkie romantyczne rojenia o powrocie do natury:

Natychmiast zrozumiałem, dlaczego odziany w aksamitną marynarkę Henry Thoreau posrał się tutaj w majtki.
Rozsądną decyzją było szukanie towarzysza na drogę, niestety większość znajomych to zignorowało lub odmówiło, pozostał niepijący alkoholik z jeszcze większą nadwagą - Stephen Katz.

Historia kilku wypraw, jakie podjął autor, przeplatana jest historią powstania Szlaku, smutną i niestety zaskakująco szeroko rozpowszechnioną listą idiotycznych decyzji politycznych i gospodarczych, przez które przyroda Stanów Zjednoczonych (i Polski, i pewnie innych krajów zachodnich) wygląda jak wygląda. Sama wyprawa, podczas której Bryson przeszedł blisko ⅓ Szlaku w różnych jego częściach, to zabawna (acz czasem w kategorii zabawnie przerażająca) historia dwóch laików, którzy bez przygotowania porwali się na wędrówkę po terenach trudnych, z amplitudą temperatury kilkadziesiąt stopni, nagłymi opadami i z prawie pionowymi podejściami skalnymi. Trochę opowieści poświęcone jest innym wędrowcom - od najgłupszych ludzi na świecie (Mary Ellen) przez ludzi roztargnionych, którzy gubili się nawet na prostej ścieżce (Chicken John) czy egoistów, zajmujących dla siebie całą chatę do ludzi uczynnych i pomocnych. Jak w innych opowieściach Brysona, dużo jest zdrowej i celnej szydery z otoczenia, zwłaszcza z Amerykanów; bardzo to podnosi przyjemność lektury, nawet jeśli nie kręci Was opowieść o wędrówkach.

Nazwiskizm: Constantine Samuel Rafinesque-Schmaltz.

Inne tego autora tutaj.

#51

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek maj 17, 2021

Link bezpośredni - Tag: panowie - 0 komentarzy - Skomentuj


Albert Wojt - Pan dyrektor jest zajęty #129

Ewa wzywa 07, zeszyt 129

Spis osób:

  • Zofia Zdrojecka - sekretarka dyrektora, atrakcyjna dwudziestoparolatka
  • Edek Marecki - magazynier, popija, podobno jego stara prysnęła z jakimś Szwedem za granicę
  • Stefan Borodzicz - kierownik działu kontroli wewnętrznej, przystojny 40-latek
  • Czubacki - dyrektor, sprawia wrażenie bardzo z siebie zadowolonego
  • Zygmunt Krzepik - za chwilę już były dyrektor, o zniszczonej twarzy i rzadkich, siwych włosach
  • Ryszard Winnicki - behapowiec, narzeczony Zofii, barczysty w wytartych dżinsach i skórzanej kurtce
  • Waldek Cieciewicz - zaopatrzeniowiec, niefortunny amator społecznego grosza
  • Grudek - złota rączka
  • Baroniowa - sprzątaczka, niewysoka, drobna siedemdziesięciolatka, o pomarszczonej twarzy
  • Maciej Pregoła - pracownik fizyczny z magazynu, młodzieniec pryszczaty i niedomyty
  • porucznik Michał Mazurek - Komenda Dzielnicowa MO
  • naczelnik Kłosiński
  • chorąży Pozorski - nadzoruje ekipę techników
  • Rydzicka - dzieli pokój z Borodziczem, gładko uczesana kobieta w niemodnym, szarym kostiumie
  • Tobilewska - wynajmuje pokój Winnickiemu
  • sierżant Kuligowski - inwestyguje włamania na działkach
  • Picer - księgowa
  • Antoni Paluch - konserwator aparatury nagłaśniającej, wpadł z Cieciewiczem
  • Pazińska - ciotka Cieciewicza, sprzedaje na bazarze
  • Adela Cieciewicz - matka Waldka, rencistka w domu opieki
  • Felek Powalski - siedział pod celą z Cieciewiczem
  • Anka Dolińska - flama Powalskiego, zniszczona twarz i wory pod oczami postarzają ją przynajmniej o dziesięć lat
  • Siwoń - rezydent baru, smakosz piwa
  • Mirka Lipecka - narzeczona Pregoły

Zakłady Elektrotechniczne. Atmosfera napięta, bo stary dyrektor jest właśnie usuwany ze stanowiska, a nowy przejmuje wszystkie sprawy. Zosia z sekretariatu czujnie wytęża słuch, ale przeszkadza jej w tym kłótnia między aktualnym narzeczonym, Winnickim a byłym fatygantem, Borodziczem, który wprawdzie przybiegł z fakturą do dyrektora, ale robił do Zosi słodkie oczy. Jak się łatwo domyślić, to Winnicki staje się głównym podejrzanym, gdy Borodzicz zostaje znaleziony martwy. Nie jest to oczywiste, bo do Zakładów wraca - po odbyciu kary za przywłaszczanie mienia - Cieciewicz, który może mieć żal do Borodzicza za doprowadzenie do skazania. Jest też zaginiona faktura na niebagatelną kwotę 5 milionów i kolejne zwłoki, więc jeden z tropów prowadzi w stronę przestępstw gospodarczych.

Prowadzący śledztwo Mazurek traktuje sprawę ambicjonalnie, co objawia się notorycznym łamaniem zasad ruchu drogowego. A to ”z przymrużeniem oka traktując znaki ograniczające prędkość”, a to w pogoni za podejrzanym wjeżdżając na chodnik, cudem unikając kolizji i strasząc przechodniów. Ale wyższa konieczność, oczywiście. Tyle że nie.

Się pali: popularne, sporty i chesterfieldy (ważne dla śledztwa).
Się pije: wódkę pod ogórki konserwowe.
Się nie je: bo praca.
[Mazurek] “od śniadania poza skromną kanapką nie miał nic w ustach, a mijała właśnie dwudziesta”.

Inne tego autora:

Inne z tego cyklu tutaj.

#49

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek maj 7, 2021

Link bezpośredni - Tag: panowie - 0 komentarzy - Skomentuj


Filip Springer - Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast

W 1999 roku 49 województw zostało zastąpione w nowym podziale przez 16, w efekcie ponad 30 miast utraciło swoją dawną pozycję. Zmiana jednak nie nastąpiła tylko na poziomie urzędowym, ale - w wielu przypadkach - oznaczała pogarszająca się jakość życia, mniej pieniędzy na rozwój, upadek gospodarczy i stopniowe starzenie się mieszkańców. 15 lat po wprowadzeniu aktualnego podziału, Springer przez kilka miesięcy jeździ z miasta do miasta, rozmawia z mieszkańcami, obserwuje pogłębianie się podziałów między miejscami, gdzie spływają pieniądze z inwestycji centralnych i tymi, gdzie już - według władz - nie warto inwestować. Czasem aktualna kondycja miasta jest efektem jednej decyzji sprzed lat (np. prestiżowa organizacja Dożynek czy ekspresówka przez środek miasta), czasem - zbiorem wielu. Sporo miejsca zajmują - jak to częste u autora - budynki i architektura, ale porównywalnie też sporo jest o ludziach, którzy w mniejszych miastach żyją (i dlaczego). Zdarzają się i historie pozytywne, bo i w mniejszych miastach da się zrobić coś unikalnego i cennego; problem w tym, że rzadko o tym wiadomo. Są zdjęcia, bardzo ciekawe.

Pochodzę z Włocławka, dawnego miasta wojewódzkiego, zdegradowanego obecnie do niczego, jako że województwo kujawsko-pomorskie rozdzieliło większość urzędów między Toruniem a Bydgoszczą. U Springera o Włocławku jest mało - bohaterką jest niszczejąca i zaniedbana okolica ulicy 3 Maja, niegdyś reprezentacyjnego deptaku, teraz miejsca, gdzie nie warto się za głęboko w bok zapuszczać (trochę można zobaczyć tu). Szkoda, że tylko tyle.

Inne tego autora.

#47

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela maj 2, 2021

Link bezpośredni - Tag: panowie - 0 komentarzy - Skomentuj


Craig Russell - Pieśń Walkirii / Strach przed ciemną wodą

Kiedy zmęczyłam pozostałe dwa tomy (z sześciu) cyklu o komisarzu Fablu, okazało się, że jest kolejny, na szczęście jeszcze nie wydany w Polsce. Może kiedyś, a może nie, bo to nierówny i chaotyczny cykl; dwa dni po przeczytaniu już nie pamiętam fabuły.

Tytułowe Walkirie to wytrenowane przez Stasi zabójczynie, uśpione po upadku systemu. Hamburska policja podejrzewa, że nieaktywny od ponad 10 lat seryjny morderca - Anioł z St. Pauli - powrócił, zabijając mężczyzn, korzystających z usług prostytutek. Jak się łatwo domyślić, aktualny zbrodniarz (a właściwie zbrodniarka) jest naśladowczynią przestępczyni sprzed lat, obie były wynajmowane przez Stasi do pozbywania się wrogów politycznych. Zniknął zupełnie wątek Witrenki, jedynie wspomniana jest dawna podwładna Fabla, która w wyniku śledztw z poprzednich tomów wylądowała w szpitalu psychiatrycznym.

Tom 6 to mozolna walka Fabla z cyber terrorystami, zgromadzonymi wokół pro-ekologicznej korporacji. W drugim wątku policja usiłuje znaleźć mordercę kobiet, który umawia się przez wirtualny czat, a w rzeczywistości nie zostawia śladów. We wszystkim pomaga chorobliwie otyły, ale nadzwyczaj sprawny super haker, niestety ginie, zanim Fabel może mu podziękować. W tytułowej ciemnej wodzie ląduje Fabel, zepchnięty w samochodzie z nabrzeża do rzeki.

Inne tego autora tutaj.

#45-46

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek kwiecień 29, 2021

Link bezpośredni - Tag: panowie - 0 komentarzy - Skomentuj


Paweł Huelle - Castorp

Zacznijmy od tego, że nie czytałam “Czarodziejskiej góry” Manna nawet w okresie, kiedy próbowałam przeczytać całą dostępną klasykę literatury (patrz: liceum). Istotne jest to o tyle, że “Castorp” to, według współczesnej nomenklatury, fanfik napisany na podstawie drobnej wzmianki o studiach Hansa Castorpa na Politechnice Gdańskiej. I niestety tylko jako fanfik mogę w tej sytuacji tę opowieść traktować (czytaj: nie zażarło). W porównaniu z innymi książkami Huellego - niekoniecznie.

Młody Hans Castorp przyjeżdża do Gdańska na studia, gdzie chce poznać konstrukcje okrętów i inne dziedziny ścisłe. Nauka przychodzi mu bez problemu, prowadzi też uporządkowany tryb życia, brudną bieliznę wysyła do rodzinnego Hamburga (gdzie bez komentarza pierze ją panna Schalleen, która pozostaje w bliżej niewyjaśnionej zażyłości z Hansem i jego bielizną) ku rozpaczy gospodyni, u której mieszka, towarzyskiej pani Wybe, która chciałaby się tą bielizną zająć sama (a konkretnie to dać ją do prania swojej fertycznej kaszubskiej służącej). Ale nie bielizna jest clou opowieści, tylko zakochanie Castorpa w przypadkowo spotkanej damie, jak się później okazuje, Polce. Traci chęć do nauki (chociaż, jako nadzwyczajny akademik, nie opuszcza się w ocenach), kradnie książkę należącą do damy, wynajmuje detektywa, ignoruje hamburską rodzinę, uczestniczy w orgii, wreszcie - gdy Polka wraca na kolejny turnus do kurortu - wprowadza się do tego samego pensjonatu, żeby być blisko, ignorując fakt, że panna ma fatyganta w postaci rosyjskiego oficera. Wtem dramatyczny finał i koniec. Całość podlana jest mnóstwem filozoficznych rozważań w tonie kafkowskim (z których chyba najciekawsze są przygody z niegrzecznym konduktorem), obserwacji otaczających bohatera przypadkowych ludzi, a w tle - co chyba jest jedyną zaletą książki - nostalgiczne Trójmiasto początku XX wieku.

Inne tego autora tu.

#43

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek kwiecień 23, 2021

Link bezpośredni - Tag: panowie - 6 komentarzy - Skomentuj


Andrzej Dziurawiec - Inny czas #126

Ewa wzywa 07, zeszyt 126

Spis osób:

  • Bogdan Kucharski (53) - scenograf filmowy, gospodarz imprezy
  • Piotr Kownas - reżyser
  • Bronisław Ostankiewicz (40+) - drugi scenograf, alkoholik, a nie pije (może ma wszyty esperal)
  • Waldemar Kozak (29) - drugi reżyser, chłopak Grałek, ma żonę jędzę
  • Bożena Grałek - asystentka kierownika produkcji, spiła się, więc żaden z nią nie poszedł
  • Zbigniew Stawski - operator kamery, próbował z Grałek, mimo że pijany
  • Jerzy Grucha - kierownik produkcji, na twarzy ma wypisaną wiarę we własną nieomylność
  • Andrzej Mróz (47) - operator obrazu
  • Wiesław Staromłyński - asystent Kownasa, fotosista
  • kapitan Marcin Zadra - napiłby się wódki
  • podporucznik Marek Barnych - nie cierpi bezruchu
  • Monika Thorstein (38) - drugi kierownik produkcji, rozwódka z córką
  • pułkownik Stępak - niedwuznacznie sugeruje, żeby sprawę szybko zamknąć
  • Włodzimierz Mołodysz - dziennikarz, lubi opowiadać dowcipy o milicjantach
  • major Warecki - emerytowany buldog, złapie sprawę, to nie puści
  • Marian Joniec - siedzi za malwersacje, ale chce zapomnieć
  • Wacław Kawecki - architekt, przyjaciel Ostankiewicza

Podczas pijackiej imprezy w willi scenografa ktoś zabija młodą dziewczynę, Bożenę. Większość z obecnych ma alibi, bo kiedy padają strzały, wszyscy kręcą się przy ognisku, a na górze jest tylko pijany do nieprzytomności operator kamery. Dziewczyna, jak w śledztwie wychodzi, raczej przechodnia w towarzystwie (oraz mimo wczesnej ciąży mocno pijana), okazała się angażować w śledzenie nadużyć przy produkcji filmu, co było nie w smak również władzom (nawet sam pułkownik wywiera nacisk[1] na ekipę). Kapitan Zadra nie daje się jednak zastraszyć i z pomocą emerytowanego majora Wareckiego rozcina skorumpowany krąg w przemyśle filmowym, doprowadzając do aresztowania sprytnego mordercy.

Kultura gwałtu - wszystkim żal faceta, który zdradzał żonę, a ta robiła mu w pracy awantury: (..) na jego miejscu wolałbym rozstać się w ten przyjemny sposób [strzelić w głowę] z małżonką raczej… Pewnie nawet niedługo by siedział. Każdy sąd by go zrozumiał… chociaż ja wiem, przy obecnej feminizacji sądownictwa…
Ekipa milicyjna utrzymuje work-life balance: (...) wyszli razem i normalnie, jak inni, o zwykłej porze. Postanowili to uczcić - żony i tak przyzwyczaiły ich się do ich późnych powrotów. Bez żadnego więc ryzyka, wręcz z czystym sumieniem, mogli udać się do “Bazyliszka” i udali się.

Bawiąc-uczyć: szwenkier, trizmus (trismus).
Się pali: carmeny, mocne, sporty.
Się pije: wódkę, whisky (Zadra specjalnie jedzie przesłuchać Kucharskiego, licząc, że ten go poczęstuje dobrym alkoholem), śliwowicę, żytnią, koniak.
Się płaci z własnej kieszeni: za alkohol spożywany służbowo wieczorami w SPATiF-ie.
Historycznie: bohaterowie wspominają o strajkach na wybrzeżu (To tylko… “w nielicznych zakładach wybrzeża doszło do okresowych przerw pracy” - ostatnie zdanie zadeklamował niczym dyplomowany lektor DTV. Ulice są zaciemnione z powodu przejściowych trudności energetycznych.

[1]

To film w pewnym sensie priorytetowy, pan rozumie: ze względu na walory propagandowo-ideologiczne nasz film jest jakby pod specjalną opieką. Nie chcemy, nie wolno nam jej zawieść… I nie jest to tylko nasza sprawa...

Inne z tego cyklu, a inne tego autora.

#42

Napisane przez Zuzanka w dniu środa kwiecień 21, 2021

Link bezpośredni - Tag: panowie - 0 komentarzy - Skomentuj


Jerzy Siewierski - Opowieść o duchach i gorejącym sercu #125

Ewa wzywa 07, zeszyt 125

Spis osób:

  • Eufrozyna Milewska - drobna siwa dama w ciemnej sukni z koronkowym kołnierzykiem, medium
  • kapitan Stanisław Watucki - przyszywany siostrzeniec Eufrozyny, gość z Warszawy
  • Zofia Radwańska - długowłosa blondynka, pielęgniarka, lokatorka Milewskiej
  • wuj Alfred - nie żyje od ponad 30 lat, ale przemawia poprzez medium
  • Alina - ładna, ale pospolita, bardzo wymalowana, z zawodu kosmetyczka
  • profesor Święcicki - nauczyciel fizyki i entuzjasta psychotroniki i ezoteryki
  • porucznik Antoniak - młody i chyba naprawdę mocno zagubiony
  • kapitan Wilski - pełen sceptycyzmu i wątpliwości
  • profesorowa Święcicka - tłusta dama o obfitym biuście, wylewającym się spod stale rozchylających się fałdów szlafroka
  • Babińska - nauczycielka francuskiego, wydaje się rozsądna kobietą
  • Bolesław Troński - wykształcenie wyższe, farmaceuta, w towarzystwie lubi wypić, ale bez przesady
  • Kajetan Górski - zaopatrzeniowiec w spółdzielni krawieckiej “Jasna Przyszłość”, podobno sypia z taka jedną wdówką nieco starszą od siebie
  • Stanisław Kozłowski - technik mierniczy w Przedsiębiorstwie Robót Drogowych, narzeczony Zofii

Przyszywana ciotka kapitana Watuckiego prosi go o pilny przyjazd. Na miejscu okazuje się, że staruszka zarobkowo zajmuje się seansami spirytystycznymi, co kapitana nieco mierzi, ale dla kochanej ciotuni wszystko, zgadza się więc na udział w maskaradzie. Seans jest nietypowy - wszyscy trzymają się za ręce i dotykają swoich stóp, do pokoju nikt nie mógł wejść, a mimo to ktoś gra na fortepianie, dzwoni dzwonkiem, a w finale zabija sztyletem panią Eufrozynę, wieszczącą wyjaśnienie sprawy “gorejącego serca”. Milicja, co ciekawe, sprawę dobrze zna, bo nie chodzi o żadne ezoteryczne bajania, tylko o prozaiczną kradzież siedemnastowiecznego złotego wisiora z brylantami i rubinami. Rozwiązanie zagadki to wyjaśnienie, jak jedna z obecnych osób mogła niepostrzeżenie dla innych dokonać zbrodni, mimo że teoretycznie każdy trzymał sąsiadów za ręce.

Kapitan, który w śledztwie uczestniczy raczej grzecznościowo, sporo czasu przygląda się urodzie spotkanych pań, a jednej wchodzi nawet do buduaru.

Bawiąc-uczyć: psychotronika (medium fizyczne, ideoplastia organiczna, ektoplazma).
Się pali: extra mocne (bez filtra).
Się pije: koniak.

Inne tego autora:

Inne z tego cyklu.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 20, 2021

Link bezpośredni - Tag: panowie - 0 komentarzy - Skomentuj


Hakan Nesser - Stowarzyszenie Leworęcznych

Tytułowe “Stowarzyszenie Leworęcznych” jest motorem następujących w dwudziestoletnich odstępach wydarzeń. W 1969 roku grupa nastolatków, wszyscy leworęczni, uczestniczy w przestępstwie, które - w założeniu niewinne - kończy się tragedią. Ponad 20 lat później, w 1991 roku, członkowie Stowarzyszenia spotykają się w zaniedbanym pensjonacie, a ich spotkanie kończy się dramatem - czworo z nich ginie w płomieniach, o morderstwo i podpalenie podejrzany jest piąty “Leworęczny”, który znika. Mijają lata i w 2012 przygotowania do dyskretnej rocznicy urodzin byłego komisarza, aktualnie antykwariusza Van Veeterena, przerywa informacja o odnalezieniu ponad 20-letnich zwłok podejrzanego o podpalenie, co irytuje Van Veeterena, chlubiącego się 100% rozwiązywalnością swoich spraw. Jubilat wprawdzie udaje sam przed sobą, że sprawa go nie interesuje, ale wraz z Ulrike, psycholożką i partnerką, dołącza do skomplikowanego śledztwa, prowadzonego przez lokalną policję, Munstera i Ewę Moreno oraz - niespodzianka - inspektora Barbarottiego i Evę Backman, w których jurysdykcji zostaje zabity również w 2012 prywatny detektyw, związany z siostrą bliźniaczką ofiary podpalenia w 1991 roku.

Ponieważ jestem wnikliwą spryciarą, mimo ogromnego komplikowania fabuły, w połowie domyśliłam się, kim jest morderca.

Akcenty polskie - przestępca podaje się za kogoś o imieniu Juliusz, w jednym ze śledztw przesłuchuje komisarz Lipinski, wzmiankowany jest polsko-szwedzki pisarz Leon Rappaport, autor książki “Dominanta” (tak na oko fikcyjny), wreszcie powraca chyba ulubione polskie nazwisko Nessera - Dobrowolski (wcześniej pojawiło się w ”Całkiem innej historii” u właściciela sklepu rybnego, byłego skoczka narciarskiego), a tutaj pada dwukrotnie - raz nazwisko nosi szef ekipy remontowej, drugi raz Dobrowolski jest współlokatorem jednego z uczestników wydarzeń, niezrozumiałą polską artystką (a potem już mężczyzną, bo tłumacz w trakcie zmienił współlokatorce płeć), która nie mogła wyżyć ze swojego malarstwa, dlatego handlowała lekkimi narkotykami na Dworcu Zoo.

Inne tego autora tutaj.

#40

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 10, 2021

Link bezpośredni - Tag: panowie - 0 komentarzy - Skomentuj


Tom McCarthy - Resztki

Bohater w niewyjaśnionych okolicznościach zostaje uderzony w głowę, śpiączka, częściowy paraliż, długa rehabilitacja, wreszcie kosmiczne odszkodowanie - 8,5 mln funtów. Na początku podejmuje sensowną decyzję o zainwestowanie pieniędzy w akcje, ale potem zaczyna wydawać pieniądze na absurdalną akcję budowania świata, który sobie wyobraził. Po długich poszukiwaniach kupuje dom i wraz z firmą logistyczną dostosowuje go do swoich snów - na czerwonym dachu czarne koty (dach przemalować, koty spadają i giną, trudno, dostarczcie nowe), pod nim starsza pani, która ma smażyć wątróbkę i wynosić śmieci, niżej pianista, który gra ciągle ten sam utwór z pomyłkami, motocyklista naprawia motor. Wszystko po to, żeby bohater mógł przejść przez świat swojego snu i poczuć nadrzeczywistość. I tak kilka razy dziennie, kilkadziesiąt razy tygodniowo, nawet jeśli bohatera nie ma w domu (poczucie sensu, głupcze). Szef firmy logistycznej początkowo protestuje przeciwko wykonywaniu idiotycznych czynności dla samego “dziania się”, ale - jako że wie, gdzie są konfiturki - wchodzi w kolejne “odtworzenia”: awaria w serwisie samochodowym, fikcyjna strzelanina na ulicy, fikcyjny napad na bank. I nie dziwi go, kiedy bohater wpada na pomysł przeniesienia aktorów do prawdziwego banku i napadu na bank; próbuje tylko interweniować, kiedy bohater przestaje reagować, przytłoczony bodźcami. Ignoruje jednak rady psychiatry, który sugeruje, że z ze zdrowiem psychicznym bohatera jest coś mocno nie tak.

Nie ukrywam, że książkę kupiłam przypadkiem, myląc Cormaca z Tomem (tomejto, tomato). Nie idźcie tą drogą, albowiem szkoda zasobów (Cormac tak, Tom nie za zbytnio). Nic się tu nie klei, nic nie wyjaśnia - gdzieś poza opłaconymi przez bohatera “odtworzeniami” dzieje się prawdziwe życie, które jednak w zasadzie nie ma związku z fabułą - dawni znajomi usiłują się skontaktować, makler próbuje namówić bohatera na dywersyfikację w obawie przed stratami, sama przyczyna wypadku i odszkodowania również nie powraca. Teoretyczny głos rozsądku w postaci szefa firmy logistycznej rozmywa się, kiedy ten radośnie planuje napad na prawdziwy bank oraz jlfnqmravr fnzbybgh m hpmrfgavpmąplzv j onaxbjlz "bqgjbemravh" nxgbenzv, żrol mnpubjnć gnwrzavpę.

#39

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek kwiecień 8, 2021

Link bezpośredni - Tag: panowie - 0 komentarzy - Skomentuj